Dodaj do ulubionych

jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim...

21.11.06, 00:01
Proszę Was o wyrażenie opinii. Nie o mnie, raczej o nim, o niej... A może o
mnie - jaka jestem naiwna i beznadziejna? Ale to już wiem. Poza tym -
niewiele, albo prawie nic.
Od pół roku jestem kochanką pewnego bardzo ważnego człowieka. Wspaniałego,
niezwykle inteligentnego i przystojnego. Mogłabym być jego córką. To jest
seksualne szaleństwo, obsesja - z jego strony. Jasno komunikuje, że mnie nie
kocha, tylko lubi. I skoro do tej pory nie pokochał, to już nie pokocha.
Spotykamy się na wyjazdach, od czasu do czasu na miejscu - średnio raz na
tydzień, ale wtedy mamy jazdę aż padniemy... Potrafimy się kochać (?) 20 razy
pod rząd.
Ma żonę i dziecko. Żona jest stara i brzydka, moim zdaniem - brzydka. Jego
też nie kręci, ale - nigdy się z nią nie rozwiedzie. Co więcej - chcą mieć
drugie dziecko, własnie są "w trakcie"... Żona wie o zdradach męża i ma to
gdzieś. Podobno współżyją codziennie. Wyobraża sobie, kochając się z żoną, że
robi to ze mną...
Bardzo chciałabym, aby dał mi dziecko. Obiecał, że to zrobi, ale za parę
lat... Teraz moja sytuacja na to mi nie pozwala. Powiedział, że tego bardzo
chce, że będzie łożył na dziecko i da mu swoje nazwisko. Dlaczego tego chce?
Gdyż to dziecko, obojętnie po kim odziedziczy urodę i inteligencję, nie ma
takiej możliwości, aby wyszedł "nieudany egzemplarz".
Bardzo go kręcę. Minęło pół roku, a ja nie dostrzegam spadku pożądania,
powiedziałabym, że ono rośnie...

Mówi, że mnie lubi, lubi moje poczucie humoru, inteligencję, że bardzo lubi
spędzać ze mną czas. A ma wolnego czasu bardzo niewiele. Codziennie do siebie
dzwonimy, potrafi rozmawiać ze mną przez godzinę, codziennie rozmawiamy ze
sobą...

Nie wiem, dlaczego w tym tkwię... Wydawało mi się, że go kocham... Teraz -
nie wiem... Rozwala mnie ten związek, a raczej fakt, że jestem z człowiekiem,
który mnie obsesyjnie pożąda, ale nie kocha, którego poza seksem właściwie
nie obchodzę, chociaż deklaruje "ogólną troskę", ale są to tylko deklaracje
werbalne...
Nie jestem z nim dla pieniędzy, prezentów, itd., gdyż tego w naszym związku
nie ma. Mam za to obietnicę "zawodową" - obiecał mi w przyszłości pomóc w
sprawie, która jest dla mnie najważniejsza...

Napiszecie teraz, że jestem jednak skończoną idiotką, która daje się
wykorzystywać...?

Obserwuj wątek
    • baler_inca Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 00:05
      > Napiszecie teraz, że jestem jednak skończoną idiotką, która daje się
      > wykorzystywać...?
      >

      Jesteś - bez dwóch zdań. Dajesz się wykorzystywać i wierzysz w kłamstwa (nie
      kręci go... tiaaa. i codziennie ją bzyka tylko dlatego, że myśli o tobie...
      buahahaha:)))
      Zejdź na ziemię kobieto. Tysiące fajnych młodych facetów naokoło, a ty się
      pryka żonatego trzymasz, zdrajcy i kłamcy. Phi.
      • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 00:11
        Gdybyś zobaczyła jego żonę i mnie, nie napisałabyś tego, co napisałaś... Gdybyś
        zobaczyła jego reakcje na mój widok, nie pisałabyś tak... A jego żona? Ma
        prawie 50 lat, i to ona inicjuje kontakty, myśląc, że w ten sposób on nie
        będzie jej zdradzał... Poza tym bardzo chce dać mu teraz dziecko, właśnie
        zaczyna wspomaganie hormonalne... A on bardzo chce mieć dzieci, najbardziej ze
        swoją żoną, ale nie tylko - tak w każdym razie twierdzi...
        • baler_inca Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 00:16
          Wiek nie ma nic do rzeczy. Chłop jakby nie chciał z nią sypiac to by nie
          sypiał, ot co. Stać go na zdrady - stać go na odmowę ru..ka. A ty jak taka
          piękna to wio szukac własnego męża, a nie wisieć na cudzych, którzy w dodatku
          mają cię w d***e. Tylko dyskotekowej k.u.r.e.w.k.i żaden normalny facet z klasa
          nie zechce, co? Zostają ci podstarzali zdrajcy. Jeden plus - przynajmniej cię
          nie oszukuje - wiesz, że ma cię w d.u.p.i.e i nigdy nie zacznie traktować
          poważnie. Jego żona jest 100 razy lepsza od ciebie. I on to wie:)
          • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 00:27
            Pięknie to podsumowałaś. Inteligentnie i z klasą, jeśli potrafisz wychwycić to,
            co jest między słowami...
            • baler_inca Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 00:28
              Klasy to ty mnie nie ucz, kochanieńka. Każdy, tylko nie ty :)
          • nutopia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 10:37
            baler_inca napisała:

            > Wiek nie ma nic do rzeczy. Chłop jakby nie chciał z nią sypiac to by nie
            > sypiał, ot co. Stać go na zdrady - stać go na odmowę ru..ka. A ty jak taka
            > piękna to wio szukac własnego męża, a nie wisieć na cudzych, którzy w dodatku
            > mają cię w d***e. Tylko dyskotekowej k.u.r.e.w.k.i żaden normalny facet z
            klasa
            >
            > nie zechce, co? Zostają ci podstarzali zdrajcy. Jeden plus - przynajmniej cię
            > nie oszukuje - wiesz, że ma cię w d.u.p.i.e i nigdy nie zacznie traktować
            > poważnie. Jego żona jest 100 razy lepsza od ciebie. I on to wie:)

            i dlatego jej nie zostawi dla takiej własnie k.u.r.e.w.k.i.
            • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 12:00
              Ze swoją żoną mają prosty układ - ona woli nie wiedzieć o innych kobietach,
              niby jej to nie rusza, ale wiadomo - podstarzała kobieta, jest jej przykro,
              czuje się stara i brzydka... Dlatego też uważa, że jeśli będzie z nim miała
              seks codziennie, ograniczy swoje przygody... Ma za to jego nazwisko, kasę, dom,
              dziecko...
              Nie jestem k..wą, nie wiem, dlaczego tak mnie określacie, nie biorę za to
              kasy...
        • ebi3 Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 07:53
          jego zona ma 50 lat i staraja sie o dziecko, cos tu chyba krecisz
          a swoja droga jak jest ci z nim dobrze tylko w lozku to zdaj sobie sprawe ze
          jestescie ze soba dla seksu, no i przeciez obiecal ci pomoc w
          karierze....odpowiedz sama sie cisnie na usta...
          • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 12:02
            Powiedziałam mu, że to jest zboczenie - 50 letnia staruszka chce mieć
            dziecko... To chore! Podobno zaczyna jakieś wspomaganie hormonalne... Myślę, że
            boi się, mimo wszystko, że zostawi ją dla młodszej, która da mu 2 dzieci,
            dlatego chce pokazać, że jest jeszcze kobietą, tym bardziej, że on bardzo chce
            mieć dzieci...
            To, że obiecał, nie oznacza, że mi pomoże... Na razie nie mam z tego żadnych
            korzyści...
            • baler_inca Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 13:52
              Skoro żona jest wg ciebei 50-letnią staruszką, to ten twój "amant" to 50-letni
              staruszek :) Ja bym się brzydziła :P
            • deodyma Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 17:36
              i niestety miec korzysci nie bedziesz.
        • deodyma Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 17:34
          jestes bardzo glupiutka! zona go nie kreci ale z nia wspolzyje i chce miec z nia
          dziecko? ciekawe spostrzezenie z Twojej strony. naprawde bardzo ciekawe...
        • kryzysowa_narzeczona75 Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 22.11.06, 09:05
          To jego zona odwazna kobieta jest - 50 lat i stara sie o drugie dziecko.
          Zenujaca podpucha
        • kiitek Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 22.11.06, 16:17
          en_tropia napisała:

          > Gdybyś zobaczyła jego żonę i mnie, nie napisałabyś tego, co napisałaś...
          Gdybyś
          >
          > zobaczyła jego reakcje na mój widok, nie pisałabyś tak... A jego żona? Ma
          > prawie 50 lat, i to ona inicjuje kontakty, myśląc, że w ten sposób on nie
          > będzie jej zdradzał... Poza tym bardzo chce dać mu teraz dziecko, właśnie
          > zaczyna wspomaganie hormonalne... A on bardzo chce mieć dzieci, najbardziej
          ze
          > swoją żoną, ale nie tylko - tak w każdym razie twierdzi...

          Dziewczyno!Ona już dziecka nie urodzi,jest za stara.
    • 5aga5 Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 00:07
      Twoje ostatnie zdanie było trafne.
      Podoba Ci się to że on przechodzi z łóżka do łóżka i otwarcie mówi że ma Cię
      gdzieś?
      Żałosne!
      • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 00:13
        Nie podoba mi się... Ale doceniam np. to, że mówi mi o wszystkim, o swoich
        innych kobietach, z którymi spotyka się incydentalnie... Kręci mnie też to, że
        wiem tyle o jego starej żonie, a ona o mnie nic. To, że mówi mi o swoich
        kobietach, jednorazowych przygodach, natomiast żonie - nie...
        • nutopia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 10:38
          en_tropia napisała:

          > Nie podoba mi się... Ale doceniam np. to, że mówi mi o wszystkim, o swoich
          > innych kobietach, z którymi spotyka się incydentalnie... Kręci mnie też to,
          że
          > wiem tyle o jego starej żonie, a ona o mnie nic. To, że mówi mi o swoich
          > kobietach, jednorazowych przygodach, natomiast żonie - nie...

          nie ty nie jesteś głupia
          ty jesteś megagłupia
        • filicudi Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 12:28
          o jego STAREJ żonie... no po prostu żenujące... nie wspominając o tym (bo
          szkoda słów, naprawdę), że cały ten post jest żenujący, podobnie jak jego
          wiecznie młoda i nieprzeciętnie inteligentna autorka... brrr...
          • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 12:30
            Ale dlaczego? To są jego słowa! Mam starą żonę, która jest brzydka i na mnie
            nie działa...
            • filicudi Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 12:35
              Wiesz co? Zachowaj sobie ten wątek i poczytaj go sobie za 30 lat...
            • deodyma Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 17:38
              gdzyby rzeczywiscie na niego nie dzialala to by z nia nawet nie sypial. proste.
              facet wmawia ci dyrdymaly a Ty w to wierzysz?
            • czarna.porzeczka Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 17:41
              wybacz, ale Twoj 50latek to straszliwy c.h.u.j, a Ty do niego idelanie pasujesz
              poprzez swoja glupote....
              Stary swintuch i moda glupia c.i.p.a.
              Dramat.
    • kasia_ruchasia brr 21.11.06, 00:08
      Jesteś k_u_r_e_w_k_a ktora lubi dobry sexik + zysk (jak wynika że cos tam ci
      obiecuje)- buhaha a potem figa z makiem :) Oby...
      a do tego głupuitka jak ja kiedyś, tylko do cholery jasnej ja całym sercem
      kochałam ale idiotką i tak byłam :D on tez podobno kochał... jasne.. :P
      ksiażkowe przykłady..

      jestes tylko pojemnikiem na s*erme wbij to soie do głowy!! Wiadomo ze jara go
      panienka o połowe młodsza o ładnym ciałku! Jak nie ty to byłaby inna!
      Szkoda twojego czasu, lepeij układaj sobie "prawdziwe zycie, zwiazek.."
      • en_tropia Re: brr 21.11.06, 00:16
        Być może masz rację, a może nie do końca... To nie jest typ człowieka
        bezwzględnego, zimnego, wyrachowanego...
        Nie mogę uwierzyć w to, że jestem zmanipulowana i aż tak głupia...
    • zdzichu-nr1 Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 00:12
      Żona stara, a robi z nią dziecko?! To jak ona jest stara - cztery dychy, czy
      może aż 35 na karku? To Ty chyba jesteś baaardzo młoda.

      Jesteś niezobowiązującym bzykadełkiem tego Pana, nie pierwszym i nie ostatnim
      sądząc z reakcji żony. Ona przynajmniej ma z tego związku pieniądze i fanty, ty
      z tego co piszesz nie bardzo.

      Fakt, że facet wielokrotnie szczytuje... no cóż, daj mu Panie Boże zdrowie...
      dla mnie ten związek jest w każdym calu beznadziejny z punktu widzenia kobiety.
      Sama doskonale to wiesz i nie wiem po jaką cholerę opisujesz sytuację na forum.
      Liczysz na cud?
      • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 00:19
        Żona ma prawie 50 lat... Tak, wiem, że nie jestem pierwsza ani ostatnia... On
        jest ze mną, ale też ma inne kobiety, o których mi mówi.
        Tak, ma jego, kasę, prezenty, drogie ciuchy i kosmetyki... Ja nie mam nic...
        Początkowo sądziłam, że jest to OK, nie czułam się jak dziwka... Teraz czuję
        się gorzej, niż dziwka - dziwka przynajmniej ma za to kasę...
        Opisuję po to, aby przeczytać Waszą opinię...
        Chyba chcę to skończyć... Nie wiem, czy wystarczy mi sił i odwagi...
      • mahadeva Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 01:23
        Misiek, niby taki madry, a nie widzisz, ze to podpucha :)))) Dzis jestem w
        boskim nastroju, wiec taka bajka na dobranoc to mila rzecz :)
        • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 01:36
          Jasne, od 1,5 h siedzę na forach i wypisuję zmyślone historie, bo mi się
          nudzi... Płaczę teraz jak cholera...
    • cheap.whore Quid pro quo. 21.11.06, 00:15
      en_tropia napisała:

      "... która daje się wykorzystywać...?"

      Glupia byc moze nie jestes. Tylko troche nieszczera. Prosze nie pisz
      w tym samym poscie o wykorzystywaniu ciebie skoro masz jego obietnice
      w pomocy w czyms tam. Cos za cos. Nie widze zadnego problemu.
      Jezeli lubisz seks bzykaj sie z nim. Jezeli szukasz czegos zwiazanego
      emocjonalnie i duchowo - odejdz. Ale odejsc nie mozesz poniewaz zalezy
      tobie na jego pomocy. Bedziesz glupia jezeli uwierzysz, ze ewentualnie
      zrobi tobie dziecko. Mowy nie ma. Na glupiego nie wyglada. Od zony
      nie odejdzie bo i po co. Ciebie ma w zasiegu...reki.
      Czy to wazne jak sie zaklasyfikujesz? Wazne jak sie czujesz.
      I raz jeszcze, nie graj na tych smutnych skrzypeczkach wykorzystywania
      kobiet - to taki zmeczony, nieszczery i zalosny banal.
      • en_tropia Re: Quid pro quo. 21.11.06, 00:25
        Jednak obietnica to nie to samo, co pomoc namacalna i natychmiastowa, przyznasz
        chyba? Owszem, lubię seks, i jest mi z nim fantastycznie, jednak... chciałabym
        czegoś więcej. Powiedział mi o tym ostatnio - jesteś tylko kochanką, na co ty
        liczyłaś? na to, że rozwiodę się z żoną? Nie liczyłam... Chciałam go mieć
        chociaż tak, incydentalnie, ale go mieć... Bardzo chcę dac mu dziecko... Mieć
        jego dziecko... Nie wiem, czy mi nie da, to nie jest takie pewne... Jakiś czas
        temu, a miałam wtedy dni płodne, i on o tym wiedział, w trakcie stosunku
        powiedziałam mu, że chcę, aby mi teraz zrobil dziecko - zaprotestował.
        Nalegałam, mówiłam - zróbmy to, taka rosyjska ruletka, 50 na 50, może nic z
        tego nie będzie, a może zajde w ciążę. I on to zrobił, pojechał do końca,
        świadomie, bez zabezpieczenia...
        • baler_inca Re: Quid pro quo. 21.11.06, 00:27
          Heh, ty się do swojego dziecka będziesz musiała przyznać, on już raczej nie:)
          Potem ścigaj faceta o alimenty. On takich dzieci może miec dziesiątkę na
          świecie:) Kochanka w ciązy spada na drzewo, dookoła tyle jest innych, nowszych,
          ładniejszych...:)
          • en_tropia Re: Quid pro quo. 21.11.06, 00:37
            On nie może sobie pozwolić na skandal obyczajowy... Myslę, że płaciłby... Poza
            tym - on nie ma żadnej innej stałej kochanki oprócz mnie, ma tylko jakieś panny
            z doskoku na raz, ewentualnie dwa...
            • baler_inca Re: Quid pro quo. 21.11.06, 00:43
              Bo inen nie są takie głupie jak ty, dają się dymnąc tylko raz i nabierają
              rozumu. Ty jesteś cięzki przypadek.
              • en_tropia Re: Quid pro quo. 21.11.06, 00:47
                I tu się mylisz. On ma wielkie powodzenie u kobiet. Forwarduje mi maile
                napalonych panien i razem pękamy ze śmiechu, pokazuje mi smsy od nich... Uwierz
                mi, że wiele chciałoby być na moim miejscu... Bardzo mu się narzucają, a on je
                spuszcza na drzewo... Przesyła mi też swoje odpowiedzi na ich maile...
            • deodyma Re: Quid pro quo. 21.11.06, 18:36
              to, ze nie moze sobie pozwolic na skandal wcale jeszcze nie znaczy, ze bedzie
              placil. a jak facet krzywde Ci zrobi? i co wtedy?
        • cheap.whore Re: Quid pro quo. 21.11.06, 00:32
          Bez urazy - piszesz bzdety z ta jego ochota na dziecko z toba.
          Nie pisz juz o tym bo to nonsens. Zupelnie nie znasz mezczyzn
          i zycia. Jezeli chcesz miec jakas wiekszosc korzysc z bzykania
          sie z nim to zrob nastepujaco: daj mu taka jazde w lozku, ze
          wciagnie przescieradlo od tylu jak odkurzacz i unikaj go przez
          jakis czas. Badz zajeta :). Jezeli jest tak jak piszesz bedzie
          ciebie odszukiwal i chcial sie spotykac dalej. I tu mozesz postawic
          swoje warunki. Tylko finansowe. I te on spelni. I zadne inne.
          Bedziesz sie bzykala za kase a nie scierala za darmo. O to ci chodzi?
          • en_tropia Re: Quid pro quo. 21.11.06, 00:41
            Ale dlaczego bzdety, wytłumacz mi? To dlaczego zrobił to bez zabezpieczenia,
            wiedząc, że może być z tego dziecko, i wiedząc również, że na aborcję się nie
            zgodzę?
            Właśnie robię tak, jak napisałaś. Nie odbieram komóry, nie odpisuję na maile...
            Atakuje mnie od wczoraj, pisze, nie wie, co jest grane, rozstaliśmy się w
            dobrej atmosferze - spędziliśmy 3 fantastyczne dni na wyjeżdzie.
            Ale jak mam mu to zakomunikować? "Nie chcę się z tobą dalej rżnąć za darmo?"
            On szczyci się tym, że nigdy nie kupował seksu za pieniądze. Właściwie nigdy
            nic od niego nie dostałam, nawet na naszych wyjazdach płaciłam za siebie -
            lunche, alkohol... Dopiero teraz on zapłacił za wszystko... Po raz pierwszy...
            • baler_inca Re: Quid pro quo. 21.11.06, 00:44
              Powiedz szczerze - gdyby chciał dawać ci pieniądze, brałabyś?
              • en_tropia Re: Quid pro quo. 21.11.06, 00:48
                Biorąc pod uwagę moją sytuację finansową - owszem, ale pod jednym warunkiem -
                gdyby mnie kochał...
                • baler_inca hahaha 21.11.06, 01:06
                  Ty to masz siano w głowie panienko... ma cię kochac i płacić ci za sex??? k***y
                  się nie kocha, ukochanej się nie płaci za bzykanko...
                  powalony ten świat, jeśli jest na nim więcej takich idiotek jak ty...
                  • en_tropia Re: hahaha 21.11.06, 01:21
                    Czyżby? "Ukochanej" żonce daje się jednak kase na drogie kosmetyki?
                    Czyli - jestem gorzej, niż dziwka? Nie kocha mmnie i nie daje kasy...?
                • filicudi Re: Quid pro quo. 21.11.06, 12:34
                  No nie!!! Nie mogę uwierzyć w to, co czytam... I nie napiszę tego, co myślę...
                  Przerażające...
    • 5aga5 en_tropia 21.11.06, 00:30
      A tak z ciekaości, jeśli można?
      Ile Ty masz lat?
      • cheap.whore Ciekawosc :). 21.11.06, 00:36
        Aga, czytaj ze zrozumieniem. I licz na paluszkach.
        Jego zona popycha piecdziesiatke a ona moze jego corka.
        Ile wiec ona moze miec lat? Mysl troche... Wiem, ze jest pozno :).
        • 5aga5 Re: Ciekawosc :). 21.11.06, 00:40
          Jak się czyta takie posty, trudno o myślenie.
          Ale fakt, jakos przeoczyłam.
        • en_tropia Re: Ciekawosc :). 21.11.06, 00:44
          Cheap - jeszcze jedno: owszem, ma wydatki ze mną związane - ok. 500/mies. na
          komórkę, gdyż to on ją opłaca... A teraz zapytaj mnie, dlaczego na to wydaje
          kasę... swoją, btw, nie służbową...
    • 5aga5 Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 00:37
      Gdzie nie wejdę na forum to Twój post.
      Chyba szukasz kogoś kto Ci powie że robisz dobrze.
      Albo po prostu wymysliłaś ten temat.
      • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 00:43
        Uwierz, że nie wymyśliłam... Bardzo potrzebuję opinii innych na ten temat...
        • kozborn Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 00:56
          Hej! Halo! Opamiętaj się kobieto! Rozumiem, że ogarnięta jesteś niezwykłą
          fascynacją, to nawet na swój sposób piękne. Niepokoi mnie jednak, że starasz się
          z nią wiązać swoje plany - to już niebezpieczne. Pójdź po rozum do głowy i
          uświadom sobie, że wiązanie przyszłości (mam na myśli to, co Ci obiecał, no i
          dziecko, którego - o rety - pragniesz) z kimś, kto nigdy z Tobą nie będzie,
          stanie się Twoim największym życiowym nieszczęściem. Wiem, że pewnie myślisz
          teraz: nic się nie liczy, to, co czuję teraz jest tak intensywne, jak nic
          przedtem, nie obchodzi mnie, że spalę się na popiół, niech to trwa! Raz kozie
          śmierć. Doświadczyłem czegoś bardzo podobnego, z tym, że do dziś jestem z tą
          drugą osobą i jesteśmy nieziemsko szczęśliwy. A Ty nie będziesz, nie z nim.
          Kiedy już uniesienia opadną, obudzisz się z ręką w nocniku, z dzieckiem na ręku
          i strzaskanej reputacji matrymonialnej (oj, niełatwo Ci będzie ułożyc sobie
          życie będąc samotną matką). Jeśli to tak niesamowite, pozwól temu wybrzmieć, ale
          nie brnij w to bardziej. Znajdziesz innego człowieka, miarą Twojego szczęścia
          będzie brak próśb o radę na tym forum. pzdr
          • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 01:00
            Kozborn... Wielkie dzięki za mądre słowa... Nie wiem, co mam robić... Boję się
            od niego odejść... On naprawdę dużo może, bardzo może mi pomóc... Zresztą - już
            za kilka tygodni ma to mieć miejsce po raz pierwszy... Jest to dla mnie bardzo
            ważne, i naprawdę nieosiągalne z moją "pozycją"...
            Mąż? Nigdy nie chciałam mieć męża... Dziecko za to bardzo.. Dziecko z Kimś
            takim... Marzenie...
            • kozborn Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 01:20
              To bardzo przygnębiające, że od jednej osoby może tyle w Twoim życiu zależeć. To
              chyba złe podejście. Uważam, że powinniśmy być kowalami swojego losu. Pamiętaj -
              tego, do czego dojdziesz w ten sposób nikt Ci nie zabierze. Być może on jest
              inny, być może czuje się w jakiś sposób odpowiedzialny, ale to jednak bardzo,
              bardzo smutne - że Ciebie nie kocha, że nie będziecie razem. To nie rokuje.
              Powiedz, chciałabyś, by Ciebie kochał, prawda? Chciałabyś, by Ci się oświadczył?
              Dlaczego zakładasz, że nikt inny nie może Ci tego podarować? Zawsze będę
              uważał, że trzeba się tylko rozejrzeć. Ja to zrobiłem i znalazłem piekną,
              prawdziwą miłość.
              • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 01:27
                W pewnym sensie od niego dużo będzie zależeć... Najwięcej ode mnie samej... Nie
                mogę napisać więcej. W tej dziedzinie do niczefo się nie dojdzie, nie mając
                potencjału, ale też sam potencjał niewiele da... On twierdzi, że jestem dobra w
                tym, co robię, i że mogę dużo osiągnąć...
                Tak, chciałabym, aby mnie kochał. Chciałabym być jego żoną... Wiem jednak, że
                to nigdy się nie stanie... Nie potrafiłabym pokochać kogoś innego po nim. Zbyt
                wysoko ustawiona poprzeczka, porównania społeczne byłyby tylko w dół... Nie
                znajdę miłości, pragnę przynajmniej dziecka. Z kimś tak wybitnym...
                • kozborn Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 01:35
                  Kto to jest? Lech Kaczyński czy co? :D Dlaczego to takie tajne? Strasznie dziwna
                  ta Twoja historia. Trudno coś poradzić w takiej sytuacji...
                  • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 01:39
                    Nie, nie jest to polityk, ale ktoś, kto dużo, bardzo dużo może... Może wynieść
                    na piedestał, oczywiście, pod warunkiem, że się samodzielnie pracuje i jest się
                    kreatywnym, ale może też "nie zauważyć", a wtedy choćby nie wiem, co, to
                    koniec... Tak Cię ta wazektomia rozbawiła...?
                    • kozborn Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 09:11
                      Nie tyle wazektomia, co bezpretensjonalny i bezkompromisowy styl udzielania
                      porad. Czasem taki kubeł zimnej wody jest bardzo cenny :) Hmmm to chyba prezes
                      jakiegoś banku?
                      • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 12:05
                        Nie, wręcz przeciwnie... Koz, powiedz, gardzisz mną? Jestem lekka, łatwa i
                        przyjemna...? Jak sądzisz, jak to się dalej potoczy? Postanowiłam go olewać. On
                        pisze, nagrywa się, prosi o kontakt, jesteśmy umówieni za kilka dni, nie
                        przyjdę - co on zrobi?
                        • kozborn Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 12:57
                          Nie, nie gardzę. Widzę, że po prostu jesteś ciężko i beznadziejnie zakochana.
                          Wiem, że trudno Ciebie przekonać, że myślisz teraz inaczej niż zwykle. Pamiętaj
                          jednak, że nie jest tak, jak Ci się wydaje, że jest, że będzie, że w ogóle
                          warto. Mówiąc wprost, neuroprzekaźniki i hormony, które teraz w Tobie buzują
                          bardzo zaburzają możliwość normalnego osądu sprawy. Proszę Ciebie o jedno - weź
                          pod rozwagę i zapamiętaj, że to w końcu MINIE. Nie ma ludzi, którzy w szalonej,
                          namiętnej euforii żyją ze sobą przez 50 lat. Jest za to mnóstwo wypalonych
                          50-latków, którzy żałują kilku wyborów. Oglądałaś "Piętno" z Ironsem? Po
                          obejrzeniu tego filmu wiem, że gdybym chciał być człowiekiem zniszczonym,
                          chciałbym być zniszczonym przez miłość. Problem w tym, że wcale nie chcę byc
                          człowiekiem zniszczonym. A Ty? Byłoby przykro, gdybyś stwierdziła, że popełniłaś
                          niepotrzebnie masę błędów. Z punktu widzenia bardziej obiektywnego niż Twój mogę
                          powiedzieć jedynie tyle, że ja bym coś na Twoim miejscu zmienił i NA PEWNO nie
                          wiązał przyszłości z tym człowiekiem.
                          • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 13:09
                            On jest totalnie uzalezniony od seksu ze mna. Rozumiesz? Nie ogólnie od seksu,
                            ale od seksu ze mna... Gdybys go zobaczyl podczas seksu... minelo juz pol roku,
                            a on sie caly trzesie, tak, jakby to byl pierwszy raz...
                            On wmawia mi, ze tez jestem uzalezniona od seksu z nim - na co dzien przez
                            telefon, co jakis czas w realu... Nazywa mnie nimfomanka, a to nieprawda, po
                            prostu wyszlam naprzeciw jego oczekiwaniom i odgrywam pewna role, to tylko
                            konwencja... ale on naprawde zwariowal... wlasnie znowu sie nagral... juz na
                            pewno nie moze wytrzymac, wkurza go to, ze drugi dzien nie mial ze mna seksu
                            przez telefon, ze musi to robic sam...
                            Postanowilam to skonczyc. Definitywnie. Przekreslam swoje plany na przyszlosc,
                            ale trudno...
                            • kozborn Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 13:22
                              Uważam, że postepujesz słusznie, kończąc to. Dobry seks to super sprawa, ale
                              Twoje doświadczenia chyba nie są jednak normą. Życzę Ci powodzenia! Przy okazji,
                              mam koleżankę, która wdepnęła w podobny bajzel. Ona go kocha, on jej nie. Niby
                              ze sobą nie sa, ale tajemnicą poliszynela jest to, że ze sobą sypiaja. Ona się
                              łudzi, on nie daje żadnych podstaw. Z boku wygląda to żałośnie i rozpaczliwie.
                              Wiem, że można bać się samotności, czy opcji życia "bez niego", ale... kochani,
                              szanujmy się. Pamiętaj, że NIE MA LUDZI NIEZASTĄPIONYCH. Życzę Ci powodzenia w
                              następnych związkach.
    • 5aga5 To chyba patologia 21.11.06, 00:51
      Im więcej czytam tym szerzej otwieram oczy ( mimo później pory )
      Czysta patologia, tylko w lepszym wydaniu.
      Wiesz co?
      Idź do jego żony i poproś o sposób na niego, by zrobił ci dziecko.
      • en_tropia Re: To chyba patologia 21.11.06, 00:57
        A co powiesz na to? Jakiś czas temu, na początku naszego związku przeżyliśmy
        kryzys, myslałam, że to koniec. Napisałam do jego żony, groziłam mu, że go
        skończę, że będzie miał aferę w pracy, a on bardzo się tego boi. I co? Pomimo
        mojej akcji nie porzucił mnie... Skonkludował "nie mogłem cię zostawić, bo za
        dobra d..a jesteś".
        Masz rację, to patologia... Ma te świadomość...
        Opłaca mi komóre - 500/mies. Zgadnij, dlaczego?
        • szwagier_gpw Obudź się laska 21.11.06, 01:17
          facet dupczy sobie do bólu za 500 PLN / miesiąc a ty się podniecasz? Śmiech na
          sali. Jeśli jest rzeczywiście wysoko w prywatnym biznesie, to tej skali kaskę
          zarabia za 1-2 godziny pracy. Więc zejdź na ziemię. Z jego perspektywy jesteś
          doskonałą inwestycją.
          • en_tropia Re: Obudź się laska 21.11.06, 01:34
            Mało tego, wiesz, dlaczedo daje mi kasę na komórę? Robimy to po kilka razy
            dziennie przez telefon... Ma z tego orgazmy...
            Czuję się fatalnie... Dopiero teraz do mnie to dociera... czuję się jak
            szmata...
            • kaktusik0 Re: Obudź się laska 21.11.06, 09:29
              > Mało tego, wiesz, dlaczedo daje mi kasę na komórę? Robimy to po kilka razy
              > dziennie przez telefon... Ma z tego orgazmy...

              a mówiłaś że ma mało wolnego czasu.
              Koleś gada z Tobą godzinami przez telefon, ma czas na wyjazdy i spotkania z Tobą
              i żony przy tym nie zaniedbuje.
              A tak z czystej ciekawości - kiedy robicie to przez telefon? jak siedzi w pracy,
              czy na fotelu obok żony?
              • en_tropia Re: Obudź się laska 21.11.06, 12:09
                No własnie tego nie potrafię zrozumieć! Jest to człowiek niezwykle zajęty, a z
                drugiej strony poświęca mi ogromną ilość czasu...
                Robimy to "różnie" - w drodze, na zakupach, po cichu, tak, żeby żonka nie
                słyszała, w domu, pod jej okiem - ale wtedy się śmieję!, w pracy...
                Posłuchaj - jeśli byłabyś facetem, miałabyś świetną kochankę, a do tefo żonkę
                starą, ale chętną w domu, która z miłą chęcią najpierw ci zrobi, a potem chce,
                abyś ją miał
                "normalnie", to...? Nie współżyłabyś z żonką? Zapytałam go o to ostatnio -
                "lepiej jest wsadzić w dziurę żonce, myśląc, że masz mnie, niż robić sobie po
                cichu w łazience, prawda?", zmieszany przyznał mi rację...
      • cheap.whore Kontrakt seksualny :). 21.11.06, 01:08
        O ciazy nie chce sie mi pisac. Szkoda slow. Bzdura absolutna.
        Moze kiedys to zrozumiesz. Dlaczego pojechal do konca? Mnie pytasz?
        To ty bylas tego odbiorczynia. Moze ma juz nasieniowody podwiazane?
        Moze ma obecnie malo plemnikow w mm szesciennym?

        Unikaj go teraz. Ale nie do konca. ZA dwa dni pozwol sie mu znalezc
        ale majtek nie zdejmuj. Powiedz, ze masz wydatki i szukasz pracy
        lub dodatkowego platnego zajecia. Zapewnij go, ze oczywiscie kochasz
        go jest najlepszym kochankiem jakiego mialas. Nie zapomnij wspomniec
        o tym, ze w przyszlosci chcesz miec jego dziecko. I nie daj sie wciagnac
        do lozka. Na drugi dzien albo od razu dostaniesz propozycje nie do odrzucenia.
        Pod warunkiem, ze lubi sie z toba ciac tak jak ty z nim. Jezeli nic
        nie dotrze do niego to dupa. Nie jest tak jak piszesz z tym seksem.
        Bedzie sie rozgladal za nowa laska. Prosty scenariusz. Powinnas sobie
        poradzic. Jezeli sobie nie poradzisz to nie warto tobie bylo dawac porad :).
        Ide spac - dobranoc,
        cheap w.
        • cheap.whore Wazektomia. 21.11.06, 01:12
          Aha, i jeszcze jedno. Meska sterylizacja (podwiazanie nasieniowodow)
          nazywa sie jak w temacie. To na wypadek gdybys chciala wiedziec :).
          Dobrze sie jest czegos nauczyc przy bzykaniu.
          • kozborn Re: Wazektomia. 21.11.06, 01:25
            cheap whore, pozytywny kawał cholery z Ciebie :) pzdr
          • en_tropia nie miał wazektomii 21.11.06, 01:37
            byłam z nim w ciąży... jeszcze na początku naszego romansu... okłamałam go, że
            biorę pigułki... poroniłam...
            • 5aga5 Re: nie miał wazektomii 21.11.06, 01:38
              J pierniczę!
              Ale ty jesteś porąbana.
              Zgłoś się gdzies na leczenie.
              • en_tropia Re: nie miał wazektomii 21.11.06, 01:41
                Myślę, że nie mniej, niż on...
                Co powiesz o czymś takim? Facet nie może się na niczym skupić, kilka razy
                dziennie dzwoni do mnie, aby sobie robić dobrze, i mówi, że woli takie orgazmy
                od realnego seksu z innymi kobietami?
                • 5aga5 Jesteście chorzy 21.11.06, 01:44
                  Ty że na to się zgadzasz a on że jest taki, jak piszesz.
                  O ile piszesz prawdę.
                  Jesteście po prostu p.p... rzeni i już.
                  Szkoda moich palców na stukanie w klawiaturę.

                  • en_tropia Re: Jesteście chorzy 21.11.06, 01:48
                    Ale dlaczego jesteśmy chorzy? Napisz proszę coś konkretnego, bardzo tego
                    potrzebuję, jestem już na skraju wytrzymałości psychicznej... Robimy to przez
                    telefon wiele, wiele razy dziennie, o różnych porach, w różnych miejscach... I
                    mamy tak od 5 miesięcy, codziennie...
                    • 5aga5 Re: Jesteście chorzy 21.11.06, 01:50
                      Nie mówię tu o seksie przez telefon, ale ogólnie.
                      Czas na leczenie, ot co!
                      • en_tropia Re: Jesteście chorzy 21.11.06, 01:54
                        a uzależnienie od seksu przez telefon jest zdrowe wg Ciebie?
                        Dlaczego na leczenie? Ja? On? Oboje? Dlaczego???
        • en_tropia Re: Kontrakt seksualny :). 21.11.06, 01:15
          Nie ma podwiązanych, ma nadmiar plemników w mm sześciennym... Ale dlaczego to
          bzdura, wytłumacz mi, proszę. Dlaczego???
          Mamy się spotkac za kilka dni...
          On wie o mich problemach, finansowych i nie tylko... Obiecał mi pomoc w sprawie
          pracy, owszem, coś znalazł "po znajomości", ale to mnie absolutnie nie
          satysfakcjonowało, i odmówiłam.
          Gdy nie dam się wciągnąć do łóżka - obrazi się i powie, że w takim razie jedzie
          do domu...
          Po ostatnim naszym wyjeździe, gdy powiedziałam mu, że czuję się jak szmata po
          pewnym jego tekście, powiedział, że w takim razie mi udowodni, że nie jestem
          tylko do seksu - ban na seks przez miesiąc. Będziemy tylko rozmawiać... Nie
          chciałam...
          Pisałam Ci, że wydaje kasę na telefon. Wiesz, dlaczego? Rzniemy się kilka razy
          dziennie przez telefon. On mówi, że woli tak, niż na żywo z innymi pannami...
          Zrobię tak, jak piszesz... Dzięki, wielkie dzięki!
          • rosa_de_vratislavia KoNFaBuLaCjA 21.11.06, 19:52
            en_tropia napisała:

            > Nie ma podwiązanych, ma nadmiar plemników w mm sześciennym...

            Tak ? Doprawdy?
            Skąd wiesz?
            Po co się badał?
            VCzy jest coś takiego jak "nadmiar plemników"?
            Czytam ten wątek i coraz więcej nieścisłości.
            KONFABULUJESZ
    • mahadeva Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 01:20
      :) wszystko wymyslone :) zupelnie nierealne :) wazny powazny czlowiek - chce
      dac swoje nazwisko Waszemu dziecku :) jest zapracowany, nie kocha Cie -
      codziennie rozmawiacie przez godzine... skad wiesz, ze o Tobie zawsze mysli,
      gdy sie z nia kocha? ;) hehe a najlepsze jest to, ze zgadzacie sie co do
      wspolnej misji: splodzic udany egzamplarz :)))) ZYCIE TO BAJKA!! :))))
      • szwagier_gpw Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 01:22
        Witam !

        Podobał się Bond ?
        • mahadeva Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 01:32
          Podobal :) Ale jeszcze bardziej Babel wczoraj :) Bo bardziej gleboki :) Napisze
          na priva :) Kupa roboty, zaraz ide spac :) Polowa ludzi juz nam zwiala do
          Rolanda ;)
          • szwagier_gpw Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 01:43
            Czołem pracy!

            Keine panik. Wszyscy nie uciekną, przynajmniej do RB. Toć tam raptem jakieś 30
            osób pracuje.

            Śpij smacznie ;)
      • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 01:31
        to niestety nie jest wymyślone..., wiesz, jak oszalał na moim punkcie? nie mógł
        pracować, zawalał sprawy zawodowe, ciągle o mnie myślał...
        Wiem o tym, bo mi to mówi, a właściwie będąc po alkoholu zwierza się bardziej,
        niż na trzeźwo...
        Jego żona jest stara, a on chce mieć dzieci... tak trudno to pojąć?
      • sumire Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 09:20
        a mnie coś innego zafrapowało :) jeśli facet mógłby być ojcem dorosłej kobiety -
        co oznacza, że zbliża się do 50-tki - i może uprawiać seks 20 razy pod rząd,
        to jest niebywałym wprost kuriozum, na które należałoby nasłać stado zdumionych
        seksuologów celem gruntownego przebadania :)
        • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 12:10
          No, tak ma, że może... To ewenement, ale naprawdę może...
    • szwagier_gpw Wiesz co... 21.11.06, 01:26
      ... to jest jednak piękne, że istniały, istnieją i będą istnieć takie kobiety
      jak ty. Miło jest mieć świadomość, że gdy za dwadzieścia lat najpiękniejsze
      chwile z moją ukochaną będę już miał za sobą, ktoś taki jak zakocha się we mnie
      całkiem na serio za obietnicę przyjęcia do pracy i 500 pln na komórkę ;-).
      • en_tropia Re: Wiesz co... 21.11.06, 01:32
        jesteś okrutny...
      • 5aga5 Re: Wiesz co... 21.11.06, 01:32
        Za komórkę może będziesz nawet płacił mniej.
        Masz rację!
        Czysta (? ) i jasna sprawa.
    • triskell Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 03:02
      Coś za dużo w tym sprzeczności.

      Z jednej strony żona "ma gdzieś" zdrady męża, z drugiej - uprawia z nim seks
      codziennie, "bo ma nadzieję, że wtedy nie będzie jej zdradzał". Według jednego
      postu żona nie wie o Tobie, według innego napisałaś do niej maila. On uznałby
      dziecko, które miałby z Tobą, a według innego postu boi się skandalu.
      Pięćdziesięciolatkę starającą się o dziecko pominę, bo niby medycyna zna takie
      przypadki, choć też wydaje mi się to troszkę naciągane.

      Mahadeva - Babel na mnie też zrobił olbrzymie wrażenie.
      • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 12:16
        To nie jest do końca tak, że stara ma to gdzieś... Ona tylko woli nie wiedzieć.
        A ja nie zamierzam nie sprawiać jej bólu i systematycznie zostawiam na całym
        jego ciele ślady po mnie... Żonka wie o zdradach, jest jej przykro, ale nigdy z
        powodu zdrad go nie zostawi, za wiele ma do stracenia - dom, kasa, nazwisko,
        rodzina... Uprawia seks, gdyż w swoim móżdżku sądzi, że przez to ograniczy jego
        zdrady do imprezowych incydentów.
        Ależ wie, wiedziała, bo na początku naszefo romansu napisałam do niej. Ona mi
        odpisała, że mam zostawić jej męza w spokoju itd. żonka jest na tyle głupiutka,
        że sądzi, iż wtedy nastąpił koniec, nie wie, ze to nadal trwa...
        Uznałby, owszem, też go o to pytałam. Powiedział, że niejeden człowiek przecież
        nosi jego nazwisko, poza tym przecież ja nie szantażowałabym go - on dawałby
        kasę, ja wychowywałabym jego dziecko, prosty układ, wszyscy są zadowoleni - on
        ma rodzinę, a na boku dziecko, ja nie mam rodziny, bo nie moge mieć, ale mam
        jego dziecko... oraz jego pomoc w karierze...
        A to już wg mnie zboczenie zakrawające o zaburzenia psychiatryczne - 50 -
        letnie babsko chce zostać matką..., Jej sie cos w móżdzku poprzestawiało, jest
        po prostu chorą osobą...
    • n.michal Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 09:15
      mam nadzieje, ze jak ja bede mial ok 50 to tez beda takie inteligentne ;-) i
      pelne poczucia humoru perelki jak Ty
    • ebi3 50 na karku i myslenie o dziecku 21.11.06, 09:35
      cos tu jest nie tak....chodzi mi o jego zone...
      • n.michal Re: 50 na karku i myslenie o dziecku 21.11.06, 10:00
        a moze jest tak ze to autorka ma 50 lat, a zona jej Kochanka jest duzo mlodsza -
        z zazdrosci autorce watku pomieszaly sie osoby i powstala nowa osobowosc :-))
        tylko w tym wypadku ten facet musialby miec specyficzne upodobania lozkowe tz.
        mloda atrakcyjna zone zdradzac ze stara pomarszczona kochanka, ale o gustach i
        upodobaniach sie nie dykutuje
        • roxy361 Re: 50 na karku i myslenie o dziecku 21.11.06, 10:24
          jak czytam takie bajki to żałuje, że nie jestem facetem bo za 20 lat miałabym
          szansę na znalezienie panny na wyłącznośc i za grosze a i jeszcze zakochanej
          bez konieczności przeprowadzania jakichkolwiek zmian w dotychczasowym zyciu-
          zyc nie umierac. Niestety bedąc kobieta i mając zazdrosnego męża " muszę"
          podejmowac jakies radykalne decyzje albo byc wierną. Jaka szkoda!!!!!
      • en_tropia Re: 50 na karku i myslenie o dziecku 21.11.06, 12:18
        To samo mu powiedziałam - że jego żoneczka jest psychicznie chora, decydując
        sie w tym wieku na dziecko! Zapytałam, co sie stanie, jesli dziecko bedzie
        miało zespół Downa, bo ma bardzo duze na to szase, on: wtedy bedzie aborcja...
        Ona jest chora, jest stara, nie czuje sie kobieta, ale z drugiej strony chce
        udowodnic sobie, ze jednak jest kobieta, bo zajdzie w ciaze, a poza tym -
        zobaczcie, jak my sie kochamy, jacy jestesmy szczesliwi, tyle lat po slubie, i
        jestem w ciazy, ergo: maz mnie ciagle rznie!
    • vitch męska rada: 21.11.06, 10:52
      sp...al od takiego gościa!

      ludzie ostro Ci wrzucają, może mało przeszli, może są celowo wyjątkowo i
      perfidnie do bólu złośliwi, ale chyba nikt Ci tu źle nie życzy.

      powtórzę:

      olej tego chorego gostka, tak szybko jak potrafisz i wcale go nie żałuj, bo on
      na pewno nie żałuje i nie pożałuje Ciebie.

      sama wiesz, co Ci mówi, a sama wiesz, jak Ty to przeżywasz.

      a te jego szantaże? że wróci do żony (zresztą też nielepsza pindzia, napalona
      pewni tylko na kasę faceta)

      niech idzie?

      i Ty chcesz mieć dziecko z takim śmieciem? i co powiesz dziecku - wychowuję cię
      sama, ba tatuś ma stukanko z inną panią.

      wyjedź.
      zmień koma i miasto.
      zmień otoczenie.

      poboli, ale masz szansę dać komuś prawdziwe szczęście, a nie tylko młode ciało
      do pobzykania - może to i miłe - ale może jest ktoś, kto czeka, żeby właśnie
      Ciebie uszczęśliwić - jeśli nie dasz sobie szansy, sama doskonale wiesz, że z
      tym gościem nic dobrego Cię nie czeka.

      prawda?

      wiesz, ale sama się oszukujesz.

      po co Ci to?
      • en_tropia Re: męska rada: 21.11.06, 12:21
        Wiem, że nie żałuje i nie pożałuje... Ciagle jasno komunikuje, ze mnie nie
        kocha i nie pokocha... Juz sama sie gubie w tym, co mowi... Podejrzewam, ze
        wszystkie te jego obietnice to klamstwa, majace na celu tylko "tu i teraz",
        tzn. świetny seks, a o przyszlosci nie myslimy...
        Zonka jest koszmarna, mentalna k..wa imho...
        Nie moge wyjechac, nie moge sie od niego uwolnic, lacza mnie z nim pewne
        sprawy...
        Podjelam decyzje, ze go olewam i koncze ten chory uklad...
    • en_tropia do wszystkich 21.11.06, 11:57
      Chciałabym Wam bardzo podziękować za ten kubeł zimnej wody. Postanowiłam to
      skończyć. Czuję się potwornie, jak szmata, jak rzecz, jak nic... Drugi dzień go
      olewam. Dzwoni, pisze maile, nagrywa się. Komórę mam wyłączoną. Nagrywa się
      mówiąc, że się martwi, że prosi o kontakt. Wiem, do cholery, że się nie martwi,
      a kontaktu potrzebuje jedynie po to, aby móc znowu uprawiać seks przez
      telefon... Szkoda mi tylko jednego - miałam plany, które bardzo chciałam
      zrealizować... Bez jego pomocy nic z tego... Nawet nie pomocy - teraz będzie
      moim wrogiem... Trudno, wybrałam godność...
      • goldenwomen Re: do wszystkich 21.11.06, 12:27
        mysle że do końca nie wiesz o czym piszesz! sorry
        • en_tropia Re: do wszystkich 21.11.06, 12:31
          Dlaczego? W jakim sensie? Odpowiedz, prosze...
      • ade1 Re: do wszystkich 21.11.06, 12:29
        mimo wszystko mysle ze problem lezy w tobie i pewnie to co ci dolega z
        psychologicznego punktu widzenia ma jakas nazwę. bo nie jest normalne np to ze
        cie kreci to ze mowi ci o swoich partnerkach, ta jego szczerosc jak nazywasz
        dla kazdej zdrowej kobiety jest zabojstwem a dla ciebie odwrotnie. mysle ze
        masz jakies problemy emocjonalne i nawet jak sie wyplaczesz z tego zwiazku to
        wpakujesz sie w cos podobnie ekstremalnego.
        • en_tropia Re: do wszystkich 21.11.06, 12:36
          Masz duzo racji... Mysle, ze mam zaburzenia osobowosci... Ale on tez, nie
          mniejsze, a moze wieksze... Podobnie - jego zonka... Nie wiem, czy te szczerosc
          mozna rozpatrywac w kategoriach zabojstwa - ja wole wiedziec, i to jest zdrowe
          z psychologicznego punktu widzenia, zyje w realnym swiecie, nie zas w swiecie
          basni, w oderwaniu od rzeczywistosci... nie stosuje mechanizmów obronnych, jak
          jego zonka - wole nie wiedziec, maz ze mna sypia, moze mnie zdradza, ale wole
          nie wiedziec... To jest chore... Tym bardziej, ze kazdorazowo ma pełno sladow
          na ciele po moich paznokciach... Robie to dla tej starej suki, zeby widziala,
          jaki ostry seks ma jej maz...
          • ade1 Re: do wszystkich 21.11.06, 12:48
            dodatkowo martwi mnie twoj stosunek do jego zony- a dlaczego ty ja az tak
            bardzo nienawidzisz i czy naprawde myslisz ze 50-letnia kobieta to babunia?
            poza tym opowiadanie o bylych i ewentualnych partnerkach to nie kwestia
            szczerosci tylko pewnego zboczenia, dodatkowo jesli on moze 20 razy w nocy jak
            piszesz to wybacz ale to jest choroba, pamietaj ze kazda skrajnosc jest
            patologia. skoro cie ten uklad meczy i to jest w sumie pocieszajace ze sama
            zauwazasz w tym wszystkim pewne wątpliwosci to nie pograzaj sie w tym wszystkim
            tylko konsekwentnie z tym skoncz.
            • ade1 Re: do wszystkich 21.11.06, 12:50
              ja rozumiem ze jest super seks, duza kasa, przyjemnosc itd tylko niektorzy
              ludzie maja w sobie cos takiego jak godnosc, jesli jej nie masz to rob tak
              dalej a jesli ja masz w sobie to chyba nie powinnas pozwolic zeby ktokolwiek
              tak bardzo przedmiotowo cie traktowal.
            • en_tropia Re: do wszystkich 21.11.06, 12:52
              Dzięki, Ade, ogromne dzieki za madre słowa... Nienawidze tej starej suki chyba
              dlatego, ze jej zazdroszcze, ze go ma... Ale podobno stara jest na cos
              powaznego chora i moze zdechnie niedługo, oby!
              • alpepe Re: do wszystkich 21.11.06, 12:54
                jesteś podła, zwyczajnie podła, albo wymyśliłaś sobie cały ten wątek i śmiejesz
                się w kułak z ludzi, którzy chcą ci jakoś pomóc choć dobrą radą.
                Zanim ta stara suka zdechnie, ciebie zniszczy nienawiść.
                • en_tropia Re: do wszystkich 21.11.06, 12:59
                  Ale dlaczego jestem podła?!? Ja tez mam emocje, uczucia, do cholery! Stara, gdy
                  pare miesiecy temu dowiedziala sie o nas, nie omieszkalam jej po naszej kłotni
                  o fakcie bycia kochanka jej meza poinformowac, napisala do mnie w stylu: nie
                  zycze sobie kontaktu z pania, prosze zostawic mojego meza! A co to? On jest jej
                  wlasnoscia? Ta idiotka mysli, ze kazala mi go zostawic, i ja potulnie go
                  odstawilam! Wyc mi sie chce ze smiechu! A on chodzi za mna jak na smyczy,
                  rozpie..m mu zycie, zwariowal na moim punkcie. Najbardziej smieszy mnie to,
                  gdy onanizuje sie w domu, pod okiem zonki!!! ze mna przez telefon.
                  A tej starej suce, materialistce i mentalnej k..wie zycze, aby zdechla jak
                  najszybciej, i aby rokowania lekarzy okazaly sie trafne@
                  • vandikia Re: do wszystkich 21.11.06, 14:47
                    en_tropia napisała:

                    > Ale dlaczego jestem podła?!? Ja tez mam emocje, uczucia, do cholery! Stara,
                    gdy
                    >
                    > pare miesiecy temu dowiedziala sie o nas, nie omieszkalam jej po naszej
                    kłotni
                    > o fakcie bycia kochanka jej meza poinformowac, napisala do mnie w stylu: nie
                    > zycze sobie kontaktu z pania, prosze zostawic mojego meza! A co to? On jest
                    jej
                    >
                    > wlasnoscia?

                    jest jej mężem.


                    Ta idiotka mysli, ze kazala mi go zostawic, i ja potulnie go
                    > odstawilam! Wyc mi sie chce ze smiechu!

                    powyjesz i nie ze śmiechu.

                    A on chodzi za mna jak na smyczy,
                    > rozpie..m mu zycie, zwariowal na moim punkcie. Najbardziej smieszy mnie to,
                    > gdy onanizuje sie w domu, pod okiem zonki!!! ze mna przez telefon.
                    > A tej starej suce, materialistce i mentalnej k..wie zycze, aby zdechla jak
                    > najszybciej, i aby rokowania lekarzy okazaly sie trafne@

                    ale jestes poje baną, wredną, skur wiałą do reszty szmatą!
                    • en_tropia Re: do wszystkich 21.11.06, 15:01
                      No i co z tego, ze jest jej mezem? nie jest jej wlasnoscia, i to on bedzie
                      decydowal, czy ze mna zerwie, czy nie, na pewno nie jakis stary sflaczaly
                      babsztyl!
                      Tak, bywam zimna suka, i bardzo mi z tym dobrze. a najlepiej mi wtedy, gdy
                      wraca po naszych akcjach do zonki, wie, ze bedzie chcala miec z nim seks, a tu
                      na całym ciele moje slady - po moich ostrych i dlugich pazurach.... rotfl!
                      niech stara suka wie, ze ma z kims ostry, rewelacyjny seks.
                      • vandikia Re: do wszystkich 21.11.06, 15:02
                        ostry seks hehehehehe to, ze łasisz sie i wykonujesz polecenia ...nie nazywaj
                        tego dziecko ostrym seksem
              • ade1 Re: do wszystkich 21.11.06, 12:54
                no ale ty chyba nie sadzisz ze jesli stara zdechnie to on poprosi cie o rękę i
                bedziecie zyli dlugo i szczesliwie. a swoja droga to ty naprawde jestes az tak
                nieczula czy to tylko poza??? e cos mi sie zdaje ze chyba dobrze sie bawisz...
                • en_tropia Re: do wszystkich 21.11.06, 13:11
                  nie, nie sadze, ale starej nie bedzie i bedzie to wielka ulga. tak, na stara
                  jestem kompletnie nieczula...
          • isabela34 o bosze... 22.11.06, 08:01
            kobieto - gdyby glupota miala skrzydla latałabys jak golebica.
            I nie wazne czy jestes trolem czy to co piszesz to prawda.
            Mam kilka pytan - prawie 50 lat to wg ciebie ile ? - 45 ? Kobiety w tym wieku
            czesto rodza dzieci. Dlaczego ziejesz nienawiscia do kobiety? Bo ma to czego ty
            nigdy nie bedziesz miala? Jesli jest az taka okropna i az tak mu znia zle to
            dlaczgo sie jeszcze nie rozeszli - ze wzgledu na dziecko??? On ma 50 lat - to
            ile lat ma dziecko?
            Czy twoj "ukochany" nie speeduje sie przypadkiem ? Wiesz viagra, koka itp?
            Naprawde uwazasz, ze to ze mu robisz dobrze sprawi, ze bedzie cie kochal i
            bedzie z toba na zawsze? Uwazasz, ze sam sex wystarcza to utrzymania zwiazku ?

            Myslalas o wizycie u psychologa ? Seksoholizm i nimfomanie mozna leczyc.
            Mitomanie tez :)
            Pozdrawiam
    • dziewczynazbagien Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 12:54
      obrzydliwe. po prostu obrzydliwe....
      • dziewczynazbagien Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 12:57
        internetowe trolle wymyslaja coraz bardzoej wstretne watki coz mozna jescze
        dodac.bleeeeeeeeee
        • ade1 a faktycznie to troll!!!!!!!!!!!!!! 21.11.06, 13:02
          nie odpisujmuy, zeby psychopaci nie mieli pozywki
          • en_tropia Re: a faktycznie to troll!!!!!!!!!!!!!! 21.11.06, 13:03
            jaki troll???? bo umiescilam ten watek rowniez na psychologii??? czy wy
            jestescie normalni? czy wy wiecie, co ja przezywam?!>
        • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 13:02
          wiesz co? ja tez jestem czlowiekiem, mam swoje emocje, problemy, jak smiesz
          pisac takie glupie rzeczy, ze jestem trolem?1? zajmij sie soba, jesli nie masz
          ochoty odpisuywac na moje posty, ale dlaczego zachecac]sz innych do olewania
          mnie? jestes podlym, wstretnym czlowiekiem@ Wlasnie pod wplywem porad ludzi z
          forum postanowilam skonczyc ten chory uklad!
          • karmapa5 Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 13:08
            En-tropia, spokojnie. Masz emocjonalny stosunek do swojego wątku i bierzesz
            każdą krytykę do siebie.

            Fakt faktem że na forum zdarzają się prowokacje i głupie żarty. Więc niktórzy z
            natury są nieufni. Mnie też się podejrzewa o coś tam, ale nie zamierzam nikomu
            nic udowadniać.

            Podjęłaś decyzję, tylko jej teraz nie zmieniaj pod żadnym pozorem!
            • czerwona.sukienka1 Re:Prowokacja!!!!!!!!! 21.11.06, 13:46
              PROWOKACJA!!
              Nie wiedzieliscie,ze to prowokacja?!
              Ale daliscie sie wkrecic w ten watek.
              • en_tropia to nie jest zadna prowokacja 21.11.06, 14:04
                zastanow sie - po co mialabym spedzac tyle czasu na forum? czyzbym byla
                zaburzona? wymyslam bzdury, zeby co? pomysl, zanim cos napiszesz, nie jestes
                chyba zbyt lotna osoba...
    • en_tropia odpowiedzcie na ponizsze pytania, pls 21.11.06, 14:10
      1. zycze jego starej smierci, a w kazdym razie wszystkiego najgorszego - czy to
      jest podle? nienormalne?
      2. chce to skonczyc, ale targaja mna skrajne emocje... znowu mi sie nagral "tak
      sie nie robi, nagraj sie, powiedz, zebym sie od...lił, tylko nie zostawiaj tak
      tego, tak sie nie robi, dlaczefo sie nie odzywasz? daj tylko znak, ze wszystko
      jest ok" - akurat... nie martwi sie, tylko chce znowu rznac sie ze mna przez
      telefon, prawda?
      3. nigdy nie mial zamiaru dac mi dziecka... nigdy nie mial zamiaru pomoc mi w
      czymkowliek... prawda? za miesiac mniej wiecej mielismy razem robic pewien
      projekt... teraz juz przepadło, prawda?
      4. to jest jakis koszmar... po co w to wchodizłam? wiecie, co mi powiedzial
      kiedys? "od poczatku mi sie podobalas, ale zwariowalem. gdy zobaczylem Twoje
      nogi"... podobno wtedy po raz pierwszy nie wytrzymal, i pobiegl do lazienki,
      aby sobie zrobic...
      5. co oznaczaja teksty typu": co ty ze mna robisz? roz....lasz mi zycie,
      zawalam obowiazki zawodowe, mam tyly, nie moge o niczym innym myslec, co ty
      wyprawiasz..?!
      • cala_w_kwiatkach Re: odpowiedzcie na ponizsze pytania, pls 21.11.06, 14:14
        to jakis chory uklad
        wydaje mi sie ze masz mniej niz 20 lat a on ponad 50;p
        bo trudno mi uwierzyc ze dojrzala kobieta zachowuje sie jak rozhisteryzowany
        dzieciak do tego naiwny i pozwalajacy na autodestrukcje
        • en_tropia Re: odpowiedzcie na ponizsze pytania, pls 21.11.06, 14:20
          mam więcej lat, ale wyglądam bardzo młodo... może zachowuję się jak osobowość
          histrioniczna, może mam zaburzenia, nie wiem... nie umiem sobie z tym wszystkim
          poradzić... to koszmar...
      • letnia_pogoda Re: odpowiedzcie na ponizsze pytania, pls 21.11.06, 14:14
        Wiesz co to Ty powinnas zdechnac pod plotem a nie jego zona!!Zalosna k...o!
        Pewnie musisz byc strasznie niedowartosciowana ,sfrustrowanai nienormalna,ze
        tak nisko upadlas!!
        Raczej to prowokacja bo sfrustrowanym, trollom sie nudzi.
        • en_tropia Re: odpowiedzcie na ponizsze pytania, pls 21.11.06, 14:25
          jasne, nudzi mi sie, jak cholera... nie projektuj na mnie swoich leków i
          frustracji. Co ty wiesz o jego zonce? ja wiem sporo. zalosna suka, i tyle!
          gdyby nie jej maz, bylaby dzisiaj nikim, taka jest glupia. nienawidze jej, mam
          cholerna satysfakcje, gdy po seksie pozostaja na jego ciele szramy po moich
          paznokciach... niech wie, ze ma ostra rywalke, ktora swiadomie chce jej sprawic
          bol; zobaczymy, kto sie bedzie smial ostatni... stary obrzydliwy babsztyl,
          ktory mysli o operacjach plastycznych(niestety, za pozno, aby byly skuteczne.
          musialaby zrobic pierwsza przed 40) i urodzeniu dziecka w wieku 50 lat -
          psychicznie chora baba!
          • cala_w_kwiatkach Re: odpowiedzcie na ponizsze pytania, pls 21.11.06, 14:29
            proponuje lekarza - powaznie!
            bo w koncu zabijesz ta kobiete z nienawisci, a tak naprawde winny jest Twoj
            facet, krory jak dupek nie potrafi odejsc od zony, sprzeciwic sie jej, olac ja,
            w dodatku wdaje sie z nia w czulosci i jeszcze obiecuje dziecko:/
            to nie wina kobiety, to wina JEGO

            a w koncu Ty mozesz znalezc sie na miejscu tej kobiety i byc uwazana za starego
            obrzydliwego babsztyla i pscyhiczna babe, ktorej nastepna jego mloda kochanka
            bedzie zyczyla smierci - wszysctko na to wskazuje, bo przy takim typie faceta
            nic dobrego wydarzyc sie nie moze
            • en_tropia Re: odpowiedzcie na ponizsze pytania, pls 21.11.06, 14:39
              chyba zwariowalas - zabije tego babsztyla??? mam nadzieje, ze sama zdechnie, i
              to juz niedlugo, bez niczyjej pomocy, podobno istnieje niebezpieczenstwo
              rozwoju powaznej, nieuleczalnej choroby - oby zdechla suka, i to jeszcze w tym
              roku!
              alez wdaje sie w czulosci - uprawia seks z zona, ale w myslach jest ze mna -
              tylko dlatego jest w ogole w stanie sie do tej starej baby zblizyc!
              • cala_w_kwiatkach Re: odpowiedzcie na ponizsze pytania, pls 21.11.06, 14:43
                alez wdaje sie w czulosci - uprawia seks z zona, ale w myslach jest ze mna -
                > tylko dlatego jest w ogole w stanie sie do tej starej baby zblizyc!

                masz klapki na oczach kobieto, wykrzykujesz nawet na forum
                wierzysz w kazde jego slowo? obiecanki cacanki a on nadal z ta wredna jedza i
                ja oszukuje i pewnie ciebie traktuje tak samo - a co ma powiedziec na
                wytlumaczenie, ze pieprzy sie z zona? wiadomo, ze powie, ze mysli o wtedy o
                tobie. ale jak ja bym cos takiego uslyszlala od faceta to bym zwrocila mu pod
                nogi;p bo by mi sie niedobrze zrobilo, ze w takiej chwili mysli o mnie

                nie masz za grosz godnoci w sobie, moze predzej Ty padniesz na chorobe
                psychiczna niz ta kobieta
                • en_tropia Re: odpowiedzcie na ponizsze pytania, pls 21.11.06, 14:47
                  moim zdaniem ten babsztyl juz jest chory psychicznie - bo czy 50-letnia baba
                  decyduje sie na dziecko????
                  jasne, tylko mi tak mowi, ze mysli o mnie... po co mialby to robic? potrafi byc
                  szczery do bolu, to nie jest facet, ktory mowi mi wszystko to, co chce
                  uslyszec...
                  • cala_w_kwiatkach Re: odpowiedzcie na ponizsze pytania, pls 21.11.06, 14:53
                    zonie mowi to co ona chce uslyszec wiec ciebie traktuje tak samo, bo mu
                    WYGODNIE miec 2 kobiety
                    a o co mowi wszystko co cchesz uslyszec? bo chce miec cie do swojej dyspozycji
                    i wykorzystuje twoja naiwnosc
                    bo chce miec cie na seks i tyle, jak mu sie znudzisz to znajdzie kolejna,
                    ktorej bedzie opowiadal to samo i obieca zalatwienie waznej dla niej sprawy i
                    obieca za pare lat dziecko

                    p.s. czemu ciagle piszesz o tej babie? napisz cos o sobie, jak sie pytam w
                    postach albo wyrazam opinie na TWOJ temat - ty ciagle naskakujesz na nia
                    ona nie jest przeszkoda dla ciebie, to jego niezdecydowanie zeby odejsc od zony
                    jest przeszkoda dla was - nie widzisz tego????
                    • en_tropia Re: odpowiedzcie na ponizsze pytania, pls 21.11.06, 15:05
                      wiesz, na czym polega roznica? otoz na tym, ze ja wiem wszystko o jego zonce,
                      jego innych, sporadycznych bardzo kontaktach seksualnych, natomiast stara nie
                      wie o niczym! tu mam nad nia przewage!
                      zobaczymy... juz niedlugo udowodni, czy to byly tylko obiecanki...
                      a dziecko - pisalam o tym - chcialam miec teraz, mialam plodne dni, kazalam mu
                      rznac mnie bez zabezpieczen, prosilam go o dziecko juz teraz, i co? mam nad nim
                      totalna wladze - zrobil to! szkoda, ze nie zaszlam w ciaze...
                      moze jest przeszkoda, ale mam nadzieje, ze juz niedlugo, bo rzekomo ma ciezka,
                      nieuleczalna chorobe. niech zdycha, suka/
                      • ania1022 Re: odpowiedzcie na ponizsze pytania, pls 22.11.06, 15:46
                        Ma ciezka niuleczalna chorobe i stara sie o dziecko ? Po co? Kto bedzie
                        wychowywal to dziecko ???? Kobieto pleciesz trzy po trzy sama nie wiesz co.
                        Nic w twojej opowiesci nie trzyma sie kupy. Piszesz ze znacie sie 5 miesiecy a
                        Ty juz bylas w ciazy, poronilas , starasz sie o nastepna ciaze, co jeszcze do
                        tego dorzucisz ???
                  • deodyma Re: odpowiedzcie na ponizsze pytania, pls 21.11.06, 18:47
                    kobieta, ktora decyduje na dziecko z wlasnym mezemjest wedlug Ciebie chora
                    psychicznie? a Ty sama uwazasz sie pewnie za normalna?
              • lykaena Ty jestes chora psychicznie 21.11.06, 14:45
                Jak juz wymyslasz takie bzdety to zrob to tak zeby sie kupy trzymalo.50 letnia
                kobieta, smiertelnie chora,ktora ma umrzec w ciagu roku i koniecznie chce
                urodzic dziecko,wiec leczy sie hormonalnie- HELP buahahahaha
                50 latek,ktory moze sie kochac kilkanascie razy dziennie i to codziennie- to
                tez niezwykle interesujace.
                Idz sie leczyc dziewczyno,jesli nie jest za pozno.
                Zdeterminowana jestes, siedzisz na forum non stop ,wczulas sie bardzo w ta
                swoja bajeczke.A moze ty naprawde w to wierzysz???
                PARANOJA
                • en_tropia Re: Ty jestes chora psychicznie 21.11.06, 14:51
                  zycie jest bardziej skomplikowane, niz ci sie wydaje.
                  lekarze podejrzewaja u niej smiertelna chorobe - mam nadzieje, ze to prawda.
                  jest jednak nikle prawdopodobienstwo, ze choroba ta sie nie rozwinie, i ta
                  kretynka ma taka nadzieje.
                  nie leczy sie hormonalnie, tylko, poniewaz miesiaczkuje, bierze hormony, aby
                  zwiekszyc szanse na ciaze i jej podtrzymanie.
                  no, wyobraz sobie, ze tak juz ma - codziennie, i po kilkanascie razy dziennie,
                  obojetnie, czy jest rzeski czy zmeczony. tak na niego dzialam, ze mu czlonek
                  nie opada, po stosunku i ejakulacji stoi nadal gotowy do akcji. widocznie
                  musisz byc paskudna, skoro nie masz takich doswiadczen.
                  • lykaena Oj faktycznie 21.11.06, 14:58
                    Dla ciebie na pewno zycie jest bardzo skomplikowane.
                    Interesujaca historia.
                    Zastanawiam sie tylko,czy ty w to wierzysz??
                    Moglas lepiej to wszystko przemyslec,bo niektore twoje wymysly zaprzeczaja
                    innym.
                    Raz chcesz byc bardzo jego zona,a innym razem piszesz,ze ty nigdy nie chcesz
                    meza ,tylko dziecko.
                    Dopracuj swoja historyjke,widze sporo niedociagniec.
                    Najlepiej spisz sobie na kartce- przyda ci sie jak bedziesz szla na wizyte do
                    psychiatry.
                    • en_tropia Re: Oj faktycznie 21.11.06, 15:07
                      To nie sa wymysly!
                      Owszem, nie chce meza, ale jego kocham, i wiem, ze zadnego po nim nie pokocham.
                      Na drodze stoi stara - jesli stara faktycznie zdechnie, bo podobno jest ciezko
                      chora, to byc moze... ale nie zalezy mi na tym az tak bardzo, chce go miec
                      przynajmniej tak, a najbardziej jego dziecko.
                      • lykaena Alez ja ci wierze 21.11.06, 15:11
                        Takie rzeczy sie przeciez zdarzaja nagminnie.I dlatego byc lekarzem psychiatra
                        to bardzo oplacalne zajecie....
                        Ale nie odchodz jeszcze od komputera.Fajnie mi sie to czyta ,ja uwielbiam takie
                        bzdety,a chora dzis jestem,nudze sie to chetnie jeszcze poczytam te
                        brednie.Prosze zatem o wiecej i zycze zdrowia
                • deodyma Re: Ty jestes chora psychicznie 21.11.06, 18:49
                  rowniez przyszlo mi to na mysl. cos mi sie wydaje, ze ta cala historyjka jest
                  zmyslona. a jesli nie zmyslona, to dziewucha najprawdopodobniej jest stuknieta i
                  powinna sie leczyc. przeciez to sie nie trzyma kupy.
        • filicudi Re: odpowiedzcie na ponizsze pytania, pls 21.11.06, 14:43
          letnia pogoda rulez! :-))))
    • krysica Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 14:28
      dziewczyno zastanów sie nad tym CO TY sobie robisz...????
      Nie napisze teraz, że jesteś skończoną idiotką bo chyba sama zdajesz sobie
      sprawe.....nie szkoda ci czasu na faceta który BYĆ moze Ci pomoze?.....no chyba
      ze ta sprawa jest az TAKA ważna, ze dla niej poświęcisz szacunek do samej
      siebie....co do wykorzystywania ....wybacz ale dajesz sie wykorzystywać bo
      facet ma supersex za friko......trzymaj sie kobieto:)
      • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 14:41
        Ta sprawa, dla mnie obecnie najwazniejsza w zyciu, zalezy w duzej mierze od
        niego... przeciez nikt ostatecznie nie wie, ze z nim jestem... a moze mi pomoc,
        i to juz niedlugo... bylam gotowa z nim skonczyc, ale nie wiem, czy potrafie,
        nie wiem, czy jestem w stanie...
        • baler_inca Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 15:07
          Kotku, ty z nim NIE JESTEŚ, on cię tylko dyma jak ma wolną chwilę. Jest z nim
          jego żona, której szczerze współczuję, że ma męża gnojka, w dodatku bez gustu
          (tyle ładnych, wartościowych dziewczynna swiecie, a on bzyka byle co).
          • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 15:09
            alez oczywiscie... rozmawiajac ze mna, piszac tony @... tylko mnie bzyka...
            rotfl!
            • baler_inca Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 15:11
              Sama przyznajesz, że tony @ i dzwonienie są tylko po to, żeby cię bzyknąć. Bo
              po cóz innego?
              • en_tropia Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 15:14
                cholera, to samo mi powiedział... nie wygodniej zapłacić, zamiast tracic czas?
                • baler_inca Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 15:20
                  Wiesz, niektróym facetom wydaje się, że płacenie za sex jest poniżej ich
                  godności. Wolą sobie udowadniać, że mogą mieć dupencję za darmo. Twój dziadziuś
                  jest chyba podobnym przypadkiem. Woli polować, żeby utrzelić, niz zapłacić i
                  mieć podane na talerzu (choćby nawet lepsze). Ale wierz mi, zadna w tym twoja
                  zasługa, po prostu napatoczyłas mu się i on teraz bawi się twoim uczuciem.
                  Jeśli odejdziesz, on będzie cały chory, że ktoś go umiał porzucić, że nie jest
                  taki super, oh i ach. Na twoim miejscu mogłaby byc każda inna k.u.r.e.w.k.a oby
                  tylko w miarę dobrze się d.u.p...ła. Proste jak budowa cepa.
    • vandikia po przeczytaniu wiekszosc twoich wypowiedzi 21.11.06, 14:50
      nie mam watpliwosci co do tego, ze jestes zwyklym zerem. i dobrze ci tak, ze
      masz co masz. niech cie gosc rżnie w dupe az nie bedziesz trzymac kupy, a potem
      zostawi. nie da ci ani dziecka ani szczescia hehehehe
      to jak wyrazasz sie o jego zonie jest najlepszym przykladem tego jak poje bana
      dzi wka jestes. bo rozne sa sytuacje w zyciu, milostki, zakochania, ale tak
      wyrafinowanego kur wizmu to jeszcze nie spotkalam.
      • en_tropia Re: po przeczytaniu wiekszosc twoich wypowiedzi 21.11.06, 14:53
        a na czym polega moj rzekomy wyrafinowany kur_wizm? rotfl
        • vandikia Re: po przeczytaniu wiekszosc twoich wypowiedzi 21.11.06, 14:53
          roftl roftl
        • filicudi Re: po przeczytaniu wiekszosc twoich wypowiedzi 21.11.06, 14:59
          jaki tam wyrafinowany...
          • baler_inca Re: po przeczytaniu wiekszosc twoich wypowiedzi 21.11.06, 15:05
            Wyrafinowany, bo ona robi to ZA DARMO :) Nasza bohaterka jest bur.delem
            charytatywnym :)
    • dziewczynazbagien Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 15:39
      KURCZE! jak nie jestes trollem to naprawde masz problem. piszesz ze jestem
      wstretnym i podlym czlowiekiem bo to chyba do mnie bylo:-) ale jak myslisz co
      mysla o tobie ludzie co przeczytali ten post? ze jests swietna dziewczyna?
      napisalas o sobie obrzydliwe rzeczy to sie nie dziw ze sa takie a nie inne
      komentarze.
    • borys.m Re: jestem kochanką, nie-kochanką, nie wiem, kim. 21.11.06, 16:12
      to samo jest na psycholigii
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=52557186&a=52557186
    • aintno1 masz problem... 21.11.06, 16:21
      en_tropio, nie będę oceniać twojego postępowania, to twoje życie, rób z nim co
      chcesz.Tylko czy sama wierzysz w to co piszesz.normalny facet rozwiódłby się.i
      nie pisz że jego stanowisko mu nie pozwala.to już XXI wiek a on bzykając cię
      codziennie nie jest chyba aż takim kołtunem że wstydziłby się rozwodu:)ciekawi
      mnie tylko czy żona wie, że jest ciężko chora, czy to tylko wersja dla ciebie. a
      poza tym jeżeli żona jest mu tak niemiła, to korzystając z jej rzekomej
      choroby,mógłby z nią nie sypiać argumentując to tym, że ewnetualna ciąża
      pogorszy jej wątły stan zdrowia.a on bidulek stosunki codzienne ma z żoną. w tym
      układzie to ty jesteś poszkodowana i moim zdaniem oszukiwana.
    • frezja66 en_tropia 21.11.06, 17:16
      Nie czytałam wszystkich odpowiedzi na Twój post bo pewnie Cię tam zjechali od
      góry do dołu.
      A ja Cię nie potępiam, szczerze mówiąc nie krzywdzisz ludzi na około, nie robisz
      nic złego, uprawiasz sex z kimś kto ma obrączkę na palcu, kto jawnie mówi że Cię
      nie kocha, kto Cię pragnie, pożąda... i co z tego, że to robicie? żona jak widać
      nie płacze po nocach że On ją zdradza, nie wyzywa Cię itp...
      czym się martwisz? facet Cię pociąga, sex jest ok...
      pomyśl, że może Ci się już taki sex i takie uniesienia w zyciu nie trafić,
      posłuchaj koleżanek, które powychodziły za mąż i w ich życie wdarła się nuda,
      jak narzekają na swoje życie... bierz z niego co najlepsze póki możesz, baw się,
      ile się da...
      pozdrawiam
      • en_tropia Re: en_tropia 21.11.06, 17:31
        Frezjo, dzięki za ten wpis! Masz rację - to już z nim uzgodniliśmy: mamy dobrą
        zabawę, świetne rżnięcie, lubimy spedzac ze soba czas, mamy oboje wysublimowane
        poczucie humoru, śmiejemy się, rozmawiamy, o bzdurach, i na poważne tematy,
        chodzimy do kina i teatru, jest fantastycznie... Zaden facet tak na mnie nie
        patrzyl, zaden mnie tak nie pociagal, nie prawil tylu komplementow, zaden az
        tak nie oszalal - minelo pół roku, a jego pozadanienie maleje... Moze dlatego,
        ze potrafie go wciaz zaskakiwac? Moze rowniez dlatego, ze nie mam pretensji,
        jestem wyluzowana i otwarta na nowe doswiadczenia? On uwielbia mój smiech, moj
        luz, moja spontanicznosc i to, ze jestem szalona. Wiele, bardzo wiele kobiet
        daloby wiele, aby moc z nim spedzic chociaz chwile, aby moc go miec calego...
        ja dostapilam tego zaszczytu, bo jest to wielki, naprawde wielki czlowiek, ze
        nie bylam tylko na raz, ale jestem jego stala kochanka, do ktorej ma zaufanie,
        ktora go pociaga nie tylko seksualnie...
    • en_tropia wytłumaczcie mi ... 21.11.06, 17:48
      Dlaczego sie ze mną "afiszuje", skoro baaardzo zalezy mu na nieskazitelnej
      opinii?
      dlaczego wypełnia wszystkie moje werbalizowane życzenia?
      dlaczego przedstawia mnie swoim znajomym?
      dlaczego przy nich, na mój rozkaz, namiętnie mnie całuje?
      dlaczego całuje mnie, i nie tylko, przy ludziach "z branży", na gruncie
      zawodowym?
      nigdy tego nie robił, nie jest głupi... jestem tylko kochanką? to dlaczego mam
      na niego az taki wpływ?
      dlaczego mnie nie zostawil po pierwszym numerze, kiedy rozorałam mu plecy?
      ostrzegał mnie, abym nigdy tego nie robila, bo potem jego zoneczce jest
      przykro - a ja robie to nadal, robie wszystko to, na co mam ochote, moge zrobic
      z nim wszystko, nawet to, o czym juz wielokrotnie pisalam - sprawic, ze traci
      glowe w trakcie seksu i rznie sie ze mna bez zabezpieczeń podczas owulacji!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka