Dodaj do ulubionych

Apetyt na linię, czyli ..

    • okragla 65- Waga wreszcie w dół 05.02.08, 23:23
      Waga wreszcie w dół

      Uffff, wreszcie się ruszyło w dół. Od świąt jakoś mi wróciło kilka kilogramów i zamiast je gubić, kumulowałam. Wszystkiego się uzbierało wprawdzie nie za dużo, bo koło 5 kg, ale i tak świadomość kuła gdzieś tam na dnie.
      Pewnie, aby się nie denerwować, mimo, że odżegnuję się od wszelakich wyścigów wagowych, nie wchodziłam na wagę od kilku tygodni. Byłam na nią obrażona.

      Czuję się dobrze i przyzwyczaiłam się do nieobliczalności swojego przewodu pokarmowego i różnych reakcji na te same produkty żywnościowe.
      Czasami zatykam się niestety nawet płynami, szczególnie zimnymi. Bez problemu piję za to herbatę, gorącą, z cytryną i... trzema łyżeczkami cukru :)) Wiem, wiem, odchudzam się, ale... nie znoszę gorącej herbaty z cytryną na gorzko! I basta!

      Czasami nawet jedząc wolno, gryząc dokładnie wszystko i tak to za parę minut ląduje w kanalizacji. Nie są to typowe torsje, wymioty a bardziej ulewanie. Opaska nie chce przepuścić i wraca to razem z powietrzem.

      Nie mogę też zasypiać na boku, gdzie jest pod skórą mikroport. Strasznie mi się wtedy odbija, przelewa, burczy, hałas straszny słyszalny nie tylko przeze mnie.
      Ze spaniem to zauważyłam śmieszną rzecz. Więcej czasu ostatnio zajmuje mi znalezienie dobrej pozycji przed zaśnięciem gdyż... czuję kości jak mnie uwierają. Normalnie nic mi nie wystaje jak u chuderlaków z anoreksją, ale przed snem czuję, że schudłam.

      Okrągła z wystającymi gnatami
    • okragla 66- Różne wymiotki 26.02.08, 10:27
      Różne wymiotki

      Wymiotuję. Od czasu do czasu.
      Zdarza się, że kilka razy jednego dnia a bywa też tak, że raz na tydzień. Nie wiem, od czego to zależy. Najczęściej muszę oddać to, co połknęłam, kiedy wypiję coś zimnego, szybko coś zjem lub sie śpieszę. Opaska pilnuje, aby jedzeniu poświęcać należyty stosowny czas. Jak angielskiej królowej, z szacunkiem.

      Miałam kilka przypadków, że będąc w miejscach publicznych, bez dostępu do toalety nie byłam w stanie się opanować. Opaskowe wymiotki nie są na szczęście takie typowe, tylko spokojne, bardziej jak odksztuszenie śliny, niż chlustające torsje.

      Raz złapało mnie w sklepie budowlanym, kiedy chodziłam oglądać nowe tapety do pokoju syna. Nic pod ręką nie miałam a nowa torebka, no cóż, szkoda mi jej było. Ostatnie jedzenie wylądowało więc w... rękawiczce. Rękawiczkę potem uprałam i wsio ok.

      Innym razem wśród kilkudziesięciu obserwujących mnie ludzi musiałam znaleźć cichy kąt, bo nie było rady. Dobrze, że mnie nikt nie znał... Fakt, że było wkoło brudno, śmierdząco, więc miałam wytłumaczenie.. turystka z francuskim nosem ;)

      Ostatnio dopadły mnie wymiotki w autobusie, na szczęście ciemną nocą i w ogromnym hałasie. Przydała się torebka na pawie zabrana profilaktycznie z samolotu. To nic, że była dziurawa, i tak już wysiadałam a autobus był jak śmietnik ;)

      Okrągła wymiotkowa
    • okragla 67- Staję się wegetarianką 02.03.08, 14:12
      Staję się wegetarianką

      Mimo tego, że lubię mięsko powoli chyba staję się wegetarianką z musu. Od jakiegoś czasu po zjedzeniu czegokolwiek mięsnego źle się czuję. Odbija mi się na kwaśno, czuję tam w środku rewolucję. Chcąc wyeliminować te nieprzyjemne objawy unikam potraw mięsnych. Zarówno w daniach obiadowych jak i zwykłego kawałka wędlinki na śniadaniowej kanapce. Stąd w mojej lodówce królują sery żółte, twaróg i warzywa.

      Czasami chce mi się zjeść porządny kawał mięcha, tak jak ostatnio goloneczkę. Pachniało mi taką gotowaną z miękką skórką golonką cały dzień. Wracając z pracy kupiłam dwie wielkie i ugotowałam. Zjadłam z jednej z nich kawałek wielkości łyżki i... koniec. Nie dość, że miękka i dość tłusta skórka powinna bez problemu przejść przez opaskę, to do tego mocno gorąca. Nic z tego, za kilka minut zwijałam się z bólu. Kęs utknął gdzieś pośrodku i sprawił, że na dalsze delektowanie się pachnącą golonką z musztardą nie miałam ochoty.

      Ucieszyła się z tego moja psina...

      Zostaje mi teraz tylko wąchanie mięsa i przypominanie, jak smakuje.

      Poddając sie operacji założenia opaski nie zdawałam sobie sprawy ze zmian, jakie wprowadzi ona w moje życie.

      Jedną z nich jest sposób jedzenia, trzeba zawsze wolno i dokładnie. Spożywanie posiłków urasta więc do rangi czegoś ważnego. Staranniej dobieram też to, co zjadam. Podczas poznawania świata często kuszą mnie egzotyczne potrawy, różne specjały. Ostatnio był to barani łeb w Marrakeszu i pieczona szarańcza nad masajskim ogniskiem.

      Gdzieś tam na dnie towarzyszy mi ciągle jednak obawa, że moje eksperymenty smakowe mogą się kiedyś źle skończyć. Mam przy dokumentach na laminowanej karteczce specjalną informację medyczną z informacją w kilkunastu językach o mojej opasce. To w razie nagłego przypadku, ale mam nadzieję, że nigdy się nie przyda.

      Opaska powoli wyzwala mnie od nałogu, jakim jest jedzenie. Tylko, abym za szybko nie skończyła, jak osioł z kawału, którego właściciel odzwyczaił skutecznie od jedzenia.


      Okrągła
    • okragla 68- Polowanie na uszy 07.03.08, 22:39
      Polowanie na uszy


      Koleżanka, która też ma opaskę poleciła mi wieprzowe uszy, jako źródło dużych ilości kolagenu. Kolagen ma mnóstwo właściwości, poniżej wypisałam te najważniejsze, dla których muszę go przyjmować:

      * doskonale wygładza zmarszczki pod oczami
      * likwiduje "worki pod oczami"
      * wygładza skórę szyi i poprawia jej pigmentację
      * tworzy na powierzchni skóry właściwej film zatrzymujący wodę
      * likwiduje rozstępy powodując przyrost tkanki skórnej
      * podnosi zwiotczałą skórę
      * regeneruje i przywraca sprężystość wnikając w najgłębsze warstwy skóry
      * uelastycznia i zmiękcza naskórek
      * spowalnia procesy starzenia się skóry
      * ujędrnia ją ją i nawilża
      * systematycznie stosowany koryguje ubytki w skórze i stymuluje syntezę nowego kolagenu
      * wygładza zmarszczki
      * eliminuje przebarwienia skóry
      * zmiękcza brzegi starych blizn i wygładza blizny
      * likwiduje zmiany zapalne skóry - polecany alergikom
      * poprawia krążenie żylne i tętnicze
      * doskonale likwiduje cellulit
      * doskonale ujędrnia biust
      * wspomaga leczenie skóry alergicznej
      * likwiduje obrzęki,
      * likwiduje rozszerzenia naczyń włosowatych i tzw. pajączki
      * stanowi profilaktykę dla najzłośliwszego nowotworu - czerniaka
      * przynosi wyraźną ulgę w parodontozie
      * regeneruje błonę śluzową
      * koi bóle kostne, stawowe, artretyczne, reumatyczne,
      * wpływa na uzupełnienie matrycy kostnej
      * wspomaga leczenie żylaków
      * regeneruje i wzmacnia włosy
      * jest najlepszym na świecie balsamem po goleniu i depilacji.

      Sporo tego się zebrało, więc uszy jako taki cud specyfik muszą być drogie.

      W pierwszym sklepie nie było świńskich uszu, w drugim też nie... dziesiątym także. W jedenastym sprzedawczyni popatrzyła na mnie dziwnym wzrokiem, więc pośpiesznie dodałam, że mi lekarz kazał je jeść ze względów zdrowotnych. I czego sie głupia tłumaczę? Będę z uszu robić obrazy do salonu, odpowiem następnej zbyt ciekawskiej sprzedawczyni.

      W kolejnym sklepie znajoma ekspedientka obiecała sprowadzić z masarni. W innym pani zaproponowała uszy świńskie po polsku, czyli salceson czarny z kminkiem. W kolejnym trafiłam na świnskie półgłowy. Udało mi się kupić parę lekko owłosionych uszu za 35 groszy! Toć to najtańszy specyfik na moje niedoskonałości ciała. Będę od dziś jadła same uszy! Tanie, zdrowe i zawsze lubiłam chrząstki. Jedyny ich minus, że są z mięsa, którego ostatnio nie lubię. Gdyby tak były z żółtego sera, to byłby ideał!

      Wrócmy jednak do naszych bohaterów z włoskami. Ugotowałam oba, robiąc im najpierw gruntowną depilację.

      Teraz leżą przede mną na talerzu, pokrojone w gustowne wąskie paseczki. Ciekawe, czy moja książęca opaska łaskawie je przyjmie na audiencji...

      Okrągła przed uszami
    • okragla 69- Kolagenowe sprawy 11.03.08, 11:18
      Uszy zjadłam bez większych problemów, mimo, że są z mięsa. Nawet mi smakowały, chrupiące chrząstki w połączeniu z delikatną miękką skórką. Muszę teraz tylko opracować system ich zdobywania i będę dostarczać swojemu organizmowi potrzebny kolagen od środka.

      Zastanawiam się też nad kupnem polskiego wynalazku- rybiego kolagenu prawdopodobnie największego odkrycia polskiej nauki u schyłku minionego stulecia.
      Produkt budził emocje już w fazie dopracowywania formuły i badań klinicznych. Obecnie poprzedza go atmosfera jednocześnie niedowierzania i sensacji. Wśród użytkowników podobno wywołuje reakcje euforyczne. Produkt wytwarzany jest w warunkach sterylnych, porównywalnych z laboratoryjnymi. Preparat zawiera 5-9 razy więcej kolagenu od najlepszych światowych kosmetyków z tej grupy i jest od nich jednocześnie kilkakrotnie tańszy.
      Kolagen Naturalny jest produktem wolnym od jakichkolwiek barwników, czy aromatów chemicznych. Jego skład tworzą wyłącznie: czyste białka nieuczulające, woda, stabilizatory oraz kwas mlekowy. Dla wielu osób uczulonych na setki składników kremów, żeli i odżywek - preparat ten jest jedynym możliwym do używania dla celów odmłodzenia skóry.
      Koszt tego specyfiku to ok. 100 zł za 50 ml.

      Stosowanie kolagenu na zewnątrz ciała zaleciła mi też masażystka, która od wczoraj zajmuje się moimi nogami. Poleciła mi także stosowanie podczas kąpieli nacierań z soli i wszelkiego rodzaju glinki rozgrzewające.
      Na początku odchudzania z opaską szorowałam się i nacierałam, ale wtedy chyba przesadziłam z intensywnością. Po tygodniu takich działań moja skóra piekła i bolała.
      Muszę teraz robić to z głową.

      Okrągła
    • okragla 70- Wróciłam do aerobicu 12.03.08, 08:43
      Wróciłam do aerobicu

      No wreszcie przemogłam swojego lenia i chodzę na aerobic. Znów zebrałam się do ćwiczeń przy okazji pracy nad artykułem o nadchodzącej wiośnie i kondycji naszych ciał.

      Dwa razy w tygodniu ćwiczę w rytm szybkiej muzyki. Pierwsze zajęcia są z różnymi przyborami- piłkami, gumami itp. a drugie mają za zadanie pobudzić moje mięśnie brzucha.

      Zauważyłam, że po roku od ostatnich moich wygibasów aerobicowych jestem wytrzymalsza i nie męczę się tak szybko ja wtedy.
      Najsłabsze mam chyba ręce, po kilkunastu wymachach robią się ciężkie jak z ołowiu i muszę chwilkę odsapnąć.
      No i zdecydowanie lepiej wyglądam, kiedy spojrzę na siebie w lustra na ścianie zza prowadzącej zajęcia.

      Zapisałam się też na taniec brzucha z chustami. Zawiązuję na biodrach chustę z malutkimi blaszkami i wyginam się jak hinduska tancerka. Blaszki dzwonią przy tym dźwiękiem miłym dla ucha a i fajnie sie czuję.
      Jakbym była co najmniej misska jakąś i miała smukłe ciało o 50 kg lżejsze.

      Aerobic jest dwa razy w tygodniu i dwa razy mam też masaże nóg.

      Masażystka przychodzi do mnie do domu ze specjalnym stołem. Bałam się, że ów stół będzie chwiejnym łóżkiem polowym. Na szczęście jednak okazało się, że to stabilne i wygodne łoże. Czuję się pewnie na nim leżąc, mogę się odprężyć.
      Pani masażystka twierdzi, że już 10- 12 zabiegów może zlikwidować mój celulit i poduszeczki tłuszczu z ud.
      To już ostatni dzwonek na ratowanie skóry z tych partii ciała, bo chudnąc zupełnie je zaniedbałam.

      Troszkę boli to masowanie, ale jest przyjemnie potem, kiedy czuję rozchodzące się po nogach ciepło.
      Najważniejsze, aby te masaże przyniosły zamierzony efekt a relaks swoją drogą, tak przy okazji.

      Okrągła
    • okragla 71- Do fajnych babek ..zamiast życzeń 21.03.08, 21:36
      Tekst od kumpelki zamiast sloganowych życzeń świątecznych:

      "Do fajnych babek

      Gdy byłam młodsza i ważyłam parę kilo mniej, nie potrzebowałam wciągać brzucha, gdy miałam na sobie obcisłą sukienkę. Dzisiaj jestem już starsza i moje ciało się wyzwoliło. Istnieje pewna forma elastycznego komfortu, tam gdzie kiedyś była talia. Włoskie buty muszą być większe o dwa numery, żebym w ogóle mogła wsadzić je na nogi, a krok w rajstopach zbyt często znajduje się na poziomie kolan.

      Zrozumiałam jednak, ze nie ma znaczenia, jeśli coś złego się
      przydarzy albo jak czarny jest dzisiejszy dzień. Życie idzie dalej i jutro będzie lepiej.
      Zrozumiałam, że o człowieku dużo świadczy jak sobie radzi z tymi 3
      rzeczami:
      1. Deszczowy dzień
      2. Zagubiony bagaż
      3. Splątane łańcuchy z lampkami na choinkę

      Zrozumiałam, że, obojętnie, jaki ma się stosunek, do rodziców i tak
      tęskni się za nimi, gdy już ich nie będzie.

      Zrozumiałam, że zarabiać dobre pieniądze i móc sobie pozwolić na
      wiele rzeczy to nie to samo, co mieć dobre życie.

      Zrozumiałam, że życie daje czasami jeszcze jedna szansę.

      Zrozumiałam, że przez życie nie można przejść z rękawicą baseballowa
      na obu rekach. Czasem trzeba też wyrzucić piłkę.

      Zrozumiałam, że, jeśli coś postanowię głęboko z serca to najczęściej
      jest to właściwą decyzja.
      Nauczyłam się, że jeśli sama jestem zraniona to nie znaczy, że mogę ranić innych.
      Nauczyłam sie, że każdego dnia należy wyciągnąć rękę do kogoś. Każdy
      potrzebuje serdecznej myśli i przyjaznego klepnięcia po plecach.

      Zrozumiałam, że muszę się jeszcze dużo nauczyć.

      Zrozumiałam, że ludzie zapomną co im powiedziałam albo uczyniłam,
      ale nigdy nie zapomną uczuć, jakie w nich wzbudziłam.

      Wyślij ten list dziś do 5 fantastycznych kobiet i na pewno wydarzy
      się sie coś przyjemnego....
      Powiesz przynajmniej innej kobiecie, że uważasz, że ona jest
      fantastyczna i być może sprawisz, że się uśmiechnie.
      Jeśli tego nie zrobisz.... Twój błyskawiczny zamek się zepsuje,
      rajstopy opadną do stop, a włoskie buty będą Cię uciskać :-)


      MÓWIĘ CI... JESTEŚ FANTASTYCZNA!"

      Okrągła, która nie lubi łańcuszków
      • eulalia11 Re: 71- Do fajnych babek ..zamiast życzeń 22.03.08, 21:45
        Okrągła - z przyjemnością czytałam , co napisałaś. Ostani post
        wzięłam sobie do serca i zaraz poczta ruszy!!!!
        Mam dobrą wiadomość dla tych z nas, które boją się opasek na żołądku
        lub balonów w żołądku. Lada moment ruszy produkcja specjalnych elek,
        które pęvcznieją w żołądku (duzo to nowocześniejsze niż
        dodychczasowe zapychacz). Stworzyłam stronę dla odchudzających się -
        przeszukuje wszystkie możliwe miejsca zarówno w necie, jak i w
        księgarniach, swoich archiwach (właśnie do nich do Polski w kwietniu
        dojadę). Żelki też są opisane!!! Codziennie przybywa jakiś ciekawy
        tekst często więcej!!!Zaglądajcie do mnie, ja Was też odwiedzę
        jeszcze nie raz.
    • okragla 72- Nieobżarte święta 24.03.08, 14:52
      Nieobżarte święta

      Tak wyszło, że na święta zostałam z większą możliwością jedzenia, mimo, że byłam umówiona z lekarzem na wizytę tydzień przed. Miał sprawdzić stan mojej opaski i docisnąć, abym znów chudła szybciej. Owszem pojechałam, ale już na miejscu w Łodzi okazało się, że zepsuł się rentgen. Na początku byłam zła, że lekarz nie powiadomił mnie wcześniej i na darmo gnałam przez pół Polski, ale potem doszłam do wniosku, że lubię podróże, także i te bliższe. Umówiłam się z lekarzem na pierwszy wolny poświąteczny termin już do przychodni opaskowej, gdzie jest inny rentgen.

      Pierwszy dzień wielkanocny byłam w większości poza domem. Rano szybkie wczesne śniadanie z rodzinką, na którym udało mi się zjeść 1/8 święconego jaja, plasterek białej kiełbasy i kawałek chleba. Nie za dużo a odgłosy jakie wydawał mój żołądek nie były eleganckie, więc szybko odeszłam od wspólnego stołu. Po chwili okazało się, ze moja książęca opaska nie znosi innych nad nią i święcone pokarmy wylądowały w toalecie. Bez poszanowania ;) Bilans jedzeniowy na zero.

      Potem udało mi sie w pociągu zjeść pół kanapki z masłem i mamusinym schabikiem. Bilans, na plus kilka kęsów kanapki i to z wędliną!

      Wieczorem ciepła herbata z cytryną i kawałek smakowitego sernika w telewizyjnej kawiarence. Bilans, porcja sernika z rodzynkami i lukrem na plus.

      Przed snem późnym wieczorem duży wafelek Prince Polo. Bilans- batonik na plus.

      Kalorycznie chyba zmieściłam się w normie, ale treściwie, malutko.

      Drugiego dnia już byłam bez nerwów, że gdzieś nie zdążę i po powrocie udało mi się wchłonąć dwa plasterki schabiku, jajko z majonezem i szczypiorkiem.

      Popijam pokarmy stałe gorącą herbatą, obowiązkowo z 3 łyżeczkami cukru i plastrem cytryny, bo inaczej niczego bym chyba nie zjadła. To jeden wielki błąd, wiem o tym, a jednak...

      Ciekawe, czy jutro lekarz będzie mnie chciał docisnąć, pewnie zaleci jedzenie tylko bez popijania.

      Okrągła bez obżarstwa świątecznego
    • okragla 73- Wyjął, co wsadził 26.03.08, 08:44
      Wyjął, co wsadził

      No i niestety. Wczoraj lekarz wyjął to, co wsadził. W sensie odessał płynną sól z opaski, całe 8 cm. W ubiegłym roku w nią wcisnął podczas kilku wizyt 7 centymetrów, dzięki czemu opaska hamowała mój apetyt nie przepuszczając zbyt dużych ilości jedzenia.

      Podczas wczorajszego badania, które na szczęście tym razem doszło do skutku okazało się, że zrobiła mi sie bardzo niepokojąca przepuklina przełyku. Przed sama opaską po wypiciu płynu kontrastującego widać na rentgenie mały woreczek. Obaj lekarze byli mocno zaniepokojony, co i mi sie udzieliło.

      Podczas wbijania się grubaśna igłą w port od opaski zrobiło mi się ciemno i tak kolorowo przed oczami, aż słabo. Lekarz profilaktycznie przytrzymał mnie za rękę, abym nie upadła. Wcale nie jestem odporna na złe wieści. Zdenerwowałam się nieźle informacją o stanie mojej opaski. Taka przepuklina robi się, kiedy opaska jest mocno zaciśnięta a je sie dużo, to wg mojego lekarza. Czasami sobie pozwalałam.

      Dostałam też niezłą burę za to, że wymiotując często nie powiadomiłam o tym lekarza. Jak wół na kartce z instrukcjami pooperacyjnymi jest napisane, że każde wymioty należy bezwzględnie zgłaszać lekarzowi. A ja myślałam, że wymioty, ulewanie i odbijanie są normalnymi objawami opaski i przyzwyczaiłam się do nich.

      Mam pojawić sie za miesiąc na kontrolę a do tej pory starać się nie przytyć. Opaska jest teraz wcale nie zaciśnięta i można łatwo nabawić sie kilogramów. Jeśli przepuklina nie ustąpi, chyba czeka mnie operacja :(

      Po wyjściu z gabinetu porozmawiałam sobie z kobietą, która miała podobna sytuację z przepukliną przełyku. Leczyła ją kilka miesięcy i teraz przyjeżdża co kilka tygodni na stopniowe dociśnięcia opaski. Niestety, tak jak przestrzegała lekarz, po odessaniu soli z opaski można przytyć, mojej rozmówczyni przybyło aż 9 kilogramów.

      Wcale nie pocieszyły mnie nawet zebrane przed wejściem do gabinetu lekarza informacje od innych zaopaskowanych. W grupce kilku osób z różnym stażem z opaską mi schudło się w sumie najwięcej.

      Ciekawe, czy uda mi się taką wagę utrzymać z luźną opaską?

      Okrągła zaniepokojona
    • okragla 74- Ból i wilczy apetyt 06.04.08, 10:21
      Ból i wilczy apetyt

      Wcale mnie nie cieszy, że mam zupełnie luźną opaskę. Dwa dni po wizycie w Łodzi bolało mnie w środku, w okolicach początku żołądka. Rodzaj bólu, którego nie znałam, piekący i rwący promieniował na cały mostek. Zaniepokojona mocno zadzwoniłam do swojego lekarza, który polecił mi wzięcie... ranigastu :>
      Wzięłam jeszcze sama nospę i troszkę pomogło. Ból przychodził jeszcze w ciągu kilku dni o różnych porach, ale na szczęście coraz słabszy.
      Może źle zrobiłam, że nie pojechałam od razu do lekarza, aby sprawdzić, skąd się on bierze, ale przeżyłam jak widać. Wizytę mam zaplanowaną na końcówkę kwietnia. Do tej pory zjem chyba wszystko, co mam jadalne wkoło siebie.

      Mam wilczy apetyt.

      Nie dławię się, nie ksztuszę, nie jem wolno, łykam jak smok. Zdałam sobie sprawę teraz mając luźną opaskę, czego najbardziej mi brakowało przez te wszystkie miesiące.

      Jabłek, na które się rzuciłam od razu. Uwielbiam twarde, soczyste jabłka i zjadam ich teraz przynajmniej kilka dziennie.

      Drugie jest mięsko, delektuję się nim, tym najchudszym, niedostępnym przy zaciśniętej opasce.

      W pracy mogę normalnie jak inni zjeść obiad, nie modlić się nad każdym kęsem. Waga na razie nie kwituje tych moich poczynań, ale jak tak dalej pójdzie, to znów będę bała się na nią wejść. Całe szczęście, że dyspensę mam tak krótko.

      Zastanawia mnie jednak moja psychika, która jest odporna na moją wolę. Czuję się jak pies spuszczony ze smyczy, korzystający z wolności i żarcia. Wychodzi na to, że w głębi duszy nadal jestem nałogowcem, że opaska jest mi bardzo potrzebna do schudnięcia, że nadal sama z sobą bez niej sobie nie poradzę. A taka silna się wcześniej czułam.

      Okrągła bez kagańca
      • bertrada Re: 74- Ból i wilczy apetyt 06.04.08, 11:07
        Opaska jest skuteczna dla osób, które mają zaburzoną percepcję
        sytości i bardzo rzadko czują się najedzone na tyle, żeby przestać
        jeść. Opaska zmniejsza objętość żołądka i uczucie sytości przychodzi
        wcześniej i jest intensywniejsze.

        Twoim problemem jest nadmierny apetyt a nie brak odczuwania sytości.
        Może być to spowodowane albo zaburzeniami lękowymi albo
        nieprawidłowym funkcjonowaniem ośrodka łaknienia w mózgu. W takim
        przypadku opaska jest nieskuteczna, co sama zauważyłaś. Mnie się
        wydaje, że w twoim przypadku skuteczniejsze byłyby leki hamujące
        apetyt lub przeciwlękowe. Myślę, że w tym kierunku powinna pójść
        twoja terapia. ;)
        • okragla Re: 74- Ból i wilczy apetyt 06.04.08, 12:45
          bertrada napisała:

          > Opaska jest skuteczna dla osób, które mają zaburzoną percepcję
          > sytości i bardzo rzadko czują się najedzone na tyle, żeby przestać
          > jeść. Opaska zmniejsza objętość żołądka i uczucie sytości przychodzi
          > wcześniej i jest intensywniejsze.
          >
          > Twoim problemem jest nadmierny apetyt a nie brak odczuwania sytości.
          > Może być to spowodowane albo zaburzeniami lękowymi albo
          > nieprawidłowym funkcjonowaniem ośrodka łaknienia w mózgu. W takim
          > przypadku opaska jest nieskuteczna, co sama zauważyłaś. Mnie się
          > wydaje, że w twoim przypadku skuteczniejsze byłyby leki hamujące
          > apetyt lub przeciwlękowe. Myślę, że w tym kierunku powinna pójść
          > twoja terapia. ;)

          Widzisz, u mnie jest z jedzeniem tak, ze posilki spozywam przy okazji jakiejs
          pracy. Czesto jest to przy komputerze, wtedy jem i nie zdaje sobie do konca
          sprawy ile. Opaska zacisnieta mi skutecznie to uniemozliwia. Luzna daje niestey
          furtke zapominania :)
          Kiedy jest zacisnieta, to przestawiam sie na inny tryb jedzenia i jest ok.
          Jem teraz jak wilk, bo mam poluzniona opaske, co nie umniejsza faktu, ze cos nie
          tak z moim laknieniem jest :)
          • bertrada Re: 74- Ból i wilczy apetyt 06.04.08, 12:54
            Opaska cię nie wyleczy. Wpędzi cię dodatkowo w nowe kłopoty.
            Skonsultuj się z psychiatrą, neurologiem i endokrynologiem. Szukaj
            przyczyny swoich problemów a nie próbuj walczyc ze skutkami. Obawiam
            sie, że trafiłaś na niekompetentnych naciągaczy. Na rynku jest
            dostępna cała masa nowoczesnych leków regulujących nastrój i apetyt.
            • okragla Re: 74- Ból i wilczy apetyt 06.04.08, 13:37
              bertrada napisała:

              > Opaska cię nie wyleczy. Wpędzi cię dodatkowo w nowe kłopoty.
              > Skonsultuj się z psychiatrą, neurologiem i endokrynologiem. Szukaj
              > przyczyny swoich problemów a nie próbuj walczyc ze skutkami. Obawiam
              > sie, że trafiłaś na niekompetentnych naciągaczy. Na rynku jest
              > dostępna cała masa nowoczesnych leków regulujących nastrój i apetyt.


              W sumie nie bylo to naciaganie, zalozenie opaski w klinice w Lodzi :)Koszt 1500zl, to nic w porownaniu z kosztami poprzednich walk z tusza. A leki hamujace laknienie juz eksperymentowalam na sobie z roznym skutkiem :) Byla meridia, aviprom, adipex i xenical, ten pierwszy owszem, schudlam sporo, ale z efektem jo-jo.
              Z opaski jestem zadowolona, kontroluje mnie wtedy, kiedy zapominam.
              Mam nadzieje, ze jak bedzie juz znow zacisnieta spelni swoje zadanie :)
              • elizka650 Re: 74- Ból i wilczy apetyt 08.04.08, 20:16
                Witam! Okrągła własnie przeczytałamTwoje posty, od pierwszego do
                ostatniego. Podoba mi się Twoje podejście d życia.. Ale piszę w
                innej sprawie. Ja mam 20 lat, i przy wzroście 183 cm ważę 154 kg ;(
                Próbowałam chyba wszystkich możliwych diet.. Odchudzałam się tez z
                pomocą Xenicalu, Seronilu (od psychiatry), i w wieku 18 lat,
                zrobiłam sobie balon. Niestety w każdym przypadku jeśli nawet był
                jakiś skutek to bardzo krótkotrwały. Wiem, że niby jestem młoda i
                tak dalej.. ale coraz poważniej myślę o tym żeby założyć opaskę. Bo
                z taką tuszą przegram życie... Byłabym wdzięczna jakbyś napisała coś
                konkretnie o namiarach na tę klinikę. I czy ta operacja była
                refunowana z NFZ? Bo wcześniej czytałam że takie zabiegi koztują
                około 10 tysięcy złotych. Bardzo proszę o jakieś informacje. Będę
                bardzo wdzięczna

                Pozdrawiam
                • okragla Re: 74- Ból i wilczy apetyt 18.04.08, 09:23
                  elizka650 napisała:

                  > Witam! Okrągła własnie przeczytałamTwoje posty, od pierwszego do
                  > ostatniego. Podoba mi się Twoje podejście d życia.. Ale piszę w
                  > innej sprawie. Ja mam 20 lat, i przy wzroście 183 cm ważę 154 kg ;(
                  > Próbowałam chyba wszystkich możliwych diet.. Odchudzałam się tez z
                  > pomocą Xenicalu, Seronilu (od psychiatry), i w wieku 18 lat,
                  > zrobiłam sobie balon. Niestety w każdym przypadku jeśli nawet był
                  > jakiś skutek to bardzo krótkotrwały. Wiem, że niby jestem młoda i
                  > tak dalej.. ale coraz poważniej myślę o tym żeby założyć opaskę. Bo
                  > z taką tuszą przegram życie... Byłabym wdzięczna jakbyś napisała coś
                  > konkretnie o namiarach na tę klinikę. I czy ta operacja była
                  > refunowana z NFZ? Bo wcześniej czytałam że takie zabiegi koztują
                  > około 10 tysięcy złotych. Bardzo proszę o jakieś informacje. Będę
                  > bardzo wdzięczna
                  >
                  > Pozdrawiam

                  Hejka

                  przepraszam, ze tak dlugo nie odpisywalam, ale nie zagladalam tu na forum gazety :)
                  Operacje zalozenia opaski trzeba poprzedzic konsultacja lekarska i odpowiednimi
                  badaniami. Potem lekarz zadecyduje, jaka metode chirurgicznego leczneia otylosci
                  wybrac w Twoim przypadku. Umowisz sie na termin i wsio :)
                  Takie operacje przeprowadza kilka osrodkow w kraju. W kazdej z nich ejst rozny
                  czas oczekiwania na zabieg i inne warunki. Ja robilam w Lodzi, w klinice na
                  Kopcinskiego u dr Tomasza Szewczyka. Jest tam specjalna poradnia opaskowa, gdzie
                  mozna sie umowic na wizyte.
                  Koszt zabiegu w Lodzi to 1500zl cegielki na szpital, reszte refunduje NFOZ.
                  jakbys miala jeszcze jakeis pytania szybciej poprzez mojego bloga z linka :_)
              • bertrada Re: 74- Ból i wilczy apetyt 08.04.08, 21:25
                > W sumie nie bylo to naciaganie, zalozenie opaski w klinice w
                Lodzi :)Koszt 1500
                > zl, to nic w porownaniu z kosztami poprzednich walk z tusza. A
                leki hamujace la
                > knienie juz eksperymentowalam na sobie z roznym skutkiem :) Byla
                meridia, avipr
                > om, adipex i xenical, ten pierwszy owszem, schudlam sporo, ale z
                efektem jo-jo.

                Jeżeli twoim problemem jest nadmierny apetyt spowodowany
                nieprawidłowym funkcjonowaniem ośrodka głodu w mózgu, to leki, o
                których wspominałam trzeba brać przez całe życie. Poczuj się jak
                osoba przewlekle chora, tak jak osoby z cukrzycą, czy niewydolnością
                tarczycy czy nadnerczy. One też muszą zażywać leki cały czas.
                Zastanów się jeszcze raz nad powrotem do farmakoterapii. Jestem
                pewna, że miała mniej efektów uboczntch niż opaska, która jak już
                wcześniej wspomniałam nie likwiduje przyczyny otyłości. A napewno po
                lekach miałaś lepsze samopoczucie niż przy opasce. ;)
                • ansag Re: 74- Ból i wilczy apetyt 08.04.08, 21:50
                  Bertrada, sorry, ale co Ty możesz wiedzieć na ten temat tylko i wyłącznie po
                  przeczytaniu postów? Przestań pier...lić i zajmij się swoim życiem, a nie
                  wmawiasz innym jakieś brednie nie mając pojęcia o co tak naprawdę chodzi.
                  • bertrada Re: 74- Ból i wilczy apetyt 08.04.08, 22:08
                    > Bertrada, sorry, ale co Ty możesz wiedzieć na ten temat tylko i
                    wyłącznie po
                    > przeczytaniu postów?

                    A na jakiej podstawie twierdzisz, że moje opinie są wyrażane tylko
                    na podstawie postów.

                    > Przestań pier...lić i zajmij się swoim życiem, a nie
                    > wmawiasz innym jakieś brednie nie mając pojęcia o co tak naprawdę
                    chodzi.

                    Wydaje mi się, że forum jest właśnie po to żeby nie zajmowac się
                    tylko własnym życiem, ale wyrażać swoje opinie na wszystkie tematy.
                    A co autorka wątku z tym zrobi to jej prywatna sprawa. Nikt jej nie
                    zmusza do stosowania sie do forumowych porad.

                    ps. A ty zajmujesz się może dystrybucją takich opasek, że moja
                    opinia dotknęła cię do żywego?
                • okragla Re: 74- Ból i wilczy apetyt 18.04.08, 09:26
                  bertrada napisała:

                  > > W sumie nie bylo to naciaganie, zalozenie opaski w klinice w
                  > Lodzi :)Koszt 1500
                  > > zl, to nic w porownaniu z kosztami poprzednich walk z tusza. A
                  > leki hamujace la
                  > > knienie juz eksperymentowalam na sobie z roznym skutkiem :) Byla
                  > meridia, avipr
                  > > om, adipex i xenical, ten pierwszy owszem, schudlam sporo, ale z
                  > efektem jo-jo.
                  >
                  > Jeżeli twoim problemem jest nadmierny apetyt spowodowany
                  > nieprawidłowym funkcjonowaniem ośrodka głodu w mózgu, to leki, o
                  > których wspominałam trzeba brać przez całe życie. Poczuj się jak
                  > osoba przewlekle chora, tak jak osoby z cukrzycą, czy niewydolnością
                  > tarczycy czy nadnerczy. One też muszą zażywać leki cały czas.
                  > Zastanów się jeszcze raz nad powrotem do farmakoterapii. Jestem
                  > pewna, że miała mniej efektów uboczntch niż opaska, która jak już
                  > wcześniej wspomniałam nie likwiduje przyczyny otyłości. A napewno po
                  > lekach miałaś lepsze samopoczucie niż przy opasce. ;)

                  o tak, samopoczucie niezle, szczegolnie po meridii, kiedy czulam sie jak na haju
                  dzien i noc. Bezsennosc, suchosc w ustach i ciagle pobudzenie, nie mozna brac
                  lekow przez cale zycie a tym bardziej tak obciazajacych organizm :)
                  • bertrada Re: 74- Ból i wilczy apetyt 18.04.08, 13:07
                    Ja nie dyskredytuję twojej metody terapii, tylko podpowiadam inne
                    alternatywne rozwiązania problemu. Sama wspomniałaś, że po lekach
                    typu meridia znacznie schudłaś i zmniejszył ci się apetyt. Moim
                    zdaniem brałaś za duże dawki i dlatego efekty uboczne były tak duże.
                    Świadczyć o tym może również tak duży spadek wagi w stosunkowo
                    krótkim czasie. Dawkę trzeba tak dobrać, żeby nie było efektów
                    ubocznych a spadek wagi był niewielki ale równomierny. Jak
                    osiągniesz pożądaną wagę to wtedy dawkę leku zmniejsza sie do
                    całkowitego minimum. Ja bym na twoim miejscu jeszcze raz spróbowała
                    farmakoterapii. Przecież taka opaska to też nic miłego i też
                    powoduje szereg bardzo uciążliwych efektów ubocznych. ;)
                    • okragla Re: 74- Ból i wilczy apetyt 18.04.08, 18:05
                      hejka

                      Dzieki za rade, ale od lekarza wiem, ze dluzsze niz 6 miesiecy stosowanie
                      meridii nie jest zalecane :)
                      Moim zdaniem farmakologiczne sposoby nie sa dobre na dluzsza mete, tak czy siak
                      wyjda skutki uboczne.
    • okragla 75- Jem, jem, jem ... 18.04.08, 09:43
      Jem, jem, jem ...

      Lekarz miał całkowitą rację ostrzegając, że teraz mając luźna opaskę będę mogła jeść bez ograniczeń. Zjadam wszystko, co mi wpadnie w ręce. Nie dławię się, nie ksztuszę i nie wymiotuję, przez co zapominam, że się odchudzam. Czuję się jak pies spuszczony na trochę ze smyczy i używam do woli. Najwięcej folguję sobie w temacie jabłek, warzyw i mięska, czyli w produktach odrzucanych wcześniej przez opaskę. Teraz wcale jej nie czuję, czasami tylko muszę zwolnić tempo jedzenia, bo się lekko przytkam.

      Ogromną radość sprawia mi możliwość zjedzenia twardego, soczystego jabłka bez żadnych przeszkód. Przecież przed opaską pochłaniałam duże ilości jabłek! Teraz zjadam ich dziennie po kilka, gdzie przy zaciśniętej opasce w ciągu kilkunastu miesięcy zjadłam może w sumie z pięć jabłek.

      Delektuję się też mięskiem, z premedytacją tym suchym, które wcześniej było dla mnie zupełnie niedostępne. Wcinam dużo surówek i warzyw. Mimo, że nie są to produkty kaloryczne z racji ilości dużo większej niż wcześniej czuję sie ociężała i.. waga rośnie.

      Tak, wróciło mi kilka kilogramów przez ten miesiąc. Liczę, że w najbliższy wtorek będąc na kontrolnej wizycie u lekarza będzie można zacisnąć chociaż troszkę opaskę. Ból w okolicach przełyku minął, może się wchłonęła ta nieszczęsna przepuklina. Na dłuższą metę efekt, jaki udało mi się osiągnąć od momentu jej założenia, czyli 38 kilogramów mniej, pójdzie na marne.

      Na razie możliwość jedzenia bez ograniczeń bawi mnie, ale czuję, że może to prowadzić do nawrotu nałogu, jakim jest obżarstwo.

      Okrągła z full pełnym żołądkiem
    • okragla 76- Wiosenne hormony 20.04.08, 10:29
      Wiosenne hormony

      Po schudnięciu mam większe możliwości w sprawie ubioru, lubię kokietować, ale czasami zapominam, że jestem kobietą, którą zauważają faceci.

      Sporo śmiechu na drugi dzień wywoływało wspomnienie mojego zachowania w pewną wiosenną noc spędzaną w służbowym hotelu. Zmęczoną pracą w godzinie mocno nocnej z ulgą położyłam się spać, jednak po jakimś czasie obudziło mnie głośne zachowanie facetów za ścianą. W hotelu były dość cienkie ściany i nawet naciągając kołdrę na uszy słyszałam ich rozmowy, śmiechy i krzyki. Na wpół śpiąca zwlokłam się z wyra , owinęłam w kołdrę i poszłam ich uciszać. Było chyba nad ranem i otwierający mi drzwi pan nie spodziewał się półnagiej kobiety. Zrobił oczy i pierwsze co wydał z siebie, to było- O Boże! Oczy jak pięć złotych mięli także pozostali dwaj panowie. Grzecznie poprosiłam ich o ciszę i poszłam dalej spać. Moja eskapada przyniosła efekt, resztę nocy spałam dobrze. Tylko rano na przytomnie próbowałam sobie przypomnieć, czy aby dokładnie owinęłam się tą hotelową kołdrą idąc ich uciszać. Nie pomyślałam wcale wcześniej, że otwierający mi drzwi facet zobaczył kobietę i stąd to rozrzewniające westchnienie.

      Jestem kobietą i częścią otaczającej mnie natury, więc i mi uderzają do głowy wiosenne hormony. Z braku czasu nie myślę o zmianie swojego statusu z singla na osobę zajęta, ale czasami coś i we mnie strzeli. Zauważam, że obok mnie są różni panowie.
      Drugie zaskakujące zdarzenie przytrafiło mi się w drodze do stolicy w piękny wiosenny dzień. Jechałam autobusem a obok przez przejście siedział mężczyzna. Nie wiem jak wyglądał, nie potrafiłabym go chyba nawet rozpoznać mijając na ulicy, ale.. No właśnie. Połowę drogi momentami przeszkadzało mi w słuchaniu muzyki dość głośne rozmawianie dwóch panów, ale zwróciłam na tego jednego uwagę dopiero po postoju. Wyszedł wraz z kolegą rozprostować kości i stał przy moim oknie. Mogłam obserwować jego mimikę, ruchy, sposób poruszania nie słysząc głosu. W drugiej części drogi już nie słuchałam muzyki, słuchałam rozmowy obu panów i doszłam do wniosku, że mój sąsiad musi być ujmującym człowiekiem. Sposób, jaki wypowiadał się, opowiadał o różnych sytuacjach był bardzo miły, ciepły. Taki właśnie powinien być mężczyzna, męski, ale z nuta pieprzu.

      Kiedy wysiadał w stolicy nie wiem dlaczego, ale powiedziałam mu, że ma to "coś" w sobie. Pan grzecznie podziękował i się sympatycznie uśmiechnął.

      Czemu nie można samemu zrobić idealnego faceta? Z tego pana w autobusie wzięłabym gesty, tembr głosu, troszkę pieprzu.

      Okrągła
    • okragla 77- Kaganiec na żarcie 24.04.08, 00:51
      Kaganiec na żarcie

      Znów mam kaganiec na żarcie i bardzo mnie to cieszy!

      Podczas wizyty kontrolnej w Łodzi lekarz zacisnął opaskę. Przepuklina przełyku wchłonęła się na tyle, że dało wcisnąć w opaskę 3,5 cm soli. Widziałam na monitorze od rentgena, jak płyn kontrastu przepływa przez mój przełyk, jak zwalnia tempo przed opaską a potem wolno wpada do żołądka. Ucieszyła mnie tak wiadomość, że przepuklina zniknęła, że nawet nie pamiętam, czy bolało mnie samo wkuwanie do portu, który mam wszyty pod skórą pod lewym żebrem.

      Dostałam też burę za kilogramy, co mi przybyły przez miesiąc. Lekarz prosił, abym teraz starała się nie jeść dużo. Łatwo powiedzieć nałogowcowi od jedzenia- jedz mało! :(

      Na kolejną kontrolę mam się zjawić na początku czerwca.

      Przy okazji wizyty lekarskiej umówiłam się z zaopaskowaną koleżanką, która wcale a wcale nie wygląda na osobę puszystą. Jest normalna. Ostatnio zrobiła sobie operację powłok brzusznych. Chirurg plastyczny usunął jej niepotrzebną skórę z dolnej części brzucha. Tydzień w klinice, 7 kg mniej, mało bólu i teraz jest płaska jak małoletnia deska. Za tę przyjemność zapłaciła coś koło 11 tysięcy złotych. Kiedyś jak dojdę do optymalnej wagi, zafunduję sobie też taką przyjemność, ale wcześniej zadbam tak o górną część mojego ciała, czyli atrybut kobiecości- biust.

      Ciekawe, czy ktoś zgadnie, co zrobiłam po wizycie lekarskiej? Po kawie z koleżanką i łakomym spoglądaniu na ciasta i ciasteczka poszłyśmy na zakupy. Tam kupiłam oczywiście... jedzenie.

      W podróży bałam się cokolwiek zjeść treściwego, mimo, że czułam głód. Po powrocie do domu skusiłam się na kawałek mięska, nie było większych rewolucji. Jednak następnego dnia, kiedy jadłam dość łapczywie, tempem miesiąca poluźnionej opaski, zatkałam się klasycznie. Z bólem i podbijaniem. Nie był to jakiś specjalnie zapychający posiłek, garstka ryżu z warzywami i mięskiem po indyjsku. Skończyło się łzami w oczach i wnioskiem, że nawet te marne 3,5 centymetra dało znów siłę do walki mojej opasce.

      Muszę teraz traktować ją znów z respektem!

      Okrągła ponownie z kagańcem
    • okragla 78- Wreszcie opamiętanie 27.04.08, 11:52
      Wreszcie opamiętanie

      Niewiele mnie docisnął lekarz podczas wizyty, tylko 3,5 cm, ale dało mi to już kontrolę nad niepohamowanym jedzeniem.

      Jak zazwyczaj po wizycie lekarskiej, ostrożnie, badając możliwości zaczęłam od półpłynnych produktów. Nieśmiertelna maślanka i kukurydziane chrupki. To zawsze mi wchodzi bez większych kłopotów, no i smakuje.

      Na drugi ogień poszła bułka wieloziarnista z masłem i plasterkiem wędlinki. Powoli, słabiutko, ale jakoś zjadłam.

      Potem przyszła kolej na rybkę duszoną, surówkę z kapusty białej i kilka kęsów ziemniaków. Jadłam je powoli i obyło się bez rewolucji. Miałam w kilku momentach chwile przytkania, ale krótka przerwa i mogłam jeść dalej.

      Z dużą obawą sięgnęłam po jabłko. Tu sprawdziła sie metoda powolnego jedzenia, dokładnego żucia. Nie dałam rady oczywiście zjeść za jednym zamachem całego jabłka, ale i tak cieszyłam się, że opaska nie buntuje się na taki pokarm.

      Łaskawie przyjęła też chude gotowane mięsko kurczaka z warzywami. Zbuntowała się natomiast na ryżu po indyjsku, moim ulubionym daniu. Zbuntowała się i to dość mocno, ze łzami w oczach i totalnym zapchaniem z bólem. W takich przypadkach normalny człowiek popije jakimś płynem i po sprawie. U zaoopaskowanych popijanie daje odwrotny skutek. Jedyna rada, to albo zwrócenie pokarmu, albo cierpliwe czekanie na odetkanie. Wymioty są niebezpieczne, na szczęście po kilkunastu minutach było ok. Widać ryż jest teraz na zakazanej liście, tak jak poprzednio było mięso i jabłka.

      Te moje sprawdzania opaski nie były w ciągu jednego posiłku, rozłożyłam je na kilka dni.

      Generalnie jem mniej, jednak jeszcze nie tak mało jak przed poluźnieniem. Jestem szybciej syta i łatwiej skupić sie na czymś innym, niż jedzenie.

      Chyba lubię te swoja pomocnicę, czyli opaskę. Mimo tylu złości, jakie mnie trafiały.

      Okrągła w zwolnionym tempie jedzeniowym
    • okragla 79- Kolejne dociśnięcie 11.06.08, 15:40
      Kolejne dociśnięcie

      Od ostatniej wizyty w Łodzi minął miesiąc i czas się było znów pokazać lekarzowi. Przepuklina się wchłonęła, to plus. Minusem jest waga- wróciło mi blisko 10 kg. Lekarz słysząc, ile ważę skwitował krótko- wiedziałem!

      Wcisnął w opaskę 2 cm- w sumie jestem zaciśnięta na 5,5 cm, czyli brakuje mi do optymalnego jakieś 2,5 cm. Wtedy mam szlaban na jedzenie.



      Po tym ostatnim dociśnięciu czuję, że już tak łatwo we mnie nie wchodzą smakowitości. Dobrze, starczy objadania się pieczywem i mięchem!

      Jakaś zła jestem na siebie, za ten brak silnej woli.

      Tu lato się zbliża wielkimi krokami a ja ciągle w rozmiarze 48- 50.

      Byłam teraz kilka dni nad morzem, wprawdzie słonko świeciło nieźle, ale jednak za słabo, aby się rozebrać do rosołu. Nie musiałam się przez to rozbierać do kostiumu i denerwować wyglądem.

      Jedzenie nadmorskie wchodziło mi z oporami, wyłączając tłustą flądrę, która znikała powoli, to powoli, ale w całości dwóch smakowicie przyprawionych sztuk.

      Bez najmniejszych oporów jem za to słodycze i lody. Fizycznych, bo wyrzuty sumienia przy każdym kęsie mam jak diabli!

      Ciekawe, czy można chudnąć jedząc same słodkości?



      Okrągła z opalonym nosem
      • bertrada Re: 79- Kolejne dociśnięcie 11.06.08, 15:54
        A może spróbuj zmienić nawyki żywieniowe. Np ustal sobie jakiś dzień tygodnia w
        którym nie będziesz miała żadnych ograniczeń na słodkie i w związku z tym
        żadnych wyrzutów sumienia. W zamian za to nie będziesz się nawet patrzeć na
        słodycze w inne dni. Podobnie możesz zrobić z owocami. A przez resztę tygodnia
        odżywiaj się zdrowo i niskokalorycznie. ;))
    • okragla 80- Wakacje, wakacje i owoców czar 23.06.08, 20:26
      Wakacje, wakacje i owoców czar

      No i stało się, upragnione wakacje właśnie się zaczęły!

      Wraz z nimi przyszedł czas smakowitych owoców, które teraz mimo na pół gwizdka zaciśniętej opaski mogę o dziwo jeść. Korzystam z tego przywileju mocno i często. Szczególnie widać to w temacie moich ulubionych czereśni i wodnistych słodkich arbuzów. Czasami się zatkam po zjedzeniu kilku czereśni, ale myślę sobie, do licha z opaską i powoli jem dalej. Zauważyłam, że moment zapychania i granicy łapania oddechu po tym, jest sterowany moją psychiką. Jak się zbytnio patyczkuję lub uważam, aby się nie zatkać, bo akurat jestem w miejscu publicznym, to przychodzi chwila, że oczy mam na wierzchu i szukam WC. Kiedy natomiast zwyczajnie zapomnę o delikatności, po krótkotrwałym lekkim przytkaniu idzie dalej.

      Nie mam reguły na jedzenie bez problemów. Może jest tak, jak kiedyś powiedział mi mój lekarz, że to zależy od dnia, nastroju i stanu ... umysłu w danej chwili.

      A stan umysłu ostatnio mam nieokreślony. Pomieszanie zapachu kwitnącej lipy, zawieszenia, czekania na urlopowy wyjazd na Kubę, oswajanie nowego czworonożnego nabytku w postaci szczeniaczka, odbieranie bezinteresownych pomocnych dłoni, które wyciągają mnie z opresji powstałych przez cielęce podejście do spraw ważnych i ważniejszych, jakie są niestety obecne na tym padole.

      Często gubię się w sznurkach tych spraw koniecznych, tracę przez to ostatnio więcej, niż zyskuję. Taki jednak jest los, raz na górze, raz na dole...

      Okrągła z wakacyjnym pozdrowieniem- hej!
    • okragla 81- Ciacho za oknem 25.06.08, 09:34
      Ciacho za oknem

      Od kilkunastu dni co świt budzi mnie fajnie ciacho.

      Widok po przebudzeniu mam nader pobudzający wyobraźnię. Przystojni budowlańcy ocieplają mi chałupkę i co dzień zaczynają pracę trochę po szóstej. Zanim zobaczę, znaczy otworzę oczy, słyszę ich nawoływania z dali, rozmowy, śmiechy. Potem w ramach rekompensaty za odłączoną na czas remontu elewacji telewizję, mogę pooglądać sobie jak pracują metr ode mnie, przed oknem.
      Łózko w sypialni mam pod samym oknem, więc widoki fajne mi się trafiają.

      A tak na poważnie, to taka praca wcale nie jest pozbawiona łagodności i finezji. Wydawać by się mogło, że budowlaniec to osiłek, który tylko brutalnie macha kielnią i szpachlą. Obserwowałam, jak delikatnie trzeba wykonywać niektóre prace a smarowanie kawałka styropianu klejem, to już majstersztyk ;)))

      Szczególnie jeden z nich jest mniamuśny, zgrabny postawny chłopak, jak młody bożek rodem z Grecji. Kiedy jest ciepło, rozbiera się i w upaćkanych różnymi kolorami farby ogrodniczkach, idealnie mi pasuje do filmu dla dorosłych. No tak, wyobraźnię mam wielką... hihihihi.... pac po nosie!

      Obserwowane przeze mnie ciacho jest kilka lat młodszym ode mnie osobnikiem o bardzo wstydliwym usposobieniu, przez co uroczym.

      Lubie sobie czasami popatrzeć na ładnego faceta! ;))

      Okrągła rozbudzona przez budowlane ciasteczko o pięknym uśmiechu
      • kitek_maly Re: 81- Ciacho za oknem 25.06.08, 09:38

        Nie wystarcza Ci już blog?
        Po co klejasz tu notki?

        Poza tym nie bardzo czaję tę numerację. Myślałam, że to oznacza dni
        na diecie...
        • baba67 Re: 81- Ciacho za oknem 25.06.08, 21:29
          Bo tu sa tacy co na notki czekaja. Nie lubisz nie czytaj-jest tu duzo naprawde
          durnych watkow.
      • anulek533 Re: 81- Ciacho za oknem 29.06.08, 13:55
        okrągła czytam twoje posty dopiero mi sie udało trafić prosze o
        podanie namiarów do ciebie moi adres anulek533@wp.pl mam otyłosc
        olbrzymia chciałabym założyć opaskę na żołądek jak sie do tego
        zabrać proszę pomóz mi
    • okragla 82- Lekarskie rżnięcie 28.08.08, 01:38
      Lekarskie rżnięcie i refleksje

      Niedawno wróciłam z Łodzi, gdzie miałam zaplanowaną wizytę u swojego lekarza. Myślałam, że mnie chociaż z pół centymetra dociśnie, nic z tego- za wąski otwór między żołądkami jest na nawet małe dociskania. Lekarz pokazał mi na monitorze, że nie ma co przesadzać z wstrzykiwaniem soli w opaskę, bo może znów się zrobić przepuklina przełyku.

      Pochwalił za zrzucenie tych kilku kilogramów przez dwa miesiące, było miło. Ogólnie lubię wizyty u swojego lekarza, to sympatyczny człowiek- nota bene puszysty ;) Fajnie mnie powitał

      -o, biedroneczka przyszła :)

      Oczywiście buzia mi się nie zamykała, żeby nie widzieć tych wszystkich instrumentów medycznych, które przy mnie były w gabinecie lekarskim. Poinformowałam go szybko o swoich życiowych planach miłosnych, udanych wakacjach i podpytałam, co robić z upierdliwym kamieniem w woreczku żółciowym.

      Jak na rewelacje o moich sprawach sercowych reagował spokojnie, to o informacji kamieniowej się ożywił. Stwierdził, że trzeba mnie przerżnąć(sic!) dosłownie tak powiedział i będzie musiał mnie osobiście położyć na stół... czemu ja mam od razu skojarzenia z nader miłymi doznaniami? ;)))

      Umówiliśmy się na to rżnięcie na 11 września... szybki termin, może i dobrze, nie zdążę się wystraszyć samej operacji.

      Na wpół przytomna z powodu rannego wstania i męczącej podróży bez przygód dotarłam do domku, gdzie nie omieszkałam zrobić sobie darquili i wypić go za swoje zdrowie... wpadam w nałóg?

      Okrągła z kręcącą się głową w rytmach kubańskich

      p.s. Bardzo tęsknie za Kubą, moja tęsknota zwiększyła się po wizycie w Poznaniu i klubie moich kubańskich przyjaciół oraz szaleństwach w rytmach bachaty, salsy i reegetonu. Strasznie tęsknie.... w głowie kłębi się mnóstwo pomysłów na życie, oczywiście związane z .... :(((
    • okragla 83- Nadal mnie trzyma 11.09.08, 22:59
      Nadal mnie trzyma

      Coś się ze mną porobiło dziwnego. Ciągle myślę o TYM ciepłym miejscu, sprawdzam ceny przelotów, oferty last minute i stan pogody. Jako że w tamtym rejonie jest teraz czas huraganów drżę na wieści o kolejnym zbliżającym się do TEGO miejsca kataklizmie. Strony z informacjami huraganowymi sprawdzam jako jedne z pierwszych, tak samo doniesienia zagranicznych telewizji.

      Szperam w necie w poszukiwaniu książek, filmów i relacji związanych z TYM miejscem. Moja biblioteczka i zbiór filmów już się pokaźnie zwiększyła. Kiedy odbieram nową książkę zatracam się całkowicie podczas jej czytania. Tak jak było ostatnio, każdą wolną chwilę wsadzałam nos w opasłe tomisko. Wchłonęłam tę książkę przez kilka godzin, nie bacząc, że na drugi dzień też jest praca, życie codzienne. Doszukuję się w wielu analogii i podobieństw z moją sytuacją i stanem ducha w jakim jestem od kilkunastu tygodni.

      Mój syn zauważył też, że każdy temat rozmowy w końcu zejdzie na TEN temat, śmieje się, że wpadłam w obsesję.

      Korespondencja emailowa i sms-owa kwitnie, powoli łapię pojedyńcze wyrazy w nieznanym dotąd dla mnie języku. To wszystko przy smutnie teraz brzmiących dźwiękach salsy, bachaty i rumby.

      Cały ten dziwny stan obezwładnił mnie do tego stopnia, że nie myślę racjonalnie, nie mam żadnej motywacji do pracy poza ustalonym minimum koniecznym do stwarzania pozorów. Wiem, że koło się zamknie, bo stan finansów może niebezpiecznie zbliżyć się przez to moje lenistwo do czerwonej kreski. Wtedy plany pozostaną tylko marzeniami i smutkiem.

      Każdy z nas chyba zalicza depresję po urlopie, ale w aż tak głęboką jak wpadłam ja?



      Okrągła sercem TAM
    • okragla 84- Oddajcie mi słońce! 20.12.08, 01:13
      Oddajcie mi słońce!

      W tym roku jesienna depresja dopadła mnie dużo wcześniej niż zazwyczaj. Tylko dlaczego, skoro prawie cały urlop spędziłam wygrzewając swoje kości na tropikalnym słonku? Specjaliści twierdzą, że słońcem można się "naładować" na zapas. Widać mam słabe akumulatory, bo zapas się skończył.

      Jedna z moich koleżanek złośliwie skwitowała mój stan:

      - przekwitamy, przekwitamy... każdą to w końcu spotka.

      Nie wiem, czy jej celem było odegranie się za mój cięty język, czy zwyczajne zepsucie mi humoru. Za młoda jestem na przekwitanie, chyba...

      Od kilku tygodni trwającego zimna na zewnątrz jestem w letargu. Zupełnie nie mam motywacji do pracy, działania, nawet do wstawania co rano z wyrka. Mam czarne myśli, jestem przygnębiona i apatyczna. Ludzie wkoło też wydają mi się już jacyś zgaszeni, w pracy nerwowa i napięta atmosfera. Kolory moich ubrań ograniczają się do brązu, czerni i ciemnego fioletu- wesołe letnie kolory ściągają na sobie tylko zakazane tęskne wspomnienia.

      Podobno to symptomy choroby, która przyszła do nas z głębokiej północy Europy a nazwanej svarmod. Chodzi o syndrom nocy polarnej i mroźnej zimy, która zabójczo wpływa na naszą psychikę. W krajach skandynawskich ten problem zbiera co roku niezłe żniwo w postaci licznych samobójstw, morderstw i załamań psychicznych. Kliniki odwykowe maaja pełne ręce roboty, aby poskładać do kupy ludzi, którzy nie rdzą sobie z brakiem słońca i światła.

      Gdy nie ma słońca i na zewnątrz jest ponuro wcale nie mam skrzydeł. Sama czuję, że jestem w dołku.

      Chyba jestem typowym przykładem, bo reaguje jak większość dotkniętych tym symptomem. Darquili na szczęście nie smakuje już tak, jak kilka tygodni temu. Pozostaje jednak pełna lodówka i ogromne zapotrzebowanie na słodkości. Brzuch rośnie, samopoczucie gwałtownie spada... ciekawe jaką wartość osiągnie.

      Okrągła z svarmodem
    • okragla 85- Jest słońce, jest uśmiech 20.12.08, 01:15
      Jest słońce, jest uśmiech

      Ach jaki ten świat jest ładny w słonku... powinno tak świecić cały czas od razu wszystko wydaje się optymistyczne. Ile łatwiej by się nam żyło w pełnym słońcu. Ostatnie są dni takie jasne, ciepłe, prawdziwa złota polska jesień.

      Dziś wracając z pracy po całym dniu gonitwy na czas klapnęłam na ławce czekając na autobus. Ulicą goniły się żółte liście, wesoło kręcąc jeden za drugim. Goniły siebie i przejeżdżające samochody. Słońce, czarodziej przeświecało przez nie a ciepły wiaterek pomagał im w tych gonitwach.

      Jak tu się nie uśmiechnąć do takiego obrazka?

      W domu też pełno słońca, jasno, nawet nie smuci, to, że jest pusty.

      Pozytywnie nastawiona do świata dziś jakaś byłam. Po części chyba to sprawa podjętej decyzji, że nie dam się połozyć na stól i przerżnąć ;) Nie skorzystam z oferty, jaką złożył mi podczas ostaniej wizyty mój lekarz. Zostawię woreczek żółciowy i siedzący w nim kamień w spokoju. Od sierpnia siedzi cicho, ja się nie narzucam, czyli nie jem majonezu i jest git.

      Jak stwierdziła moja przyjaciółka- natura dała nam w jakimś celu i ten mały woreczek, ma swoją misję do spełnienia w organiźmie a wyciąć go łatwo.

      Pan doktor się wścieknie, bo mam ustalony już drugi termin.

      Wieczorkiem z tej ulgi i radości zjechałam na linie. Odważna byłam zakładając przyciasną uprząż, co mi ścisnęła piersi jak bawarskiej wieśniaczce, biegnąc zadowolona do wysokiej wieży, z której miałam zjechać. Jednak z każdym stopniem ku górze strach się zwiększał aż doszedł do punktu kulminacyjnego na samyms zczycie. Kiedy już byłam przypięta do stalowych lin, w dole wszyscy zachęcali mnie do zjazdu a w głowie bombardowały mnie myśli, po co ja gram odważną, skoro jestem tchórzem?

      Jednak wyobrażenie wstydu, jaki bym czuła schodząc w dół a nie zjeżdżając dodał mi skrzydeł. I siup! Przełamałam strach, jednak nogi długo już na ziemi i po odpięciu z taśm podejrzanie drżały a serce łomotało jak po maratonie.

      Moje ciało przez ułamek sekundy było takie bezwładne i lekkie jak w śnie, podczas spadania... straszne a jednocześnie miłe uczucie.

      Okrągła z mokrymi jeszcze gatkami ( ze strachu)
    • okragla 86- Zgłupiałam 20.12.08, 01:16
      Zgłupiałam

      Od dzieciństwa boję się wizyt u dentysty. Traumatyczne przeżycia miałam w szkole podstawowej, kiedy wizyty u stomatologa były obowiązkiem. Pamiętam, jak pielęgniarka wraz z dentystką goniły mnie po szkolnym korytarzu a ja jeszcze jako młode i szybkie dziewczę zwiewałam im, co sił w nogach. Kilka minut wcześniej owa pani stomatolog sprawiła mi ból, więc wcale się nie zastanawiając zbiegłam z fotela tortur.

      Od tamtej pory ta wstydliwa trwoga była przyczyną wielu kłopotów w zyciu dorosłym.

      Wizyty na fotelu dentystycznym należały do nieprzyjemności okupionych wcześniejszymi koszmarami nocnymi a wielokrotnie kapitulacją przed.

      Siedząc już na fotelu miałam ręce mokre ze strachu, w ustach sucho. Bardzo pomagały mi ciepłe słowa... mamy. Tak tak, dorosła kobieta idąca do dentysty za rączkę ze swoją mama. Wolałam, aby ten widok wywoływał uśmieszki, niz wpadać w totalną panikę lub zupełnie omijać dentystę.

      Po wczorajszym bardzo nerwowym spięciu z ojcem od niechcenia rzuciłam mamie propozycję wizyty u stomatologa. Liczyłam, że mamie się nie będzie chciało, że gabinet będzie zamknięty, że dentystka będzie chora lub będzie miała zepsute narzędzia. Nic z tego, wszystko było sprawne, otwarte i przyjaźnie nastawione do trzęsiportka, czyli mnie.

      Po pół godziny i niezłym znieczuleniu pozbyłam się ostatniego zeba mądrości. Z ręką na sercu napiszę, że NIC NIE BOLAŁO! Bardziej chyba tylko ukłucie igły ze znieczuleniem, niż samo wyrywanie.

      Jednak nie czynności lekarza wspominam po tej wizycie a rozmowę z mamą, kiedy czekałam aż znieczulenie zacznie działać i ciepło, które czułam jak się do niej przytulałam.

      Wieczorem, kiedy znieczulenie odchodziło bolało, ale jaka ja byłam z siebie dumna, że pokonałam strach. To fajne uczucie być z siebie zadowolonym :)

      Okrągła głupsza?
    • okragla 87- Stuknęły niespodziewanie dwa lata 20.12.08, 01:16
      Stuknęły niespodziewanie dwa lata

      Dwa lata innego życia.

      Zupełnie niezauważenie dwa lata z opaską na żołądku. Przypomniała mi się ta rocznica przy okazji rozmowy telefonicznej z moim lekarzem i kasowane zdjęcia ze starego telefonu, jakie robiłam sobie wtedy w szpitalu. Zazwyczaj pamiętam o wszelkich datach, czemu taka ważna dla mnie umknęła?

      Może dlatego, że sukcesów w ostatnim czasie na tym polu niet? Waga stanęła i stoi. Ta elektroniczna już mnie nie kusi, kiedyś korzystałam z niej systematycznie po śniadaniu. Teraz jak mi się przypomni, to raz na tydzień, dwa, łaskawie na nią wdepnę. Mogłaby być dla mnie łaskawsza, ale ona uparcie pokazuje ponad setkę, z lekkimi wahaniami w górę.

      Tłumaczę się, że stres w pracy zajadam słodkościami.

      Brak ciepła za oknem zajadam słodkościami.

      Wahania nastroju zajadam.

      Sprawy sercowe zamorskie zajadam.

      Czarne myśli o śmierci, chorobie, nieszczęściach jakie mogą spotkać moich najbliższych zagłuszam.

      Ona za karę nie odejmuje mi kilogramów, złośliwie dodaje.

      Może stanęłam na magicznej granicy możliwości schudnięcia, możliwości swojego ciała?

      Może to zwykłe łakomstwo i lenistwo?

      Może nadchodzący odpoczynek od tego wszystkiego nerwowego, przyniesie mi wewnętrzne wyciszenie i zapał do walki o atrakcyjną figurę?

      Sama już nie wiem.

      Ścisłość opaski jest dobra, tak lekarz stwierdził na ostatniej wizycie. Więcej się nie ma co zaciskać, bo będą wymioty i rozepchanie dolnej części przełyku, jak było kilka miesięcy temu. Zauważy łam, że już podświadomie staram się ją oszukać. Chcąc zjeść coś suchego, przykładowo bułkę z białym serem, spożywam ją popijając gorącą herbatą. Gorące napoje sprawiają, że opaska jest bardziej elastyczna, więc łatwiej przepuszcza pokarm.

      Tylko czemu ja oszukuję sama siebie, swój organizm?

      Dokąd to prowadzi?

      Okrągła
    • okragla 87- Stuknęły niespodziewanie dwa lata 20.12.08, 01:17
      Stuknęły niespodziewanie dwa lata

      Dwa lata innego życia.

      Zupełnie niezauważenie dwa lata z opaską na żołądku. Przypomniała mi się ta rocznica przy okazji rozmowy telefonicznej z moim lekarzem i kasowane zdjęcia ze starego telefonu, jakie robiłam sobie wtedy w szpitalu. Zazwyczaj pamiętam o wszelkich datach, czemu taka ważna dla mnie umknęła?

      Może dlatego, że sukcesów w ostatnim czasie na tym polu niet? Waga stanęła i stoi. Ta elektroniczna już mnie nie kusi, kiedyś korzystałam z niej systematycznie po śniadaniu. Teraz jak mi się przypomni, to raz na tydzień, dwa, łaskawie na nią wdepnę. Mogłaby być dla mnie łaskawsza, ale ona uparcie pokazuje ponad setkę, z lekkimi wahaniami w górę.

      Tłumaczę się, że stres w pracy zajadam słodkościami.

      Brak ciepła za oknem zajadam słodkościami.

      Wahania nastroju zajadam.

      Sprawy sercowe zamorskie zajadam.

      Czarne myśli o śmierci, chorobie, nieszczęściach jakie mogą spotkać moich najbliższych zagłuszam.

      Ona za karę nie odejmuje mi kilogramów, złośliwie dodaje.

      Może stanęłam na magicznej granicy możliwości schudnięcia, możliwości swojego ciała?

      Może to zwykłe łakomstwo i lenistwo?

      Może nadchodzący odpoczynek od tego wszystkiego nerwowego, przyniesie mi wewnętrzne wyciszenie i zapał do walki o atrakcyjną figurę?

      Sama już nie wiem.

      Ścisłośc opaski jest dobra, tak lekarz stwierdził na ostatniej wizycie. Więcej się nie ma co zaciskać, bo będą wymioty i rozepchanie dolnej części przełyku, jak było kilka miesięcy temu. Zauważy łam, że już podświadomie staram się ją oszukać. Chcąc zjeść coś suchego, przykładowo bułkę z białym serem, spożywam ją popijając gorącą herbatą. Gorące napoje sprawiają, że opaska jest bardziej elastyczna, więc łatwiej przepuszcza pokarm.

      Tylko czemu ja oszukuję sama siebie, swój organizm?

      Dokąd to prowadzi?

      Okrągła
    • okragla 88- Tajemnica 20.12.08, 01:19
      Tajemnica

      W osobnikach płci przeciwnej wyzwala chęć "załapania" się na ostatnie wg nich chwile wolności.

      Jeden przypomina się, jak to świetnym był kochankiem (niektórzy to mają wyobraźnię!), jak będzie mi z nim dobrze, kiedy dam się skusić na riki tiki.

      Tamten chciał się napatrzeć na moje walory, na zapas.

      Inny podchmielony wyznał, że ma starszą ochotę na seks ze mną i musi zdążyć przed ślubem i boi się mnie utracić( jakby kiedyś zyskał).

      Złudzenia, bezskuteczne podchody bawią mnie i nieźle poprawiają samoocenę.

      Ci panowie jednak nie znają praw natury, zakochana kobieta nie patrzy na innych facetów i ich podchody są płonne. Chyba wizja małżeństwa wyzwala samcze chuci i pożądanie, bo czyż nie za trofeum można uznać potem poderwaną na kilka chwil przed zamążpójściem samicę?

      Tak pewnie mniemają.

      Niech się puszą i prężą, mam dobrą zabawę.

      Kobiety reagują inaczej. Bardziej rozumieją, co się dzieje, ale nie do końca.

      Nie można przecież wszystkiego wyjaśnić słowami, nawet najlepszej przyjaciółce.

      Jak opowiedzieć zapach, ciepło ciała, dotyk i smak?

      Czy można przekazać słowami obrazy, które się razem widziało, czuło i nimi oddychało?

      Uczucie jest trudne do pokazania, jest intymne, dla dwojga.

      I dobrze, jest moje i Jego :)



      Okrągła
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka