Dodaj do ulubionych

wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża

29.12.06, 01:33
Jestem od wrzesnia na urlopie wychowaczym, mam 9 miesięczną córkę. Decyzja o
tym, że po urlopie macierzyńskim zostanę w domu była podjęta wspólnie przeze
mnie i przez mojego męża. Niestety, radość bycia w domu z dzieckiem odbiera
mi fakt bycia finansowo zależną od łaski mojego męża. Wiem, że to brzmi
absurdalnie, bo podobno - wg mojego męża - mamy wspólną kasę, ale w praktyce
funkcjonuje to tak, że mąż wydziela mi - zależnie od humoru - po 200, 300
złotych, ostatnio zaszalał i zostawił mi 600 zł ale tylko dlatego ze był
chory i nie planował wychodzenia z domu do bankomatu przez kilka najbliższych
dni...Wiem, że dla niektórych kobiet takie kwoty są i tak dużę, ale akurat
moj mąż zarabia bardzo dobrze. Z resztą nie w tym rzecz - upokarza mnie to
wydzielanie pieniędzy, jak kieszonkowe. "Przecież jak mnie poprosisz, to Ci
daję".... Prosiłam go kilka razy, że skoro mi nie ufa i nie chce, żebym miała
dostep do jego konta to trudno, nie nalegam, ale niech raz w miesiącu położy
mi jakąś sensowną kwotę, która wg niego jest "na dom", żebym mogła nią
gospodarować. Nie po to, żeby sobie zrobić tipsy i wykupić pół sklepu, ale
żeby normalnie funkcjonować, zaplanować jakiś zakup (np. sweterek dla
dziecka, może coś dla niego czy dla siebie), wiedzieć w obrębie jakiej kwoty
mogę się poruszać w danym miesiącu, żeby mieć jakieś minimalne finansowe
bezpieczeństwo. Tłumaczyłam, że teraz, kiedy nie pracuję, jestem od niego
kompletnie zależna, a w razie gdyby coś mu się przydarzyło (w marcu miał
wypadek w drodze do pracy, cudem przezył) to pozostaję z tymi 200 złotymi,
które mi łaskawie dał... Nie skutkuje, niestety. Za to już dziś pytał mnie o
mojego PITa, bo w tym roku możemy rozliczać się razem, a dla niego jest to
bardzo korzystne z racji wysokich zarobkow. Czyli zeby rozliczać sie razem to
mamy wspólną kasę, ale żebym miała jakikolwiek dostęp do jej części to już
nie....
KIlka dni temu była Gwiazdka. Kupiłam mojej niepracującej siostrze
symboliczny prezent, książkę za 30 złotych. I co?! Mój mąż miał pretensję, że
nie SKONSULTOWAŁAM Z NIM TEGO ZAKUPU, bo on mojej siostry nie lubi i nie
zyczy sobie, zebym jej coś kupiła za jego pieniądze!!!!! Z bardzo pobieżnego
rachunku wynika,ze na prezenty dla rodziców i swojego brata wydał ok. 550
złotych.
Czy z moim mężem jest coś nie tak? A może inni mężowie też się tak zachowują?
Wobec takiego traktowania naprawde chce jak najszybciej wrocic do pracy. Mam
dość upokorzen... Czy któraś z Was też miała podobne doświadczenia i może
znalazła jakieś wyjście?

