Dodaj do ulubionych

pytanie do akceptujących aborcje.................

06.12.06, 12:26
przecież aborcja z samej nazwy to "przerwanie".
Jak można cieszyć się , ze w imię prawa (jakiego prawa?) można przerywać
czyjeś życie.
Ale załóżmy , ze aborcja jest w pełni dozwolona.

Co czują kobiety , gdy dowiadują się , że w Chinach jest czymś normalnym
aborcja żeńskich płodów, czy jak powiedzą to zwolennicy życia , aborcja
dziewczynek?
Czy akceptujecie taką politykę, aborcja np. tylko dziewczynek. Wiadomo, że ma
się urodzić dziewczynka , to kobieta idzie na skrobankę, bo jak wiadomo
kobieta ma mniejszą wartość niż mężczyzna i jest balastem dla rodziny.




Obserwuj wątek
    • bri Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 12:53
      Wziąwszy pod uwagę jaki los czeka dziewczynkę z biednej rodziny w Chinach nie
      czuję się na siłach brać na siebie takiej decyzji.
      • adak9 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 12:57
        nie pytałam o braniu na siebie takiej decyzji, ale o to co czujecie, jak
        czytacie , że dziewczynki są wyskrobywane jako coś gorszego.
        • bri Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 12:59
          Napisałam co czuję.
        • kot_behemot8 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 13:11
          Czujemy żal, że zycie nie jest takie piekne i proste jak w katolickich
          czytankach dla grzecznych dzieci.
          • adak9 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 13:34
            dlaczego od razu w katolickich czytankach?
            a może w islamskich czytankach?
            w hinduistycznych czytankach?
            w buddystycznych czytankach?

            chyba , że wierzysz w ...kota, hehe, wtedy już nie ma żadnych czytanek.
            • kochanica-francuza Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 09.12.06, 22:41

              > chyba , że wierzysz w ...kota, hehe, wtedy już nie ma żadnych czytanek.
              A bogini Bastet?
          • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 19:34
            życie jest życiem
            człowiewczeństwo jest człowieczeństwem
            godność jest godnością
          • forum101 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 22:54
            kot_behemot8 napisała:

            > Czujemy żal, że zycie nie jest takie piekne i proste jak w katolickich
            > czytankach dla grzecznych dzieci.
            >

            Czytalas jakies? Bo Chrzescijanstwo opiera sie glownie na dazeniu... Ale widze
            ze sie poddalas...Zwatpilas ja Piotr na jeziorze, gdy CHrystus chodzil po wodzie...
      • forum101 [...] 06.12.06, 22:12
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • bri Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 07.12.06, 09:46
          Chcę, żeby każda kobieta sama decydowała o losie swoim i swoich ciąż.

          Co do reszty Twoich dowcipnych komentarzy: buahahahaa.
    • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 13:50
      A wiesz, ze kiedyś sie tych dziewczynek nie usuwalo, ale rodzina je topiła albo
      oddawała je do burdelu? a kiedy już w burdelu zachodziły w ciąze i rodziły
      córke, to ich córka była tzw. dzieckiem burdelu i zaczynała obsługę kolejnych
      klientów od około 8 lat. No i co jest lepsze w tym kontekscie?
      • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 13:52
        A tak poza tym, że masz rację to ten wątek nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek
        feministycznym postulatem na temat aborcji, poniweaż zakładają one podmiotowość
        i decyzyjność kobiety. Tu mowa jest zupełnie o czymś innym.
        • adak9 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:00
          skoro prawo do rodzenia dzieci powinno według was należeć tylko do kobiety , to
          kobieta powinna też móc urodzić dziecko ze związku kazirodczego, np. ze swoim
          ojcem , albo bratem.
          Skoro chce to jej decyzja.
          A w każdym państwie , związek kazirodczy jest zakazany prawem.
          Czyżby nikt nie akceptował całkowitej wolności kobiet i decyzyjności kobiet?

          • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:11
            > A w każdym państwie , związek kazirodczy jest zakazany prawem...

            co jednak nei przeszkodziło posłom LPR w Polsce wprowadzać poprawek do ustawy
            antyaborcyjnej, wg których to poprawek kobiety rodziłyby takze dzieci z gwałtów
            i stosunków kazirodczych:)\

            Zatem nei wiem, o co ci chodzi - jesteśmy na swietlanej drodze ktora doprowadzi
            Polskę do zostania pierwszym krajem, w którym kobiety rodzą dzieci własnego
            ojca, czy chcą, czy nei chca.
            • adak9 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:21
              rozumiem , że według ciebie trzeba zabijać także tych co urodzili się jako
              efekt gwałtu czy stosunków kazirodczych?
              co z nieuleczalnie chorymi?

              ale dlaczego kobietom zabrania się zwierania związków kazirodczych?
              czyżby powszechny szlaban dla wolności wyboru kobiety?
              • bri Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:23
                Facetom też się zabrania związków kazirodczych więc w tym względzie jest
                równouprawnienie.
              • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:28
                Jak to ? Przecież wyrażnie jest napisane powyzej, ze Polska będzie pierwszym
                krajem, w którym gwałcicielom będzie ustawowo przysługiwac prawo odwiedzania
                dziecka, które poczeli - mamusia będzie mogła popatrzeć np, na 5 kolesi, którzy
                gwałcili ją w krzakach wiecozrem - i dopeiro kiedy ustali sie, który jest
                tatusiem, to ten tatuś będzie wpadał nawizyty do kobiety, którą zgwałcił i
                dzidziusia. On po prostu tak zapragnał poczetego, ze ta kobuieta nie mogła mu
                stanąć na pzreszkodzie w urodzeniu JEGO dziecka. Kobiety nei mają zadnych praw,
                bo sa głupie i ciemne , wiec dlaczego maja meić wolność wyboru? Jak ojciec
                chce swoją córkę poślubić - to tez proszę - droga wolna - wkońcu robi to dla
                dobnra jej dziecka poczetego - Polska jest bardzo rodzinnym krajem i popiera
                się tutaj poczynanie kazirodcze i w trakcie gwałtow - to chyba oczywiste.

                A ty adek9 jest zakamuflowanym zwolennikeim aborcji, który uwaza, z eojciec nie
                ma prawa zawrzeć zwaizku małzeńskiego ze swoją córką i wychowywać swojego
                wnuko-syna. Liberał i degenerat!
                • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:57
                  gwałciciel będzie mieszkał w domku z "klawiszami" i kratkami
                  • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:03
                    i mamusia będzie mu przyprowadzała narodzonego na widzenia - jak pięknie:D taka
                    wspaniała pamiątka dla tatusia, moze nawet cyknie jeszcze kilka takich
                    przechodzącym kobietom, jak wyjdzie? Ach, ta rodzinna atmosfera:D
                    • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:05
                      dlaczego dalej ironizujesz?
                      • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:10
                        No chyab zartujesz - jestem smiertelnei powazna w mysl zasady - poczęty- dobrem
                        narodu , powinien miec ojca .
                        • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:13
                          dalej ironizujesz
                          marginalne przypadki nie mogą być motorem dla stanowienia prawa
                          • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:18
                            Jak to nie moga - kazde poczte jest swięte! Czy uwazasz, ze począte w trakcie
                            gwaltu to marginalne?! No ładnie, znów jakiś zdegenerowany liberał!
                            • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:20
                              dalej ironia i inwektywy
                              czy ty nie umiesz dyskutować bardziej rzeczowo
                              • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:23
                                To ty nie umiesz odpowiedzieć na proste pytanie - czy uwazasz ze począty z
                                gwałtu to patologiczny margines, jak to napisałaś powyzej?
                                • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:32
                                  jak najbardziej, gwałt to patologiczne wielce marginalne zachowanie, które
                                  prawnie winno być srogo karane
                                  a problem zaistniałej ciąży winien pozostawiony być do decyzji pokrzywdzonej
                                  • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:38
                                    A niby to dlaczego? Skoro kazde zycie jest swięte, a wolnosc kobiety kończy sie
                                    tam, gdzie zaczyna sie zycie innego cżłoweika, to nalezy zmuszać kobietę do
                                    urodzenia dziecka z gwałtu, choćby miano ja odizolowac od jej rodziny i
                                    dzieci - dopóki nei urodzi mogłaby siedzieć razem z gwałcicielem. Co o tym
                                    myslisz?
                                    • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:42
                                      o ironio
                                      ciężka jesteś
                                      a życie jest piękne
                                      więcej miłości a świat będzie bardziej kolorowy a nie ironiczny

                                      przemuśl to
                                      • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:43
                                        No własnei, przecież ja tez tym zgwałconym polecam kochać:))))I zaraz swiat
                                        będzie piękny, a nei ironiczny:D
                                        • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:47
                                          a jednak dalej ironia
                                          a co do miłości to
                                          na twoim miejscu bym zaczęła od siebie

                                          • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:48
                                            A ja na twoim od pocztego:D
                                            • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:53
                                              jak najbardziej
                                              ono jest owocem miłoścj
                                              • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 16:02
                                                no własnie - tak samo jest z owocem gwałtu, wystarczy, z ekobieta zacznie sie
                                                usmiechac do brzucha i juz bedzie ok, bo swiat jest piękny:)
                                                • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 16:08
                                                  ironio trwaj
                                                  prawda
                                      • kochanica-francuza Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 09.12.06, 22:45

                                        > a życie jest piękne

                                        to rozwiązuje problem?

                                  • kochanica-francuza Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 09.12.06, 22:45
                                    pipi46 napisała:

                                    > jak najbardziej, gwałt to patologiczne wielce marginalne zachowanie

                                    patologiczne - tak, marginalne - nie
                      • kochanica-francuza Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 09.12.06, 22:44
                        pipi46 napisała:

                        > dlaczego dalej ironizujesz?
                        bo gwałcicielom się daje dwa latka. W zawiasach. Oczywiście wtedy, gdy kobieta
                        przebrnie drogę przez mękę, jaką jest sprawa o gwałt.
          • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:31
            Sugerujesz , że istnieje nakaz przerywania takich ciąż? I że kobiety zapierają
            się przed tym rękami i nogami, szczególnie 13latki gwałcone przez ojców??

            Ciekawe, bo np. w Polsce właśnie majstruje sie prrzy ustawie która POZWALA
            PRZERYWAĆ takie ciąże ale w żadnym razie tego nie nakazuje.

            Poza tym jeżeli postuluje sie decyzyjność kobiety w sprawie przerywania ciąży to
            akceptuje sie to, że kobieta podejmie decyzje a nie , że podejmie decyzję ,
            którą ktoś inny uważa za słuszną. Z czego wynika, że jak najbardziej to kobieta
            powinna zdecydować co stanie się z ciążą z kazirodczego związku albo z gwałtu-
            może chcieć ciąże zatrzymać, może nie chcieć. To jej wybór.
            • adak9 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:40
              jesteście jeszcze młode, naiwe i niezbyt mądre.
              zapamiętajcie jedno:

              jeżeli aborcja ogranicza wolność kobiety, to ogranicza jej tylko wolność.
              jeżeli aborcja jest przerywaniem życia , to jest zabójstwem.


              a same wiecie , że kara śmierci jest surowsza niż kara pozbawienia wolności
              nawet na 25 lat czy dożywocie.
              Nawet mordercę skazuję się na 15-25 lat , mało kiedy od razu na karę śmierci.
              Ale w końcu życie na samym swoim początku jest zbyt kruche by miało jakieś
              prawa. Ważniejsze jest wygodnictwo i prawo silniejszego. Najpierw sex potem
              skrobanka.
              • bri Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:44
                Buahahaa. Nawet jeśli masz 80 lat to założę się, że nigdy nie przeżyłeś tego co
                ja - ciąży, porodu i karmienia piersią.
                • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:51
                  Czy ciążę, poród i karmienie piersią traktowałaś jako ciężką chorobę?
                  • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:54
                    A co to ma do rzeczy?
                    • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:56
                      bo z wielkim bólem o tym pisze bri
                      • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:57
                        Nie, to chyba ty sie doszukujesz czegoś czego w jej wypowiedzi nie ma.
                        • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:59
                          w kontekście poprzedzającego jej wypowiedz postu tak to odebrałam
                        • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:00
                          Zwróciła uwagę, że mężczyzna nie może mieć powyższych doświadczeń i tyle.
                          • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:11
                            zgadzam się co doświadczeń
                            ale co to ma wspólnego z kogokolwiek zdaniem na temat rozrodczości
                            • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:11
                              Sporo.
                              • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:15
                                co to znaczy sporo
                                trudno mi dyskutować przy tak skąpych twoich wypowiedziach
                                rozwiń to
                            • bri Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:13
                              A co ma do tego wiek?
                              • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:21
                                nic!
                                wiek może ograniczać tylko prokreację
                                • bri Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:26
                                  No więc, o co chodzi temu adak9 kiedy pisze "jesteście jeszcze młode"?
                                  • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:32
                                    nie wiem
                            • vivian.darkbloom punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia 08.12.06, 11:17
                              coś z tymi doświadczeniami jest na rzeczy... ja spotkałam się z kilkoma
                              przypadkami gdy osoby będące przeciw aborcji przestawały być przeciw gdy... same
                              zaczynały współżycie. łatwiej sprzeciwić się legalności aborcji w sytuacji
                              gwałtu ,gdy jest się mężczyzną i ciąża z gwałtu nam nie grozi. Albo być przeciw
                              aborcji w sytuacji problemów finansowych gdy pochodzimy z bogatej rodziny i
                              nigdy nie doświadczyliśmy biedy.
                              • iokepine Re: punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia 08.12.06, 14:22
                                Dokładnie!
                                łatwo jest mówić innym, jak mają żyć, zwłąszzca gdy samemu ejst siew sytuacji
                                komfortowej.
                                I te wszystkie tezy zwolenników zakazu aboircji z tego punktu widzenia są dla
                                mnie NIEMORALNE.
                • adak9 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:26
                  jestem kobietą , matką i żoną.
                  Uważasz , że poglądy matki na temat aborcji , która karmiła piersią są bardziej
                  wartościowsze niż poglądy np. Kazimiery Szczuki, czy innej kobiety , która nie
                  miała dziecka i nie karmiła piersią?
                  oj coś ta wasza feministyczna postawa ma kruche podstawy.
                  • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:47
                    A sląd wziałeś przekonanie, z eKazimeira Szczuka na ten przykład nie miała
                    aborcji? Jesteś jej spowiednikiem, czy lekarzem?
              • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:45
                > jesteście jeszcze młode, naiwe i niezbyt mądre

                No i tak samo mówi też ojciec do 13 latki, którą gwałci, a która sie broni.
                Przecież on tylko daje jej wolność, która dla prawdziwej kobiety lat 13 , jest
                spełneiniem w zyciu - poczetego syno-wnuka własnego ojca. To jest kobieca
                wolność - poczety kazirodczy . Zatem idz i poczynaj, a jesli twa córka będzie
                sie bronic, albo zechce usunąć, zaprawdę powiadam ci wsadz ja na 25 lat, a w
                meidzyczasie zgwałć jakąś 130atkę na ulicy - neich pocznie z adakowego nasienia
                i porodzi w bólach, jak przykazano glupim i ciemnym kobietom. Bo pamietaj -
                twoje nasienie, to twój poczaty i twój wybór, to co go w sobie ma - to tylko
                brudne naczynie , które nalezy rozbić, (o iel nei ma w naczyniu poczętego)
                • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:55
                  Marginesowe zachowania ojców o których piszesz jest karalne!
                  • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:00
                    A iel jeszcze sobie nicków załozysz, co aduś? :))))

                    No i skąd wiesz, z e jest marginesowe?
                    • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:04
                      nic nie mam wspólnego z P.adusiem.
                      bo to jest marginalne , wielce patologiczne zachowanie ojca
                      czy sądzisz, że jest inaczej?
                      • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:12
                        Nie, pytam skad wiesz, ze to margines ? Masz dane, ilu ojców posuwa swoje
                        córki?
                        • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:16
                          mam dane ile jest ciąż z tego marginalnego zachowania
                          • pavvka Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:21
                            Ciekawe w jaki sposób są zbierane te dane... Ale tak czy inaczej prosimy o ich
                            podanie.
                            • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:24
                              bo są to czyny karalne
                              a ciąża to nie angina i antybiotykiem tego się nie wyleczy
                              więc trudno ją ukryć
                              • pavvka Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:37
                                pipi46 napisała:

                                > bo są to czyny karalne

                                I w związku z karalnością wszyscy je zawsze zgłaszają?

                                > a ciąża to nie angina i antybiotykiem tego się nie wyleczy
                                > więc trudno ją ukryć

                                I patrząc na brzuch widać, że to tatuś dziewczynkę zapłodnił?
                                • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:44
                                  dziewczynka nie żyje na bezludnej wyspie
                                  dzieczynka nie jest też twarda i milcząca jak skała
                                  • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 17:10
                                    Mylisz się. Bardzo często ofiary gwałtów w rodzinie ukrywają prawdę. Sprawca ma
                                    w końcu łatwe sposoby zastraszania. Poza tym głównym problemem dziewczynek
                                    krzywdzonych w rodzinie jest to, że nierzadko rodzina ofierze po prostu nie wierzy .
                                    • joans1 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 17:16
                                      Dokładnie,bo często rodzina uważa,że to wszystko wina tej dziewczyny,że się
                                      puściła itp. bo "takie” rzeczy nie zdarzają się porządnym ludziom.
                                    • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 19:20
                                      trudno milczeć kiedy jest już ciąża
                                      to jest moment przełowowy tragedii tych dziewcząt

                                      zastraszanie czy też ukrywanie "kochającego" tatusia tu się kończy
                                      • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 19:41
                                        Często sie nie kończy , bo niektórzy tym bardziej w sytuacji ciąży mogą uznać ,
                                        że dziewczyna się puściła a teraz oczernia ojca, ojczyma czy brata.
                                        • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 20:20
                                          tak może bronić się każdy
                                          w Polsce kazirodztwo jest ścigane prawem
                                          każde podejrzenie o kazirodztwo trafia do prokuratury
                                          • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 21:09
                                            Takie podejrzenie musi zaistnieć - a jeżeli zwierzające się z krzywdy dziecko
                                            zostanie potraktowane odmownie np. przez matkę (matka uzna, że zmyśla) to nic
                                            dalej się nie wydarzy w większości przypadków. A sprawca zagadnięty w rodzinie
                                            jeszcze ukarze ofiarę za "wymysły".

                                            Nie mówię , że tak jest zawsze ale raczej często.
                                            • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 21:50
                                              takie skrzywdzone dziecko to wrak emocjonalny
                                              wcześniej czy później prawda nie ma szans na zatuszowanie
                                              • karolana Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 09.12.06, 21:42
                                                Pipi, sorki, ale żyjesz w Nibylandii.
                                                Wypowiadasz sie na ten temat tak, jakbyś święce wierzyła, że wszyscy myślą tak
                                                jak Ty i to, co dla Ciebie jest "niedopojęcia" jest tak samo nie do pojęcia dla
                                                innych. Miłość, świat pełen milości... ehhh
                                                • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 11.12.06, 15:20
                                                  co za jesienny "wisielczy" humor powiał z twego postu

                                      • kocia_noga Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 20:05
                                        Jesoooo, Pipi, jakas ty gupiaaaaaaaaaaa!
                                        • pavvka Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 20:16
                                          Eeee, ja myślę (mam nadzieję), że jednak tylko udaje.
                                          • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 20:21
                                            wyrazy uznania za wasz wyczyn intelektualny
                          • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:21
                            Kto przeprowadzał badania? Jakie grupa została objęta badaniem - wiek,
                            miejsce zamiezkania , teren , wykształcenie itp ? Kto badania recenzował i
                            przeprowadził konsultację psychologiczną z badanymi? W jakich latach zostaly
                            przeprowadzanone badania? Obejmowały całą Polskę czy wycinek terenowy?

                            Już , proszę o te dane, to wtedy porozmawiamy -wraz z dokładnym imiennym i
                            tutyl;arnym namiarem, na osobę, która zajmowała się badaniami nad ciązami
                            kazirodczymi .
                            • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:28
                              tyle pytań, że się pogubiłam
                              gratuluję dociekliwości iście pracy naukowej
                              osoba pisząca na ten temat pracę naukową z racji nielicznej przpadkowości
                              dyskutowanych zdarzaeń nie ukończła by jej przed 100 rokiem swego życia
                              • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:50
                                No chwileczkę - powiedziałaś , ze masz dane, to mi je daj. Ta osoba napisała tę
                                parcę czy ma zamiarr napsiac do setki? Coś sie plaćzesz w zeznaniach - skoro
                                stwierdziałś, ze masz dane , to prosze je podać, a nei wymigiwać sie jakimiś
                                głupotami o przypadkach.
                                • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:58
                                  powiem tyle, że jest to taka część promila w stosunku do waszystkich ciąż /10
                                  lat, która nie mieści się w wykazie statystycznym
                                  • pavvka Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 16:02
                                    A konkretniej ile? Bo ktoś musiał je policzyć żeby stwierdzić to co napisałaś
                                    powyżej.
                                    • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 16:10
                                      czy nic ci nie mówi, że jest to znikoma przypadkowość nawet nie statystyczna
                                      • pavvka Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 16:21
                                        Nie mówi, kompletnie nie rozumiem tego pojęcia. Choćby to był 1 przypadek na 10
                                        lat, to przecież policzyć się da.
                                        • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 16:26
                                          aby zaspokoić swoją ciekawość winnaś poświęcić swoje 100-letnie życie na te
                                          pojedyńcze przypadki i ująć je w przestrzenicz czsowej obejmującej 100 lat

                                          może coś z tego wyjdzie
                                  • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 16:04
                                    A ja nie pytam ile to jest, tylko kto to badał ? Nazwisko socjologa czy kto to
                                    tam był poproszę.
                                    • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 16:09
                                      a co z gabinetem czy oddziałem ginekologicznym ma wspólnego socjolog
                                      • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 16:30
                                        chcesz mi pwoiedzieć, ze badania populacji, z udziałem ciąż kazirodczych w
                                        Polsce przeprowadzał jeden ginekolog? :))))))))))))))))))))))))))))))))

                                        Rozsmieszyłaś nie i to bardzo - na takiej podstawie, tenze ginekolog mógł sie
                                        nei spotkać w swoim gabinecie przez 10 lat z zadną ciazą pozamaciczną, ale to
                                        nei znaczy , z etakich ciąz nie było w całej Polsce ani jednej. To własnie
                                        wyjasnia statystyka, na która sie powołujesz - czyli badania
                                        • pavvka Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 16:44
                                          To ja już w ogóle nic nie rozumiem. Bo wcześniej wydawało mi się, że chodzi o
                                          jakieś prawdziwe statystyki robione przez GUS czy inną tego typu instytucję,
                                          zliczające tego typu przypadki w całym kraju. A teraz się okazuje, że to jakaś
                                          ekstrapolacja z jednego gabinetu ginekologicznego na cały kraj. No i rozumiem,
                                          że pipi nie wyobraża sobie sytuacji kiedy: a) dziewczyna pokątnie przerywa
                                          ciążę, żeby wstydu rodzinie nie robić, b) dziewczyna nie decyduje się na
                                          aborcję, i w związku z tym nie ma powodu informować ginekologa, że ojcem
                                          dziecka jest jego dziadek ?
                                          • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 19:25
                                            ale masz polot twórczy
                                            gratuluję

                                            dyskretna uwaga: " i oddziału ginekologicznego"
                                        • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 19:23
                                          dlaczego piszesz o ciąży pozamacicznej tylko w kontekście gabinetu
                                          ginekologicznego
                                          ja pisałam również jako całości "i oddziale ginekologicznym"

                                          cóż za sociologiczna wybiórczość
                                          • iokepine Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 19:55
                                            Podaj imię nazwisko autora badań i ilość osób, jakie brały udział w badaniu.
                                            Inaczej uznam to za trollowanie - już kilak osób cię o to pytałąo, a ty jakoś
                                            nie podajesz... Zaczynam wątpić w istnienie tych badań.
                                            • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 19:56
                                              Ja wątpię już od dawna...
                                              • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 20:23
                                                wątpić można
                                                tylko nic z tego nie wynika
                                                • iokepine Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 20:26
                                                  Owszem, wynika coś bardzo konkretnego. Skoro ty powołujesz się na badania, majac
                                                  epitwierdzać twoje tezy, a nie chcesz podac ich żxródeł, mimo że już kilka osób
                                                  cię o to prosiło, jest wysoce prawdopodobne, że te badania sobie wymyśliłaś,
                                                  ergo jesteś tylko trollem.

                                                  Póki nie podasz źródła swoich "rewelacji", bez odbioru.

                                                  • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 20:37
                                                    podałam fakt marginalności zjawiska ciąż pochodzących z kazirodztwa w praktyce
                                                    określonego zespołu ( na pewno nie socjologicznego )

                                                    a jakie ty dane posiadasz, które pozwalają tobie na przedstawianie tego
                                                    problemu jako powszechnego

                                                  • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 21:01
                                                    ale ty nie przedstawiłaś zadnych danych - napisałaś , ze na jakimś (jednym!)
                                                    oddziale ciąze kazirodcze są rzadkością . Nie wiemy ani na jakim, ani w jakim
                                                    szpitalu, ani na podstawie czego wyodrebniono te dane, ani własciwie skad ten
                                                    zespół w praktyce WIE, ze ma lub nie ma do czyneinea z ciązą kazirodczą - te
                                                    kobiety czy dziewczęta nei maja napisu na czole - ciąza ojca, ciąza brata itp.

                                                    Czyli napisałaś dokładnie tyle co ona - nic i przedstawiasz to jako tezę
                                                    badawczą ;/ Litości, albo rozumu...
                                                  • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 21:52
                                                    widzisz
                                                    tym się różnimy, że ja posiadam dane a ty filozofujesz na swoje potrzeby bez
                                                    jakichkolwiek danych
                                                  • kocia_noga Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 07.12.06, 16:52
                                                    pipi46 napisała:

                                                    > widzisz
                                                    > tym się różnimy, że ja posiadam dane a ty filozofujesz na swoje potrzeby bez
                                                    > jakichkolwiek danych

                                                    Przestań! Nie masz żadnych danych.Swoje przekonania ilustrujesz swoimi
                                                    przekonaniami, a na tym forum to za mało.Nie podałaś żadnego konkretu, a
                                                    napisałas już kupę bredni.
                                                  • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 09.12.06, 19:26
                                                    przepraszam bardzo

                                                    ale dane mam:
                                                    w okresie 10 lat w pewnej określonej reprezentatywnej populacji nie było ciąż
                                                    kazirodczych
                                                  • kocia_noga Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 09.12.06, 21:22
                                                    pipi46 napisała:

                                                    > przepraszam bardzo
                                                    >
                                                    > ale dane mam:
                                                    > w okresie 10 lat w pewnej określonej reprezentatywnej populacji nie było ciąż
                                                    > kazirodczych


                                                    To nie są dane.Dane są udokumentowane.I nie pieprz więcej, top ci odpuszczę.
                                                  • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 11.12.06, 15:22
                                                    zawsze taka niekulturalna jesteś?

                                                  • kochanica-francuza Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 11.12.06, 15:31
                                                    pipi46 napisała:

                                                    > zawsze taka niekulturalna jesteś?
                                                    >
                                                    Z autopsji stwierdzam, że Kocia nie zawsze jest taka.
                                                  • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 11.12.06, 15:44
                                                    to co ją tak tutaj boli
                                                    czyżby własne przykre doświadczenia?
                                                  • kochanica-francuza Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 11.12.06, 18:37
                                                    pipi46 napisała:

                                                    > to co ją tak tutaj b
                                                    > czyżby własne przykre doświadczenia?
                                                    Nie wiem, co boli Kocią, ale zaczynasz wycieczki osobiste. Zaraz napiszesz, że
                                                    Kocia jest poraniona duchowo.
                                                  • kocia_noga Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 11.12.06, 21:36
                                                    kochanica-francuza napisała:

                                                    > pipi46 napisała:
                                                    >
                                                    > > to co ją tak tutaj b
                                                    > > czyżby własne przykre doświadczenia?
                                                    > Nie wiem, co boli Kocią, ale zaczynasz wycieczki osobiste. Zaraz napiszesz, że
                                                    > Kocia jest poraniona duchowo.


                                                    :)) a niech pisze co jej slina na jęzor przyniesie.
                                                  • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 11.12.06, 21:56
                                                    jesienna chandra albo brak kultury
                                                  • kocia_noga Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 12.12.06, 20:23
                                                    kochanica-francuza napisała:

                                                    > pipi46 napisała:
                                                    >
                                                    > > zawsze taka niekulturalna jesteś?
                                                    > >
                                                    > Z autopsji stwierdzam, że Kocia nie zawsze jest taka.


                                                    Kochanico, może napiszesz o co chodzi,bo wygląda to na potwierdzenie,że
                                                    jestem "niekulturalna". Nie chodzi mi o epitet, jakim mnie obdarzyła Pipi
                                                    ileśtam,bo pewnie dla niej to wielkie wyzwisko, a chciałaby mnie jakoś obrazić,
                                                    niepotrafiąc dyskutowac.
                                                    Chodzi mi o to, co ty masz do mnie.
                                                  • kochanica-francuza Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 12.12.06, 20:33

                                                    >
                                                    >
                                                    > Kochanico, może napiszesz o co chodzi,bo wygląda to na potwierdzenie,że
                                                    > jestem "niekulturalna". Nie chodzi mi o epitet, jakim mnie obdarzyła Pipi
                                                    > ileśtam,bo pewnie dla niej to wielkie wyzwisko, a chciałaby mnie jakoś obrazić,
                                                    >
                                                    > niepotrafiąc dyskutowac.
                                                    > Chodzi mi o to, co ty masz do mnie.

                                                    Nic do ciebie nie mam!!! W mojej intencji była to ironiczna odpowiedź na głupie
                                                    pytanie. Pierwotnie miało być "Kocia potrafi być miła, życzliwa i skrzyć
                                                    intelektem, niekulturalna bywa tylko czasami", ale uznałam, że byłoby to zbyt
                                                    włazodupskie i stąd forma ostateczna.
                                                  • kocia_noga Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 12.12.06, 21:20
                                                    kochanica-francuza napisała:
                                                    "Kocia potrafi być miła, życzliwa i skrzyć
                                                    > intelektem, niekulturalna bywa tylko czasami",


                                                    Nosz kurde, powiesZę to sobie nad łóżkiem, to najpiękniejszy tekst twojego
                                                    autorstwa.


                                                    ale uznałam, że byłoby to zbyt
                                                    > włazodupskie


                                                    ależ skąd!!! to szczera prawda i tyle.
                                                  • illiterate Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 12.12.06, 21:37
                                                    A ja bym to zmienila na:
                                                    'Kocia potrafi być miła, życzliwa i skrzyć intelektem, a do tego jeszcze bywa
                                                    niekulturalna'
                                                  • kochanica-francuza Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 12.12.06, 21:50
                                                    illiterate napisała:

                                                    > A ja bym to zmienila na:
                                                    > 'Kocia potrafi być miła, życzliwa i skrzyć intelektem, a do tego jeszcze bywa
                                                    > niekulturalna'
                                                    >
                                                    Słusznie. Niekulturalność jako zaleta w obliczu niektórych zjawisk i
                                                    forumowiczów. Też to mam hihihi.
              • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 14:49
                Najpierw sex potem
                skrobanka.


                A odwrotnie juz by ci sie podobało?
                • adak9 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:29
                  jak nie masz już argumentów to wystarczy , że nie będziesz już nic pisać na ten
                  temat.
                  Wiem, że ta prawda boli , ale takie są fakty, przeczytaj jeszcze raz i zastanów
                  się nad powtarzaniem papki o wolności kobiety:

                  "jeżeli aborcja ogranicza wolność kobiety, to ogranicza jej tylko wolność.
                  jeżeli aborcja jest przerywaniem życia , to jest zabójstwem."


                  a same wiecie , że kara śmierci jest surowsza niż kara pozbawienia wolności
                  nawet na 25 lat czy dożywocie.
                  • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:30
                    Nie podoba się , że cię cytuję??? To nie pisz bzdur - nie będzie co cytować.
              • illiterate Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:32
                adak9 napisała:

                > jesteście jeszcze młode, naiwe i niezbyt mądre.
                > zapamiętajcie jedno:

                Proponuje, jesli chcesz sie tu jeszcze udzielac, zebys ty zapamietal jedno:
                dyskusja polega na wymianie argumentow _merytorycznych_, a nie sugerowaniu
                niedojrzalosci, braku zyciowego doswiadczenia i wiedzy interlokutorek/ow.

                Acha - i jeszcze drugie sobie zapamietaj: zakaz przerywania ciazy, obojetnie od
                okolicznosci jej poczecia, dotyka i bedzie dotykal tylko najubozsze kobiety. Te
                z warstwy sredniej i wyzszej pojada zrobic skrobanke - za darmo, tylko za koszt
                biletu i hotelu, pewnie jakies 2-3 tysiace - do Szwecji. A biedne beda
                szukac 'babki', podejrzanych rzeznikow-gienkologow, albo uparcie skakac z
                drabiny, zeby poronic.

                Obojetnie od obowiazujacego prawa, i czy sie to Tobie podoba czy nie, kazda
                kobieta decyduje sama, czy chce donosic ciaze.
                • pipi46 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:39
                  aż się dziwię, że w dobie różnorakiej możliwości zapobiegania temu co potem
                  będzie ciążyło trzeba aż z takim uwielbieniem i zachwytem pisać o "skrobance"
                  jeszcze raz ciebie podziwiam
                  • illiterate Cytaty z samej Ciebie, specjalistko od ironii: 06.12.06, 15:43
                    dlaczego ironizujesz?
                    dalej ironia i inwektywy
                    czy ty nie umiesz dyskutować bardziej rzeczowo
                    • pipi46 Re: Cytaty z samej Ciebie, specjalistko od ironii 06.12.06, 15:52
                      czy współczesne możliwosci zapobiegania ciąży nie są faktem a ironią
                      czy też cofanie się do średniowiecznych metod wymaga też mojej gloryfikacji
                      • iluminacja256 Re: Cytaty z samej Ciebie, specjalistko od ironii 06.12.06, 15:59
                        Nie są - wspólczesne metody nei zapobiagaja ciązy nigdy w 100%, a współczesne
                        metody aborcji nei maja nic wspólnego ze srodniowieczną metodą wcierania
                        ołowiu czy irygacji z octu.
                        • pipi46 Re: Cytaty z samej Ciebie, specjalistko od ironii 06.12.06, 16:06
                          faktycznie, XXI wieczna "skjrobanka" jest tylko grzecznym wyproszeniem
                          nieproszonego gościa
                          jeżeli wiesz jak ją się robi i jak to wszysto wygląda to opisz
                          • illiterate Re: Cytaty z samej Ciebie, specjalistko od ironii 06.12.06, 16:12
                            Lubisz sobie o tym poczytac? Zapraszam na strony katolickie, tam jest sporo
                            takich materialow. Z obrazkami.
                            Jeszcze raz - czy to akceptujesz czy nie, to i tak bedzie istniec. Troche
                            jakbys sie obrazila na klimat albo fakt, ze deszcz jest mokry.
                            Swoja postawa i pozal sie boze 'dzialalnoscia' na forach nic nie zmienisz, bo
                            potrafisz tylko obrazac w trybie histerycznym, wiec eot.
                            • pipi46 Re: Cytaty z samej Ciebie, specjalistko od ironii 06.12.06, 16:16
                              z wielką lubością z polaskiem zwycięztwa piszesz o nieprzemijającej aborcji

                              współczuję
                              • iokepine Re: Cytaty z samej Ciebie, specjalistko od ironii 06.12.06, 19:59
                                I co z autorem tych badań? To jedynie twój fantazmat, jak rozumiem?
                                • pipi46 Re: Cytaty z samej Ciebie, specjalistko od ironii 06.12.06, 20:24
                                  fanatyzm?
                                  może to rozwiniesz
                                  chyba jednak skapitulujesz
                • adak9 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:40
                  to że zakaz zabijania dzieci nienarodzonych dotyka najuboższe kobiety to
                  powszechnie wiadomo.
                  Jest kwestią czy zabicie człowieka powinno być dostępne dla kobiet ubogich ,
                  zamożnych, czy może dla nikogo.
                  Bo jak wiadomo, kobiety nie są wiatropylne.

                  "jeżeli aborcja ogranicza wolność kobiety, to ogranicza jej tylko wolność.
                  jeżeli aborcja jest przerywaniem życia , to jest zabójstwem."


                  a same wiecie , że kara śmierci jest surowsza niż kara pozbawienia wolności
                  nawet na 25 lat czy dożywocie.
                  • illiterate Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 15:45
                    Takie to troche naiwne te postulaty.
                    Rownie dobrze moglbys sie uprzec, ze nalezy zlikwidowac proceder prostytucji.
                    No wez i zlikwiduj. Bede mogla popatrzec?
                  • iluminacja256 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 16:07
                    "jeżeli aborcja ogranicza wolność kobiety, to ogranicza jej tylko wolność.
                    > jeżeli aborcja jest przerywaniem życia , to jest zabójstwem"

                    No mam nadzieję, ze PiS sie za to wezmie . :)

                    Wtedy gwałciciel pójdzie siedzieć np. na 5 lat, a zgwałcona, która usineła
                    poczęte pzrezeń dziecko, na 20 lat . Wreszcie będzie jakaś sprawiedliwość!
                • iokepine Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 19:57
                  Albo zostawiać niemowlęta w śmietnikach:/
              • vivian.darkbloom chodzi nie tylko o wolność 08.12.06, 11:12
                po pierwsze: z góry przyjąłeś, że wolność dorosłej osoby jest mniejsza wartością
                niż życie zarodka tak jakby to było oczywiste. a oczywiste nie jest, bo choć nie
                można twierdzić, że życie zarodka nie ma żadnej wartości to jednak ma wartość
                mniejszą niż o życie osoby już urodzonej.
                Poza tym nie chodzi tylko o wolność. Np. w przypadku gwałtu chodzi także o
                zmniejszenie cierpień kobiety, która padła jego ofiarą. więc na szali gdy
                rozważamy problem aborcji z jednej strony mamy życie zarodka/płodu, a z drugiej
                nie tylko wolność ale np. także zdrowie (fizyczne lub psychiczne) kobiety,
                szczęście (czy moze lepiej: zmniejszenie skali nieszczęścia jej albo jej rodziny
                etc.
    • evita_duarte Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 16:07
      Nie jestem zwolenniczka aborcji a prawa do niej. Uwazam, ze aborcja plodu ze
      wzgledu na plec jest naganna. W ofole aborcja powinna byc rozwiazaniem
      ostatecznym.
      • p.s.j Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 17:01
        > Uwazam, ze aborcja plodu ze
        > wzgledu na plec jest naganna.

        Hmm, dlaczego? Jeżeli posiadanie dziecka danej płci będzie dla ciebie w twojej
        sytuacji społecznej sporym nieszczęściem i obciążeniem finansowym - coś jak
        urodzenie poważnie chorego dziecka - to czemu miałoby to być naganne?
        • evita_duarte Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 17:09
          > Hmm, dlaczego? Jeżeli posiadanie dziecka danej płci będzie dla ciebie w
          twojej
          > sytuacji społecznej sporym nieszczęściem i obciążeniem finansowym - coś jak
          > urodzenie poważnie chorego dziecka - to czemu miałoby to być naganne?

          No przepraszam bardzo urodzenie dziewczynki nie wiaze sie z takimi wydatkami
          jak urodzenie powaznie chorego dziecka ale widze Twoju punkt widzenia.
          Rzeczywiscie, jest w tym duzo racji, alepomysl tez o tym, ze jesli beda rodzic
          sami chlopcy to zaberaklnie w koncu dla nich partnerek, co z reszta juz jest
          faktem w Chinach.
          • p.s.j Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 07.12.06, 10:36
            > No przepraszam bardzo urodzenie dziewczynki nie wiaze sie z takimi wydatkami
            > jak urodzenie powaznie chorego dziecka

            W niektórych kulturach zgromadzenie posagu i pokrycie innych kosztów
            koniecznych do wydania córki za mąż może być swobodnie kosztem równie wielkim,
            jak utrzymywanie poważnie chorego syna. Czy więc chciałabyś pozbawić kobiety
            prawa wyboru?

            Mówię abstrakcyjnie, bo oczywiście poruszony przez ciebie problem dysproporcji
            płci istnieje, stąd we ChRL pod groźbą surowych kar ginekologom NIE WOLNO
            podawać rodzicom wynkiu badania USG w zakresie płci przyszłego dziecka.
            • vivian.darkbloom w takim razie trzeba walczyć z tym systemem 08.12.06, 11:01
              usprawiedliwianie aborcji w tej sytuacji to usprawiedliwianie systemu
              społecznego, który powinien być zmieniony. Powinno się zacząć kampanie na rzecz
              przekształcenia kultury tak by skończyć z wysokimi posagami, a nie aprobować
              przyjmowanie reguł gry, które są niesprawiedliwe. Nigdy nie wygramy np. z
              korupcją jeśli bedzie się usprawiedliwiać ludzi dających łapówki stwierdzeniem
              "taki mamy system, bez łapówki nic tego nie załatwili". jeśli przyjmiemy taką
              konformistyczną postawę wobec rzeczywistosci nie będziemy w stanie zwalczyć
              żadnego zła
              • p.s.j Re: w takim razie trzeba walczyć z tym systemem 08.12.06, 14:39
                Mmmm, mamy już posmaczek fanatyzmu. A ktora klutura jest "lepsza", a
                która "gorsza"? A moze walczyć by tez z jakąś religią, bo nasza lepsiejsza i
                zapewnia zbawienie? A może monogamiści powinni zwalczać kultury z poliandrią,
                bo są "nieludzkie"?

                Ach, nie mogę już się doczekać odpowiedzi na pytanie "wg jakich kryteriów
                wartościujemy ludzkie kultury"...
                • sir.vimes Ekhem, muszę się wtrącić 08.12.06, 14:43
                  Przecież sam wiesz, że najlepsza jest kultura śródziemnomorska, a najgorsza jest
                  cywilizacja obrazkowa. :)
                  • pavvka Re: Ekhem, muszę się wtrącić 08.12.06, 14:46
                    Najlepsza jest żywa kultura w jogurcie
                  • p.s.j Re: Ekhem, muszę się wtrącić 08.12.06, 14:59
                    :) A zrzucanie dziewczynek ze skały Tarpejskiej? Eheu...!
                    • sir.vimes Re: Ekhem, muszę się wtrącić 08.12.06, 15:04
                      Czasem myślę, że nie było to takie głupie;)))) Szczególnie gdy muszę oglądać
                      Strażaka Sama w zimowe poranki i udawać entuzjazm.

                      A poza tym, to byliście przecież w Korei i okolicach - to pewnie coś słyszałeś
                      też o chińskiej polityce rozrodczej. Napisz na czym to dokładnie polega?
                      • p.s.j Re: Ekhem, muszę się wtrącić 08.12.06, 15:09
                        piszę w tym miejscu:

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=53462995&a=53604205
                • vivian.darkbloom nie twierdze, ze kultura Indii jest gorsza 08.12.06, 19:38
                  gdzie wyczytałes, ze moim zdaniem kultura Indii jest gorsza niż kultura
                  europejska? Ja przecież nie skrytykowałam całej kultury Indii ale konkretną
                  patologię - usuwanie ciąży ze względu na płeć dziecka. możesz to nazywać
                  imperializmem kulturowym, ale dyskryminację ze względu na płeć uważam za zło.
                  Oczywiście zdaje sobie sprawę, ze sądów etycznych nie da się uzasadnić tka jak
                  empirycznych. Po prostu bardziej mi się podoba społeczeństwo, w którym dąży się
                  do równouprawnienia kobiet i mężczyzn.
                  a co do walki to nie chodzi przecież o walkę z użyciem przemocy lecz o walkę z
                  użyciem idei.
                  • iokepine Re: nie twierdze, ze kultura Indii jest gorsza 08.12.06, 22:45
                    A ja sobie myślę, że postep polega na tym, ze z danej kultury usuwa się to, co
                    jest patologiczne i szkodzi ludziom w niej żyjącym.

                    Kultura ma ułatwiać życie jednostek w społeczeństwie, a nie utrudniać.
                  • p.s.j Re: nie twierdze, ze kultura Indii jest gorsza 11.12.06, 10:17
                    1-o: mówimy o Chinach, a nie o Indiach. Różnica jest jak między PL a Marokiem.

                    2-o: ciekawe podejście: "lubię inne kultury, ale nie ich konkretne elementy".
                    To tak, jak stwierdzenie "lubię kuchnię polską, tylko bez bigosu i tych
                    tłustych sosów", które są przecież immanentną cechą pozwalającą na wyróżnienie
                    kuchni polskiej od innych kuchni europejskich. Albo się dane zjawisko lubi,
                    albo nie, kultura to nie worek z zabawkami, w których możemy przebierać, tylko
                    pewna _całość_, z której nie można wyjmować cegieł bez zawalenia calości.
                    • zdanka1 Re: nie twierdze, ze kultura Indii jest gorsza 11.12.06, 10:59
                      Tak, ja sie nie wstydze tego powiedzieć, co więcej cztery, a własciwei tzry
                      szkoły antropologiczne mówia dokładnie to samo. Kultury nie są sobie równe,
                      jak również zawieraja obyczaje barbarzyńskie usankcjonowane tradycją - a to, z
                      eobyczaje te są usankcjonowane tradycją nijak nie sprawia, ze to tradycja
                      słuszna i dobra - taką tradycją było prawo pierwszej nocy w Europie -
                      utrzymywalo się ono bardzo długo, ale do czasu - wreszcie chłopi zaczeli
                      mordować włascicieli, którzy dorywali sie do ich zon w noc poślubną - a
                      tradycja tya trwała sporo ponad 400 lat, wiec takze mógłbyś twierdzić, ze była
                      ok.

                    • iokepine Re: nie twierdze, ze kultura Indii jest gorsza 11.12.06, 14:28
                      p.s.j napisał:

                      > 2-o: ciekawe podejście: "lubię inne kultury, ale nie ich konkretne elementy".
                      > To tak, jak stwierdzenie "lubię kuchnię polską, tylko bez bigosu i tych
                      > tłustych sosów",

                      Dokłądnie tak jest. Lubię kuchnię polską, ale nie lubię tłustych sosów. Bigos
                      robię bez kiełbasy, bo nie ejm mięsa, ale to nadal jest bigos, bo całą reszta
                      elementów i sposób gotowania jest bigosowy:P

                      które są przecież immanentną cechą pozwalającą na wyróżnienie
                      > kuchni polskiej od innych kuchni europejskich. Albo się dane zjawisko lubi,
                      > albo nie, kultura to nie worek z zabawkami, w których możemy przebierać, tylko
                      > pewna _całość_, z której nie można wyjmować cegieł bez zawalenia calości.

                      Piszesz tak, jakby kultura byla czymś niezmiennym, a kultura nieustannie podlega
                      fluktacjom. Klutura to owszem, pewna całość, ale też cay czas pewne elementy
                      odpadaja, ainne zajmują jej miejsce. Na tym polega postęp.

                      W Indiach jakoś mogą żyć bez sati, na Tajwanie - bez małych stópek, w Japonii -
                      bez gejsz z pomalowanymi na czarni zębami.
                      • kochanica-francuza Re: nie twierdze, ze kultura Indii jest gorsza 11.12.06, 14:51
                        ą
                        > Piszesz tak, jakby kultura byla czymś niezmiennym, a kultura nieustannie podleg
                        > a
                        > fluktacjom.

                        To prawda, ale w danym momencie zawsze tworzy całość.
                        • iokepine Re: nie twierdze, ze kultura Indii jest gorsza 11.12.06, 14:53
                          Oczywiście, ale możemy ją tez w danym momencie korygować - eliminować np. z niej
                          ti, co szkodzi.
                          • pavvka Re: nie twierdze, ze kultura Indii jest gorsza 11.12.06, 14:55
                            Ale najpierw ludzie wewnątrz tej kultury muszą uznać, że to rzeczywiście
                            szkodzi.
                          • kochanica-francuza Re: nie twierdze, ze kultura Indii jest gorsza 11.12.06, 14:59
                            iokepine napisała:

                            > Oczywiście, ale możemy ją tez w danym momencie korygować - eliminować np. z nie
                            > j
                            > ti, co szkodzi.

                            To znaczy, jako ludzie innej kultury zapożyczający jej elementy , czy jako osoby
                            stawiające się ponad tą kulturą i zmieniające ją w jej ojczyźnie?
                            • zdanka1 Re: nie twierdze, ze kultura Indii jest gorsza 11.12.06, 15:18
                              Wiecie co to jest dyfuzjonizm:)))? Taki pomysł na to, że nigdzie poza wyspą
                              samotnie tkwiącą na srodku oceanu, do której nikt nie przypłynął od 300 lat, no
                              wiec nigdzie poza ta wyspą nei ma jednorodnosci:) Jest centrum i z tego
                              centtrum pewne elemrnty rozchodzą sie kręgami - kiedy dojdą gdzieś tam na
                              obrzeze - powstanie tam kolene centrum już z elementami przekształconymi i z
                              tego centrum pewne elementy będą promieniować kolejnymi kręgami az na kolejne
                              obrzeza:) I tutaj najlepiej widac jak niespójna i alogiczna byłaby kultura,
                              gdyby przyjąć ze jest jednakowa zawsze i wszędzie ----> czy to nei wg górali
                              Matka Boska nosiła serdak?:)))))))))))
                            • iokepine Re: nie twierdze, ze kultura Indii jest gorsza 11.12.06, 17:42
                              kochanica-francuza napisała:

                              > iokepine napisała:
                              >
                              > > Oczywiście, ale możemy ją tez w danym momencie korygować - eliminować np.
                              > z nie
                              > > j
                              > > ti, co szkodzi.
                              >
                              > To znaczy, jako ludzie innej kultury zapożyczający jej elementy , czy jako osob
                              > y
                              > stawiające się ponad tą kulturą i zmieniające ją w jej ojczyźnie?

                              Myślę, ze mamy prawo żyjąc w Polsce zapożyczac dobre elementy z innych kultur
                              (np. sprzatanie po psach na ulicach albo rozwiazania prawne w kwestii aborcji),
                              a co do innych krajów, to mozemy co najwyżej, jak stać na to jakiś kaj, wysyłać
                              misje lekarsko/edukacyne z pomocą, wpływać za pomocą ONZ-tu.

                              O oczywiście wspierać miejscowych aktywistów. Nie miałabym nic przeciwko
                              wspieraniu feministek w Iranie np. Poza kwestiami kulturowymi, które są ważne,
                              są prawa człowieka oparte o wartości humanistyczne - i te uważam za nadrzędne w
                              stosunku do kultury.


                    • vivian.darkbloom kultura to nie monolit 13.12.06, 10:01
                      nie widzę żadnej sprzeczności w tym, że ktoś dajmy na to jest wielbicielem
                      niemieckiej filozofii ale nie jest wielbicielem niemieckiej kuchni albo lubi
                      hiszpańskie malarstwo a nie lubi hiszpańskiej literatury. można w pewnej
                      kulturze jedne elementy pochwalać a inne potępiać. I nic nie stoi na
                      przeszkodzi, że generalnie dany kraj/kulturę podziwiamy, ale za kilkoma rzeczami
                      nie przepadamy, albo odwrotnie - mimo że generalnie jesteśmy nastawieni
                      negatywnie dostrzegamy kilka cech wartych uznania.
                      • iokepine Re: kultura to nie monolit 13.12.06, 12:48
                        :)
        • vivian.darkbloom liczą się intencje 08.12.06, 10:56
          jeśli przyjmujesz etykę utylitarystyczna to rzeczywiście - nie ma znaczenia czy
          ciąża zostanie usunięta ze względu na płeć dziecka czy ze względu na trudną
          sytuację finansową matki etc. bo tak czy tak efekt jest ten sam - płód traci życie.
          ale czyny można tez oceniać z innego punktu widzenia, przez pryzmat intencji.
          (np. w filozofii Kanta tylko intencje się liczą w ocenie moralnej czynu) Np.
          ktoś może usprawiedliwić kradzież jeśli została ona dokonana z głodu, ale
          potępiać ją gdy została dokonana z chęci zysku, akceptować złamanie przysięgi
          dochowania tajemnicy gdy chcemy ratować czyjeś życie, ale potępiać ten uczynek
          gdy robimy to żeby zaszkodzić danej osobie etc. etc.
          tak samo ja uważam za mniejsze zło aborcję w przypadku gwałtu, ale potępiam
          usuwanie ciąży ze względu np. na płeć dziecka i uważam, ze mam prawo przyjąć
          taką optykę.
          • iokepine Re: liczą się intencje 08.12.06, 14:31
            No, właśnie, liczy się kontekst.

            Mam wrazęnie, zwolennicy zakazu aborcji w przeważającej mierze widzą świat
            czarno-biało i są za sztywnymi regułami gry. Swiat i życie są jednak
            wielowarstwowe i takie proste, wrecz dziecięce poddanie się ideom (w tym wypadku
            ochrony zarodka) prwadzi na manowce i przy okazji do starszliwych cierpień i
            długofalowych konsekwencji dla kobiet, którym narzuca sie to prawo.

            Oczywiście jako to bywa z ofiarami idelogii, kobiety, które przerwały ciążę albo
            są za dostępem do niej lądują w pozycji kozła ofiarnego, którego wygania się na
            pustynie z wielkim koszem grzechów CAłEJ SPOłECZNOśCI na plecach.



            • p.s.j Re: liczą się intencje 08.12.06, 14:42
              No, mnie zwolennikiem zakazu aborcji nie można nazwać, przy czym jednak
              dostrzegam konieczność ustanowienia ARBITRALNYCH granic wolności wyboru, bo
              inaczej nie mamy moralnego prawa potępiać Chińczyków wyskrobujących płody płci
              żeńskiej z powodów trudnej sytuacji materialnej i społecznej. Kłóci się to z
              prezentowanym (rzadziej już, to prawda) stanowiskiem ZUPEŁNIE SWOBODNEGO wyboru
              kobiety ws. aborcji.
              • sir.vimes Re: liczą się intencje 08.12.06, 14:44
                Ale czy to rzeczywiście są zupełnie swobodne decyzje? Przecież oni chyba maja
                jakieś ograniczenia prawne dotyczące ilości dzieci, więc czy w takiej sytuacji
                wogóle jest możliwe swobodne decydowanie o swojej rozrodczości?
                • p.s.j Re: liczą się intencje 08.12.06, 15:03
                  Rozróżnijmy dwie sprawy:
                  1. Chińczycy mają prawne ograniczenie rozrodczości, do 1 lub 2 dzieci (w
                  zależnosci od kliku czynników, m.in. płci pierwszego dziecka);
                  2. Chińczycy mają SWOBODĘ aborcji, nie jest tak, że to jedno dziecko MUSZĄ
                  urodzić, a potem już przymusowe zabiegi :/ W ramach tejże swobody Chinki
                  chętnie pozbywały się dziewczynek, bo kulturowo posiadanie dziewczynki to nic
                  fajnego, a często jest to BARDZO poważne obciążenie finansowe rodziny. Zatem
                  można wysunąć tezę, iż aborce ze względu na płeć są w ChRLu aborcjami ze
                  względu na trudną sytuację materialną.
                  • sir.vimes Re: liczą się intencje 08.12.06, 15:09
                    O, minęły się nasze posty.

                    Wiesz, ja to ograniczenie ilości dzieci rozumiem jako coś , co totalnie
                    przekreśla swobodę w kwestiach rozrodczych. A co za tym idzie , tam kobieta nie
                    decyduje o "swoim brzuchu".
                    • p.s.j Re: liczą się intencje 08.12.06, 15:11
                      decyduje, do pewnego momentu. Tzn. decyzja ws. pierwszego i ewentualnie
                      drugiego dziecka jest całkowicie jej. Może mieć, może nie mieć, może zrobić
                      aborcję ze względu na chorobę, może zrobić aborcję ze względu na płeć. Swoboda
                      wygasa w przypadku następnych ewentualnych dzieci, ale tu płeć czy sytuacja
                      materialna nie mają już żadnego znaczenia, po prostu nie wolno, tak, jak u nas
                      nie wolno mieć dwóch żon (czy mężów).
                      • sir.vimes Re: liczą się intencje 08.12.06, 15:13
                        Ale to jest pozorna swoboda.

                        • p.s.j Re: liczą się intencje 08.12.06, 15:25
                          Dlaczego? W PL nie możesz mieć dwóch mężów na raz. Czy to znaczy, że w PL nie
                          masz swobody zawarcia małżeństwa? Dokładnie ten sam problem.

                          A co do chińskich dzieci, to faktycznie jest to już problem socjologiczny, bo
                          owe jedynaki są rozpieszczone, często przekarmione (ilu ja widziałem młodych
                          GRUBYCH Chińczyków!), i ogólnie "zepsute" :P przez rodziny. W chińskich mediach
                          nazywa się ten fenomen socjologiczny "pokoleniem Małych Cesarzy". Nota bene za
                          posiadanie dziecka żadnych przywilejów nie ma, przynajmniej o ile mi wiadomo (a
                          mogę nie wiedzieć). Za posiadanie nadmiarowej (bezprawnej) liczby dzieci są za
                          to bardzo poważne sankcje i utrudnienia, w zasadzie coś na kształt "śmierci
                          cywilnej".
                          • sir.vimes Re: liczą się intencje 08.12.06, 15:46
                            Nie, nie. Z mężami to nie jest dobra analogia bo obwarowania dotyczące związków
                            wynikają li i jedynie z kultury i wszyscy dokładnie wiemy, ze jest to rodzaj
                            umowy społecznej nie mający nic wspólnego z fizjologicznymi , biologicznymi czy
                            "technicznymi" uwarunkowaniami.

                            Ale rozumiem do czego zmierzasz. Natomiast dla mnie swoboda decyzji w kwestii
                            rozrodczości dotyczy tak samo prawa do aborcji jak i prawa do posiadania 5 dzieci.
                            • p.s.j Re: liczą się intencje 08.12.06, 15:56
                              Jest świetną analogią, bo biologicznie i technicznie jest tak samo możliwe, by
                              kobieta miała kilku "mężów", jak i kilkoro potomstwa. Zarówno jedno, jak i
                              drugie - ogranicza tylko prawo, a więc sensu largo kultura. Może więc w Chinach
                              nie ma swobody rozrodczości, ale w takim razie w PL nie ma swobody zawierania
                              małżeństw.
                              • sir.vimes Re: liczą się intencje 08.12.06, 15:58
                                Nie, nie jest dobrą analogią bo "kulturowo" akceptujemy więż emocjonalną rodzica
                                z kilkorgiem dzieci a kobiety czy mężczyzny z kilkorgiem partnerów już nie. O to
                                mi chodziło.

                      • sir.vimes Re: liczą się intencje 08.12.06, 15:16
                        Ciekawe czy dzięki temu ograniczeniu ilości dzieci, dzieciom jest lepiej? Tzn.
                        czy jest mniejsza przemoc wobec dzieci , czy są większe udogodnienia dla
                        rodziców (np. kwestie zatrudnienia).
                        Na razie wychodzi na to,ze dziecko w Chinach musi być "idealnym produktem" -
                        zdrowym chłopcem ;)

    • magnusg Zadna zwolenniczka aborcji nie jest w stanie 06.12.06, 17:06
      logicznie i merytorycznie okreslic momentu do ktorego aborcja powinna wedlug
      nich byc legalna.I dlaczego dzien pozniej po uplywie tego momentu ta aborcja
      juz legalna ma nie byc.No chyba, ze ktos tutaj opowiada sie za prawem do
      aborcji w czasie calej ciazy-n.p. na dzien przed terminem porodu.
      • sir.vimes Re: Zadna zwolenniczka aborcji nie jest w stanie 06.12.06, 17:12
        • sir.vimes Re: Zadna zwolenniczka aborcji nie jest w stanie 06.12.06, 17:13
          A czy w tym wątku padło pytanie o termin dopuszczalności aborcji ?
          • magnusg Re: Zadna zwolenniczka aborcji nie jest w stanie 06.12.06, 17:24
            A mozna ta dyskusje bez ustalenia tego terminu wyczerpujaco prowadzic?
      • evita_duarte Re: Zadna przeciwniczka aborcji nie jest w stanie 06.12.06, 17:13
        magnusg napisał:

        > logicznie i merytorycznie okreslic momentu do ktorego aborcja powinna wedlug
        > nich byc legalna.I dlaczego dzien pozniej po uplywie tego momentu ta aborcja
        > juz legalna ma nie byc.No chyba, ze ktos tutaj opowiada sie za prawem do
        > aborcji w czasie calej ciazy-n.p. na dzien przed terminem porodu.


        logicznie i merytorycznie okreslic momentu zaplodnienia. Czy zatem nalezy
        ochrona objac plemnik i jajeczko w ciele kobiety przed zaplodnieniem? A moze
        sekunde wczesniej jeszcze przed wytryskliem. A moze jeszcze kilka sekund
        wczesniej przed stosunkiem. Ten argument dziala w obie strony.
        • magnusg Re: Zadna przeciwniczka aborcji nie jest w stanie 06.12.06, 17:23
          To nie jest konieczne,albowiem wystarczy proste zalozenie, ze jesli
          zaplodnienie zostalo stwierdzone, to rozwijajacy sie plod podlega ochronie.Do
          momentu zaplodnienia ani plemnik ani jajeczko ochronie podlegac nie musza, bo
          samoczynnie i odrebnie nie stanowia poczatku nowego zycia.
          Dlaczego natomiast plod w 6 tygodniu mozna zabic, a n.p w 13 juz nie do tej
          pory jakos zadna zwolenniczka prawa do aborcji logicznie wyjasnic mi nie
          potrafila.
          • evita_duarte Re: Zadna przeciwniczka aborcji nie jest w stanie 06.12.06, 17:53
            magnusg napisał:

            > To nie jest konieczne,albowiem wystarczy proste zalozenie, ze jesli
            > zaplodnienie zostalo stwierdzone, to rozwijajacy sie plod podlega ochronie.Do
            > momentu zaplodnienia ani plemnik ani jajeczko ochronie podlegac nie musza, bo
            > samoczynnie i odrebnie nie stanowia poczatku nowego zycia.
            > Dlaczego natomiast plod w 6 tygodniu mozna zabic, a n.p w 13 juz nie do tej
            > pory jakos zadna zwolenniczka prawa do aborcji logicznie wyjasnic mi nie
            > potrafila.


            A ja uwazam ze jest konieczne tak samo jak konieczne jest stwierdzenie od
            ktorego momentu plod jest czlowiekiem. Jak jestes przeciwko aborcji to
            udowodnij ze plod jest czlowiekiem, bo tylko ludzie podlegaja ochronie zycia.
            Wszystkie inne stworzenia mozna abortowac z ciala czlowieka.
            • magnusg Re: Zadna przeciwniczka aborcji nie jest w stanie 06.12.06, 18:43
              Ze plod jest czlowiekiem widac w momencie porodu.A niby czym innym ma byc?
            • pipi46 Re: Zadna przeciwniczka aborcji nie jest w stanie 06.12.06, 19:31
              i to jest to
              XXI wiek a wiedza o rozrodzie zerowa
              przykro
              • iluminacja256 Re: Zadna przeciwniczka aborcji nie jest w stanie 06.12.06, 20:00
                Twoja ? I owszem zarowa. Twierdzisz, ze JEDEN odddział ginekologiczny daje
                obraz tego ile mamy ciąż kazirodczych w Polsce..no to informuję, ze zwykłe
                miasto wojewódzkie ma kilka szpitali w tym zazwyczaj w tzrech lub czterech są
                oddziały ginekologiczne - a ty twierdzisz, ze jeden oddział diagnozuje
                zjawisko w skali całej Polski.

                Rzeczywiscie - przykre;/
                • kocia_noga Re: Zadna przeciwniczka aborcji nie jest w stanie 06.12.06, 20:09
                  iluminacja256 napisał:

                  > Twoja ? I owszem zarowa. Twierdzisz, ze JEDEN odddział ginekologiczny daje
                  > obraz tego ile mamy ciąż kazirodczych w Polsce..no to informuję, ze zwykłe
                  > miasto wojewódzkie ma kilka szpitali w tym zazwyczaj w tzrech lub czterech są
                  > oddziały ginekologiczne - a ty twierdzisz, ze jeden oddział diagnozuje
                  > zjawisko w skali całej Polski.
                  >
                  > Rzeczywiscie - przykre;/


                  E tam,przykre, smieszne.Jeszcze nie raz się posmiejemy, cos mi się zdaje.
                • pipi46 Re: Zadna przeciwniczka aborcji nie jest w stanie 06.12.06, 20:31
                  czy kiedykolwiek robiłaś badania statystyczne?
                  czy badanie, które przeprowadzałaś dotyczyły całej populacji czy też jej
                  określonej grupy

                  widzę, że nie tylko zero wiedzy na temat rozrodu ale i innych dziedzin wiedzy
                  małe pytanko: dlaczego wam tak zależy na wyolbrzymieniu tego marginalnego,
                  mrocznego problemu?
                  • iluminacja256 Re: Zadna przeciwniczka aborcji nie jest w stanie 06.12.06, 20:55
                    Tak , owszem, ku twojemu zdziwieniu robiłam badania statystyczne i widze tutaj
                    dokładnei, z e nie masz o tym pojecia . Wybiera sie do takich badan grupę
                    populacji np., w konkretnym województwie - łódzkie, małopolskie, podkarpackie
                    i prowadzi takie badanie - jesli to badanie wynikajace ze statystyk szpitalnych-
                    w kilkunastu lub kilkudziesięciu oddziałach ginekologiczno- połozniczych,
                    które znajdują się w danym województwie . Tak tworzy ci sie statystyka danego
                    obszaru. Co więcej badanei takei powinno obejmować grupy wiekowe oraz byc
                    podzielone na oddziały w szpitalach miejskich oraz powiatowych, zeby
                    wyodrębnić wahania populacyjne. wtedy mozesz mówić o czymś co jest badanem
                    statystycznym.

                    Ty piszesz o jakimś bełkocie , a nei statystyce - a mianowicie o ilosci takich
                    urodzin czy też ciąż na jednym oddziale - czyli o kartotece szpitala, a nei o
                    statystyce - poza tym - nei wiem czy wyodrebniasz to na zasadzie
                    prokuratorskeigo dopisku w aktach - ze ciaza jest wynikiem czynu zabronionego -
                    bo wlasciwie tylko na podstawie tego mogłabyś wyodrębnić kazirodztwo na
                    konkretnym oddzile;/

                    Wybacz, ale nic mnie tak nie denerwuje jak idiota udajacy, ze ma pojęcie o tym,
                    o czym pisze. Nie znam sie na obsłudze prasy hydraulicznej, ani na murarce,
                    ale statystyka to cos co ciągneło sie za mną przez połowę studiów i stanowiło
                    podstawę badań .

                    • pipi46 Re: Zadna przeciwniczka aborcji nie jest w stanie 06.12.06, 22:05
                      i chociaż raz się wysiliłaś, nic innego mi nie pozostaje jak nie pogratulować!

                      i tak jak piszesz badanie statystyczne zaczyna się od mikro i przechodzi do
                      makroregionu
                      czy więc jeden ze szpitali nie jest częścią tego procesu
                      wg. ciebie nie liczy się on bo nie potwierdza twojej wybujałej kazirodczej
                      megalomanii

                      a idiota to też człowiek, więc trochę szacunku












      • vivian.darkbloom a co da się logicznie i merytorycznie określić? 08.12.06, 10:42
        w prawie trzeba przyjąć mniej lub bardziej arbitralnie granice legalności - typu
        0,2 promila, bo nie da się dokładnie okreslić gdzie przebiega granica między
        człowiekiem pijanym a trzeźwym. Tak samo trzeba przyjąć jakąś granice wieku
        dziecka poniżej którego mamy do czynienia z pedofilią choć przecież wiemy, ze są
        przypadki w których nie mamy wątpliwości, że doszło (albo nie) do pedofilii, ale
        są tez przypadki pośrednie i wątpliwe.
        tak samo z aborcją - jedni mogą uważać, ze powinny to być dwa miesiące inni, ze
        trzy etc. ale jakąś granice trzeba wybrać.
    • spragnienie Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 21:19
      Ja aborcji nie akceptuje. Ja uwazam ja za osobiste prawo do wolnosci, prawo do
      wolnosci kazdej z nas. Akceptacja to zle okreslenie.

      Aborcja zenskich plodow. Dzieki Bogu nie zyje w Chinach, tragedia. Jak sie ma
      to do sytuacji w Polsce, na zachodzie?!?! Nijak. Laczenie tych dwoch faktow to
      propaganda i oznaka glupoty. Ot, koniec dyskusji.
      • p.s.j Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 07.12.06, 10:38
        > Jak sie ma
        > to do sytuacji w Polsce, na zachodzie?!?! Nijak.

        A moim zdaniem się ma - aborcja płodów płci potencjalnie żeńskiej jest przecież
        wolnym wyborem Chińczyków, dlaczego mielibyśmy im zabraniać prawa do
        decydowania o płodach, które chcielibyśmy sobie przyznać w szerszym zakresie?
    • forum101 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 22:08
      w tym przypadku beda chcialy rownouprawnienia
      czlowieku polityka w polsce to walka stolki i o kase a nie o prawo dobre dla Polski
      • gotlama Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 06.12.06, 22:25
        Coś takiego, o równouprawnieniu piszesz? To juz przepadła teza, że feministki
        parytetów żądają?
        A z drugą częścią twej wypowiedzi - z wielkim smutkiem, iż taką mamy
        rzeczywistość - muszę się zgodzić.
    • vivian.darkbloom to jest nieetyczne 08.12.06, 10:31
      aborcję ze względu na płeć dziecka uważam za nieetyczną. Niestety trudno jest
      wyegzekwować jej prawny zakaz.
      ja nie znam osoby, która byłaby zwolennikiem prawa do aborcji w każdej sytuacji!
      i przypuszczam, ze większość jeśli nie wszyscy polscy rzecznicy liberalizacji
      ustawy antyaborcyjnej nawet nie wyobrażają sobie możliwości usuwania ciąży w 8
      miesiącu tak jak w Chinach.
      • p.s.j Re: to jest nieetyczne 08.12.06, 14:44
        > > ja nie znam osoby, która byłaby zwolennikiem prawa do aborcji w każdej
        sytuacji
        > !

        Rozumiem, że hasło "mój brzuch - mój wybór" jest uproszczeniem stanowiska i
        zakłada mimo to _jakieś_ ograniczenia aborcji, ale posługując się pewnymi
        hasłami trzeba brać poprawkę na to, iż mogą zostać zrozumiane np. dosłownie.
    • facet123 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 08.12.06, 15:10
      Było wiele razy: Najprosztsza odpowiedź: płód to nie człowiek, tak samo jak
      plemnik to nie człowiek. Usuniecie go to nie żadne odbieranie życia.
      • meg303 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 09.12.06, 11:56
        Równie dobrze mozna dowodzić,ze jajko to potencjalna kura.Przecież to coś
        podobnego.Pomysł zeby chronić życie płodu kosztem życia matki jest
        asurdalny,kiedy matka umrze zginą oboje.
        • spragnienie Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 09.12.06, 19:35
          I niech umieraja!!!! Kazda kobieta ma rodzic, umrze sie jej, trudno. Taki los
          kobiety. "Nasz" brzuch, "nasza" pochwa, "nasza" macica.... Dobre sobie!!!!

          W czy jestesmy gorsze od przedmiotow? Zabieramy czasem glos;-). Och, szkoda
          gadac. Ciesze sie, ze nie mieszkam w Polsce, bo zal sciska serce, lico
          rumieniec wstydu oblewa.
          • iokepine Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 10.12.06, 00:34
            A zdajecie sobie sparwę, że jeśli poprawka do Konstytucji przejdzie, to nawet w
            przypadku ciąży pozamacicznej, która ZAWSZE obumiera, nie będzie mozna legalnie
            przerwać ciąży? A taka ciąża zagraza nie tylko zdrowiu, ale i zyciu kobiety:|

            Zimno mi się robi, jak sobie pomyślę, do czego moze dochodzić.
            • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 10.12.06, 14:30
              Już jakiś ordynator się wypowaidał, ze usuwać takiej ciąży nie trzeba a w razie
              krwotoku pomogą. Chyba pomogą dół wykopać.
              • kochanica-francuza Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 10.12.06, 15:01
                sir.vimes napisała:

                > Już jakiś ordynator się wypowaidał, ze usuwać takiej ciąży nie trzeba

                Który? Który?
                • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 10.12.06, 15:26
                  Gdzieś na gazecie , znajdę to wkleję.
                  • iokepine Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 10.12.06, 18:07
                    Koniecznie!
                    • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 11.12.06, 10:54
                      Wiesz jaka jestem cienka w szukaniu linków. To chyba w Białymstoku albo w innym
                      na B. A może w Płocku? Był o tym wątek na Zdrowiu Kobiety bodajże. Dziś jeszcze
                      poszukam.
              • meg303 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 11.12.06, 10:51
                P....nie! sorry,ale wściekłam się.Pęknięta ciazą pozamaciczna to masywny krwotok
                do jamy brzusznej i stan zagrożenia życia.Matki.
    • lattimer Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 10.12.06, 01:15
      Mnie to nie wzrusza - gdyby nie aborcja i badania płci płodu "owa"
      Chinka "zabiłaby" swoje dziecko po narodzeniu - jeśli okazałoby się
      dziewczynką. Zatem aborcja stosunku Chinczyków do ingerencji w rozkład płci -
      nie zmieniła i nie zmieni.

      Wszyscy przeciwnicy aborcji twierdzą "że trzeba być potworem/mordercą" aby
      popierać aborcje. Nie rozumiem tego- ja popieram aborcje całkowicie. Sama wiem,
      że nie doporowadziłabym do zajścia w ciąże - ale zdaję sobie sprawę,że nie
      każdy postępuje racjonalnie.

      Za nieplanowaną ciąże jest odpowiedzialny również partner- jeśli on nie jest
      gotowy na bycie ojcem, dlaczego kobieta ma brać na siebie całą moralną
      odpowiedzialność? Dlaczego w tej dyskusji nie uczestniczą panowie? Pytanie do
      NIEKTÓRYCH Panów : JESTEŚCIE AŻ TAKIMI HIPOKRYTAMI? krytykujecie kobiety
      poddające się aborcji i nazywacie je "dzieciobójczyniami" natomiast to
      zazwyczaj Wy częsciej preferujecie "metody naturalne" antykoncepcji - jasne,
      tak jest przyjemniej. Ale kiedy dowiadujecie się, że kobieta zaszła w ciąże -
      czujecie się ofiarami? osobami pokrzywdzonymi? modlicie się aby poroniła? KTO W
      TEJ SYTUACJI JEST POTWOREM?

      I jakim prawem o ustawie antyaborcyjnej ma zadecydować głos osoby, której
      wiedza społeczna równa się zasobowi wiedzy ucznia 4 klasy podstawowej? Bo
      Demografia, Demografia ...no jasne, wszak mamy państwo opiekuńcze i rozsądnie
      jest myśleć JEDYNIE TAKIMI KATEGORIAMI.

      POPIERAM ABORCJĘ!!
      • meg303 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 11.12.06, 10:58
        A kobiety w Indiach,jeśli urodzi się dziewczynka to po prostu jej nie
        karmią.Dziecko po kilku dniach umiera z głodu i odwodnienia.Czy to jest lepsze
        od aborcji we wczesnym okresie ciąży?
        • sir.vimes Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 11.12.06, 10:59
          Dla szalonych prolifersów to chyba bez różnicy.
          • meg303 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 11.12.06, 15:00
            Wiem,ale cierpienie zygoty po podaniu środka wczesnoporonnego to nie to samo co
            cierpienie umierającego z głodu noworodka.
            Obrońcy życia za wszelką cenę nigdy tego nie pojmą
            Pozdrowki
            • wzr1 Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 12.12.06, 20:41
              > Wiem,ale cierpienie zygoty po podaniu środka wczesnoporonnego to nie to samo
              > co cierpienie umierającego z głodu noworodka.

              Czy cierpienie można stopniować? Jednakowo źle należy ocenić rodziców w obu
              przypadkach i takie same powody nimi kierują.
              A zwolennicy zabijania pewnie dla własnej wygody próbują chcą zgody na pewnien
              sposób zabijania(oczywiście taki na którym można zarobić)
              • kochanica-francuza Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 12.12.06, 20:47
                w
                > A zwolennicy zabijania pewnie dla własnej wygody próbują chcą zgody na pewnien
                > sposób zabijania(oczywiście taki na którym można zarobić)

                Jasne, bo my tu wszystkie jesteśmy kryptoginekolożkami .

                Jestem przeciwna aborcji z wyjątkami: gwałtu i kazirodztwa tudzież zagrożenia
                życia matki. Ze zdrowiem matki - konflikt praktycznie nierozstrzygalny. Nie
                wiem, czy zagrożona utratą wzroku nie usunęłabym ciąży.

                A co powiesz na ciążępozamaciczną, która obumrze tak czy owak?
              • iokepine Re: pytanie do akceptujących aborcje............. 12.12.06, 20:59
                wzr1 napisała: >
                > Czy cierpienie można stopniować? Jednakowo źle należy ocenić rodziców w obu
                > przypadkach i takie same powody nimi kierują.

                zapewne ciebie pobli tak samo, jak nabijesz sobie guza na głowie, i tak samo,
                jak ktoś próbuje ci wyrwać z głowy ucho, albo nawet ucina ci głowę?
        • vivian.darkbloom trzeba sie zgodzić... 13.12.06, 10:06
          niestety trzeba się zgodzić, ze lepiej już gdy kobieta usunie ciążę we wczesnym
          stadium niż skazuje dziecko na śmierć głodową albo zostawia na śmietniku, bo
          jego cierpienia sa wtedy większe. nie można jednak przechodzić nad tym do
          porzadku dziennego i trzeba walczyć z aborcjami spowodowanymi płcią dziecka.
          • p.s.j Re: trzeba sie zgodzić... 13.12.06, 11:00
            Nie rozumiem jednak, dlaczegóż to nagle chcesz pozbawić kobiety prawa o
            decydowaniu o swoim brzuchu i zmuszać je do noszenia ciąży tylko dlatego, że
            płód jest potencjalnie żeński.
            • iokepine Re: trzeba sie zgodzić... 13.12.06, 12:47
              Bo to nie kobiety tu decydują, tylko cała rodzina, która czyni naciski, by
              wyczekiwany jedynak był chłopcem.
            • vivian.darkbloom Re: trzeba sie zgodzić... 13.12.06, 20:14
              nie piszę z perspektywy prawnej, bo jest rzeczą oczywistą, że przepis: zakazuje
              się usuwania ciąży ze względu na płeć dziecka byłby w większości przypadków nie
              do wyegzekwowania, wiec nie dązę do pozbawiania kobiet żadnego prawa.
              po prostu uważam usuwanie ciąży ze względu na płeć za nieetyczne, za skrajny
              przejaw dyskryminacji ze względu na płeć.
              • p.s.j Re: trzeba sie zgodzić... 14.12.06, 13:18
                No to się nie zgodzimy, bo ja w tym widzę skrajny przejaw nieograniczonej
                wolności do aborcji, czyli pełne urzeczywistnienie hasła "mój brzuch - mój
                wybór".

                Cała istota tego wątku nie opiera się de facto (jeżeli dobrze rozumiem intencje
                autora) na zagadnieniu "czy aborcje żeńskich płodów są etyczne", tylko na
                pytaniu, czy postulując nie ograniczone w jakikolwiek sposób prawo do aborcji
                nie zapominamy, że może ono przynieść wcale niechciane przez nas skutki, np.
                usuwanie płodów potencjalnie żeńskich. Albo płodów, które po urodzeniu nie
                dadzą nam przedstawicieli rasy aryjsko - germańskiej... (w środowiskach
                propagatorów nazizmu taki program Lebensborn do n-tej potęgi... Przerażające,
                prawda?).
                • sir.vimes Re: trzeba sie zgodzić... 14.12.06, 14:12
                  Ale w tych przypadkach to nie kobieta decyduje o własnym brzuchu.

                  To co piszesz jest b. zgrabne ale to jednak sofistyka.
                  • p.s.j Re: trzeba sie zgodzić... 14.12.06, 16:31
                    A kto, jak nie kobieta? Owszem, czasami w decyzji uczestniczy oboje rodziców,
                    co tylko dobrze świadczy o tych rodzinach, jako o stosujących "świadome
                    macierzyństwo".
                    • p.s.j a tak na serio to... 14.12.06, 16:36
                      ... to mam rację przynajmniej o tyle, iż nie jesteś w stanie stwierdzić, na ile
                      dana Chinka (czy Hinduska, vide artykuł ze strony startowej "Gazety" na dziś
                      dzień) chce czy nie chce mieć potomstwa rodzaju żeńskiego. Fakt, że wynika to z
                      wielowiekowej kultury, nie zaprzecza, iż ona NAPRAWDĘ nie chce mieć tego
                      dziecka. Właśnie dlatego, że dziecko miałoby być dziewczynką.

                      A skoro może go NAPRAWDĘ nie chcieć, to czy broniąc postulatu "mój brzuch itp."
                      możemy ją potępiać? Za co? Ona tylko realizuje swą osobniczą wolność.

                      (zgadzam się, część takich aborcji moze być robiona "wbrew" emocjom konkretnej
                      kobiety. Czy jednak świadomość, iż potencjalnie może dojść kiedyś do jakiś
                      nadużyć przy aborcji - staje nam na przeszkodzie by postulować
                      dopuszczenie "swobodnej" aborcji w takiej, na przykład, Polsce?)
                      • iokepine Re: a tak na serio to nie masz racji n/t 14.12.06, 18:19



                      • sir.vimes Re: a tak na serio to... 14.12.06, 20:54
                        Widzisz , dla mnie to sofistyka...

                        Bo ta wspomniana Chinka , owszem, czasami NAPRAWDĘ nie chce a czasmi to nie w
                        pełni jest jej decyzja.

                        Np. w Polsce jeszcze niedawno posiadanie dziecka z zespołem Downa było strasznym
                        wstydem, nieszczęściem, dowodem na nienormalność i gorszość całej rodziny;
                        opinia społeczna była wyrozumiała wobec zostawiania takich dzieci w zakładzie ,
                        w szpitalu itp,
                        po jakimś czasie klimat wokół takich dzieci zmienił się , pamiętasz serial o
                        symapatycznym chłopcu z zespołem d. ? Częściej pisano na ten temat, rozwiewały
                        się różne mity o chorych
                        teraz można BEZ WSTYDU CHCIEĆ urodzić takie dziecko.

                        Gdyby te Chinki mogły bez wstydu, bez poczucia gorszości CHCIEĆ urodzić
                        dziewczynkę - możnaby mówić o wolności.
                        • marta.oo Re: a tak na serio to... 18.12.06, 10:38
                          czyli uważasz , że kobieta może mówić "mój brzuch-moja decyzja" , ale już nie
                          zakładasz , że kobieta może odczuwać wstyd i poniżenie gdy urodzi dziewczynkę?
                          skoro wolność to i wolność wyboru, dziewczynki jako "gorszy płód" idą na
                          skrobankę nie tylko w Chinach ale i w Indiach, razem ponad 2 mld ludzi uważa ,
                          że skrobanka jest czymś normalnym jak ma urodzić się dziewczynka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka