kaaka123
20.09.06, 13:37
Spotykam sie z chlopakiem prawie pol roku. Oboje mamy juz sporo powyzej
20-tki. Od jakiegos czasu pomiedzy nami ciagle sa klotnie, probuje jak moge
zeby bylo lepiej ale nic sie nie zmienia. Wiem ze on mnie kocha, ja jego tez.
Ale to co zaszlo wczoraj bylo straszne. Mielismy sie kochac, on dosyc szybko
dochodzi wiec zazwyczaj najpierw ja zaspokajam go ustami zeby za drugim razem
bylo dluzej. Kiedy juz bylo po i mielismy sie kochac obrazil sie nagle bo
polozylam sie nie tak jak on chcial. Nic nie dalo zalagodzenie sytuacji, wstal
i zaczal sie ubierac, ja powiedzialam ze chce sie kochac i zeby nie odstawial,
chcialam go zatrzymac. Doszlo do tego ze zaczelismy sie szarpac, wyrwal mi
swoje ubrania i pojechal. Kiedy wyszedl wyslalam mu smsa ze to co zrobil jest
straszne i ze to koniec. Jak ochlonal zaczal mi wysylac smsy ze przeprasza ze
tak nie chcial i ze to ja go szarpalam. Powiedzialam ze mnie wykorzystal, sam
mial orgazm i potem zwinal manele i pojechal. Potem zadzwonil, dlugo
rozmawialismy i mowil tylko ze chcial inaczej ale go wkurzylam i tak wyszlo.
Nie wiem co mam robic, przeciez nie mozna byc z kims i ciagle sie klocic a
tymbardziej jeszcze w lozku. Powiedzialam ze nie mial prawa w trakcie
pieszczot nagle sie obrazic, wstac, zostawic mnie i wyjsc.
Jednak najgorsze bylo to szarpanie.
Co o tym myslicie, co powinnam zrobic?