Obserwuj wątek
    • karmapa5 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 01:40
      Oczywiście że to upokarzające, aż dziwne że Twój mąż tego nie rozumie. W tym
      chyba największy problem. On nie wie że źle postępuje. Skoro już z nim
      rozmawiałaś, a rekacji nie ma - to coś tu nie tak. Usiądźcie jeszcze raz, z
      kartką papieru - i ustalcie co i jak, po czym niech on to podpisze i widzi
      codziennie na swoim biurku. By potem nie mówił "nie pamiętam, coś tam coś tam".
      • deczarcik Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 02:10
        Ja naprawdę czekam na jakieś mądre rady... Proszę, nie dogryzajcie sobie, tylko
        spróbujcie mi jakos pomoc.
    • yagiennka Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 01:51
      A w ogóle to dlaczego to nie ty trzymasz kase tylko twój dziecinny mąż?? Jego
      postępowanie jest próba podporządkowania ciebie i ma z tego wyraźną radochę, w
      ten sposób zapewnił sobie kontrolę nad toba. Wałkiem po głowie ;)
      Moja siostra zarabia 1/8 tego co jej mąż i to ona trzyma kase i ona mu wydziela.
      A jest osobą odpowiedzialną jeśli chodzi o wydatki, wszystko rozdziela i opłaca
      - i tak powinno być. Faceci się nie nadają na gospodarowanie kasą bo zwykle
      widzą tylko swój kawałek tyłka.
      • karmapa5 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 01:59
        Jagienka, uwielbiam Twoj szufladkowanie. Faceci to duże dzieci, a kobiety
        zwykle są mądrzejsze i lepiej gospodarują pieniędzmi. Opisany tu przypadek to
        chory układ, ale rozwiązeniem powinno być wspólne konto z dostępem obojga osób,
        a nie dla odmiany wydzielanie kasy przez kobietę. Kalemu ukraść to źle, ale gdy
        Kali ukradnie to dobrze?
        • silic Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 02:07
          naczelna szowinistka RP... ciekawe czy zachowujesz się tak jak piszesz
          • romanek36 facet ma jakiś defekt 29.12.06, 02:27
            Musi być z nim coś nie tak, skoro w ten sposób się dowartościowywuje jako głowa
            rodziny... Współczuję żonie i mogę doradzić tylko jedno - wracaj do pracy jak
            najszybciej. A na przyszłość doradzam liczyć wyłącznie na siebie,
          • yagiennka Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 11:10
            Oczywiście :) Mówię to co myslę i robię to co myślę. A szownista to chyba ty
            jesteś. Przeczytaj sobie definicję szowinizmu.
        • yagiennka A mi to wisi 29.12.06, 11:08
          czy ty uwielbiasz czy nie :) Mogę pisac co chcę. Chodzi o wspólne dobro,
          wiekszość par jakie znam o ile nie wszystkie jest tak zorganizowana, że kase
          trzyma kobieta. I wychodzą na tym bardzo dobrze, nie pozwalają facetom
          przepuszczac na piwsko, gry i inne bzdury.
          • jack79 Re: A mi to wisi 03.01.07, 12:10
            > trzyma kobieta. I wychodzą na tym bardzo dobrze, nie pozwalają facetom
            > przepuszczac na piwsko, gry i inne bzdury.

            no wychodzą bardzo dobrze bo zamiast na piwsko przepuszczają szmal na ciuchy,
            kosmetyki, doniczki i nne duperele :)
        • aska61 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 11:49
          załóz karte do bankomatu i korzystaj z waszego wspolnego konta , ale znając
          zycie to nie rozwiąze problemu .mam podobna sytuacje u siebie w domu ,
          rozliczana jestem niemal z każdej złotówki i zawsze osadzana jako rozrzutna .
          To chyba specyficzny typ ludzi lubiacych dominowac w domu -mezowie .
      • deodyma Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 12:07
        i mnie to samo przyszlo na mysl. uwazam, ze maz autorki postu doskonale wie, co
        robi. najwidoczniej caly czas usilowal podporzadkowac sa sobie i teraz mozna
        powiedziec, ze mu sie to udalo. ciezko teraz bedzie odkrecic cala ta sytuacje
        ale bedzie musiala to zrobic dla ich wspolnego dobra.
    • pietrek666 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 02:59
      Ja nie mam swojego konta, bo nie mam takiej potrzeby. W poproszenia małży o
      stówę czy dwie na zakupy, albo dychy na fajki wcale mnie nie upokarza. Za dużo
      główkujesz i wymyślasz jakieś pierdoły :DDD
      • pietrek666 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 03:14
        A poza tym jak masz z proszeniem taki problem, to niech Ci założy do tego konta
        Visę Economic, albo Classic z limitem wydatków za 5 zł.
        Ja mam taką i do tysiąca zł mogę robić zakupy.
        Drugie wyjście to jeżeli robisz dużo zakupów w hipermarkecie, to załóż sobie
        ich kartę. Opłat dodatkowych jest niewile (jakieś 30 zł/miesiąc).
        A zyski z obu kart są conajmniej trzy:
        1. Zniknie prblem proszenia.
        2. Wszystkie zakupy są księgowane hurtem jednego dnia, czyli dostajesz 30 dni
        darmowego kredytu.
        3. Nie okradną Cię z gotówki.
    • reek Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 03:01
      Kurcze to upokarzające.
      Porozmawiaj z mężem i powiedz, że chccsz mieć dostęp do konta
      a jesli powie nie to wracaj do pracy a on niech wydaje na opiekunkę!
      Mój mąż zarabia dużo więcej ode mnie i konto mamy wspólne.
      Jego pieniądze to są po prostu nasze pieniądze.
    • maretina wracaj do pracy, zaloz oddzielne konto/nt 29.12.06, 07:59

    • qw994 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 08:12
      Powinnaś wrócić do pracy, skoro masz męża-kretyna.
      Powinnaś mieć dostęp do jego konta i kartę. Co za porypana sytuacja. Brak słów.
      • mateo124 dziwny koleś, chyba faktycznie dupek 29.12.06, 10:18
        Moja żona też jest na urlopie wychowawczym, ja utrzymuje dom. Do głowy by mi
        nie przyszło, że tak można traktować własną żonę. Zmuszał go ktoś żeby się z
        Tobą żenił? A gdzie tu miłość do Ciebie, bo jakoś nie widzę, może ślepy
        jestem... Pracuję po kilkanaście godzin na dobę i jestem najszczęśliwszy na
        świecie, że wracam do ukochanej żony, do zadbanego domu, do dopilnowanego i
        wychuchanego dziecka i za taki komfort zapłaciłbym każde pieniądze! Moja żona
        ma dostęp do wszystkich pieniędzy, które zarabiam bo nie wyobrażam sobie, żebym
        miał się wcinać do prowadzenia przez nią domu. Chora sytuacja, straszliwie
        chora! Faktycznie nie pozostaje Ci nic innego jak szybki powrot do pracy bo im
        dłużej będziesz na jego łasce, tym bardziej będziesz tracić szacunek do samej
        siebie, a jemu lekceważenie żony wejdzie w krew na dobre. Historyjka z
        prezentami - porażająca. Facet kwalifikuje się na leczenie.....
    • silic Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 11:34
      Z twoim mężem jest coś nie tak, nawet bardzo.
      Nie wiem czy kwestię tego kto zajmuje się domem ustalaliście wspólnie czy to
      "samo" wyszło ale może spróbuj trochę nim potrząsnąć. Nie kupuj niczego do domu
      - jedzenia, chemii czy co tam jeszcze potrzebujecie. Jeśli będzie miał pretensje
      to powiedz, że to on trzyma pieniądze więc niech on kupuje, przedstaw mu listę.
      Pita oczywiście nie dawaj mu, może zrozumie.
      • angoisse Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 11:39
        ?? facet, co ty radzisz. W domu jest małe dziecko, ma żyć w brudzie i chlewie i
        łapać choroby, aż się mężuś domyśli, ze trzeba dać kasę?
        • mozambique Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 12:28
          predzej mezus cos złapie niz dziecko
    • karinka82 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 11:56
      Nierstety, rozumiem Twoją sytuację.

      Moja sytuacja jest trochę inna, bo my nie mamy dziecka, ale tez mamy osobną
      kasę. I skutek jest taki, że ponieważ ja zarabiam o połowę mniej niż mąż, a
      prawie wszystko wydają na utrzymanie domu (mąż opłaca rachunki), to niemal nic
      mi nie zostaje na jakieś moje wydatki itp. A mąż ma na wszystkie swoje
      zachcianki. Czuję się przez to poszkodowana. Nie wiem, jak mu powiedzieć, że
      pieniądze powinny być wspólne, żeby nie odebrał tego jak atak - że chce mu
      zabrać jego kasę.
      • fergie1975 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 12:38
        opłaca rachunki czy daje na rachunki?
        niech tak sobie by poszedl sam do sklepu i wymyslil co trzeba kupic, co na
        obiad, co dla dziecka ..., czy wie jakie jogurty lubicie itd, jaki proszek
        najlepszy, czy papier toaletowy ma byc zolty czy w kwiatki...??
        Niewiele facetów to potrafi. Jezeli potrafia to czasem sie zastanawiam na
        nimi :)
        Jezeli te rzeczy robi kobieta to powinna miec dostep do kasy i nia zarzadzac,
        proste. Jezeli facet wie lepiej, to facet. Ale bez zadnego kieszonkowego, bo
        nie jestesmy dziecmi.
        • karinka82 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 13:02
          Ja to wiem, myślę dokładnie tak samo. Ale jak to wytłumaczyć mężowi?

          Ostatnio myśleliśmy o kupnie nowych mebli. Mi się podobały zupełnie inne niż
          jemu. A wtedy mój mąż stwierdził, że oszczędności, które mamy, są odłożone tylko
          z jego pensji, więc to on może zdecydować, jakie meble sobie kupimy. mMówił to
          zupełnie poważnie.
          No i co wówczas takiemu odpowiedzieć?
          • lolyta Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 30.12.06, 04:05
            > No i co wówczas takiemu odpowiedzieć?

            Ze nie przypominasz sobie zebyscie podpisywali intercyze przed slubem i
            pieniadze w zwiazku z tym sa wspolne.
          • fergie1975 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 02.01.07, 22:23
            a nie pytalas dlaczego jest taki i dlaczego robi Ci przykrosc? poza tym ze
            dobor mebli to takie "niemeskie zajecie".

            ..::*Fergie1975*::..
            • karinka82 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 02.01.07, 22:29
              To nie chodzi o męskie czy niemęskie zajęcie, ale o sam fakt.

              Nie wiem, po prostu, co robić, aby zmienić ten stan rzeczy, który dla niego jest
              na pewno b. wygodny. Nie chcę, by odebrał to jak jakiś zamach na jego własność,
              czy coś takiego.
              Nie umiem za bardzo wytłumaczyć, o co mi chodzi, może dlatego, że trochę gubię
              się w tym wszystkim. Nigdy nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, w moim
              rodzinnym domu finansami zajmowała się moja mama, przy czym muszę dodać, że
              robiła to b.rozsądnie, nie wydawała na jakieś fanaberie, bo w domu się nie
              przelewało.
    • ariete1 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 13:34
      Moim zdaniem to pewna forma władzy faceta nad kobietą.Przeszłam dokładnie taką
      samą sytuację, mało tego dla męża zrezygnowałam z zasiłku wychowawczego,
      chociaż nasza sytuacja nie była dobra + niepełnosprawne dziecko.Mój mąż jest
      obcokrajowcem i nie chciałam komplikować mu życia zaświadczeniami z urzędów itp.
      Efekt: po dziś dzień wspominam to upokorzenie i dało mi to dużo do myślenia.
      Dzisiaj jesteśmy na takim etapie, że nasz związek praktycznie nie istnieje.
      Mój mąż nie szczędzi pieniędzy na zaspokajanie swoich potrzeb i niestety tylko
      swoich, co było widoczne od zawsze, ale ja starłam się widzieć tylko pozytywne
      aspekty sytuacji.. Po 2 latach wróciłam do pracy i realnych pieniędzy.I tak
      naprawdę to czuję się tak jakbym byla sama finansowo, bo małżonek uważa że
      równouprawnienie to kwestia własnych pieniędzy na własne wydatki.Masz to
      wydajesz, nie zarabiasz, nie wydajesz.Proste, co?
      A zatem- nie gódź się na takie traktowanie, wyjaśniaj do skutku, mów o swoich
      odczuciach, bo najgorsze to pozwolic na dalszy rozwój sytuacji.Ty zajmujesz sie
      waszym dzieckiem, musiałaś zrezygnować z pracy itd.
      Pozdrawiam.
      Basia
    • meessi Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 13:57
      Powiem Ci tak. Ja byłam dokładnie w takiej samej sytuacji, musialam go prosic o
      każda złotóweczkę, nigdy nie żałował i nie kazal się spowiadac i zawsze dawal
      ile chcialam, ale dochodzilo do straszliwie absurdalnych i drażliwych sytuacji.
      Nigdy nie bylo mowy o wspolnym koncie. Wszystkie rachunki zawsze placil on,
      zakupy robiliśmy razem i wlasciwie można powiedziec, ze nie potrzebowalam
      pieniędzy bo mieliśmy z dzieckiem wszystko. Dla mnie to byl koszmar on nie
      widzial problemu. Tak po prostu jest i z mojego doświadczenia, jedyną możliwą
      zmianą sytuacji jest pójście do pracy i posiadanie własnej kasy.
      Ja teraz mam jeszcze bardziej niewesoło, kupil mieszkanie, w którym mieszkamy.
      Płaci bardzo duży kredyt, rachunki itd. Ja zatrudniam nianię, ale oczywiście na
      czarno, więc w razie czego nie udokumentuje swojego wkładu, a z pewnych
      względów nie moge na razie "wpisać " się oficjalnie w to mieszkanie w akt
      notarialny. Uwierz mi nie jesteś jedyna i szczerze mówiąć nie slyszalm, zeby
      któraś dziewczyna rozwiązała tą sytuację inaczej.
    • elsbieta Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 30.12.06, 04:43
      Powiem, jak jest u mnie.
      Oboje pracujemy i mamy wspolne konto, ale oprocz tego mam wlasne pieniadze,
      ktore co miesiac odkladam na konto, ktore jest tylko moje (to byl pomysl meza)
      Za pieniadze ze wspolnego konta kupuje rzeczy do domu i dla nas obojga. Moje
      wlasne konto jest po to zebym miala pieniadze, z ktorych zupelnie sie nie musze
      rozliczac. Przyznam tez, ze jestem rozrzutna i ucze sie gospodarowac
      ograniczona suma, a nie wydawac wszystko. Wiadomo tez, ze kobiece ciuchy i
      koszty dbania o siebie (fryzjer, kosmetyki) sa duzo wieksze niz meskie.
      Mezczyzni nie sa czesto w stanie zaakceptowac, ile kobieta wydaje na siebie.
      Lepiej niech nie wiedza.
      Nikt nie moze byc w sytuacji gdy prosi sie o pieniadze.
      Proponuje Ci jak najszybszy powrot do pracy. Moze zastosuj ultimatum: powiedz,
      ze to zrobisz o ile nie bedziesz miala wlasnych pieniedzy. Zastanow sie, czy
      nie byloby lepiej gdybys jednak wrocila do pracy.
      • naatii Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 30.12.06, 13:22
        uuu.. no to masz niewesoło. Co to znaczy wydzielac kase??!! Oj dla mnie taki
        układ jest chory. Jestes od niego zależna, musisz się prosic o kase na swoje
        potrzeby- a przeciez jakieś swoje potrzeby masz.. Ja tam mężowi nie wydzielam
        kasy ani on mnie. Ma ochote iśc na piwko czy potrzebuje kase na cokolwiek, to
        wie gdzie są pieniążki, jak ja czegos potrzebuje tez biore. Oczywiście wszystko
        z rozsądkiem. Opłacamy mieszkanie, rachunki, odkładamy na przyszłość jakąś
        część a reszta jest do naszej WSPÓLNEJ dyspozycji... Nigdy czegoś takiego nie
        było, nawet gdy ja nie pracowałam tylko mąż..
        Znajoma też się swojego faceta prosi o kase bo jej wydziela ! Doszło do tego
        stopnia, że przyszła pozyczyć kase na podpaski bo ona kasy nie ma, a jej facet
        teraz jest w pracy i nie ma skąd wziąść kasy ! Miał jej dać , ale jakoś
        zapomniał... !! Chore i dla mnie niepojęte...
    • trusia29 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 02.01.07, 23:06
      i to kolejny dowód na to, że konto i pieniądze w małżeństwie powinny być wspólne
      :) zaufanie to podstawa, mialam wspólne konto z pierwszym mężem jeszcze 2
      miesiące po rozwodzie (nie mialam czasu na zalatwianie spraw w banku) i nikt
      nikogo nie okradł, z drugim mężem mam wspólne konto, odkąd mieszkamy razem...
      dla mnie to postawa bycia razem, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji jak u
      autorki watku... ona siedzi z dzieckiem w domu a mąż jej kase wydziela i odklada
      sobie zarabki na wlasnym koncie...a czyje ona dziecko wychowuje? a komu sprzata
      i gotuje??? wiem, ze zaraz napadna na mnie zwolenniczki ciulania wlasnej kasy na
      wlasnych kontach (zwykle te zarabiajace więcej niż ich mężowie) ale zdania nie
      zmienię ! i uprzedzam ewentualne pytania - mam dobry zawód i zarabiam przywoicie
      (mąż tez), gdyby zaszla potrzeba lub jakiś przypadek losowy utrzymywałabym męża
      nie odbierając mu dostepu do konta.
    • no1teresa Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 03.01.07, 00:13
      nie tylko powinnas pojsc do pracy, mozesz takze uswiadomic mezowi, ze wystapisz
      o alimenty na dziecko i jego udzial w oplatach, jezeli nie uda sie wam dojsc do
      porozumienia w kwestii finansow,
      moze on nie wie, ze to jego obowiazek, a nie łaska, czy dobra wola ?
      • uyu Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 03.01.07, 03:03
        Twoj uklad, bo trudno to nazwac malzenstwem, ktore, à priori, opiera sie na
        partnerstwie, jest po prostu chory! Trudno mi zrozumiec jak moglas sie na to
        zgodzic. Jesli macie osobne konta, to miejscie je sobie. Jednak pierwszym
        krokiem po slubie powinna byc wizyta w banku i udzielenie sobie nawzajem
        plenipotencji. Co bedzie jesli jemu cos sie stanie? Pojdziesz zebrac? Przeciez
        macie wspolne dziecko, ktoremu trzeba wiele rzeczy zapewnic. Rownie w dniu
        dzisiejszym jak i w przyszlosci. A przedtem jak bylo? Wyliczaliscie ile ktore
        zjadlo kromek chleba i dzieliliscie koszty?
        Obudz sie i porozmawiaj z nim po dobroci, jesli nie zrozumie pozostaje tobie do
        zrobienia tylko jedno, amianowicie to co proponuje moja przedmowczyni no1teresa.
    • sylpha Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 03.01.07, 10:14
      Hej,
      jakbym czytała o nas. Mój mąż też mi tak wydzielał. Niezbędna była szczera i
      odważna rozmowa. To była kwestia dalszego bycia razem nawet. Ostro pojechałam
      ale trzeba było. Opłacało się bo już się tak nie męczę.
      W ogóle to mamy trzy konta, każdy ma swoje i jedno jest wspólne. Pensje wpływały
      na prywatne. Wiem że rozwiazaniem najlepszym jest jedno konto (chociażby ze
      względu na mniejsze opłaty) ale mąż ma działalność gosp i musi mieć konto
      oddzielne. Ja mam swoje konto od czasów liceum wiec tak zostało. Częś mojej
      pensji wkładałam na wspólne konto, a co mi tam zostało miałam na "waciki" i ew.
      prezenty, wyjścia.
      Wspólne konto jest na dom i życie. Teraz jestem w domu bo wychowuję dziecko, ale
      do momentu aż wrócę do pracy na razie mąż zarabia i co ma wkłada na to wspólne
      konto. Tak żebym nie musiała go prosić, "pane da me da meee...." także doskonale
      cię rozumiem. Czułam się bezwartościowo. Fatalnie.
      Czasem zdarzy mu się zapomnieć o przelewie na czas, wtedy ja zapominam zrobić
      obiadu... Temat wraca i na drugi dzień pieniądze są na koncie.

      sylpha
    • jendza1 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 03.01.07, 11:55
      Deczarciko,
      wyrazy wspol-czucia...
      Mysle, ze sprawa finansow to rodzaj papierka lakmusowego, ktory pozwala
      dostrzec, ze problem jest glebiej...

      Tak naprawde nie chodzi Ci przeciez o to, ze on Ci wydziela 200 zl zamiast 300
      na przyklad, tylko o to, ze Cie kontroluje, wylicza, nie ufa, podporzadkowuje
      sobie itd - czyli mowiac w skrocie wielkim, ale trafiajacym w sedno, mam
      nadzieje: nie szanuje, probuje sprowadzic do roli przedmiotu, ktory tak ma
      tanczyc, jak on zagra...

      Obawiam sie nadto, ze sprawa pieniedzy nie jest jedyna przestrzenia Waszego
      bycia, gdzie on probuje dzialac w taki sposob wlasnie.
      I teraz pytanie: na ile CI to odpowiada, na ile sie jestes w stanie z tym
      pogodzic, trwac tak i nie czuc zarazem potrzeby odbicia tego sobie w
      przyszlosci na przyklad?
      BO jesli CI to nie przeszkadza w gruncie rzeczy, a jedynie czasem doskwieraja
      drobiazgi w stylu wydzielonej mniejszej kwoty, niz bys chciala, to powalcz o
      wieksza - dobre pomysly w wypowiedziach w Twoim watku na pewno pomoga.

      Jesli jednak Twoj protest budzi przede wszystkim jego brak szacunku, to trzeba
      powalczyc naprawde. I trzeba wiedziec, ze taka walka moze sie skonczyc
      wlasciwym uporzadkowaniem Waszego malzenstwa, ale tez rozstaniem.
      Rozpoczynajac taka walke trzeba byc tego swiadomym.

      Zeby dac ilustracje tego, o czym mowie.... Wyobrazmy sobie, ze przerywasz
      wychowawczy, wracasz do pracy... i masz juz swoje pieniadze. Swietnie! Problem
      rozwiazany... Czyzby? A czemu by Ci teraz nie robic wody z mozgu, ze dziecko
      niedopilnowane, bo niania do chrzanu, a Tobie sie zachcialo pracowac nie
      wiadomo po co? A tak w ogole, to przynosisz za malo pieniedzy do domu, a poza
      tym to mu nie smakuje to, co gotujesz, itd. itp...

      U poczatku naszego wspolnego bycia nie mialam najmniejszych watpliwosci, ze
      albo bedzie NAPRAWDE, bedziemy isc razem i w jednym kierunku, kochajac sie,
      ufajac sobie, szanujac i wspierajac sie nawzajem, albo ja odpadne, bo mam za
      malo sily, zeby trwac w ukladach na niby. Wole sama i pod mostem, byle w
      spokoju.

      Wiesz, gdy czlowiek tak bez sily na opor znosi zle traktowanie, bierze je w
      siebie i milczy, to mu sie najpierw zbiera zal, zlosc i wszelka inna zla
      energia, a potem rodzi sie ogromna potrzeba, by sobie to wszystko
      zrekompensowac.... I bywa z ta rekompensata roznie - mozna ja wyegzekwowac na
      wspolmalzonku, kiedy mu sie jakos powinie noga, mozna sie zasadzic na dziecku
      (stad sa maminsynki) itd. I tak sie rodzi spirala zla.

      Zatem - jesli zdecydujesz sie wyczyscic wszystko i ustawic cale Wasze
      malzenstwo do pionu - masz szanse na pelne milosci, spelnione zycie, ale tez
      moze sie okazac, ze malzonek nie jest zdolny do takiego zycia i...
      Jesli zdecydujesz sie na drobne korekty tylko, a cala reszte jakos zechcesz
      podzwigac na grzbiecie - bardzo warto, zebys sobie tego garbu nie brala do
      serca, nauczyla sie przetwarzac w sobie ten zal na pozytywne energia i
      dzialania, i szla po prostu do przodu. Wiesz, najgorsze jest, ze taka
      potencjalna negatywna energia bedzie przede wszystkim niszczyc CIebie...

      Jakkolwiek zatem nie zdecydujesz - dbaj, prosze, przede wszystkim o czystosc
      wlasnych uczuc. A zeby uczucia byly 'w porzadku', trzeba je wesprzec wlasciwymi
      aktami woli..., znaczy decyzjami...

      Pamietaj, niczego nie musisz...

      Pozdrawiam serdecznie i bardzo trzymam kciuki!
      j


      • no1teresa no wlasnie 03.01.07, 12:05
        tez mialam zapytac, co to za milosc?
        milosc???
      • deczarcik Jendza1 ... 04.01.07, 00:30
        Przeczytałam uwaznie wszystkie posty, ale Twój dosłownie wbił mnie w fotel. Czy
        mogłabym jakoś się z Tobą skontaktować?
        • jendza1 Re: Jendza1 ... 04.01.07, 12:42
          Napisz na priva na gazecie, prosze
          Pozdrawiam - j.
          (wystarczy kliknac na moj nick i pojawi sie okienko...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka