Dodaj do ulubionych

Bałaganiarz w domu

IP: 62.233.139.* 17.03.03, 17:45
Drogie Panie, napiszcie mi jak radzicie sobie z bałaganiarzami w Waszych
domach. Ja już tracę cierpliwość do mojego. Mieszkamy razem dopiero niecały
rok, a już nie mam siły sprzątać po nim skarpetek porozrzucanych po
mieszkaniu, zbierać i zmywać poroznoszone naczynia, itd. Już nawet nie chcę
żeby sprzątał- niech nie bałagani. Ten apel do niego nie dociera, niestety...
Czy można partnera nauczyć porządku? Zaznaczam że już rozmawiałam z nim,
przemawiałam do jego sumienia i rozsądku w każdy możliwy sposób. On to ma po
prostu we krwi...
Obserwuj wątek
    • Gość: seledynowa Re: Bałaganiarz w domu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.03.03, 17:51
      Chyba Cię zasmucę, ale moim zdaniem nie można dorosłego bałaganiarza nauczyć
      porządku.
      Jak kochasz, to spróbuj pokochać również ten ...rozkoszny nieład - jak dowody
      życia Twojego ukochanego
      sel
    • Gość: miregal Re: Bałaganiarz w domu IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.03, 19:39
      moge ci odpowiedziec jako nieuleczalna balaganiara - sprzatanie albo nawet
      tylko niesmiecenie to dla nas autentyczna meczarnia

      a inni maja po prostu zawyzone normy i sa nieuodpornieni na mikroby ;)

      wiem ze to idiotyczne ale serio tak mysle - co niby komus przeszkadza umywalka
      nieczyszczona od 2 tygodni?

      do pozostawiania odpadkow organicznych, brudnych gaci itd jeszcze sie nie
      posunelam, ale wsrod tych wszystkich rzuconych na podlodze ubran, kubeczkow,
      papierow, ksiazek i takich tam mozna by spokojnie ukryc zwloki albo wykopac row
      melioracyjny

      pozdro

      najlepiej to pokochaj

      dla takich jak my w balaganie jest cos ultraradosnego, wiem ze to idiotyczne
      ale tak jest
    • Gość: Nina Re: Bałaganiarz w domu IP: *.toya.net.pl 17.03.03, 19:52
      Nie ma sposobu.Im bardziej bedziesz sprzatac tym wiecej bedzie
      balaganil.Rownowaga musi byc zachowana.U mnie w domu dochodzilo do dantejskich
      scen na tym tle,po jakis 7 latach lekko odpuscilam,w chwili obecnej nie zwracam
      uwagi.No,prawie:)Wymiekam przy kilku rzeczach-popielniczka pelna petow
      upchnieta pod fotelem-wtedy awantura murowana,bez wzgledu na pore dnia i
      nocy.Druga sytuacja-papierki po czekoladkach,cukierkach,batonikach itp.wrzucane
      przez dluzszy czas pod lozko w sypialni.Czekam,az zbierze sie tego wieksza
      ilosc i spokojnie wkladam wszystko pod j e g o koldre.Pomaga,ale na krotko.
      Jedyna rada-wyluzowac sie.
      Pozdrawiam.
      • Gość: verte Re: Bałaganiarz w domu IP: 62.233.163.* 18.03.03, 02:16
        Na bałaganiarzy siły nie ma.Lepiej być tego świadomym,żeby nie doprowadzić do
        niepotrzebnych konfliktów.Wiem to wszystko z autopsji,sam nim jestem.Trzeba to
        zaakceptować i polubić nawet jako swoista cechę osobowości.I żadne tam bałagan,
        syf,poprostu rozkoszne roztargnienie,artystyczny nieład.:-).Ma to też pewne
        zalety.Bałaganiarze są bardziej odporni na wszelkie choroby i infekcje,prawie
        nigdy nie cierpią na żadne alergie,są uodpornieni.:-))
    • charlota Re: Bałaganiarz w domu 18.03.03, 09:17
      Gość portalu: xyz napisał(a):

      > Drogie Panie, napiszcie mi jak radzicie sobie z bałaganiarzami w Waszych
      > domach. Ja już tracę cierpliwość do mojego. Mieszkamy razem dopiero niecały
      > rok, a już nie mam siły sprzątać po nim skarpetek porozrzucanych po
      > mieszkaniu, zbierać i zmywać poroznoszone naczynia, itd. Już nawet nie chcę
      > żeby sprzątał- niech nie bałagani. Ten apel do niego nie dociera, niestety...
      > Czy można partnera nauczyć porządku? Zaznaczam że już rozmawiałam z nim,
      > przemawiałam do jego sumienia i rozsądku w każdy możliwy sposób. On to ma po
      > prostu we krwi...

      Ja na twoim miejscu po prostu nie sprzatałabym po nim.pzdr
    • Gość: anE Re: Bałaganiarz w domu IP: *.chello.pl 18.03.03, 09:22
      ja mam ten sam problem.
      trudno mi zaakceptowac balagan, ale musze sie z tym jakos pogodzic, bo
      przekonalam sie, ze tego nie mozna zmienic..
      moj Ukochany wie, jak alergicznie reaguje na balagan, kiedy przestalam sie
      przejmowac, on kiedys z przejeciem powiedzial: 'ojejku, jeszcze nie zdarzylem
      posprzatac, poczekaj chwiele, tylko lozko posciele', hi hi smiac mi sie chcialo.

      nie mam jednak wplywu na swoje reakcje: wqrza mnie bałagan, a uspokaja i w
      dobry nastroj nastraja porzadek.
      tak samo jak reakcja balaganiarza na balagan jest obojetnosc, spkoj, olewka,
      dla osoby, kt ceni porzadek - reakcja jest zdenerwowanie.
      dla mnie najgorsze jest nieposcielone lozko, porozrzucane rzeczy - dopoki nie
      znajda sie na podlodze - zniose, powoli sie przyzwyczajam... nie ma rady.

      a na papierki mam rade - w kazdym pokoju trzeba postawic smietnik, :-)
    • soczewica bue he he 18.03.03, 09:43
      w domu mojego faceta kwestia rozwiązała się sama.
      przez jakiś czas wytrwale sprzątałam po trzech samcach - zwłaszcza w kuchni, bo
      nie znoszę kilogramów śmiecia w zlewie. ale w pewnej chwili dałam sobie spokój,
      i ograniczałam się do wyczyszczenia prysznica czy wannny przed własną kąpielą,
      resztą niech martwią się sami.
      zrobiło się naprawdę ekstremalnie, w kuchni potrafili skolekcjonować dziesięć
      rpzelewających się siatek ze śmieciami (puszki, niedopałki, butelki, resztki
      jedzenia itd.) dziwne, że nie zalęgły się w tym karaluchy.
      panowie mieszkali we trzech, a jak się mieszka we trzech to upada dyscyplina,
      zwłaszca, kiedy jeden z nich raz się wyłamie w myciu naczyń albo kibla, to
      pozostali zaraz stwierdzzają, że czemu mają orać za lenia. wystarczył jeden,
      maksymalnie leniwy dywersant, i po domu można było chodzić w kombinezonie
      przeciwskażeniowym. ale się zaparłam, powiedziałam sobie, że i tak tego nie
      doceniają, a bardziej się śmieją z durnej baby.
      wszystko trwało do momentu, kiedy sprzęgły się dwa wydarzenia. po pierwsze,
      wyprowadził się jeden z nich (tknęła kretyna strzała amora i po dwóch
      miesiącach (!!!) chodzenia z dziewczyną zadecydował, że zamieszkają razem. cóż,
      studia na ekonomicznej i życie w krakowie finansują ciężko forsiaści rodzice,
      wiec dlaczego by nie?)
      po drugie - nalot zrobili wynajmujący, zwyzywali chłopaków od niedorozwiniętych
      i postraszyli wywaleniem z mieszkania.
      i panowie posprzątali.
      już nie boję się, że się do klozetu przylepię.
      jakoś poznikały góry śmieci.
      lampy wróciły na swoje miejsce
      zniknęły kubki pełnie niedopałków
      podłoga zrobiła się znowu panelowa a nie wygladająca jak klepisko od ilości
      naniesionego syfu.
      teraz znowu znaleźli trzeciego współlokatora, i z drżeniem kolan zastanwiam
      się, co to będzie - ale chyba nic, bo widmo wynajmujących państwa wisi i
      grozi ;)

      u tego co się wyprowadził, jak stwierdziły chłopaki, wygląda w mieszkaniu tak,
      jak w jego starym kącie: syf, brud, kurz, porozwalane skarpetki.
      "moje" chłopaki dały się zreformować, tamten debil chyba nie, ha, zmywanie
      naczyń w jego wykonaniu to kompletna parodia (uparcie mył tylko NACZYNIA, z
      zlewie zostawiając SZTUĆCE), nie wspomnę o porozpieprzanych wszędzie torebkach
      foliowych po zakupach, okruchach chleba, łupinach cebuli i zastygniętych na
      patelni resztkach jajecznicy z kiełbasą i pomidorami. winę za sytuację ponosi
      mamusia - nie pozwalała synalkowi się przemęczać, i wydaliła z domu na świat
      pasożyta.
      uuuu, jeszcze mam dreszcze, jak go sobie pryzpomnę. na pohybel frajerowi!

      soczew.
    • Gość: u kresu pokochać bałagan bałaganiarza/ jak??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.03.03, 09:44
      łózko rozbebeszone ok, papierki ok, ciuchy ok, ale... nie potrafię pokochać:
      blatu kuchennego klejacego sie masłem , dżemem, pasztetetm; mokrych farfocli
      smieci wokół wiadra; brudnej muszli klozetowej; wanny z włosami i kozuszkiem
      resztek z ukochanego wokół(brrrr); cuchnącego starą szmatą zatęchłego mokrego
      ręcznika; ścinków po zaroście wokół umywalki; brudnych, zabłoconych butów na
      środku przedpokoju, i(o raaaaany !!!!) resztek jedzenia między klawiszami
      klawiatury!
      Jeśli ktos mnie nauczy miłosci do takich kwiatków - pokocham go również
      • capa_negra Re: pokochać bałagan bałaganiarza/ jak??? 18.03.03, 10:11
        Gość portalu: u kresu napisał(a):

        > łózko rozbebeszone ok, papierki ok, ciuchy ok, ale... nie potrafię pokochać:
        > blatu kuchennego klejacego sie masłem , dżemem, pasztetetm; mokrych farfocli
        > smieci wokół wiadra; brudnej muszli klozetowej; wanny z włosami i kozuszkiem
        > resztek z ukochanego wokół(brrrr); cuchnącego starą szmatą zatęchłego
        mokrego
        > ręcznika; ścinków po zaroście wokół umywalki; brudnych, zabłoconych butów na
        > środku przedpokoju, i(o raaaaany !!!!) resztek jedzenia między klawiszami
        > klawiatury!
        > Jeśli ktos mnie nauczy miłosci do takich kwiatków - pokocham go również
        --------------------------------------------------------------------------------
        Jak bym siebie sama słyszała....
        Z wymienionej powyżej listuy udało mi sie najpierw samej doczyścic , a potem
        nauczyc utrzymywania WC w czystości.
        Ręczniki - na szczeście kazdy pilnuje swego - za wytarcie sie moim moge zabic
        Raz na tydzień wielkie pranie i po sprawie.
        Brudna wanne sobie opłukam.
        Ale...
        I tu dochodzimy do blatu w kuchni o płycie grzejnej nie wspomne.
        Porządek udaje mi sie tam utrzymac do "pierwszego karmienia"
        Chłopisko jest bardzo samodzielne - nawet gary zmywa, ale jak sie bierze za
        papu amciu to niech to cholera.
        Dzis rano wstaje patrze a oprócz standardowego syfu część rzeczy uciapana cos
        jakby mięsem mielonym - do tej pory zastanawiam sie cóz to była za maź!!!!
        Staram się zchowywać zimna krew czasami tylko rykne - skocz po kure do
        sąsiada!!
        Na poczatku biedula nie rozumiał, że mam namyśli to że w tym syfie na blacie to
        i kura sie wyżywi.. teraz na hasło kura dokładnie wie o co biega
        • Gość: anE Re: pokochać bałagan bałaganiarza/ jak??? IP: *.chello.pl 18.03.03, 12:12
          jak ja cos takiego kiedys zobaczylam w kuchni na blacie (sniadanko bylo
          pyszne), wolam go: 'chodz ze mna, pokaze Ci cos fajnego, no chodz,
          zobaczysz!!!', zachecony zaprosinami idzie ciekawy, coz to takiego moge mu
          pokazac..
          hehe: 'zobacz co tu mamy?! :-)))'

          'o rany!' i zabiera sie za zmywanie..

          uciazliwe to,nie?
          ale wiecie, mialam kiedys chlopaka_perfekcjoniste, ktory mial wiekszy porzadek
          w pokoju niz ja.. nic kurzu, wszystko poustawiane rowniusienko.. a jednak nie
          jestesmy razem i wole mojego balaganiarza.. ktory twierdzi, ze lubi porzadek,
          ale nie ma na to wszystko miejsca.. moze jak wygramy w totka i kupimy duze
          mieszkanie, problem zniknie.
          • Gość: xyz Re: pokochać bałagan bałaganiarza/ jak??? IP: 62.233.139.* 18.03.03, 16:05
            Jak czytam Wasze posty, to tak jakbym sama to wszystko pisała...hmm
        • Gość: anE Re: pokochać bałagan bałaganiarza/ jak??? IP: *.chello.pl 18.03.03, 12:13
          jak ja cos takiego kiedys zobaczylam w kuchni na blacie (sniadanko bylo
          pyszne), wolam go: 'chodz ze mna, pokaze Ci cos fajnego, no chodz,
          zobaczysz!!!', zachecony zaprosinami idzie ciekawy, coz to takiego moge mu
          pokazac..
          hehe: 'zobacz co tu mamy?! :-)))'

          'o rany!' i zabiera sie za zmywanie..

          uciazliwe to,nie?
          ale wiecie, mialam kiedys chlopaka_perfekcjoniste, ktory mial wiekszy porzadek
          w pokoju niz ja.. nic kurzu, wszystko poustawiane rowniusienko.. a jednak nie
          jestesmy razem i wole mojego balaganiarza.. ktory twierdzi, ze lubi porzadek,
          ale nie ma na to wszystko miejsca.. moze jak wygramy w totka i kupimy duze
          mieszkanie, problem zniknie.
    • popiolkowa czyli jak on poradził sobie ze mną 18.03.03, 21:17
      bo z dwojga to ja jestem bałaganiarą. Wjeżdżał na ambicję, pokazywał palcem,
      zwracał uwagę. Ostatecznie zwyciężył, a może jednak wychowanie "na
      dziewczynkę" zrobiło swoje. W końcu to my ratujemy świat przed zarazkami.
      A co do faceta bałaganiarza, to nie radzę ci się przyzwyczajać. Przecież w
      bałaganie nie można ani odpocząć ani pracować.
    • Gość: Mrufka Re: Bałaganiarz w domu IP: *.abo.wanadoo.fr 18.03.03, 22:00

      Moj maz byl balaganiarzem tylko pod jednym jedynym wzgledem: wszedzie zostawial
      swoje ubrania, wszystko jedno czy to czyste czy brudne. A ja tylko chodzilam i
      zbieralam :)
      Po kilku miesiacach zycia pod wspolnym dachem udalo mi sie "nauczyc" go
      zanoszenia brudnych od razu do lazienki i wkladania do wiklinowego kosza. A
      wiecie jak to zrobilam? Otoz, ktoregos ranka kiedy robilam sobie kawe
      zobaczylam na opakowaniu tej kawy taka nalepke "Pozwol sie uniesc zapachowi".
      Natychmiast ja odkleilam i przykleilam na eleganckiej bialej kopercie. Na
      kopercie narysowalam pisakiem kilka czerwonych serduszek i przyczepilam kokarde
      Przygotowanie prezentu zajelo mi 10 sekund- do koperty wlozylam jedna z jego
      sportowych skarpetek, ktore znowu wisialy na oparciu fotela w salonie :))
      Koperte polozylam na jego biurku. (czasem na tym biurku zostawiamy dla siebie
      lisciki, drobne prezenty, niespodzianki)

      Zadzialalo. Rozmieszylam go, ale tez i zrozumial, ze naprawde nie mam ochoty
      zbierac wszedzie jego ubran.




    • ax4 Re: Bałaganiarz w domu 19.03.03, 04:52
      kied to czytam rozsadza mnie radosc, ze mnie to wciaz nie dotyczy..
      ..posluchajcie mojejgo pieknego snu, snu ktory jest rzeczywistoscia..
      ..rano dzwoni budzik, wydzieram go od razu z kontaktu, bo wylacznik jest gdzies
      ukryry a jak nie wylacze to dzwoni znowu, potem budzi mnie komorka, zeby ja
      znalezc musze postracac mase rzeczy z biurka, ktore leza tam jakis czas/jaki ? -
      sam nie wiem/
      kiedy juz je postracam - co za frajda ! -to nie zjadlem wczoraj do konca
      kanapek, nic sie nie moze marnwac ! mniam mniam - od razu robi sie w pokoju tak
      fajnie i domowo, malutki cieplutki balaganik, potem szukam skarpetek, zdaza
      sie /wg mnie za czesto/ ze brakuje mi jednej do koloru, czy nie ma juz ciemnych
      i co wtedy ? nie wpadam w panike, bo jestem zapobiegawczy ! pod lozeczkiem
      zawsze czeka na mnie kilka skarpetek /w rozmaityc kolorch i zapachach/ ktore sa
      gotowe pojsc za mna na koniec swiata !!!! - tego niejeden sterroryzowany maz
      mi zazdrosci !

      potem /potykajac sie o wyrwany kabel z budzika/ ruszam demolowac lazienke,
      czysty zlew ?????, o nie tzn. ze zapomnialem sie wczoraj ogolic !!! no coz
      trzeba zrobic to teraz , ale po co myc zlew ? przeciez i tak sie pobrudzi przy
      nastepnym goleniu, nie mam racji, jedyne co mnie wnerwia to stwardniala pasta
      do zebow w zlewie, koszmar !!!!! - chyba przestane myc zeby, lepszego wyjscia
      nie widze

      pora na sniadanie !!!! ale golilem se wiec stracilem troche czasu ? kobiety juz
      panikuja a ja co ? a ja NIC, a czemu ? bo na terenie calej kuchni i w pokoju
      znajde pozostalosci kolacji, sniadan i innych posilkow /niekoniecznie moich/ i
      po tym pozywnym posilku - zwroccie panie uwage ze nic sie nie marnuje, co za
      oszczednosc dla domowegp budzetu - ruszam zmieniac na lepsze ten smutny swiat
      pelen czystych, poukladanych i porzadnych obywateli, jestem jak tecza w
      pochmurny szary dzien !!!

      ale wiem tez ze nie jestem sam, jest nas wielu nawet gdy padniemy /tzn.
      malzenstwo/ po nas przyjda inni i beda kontynuowc to wspaniale dzielo domowych
      balaganikow, bez ktorych wasze zycie drogie panie byloby nudne, szare i
      spedzalybycie tylko wiecej czasu na makijazu /wiecej go zuzywajac a wiec wiecej
      wydajac - nie widzicie tej korzysci/ i nie majac powodow do narzekan i
      zmieniania swych kochanych malzonkow !!!!

      pozwolcie wiec ze zaraz pojde spac, NIE przygotuje ubrania , ogole sie /po
      poludniu przywita mnie milo zaschly na obrzezach zarost/ i zasne snem
      niemowlaka !!

      ps
      ktora mnie teraz zechce?
      • anahella Re: Bałaganiarz w domu 19.03.03, 09:03
        ax4 napisał:
        > ktora mnie teraz zechce?

        Tylko bardzo odwazna:)
        • ax4 Re: Bałaganiarz w domu 20.03.03, 20:02
          wszak do takich swiat nalezy !!!

          myle sie?
      • Gość: as Re: Bałaganiarz w domu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.03.03, 10:14
        a czy to jest jakas choroba, czy bardziej kalectwo?
        • Gość: ax Re: Bałaganiarz w domu IP: *.proxy.aol.com 19.03.03, 12:02
          a czy to takie poczucie humoru czy jego brak ?
      • agick taka Cię zechce, która.. 19.03.03, 12:14
        jest, jak i Ty, uodporniona na takie widoki...:)) znam parę pań (słowo !!)
        które żyją podobnie do Ciebie..:)

        nie martw się - trafi swój na swego i będzie git.
        Pozdrawiam, agick
        :)))

        ps. wątek podoba mi się jak dawno żaden..:)
        • ax4 Re: taka Cię zechce, która.. 20.03.03, 18:53
          kamien spadl mi z serca, aczkolwiek nie otrzymalem jeszcze zadnej oferty
          matrymonialnej, moze zaintersujesz znajome panie ?

          ps
          jednakze ktos bedzie to musial czasem posprzatac, a zanim dzieciaki dorosna
          troche czasu minie /pozostaje wynajem na 2-3 mc/
    • Gość: Nina Przypomnialo mi sie:) IP: *.toya.net.pl 19.03.03, 14:01
      Nie wiem,jak moglam o tym zapomniec-moj nie dosc,ze balagani to jeszcze wsrod
      tego calego chlewu upycha rozne wazne rzeczy-karty kredytowe,numery
      telefonow,rachunki...I oczekuje ode mnie,ze zawsze i w kazdej chwili bede
      dokladnie wiedziala,gdzie dana rzecz sie znajduje...To jest po prostu czarna
      rozpacz!Chyba ze dwa dni temu na cito potzebowal instrukcje obslugi telefonu-
      zaznaczam,ze ja sie do tego nie dotykalam!Po godzinie przekopywania roznch
      zakamarkow w cudowny sposob odnalazlam badziewie w ...bielizniarce,upchniete
      pod niewymownymi...
      A tak na marginesie,to przyszla mi do glowy refleksja-gdy juz jakis czas
      mieszka sie razem i ten balagan wydaje sie niereformowalny,to po np.mojej
      dluzszej nieobecnosci okazuje sie,ze balaganiarzowi ten chlew rowniez
      przeszkadza...Ale jak wygladaja porzadki w jego wykonaniu-to juz temat na
      zupelnie inny watek:)
      Pozdrawiam.
    • Gość: wuj Re: Bałaganiarz w domu IP: 217.8.188.* 19.03.03, 14:07
      oj, spokojnie, to minie. Jestem starym balaganiarzem, i wczoraj aż sie sam
      zdziwiłem, koło fotela były 2 komplety brudnych skarpet . Nawet zonie sie
      podobalo...
      • Gość: xxx Re: Bałaganiarz w domu IP: *.chello.pl 19.03.03, 14:29
        mój były to wpychał brudne skarpetki i gacie pod poduszkę w fotelu, i dziwił
        się że mu tego wszystkiego ubywa, do chwili gdy kiedyś przypadkiem podniosłam
        poduszkę bo tak jakoś dziwnie mi się na tym fotelu siedziało...
        obecny ukochany już zanosi brudne skarpetki do łazienki, ale jeszcze nie
        nauczył się wrzucać je do kosza, zostawia obok, a to jakiś postęp :)
        • siostra_dobra_rada Pozdrowienia dla aX4 19.03.03, 18:05
          Cytuję za pewną panią psycholog,że bałaganiarze to ludzie niezwykle twórczy...
          Sama jestem BAŁAGANIARKĄ i NIENAWIDZĘ jak ktoś za mnie sprząta bo...ja KOCHAM
          BAŁAGAN, nawet jak z jakichś wyższych względów posprzątam, to zaraz CELOWO
          muszę chociaż trochę nabałaganić,żebym sie lepiej poczuła...
          Paradoksalnie z tego powodu,ze w moim pokoju panuje permanentny bałagan,
          uchodzę wśród ludzi za jakiegoś pedanta, który za każdym razem jak się Go
          odwiedzi robi generalne porządki...po prostu mam TAKI BAŁAGAN ,że za każdym
          razem jak ktoś przychodzi , mówię "Wejdź...właśnie sprzątam..."
          po czym przeważnie pada hasło" Co generalne porządki? Znowu?! Podziwiam Cię,że
          Tobie się chce tak często sprzątać..."
          No to jest chyba jest sztuka, nie?!

          Tylko Ci, którzy mnie bardzo dobrze znają wiedzą,że ja tak już sprzątam od
          kilku lat...taka jestem dokładna:)))
          • siostra_dobra_rada Re: Pozdrowienia dla aX4 19.03.03, 18:14
            I jeszcze jedno...lata całe myślałam,że to ja jestem KRÓLOWĄ BAŁAGANU...aż w
            końcu poznałam Elę...
            :)))
            • Gość: siwa Re: Pozdrowienia dla aX4 IP: 217.20.199.* 19.03.03, 19:55
              a moj balaganiarz jest taki kochany, ze nie mam serca sie na niego gniewac :-)
              na szczescie nie jest tak zle, choc od czasu do czasu przypominam mu, zeby nie
              ukrywal przede mna swoich brudnych skarpetek. potrafi je zostawic w
              najdziwniejszych miejscach :-). balagan mu nie przeszkadza, bo mowi, ze jak
              wszystko jest na wierzchu (czyli porozrzucane po domu), to wszystko mozna
              latwo znalezc. ale ja lubie sprzatac, zwlaszcza jak jestem sama w domu. na
              szczescie nie jestem pedantka i z generalnymi porzadkami zawsze czekam do
              chwili, az przyjdzie mi na to prawdziwa ochota. dlatego nie przeszkadza mi
              wiecznie rozebrany komputer, ktory zajmuje pol pokoju i balagan na biorku, ani
              porozkladane w roznych miejscach papiery. jak uzbiera sie zbyt duzo, to
              posprzatam. ale za to jak mam lenia, wystarczy, ze powiem to mojemu
              balaganiarzowi i on tez przechodzi do porzadku dziennego nad sterta
              nieuprasowanych rzeczy, czy nawet brudnymi naczyniami w zlewie, ktore zostaja
              do nastepnego dnia, bo wolelismy razem obejrzec film, niz sprzatac.

              ax4, a co bys powiedzial na taki poranek:
              dzwoni budzik, ale moj balaganiarz go tylko wylacza i spi dalej. ja wstaje,
              zeby zrobic poranne kakao. potem wracam do lozka, zeby przytulic sie jeszcze
              na chwile do mojego balaganiarza i obudzic go do pracy. pozniej pijemy razem
              kakao, on idzie do pracy, a ja porzadkuje balagan, ktory zostawil :-).

              • ax4 Re: Pozdrowienia dla aX4 20.03.03, 19:49
                mmmmmmm, masz siostre blizniaczke ?
            • ax4 Re: Pozdrowienia dla aX4 20.03.03, 20:00
              powinnismy ktoregos dnia sie spotkac i zorganizowac konkurs, kto ladniej
              nabalagani w np. 3 identycznych mieszkaniach /nagroda bylby zlew o pojemnosci
              1000 litrow - mozna by okladac i odkladc w nieskonczonosc naczynia / prowadzac
              zwykly tryb zycia, ja osobiscie nie musz wygrac, moge nawet odstapic dla osob
              bardziej ambitnych swoj talent, po kilku dniach zorgnizowaloby sie konkurs dla
              pedantow ktorzy by to wszystko wysprzatali i wszyscy byliby szczesliwi, swoja
              droga jesli ktoras z Was ma problem z za duzym porzadkiem sluze uprzejmie,
              papierki po cukierkach wrzucam za lozko gratis !!!

              ciesze sie ze dostalem wsparcie od plci pieknej, ktora w powyzszych postach
              sterroryzowala moja tworcza dusze

              pzdr /nie zapomnij o Eli/

              NIE DLA DOMOWYCH OBOZOW KONCENTRACYJNYCH !!!!!!!!
              NIECH ZYJA LUDZIE TWORCZY !!!!!!!
              • siostra_dobra_rada Re: Pozdrowienia dla aX4 20.03.03, 20:39
                Nie znam dokładnie Twojej twórczosci..., ale właściwie znając twórczość Eli
                mogłabym się w ciemno zakładać,że Ona by wygrała:)
                Ja w każdym bądź razie z Nią nie mam szans, a wcale ze mnie nie jest zawodnik
                bylejaki...Jak kiedyś przez dwa tygodnie byłam sama z bratem, ja miałam
                gotować , a On miał myć...po trzech dniach nie mieliśmy na czym jeść ani w
                czym pić, a że akurat przypadały jakieś święta, to mój braciszek na prośbę
                mamusi umył ładnie okna i powiesił firanki, ale ,że ja odważyłam się GŁOŚNO
                zauważyć ,że powiesił krzywo...jednym ruchem ręki wybawił je od wisielczych
                męczarni - myśląc,że "Niech ja teraz mam za swoje i sama sobie wieszam"...
                Nie przewidział,że bardzo mi się spodoba widok odpoczywających firanek na
                podłodze, tuż przy oknie...odpoczywały tak prawie dwa tygodnie, a kto Nas
                odwiedzał chciał je wieszać...barbarzyńcy:)


                Świetnie też upycham w szafkach...i mam nawet wypracowaną technikę,żeby na
                pierwszy rzut oka po otwarciu szafki wyglądało,ze jest poukładane...musiałam
                szybko to opanować, gdyż miałam częste naloty ze strony rodziny...


                A też macie takie tajne miejsca na śmieci jak miejsce za książkami?
                :)))
                • siostra_dobra_rada Re: Pozdrowienia dla aX4 20.03.03, 20:47
                  Mogę też podać niezawodny sposób na umycie okien w pięć minut...i to taki,że
                  sąsiedzi zaczną pytać czym myjecie okna,że tak szyby błyszczą:)))

                  Poza tym służę radą jak wykorzystać schowek na pościel, w nagłych
                  przypadkach...

                  Do czego moze służyć parapet...
                  Do czego mogą służyć drzwi...

                  i wiele wiele innych:)))
                • ax4 Re: Pozdrowienia dla aX4 20.03.03, 21:15
                  >
                  > Świetnie też upycham w szafkach...

                  a poco upychac w szafkach ? musisz je otwierac i zamykac i otwierac...najlepiej
                  staw lozko tak zeby miedzy nm a sciana byl ok. 1 m kw. i tam mona wszystko
                  rzucc i jednoczesni nie przeszkadza w chodzeniu

                  > A też macie takie tajne miejsca na śmieci jak miejsce za książkami?

                  u mnie smiecie nie sa zestresowane i nie potrzebuja tajnych miejsc /szwedzki
                  model wychowania - smieci nie mnie/
                  • siostra_dobra_rada Re: Pozdrowienia dla aX4 20.03.03, 21:45

                    > a poco upychac w szafkach ? musisz je otwierac i zamykac i
                    otwierac...najlepiej

                    Ale kiedy ja lubię niesodzianki i zagadki...wypadnie tym razem...czy nie
                    wypadnie:)


                    > staw lozko tak zeby miedzy nm a sciana byl ok. 1 m kw. i tam mona wszystko
                    > rzucc i jednoczesni nie przeszkadza w chodzeniu

                    Wiesz...mi to chyba nawet łóżko nie jest potrzebne...na podłodze sie fajnie
                    śpi...a tym sposobem ta powierzchnia o której mówisz zwiększy się do rozmiarów
                    pokoju, a w chodzeniu na pewno nic mi nie przeszkodzi...co najwyżej zafunduję
                    sobie darmowy masaż stóp:)


                    >
                    > > A też macie takie tajne miejsca na śmieci jak miejsce za książkami?
                    >
                    > u mnie smiecie nie sa zestresowane i nie potrzebuja tajnych miejsc /szwedzki
                    > model wychowania - smieci nie mnie/

                    Moje niektóre to Tajni Agenci...atakują z nienacka:)


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka