Dodaj do ulubionych

Konkursomaniaczki

IP: *.wp.mil.pl 12 lat temu
wydawało mi się, że sezon ogórkowy is over. A tu taki pasztet. Kogo
to obchodzi ??????????
Obserwuj wątek
    • Gość: ja Konkursomaniaczki IP: *.icpnet.pl 12 lat temu
      Też w to sie bawię. Wygrałem sporo drobiazgów, którymi obdarowuję
      otoczenie. Mam sporo płyt i książek. Bywają kosmetyki i bielizna
      dla żony. Rower stacjonarny , dywan belgijski czy bilety lotnice,
      bilety do kina również...
      Mam dużo wolnego czasu. Kiedyś rozwiązywałem wszystko. Teraz nie
      biorę się nie do mnie adresowanych.
    • sselrats Konkursomaniaczki 12 lat temu
      Nieczesto spotykana kreatywnosc. Ciekawe, ze napotyka wiecej
      obojetnosci niz zainteresowania ze strony tych, ktorzy nie dorownuja
      osiagnieciami. Polska gnusnosc hamulcem rozwoju kraju.
    • h5n1_kaczory Kreatywnosc ?!? Skończyłone cztery fakultety... 12 lat temu
      biegła znajomość czterech języków obcych. I raz na 10 lat wygrała
      motocykl... żałosne. Dziewczyna się marnuje! Moja znajoma zna tylko
      język angielski, pracuje w prywatnej szkole, ale w dwa lata zarobiła
      na mieszkanie w Warszawie! I kto tu jest bardziej kreatywny?

      Mam wrażenie, że ten artykuł jest sposnorowany przez takie agencje
      co to się zajmuja organizowaniem takich przeróżnych konkursów.
      Widocznie grozi im bezrobocie, przykład TVN Gra:
      www.wirtualnemedia.pl/article/2238511_TVN_Gra_przestanie_nadawac.htm
      Osobiście to nie mogę się doczekać kiedy prokuratura lub
      jakiekolwiek urzędy kontrolne wezmą się za tych od "pustych sms-
      ów", "milionów za los" i całej tej mafii smsowej, która zasypuje
      moja komórke sms-ami od 7235 czy 7269.

      Ogłaszam szybki konkurs. Niech mi ktoś powie, kto rozsyła te sms-y?
      Chodzi o numery 7235 lub 7269? W nagrodę horoskop na 2009 rok :)
      • Gość: Monia Re: Kreatywnosc ?!? Skończyłone cztery fakultety IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
        Wyobraź sobie, że dom kupiłam sobie sama. Poza tym nigdy w życiu nie
        wysłałam ani jednego płatnego smsa. Pracuję w dużej firmie na
        wysokim stołku. A konkursy to po prostu moje hobby, wypełnianie
        wolnego czasu, sprawdzanie samej siebie w zakresie kreatywności.
        Nagrody są dla mnie skutkiem ubocznym. Biorę udział w konkursach, w
        których trzeba się wykazać wiedzą lub umiejętnością żonglerki
        słownej. Widocznie jestem kiepska, skoro wygrałam tylko jeden
        motocykl, jeden samochód, jeden rower, jedną pralkę, jedną lodówkę,
        jeden telewizor, jeden ekspres ciśnieniowy, jedną wycieczkę do
        Paryża, jeden telefon, jeden odtwarzacz MP3, jeden odtwarzacz MP4,
        itd. Rzeczywiście, marnuję się. Niepotrzebnie do szkół chodziłam.

        I tylko przykro się robi, kiedy napotyka się ludzi zazdrosnych,
        wypełnionych żółcią, plujących jadem...
            • Gość: szukacz_dziur Gratuluje IP: *.adsl.inetia.pl 12 lat temu
              Doprawdy - ale muszę dodać, że zazdrość jest jak najbardziej uzasadniona!
              Bo w każdym przypadku, gdy się wygrywa w 99% konkursów w których bierze się
              udział, wymyślając nawet banalne hasła, zachodzi podejrzenie, że coś jest nie tak ;)
              Np. moje skojarzenie - czy ten wysoki stołek to aby nie jest w dużej firmie
              jakoś powiązanej z tymi konkursami, hehehe ;P
              W każdym razie - taka skuteczność to nie przypadek, pytanie tylko czy to
              wszystko uczciwe czy nie ;)
              Anyway - gratuluje, bo nawet jeśli uczciwie wygrała Pani w choćby i w 5%
              przypadków, to i tak jest czego ;)
              Pozdrawiam
              • Gość: Monia Re: Gratuluje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
                Wszystkie konkursy są w moim przypadku jak najbardziej uczciwie
                powygrywane: słów używałam zawsze własnych, cytaty mieliłam w mózgu,
                osobiście wyginałam na potrzeby regulaminowe, wszystkie epitety i
                metafory są wytworem moje prywatnej wyobraźni. Zapewniam, że nie mam
                żadnych znajomych ani innych pociotków wśród organizatorów. A moja
                firma produkuje sprzęt specjalistyczny na eksport, więc skojarzenie
                jej powiązań z konkursami jest jak najbardziej abstrakcyjne;-)

                A poza tym weźcie pod uwagę jeszcze jeden drobiazg (tutaj kieruję
                słowa do wszystkich zazdrośników, aby poprawić im humor i ostudzić
                ich emocje): zdarzają się konkursy, w których popisać się trzeba nie
                lada inwencją twórczą, a główna nagroda okazuje się... długopisem;-)
            • Gość: Damian Re: Kreatywnosc ?!? Skończyłone cztery fakultety IP: 82.208.57.* 12 lat temu
              Pozdrawiam Moniko,

              Potwierdzam to bardzo fajne hobby. Też byłem uzależniony od różnych konkursów -
              szczególnie telewizyjnych - dopóki nie zlikwidowali mojego ulubionego, dzięki
              któremu parę miejsc zwiedziłem i musiałem przyswoic gigantyczne ilości wiedzy z
              mojej ulubionej dziedziny.

              Teraz od jakiegoś czasu mieszkam w Pradze i właśnie postanowiłem powrócic do
              tego hobby - zaczynam od stycznia ;) Ten artykuł to kolejna motywacja.

              Życzę kolejnych sukcesów ;) i radzę nie zwracac uwagi na negatywne komentarze.

              PS. Odnośnie jednego komentarza dotyczącego języków. Ja jakoś też w miarę
              bezproblemowo porozumiewam się 4 językami i potwierdzam, że to wcale nie takie
              niemożliwe. Znam parę osób, które potrafią więcej, z tego częśc naprawdę
              perfekcyjnie.
              • Gość: Monia do Damiana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
                W takim razie może przyłączysz się do naszego forum?

                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45820
                Bynajmniej nie jest to żadna reklama, ponieważ forum jest zamknięte
                dla "czytaczy" i "podglądaczy". Kolejka chętnych zawsze jest długa.
                Przyjmujemy jedynie osoby, które chcą dzielić się swoją pasją;-)
                • Gość: Damian Re: do Damiana IP: 82.208.57.* 12 lat temu
                  Hej Moniko,

                  Dziękuję za zaproszenie. Jak znajdę chwilkę to wyślę zgłoszenie do komitetu
                  kolejkowego ;) Wcale bym sie nie zdziwił jakbym tam natrafił na parę znajomych
                  osób ;)

                  Pozdrawiam gorąco i serdecznie


                  PS. A z doświadczenia muszę przyznac - nie wszystkie konkursy są uczciwe,
                  niestety. System działa wszędzie, ale najważniejsza jest zabawa.
                  • Gość: Monia Re: do Damiana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
                    Mała uwaga techniczna: trzeba miec konto na gazecie! (To nie jest
                    reklama, tylko wymóg regulaminu portalu;-) A nasz prywatny warunek
                    to niebanalne przedstawienie się kandydata do naszej konkursowej
                    rodzinki;-)

                    Oczywiście, trafiają się nieuczciwi organizatorzy - banalny
                    przykład: koleżanka wygrała aparat fotograficzny, portal nagle
                    zmienił zasady przyznawania nagród i nawet nie przeprosili osób,
                    którym wygrana przeszła koło nosa.

                    I jeszcze jedno: jeśli ktoś potrzebuje wsparcia merytorycznego, aby
                    zaistnieć na liście zwycięzców, chętnie pomogę i udzielę wskazówek z
                    własnego doświadczenia;-)
                    • laksamana Re: do Damiana 12 lat temu
                      Wysłałem zgłoszenie Moniu.

                      Jeśli rzeczesz, że kolejka chętnych jest tak długa to może pozostanę przy mojej
                      częstotliwości sprawdzania poczty na gazecie czyli średnio co pół roku ;)

                      A co do koleżanki to aparat jeszcze można przebolec. Ja się do dziś cieszę, że
                      mnie w "21" nie wylosowali i nie nie "wygrałem", jak inni szczęśliwcy, którzy
                      widzieli swoje pieniądze jedynie na tacy w studiu ;)

                      Pozdrawiam i znikam
          • pissglowki eee... to raczej ty msz big kompleksy, ponadto 12 lat temu
            ulegasz (powszechnej) manii mierzenia świata swoją miarą.
            widać bardzo ci w głowie te empesztery że cię tak to w oczka ugryzło. daj
            namiara to wygrzebię jakiegoś nieużywanego z szuflady i ci wyślę :]
            powaga.
            kontekst wypowiedzi był zupełnie inny, ale by to zobaczyć, trza spokojnie i bez
            żółci czytać.
            ...mogłoby ci się wreszcie zachcieć myśleć. pożyteczne. polecam gorąco.
    • ch3heg Konkursomaniaczki 12 lat temu
      "Toruń ma pierniki, Piza wieżę krzywą, Wisła ma Małysza, Łomża swoje piwo."

      Aż mnie zatkało...
      Ciekawe co za idioci siedzieli w jury.
        • h5n1_kaczory Re: Konkursomaniaczki 12 lat temu
          Gość portalu: MaRilka napisał(a):

          > Najłatwiej krytykowac, może sam sprawdź się w tego typu konkursach.

          Tylko, że 99 procent konkursów, gdzie nagroda ma większą wartość niż
          10.000zł jest ustawiona. W tym kraju brak jest instytucji która by
          tego pilnowała! Dlaczego w radiu Zet publikują pełną listę laureatów:
          www.radiozet.pl/konkursy/?id=57
          a w takiej loterii "Milion za sms" mydlą oczy człowiekowi numerem
          wyssanym z palca:
          www.milionzasms.pl/
          sprawa śmierdzi z daleka!
          Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność!
          • Gość: MaRilka Re: Konkursomaniaczki IP: *.aster.pl 12 lat temu
            Gdybym wygrała 100 tys niekoniecznie chciałabym,żeby cały świat się o tym
            dowiedział za pośrednictwem netu. Kretynów nie brakuje.
            Zresztą do udziału w konkursach nikt nikogo nie zmusza. Nie musisz się bawić w
            wysyłanie pustych smsów itp. To inny typ konkórsow niż te, o których jest mowa w
            tekście.
      • fancypacket Re: Jak mozna sie tak zeszmacic 12 lat temu
        a potem z działu PR, którzy zarabiają konkretną kasę siedzą i nie mają co robić,
        wymyślą sobie konkurs marka stanie się powszechna a jakaś panna x wygra plecak z
        logo firmy, który jest tak obciachowy,że nikt z domowników nie chce z nim wyjść
        nawet na basen za blokiem.
        I jeszcze zadowolona, ci ludzie branzy PR to jednak mają głowę na karku...
    • annika.h monia, olej przepełnionych żółcią ,zazdrosnych 12 lat temu
      zawistnych jak zwykle o wszystko rodaków.Z połowy postów wynika ,że ten naród
      jeszcze długo nie pozbędzie się tego zżerającego go raka.
      Ja osobiście mam na ten temat pewna teorię: Amerykanów od dziecka uczy się
      radzenia sobie w trudnych sytuacjach i polegania na samym sobie ,optymizmu
      itd.,polskie dzieci od urodzenia nasiąkają zgryźliwością,złośliwością ,coraz
      częściej chamstwem.Po postach wnioskuję też,że niektórych ich autorów cechuje po
      prostu zwykła głupota,bo nie mieści im się na przykład w ich przyciasnych
      rozumkach ,ze ktoś może skończyć cztery fakultety albo znać cztery języki.Oni
      tego nie dokonali ,więc to niemożliwe .Szkoda czasu na tłumaczenie im czegokolwiek.
    • damianbsc Konkursomaniaczki 12 lat temu
      ''Justyna właśnie przekroczyła 500. Ma je zewidencjonowane w dwóch
      96-kartkowych zeszytach A4. Marta mówi o ponad setce trofeów.''

      Moze lepiej kompa kupic i nawet w notatniku pisac?
    • Gość: Fachowiec;) F-A-K-T-Y......;))) IP: *.net.autocom.pl 12 lat temu
      A teraz, misie, powiem Wam jak sie robi w Polsce kampanie reklamowa
      za gruuuuuuuba kase: mamy klienta produkujacego np.: podpaski.
      Poniewaz wprowadzamy w zycie zasady B2C, wiemy, ze kampania bedzie
      interaktywna. A wiec... bedzie droga. Ale, jak zarobic, a sie nie
      narobic?

      1. Przyjmujac zlecenie i przedstawiajac plan kampanii, zawieramy w
      nim (jako jeden z pomyslow) klasyczna reklame, typu otwartego - o
      charakterze wprowadzajacym. Zeby bylo ciekawiej, reklama ma
      przyciagac do naszego klienta, a wiec ustalamy zasady, wedle
      ktorych "X" osob za wymyslenie hasla reklamowego otrzyma zolty kubek
      z logo producenta + 1000 sztuk wyrobu naszego zleceniodawcy
      (przypominam: "branza art. sanitarnych").

      2. W Polsce naiwnych wielu, wiec wiemy, ze konkurs bedzie strzalem w
      10. Faktycznie, ludzie - dla zdobycia tony podpasek i kubeczka z
      logo producenta wymyslaja rozne hasla. Niektore w rodzaju tego
      o "krzywej wiezy w Pizie", niektore zas faktycznie dobre. Te dobre
      zbieramy, reszta laduje w koszu. Zwyciezcy (losowo wybrani!)
      otrzymuja podpaski + kubeczki. Sprawa zakonczona? Skad;) Dopiero
      teraz zaczyna sie zabawa.

      3. Poniewaz kazdy naiwniak napisal w zgloszeniu nie tylko, ze zgadza
      sie na wykorzystywanie przez nas swych danych osobowych - ale
      rowniez zaakceptowal regulamin, to jasnym jest, ze: a) sprzedajemy
      jego dane osobowe do dowolnych firm - tego typu dane nazywaja
      sie "rekordem" (najlepiej, jesli jest to tzw.: "pelen rekord", czyli
      dane osobowe + adres; b) zebrane hasla reklamowe (po odrzuceniu tych
      najbardziej debilnych) bierzemy do siebie, i albo opracowujemy, albo
      wykorzystujemy w pelni jako haslo kampanii (ew. wspomagamy je jakims
      innym, jesli zachodzi taka koniecznosc).

      3) Frajerzy, ktorzy dali swoje dane osobowe (wszyscy) juz zostali
      przewaleni raz, zas ci, ktorzy dali fajne hasla - zostali przewaleni
      drugi raz, poniewaz ich hasna zabralismy. Trzeci raz przewalilismy
      tylko tego frajera (dla potrzeb niniejszego forum, okreslmy go
      MEGAfrajerem), ktorego haselko uczynilismy lightmotivem naszej
      kampanii. A wiec... w ten sposob, ZADNYM kosztem, zyskalismy haslo
      reklamowe.

      Kto byl MEGAFrajerem...? Ano ten, kto 100 razy za kubeczek z logo
      wymyslil kampanijne haslo przewodnie. p. Justyno... p. Moniko....
      hahaahaahahaha:))))))))))))))))))


      A teraz, drogie misie, doktor fachowiec powie Wam cos od serca:
      naiwniakow i frajerow, opisanych w tym artykule, nigdy dosyc. To
      ludzie, ktorzy za kubeczek z logo + paczke podpasek sprzedadza
      haslo, ktorego copy mogloby kosztowac np. 100 000 zlotych.
      Zyskalismy reklame + odbior spoleczny (a wiec, zleceniodawca juz byl
      zadowolony, wartosc dodana I), zas dzieki zyskanemu haslu moglismy
      wdrozyc faktyczna kampanie (wartosc dodana II). Czyli... wygralismy.
      Dzieki naiwnosci takich osob z "4 fakultetami i 4 jezykami".
      Pieknie;)


      P.S. Zawsze zastanawialem sie, co powoduje, ze taka gigantyczna
      ilosc naiwnych daje sie zlapac na podawanie danych osobowych +
      wymyslanie hasel. Zawsze sadzilem, ze sa to bezrobotni z nadmiarem
      czasu. W zyciu nie robilismy badan, kim sa ci tajemniczy "mistrzowie
      slowa", ale - naprawde - obstawialem niedoinwestowanych (albo:
      przeinwestowanych) osobnikow ze sporym nadmiarem wolnego czasu.
      Tymczasem, artykul rozbawil mnie setnie: pokazal przyklad osob
      typu "4 fakultety + 4 jezyki", ktore sie szmaca za kubeczek z
      logotypem... zenada:))))))))))))))))))

      ==================================

      Informacja: jak chcecie NAPRAWDE sprawdzic swoj intelekt, to sa inne
      sposoby. Uwierzcie mi. I jeszcze mozna na tym zarobic. Ale to wymaga
      TYTANICZNEJ pracy intelektualnej, ogromnej wiedzy, oraz wielkiego
      zapalu i sporej dozy pracowitosci... Ludzie, ktorzy robia to o czym
      mowie, sa NAPRAWDE osobami wartymi podziwiania. Tyle, ze o nich sie
      nie pisze w gazetach. A jesli juz, to wylacznie (!) w pejoratywnym
      swietle. Coz... a wiec, niech bedzie mi wolno przeslac
      pozdrowienia: "dla WSZYSTKICH writerow" - od czynnego;)


      Uklony,

      Fachowiec
      • Gość: Monia Do Fachowca;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
        Doskonale sobie zdaję sprawę z tego, ze jestem naiwna. Można by
        powiedzieć, że Naiwność to moje drugie imię.

        Ale przeoczyłes drobny szczegół. Dla mnie konkursy to zabawa,
        oderwanie od codziennego, sztywnego, garniturkowego życia. Mam wiele
        innych pasji, jak chocby podróże do egzotycznych krajów, wymagają
        one jednak czasu. Do konkursu natomiast mogę sobie po prostu usiąść
        po pracy i zwyczajnie się zrelaksować w świecie mojej wyobraźni.

        Co z tego, że ktoś zbiera moje dane? Wolałabym, aby na przykład w
        gazowni, ZUSie albo innej chorej instytucji były one nieznane. Jakoś
        organizatorzy konkursów nie psują mi krwi swoim natręctwem.

        Co z tego, że ktoś na tym zarabia? Nie popadajmy w paranoję, każdy
        człowiek musi z czegoś żyć. A fakt, czy robi to uczciwie, jest
        wyłącznie sprawą jego sumienia. Nie jestem pazerna. Skoro komuś
        spodobały się moje wypociny, niech z tego korzysta do woli.
        Pieniądze nie są w życiu najważniejsze.
        • Gość: Fachowiec Do Naiwnej;) IP: *.net.autocom.pl 12 lat temu
          Witaj.

          Dobrym jest, ze zdajesz sobie sprawe z wlasnej naiwnosci. Swiadomosc
          swych ograniczen to polowa sukcesu na drodze do stania sie wolnym
          czlowiekiem. Nie rozumiem jednak, dlaczego cieszysz sie ze swej
          spolecznej dysfunkcji i emocjonalnego kalectwa? Bycie naiwnym to NIE
          JEST pozytyw.

          Bylas laskawa napisac: "ale przeoczyles drobny szczegol". Coz...
          tyle tylko, ze Twe zapewnienia o tym, iz konkursy to wylacznie
          zabawa nie maja zadnego (!) zwiazku z tym, co pisalem. Czy
          gdziekolwiek stwierdzalem, ze to - dla Ciebie - nie jest zabawa?
          Nie. A wiec, zaprzeczasz czemus, co nie zostalo napsiane przeze
          mnie. Nielogicznosc;) Pomijam juz to "ale co";)

          Nie znam Cie, nie poznam, i nie bede mial o Tobie zadnych
          informacji. Stad wniosek, ze nie wiem, jakie jest Twe zycie. Skoro
          uznajesz je za nudne (co napisalas, a nie mam powodu, aby watpic w
          Twe slowa), to widocznie nudnym jest. I potrzebujesz odskoczni.
          Szkoda tylko, ze dajesz sie w taki latwy sposob wykorzystywac.
          Jestes chyba na tyle inteligentna osoba, aby nie sprzedawac sie
          za "kubeczek z logotypem + 1000 szt. podpasek"?

          Freudysta juz nie jestem, ale gdybym obudzil w sobie dawny duch
          zwolennika zywotnego doktora F., to stwierdzic bym musial, ze
          zdanie "mam wiele pasji" stoi w emocjonalnej sprzecznosci ze zdaniem
          poprzednim (tym o nudnym zyciu). Ale, idzmy tropem, ze masz wiele
          pasji;) Skoro masz ich tyle, to tym bardziej nie rozumiem, dlaczego
          osoba o takim charakterze daje sie tak wykorzystywac? I nie jest
          wyjasnieniem, ze konkurs nie wymaga czasu - sama pisalas o tym,
          ze "czasami trzeba wniesc ogromny wagon pracy" (sens taki byl). A
          zatem, mozesz chyba ten "wagon pracy" miec nieco bardziej wymagajacy
          intelektualnie? Jak pisalem... sa inne sposoby aby przekonac sie, na
          ile sie jest INTELEKTUALNIE wartym... a nagrodami NIGDY nie sa
          dlugopisy, podpaski, ani uscisk reki prezesa.

          "Co z tego, ze ktos zbiera moje dane" - coz, nie bede robil wykladu
          nt. handlu danymi osobowymi. Widze jednak, ze nie jestes szczera,
          kiedy piszesz, ze "organizatorzy nie psuja mi krwi swym natrectwem".
          Droga Pani Moniko: Pani dane osobowe ZAWSZE sprzedawane sa dalej, i
          wiem na 100%, ze otrzymuje Pani tego typu reklamowe oferty. A
          wiec... dlaczego nie jest Pani szczera?

          "Ktos na tym zarabia"... coz, Pani traci. Wylacznie. Angazuje sie
          Pani czas (jest Pani wolnym czlowiekiem, czyz nie?), wytwarza sie w
          Pani mechanizm KONIECZNOSCI partycypacji w konkursie, tylko po to,
          aby wykorzystac Pani naiwnosc. Pani dostanie kubek z logotypem -
          agencja reklamowa dostanie 500.000 prowizji. Nadal Pani uwaza, ze
          COKOLWIEK zyskuje na tym dealu? Naprawde?;)

          Z pozdrowieniami,

          Fachowiec



          • kretynofil Bardzo ladnie nam pan pomachal... 12 lat temu
            ...siusiakiem. Gratulujemy, panie "Fachowiec" :)

            Przyznam szczerze, ze po lekturze pierwszego zdania Pana wypowiedzi,
            przelecialem caly wpis wzrokiem w poszukiwaniu odniesienia do Roberta Kyiosaki -
            i milo zaskoczony bylem, kiedy go nie znalazlem. Niemniej jednak, popelnilem ten
            blad, ze Pana post przeczytalem, wrazenie pryslo, pozostal niesmak i potrzeba
            zabrania glosu.

            To, czego Pan Fachowiec nie rozumie, to termin "hobby". Nie rozumie Pan, ze dla
            kobiet opisanych w artykule ta cala zabawa z wymyslaniem hasel reklamowych jest
            powodem dla ktorego to robia - a nie wysokosc nagrod, ktore moga otrzymac. Tak,
            gratyfikacja jest wazna, bo jest dowodem sprawdzenia sie, potwierdzeniem
            realizacji zalozonego celu.

            Problem w tym, drogi Panie, ze nic Pan z mojego posta nie rozumie :)

            Chodzi mniej wiecej o to, ze dla tych pan proces tworzenia jest tym, czym dla
            Pana kolejny zawieszony na smyczy gadzet - jest tym, na czym opieraja swoje
            poczucie wlasnej wartosci. Pozwole sobie zlosliwie napisac, ze mimo wartosci
            materialnej Pana gadzetow i wysokosci Pana pensji, na wiekszy szacunek zasluguja
            dokonania osob opisanych w artykule. Zwlaszcza, ze jak czytamy, panie doskonale
            sie do tego zadania przygotowuja - analizujac chociazby sklad jury. To dowodzi
            jak skrupulatnie podchodza do tego co robia i jak powaznie "wczuwaja" sie w
            oczekiwania (de facto: target) zleceniodawcy. Na tym polega marketing,
            nieprawdaz, Panie Fachowiec?

            Co do nudy, o ktorej pisala pani Monika, to chodzi o to, ze nawet najbardziej
            ukochane hobby staje sie tylko praca, kiedy zaczynamy sie nim zajmowac zawodowo.
            Oczywiscie, praca zgodna ze swoim hobby daje wiecej satysfakcji, ale obdziera je
            z tego "magicznego czegos" co jest tylko nasze. Moze niezbyt to jasno opisuje -
            ale prosze sobie to wyobrazic jako Pana przywiazanie do iPhone'a, czy garnituru.

            No i na koniec - co do Pana "fachowosci", w ktora pozwole sobie zwatpic: pisze
            Pan, ze pani Monika duzo traci z racji tego, ze jest jedynie "dostawca" hasel, a
            nie osoba, ktora za to haslo inkasuje pokazny czek. Najwyrazniej sugeruje Pan,
            ze pani Monika powinna zajac miejsce tej osoby, bo jest to "latwa kasa". Otoz,
            drogi Panie, byloby tak, gdyby na dany konkurs odpowiadaly tylko osoby dobrze
            przygotowane - a jest zupelnie inaczej.

            W praktyce organizacja takiego konkursu wiaze sie z przerzuceniem stosu
            bezwartosciowych grafomanskich, wtornych i bezwartosciowych zlecen - i wlasnie
            za to organizator konkursu bierze takie pieniadze. Rozumiem, dlaczego pani
            Monika nie chcialaby tego robic, bo potrafie sobie wyobrazic jak sam bym sie
            powiesil po dwoch dniach lektury wypocin niedzielnych marketingowcow :)

            No, i to nie jest tak, ze organizator zyskuje, a uczestnicy traca - zapomina Pan
            o calej armii niedzielnych poetow, ludzi bezrobotnych badz na emeryturze, ktorym
            dostarczana jest rozrywka, wyzwanie, cos, czym moga sie zajac. Ja widze w tym
            zysk tych osob (bo organizator nie zyskuje absolutnie nic dzieki nim) - a samo
            przetwarzanie danych osobowych nikomu jeszcze nie zaszkodzilo. Zwlaszcza ze
            zawsze mozna zazadac ich usuniecia, o czym Pan, jako Fachowiec, wie doskonale ;)

            Coz, praca wzywa, zycze wielu sowitych wyplat, niezawodnosci gadzetow, dalszej
            "samorealizacji" w swojej "wolnosci" korporacyjnego szczura. Oby dalo to Panu
            szczescie :))))
            • six_a Re: Bardzo ladnie nam pan pomachal... 12 lat temu
              eee tam hobby, to nie jest hobby tylko chorobliwe zbieractwo, na co
              ktoś tam wyżej zwrócił uwagę.
              600 aktywnych linków w kompie do konkursów? żeby to przejrzeć trzeba
              jakieś pół tygodnia, do tego odbieranie nagród z poczty, ich dalsza
              dystrybucja wśród znajomych czy sprzedaż na aukcji, to daje taki
              mniej więcej obrazek, że mimo 4 fakultetów w życiu nie pozostaje
              wiele czasu na cokolwiek poza konkursami, ergo już choćby z tego
              powodu możemy przestać uważać to za hobby.

              a to, co pisze pan wyżej, to też prawda, konkursy są głównie po to,
              żeby pozyskiwać dane ew. opinie o produktach, które normalnie trzeba
              by pozyskać w drodze badań rynkowych, oczywiście płatnych.
            • Gość: Monia Do Kretynofila;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
              Jestem pod wrażeniem wypowiedzi, bo mało kto posiada zdolność
              czytania tekstów ze zrozumieniem;-) Odróżnianie ziaren od plew jest
              niezwykle cenną umiejętnością. Chylę czoła.

              W artykule Ewy zostały opisane trzy zupełnie skrajne osobowości, z
              różnym balastem doświadczeń, z odmiennym podejściem do życia (nie
              ukrywam, że podoba mi się warsztat dziennikarski autorki, bo sztuką
              jest złożenie strzępków informacji w logiczną całość). Tymczasem
              większość czytelników wrzuca wszystkie dziewczyny do jednego worka,
              miesza i otrzymuje papkę, z której nic nie rozumie.

              Abstrahując od komentarzy ludzi małych, dla których szczytem marzeń
              okazało się nabycie umiejętności posługiwania pilotem telewizyjnym
              oraz ludzi podłych, którym sukcesy innych wypalają dziury w
              źrenicach, niewiele pojawiło się tutaj wypowiedzi skłaniających do
              intelektualnej dyskusji.

              Konkluzja nasuwa się jedna: żyjemy w materialistycznym świecie.
              Tylko, gdzie miejsce na uczucia? Na radość z drobiazgów? Na
              samorozwój? Na zwykły uśmiech do drugiego człowieka?

              Cieszę się, że ktoś w końcu zauważył, że skomercjalizowanie pasji
              odziera ją z pierwiastka magicznego. Pozdrawiam cieplutko i życzę,
              aby każdy dzień zaskakiwał pozytywnymi zdarzeniami i aby zawsze
              dopisyła pogoda ducha;-)
            • Gość: Fachowiec Panie Kretynofilu... IP: *.net.autocom.pl 12 lat temu
              Wybaczy Pan, ale poziom wypowiedzi, jaki Pan zaproponowal, nie
              odpowiada mi. Mialkimi uwagami ad Personam udowodnil Pan tylko, ze
              nie ma zadnych argumentow na poparcie swych slow - zas prostactwem i
              brakiem osobistej kultury unaocznil, ze mentalnosc typowego odbiorcy
              Internetu w Polsce niewiele rozni sie od mentalnosci dziecka.

              Nie bede wskazywal na oczywiste nielogicznosci w panskiej
              wypowiedzi, gdyz jest ich wiele - chocby to, ze skoro niesmak nie
              warunkuje zabrania glosu, to zabranie go przez Pana albo powodowane
              bylo czyms innym niz niesmakiem, albo tez, po przeczytaniu mych slow
              nie czul Pan niesmaku. Logika formalna... widze, ze to nie jest
              panska mocna strona.

              Jednakze, aby nie bylo nieporozumien - do kilku kwestii odniose sie,
              gdyz udalo mi sie je wyluskac z tego potoku bezsensu, jaki nam Pan
              zafundowal:


              I. Nie, marketing nie polega na "wcuzwaniu sie w jury". To rownie
              zabawne, jak stwierdzenie, ze ktos - z poziomu kanapy i kszeselka -
              zanalizowal kampanie reklamowe;)

              II. Nie, mozliwosc usuniecia danych osobowych jest czysto
              iluzoryczna - o czym Pan nie wie, powolujac sie na Ustawe z 1998
              roku. Zna Pan jej tekst? Jesli nie, sluze albo wlasnymi glossami,
              albo opiniami znaowcow prawa medialnego. Dla ulatwienia: czy zna Pan
              jakikolwiek przyklad osoby, ktorej udalo sie usunac dane z bazy
              organizatora tego typu konkursu?

              III. To, co robia opisane w artykule osoby, juz dawno nie jest
              zadnym hobby. Chocby dlatego, ze dorabiaja do tego ideologie.
              Ideologia zas warunkuje, ze nie tylko beda nadal dzialaly dokladnie
              w taki wlasnie sposob, ale tez, ze - obojetne od charakteru
              konkursu - zloza swoj akces, a wiec, przeloza sie na nasz zysk.

              IV. Nie, sprawdzenie intelektualne nie ma nic wspolnego z tego typu
              konkursami. Pisalem juz, ze faktyczne przekonanie sie o swych
              intelektualnych mozliwosciach ma zupelnie inny charakter. Drazniacym
              za to jest, jesli ktos dorabia taka ideologie "spelnienia
              intelektualnego" do udzialu w podobnych konkursach.

              V. Jako konstruktywista z dokonan & przekonan powiem Panu, ze jesli
              ktos opiera poczucie wlasnej wartosci na udziale w podobnych
              konkursach to ma problem. I to powazny.

              VI. Nie zna mnie Pan, nie zna moich dokonan, a wiec prosze ich nie
              oceniac - bo to nielogiczne. Zalozmy jednak, ze zaczniemy sie (Pan i
              ja) realnie porownywac wtedy, kiedy naukowo dokona Pan 10% tego, co
              dokonalem ja.

              VII. Jesli kocha sie to co sie robi, to sie to cos nie nudzi -
              nawet, jesli sie to robi przez cale zycie. Jesli ma sie z tego
              satysfakcje i spelnienie...? Odrobina logiki.

              IX. Tak, dla organizatora jest to mniejsza kasa (mniejsza to NIE
              ZNACZY latwa). Znacznnie mniejsza, niz nalezaloby wydac, w innym
              przypadku. Zanim jednak zajmiemy sie zarzadzaniem w stylu CPM,
              zapytam wprost: prowadzil Pan KIEDYKOLWIEK jakakolwiek kampanie
              reklamowa o zasiegu ogolnokrajowym? Jesli nie, to wybaczy Pan, lecz
              jest ostatnia osoba zdolna oceniac moje kompetencje. Lista
              referencyjna mych dokonan swiadczy sama za siebie. Za Panem zas nie
              stoi nic, co moge zweryfikowac: dlatego tez pozwoli Pan, lecz nie
              podejme polemiki w tym zakresie, pozostajac przy swoim zdaniu.

              X. Ani ze mnie szczur, ani korporacyjny. Ale coz, tego Pan nie
              pojmie chocbysmy zrobili 100 konkursow, w ktorych p. Monika wygra
              dlugopis - dorabiajac do tego swoja ideologie;)


              Z pozdrowieniami,

              Fachowiec
                • Gość: Fachowiec Droga Naiwna;) IP: *.net.autocom.pl 12 lat temu
                  Blad odnosnie zalozen, droga Pani:

                  Ad. III - ideologia tlumaczaca uzaleznienie. To typowy mechanizm,
                  ktory dziala w kazdym tego typu przypadku. Pojawienie sie ideologii
                  (jakiejkolwiek) oznacza, ze to juz jest problem. "ZABAWA" to takie
                  samo wyjasnienie, jak kazde inne. Obojetne, jaki ma sens. Wazne, aby
                  uspokajalo i zagluszalo objawy uzaleznienia. Takie "samootumanianie".

                  Ad. VI - alez wolno, tylko, ze pisanie o moich dokonaniach
                  zawodowych (jesli sie ich nie zna) jest zenujace, nie uwaza Pani?
                  Mozna za to mowic o tym co pisze, o swych odczuciach na moj temat,
                  etc.; czyli, o rzeczach weryfikowalnych.


                  Uklony,

                  Fachowiec
                  • Gość: Monia Do Fachowca;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
                    Rozbawił mnie Pan;-) Uzależnienie od konkursów?! Nie przypuszczałam,
                    że natura obdarzyła Pana poczuciem humoru. Nie zwykłam oceniać ludzi
                    na podstawie wyrwanych z kontekstu fragmentów ich myśli, ale nie
                    ukrywam, że do tej pory sprawiał Pan wrażenie nadętego bufona.
                    Dopiero z tym "uzależnieniem" mnie Pan rozbawił;-)

                    Owszem, jestem uzależniona: od kawy, od czekolady z orzechami i od
                    koloru fioletowego. Ale na Boga, nie od konkursów! Zabawne, jak
                    ludzie potrafią płytko oceniać innych ludzi. Fakt, że przez 10 lat
                    uzbierała się "kolekcja gadżetów" nie oznacza, że dzień rozpoczynam
                    od szukania w prasie i internecie "magicznego" słowa "konkurs", że w
                    sklepie węszę za równie "cudownym" słowem "promocja". Bynajmniej.

                    Ale naprawdę podoba mi się Pańska wizja mojej osoby i wyobraźnia
                    podsunęła mi naprawdę komiczne obrazki rodem z Pańskiego
                    scenariusza;-) Domyślam się, że w Pańskich oczach prezentowałabym
                    się o wiele ciekawiej, gdyby moje zainteresowania ograniczały się na
                    przykład do spijania pianki ze złocistego napoju;-)

                    I nie komentuję Pana dokonań zawodowych, tylko dziwi mnie, ze Pan
                    ocenia moje nie znając ich zupełnie (a wystarczyłoby poszukać
                    w "guglach", bo sporo moich publikacji poniewiera się po Internecie).

                    A zatem wracam do mojego "samootumaniania" - przede mną 250 km
                    lawirowania w korkachpomiędzy dziurami, ale kiedy przypomnę sobie
                    Pana niesamowite poczucie humoru z pewnością umili mi to podróż;-)

                    Pozdrawiam
                    • Gość: Fachowiec Prosze zaczac myslec IP: *.net.autocom.pl 12 lat temu
                      Fakt, ze Pania rozbawilem poczytuje jako komplement. Choc juz Pani
                      supozycja nt. tego, ze nie mam poczucia humoru - jest czystym
                      bladzeniem we mgle. Proba stosowania "sposobu ostatniego" pokazuje,
                      ze dla Pani Schopenchauer skonczyl sie na "Erystyce". Dla mnie nie.
                      Mowiac wprost: prosze nie usilowac mnie obrazac.

                      Odnosnie kwestii merytorycznej: wiem, ze mam racje, poniewaz to
                      miedzy innymi ja stoje za tym, aby ludzie zachowywali sie dokladnie
                      tak, jak Pani. A zatem, jestem sklonny zalozyc, ze znam dzialanie
                      tego mechanizmu. A to z kolei prowadzi do przekonania, ze skoro znam
                      zasade dzialania, to moge go opisac w odniesieniu do Pani. I miec
                      racje. A, jak widac, mam ja: wszak Pani wciaz startuje;)

                      Dodam takze, ze Pani zaprzeczenia sa typowe. Oczekiwalem
                      oryginalnosci, ale coz - tlumaczy sie Pani dokladnie tak, jak kazda
                      inna osoba uzalezniona. Widac, ze neurolingwistyka to jednak piekna
                      dziedzina: ludzie faktycznie maja zakodowany pewien kod
                      skojarzeniowy, poza ktory nie potrafia wyjsc. A wiec, brawa dla
                      Chomsky'ego.

                      W moich oczach... naprawde chce to Pani wiedziec? Coz... skoro tak,
                      to nie ma sprawy: poniewaz ma mnie Pani za idiote zaslepionego kasa,
                      to pragne Pani uswiadomic, ze osoba "4 jezyki, 4 fakultety"
                      sprzedajaca sie za 100 sztuk podpasek i kubek z logotypem nie ma
                      zadnej wartosci. Gdyby zas mogla z rowna swada opowiadac o historii
                      Japonii, jak cytowat Wergiliusza - to moze by sie takie
                      zainteresowanie pokazalo. Ale, jak napisalem, nie ma go.

                      Jedyna osoba, ktora potrafila mnie zainteresowac, i z ktora lubie
                      rozmawiac, jest pewien "znany Marek", z charakterystycznym pomyslem
                      na swoja fryzure. Z nim akurat zaczalem od fantastyki, a skonczylem
                      na biotechnologii, oraz mensie. Sadzi Pani, ze z Pania byloby
                      podobnie? Watpie.

                      A publikacje w google... coz: moje w bibliotekach. To lepiej, czy
                      gorzej, ze nie w google? Nie wiem. I... niespecjalnie mnie to
                      zajmuje. Nie jestem gadzeciazem, mimo tego, co jakis wariat usilowal
                      mi wmowic na tym forum;)



                      Z pozdrowieniami,

                      Fachowiec
                      • neder Re: Prosze zaczac myslec 12 lat temu
                        Drogi Panie Fachowcu, ogranicza Pan tu życie P. Moniki tylko do tych konkursów. Trochę szerszej perspektywy by się przydało. I jestem mocno zdziwiona, że człowiek z Pana dokonaniami* i o Pańskiej inteligencji nie dostrzega faktu tak oczywistego, że ów artykuł był o konkursach i na konkursach się skupiał. Nie pisano więc w nim jakiego typu literaturę Pani Monika i jej podobne osoby preferują, jakie mają dokonania zawodowe, czy są w życiu spełnione itepe itede.



                        *wystarczyło napisać o tym raz - my Manipulowane Masy potrafimy zrozumieć, żeś Pan jest Osobą Ważną, Szanowaną, Spełnioną Zawodowo.

                        PS. Panie Fachowcu - stoję po tej samiej stronie rzeki co Pan ale Pańska retoryka mnie irytuje.
                        • Gość: Fachowiec A w czym lepszy jest...? IP: *.net.autocom.pl 12 lat temu
                          Retoryka ma na celu wywolanie emocji - zas erystyka uczy, jak
                          kierowac emocje retoryczne w oczekiwana strone. Z uwagi na ten fakt,
                          cieszy mnie, ze moje slowa wzbudzily w Pani emocje. Czy pozytywne,
                          czy negatywne - to kwestia wtorna. Liczy sie fakt ich powstania.

                          Odpowiadajac wprost: nie, nie ograniczam zycia p. Moniki wylacznie
                          do konkursow. Stwierdzam tylko, iz sama ona napisala, ze jej praca
                          jest nudna. A wiec, nie mam powodow, aby jej nie wierzyc (w to, ze
                          ma nudna prace). Zapewne wiec potrzebuje jakiejs odskoczni. Tylko
                          tyle, ze ta odskocznia stala sie uzaleznieniem (powstanie lancucha
                          zaleznosci pokazalem juz kilkakrotnie). Poza tym, w przypadku tego
                          typu zachowan, nie ma mowy o hobby. To czystej wody uzaleznienie.

                          Artykul o konkursach to "oczywista oczywistosc", jak mozna
                          strawestowac mego ulubionego mowce. Skoro o konkursach, to dlaczego
                          tak zaklamujacy rzeczywistosc? Nie znam postaci osoby piszacej ten
                          tekst, a wiec niczego o niej nie wiem. Ale sam wydzwiek artykulu
                          to "myslenie zyczeniowe". Wylacznie pieknie, wylacznie ladnie,
                          wylacznie pozytywnie. A psy nie sikaja na chodniki, osoby z
                          marginesu nie sikaja na sciany domow, zas piekna polska mlodziez nie
                          sika na samochody. Wierzy Pani w taki cukierkowy swiat, w ktorym
                          czlowiek stal sie zwierzeciem? Zezwierzecenie... to jedno z meta-
                          slow XXI wieku.

                          Wybaczy Pani, lecz pozwole sobie na uwage natury osobistej: nie
                          pluje Pan na droge na moj widok, ani nie uznaje mnie za wcielone
                          zlo. To dobrze. Ale przeciez jestem na tyle swiadom wlasnych
                          dzialan, ze wiem, iz profesjonalnie piore ludziom mozg, az powstanie
                          jajecznica. Czy to znaczy, ze socjotechnika i reklama maja wylacznie
                          takie cele? Nie. Znam sporo dobrych fachowcow, ktorzy wykorzystuja
                          swoja wiedze (w tym - podobnie jak i ja - doborek naukowy), aby
                          tworzyc cos, co na wlasny uzytek zwe "dobra reklama". Czy im tego
                          zazdroszcze? Nie. Na swoj sposob musza oni zawsze mowic tylko dobrze
                          i trzymac sie wylacznie jednych zasad. Ja nie musze.

                          Napisalem podrecznik Marketingu Politycznego, i to byl chyba ten
                          moment, w ktorym zrozumialem, ze "w tym" mozna dzialac albo bardziej
                          uczciwie wzgledem samego siebie, albo mniej. Wybieram uczciwsza
                          wersje wzgledem swej osoby, i przynajmniej mam tyle godnosci, ze nie
                          opowiadam bzdur o tym, ze "pozytywna reklama" jest lepsza od tego,
                          co moge zrobic z ludzkim umyslem.

                          W czym lepszy, od dra Garlickiego, jest p. Radziwill jako szef
                          Naczelnej Rady Lekarskiej, kiedy opowiada te swoje bajki
                          o "pozytywnej medycynie"? W czym lepszym jest Cwalina, piszacy te
                          swoje sazniste bzdury o "profesjonalizacji" marketingu politycznego -
                          rozumianego jako zaklamywanie rzeczywistosci, w imie wylacznie
                          dzialania pozytywnego?

                          Ech.


                          Uklony,

                          Fachowiec
                          • pissglowki synu, lejesz akapity za akapitami, 12 lat temu
                            w świętym przekonaniu że masz rację. daj se na wstrzymanie, krucjate jakąś
                            prowadzisz? :]

                            swoim napuszonym "ynteligęckim" tonem powodujesz jedynie rozbawienie. to
                            śmiesze, jak ktoś innym zarzuca to i owo sam będąc absolutnym ślepcem.

                            zamiast puszyć się anonimowo swoimi osiągnięciami (których i tak ni ch... nikt
                            nie jest w stanie zweryfikować), sięgnij po lekturę psychologiczną i poczytaj o
                            teorii cienia. znajdziesz tam (być może, jak odwagi i wglądu starczy) odpowiedzi
                            na swoje irytacje i zaangażowanie w tą (było nie było, drobną jak cholera
                            sprawę) w której święte oburzenie miesza się z pogardą? uczuciem wyższości? itd.
                            mówiąc wprost, zacznij odróżniać w życiu tyłek od łokcia, a potem pomyśl o
                            pouczaniu innych, ok?

                            ps.
                            piszę pobłażliwie (synu) bo wiesz, na szacunek to trzeba sobie zasłużyć, a ty
                            swoimi długi wpisami pokazałeś jedynie że pogubionyś dramatycznie i to
                            pogubienie maskujesz (głównie przed sobą) rodzajem fachowej pseudogłębi i
                            aintelektualnego pustogadulstwa.

                            znaczy, daj se na wstrzymanie, maniek.

                            podpisano

                            cesarz japonii
                            (a co nie mogie? tego tez nikt nie sprawdzi, a wiarygodność taka sama jak twoich
                            wypocin)

                            ...jezu, aż 10min poświęciłem na ten wpis. nie warto było :[
                      • Gość: Monia Do Fachowca IP: *.itelekom.pl 12 lat temu
                        Nigdy nie próbowałam Pana obrażać.

                        Odnoszę jednak, wrażenie, że to Pan próbuje mnie obrazić.
                        Przekręcanie słów, zarzucanie kłamstwa i dopisywanie wyssanych z
                        palca teorii nie świadczy o wysokości Pana kultury. Wręcz
                        przeciwnie. Nie zna mnie Pan, a tworzy fikcyjny obraz mojej osoby.

                        Nie nazwałam mojej pracy nudną, tylko sztywną, a to jest różnica
                        zasadnicza, bo neguję wyłącznie styl ubierania się i zachowania
                        przynależny do danych stanowisk. Tak trudno to zrozumieć?

                        Jestem szczera. Prawdą jest, że nie otrzymuję żadnych "materiałów
                        reklamowych" od organizatorów konkursów lub firm, które od takowych
                        organizatorów adres mój mogłyby dostać. Jedyną firmą, która rozdaje
                        moje dane osobowe na prawo i lewo jest Świat Książki, a to z
                        konkursami nie ma nic wspólnego. Nie przeszkadza mi takowy fakt -
                        ulotki trafiają do makulatury. Jakim prawem zarzuca mi Pan kłamstwo
                        w tej, jakże banalnej, kwestii?

                        Nie jestem uzależniona od konkursów i nie jest to żadne tłumaczenie
                        się lub oszukiwanie samej siebie. Już bardziej mogę być uzależniona
                        od telewizji, bo raz w tygodniu spędzam całą godzinę przed ulubionym
                        serialem. Pana teorie pseudonaukowe w tym zakresie są doprawdy
                        żałosne. Nie szukam konkursów. Zatrzymuję się tylko w chwili, gdy
                        coś mnie zainteresuje. To jest uzależnienie? Halo? W jezyku polskim
                        to pojęcie jest inaczej definiowane.

                        I naprawdę osłabiają mnie te Pana podpaski. Oświadczam, że nigdy nie
                        brałam udziału (ani nawet nie miałam na to ochoty)w Pana podpaskowym
                        konkursie i nie wygrałam ani jednej. Mam wrażenie, że niezdrowo się
                        Pan podnieca przy kobiecej higienie imtymnej. Uświadomię Panu
                        jednak, ze tampony są o wiele lepsze.

                        Tak, jestem naiwna, bo wdałam się w dyskusję z egoistycznym
                        człowiekiem, który hołubi wyłącznie monolog i nie akceptuje
                        odmiennego zdania, a w przypadku braku własnych argumentów
                        zwyczajnie znieważa swojego rozmówcę tekstami w stylu "proszę zacząć
                        myśleć". No to zaczynam myśleć i dochodzę do wniosku, że najwyższy
                        czas zakończyć podróż po Pana podpaskowym świecie.

                        Żegnam ozięble z domieszką pogardy.
          • Gość: Monia Do Fachowca;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
            Jestem naiwna, bo w człowieku widzę Człowieka, a nie źródło
            potencjalnych korzyści. I nie traktuje tego, jaką moją przywarę. W
            mojej hierarchi wartości najważniejsze są uczucia.

            Przeoczyłeś fakt, że konkursy są dla mnie zabawą, bo sprowadziłeś
            wszystko do świata materialnego. A ja inaczej to postrzegam.

            Nie powiedziałam, że moje życie i praca zawodowa są nudne - pod
            pojęciem "sztywne" zawiera się jedynie otoczka biznesowa, bo trudno,
            abym na konferencję czy inne oficjalne spotkanie przyjechała w
            kolorowej letniej sukience i wiatrem we włosach, kiedy wszyscy
            pozostali "siedzą pod krawatem". Ale to już są konwenanse.

            Niestety, ale wyobraź sobie, że zawsze jestem szczera. Naprawdę nie
            przeszkadza mi fakt, że gdzieś krążą moje dane osobowe. A jeśli
            zdarzy się, że dostanę jakieś oferty reklamowe (jak na razie jedyną
            firmą, która "poleca" mój adres innym instytucjom jest Świat Książki
            i nie ma to żadnego związku z konkursami), zwyczajnie odkładam je do
            pudełka z makulaturą. Bezboleśnie.

            I odnośnie ostatniego akapitu. Oczywiście, że ja na udziale w
            konkursie zyskuję najwięcej:

            Gimnastyka umysłu, to po pierwsze.

            Po drugie, jeśli każdego tygodnia przez wiele godzin jadę
            samochodem, układanie słowotworów jest dla mnie
            zdecydowanie "czasoumilaczem" i na pewno wnosi do mojego życia
            więcej niż darmowe lekcje łaciny kuchennej przez CB radio albo
            filozoficzne rozważania na temat stanu polskich dróg i inteligencji
            co poniektórych kierowców. Do tego dorzućmy też bezsenność, z którą
            łatwiej jest walczyć twórczym myśleniem niż za pomocą liczenia
            baranów.

            Po trzecie, nie angażuję mojego czasu, a jedynie wykorzystuję ten
            pozornie stracony. W żaden sposób konkursy nie są ograniczeniem
            mojej wolności. Gram, kiedy czuję temat i sprawia mi satysfakcję
            jego rozgryzienie. Mechanizm konieczności partycypacji w konkursie?
            To brzmi strasznie, jak nałóg, wykluczając pasję. Nie tędy droga.

            Po czwarte, nie można dać się zaślepić przez pieniądze. Czuję, że
            właśnie Pan jest ich niewolnikiem. Czasem uścisk dłoni prezesa jest
            o wiele więcej wart od niebotycznie wysokiej premii. Podstawową
            wartością człowieka jest jego szkielet moralny, a nie grubość
            portfela. Nie skorzystam więc z Pana sugestii i nie dam się zaprosić
            do maratonu pogoni za wielka kasą.

            Po piąte, wciąż nie dostrzega Pan aspektu ludzkiego. Dzięki
            konkursowemu forum poznałam kilka fantastycznych istot, z którymi
            można przegadać całe życie. I to jest chyba najważniejsza nagroda,
            jaką kiedykolwiek udało mi się zdobyć. Justyna, Ewa... Kobietki,
            które można przyłożyć do rany. Podzielić się smutkami na pół.
            Dwukrotnie powiększyć radość. Nie ma nic cenniejszego niż przyjaźń.

            I to chyba tyle, bo nadajemy na różnych falach, więc nie mogę liczyć
            na zrozumienie.
            • Gość: Fachowiec Oj naiwna, naiwna, naiwna... IP: *.net.autocom.pl 12 lat temu
              Przepraszam za jakosc liternictwa.

              ============================================


              Jest Pani naiwna, poniewaz udalo nam sie wypracowac mechanizm Pani
              reakcji. Jest to lancuch czystych zaleznosci, Pani zas - jako typowa
              osoba "zaangazowana - zawsze bedzie pod jego dzialaniem. Z
              marketingowego punktu widzenia, Pani ideologia = czysty zysk. Z
              czysto ludzkiego... szkoda Pani.

              Opowiesci o tym, ze "wierzy Pani w czlowieka", prosze sobie darowac.
              Polecam dociekania o epistemologicznej naturze pytan o nature Boga u
              Akwinaty i Szkota. Wtedy Pani zrozumie, na czym polega wiara w
              czlowieka. Poki co, dorabia Pani ideologie do swego uzaleznienia. Po
              co?

              I jeszcze uczucia... Adler pisal o nich, ze stanowia zasadnicza
              motoryke ludzkich dzialan. W Pani wykonaniu, sa one czescia lancucha
              zaleznosci. Szkoda, ze w swoja ideoligie nie wlaczyla Pani jeszcze
              humanitaryzmu, walki o glodujace w Angolii dzieci, oraz Boga. Byloby
              ciekawiej, lecz rownie uzalezniajaco.

              Konkursy nie sa dla Pani zabawa, choc wlasnie "zabawa" to Pani
              ideologia. Calkowicie fikcyjna, majaca uzasadnic fakt uzaleznienia.
              Osoba, ktora zachowuje sie tak jak Pani, to nie hobbysta, ani
              relaksujacy sie czlowiek. To osoba uzalezniona. Po prostu.

              Konwenanse... odpowiem tak: zdziwilaby sie Pani, ile "sztywnych"
              spotkan biznesowych (np.: prezentacja reklamowa) moze odbywac sie w
              letnich sukienkach, i na pelnym luzie. Zreszta, podtrzymuje swoje
              zdanie: sama Pani napisala o charakterze swej pracy - prosze sie nie
              wycofywac.

              Nie jest Pani szczera, jesli usiluje wmowic, ze nie otrzymuje
              reklam. Poniewaz wiem, ze je Pani otrzymuje, to fakt zaprzeczania
              nie ma najmniejszego sensu. Choc tyle, ze teraz (w porownaniu do
              poprzedniego listu) juz sie Pani tak mocno nie wypiera tych "ofert
              reklamowych", juz Pani pisze o "odkladaniu do pudelka". Postep w
              szczerosci, ktora sie Pani tak szczyci;)

              Gimnatyka umyslu? Pani daruje, ale to absurd. Pisalem juz o
              FAKTYCZNYM sposobie poznania wlasnej i telektualnej wartosci. Lecz
              jest to sposob, ktory (nawet na lamach Gazety Wyborczej), opisywany
              jest ZAWSZE pejoratywnie i z negatywnym nacechowaniem. Zatem,
              wybaczy Pani, lecz uzaleznienie od tych konkursow nie ma nic
              wspolnego z gimnastyka umyslowa.

              Angazuje Pani swoj czas, co oczywiste. Wiem oczywiscie, ze w tym
              momencie zarzuci nas Pani miliardem przykladow, jak to Pani
              wspaniale wspina sie w Andach, jednoczesnie robiac na drutach,
              czytajac poezje holenderskiego okresu romantycznego i sluchajac
              Wagnera. Jednakze, prosze zdac sobie sprawe, ze tego typu
              uzaleznienie powoduje, ze "hobby" staje sie rzecza najwazniejsza.
              Dam Pani przyklad, czysto psychologiczny, choc pozornie nieistotny:
              istnieje taka kibicowaks piosenka, zaczynajaca sie od slow: "Moja
              jedyna milosc to..." , i po slowie "to" pada nazwa klubu. Tutaj
              dziala ten sam mechanizm. Rozumie Pani?

              A frazesy o tym, ze ceni pani szczerosc, najwazniejszy jest szkielet
              moralny, banaly o Pani wierze w czlowieka... to nie konkurs Miss
              World: tutaj moze byc Pani szczera. Pokazuje Pani tylko swoja
              kreatywnosc w tlumeiniu (oraz tlumaczeniu) przyczyn swego
              uzaleznienia. Coz, alkoholik robi podobnie: pije przez system, przez
              wredna zone, bucowatego sasiada, przez sikajacego psa, przez
              slonce... ech, mozna mnozyc powody brania udzialu w tym konkursie;)

              "nadajemy na roznych falach". Zapewne.
                • Gość: Fachowiec EHE IP: *.net.autocom.pl 12 lat temu
                  Ehe, mam zasade: wiem co mowie, a nie mowie, co wiem. Opisany przeze
                  mnie mechanizm jest kwestia znana, wielokrotnie omawiana w zakresie
                  psychologii spolecznej, oraz psychologii konstruktywistycznej.
                  Faktow nie zmienisz. W taki sposob dziala mechanizm uzaleznienia,
                  zas osoba uzalezniona poszukuje usprawiedliwienia dla swych dzialan.
                  Tak tworzy sie ideoloigia, a wiec zbior (niekoniecznie zamkniety)
                  zasad, ktore maja uracjonalnic oraz wyjasnic zachowanie
                  osoby "zaangazowanej".

                  Poniewaz, jak juz pisalem, mechanizm ten stosowany jest rozlicznie w
                  marketingu, gdyz pozwala na osiagniecie zalozonych celow relatywnie
                  niskim kosztem. Wiesz czym jest krzywa uczenia sie? Wlasnie...

                  Tyle tytulem wyjasnienia.


                  Uklony,

                  Fachowiec
                  • Gość: ehe Re: EHE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
                    ok, bardzo ładnie napisane. widać, że poziom twej wiedzy w
                    dziedzinie tak pięknie tu przez ciebie opisywanej jest ogromny. nie
                    zamierzam polemizować bo z pewnością nie udźwignę ciężaru dyskusji.

                    proszę tylko o jedno, zdradź jakie masz hobby. wiem już, że
                    strasznie szanujesz swoje dane osobowe i z wielką pieczołowitością o
                    nie dbasz, ale informacja o hobby chyba nie jest jakaś tajna
                    wiedzą, którą możnaby gdzieś komuś, za grube pieniądze sprzedać.

                    czekam on-line...
                    • Gość: Fachowiec Re: EHE IP: *.net.autocom.pl 12 lat temu
                      Sarkazm zbyteczny. Jesli zainteresowany jestes merytoryczna rozmowa -
                      zapraszam. Jesli nie, podziekuje za mozliwosci rozmowy. Dbanie o
                      dane osobowe to efekt nie tylko prawnego racjonalizmu, ale takze
                      tego, ze wiem co sie robi z "rekordem".

                      Odpowiedz na Twe pytanie o moje hobby jest nie tyle tajna, co
                      trudna. Tez na "T", choc sens inny. A trudna nie z powodu braku,
                      lecz nadmiaru.


                      Uklony,

                      Fachowiec
                      • Gość: ehe Re: EHE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
                        za niezamierzony (no może trochę) sarkazm przepraszam.
                        dyskusję chętnie podejmę.
                        jak widać obaj mamy w tej chwili sporo czasu, więc wymienienie
                        kilku/kilkunastu sposobów spędzania przez ciebie wolnego czasu nie
                        zajmie ci więcej jak kilkadziesiąt sekund (napisanie kilku tysięcy
                        znaków do tej pory pochłonęło ci znacznie więcej czasu).

                        czyżbyś lubił robić to samo co wysoko (w zasadzie i nisko też)
                        postawieni koledzy z branży reklamowej? oczywiście nie chcę wrzucać
                        wszystkich do jednego worka więc może okazać się, że twoje hobby
                        będzie całkiem inne niż twoich kolegów z biura.
                        fachowiec, no nie daj się prosić...
                        • Gość: Fachowiec Re: EHE IP: *.net.autocom.pl 12 lat temu
                          Jesli chetnie podejmiesz, to rozmawiajmy wokol merytorycznych
                          paradygmatow. Przedstawilem zrab (urywek) procesu tworzenia sie
                          lancucha zaleznosci. Chcesz go zanegowac?

                          Spiesze zaznaczyc: dzis jest ostatni dzien mojej bytnosci tutaj.
                          Zatem z tym "sporo czasu", prosze nie przesadzac. Zajmuje mnie w tym
                          momencie kilka innych rzeczy, ale mam - by tak rzec - podzielna
                          uwage. Slucham zatem, z uwaga.

                          Nie mam kolegow z biura, Drogi Ehe. Zatem wybacz, lecz niespecjalnie
                          mam skale porownawcza. Teoretycznie moge odniesc sie do tego, co
                          frapuje inne osoby zajmujace sie tym czym zajmuje sie ja, i
                          zajmujace taka, a nie inna pozycje. Ale... to temat na inna rozmowe.
                          Chociaz, nawet w tym, nie jestem do nich podobny.

                          Pozwol zatem, ze ograniczymi sie do rozmowy na tematy stricte
                          naukowe. Nie czuje koniecznosci przedstawiania sie Tobie, ani
                          szczegolnej potrzeby fraternizacji;)

                          Z uszanowaniem,

                          Fachowiec
                          • Gość: ehe Re: EHE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
                            ok, nie drążę. wymień jakiekolwiek hobby (oczywiście nie twoje bo to
                            tajemnica) , którego nie można opisać wg przytoczynych przez ciebie
                            działań podświadomych i uzelażniających. fajnie by też było, żeby
                            dzięki to przykładowe hobby nie dawało nikomu innemu zarobić (bo to
                            wg. ciebie przecież jest złe)
                            oczywiście czytanie czy słuchanie sobie darujmy.
                            • Gość: Fachowiec Zaden problem IP: *.net.autocom.pl 12 lat temu
                              Upor - gratuluje, tylko po co? Jesli chcesz podjac ze mna rozmowe,
                              to (pisze Ci ta kwestie po raz piaty) rozmawiajmy merytorycznie.
                              Temat mojego hobby nie jest tematem rozmowy, jaka mnie interesuje.

                              Ale... niech to bedzie hobby, o jakim mowisz: kolekcjonowanie
                              kamizelek, wspinanie skalkowe, bibliofilstwo, zbieranie figurek
                              porcelanowych, malowanie kamieni. Zaden z tych elementow nie jest
                              podatny na lancuch, jaki opisalem.

                              Dwie uwagi: nie napisalem, ze hobby dajace zarobic komus innemu jest
                              zle - znajdz fragment, w ktorym tak napisalem. Po drugie, jest
                              istotna roznica miedzy hobby, pasja, a mania. Rozrozniaj to.
                              • Gość: ehe Re: Zaden problem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
                                czy szukanie na allegro i jeżdżenie co niedziela na koło i
                                wyszukiwanie figurek porcelanowych jest jeszcze hobby czy to już
                                uzależnienie?
                                czy wspinanie się na górę po prawie pionowej skale w uprzęży za
                                kilkaset czy kilkanaście tysięcy zł po to tylko, żeby za chwilę z
                                niej zjechać to hobby, mania czy chęć pochwalenia się przed innymi
                                jakże fajnym przeżyciem?
                                próbuję ci wytłumacz, że wszytko można sprowadzić do takiego
                                poziomu. w zasadzie to każdą czynność, dzięki której nie zarabiamy
                                pieniędzy, można uznać za bezsensowną. a dodatkowo jeśli poświecamy
                                jej dużo czasu to pięknie nazwiemy to uzależnieniem, manią czy
                                wariactwem. ważny tu jest tylko punkt widzenia.
                                ale odpuśmy ten temat.

                                wracam do ochrony danych osobowych. chętnie się czegoś dowiem
                                (szczerze) od specjalisty.
                                ja swoje dane mam w głęboko w poważaniu. nie szanuję ich nic a nic.
                                wszędzie gdzie tylko możliwe zezwalam na ich przetwarzanie. i co? i
                                nic? żyję i mam się świetnie. owszem, co jakiś czas przyjdzie do
                                mnie jakiś list czy przesyłka, ale nauczyłem się już, że jak nadawcą
                                jest jakiś unilever czy inny procter to prostu go wyrzucam bez
                                otwierania. owszem zadzwoni do mnie co jakiś czas panienka z link4
                                czy innego lukasbanku, ale taka rozmowa trwa 5-10 sek.
                                a to , że jakiś jeleń zapłacił za mój "rekord" to już nie jest mój
                                problem.
                                oczywiście jestem podatny na reklamę, tylko idiota może twierdzić
                                inaczej, ale co to oznacza. że mam popadać w paranoję?
                                • Gość: Fachowiec I tak warto. IP: *.net.autocom.pl 12 lat temu
                                  Nie mialem na mysli jezdzenia na pchli targ na Kole, oraz szukanie w
                                  Internecie - ale, nawet zakladajac taki tok Twego rozumowania - nie
                                  znajdziesz ZADNEGO punktu stycznego z tym, o czym pisalem w
                                  odniesieniu do p. Moniki. Ale, mozesz sie starac, jesli chcesz.
                                  Chociaz mam swiadomosc, iz wiesz, ze to bezcelowe: pisalem o
                                  uzaleznieniu, oraz o tym, ze ich dzialanie (tych kobiet) dawno juz
                                  nie jest hobby - zarowno przez swoja specyfike, jak rowniez
                                  dorobiona ideologie.

                                  Nie, nie wszystko mozna sprowadzic do uzaleznienia, gdyz nie
                                  wszystko uzaleznieniem jest. Zapytaj Woronowicza;) Nie napisalem
                                  takze (mimo tego, co mi imputujesz), ze czynnosc bezsensowna =
                                  czynnosc, ktorej efektem nie jest zarobienie pieniedzy. Napisalem
                                  tylko, ze: a) sprzedawanie wlasnej kreatywnosci za kubek z logotypem
                                  + 1000 sztuk podpasek jest zenada (szczegolnie, w wynonaniu osob w
                                  rodzaju "4 jezyki, 4 fakultety"); b) istnieje istotna roznica miedzy
                                  hobby a uzaleznieniem. W przypadku tych kobiet to czystej wody
                                  uzaleznienie, zreszta, z typowym objawem usprawiedliwiania sie. Nie,
                                  wariactwo i mania to diametralnie inne kategorie medyczne. Nie myl
                                  pojec;)

                                  Nie rozumiem Twego pytania o ochrone danych osobowych: co chcesz
                                  wiedziec?
      • ilr Re: F-A-K-T-Y......;))) 12 lat temu
        Miło mi się czytało ten wątek. Szkoda, że już kończy Pan swoją bytność na tym
        forum. Z przyjemnością przeczytałbym więcej Pańskich komentarzy.

        Pozdrawiam
        ilr
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka