Dodaj do ulubionych

Nasze codzienne "dziwactwa"

15.11.06, 18:32
Chyba każdy ma jakies swoje zachowania, dla nas naturalne, a dla osób
obserwujących moga wydać się conajmniej dziwne. Ja mam takie cztery "dziwne"
zachowania:

1. Zanim coś zjem zawsze dokładnie myję ręce. Ale nie tak zwyczajnie.
Namydlam, myję kilkanascie sekund, spłukuję ręce, następnie spłukuję mydło,
ponownie namydlam ręce, myję ... i tak powtarzam tą czynność około 4,5 razy.

2. Drugim dziwadłem jest to, że nie zasnę, gdy w pokoju są otwarte drzwi.

3. Trzecim, jak nastawię budzik to sprawdzam kilka razy czy jest rzeczywiście
nastawiony. Tzn, leżę, po chwili się podnoszę, sprawdzam, znów się kładę i
znów spradzam. Po kilku "sprawdzaniach" mogę spokojnie zasnąć :)

4. Czwartym, gdy podrapię się w prawą rękę to automatycznie musze podrapać się
w lewą (tak dla równowagi :D), gdy w lewą nogę, to później w prawą, w prawe
ucho, następnie lewe itd...

Poza tym jestem całkiem normalny. Czy Wy też macie takie swoje fobie?
Obserwuj wątek
    • gosia82r Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 18:34
      Ty mówisz poważnie, czy żarty sobie robisz z tymi swoimi dziwactwami?
      • mariusz09 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 18:36
        poważnie, nie zawsze to jest świadome, ale tak robię. Ty na 100% też coś takiego
        masz, choć być może nawet sprawy sobie z tego nie zdajesz :)
    • seth.destructor Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 18:59
      Masz obsesje. Nie jestes normalny. Nie musisz sie leczyc dopoki twoje obsesje
      nie zagroza twemu zdrowiu lub zdrowiu najblizszych.
    • alpepe Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 19:04
      normalnie jak w dniu świra, ale dobrze, też mam swoje obsesje. Np. nie zasnę
      przy otwartej szafie i zamkniętych drzwiach od pokoju (oczywiście w domu, w
      hotelu itp. nie mam czegoś takiego). Nie zasnę dopóki ostatni domownik u mnie
      nie pójdzie spać, czyli mąż mój ma przechlapane, kiedy późno wieczorem zbiera mu
      się na filozofowanie przed lustrem w łazience...
      • credaq Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 19:22
        Mariusz to nie dziwactwa tylko poczatek nerwicy natręctw. Też to mam i co jakiś
        czas maksymalnie odpuszczam, bo inaczej już bym byla na lekach.

        A co robilam:
        - nie moglam zasnąć, dopóki nie sprawdzilam czy kurki od gazu są zakręcone. Na
        szczęście już tego nie mam. Pewnego wieczoru stwierdzilam że najwyżej wylece w
        powietzre ale nie pójdę sprawdzić. No i żyje:)
        - wyjeżdzając na wakacje, 5 razy sprawdzalam drzwi czy są zamknięte i
        potrafilam sie cofnąc sprawdzić szósty raz

        Coś tam jeszcze bylo, ale nie chce sobie przypominać,by nie wrócily natręctwa.:)
        • ptasia30 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 22:36
          credaq napisała:

          > Mariusz to nie dziwactwa tylko poczatek nerwicy natręctw. Też to mam i co
          jakiś
          >
          > czas maksymalnie odpuszczam, bo inaczej już bym byla na lekach.
          >
          > A co robilam:
          > - nie moglam zasnąć, dopóki nie sprawdzilam czy kurki od gazu są zakręcone.
          Na
          > szczęście już tego nie mam. Pewnego wieczoru stwierdzilam że najwyżej wylece
          w
          > powietzre ale nie pójdę sprawdzić. No i żyje:)
          > - wyjeżdzając na wakacje, 5 razy sprawdzalam drzwi czy są zamknięte i
          > potrafilam sie cofnąc sprawdzić szósty raz
          >
          > Coś tam jeszcze bylo, ale nie chce sobie przypominać,by nie wrócily
          natręctwa.:
          > )EEeee ja tez tak mam a najgorsze jest żelazko.Potrafie z przed bramki sie
          wrócic pootwierac kilka drzwi by zobaczyc wreszcie,że i owszem żelazko
          wyłączone.ale to nie koniec-najgorzej jak wychodze z domu albo wyjezdzam to
          sprawdzam po 2 razy czy drzwi pozamykane.Ale to jeszcze nic-jak wyjezdzamy
          gdzieś na dłuzej to przelatuje cały dom i sprawdzam jak nie kurki z gazu,to
          okna,to wtyczki itd.Zamykam dom po czym znów mi sie cos przypomina(a rodzina
          siedzi w samochodzie i czeka..)ale to juz na 100% wsiadam do auta.Potem
          zapominam o mieszkaniu na cały pobyt poza nim.Ześwirowane,nie?
    • maialina1 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 19:18
      mariusz09 napisał:

      > 3. Trzecim, jak nastawię budzik to sprawdzam kilka razy czy jest rzeczywiście
      > nastawiony. Tzn, leżę, po chwili się podnoszę, sprawdzam, znów się kładę i
      > znów spradzam. Po kilku "sprawdzaniach" mogę spokojnie zasnąć :)
      >

      Tez to mam! Strasznie meczaca sprawa :)


      > 4. Czwartym, gdy podrapię się w prawą rękę to automatycznie musze podrapać się
      > w lewą (tak dla równowagi :D), gdy w lewą nogę, to później w prawą, w prawe
      > ucho, następnie lewe itd...

      A co jesli nos? :)
      • maialina1 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 19:21
        Ja mam jeszcze dziwactwo a' la Amelie Poulain: zawsze musze wlozyc reke jak
        widze jakis pojemnik z: grochem, koralikami, ziarnem, i ogolnie wszystkim co
        malutkie, w duzej ilosci i przelazi przez palce. Sprawia mi to wrecz
        orgazmiczną przyjemnosc. :) Nie potrafie tego wytlumaczyc.
        • joans1 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 19:43
          > Ja mam jeszcze dziwactwo a' la Amelie Poulain: zawsze musze wlozyc reke jak
          > widze jakis pojemnik z: grochem, koralikami, ziarnem, i ogolnie wszystkim co
          > malutkie, w duzej ilosci i przelazi przez palce. Sprawia mi to wrecz
          > orgazmiczną przyjemnosc. :) Nie potrafie tego wytlumaczyc.

          Też tak mam.

          > 3. Trzecim, jak nastawię budzik to sprawdzam kilka razy czy jest rzeczywiście
          > nastawiony. Tzn, leżę, po chwili się podnoszę, sprawdzam, znów się kładę i
          > znów spradzam. Po kilku "sprawdzaniach" mogę spokojnie zasnąć :)
          >
          To totalnie o mnie...
          Ponadto:
          -jak wychodzę z domu to sprawdzam z pięć razy czy drzwi są zamknięte;
          -muszę... ale to dosłownie_muszę_dreptać po prawej stronie mojego
          towarzysza...
          • cala_w_kwiatkach Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 19:49
            1. wacham wszelkie substancje (nawet te niebezpieczne, np. podczas pracy w
            laboratorium)
            2. lubie machac sobie stopa kiedy zasypiam - to mnie uspokaja
            3. zawsze cos jem jak siedze przed komputerem
            4. licze rozne rzeczy, ktore sie powtarzaja, np. drzewa za oknem, samochody,
            okna w domach, pasy na jezdni;p
            5. nie zjem nic bez popijania

            wiecej grzechow nie pamietam...choc pewnie wiele by sie jeszcze znalazlo:)
            • aniap26 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 20:32
              mam to samo :-):machanie noga przed snem , co strasznie denerwuje mojego
              faceta, tez licze rozne rzeczy i nie zjem nic bez popijania, a myslalam ze
              tylko ja tak mam :-)
            • mandi.ole Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 17.11.06, 19:37
              Ja cie nie moge Okwiecona

              Mam dokladnie tak samo- moj wspolpracownik wtedy zawsze mi wtedy przypomina o
              przepisach BHP, bezpieczenswie w lab chem.No po prostu wacham WSZYSTKO!!!
        • nutopia Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 21:10
          maialina1 napisał:

          > Ja mam jeszcze dziwactwo a' la Amelie Poulain: zawsze musze wlozyc reke jak
          > widze jakis pojemnik z: grochem, koralikami, ziarnem, i ogolnie wszystkim co
          > malutkie, w duzej ilosci i przelazi przez palce. Sprawia mi to wrecz
          > orgazmiczną przyjemnosc. :) Nie potrafie tego wytlumaczyc.

          o jezu też to mam...
          • iselle Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 21:32
            Też mam świra na punkcie sprawdzania budzika (bo dawno temu zaspałam na szkolną
            wycieczkę ponieważ nie był włączony), trochę też wyrównuję strony czyli jak się
            uderzę w lewą nogę to w prawą też lekko ;) Poza tym w nocy jak się budzę to
            patrzę któa godzina i liczę zawsze ile mi jeszcze dokładnie zostało do pobudki
            w wykonaniu budzika ;)
            W dni wolne od pracy nie wstaję przed bratem (mamy wspólny pokój) i nawet jak
            się obudzę wcześniej to leżę i czekam aż wstanie - powoli od tego odchodzę ;)
            A już nie wspomnę całego systemu zużywania przeze mnie perfum i innych
            kosmetyków ;) To akurat pedanteria. Również herbaty mam posegregowane i
            poukładane w grupki.
            Uwielbiam wszystko co oryginalnie zapakowane (czyli takie prosto od
            producenta, nowe). Złoszczę się kiedy ktoś odpakowuje coś nowego przede mną
            (chyba że nie jest to własność wspólna a jego) ;)
            Nie lubię wchodzić gdzieś pierwsza ani w środku - zawsze wolę iść z tyłu za
            innymi.
            Nie kupię drugi raz identycznego (w kolorze) cienia, lakieru itp.
            Nie zjem ani nie napiję się niczego zanim nie umyję zębów i nie przebiorę się z
            piżamy w strój dzienny.
            Przykłady można mnożyć ;)
            • iselle Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 21:35
              Haha też mam takie smaki; czekolada - śledź - coca cola - kiełbasa - Inka.
              Właśnie zjadłam czekoladę po piętce kiełbasy tatrzańskiej i znów zjadłabym coś
              w typie kiełbasianym albo.. ryż jakiś ;)
    • xtrania Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 19:45
      Nie fobie tylko natręctwa to raz.
      Trzeba takie coś leczyć, bo może sie przekształcic w coś poważnego.
      • elka116 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 19:49
        to nie ssa dziwacta, takie cos sie leczy, jestes znerwicowany...
      • mariusz09 Dajcie spokój, całkiem normalne to może 15.11.06, 20:31
        to i nie jest, ale groźne też nie jest. Poza tym jestem pewien że każdy ma
        jakies swoje, jak to nazywacie "natręctwa"
        jedni 5 razy sprawdzają czy żelazko wyłączone inni 5 razy myją ręce :)
        • nutopia Re: Dajcie spokój, całkiem normalne to może 15.11.06, 21:15
          mariusz09 napisał:

          > to i nie jest, ale groźne też nie jest. Poza tym jestem pewien że każdy ma
          > jakies swoje, jak to nazywacie "natręctwa"
          > jedni 5 razy sprawdzają czy żelazko wyłączone inni 5 razy myją ręce :)

          mam jeszcze to z żelazkiem i drzwiami
          nie mogę siedzieć w pokoju gdy jakiaś szafka lub szuflada jest otwarta. nawet w
          cudzym domu wstaję i zamykam :)
          często uspytam się kołysząc się na boku - coś jak choroba sieroca (mam rodziców
          i byłam rozpieszczna więc to nie ta choroba):)
          nienawiedzę tykania zegara w nocy

          jestem chora;)
        • bri Re: Dajcie spokój, całkiem normalne to może 16.11.06, 12:05
          Zastanawiam się i zastanawiam i jakoś nie widzę u siebie żadnych tego typu
          natręctw. Może tylko sprawdzanie co się dzieje na ulubionych forach
          internetowych ;)
    • simon_r Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 21:19
      to jest tzw. nerwica natręctw... na szczęście w spokojnym i nieszkodliwym wydaniu
    • iberia30 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 21:29
      podobny temat juz kiedys byl poruszany:-)

      1.idac z kims ulica ta osoba NIE MOZE isc po mojej lewej stronie.
      2.popijanie podczas posilku
      3.nie lubie jesc z ciemnych talerzy :-DDD
      4.nie zasne dopoki mam otwarte drzwi z pokoju-musza byc conajmniej przymkniete.
      5.czesta zmiana smakow:np. jem cos slodkiego to potem nagle mam ochote na
      wedline albo ogorki i na odwrot -bez skojarzen:-)!
      6.przy lozku obowiazkowa butelka z woda-nawet jesli przez miesiac lub dluzej
      jej nie uzywam:-)
      7.spie z komorka tzn telefon (budzik) lezy obok poduszki :-)
      i to by chyba bylo na tyle.
      • nutopia Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 21:32
        iberia30 napisała:

        > podobny temat juz kiedys byl poruszany:-)
        >
        > 1.idac z kims ulica ta osoba NIE MOZE isc po mojej lewej stronie.
        > 2.popijanie podczas posilku
        > 3.nie lubie jesc z ciemnych talerzy :-DDD
        > 4.nie zasne dopoki mam otwarte drzwi z pokoju-musza byc conajmniej
        przymkniete.
        > 5.czesta zmiana smakow:np. jem cos slodkiego to potem nagle mam ochote na
        > wedline albo ogorki i na odwrot -bez skojarzen:-)!
        > 6.przy lozku obowiazkowa butelka z woda-nawet jesli przez miesiac lub dluzej
        > jej nie uzywam:-)
        > 7.spie z komorka tzn telefon (budzik) lezy obok poduszki :-)
        > i to by chyba bylo na tyle.


        o mamo mam wszystko opórcz szóstki!
        to już po mnie
        • iberia30 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 21:36
          blizniaczka? :-)))))
          • nutopia Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 22:22
            iberia30 napisała:

            > blizniaczka? :-)))))

            a co tam, postawię dziś sobie wodę przy łóżku:D
    • margol9 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 15.11.06, 21:39
      za każdym razem gdy wleję wodę do czajnika,muszę wylać z niego choć
      trochę,niezależnie od tego czy faktycznie nalałam jej za dużo.
    • filicudi Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 00:46
      A więc tak... O rany!... Sorry! Poczekajcie, bo gaz muszę sprawdzić... Kurczę,
      przecież ja nie mam gazu! - no to jest jedna schiza - ale z kuchenką
      elektryczną (poprzednio była gazowa), przed wyjściem z domu. Przed pójściem
      spać natomiast - czy zamek na pewno aby przekręciłam. Więc wstaję, obijam sie o
      ściany, docieram do drzwi - zamkniete, jak zawsze - wracam, obijam się o
      ściany... Ale często mnie to totalnie nie interesuje i zasypiam w błogiej
      niewiedzy. Ale przede wszystkim w moim zyciu, jesli chodzi o rzeczy, sprawy
      tez, niestety, panuje totalna wolna amerykanka, którą jedni nazywaja burdelem,
      a ja swoistym ładem. No, dobra, artystycznym, niech będzie, a co tam!
      Szczególnym i dośc wymownym jego przykładem jest moja torba i sytuacje z serii:
      kurdę, gdzie sa moje klucze? a kasa? a identyfikator w której kieszeni? a
      legitymacja? a czy na pewno wziełam to, tamto, siamto??? I wtedy to sie dopiero
      zaczyna: nerwowe szukanie, wywalanie wszystkiego z torby, bieganie, szukanie...
      Taki mój dziwny urok...
      • ashlady Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 18:52
        filicudi napisała:

        > Szczególnym i dośc wymownym jego przykładem jest moja torba i sytuacje z serii:
        >
        > kurdę, gdzie sa moje klucze? a kasa? a identyfikator w której kieszeni? a
        > legitymacja? a czy na pewno wziełam to, tamto, siamto??? I wtedy to sie dopiero
        >
        > zaczyna: nerwowe szukanie, wywalanie wszystkiego z torby, bieganie, szukanie...


        Jakbym o sobie czytała
        • filicudi Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 19:02
          :-))) Fajnie mi to "słyszeć", bo chwilami czuję się naprawdę osamotniona w tym
          szaleństwie... Choć znam FACETA (!), który jest taki sam... Co więcej
          współpracujemy razem i to jest dopiero prawdziwy sajgon...
          Pozdrowionka! :-))
    • qurde1 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 01:08
      Nie wyjde z domu bez zascielenia lozka.
      Kiedys na sile wyszlam, nic z tego,
      musialam tak czy siak zawrocic i odwalic ten caly rytual:
      poprawienie koldry, poduszek, przykrycie kapa w sobie tylko
      znany sposob,na to poduchy-ozdobniki, od razu mi sie lepiej zrobilo:),
      Potem tylko rzut oka czy swiatla pogaszone, balkon aby na pewno zamkniety,
      kuchenka, i takie drobne male sprawki, ktore kazda "normalna"
      kobieta przed wyjsciem robi;)
    • khaki3 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 08:10
      Duzo tego mam :D

      Zawsze smarujekromke chlebapo tej "wiekszej" czesci, zawsze musze miecpozamykane
      szafki inaczej usiedziec niemoge i tez jak ktos juz pisal w cudzym domu tez
      wstane i zamkne:) woda przy wyrze tez zawsze stoi, zawsze musze inaczej z domu
      spokojnie nie wyjde sprawdzic czy wszystko mam wylaczone, pozamykane, itp itd.
      przed spaniem lubie sobie wywietrzyc sypialnie, bez roznicy jaka pogoda za
      oknem. z rana nie odzywam sie do nikogo bo mnie wkurza jak ktos cos chce odemnie
      zanim nie wezme prysznica ( dla mnie to jest dopiero poczatek dnia ) wieczorem
      przed spaniem sprawdzam czy wszystko mam czyli wode, cos do zjedzenia jak
      zglodnieje w nocy, wlaczony budzik, a jak slysze tykajacy zegar to nie zasne.
      Musze miec cicho wlaczone radio ( to ostatnio zauwazylam ) i musze miec
      przymkniete drzwi do sypialni. Nigdy nie zostawiam kluczy w dolnym zamku tylko w
      gornym w drzwiach wejsciowych. I nienawidze jak ktos przychodzi do mnie i stawia
      np. filizanke na stole zamiast na talerzyku czy podkladce. bo nie lubie sladow
      po szklankach,filizankach i kubeczkach na stole. nie lubie jak ktos jedzie ze
      mna autem i pstryka mi cos przy radiu i nie lubie jak ja jade z kims autem i ten
      ktos nie pozwala mi pstrykac radiem:)

      Wiecej grzechow nie pamietam:)
    • walutka Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 09:18
      Lubię się drapać nawet jak mnie nie swędzi.
      • delicja_czekoladowa Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 10:16
        - gdy idę spać zostawiam włączony telewizor, ustawiam tak by sam wyłączył się za
        15 minut, lezę w łóżku i po około 5 minutach, znowu nastawiam na 15 minut, do
        tego obraz musi byc wyłączony, sam dźwięk i do tak cichutko. Program musi być
        dokumentalny, ewentualnie rozmowy w toku (jak były powtórki w nocy), animal
        planet, jednak najlepiej zasypia się przy programach o zagadkach kryminalnych na
        discovery:)
        Robię tak od 4 lat, no nie potrafię inaczej:)
      • florencja29 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 11:38
        Ale się uśmiałam :)
        Też mam podobnie tzn. lubię jak mój facet drapie mnie po plecach, tak dosyć
        mocno nawet jak mnie nie swędzą.
        Poza tym:
        sprawdzanie kuchenki gazowej, żalazka, drzwi, budzika, a i ekspresu do kawy czy
        wyłączony.
        • walutka Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 12:14
          A ja wolę nie pisać gdzie najbardziej lubię się drapać :-), robię to często
          nieświadomie ale dopiero gdy jestem w gronie bliskich :-) nawet czasem w nocy
          mój chłopak mówi,że się drapałam :-)
    • kachaa17 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 12:49
      ja miałam (prawie porzuciłam, choc przyzwyczajenie jest tak silne, ze jeszcze z
      rozpędu czasem to robię): stoję na przystanku i czekam na autobus albo czekam
      na swiatłach albo czekam gdziekolwiek i zaczynam liczyc do 17. i mam nadizeję,
      ze to tego czasu autobus zdąży przyjechać, światło sie zmieni, moja kolejka
      nadejdzie itd. Jak nie to od początku do 17. Pozbyłam sie tego prawie bo
      stwierdziłam, ze wprowadza to napiecie. Wróżę sobie (też sie odzwyczajam) ze
      wszystkiego. Np. zdążę przejsć przez przejscie zanim zielone zacznie migać tzn.
      ze np. zajdę w ciaze w tym roku. To moze byc cokolwiek. Rózne wróżby na rózen
      tematy.
    • zolwiktuptus Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 13:27
      ;-))) nie będę oryginalna - też prześladuje mnie podstępne żelazko;-)
      wszystkich dotkniętych tą męczącą przypadłością serdecznie pozdrawiam!
      • polla4 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 14:28
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=31906563&v=2&s=0
        • asiek173 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 20:22
          Moje to:tykający zegarek w nocy-na studiach w akademiku miałyśmy taki i każdej
          nocy był zamykany w szafie,co wyłowywało wiadome reakcje;jak śpię u kogoś i jest
          taki,to przeżywam najgorsze męczarnie-zero spania.Dalej:niemożliwe jedzenie bez
          picia;w nocy muszę wiedzieć,która godzina,więc obowiązkowo"świecący"zegarek.To
          są wszystko natręctwa,które podobno jakieś ma każdy i póki pozwalają normalnie
          funkcjonować i nie wyrządzają nikomu krzywdy,są normalnym zjawiskiem.
    • slft Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 19:58
      Jeżeli Ci to nie dokucza to nie jedt nic groźnego, ale jeśli objawy zaczną się
      nasilać to nie czekaj tylko idź do lekarza najlepiej psychiatry. Są to typowe
      objwy dla tzw. ZOK Zespół Obsesyjno_kompulsyjny potocznie zwany nerwicą
      natręctw. Można to leczyć z efektami lecz im szybciej tym lepiej. Sam się na to
      leczę. Pozdro!
    • grogreg Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 20:10
      Czy pojecie "natrectwo myslowe" bylo kiedykolwiek uzyte w Twojej obecnosci?
      • trish_zarzecki Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 20:45
        A ja nie zasne, kiedy nie ma idealnej ciszy, nie daj Boże brzęczy radio...

        Kiedyś tez miałam z wrozbami (jak np. nadepne na nastepna plytke chodnikowa to
        cos tam sie stanie), to mnie powaznie martwilo, ale przeszlo :)

        Nie zasne, jak nie pokremuje wysuszonych rak

        Fatalnie sie czuje, jak lóżko jest zascielone byle jak i w ogole bajzel w
        pokoju, w ktorym spie

        Wszystko wacham - czyste pranie przy
        a) rozwieszaniu
        b) prasowaniu
        c) składaniu,
        mydlo w MCDonaldzie wycisniete na dlon
        w ogole to chyba non stop cos wacham, a wech mam b. wrazliwy
        obowiazkowo wacham mieso po wyjeciu z lodówki - nawet wprost ze sklepu -wciaz
        wydaje mi sie ze zaraz sie zepsuje

        Obudzona w nocy sprawdzam ile czasu mi pozostalo do pobudki, jak mam na rano do
        pracy i wiem, ze juz dlugo nie pospie, to juz w ogole nie moge zasnac z nerwow,
        ze bede niewyspana :)
        • krakoma Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 17.11.06, 21:29
          ...Obudzona w nocy sprawdzam ile czasu mi pozostalo do pobudki, jak mam na rano do
          ...pracy i wiem, ze juz dlugo nie pospie, to juz w ogole nie moge zasnac z nerwow,
          ...ze bede niewyspana :)
    • krwawabestia Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 20:31
      mam schize gazowo kranowa
      notorycznie łaze po kraweznikach
      przelatuje palcami po ogrodzeniach
      mowie kici kici jak widze kota
      i cmokam na widok samotnego burka
      dodatkowo lubie puszczac baki i sprawdzac jak reaguja na nie ludzie
      • grogreg Eeeee, Ty sie nie przejmuj. 16.11.06, 20:34
        Zdrowy jestes. Wprawdze chamski z Ciebie milosnik zwierzat, ale zdrowy.
        • wolna.boska.kobieta moj manie 16.11.06, 21:00
          - nie zasne jak sa otwarte drzwi od szafy
          - nie zasne z lusterkiem w pokoju, bo sie boje- serio
          - nie widze rzeczy, ktore sa w zasiegu oka. Np robie dym w pracy, ze ktoss mi
          zarąbał kalkulator a potem okazuje sie, ze lezy na srodku mojgo biurka. A ja
          wczesniej 15 razy przejrzalam co mam na biurku i tego nie widdzialam. I tak mam
          b.czesto
          - kilka razy bylam u wrózki i za każdym razem nic sie nie sprawdzilo
          - jak nie moge zasnac to tez macham stopa :)

          jestem niezle rąbnieta :o)
          • wolna.boska.kobieta Re: moj manie 16.11.06, 21:10
            i jeszcze przypomnialam sobie trzy dziwactwa:
            - boje sie pajakow okropnie
            - nie nawidze jak dotykaja mnie ludzie obcy np w tramwaju jak jest tlok, nie
            cierpie jak moj rozmowca nie utrzymuje odleglosci tylko jest blisko mnie brrr (
            to znosze tylko u mojego faceta)
            - nie zasne w pomieszczeniu gdzie sa ludzie (np w przedziale) bo mi sie wydaje,
            ze glupio wygladam jak spie :)
      • m_buziaczek Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 17.11.06, 14:11
        hahahah
        krwawabestio, ale z ciebie loozak.
    • yagiennka Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 20:56
      Jestem pedantką więc wiecznie sprzatam i układam. Nie znoszę jak ktoś przekłada
      moje rzeczy!:)
      Co pół godziny musze uściskać mojego psa.
      Nie wyjdę z domu póki nie wypiję kawy - nie wiem czy to ma coś wspólnego z
      ciśnieniem, raczej taki nawyk.
      A tak poza tym to nie mam niestety dziwactw :(
      • iveta2 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 22:54
        Moi kochani,sadze,ze naszym najwiekszym dziwactwem jest to,ze nie potrafimy juz
        polozyc sie spac bez zalaczenia komputera.Hi hi hi
    • qw994 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 23:12
      Oprócz spraw typowych, czyli wracania do samochodu, bo nie pamiętam, czy go
      zamknęłam i tak dalej, mam jedno dziwactwo niewymienione jeszcze w tym wątku.

      Otóż nie ma mowy, żebym zostawiła lusterko w innej pozycji, niż odwrócone
      szkłem do dołu :) Chyba z dzieciństwa mi zostało i strachem przed duchami. Bo
      wiecie, do takiego lusterka szkłem do góry może wejść jakieś monstrum i
      zobaczycie je, kiedy będziecie chcieli się przejrzeć. To jest dopiero horror,
      co? :)
      • anulex Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 17.11.06, 17:11
        Mi z lustrami już przeszło, ale kiedy miałam koło 11 lat, to to był koszmar. U
        mnie w domu jest multum luster, więc trudno było ich unikać. Miałam dylemat -
        nie patrzeć, żeby w razie czego niczego nie zobaczyć, czy właśnie patrzeć, żeby
        w razie czego mieć większe szanse na ucieczkę ;)
    • markus.kembi Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 23:18
      Takich jak Ty "zboczeń" nie mam, ale z tym budzikiem, to coś mam związanego,
      taka trochę śmieszna historyjka. Mianowicie odkąd jestem bezrobotny, próbuję
      wcześnie wstawać, ale mi to nie wychodzi. Nastawiam budzik na wczesną godzinę,
      ale dotychczas w środku nocy zawsze sięgałem go łapą i wyłączałem, a później się
      głupio dziwiłem, że nie zadzwonił (czasami pamiętałem, że wyłączyłem).
      Postanowiłem zatem stawiać budzik na telewizorze, 2,5 metra od łóżka - tak
      daleko moje ramię nie sięgnie. Gdy jednak teraz rano dzwoni budzik, ja jestem
      półprzytomny i po prostu wstaję, wyłączam go, kładę się z powrotem do łózka i
      śpię dalej, nie potrafię nic na to poradzić. Co wieczór powtarzam sobie, że tym
      razem się uda, ale niestety, bez skutku. Oczywiście gdy muszę wstać bo mam jakąś
      ważną sprawę do załatwienia, to mogę obudzić się nawet o 5:00, ale gdy mam cały
      dzień wolny, to wstaję bardz późno, a później w nocy nie mogę zasnąć.
      • jezeli.tylko.ja Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 16.11.06, 23:34
        Hmmm ja jak bylam mlodsza, czekala mnie matura i mialam 1000 problemow
        rodzinnych mialam dopiero zabawy przed snem:
        1. przechodzilam cale mieszkanie sprawdzajac czy mam zamkniete okna
        2. sprawdzalam czy gaz w kuchence jest zakrecony
        3. kilka razy sprawdzalam czy drzwi wejsciowe sa zamkniete
        4. dokrecalam wszystkie krany w mieszkaniu
        a tu juz apogeum:
        5. stawalam w oknie i liczylam w ilu mieszkaniach w bloku na przeciwko swieca
        sie swiatla...

        Brawa dla mnie!!!! Po prostu bajeczna odmiana psychola :P

        teraz... hmmm teraz nie zasne jedynie jak nie wysmaruje sobie stopek kremem :P
        a po za tym to ze zmeczenia padam na twarz :))
    • n.michal Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 17.11.06, 09:32
      informacyjne dla bojacych sie niewylaczonego zelazka:
      ostatnio zona zostawila wlaczone zelazko na ok 16 godzin, po powrocie do domu
      grzecznie czekalo na desce, cieplutkie gotowe do prasowania, teraz my czekamy
      na rachunek za prad :-))
      • m_buziaczek Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 17.11.06, 14:29
        Oj, ja to naprawdę chyba jestem dziwna :(
        1. Jak ktoś mlaska trafia mnie szlak,
        nawet jak delikatnie komuś się
        zdarzy mlasknąć. Doszło do tego,
        że wychodzę do pokoju i jem sama.
        Niestety moi bliscy odbierają, to
        w sposób negatywny, ze lekceważe
        kogoś.
        2. Nie lubię jak ktoś stoi za moimi
        plecami, kiedy jestem odwrócona.
        Tak, jakbym bała się, że mnie
        zaatakuje, zrobi mi krzywdę.
        3. Mam ponoć węch, jak pies.
        Bardzo mi to przeszkadza,
        bo wyczuwam wokoło brzydkie
        zapachy, równicześnie kiedy
        inne osoby ich nie czują.
        4. Nie lubię owadów, kiedy śpię,
        a np: lata komar. Bardzo mnie
        to denerwuje.
        5. Hahah. Czasami boję się chodzić
        do ubikacji np: wysikać się,
        boję się, że tam jest jakiś
        potwór. Może coś z dzieciństwa ;).
        Ponoć szybko przestałam robić
        w pieluche.
        6. Często, gęsto zwracam uwagę na
        mimike twarzy i gesty z osobą,
        którą rozmawiam. Zauwazyłam, ze
        niektórym, to przeszkadza. Zaczynają
        się czuć niepewnie.
        7. Czasami, jak się kąpie, to mam wrażenie,
        że ktoś mnie podgląda. Kiedy leże w wannie
        przykrywam rękoma klatke piersiową. Nikogo
        nigdy nie ma, a mi się wydaje, że jest.

        Jeszcze uzbierałoby się tych dziwactw hahaha.
        Nie ma co przeginać haha, bo wyjdę na jakąś
        szurniętą haha.
        • hranolka Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 17.11.06, 17:04
          Z tym sikaniem mam dokladnie to samo.Zawsze sie boje,ze cos moze mnie w tylek
          ugryzc.
    • anulex Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 17.11.06, 17:21
      A ja:

      1) Wciąż sprawdzam, czy wszystkie elektryczne sprzęty domowe są powyłączane.
      (Zdarza się, że sprawdzam, odchodzę kilka kroków, wracam, znów sprawdzam a
      potem na wszelki wypadek zerkam jeszcze raz.)
      2) Wychodząc z domu właściwie zawsze mam wrażenie, że o czymś zapomniałam.
      3) Rozmawiam w myślach ze zmarłymi. Ostatnio tłumaczyłam Witkacemu jak wygląda
      współczesny świat ;)
      4) Kiedy idę na grób swoich pradziadków przynoszę im kasztany i rozmawiam z
      nimi na głos. Co gorsza zmuszam do tego ukochanego :)
      5) Nienawidzę wind, które zatrzymują się na trasie, kiedy ktoś chce się
      dosiąść. Już wolę iść na piechotę na 10 piętro.

      I pewnie znalazłoby się jeszcze wiele innych :) Fajny ten wątek.
      • krzywagrzywka Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 17.11.06, 18:23
        mi również sie wątek bardzo podoba, śmiesznie jest:)
        u mnie najgorszym z natręctw jest przejmowanie natręctw innych-czyli wiem juz,
        ze będę liczyc do 17 na przystanku i kłaść lusterko na noc przodem do dołu
        (wiecie o co chodzi:)).
        A z moich natręctw to:
        1) jak mam jakieś ważne wydarzenie na następny dzień, to nie moge spać z
        nerwów, że się nie wyśpię
        2)przewaznie męczę się wówczas w łożku do około 2 w nocy, potem wstaję, idę
        zagrzać sobie mleko, do niego łyżeczka miodu-zasypiam jak niemowlę
        3)bez pomadki ochronnej nie ruszam się z domu, a jeśli mi się zdaży-kupuję nową
        natychmiast(obecnie mam ich okolo 7)
        4)niecierpię gdy ktos idzie koło mnie/za mną/przede mną w moim tempie, badz
        halasuje, badz idzie jakoś nerwowo-zatrzymuję sie i odczekuje az przejdzie dalej
        własnie sobie pomyslalam, ze moglabym tak pisać i pisać i wymieniac moje
        dziwactwa; dobrze mi z nimi:)
        • cala_w_kwiatkach wiecej dziwactw 17.11.06, 20:34
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=520&w=48594800&a=48594800
        • polla4 Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 18.11.06, 13:08
          krzywagrzywka napisała:

          4)niecierpię gdy ktos idzie koło mnie/za mną/przede mną w moim tempie, badz
          > halasuje, badz idzie jakoś nerwowo-zatrzymuję sie i odczekuje az przejdzie dalej

          A to pewnie ja, hihi. Rajcuje mnie łażenie za kimś (patrz: link w moim poście) :))

    • icanchange Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 17.11.06, 21:46
      1. zawsze sprawdzam przed snem czy za łóżkiem nie ma pająków
      2. nie popijam jedzenia, nie piję dopóki nie zjem wszystkiego co mam do
      zjedzenia
      3. zawsze wącham alkohol przed wypiciem
      4. rejestruję dokładnie co mój rozmówca ma na szyi - łancuszki, koraliki itp.
      5. nie odbieram telefonu! (domowego), zawsze biorę słuchawkę i biegnę do brata
      albo kogokolwiek w domu :P gorzej jak jestem sama...
      6. jak mi się nudzi to bawię się kluczami. moja ulubiona zabawka. a najlepiej
      żeby robiły jak najwiecej chałasu ;)
    • scintilla Re: Nasze codzienne "dziwactwa" 18.11.06, 02:00
      mam to samo - punkt 2 i 3 :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka