Dodaj do ulubionych

Mój chłopak ma Żonę

03.01.07, 23:14
Witam!
Od 10. miesięcy spotykam się z żonatym mężczyzną. Pół roku jestem w nim
szalenie zakochana i vice versa. Jest nam przewspaniale z sobą. Kosmicznie w
łóżku, przede wszystkim tez przyjaciółmi. Od samego początku wiedziałam, że
Igor jest żonaty i ma córeczkę. Nie planowaliśmy związku, wszystko samo sie
potoczyło.. Na początku nie brałam Go poważnie, bo wiedziałam, że kobiety za
nim szaleją, dosłownie ma wsztystko na tacy.. Z resztą pewnie nie mam u niego
szans, de facto sama nie chcę się wiązać. Po kilku miesiącach przekonał mnie
do Siebie.. Bardzo się starał :-) Teraz bardzo często sie spotykamy, rezygnuje
z pracy w firmie dla mnie- całe dnie spędzamy z sobą, wspólne wysjazdy.. Jest
starszy 15 lat. Ja studiuję.
Kilka razy rozstawaliśmy się z mojej winy, bowiem jest bardzo zazdrosny o mnie
i potrafił wyjść z hukiem po tym jak przeczyta "niewinnego" sms'a od kolegi ze
szkoły. Takie chwile bardzo bolały, nic gorszego nie mogło mnie wczesniej
spotkać.. Gdy wydawało się, że to koniec. Na szczęscie (o ile to dobrze)
zawsze do siebie wracamy, bo nie możemy przestać oddzielnie. Wiem, że (raczej)
dla mnie nie odejdzie od zony. Mam 20 lat, nie mam pozycji- wiec procz urody i
kreatywności nie mogę go "porwać", bo żyję sama i brakuje mi stabilizacji. Nie
chciałabym być tylko uzależniona od Igora.. Chciałabym wnieść 2x tyle ile On
moze mi dać.. Nie chciałabym byc Jego utrzymanką, w tym wieku, ale gdyby teraz
miał odejśc od zony- tak by to wyglądało..
Nie chcę Mojego Kochanie ranić, bo jest dla mnie całym światem.. Wyjściem jest
powiedzenie prawdy i roztanie- ale tego nie przezyje :( I wiem, że i dla Niego
będzie to straszne :(
Dobrze jest powiedziec: "rzuc go- jestes mloda i nie raz sie zakochasz.." Ale
jak trudno choc troszeczkę zrozumieć, kim my dla siebie jestesmy..
Chciałabym wygrać w lotto ;) i wtedy zabarć Moje Kochanie Najdroższe na drugi
koniec swiata i kochać się do końca życia.
Nie wiem co robić :-(
Czy sa osoby w podobnej sytuacji? Albo Ktoś z MĄDRĄ radą?
Pozdrawiam
x.x.x.
Obserwuj wątek
    • opowiem_wam_moja_historie Re: Mój chłopak ma Żonę 03.01.07, 23:18
      Współczuję tej biednej żonie.
      Zastanów się czy Tobie byłoby miło, gdyby jakaś niunia wpieprzyła się w Twój
      związek/małżeństwo i zaczęła je rozwalać.
      • absurdello Ciekawe, że zupełnie nie myśli o jego córeczce 04.01.07, 00:34
        jak ona się będzie wychowywała w niepełnej rodzinie ...

        • sir.vimes Ciekawe, że zupełnie nie myśli o swojej córeczce 04.01.07, 09:24
          Ten tatuś, który funduje jej rozkoszne dzieciństwo - może ma fiutka zamiast
          mózgu????

          • mcbeal28 wiekszość ma...(...)zamiast mózgu 04.01.07, 23:31
            sir.vimes napisała:

            > Ten tatuś, który funduje jej rozkoszne dzieciństwo - może ma fiutka zamiast
            > mózgu????
            >
      • mozambique Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 13:31
        wspólczuje biednej zonie męza - zapchajdziury pchającego swego wacka w kazdą
        szpare w okolicy. Jak nie ta szparka to bedzie inna , mąz-menda.
    • walet.pikowy Re: Mój chłopak ma Żonę 03.01.07, 23:19
      Mo patrz, zazdrosny, a sam ma żonę i to dla niego jest zupełnie w porządku.
      A gdybyś miała męża to co by powiedział?
    • meiji Re: Mój chłopak ma Żonę 03.01.07, 23:23
      Jedyna madra rada w tej sytuacji brzmi : UCIEKAJ POKI MOZESZ. Jestes jeszcze
      bardzo mlodziutka i ten facet korzysta, dowartosciowuje sie i enrgetyzuje Twoja
      mlodoscia. Sama przez to przechodilam. Bylam troche starsza, a facet nie byl
      zonaty tylko zareczony. Nic dobrego nigdy z tego nie wychodzi, a bol w chwili
      kiedy orientujesz sie, ze nic z tego nie bedzie, jest przeogromny. Uciekaj
      dizewczyno
    • sir.vimes Re: Mój chłopak ma Żonę 03.01.07, 23:29
      Puszczalski i zazdrosny? Średnia kombinacja.
    • xtrin Re: Mój chłopak ma Żonę 03.01.07, 23:33
      Jaką macie przed sobą przyszłość? Żadnej.
    • tupot_mew anegdotka w temacie 03.01.07, 23:36
      Calvin Coolidge, trzydziesty prezydent USA, zwiedzał kiedyś wraz z żoną fermę
      drobiu. W pewnym momencie pani prezydentowa pyta:
      - Czy to dobrze, że na 25 kur przypada tylko jeden kogut?
      - Ależ proszę pani - odparł pracownik fermy - to jest najwłaściwsza proporcja.
      Wszyscy są szczęśliwi.
      - O, ten kogut potrafi 25 razy z rzędu... - zamyśliła się pani Coolidge. - Czy
      byłby pan łaskaw powtórzyć to panu prezydentowi?
      Kiedy wiadomość dotarła do prezydenta, ten odrzekł:
      - To ciekawe, ale proszę pana, czy ten kogut zawsze z tą samą kurą?
      - Ależ skądże, za każdym razem z inną.
      - Czy byłby pan łaskaw powtórzyć to pani Coolidge...


      czy byłabyś łąskawa zrozumiec?
      • filicudi Re: anegdotka w temacie 04.01.07, 17:26
        Tupot mew! Za.je.bis.te! :-))))
        • sir.vimes Re: anegdotka w temacie 04.01.07, 18:19
          raczej żałosne ale może autorce wątku coś się rozjaśni. Czy rzeczywiście chce
          być jedną z 25 kur do dziobania???
    • mcbeal28 mój-to nie jest dobre określenie 03.01.07, 23:37
      on nie jest twój.
      Jestes zakochana i nikt ci nic nie poradzi, ani
      nie wytłumaczy.
      Tylko gdzieś na samym końcu...(moze nawet w twym
      umyśle): jest : ty wiesz jak to sie skończy.
      TRAGICZNIE-DLA CIEBIE.

    • frying.pan Re: Mój chłopak ma Żonę 03.01.07, 23:40
      malinka_karinka napisała:

      > Igor jest żonaty i ma córeczkę.

      I to bylby dla mnie wystarczajacy powod, żeby nie wiazac sie z Igorem. Nie
      oceniam Cie, bo prawdopodobnie jestes teraz bardzo szczesliwa i trudno Ci
      obiektywnie ocenic sytuacje, ale... Zastanow sie nad paroma sprawami: nie
      przeszkadza Ci, że On w domu sypia z zoną? że zabierasz jego cenny czas, ktory
      moglby poswiecic na wychowanie corki? nie boisz sie, ze jak przyjdzie co do
      czego, to pregrasz z żoną? Przykro mi, ale ja mam wrazenie, ze ten zwiazek moze
      Cie kosztowac w przyszlosci wiele bolu i nerwow.
    • malinka_karinka Re: Mój chłopak ma Żonę 03.01.07, 23:40
      Po pierwsze: nigdzie sie nie "wpieprzałam"- troche to trwało kiedy mnie w końcu
      zdobył. Uczuć sie nie wybiera. Po pewnym czasie poczułam, że jestem zakochana. A
      u mnie to zdarza się 1x/1000.
      Jest starsznie zazdrosny, az do przesady. Aczkolwiek ja toleruje (muszę w końcu)
      żonę. I od czasu gdy razem jestesmy, Igor nie spotyka sie z "przyjaciólkami".
      Być moze nie ma to przyszłości- kiedys będę wiedzieć to na pewno. Nie mam
      pojęcia jak zdobyć siłę na rozstanie? :-(
      Nauczyłam sie spychać "w głowie" myśli o wiadomych rzeczch- że po upojnym dniu
      ze mną jedzie do domu, a my mowimy "ze do fabryki". Im bardziej mi zależy tym
      trudniej jest sie nie przejmować ("Zaczarowany krawiec" śpiewa: "grunt to się
      nie przejmować"- ale jakie to trudne); nie jestem cynicza, tylko zagubiona :-(
      • qw994 Re: Mój chłopak ma Żonę 03.01.07, 23:44
        po upojnym dniu
        > ze mną jedzie do domu, a my mowimy "ze do fabryki".

        Może lepiej "do tartaku"? Po rżnięciu ciebie jedzie rżnąć żonę.
        • konrado80 Re: Mój chłopak ma Żonę 03.01.07, 23:47
          lepiej bym tego nie ujal :))
        • sir.vimes Urzeka mnie prosta prawda tych słów 04.01.07, 09:26
          Po rżnięciu ciebie jedzie rżnąć żonę.
        • filicudi Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 17:30
          chapeau bas!:-))))
      • xtrin Re: Mój chłopak ma Żonę 03.01.07, 23:51
        > I od czasu gdy razem jestesmy, Igor nie spotyka sie z "przyjaciólkami".

        Dziewczyno, zwiewaj. Im wcześniej tym lepiej. Tragicznie trafiłaś.

        > Być moze nie ma to przyszłości- kiedys będę wiedzieć to na pewno.

        Być może?!
        Załóżmy, że wygrywasz w tego totka i razem wyjeżdżacie na koniec świata. O ile
        nie będzie to bezludna wyspa - ile czasu minie, znim pojawią się kolejne
        "przyjaciółki"? Nim się obejrzysz z kochanej kobiety staniesz się nadzorcą
        fabryki. A gdy pojawią się dzieci - czy będzie je traktował lepiej, niż córkę
        aktualnej żony?
        • kasia_ruchasia to nie jest Twój chłopak 04.01.07, 00:16
          To niejst zwiazek. Żyjesz w Polsce gdzie panuje monogamia. Proponuję wyjechać
          do krajów arabskich wtedy problem sam się roziwąże Igor nawet bedzie mógł
          zabrać wtedy żonę :) i każdy bedzie zadowolony.

          A jak nie wiesz jak to zniesie Twój Igor i czy wogóle pozwoli ci odejsć to
          powiedz muże powiesz jego żonie :) A jak nadal nie bedzie chciał odejść to
          powiedz jego żonie :) Ojj będzie się wtedy działo... Ale Igor wtedy z pewnoscia
          odejdzie a potem zafunduje sobie następną "przyjaciółkę" bo ten PAN jak dałaś
          do zrozumienia jest "obrotny" Tak wiec nie martw się o niego jego jego
          samotnośc i ten cały tartak da sobie radę:)
      • kozborn Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 00:49
        Tolerujesz żonę, o, wielkoduszna...
      • mcbeal28 a to jest dobre-tolerancja 04.01.07, 23:33
        ja ci wspólczuję...
        ale to...co napisałaś to jakis joke

        malinka_karinka napisała:

        Aczkolwiek ja toleruje (muszę w końcu
        > )
        > żonę.
    • yoma Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 00:22
      >po tym jak przeczyta "niewinnego" sms'a od kolegi ze
      szkoły.

      I to jest wystarczający powód, by spadać.
    • absurdello Wiesz, a ja widziałem takie córeczki ... 04.01.07, 00:39
      którym tobie podobna egoistka odebrała ojca i nie był to, KUŹWA przyjemny
      widok ...

      • absurdello może jak kiedyś zostaniesz matką i obudzą się 04.01.07, 00:41
        w tobie uczucia macierzyńskie to zrozumiesz co zrobiłaś szczególnie gdy np.
        twój mąż wymierze model 10 lat młodszy bo mu na mózg padnie
        • sir.vimes A w tym panu nic się nie obudzi? 04.01.07, 09:30
          Może kiedyś poczuje skruchę - pewnie będzie za póżno. Zmarnować życie uczuciowe
          dwóch kobiet i dzieciństwo małej dziewczynki - no cóż, rzeczywiście, "atrakcyjny
          dżentelmen".
          • maga_luisa Re: A w tym panu nic się nie obudzi? 05.01.07, 14:01
            Ten pan, o ile się nie mylę, sam podejmuje decyzje o swoim życiu, kochankach
            itp. O ile autorka wątku dala się zaślepić uczuciem, to przecież pisanie że
            "zabiera" dziecku ojcem jest sugerowaniem, jakoby on był bezwolnym przedmiotem.
            • sir.vimes Re: A w tym panu nic się nie obudzi? 05.01.07, 14:05
              Dokładnie, jakby pan był jedynie siusiaczkiem z człowiekopodobną naroślą :))

              Gdyby dziecko było dla niego ważne - całej sprawy by nie było.
      • sir.vimes Którym ojciec zabrał normalne dzieciństwo 04.01.07, 09:28
        bo i czemu nie? Ważniejsze są dla niektórych wytryski w hotelowych pokojach od
        szczęścia i losu własnych dzieci.
    • 5aga5 Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 00:45
      Przecież takiej babie to i tak niczego nie wytłumaczycie.
      Dla niej liczą się tylko jej przyjemności, a w nosie ma żonę i córkę tego
      faceta.
      Za jakiś czas napisze jaka ona biedna bo ją wykorzystał i rzucił.
      • mozambique Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 13:33
        slusznie ze ma w nosie , ona męzatką nie jest
        , w koncu to mąz żznie na boku co sie rusza , o zonie i córce jakos nie mysląc
    • kozborn Ech, założę się... 04.01.07, 00:47
      Że powiesz mi, że Wasza miłość jest wyjątkowa. Moja też. I najlepsza,
      najszczersza i w ogóle nie wiecie co mam na myśli :). Powszechność wyjątkowości
      jest tu największym paradoksem. Zapewniam Ciebie, że nie ostatni raz i nie Ty
      jedyna się tak zakochałaś. Szkoda życia. Facet ma żonę, jest 15 lat starszy,
      naprawdę. Szał uniesień, który nieubłagalnie minie.
      • xtrin Re: Ech, założę się... 04.01.07, 00:50
        > Że powiesz mi, że Wasza miłość jest wyjątkowa.

        A ja się założę, że kilka(naście) lat temu jego miłość do żony była równie
        wyjątkowa.
        • gad_forumowy Re: Ech, założę się... 04.01.07, 01:24
          ...i za kilka lat miłość do następnej panienki będzie podobna. A że obecna żona i autorka wątku przeniosą się na forum Samodzielna mama, to szczegół.
        • ksoon Re: Daj sobie spokój ... 04.01.07, 01:39
          Kiedyś mnie tak mówiono - nie słuchałam, niczym Ty. Dziś jestem starą
          zrujnowaną osobą, zrujnowaną na każdym polu: zdrowotnym (potężne nerwice),
          zawodowym (porażka!), osobistym (porażka)... Dno...
          Dziś on robi ze mną co chce a ja łykam prochy - inaczej wyję po kątach i boję
          się o życie, choc moze i lepiej byłoby... I czekam, jesczce wciaż czekam, bo
          wiem, że nei mam wyboru choc keidy rozum ostatkiem sił bierze górę podpowiada:
          wiej choćby dziś bo powalisz kolejne 15 lat..
          Tyle już powaliłam.. czekałam, aż jego dziecko dorośnie [tak postanowiliśmy],
          czekałam na każdy telefon (mnie nie wolno było dzwonić bo żona itp)...

          Moi znajomi gdzieś szli ja nie bo może jemu się uda wpaść do mnie... Znajomi
          kończyli kursy różnorakie - ja wciąż czekałam w domu bo może dziś właśnie
          ("Kochanie, nie udało się bo... tysiące usprawieldiwień - ale jutro z
          pewnością).. Dobrze, że chociaż studia skończyłam choc i tak nic z tego nie
          mam.

          Nagle wszyscy gdzieś się rozbiegli, pozakładali rodziny, jego dziecko dorosło
          (poszło na studia), pojawił się problem... starzejącej się żony ("Zawsze była
          dobrą matką dla mojego dziecka, nie wiem jak miałbym jej teraz powiedzieć, że
          odchodzę, że ją zostawiam na stare lata, nie wiem kochanie, nie jestem
          potworem, zrozum, muszę się do tego przygotować").

          Dziś on w sumie caly czas w szczęśliwym związku (oczywiście emocje już nie te
          ale to związek przyjacielski, wszędzie razem chadzają, towarzysko dobrani
          nieźle a sa w tym smaym wieku, o 16 lat starsi ode mnie), w związku ze mną on
          ma wielkie emocje (ładuje baterie - tak twierdzę, bo inaczej nie byłby taki jak
          jest - mam świadomość tego) ale ja...

          Ja przegrałam swoje życie, wyję z bólu choć częściej już ze wściekłości -
          zaczynam go nienawidzieć... bo zawsze prosiłam: jeśli będziesz czuł, że nie
          odejdziesz z domu - powiedz mi to, niech sobie spróbuję ułożyć życie. Obiecał
          powiedzieć, ale do dziś mi nie powiedział.. Wciąż myśli i dojrzewa- tak
          twierdzi..

          Sku.....l ponury - z pewnością wie, że jak mi to powie to resztkami sił
          zostawię go w cholerę choćbym miała za moment skoczyć z balkonu, a jemu ze mną
          wygodnie...
          A ja.. idiotka już nawet we własnych oczach..
          Czekam, wciąż czekam bo to moja jedyna szsnsa na ułozenie siebie życia..
          jedyna..
          To już chyba nie uczucie z mojej strony - to tylko ta jakaś tam szansa...

          Wiej dziewczyno póki możesz, ten czas, który z nim jesteś to gó.. w
          porównaniu do moich straconych kilkunastu lat.. Z każdy rokiem trudniej i
          trudniej bo się wprost uzależniasz, bo to emocje, ciągła świeżość miedzy Wami i
          w sumie to piękne .. Pozory, pieprzone pozory i niezauważasz jak Cię wciąga...
          Wiej, wiej.., wiej...

          Pewnie nie posłuchasz - nie będę zdziwiona..Dlaczego miałabyś mnie posłuchać:
          przecież on jest inny, prawda? Nie zrobiłby Ci takiej krzywdy jak ten mój
          mnie, prawda?
          Aale ja dzis wiem, ze to ja sama spier.... liłam sobie życie na własne
          życzenie..
          Wiej dziewczyno wiej..
          Szkoda, że nie widzisz jaki wrak ze mnie choć kiedy on przychodzi - błyszczę
          niczym gwiazda filmowa ale gdybyś zobaczyła mnie teraz
          • ravny Re: Daj sobie spokój ... 04.01.07, 01:44
            Kobieto , wariatko! TY TEZ WIEJ natychmiast od takiego padalca. Nie bredź, ze
            jest jedyna Twoją szansą na ułożenie życia. Ułożysz sobie życie JEŚLI OD NIEGO
            ODEJDZIESZ!
            • ksoon Re: Daj sobie spokój ... 04.01.07, 02:12
              ravny napisał:

              > Kobieto , wariatko! TY TEZ WIEJ natychmiast od takiego padalca. Nie bredź,
              >ze jest jedyna Twoją szansą na ułożenie życia. Ułożysz sobie życie JEŚLI OD
              >NIEGO ODEJDZIESZ!

              Próbowałam, rok temu - z pomocą psychiatry.. Sama nie dawałam sobie rady..
              Brałam psychotropy - bez nich myśli samobójcze: bez niego w ogóle żyć nie
              umiem, nie umiem ułożyć planu dnia, nie umiem się znaleźć w świecie, wszystko
              jest bez sensu..
              Moje życie uzależnione jest od rytmu jego dnia - to juz nawyk, nałóg..
              Psychiatra twierdził, że nie umiem żyć, że tyle lat (prawie wtedy 15-ście)
              żyłam w świecie fantazji, że niczym dziecko muszę od początku się uczyć żyć,
              cieszyć drobiazgami, widzieć cel w wielu teoretycznie drobnych rzeczach ...

              Nie poradziłam sobie bez niego - po 2 miesiącach zaczęłam żebrać o tę miłość, o
              te kilka tygodniowo wysępionych, ukradzionych godzin...
              Nie zapisałam się na terapię psychoterapeutyczną jak kazał psychiatra...
              I tak czekam..

              Dziś już nie, ale może jutro zadzwoni?
              Może powie, że wpadnie po południu?
              A ja?
              A ja biegiem pobiegnę do domu po pracy cała szczęśliwa, wezmę odświeżającą
              kąpiel w doskonałych olejkach, zrobie sobie perfekcyjny makijaż, założę śliczną
              bieliznę - jeden z tych komplecików, które on tak bardzo lubi i ktore śnią mu
              się po nocach (wszystko to prezenty od niego), żałożę jakąś świetną sukienkę..

              I po razy tysięczny będę wierzyła, że tym razem na pewno rura nie pęknie, że
              pies nie zachoruje, że drzwi się nie zatrzasnęły, że matka źle się poczuła, że
              dziecko przyprowadziło dziewczynę na kawę i nie wypadało wyjść...
              I bedę wierzyła, że przyjdzie, weźmie mnie w ramiona bo wie jaka jestem
              samotna, bo wie, że mam tylko jego, bo wie, że bez niego... życie w ogóle nie
              ma sensu..
              On to wszystko wie i tak bardzo mnie kocha, że pragnie tylko mego szczęścia. Bo
              jestem wyjątkowa, bo nikt nigdy go tak nie kochał, bo z nikim mu nie było w
              życiu tak dobrze, bo nikt nigdy nie dał mu tyle szczęścia w życiu ile ja...
              Bo ja to jego wszystkie marzenia, jego pragnienia, jego jego sny o związku
              idealnym, jego nadzieje....
              Bo ja to jego anioł, jego bogini, jego szczęście, jego całe życie..
              To wszystko ja - ten wrak
              • ravny Re: Daj sobie spokój ... 04.01.07, 02:24
                Daj mi jego adres. Zastrzele drania który taka podłość potrafi zrobić
                kobiecie. Ohydny manipulant.

                Weź się w garść, przegrałas przez niego juz o 15 lat za dużo. Jeśli się go
                pozbędziesz ze swojego życia, odczekasz chwile, i zakwitniesz na nowo
                szczęśliwie. Nawet mając 50 lat. Z tym draniem możesz przegrać całąresztę
                czasu. NIE REZYGNUJ Z POMOCY PSYCHOLOGA!!! SAMA NIE DASZ RADY Z TEGO WYJŚĆ,
                MUSISZ MIEĆ WSPARCIE.
                • sanjose do: ksoon 04.01.07, 17:17
                  to, ze masz tego wszystkiego swiadomosc to juz jest pierwszy krok do nauczenia
                  zycia na nowo

                  moze zrob cos kompletnie innego i niecodziennego, co pozwoli Ci odblokowac
                  uzaleznienie od tego egoisty? podpisanie umowy o prace w innym kraju na rok bez
                  mozliwosci przyjazdu do Polski? zupelna zmiana wygladu? wolontariat w hospicjum?

                  powodzenia, ksoon, pamietaj, zycie masz tylko jedno i od Ciebie naprawde duzo
                  zalezy, jak je przezyjesz

                  M.
              • szatynka_singielka Ksoon !!! 06.01.07, 05:03
                Ksoon, uciekaj, odejdź. Idź znów do psychiatry,jednego, drugiego... Szukaj
                kogoś, kto Ci pomoże.
                Pomyśl też o psychiatrze, który ma doświadczenie w leczeniu uzależnień (bo z
                tego co piszesz - to Ty naprawdę jesteś uzależniona) - w Warszawie jest np
                dobra Luba Szawdyn.
                I nie myśl, że z tego się nie da wyjść - znam takich co z super ciężkich
                uzależnień wyszli - i są dziś szczęśliwymi wspaniałymi ludźmi, żyjącymi
                wartościowo - po prostu pełnią życia.

                Nie patrz na to ile lat "straciłaś" - bo to Cię jeszcze dołuje dodatkowo - i
                pewnie zaczynasz myśleć, że teraz już nie warto... Otóż warto, bardzo warto.
                Przecież nie chcesz być w tym samym miejscu za 5 lat. Nie chcesz być w tym
                miejscu nawet za rok.
                Sanjose dała Ci bardzo dobrą radę - o wyjeździe do pracy za granicę - bez
                możliwości powrotu przez rok.

                Pozdrawiam gorąco - buziaki, odwagi i wiary !
          • xtrin Re: Daj sobie spokój ... 04.01.07, 01:58
            Sama wiej!
            Jaka szansa? Sama wiesz, że nie masz z nim żadnej szansy. A bez niego - kto wie,
            być może. Napewno to da Ci choć nadzieję. A gorzej i tak już nie będzie.
          • maretina ksoon 04.01.07, 09:17
            bardzo mnie poruszyl Twoj post. walcz o siebie. zawsze mozna zaczac od nowa!
          • mcbeal28 jestem wzruszona 04.01.07, 23:46
            mam nadzieję, że to jest autentyczne.
            Wydaje się być. jestem Wzruszona do głębi.

            jestem egoistką-nie chcę być taką ofiarą miłości jak ty!
            z nikim!!!
    • yagiennka Mądra rada - dorośnij 04.01.07, 02:04
      Dla faceta jesteś przerywnikiem w monotonii małżeńskiej. Nigdzie go nie porwiesz
      bo on i tak wybierze żonę i swoje dziecko i stabilizację.
      Dorośnij i rozejrzyj się za WOLNYM facetem. (ja nie wiem czy wszyscy wolni
      wymarli że ciągle idiotki pakują się w trójkąty???)
    • maretina Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 09:06
      jesli sama siebie nie szanujesz, to nie bedziesz szanowana przez innych.
      ten facet to smiec. Tobie robi awantury za smsy od kolegow a sam od Ciebie
      jedzie do ZONY. znalazl sobie mlodsza jedrna pupe i szaleje. bedziesz
      plakac...pytanie czy z rozpaczy czy ze wstydu, jak dorwie Cie jego zona lub
      corka.
      jestes mloda, na cholere Ci taki prymityw?
      przyjzyj sie z boku jego zonie i corce, a potem pomysl jak ich krzywdzisz do
      spolki ze swoim "kochaniem". pomysl czy chcialabys kiedykolwiek byc w polozeniu
      tej zony lub corki.
      facet nie traktuje Cie powaznie, jestes materacem, bo nawet jesli ktos uczciwy,
      wartosciowy, moralny jest w innym zwiazku, ale sie zakocha to odchodzi. zyje w
      prawdzie. w klamstwie zyja tylko tchorze i bawidamki.
      • sir.vimes Słuszna konkluzja 04.01.07, 09:33
        facet nie traktuje Cie powaznie, jestes materacem, bo nawet jesli ktos uczciwy,
        wartosciowy, moralny jest w innym zwiazku, ale sie zakocha to odchodzi. zyje w
        prawdzie. w klamstwie zyja tylko tchorze i bawidamki.
    • malinka_karinka Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 09:11
      Nie jestem idiotką ani tym bardziej babą- jak ktoś tu napisał. Zawsze się
      zastanawiam dlaczego ludzie na forum są tacy kąśliwi. Ktoś szuka naprawde
      wsparcia i dobrej rady, lecz zawsze znajdą się osoby, które wtrącą swoje chore
      trzy gorsze, abstrachując od głównego wątku. Może to te osoby są babami, nie ja!
      Po drugie, my z Igorem sie kochamy i przytulamy- a nie "rżniemy". Nie zakochałam
      się aby odebrać ojca i męza rodzinie- wręcz przeciwnie- zawsze unikałam takich
      znajomości. Zdaje sobie sprawe, że powinnam odejść, ale brakuje mi sił i
      determinacji. Jak to będzie bez Niego.. Tak ogromnie mi się podoba, że nie widzę
      innych ludzi. Budzę się i od razu myślę o nim. Na wykładzie- to samo. Często
      opuszczam zajęcia- aby spędzić wspólnie dzień. To już staje się awykonalne:(
      Chciałabym znaleść absorbujące zajęcie, między zajęciami na uczelni- może wtedy
      się uda..
      • maretina Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 09:27
        malinka_karinka napisała:

        Zawsze się
        > zastanawiam dlaczego ludzie na forum są tacy kąśliwi.
        w tym temacie trudno byc powsciagliwym, bo jak spokojnie czytac, ze kolejna
        laseczka bezpardonowo pakuje sie w malzenstwo?
        zycze Ci, zebys mogla zachowac powsciagliwosc, kiedy cos podobnego spotka
        Ciebie. ponizasz jego zone i corke. DNO, naprawde, malo jest spraw, ktore tak
        bardzo moga kogos upokorzyc.Ty i Twoj kochas kladziecie komus cien na calym
        zyciu. to trauma, z ktora cholernie ciezko sobie poradzic. dlatego uwazam, ze
        Twoje chceci przytulania, bzykania, sa tu najmniejwazne, Twoje potrzeby
        emocjonalne tez, bo to nie Ty jestes zona. Ty jestes tu zlem. pamietaj, ze co
        dasz innym z siebie, to kiedys wroci do Ciebie. przypomnij sobie wtedy swojego
        igorka i jego rodzine.
        gdyby ten facet Cie kochal, odszedlby od zony. on sie Toba bawi. 25 letni facet
        nie traktuje na powaznie zwiazku z kims, kto dopiero co przestal byc
        nastolatka, nie zna zycia a zwiazek pojmuje jako "kochamy sie i przytulamy".
        Ktoś szuka naprawde
        > wsparcia i dobrej rady, lecz zawsze znajdą się osoby, które wtrącą swoje chore
        > trzy gorsze, abstrachując od głównego wątku. Może to te osoby są babami, nie
        ja
        > !
        > Po drugie, my z Igorem sie kochamy i przytulamy- a nie "rżniemy". Nie
        zakochała
        > m
        > się aby odebrać ojca i męza rodzinie- wręcz przeciwnie- zawsze unikałam takich
        > znajomości. Zdaje sobie sprawe, że powinnam odejść, ale brakuje mi sił i
        > determinacji. Jak to będzie bez Niego.. Tak ogromnie mi się podoba, że nie
        widz
        > ę
        > innych ludzi. Budzę się i od razu myślę o nim. Na wykładzie- to samo. Często
        > opuszczam zajęcia- aby spędzić wspólnie dzień. To już staje się awykonalne:(
        > Chciałabym znaleść absorbujące zajęcie, między zajęciami na uczelni- może
        wtedy
        > się uda..
        • maretina mialo byc 35 letni/nt 04.01.07, 09:29

        • bohema77 Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 09:30
          Uważasz, że autorka wątku poniża żone i córkę swojego "chłopaka"? Wg mnie ona
          poniża sama siebie, nie mając dla siebie szacunku i dając sie traktować jako
          d*pę na boku, zresztą w przypadku tego faceta- kolejną.
          • maretina Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 09:32
            bohema77 napisała:

            > Uważasz, że autorka wątku poniża żone i córkę swojego "chłopaka"? Wg mnie ona
            > poniża sama siebie,
            wyzej pisalam jej o szacunku do samej siebie. jesli siebie nie szanuje-trudno
            jej wybor. moim zdaniem poniza zone tego faceta.przynajmniej ja na jej miejscu
            tak bym sie czula.
            >nie mając dla siebie szacunku i dając sie traktować jako
            > d*pę na boku, zresztą w przypadku tego faceta- kolejną.
            zgoda.
            • bohema77 Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 09:36
              Maretina, teraz dopiero przeczytałam Twój wczesniejszy post, sama bym tego
              lepiej nie ujęła.
      • oi_milva Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 13:35
        Nie rozmuniem jak można nie być kąśliwym w stosunku do kochanki jakiegokolwiek
        żonatego meżczyzny, w dodatku mającego dziecko. I wydaje mi się, że jesteś
        bardzo naiwna - w końcu i Ciebie zacznie zdradzać kiedy mu się znudzisz i
        będzie Cię oszukiwał skoro teraz oszukuje żonę i swoje dziecko. Żenujace....
      • sara-marco Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 17:20
        malinka_karinka napisała:

        > Nie jestem idiotką ani tym bardziej babą- jak ktoś tu napisał. Zawsze się
        > zastanawiam dlaczego ludzie na forum są tacy kąśliwi. Ktoś szuka naprawde
        > wsparcia i dobrej rady,


        Ja ci dobra radę dam i nie musisz mnie o to prosić,zostaw faceta i nie wciskaj
        kitu ze nie probujesz rozwalic jego związku.On jest gó.. wart skoro robi skoki
        na boki a t druga ktora wiedzac ze zonaty bez żenady daje.Wiec zastanow sie czy
        chciałabyś sie znależc na miejscu jego żony.Nie rob z siebie niewiniątka bo sama
        powodujesz to ze sie spotykacie a on zamiast zajac sie domem,żoną i dzieckiem
        zabawia sie z panienka ktora ma kiedy chce.Wstydz sie i jesli to nie prowokacja
        ten watek to dla mnie jestes nie w porzadku.
      • deodyma Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 23:04
        ales Ty glupiutka...
    • malinka_karinka Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 09:54
      Wiem, o czym piszecie. Nie jestem głupia i zdaje sobie sprawę, że ranię jego
      żonę, a on ma mnie na zawołanie (prawie), etc. Nauczyłam się ignorować prawdę,
      spychać w podświadomość negatywne aspekty. Nigdy wcześniej nie byłam w takim
      związku i nie było to moim marzeniem. Nie jestem słodką idiotką ani cyniczna.
      Igorowi po prostu się udało mną "zawładnąć". Jeśli się roztajemy (wkrótce
      wracamy), albo widzi, że mam wątpliwości- jeszcze bardziej wchodzi mi na
      ambicje. Nie jestem naiwna- i to gdy mówi, jak bardzo mnie kocha- nie znaczy, że
      pojdę za nim na koniec świata. Przede wszystkim jestem sceptyczna. Dlatego
      szukam rady na forum, jak zebrać się w sobie i odejść..
      • bohema77 Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 09:56
        Oczekujesz cudownego sposobu? Po prostu zakończ znajomość i bądź konsekwentna,
        nikt nie mówi, że nie będzie bolało.
      • sir.vimes To on rani swoją żonę 04.01.07, 10:12
        To on ją zdradza. Ty jesteś jedynie narzędziem tej zdrady. Igor nie szanuje ani
        żony ani ciebie. Po co masz w tym uczestniczyć????
      • alpepe nie, nie jesteś głupia, jesteś DARMOWa 04.01.07, 12:02
        darmowa dziura
        Super.
        Ty też jesteś córką tatusia w tym typie. Nie zaprzeczaj.Przyznaj się tylko w
        duszy. Po co się mścić na innych za swoją krzywdę z dzieciństwa? Nie zaprzeczaj,
        napisałam, nauczyłaś się z tym żyć, wyprzeć z pamięci, a tu deja vu! Igor nie
        jest twoim ojcem, nie zrekompensuje ci braku uczuć z dzieciństwa, pozwól mu być
        ojcem, nawet, jeśli on cię woli przerżnąć, niż tulić swoje dziecko.
        Wiem, nauczyłaś się myśleć o sobie, że jesteś twarda, sprytna, cieszyć się, że
        masz związek, ale odrzuć ten sztafaż. Pozwól sobie na łzy, na bycie miękką i
        świadomą tego, że żebrzesz o uczucie faceta, który płaci ci za seks głodnymi
        gadkami o miłości... i już powinnaś wiedzieć, co uczynić.
        Nie odpisuj mi, wiem, co będzie w twoim poście.
        pzdr
        a
        • sir.vimes Alpepe, skąd ta dziwna interpretacja 04.01.07, 12:14
          nauczyłaś się myśleć o sobie, że jesteś twarda, sprytna, cieszyć się, że
          > masz związek,

          Przecież ta dziewczyna ma się za kompletne zero i jest mało sprytna i zaprawdę
          nie jest twarda pozwalając by podmiejski "casanova" mamił ją gadkami o wielkiej
          miłości.

          Zauważ, ze ona z tego związku nie ma nic a może jeszcze mniej.
          • alpepe zależy jak patrzeć 04.01.07, 12:22
            a skąd twoja?
            Nie wczytałaś się w mój tekst. Poza tym nie rozróżniasz najwyraźniej tego, co
            ktoś sam o sobie myśli, od tego, co my o nim sądzimy.
            • sir.vimes Re: zależy jak patrzeć 04.01.07, 12:28
              Wczytałam się bardzo dokładnie - stąd moje wątpliwości do twojego sposobu
              przedstawienia sprawy.

              Co do drugiej części twojej odpowiedzi - 1. nie bądż napastliwa bez powodu.
              Jeżeli po prostu chcesz mieć ostatnie słowo i nie umiesz rozmawiać - nie
              odpowiadaj. Spytałam o twoją interpretację bez złych zamiarów. 2. rozróżniam ,
              ale wskaż mi w którym miejscu ewentualne nieodróżnianie mogłoby mieć wpływ na
              moją wypowiedż.

      • deodyma Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 23:07
        jesli szukasz rady to czemu denerwuja Cie opinie innych? przeciez kazdy ma tu
        swoje zdanie i wiele osob udziela Tobie dobrych rad? nie widzisz tego? i jeszcze
        twierdzisz, ze nie jestes naiwna...
    • malinka_karinka Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 13:13
      Igor nigdy nie karmił mnie opiwiastkami o miłości. Wręcz przeciwnie. Dlatego to
      co nas łączy jest "wyjątkowe"- szczere. Razem bardzo przeżywamy gdy martwimy się
      kto pierwszy będzie chciał odejść. Nie planuje się bycia z kimś. Uczucia wiążą
      ludzi. Nie jest tez podmiejskim Casanovą. To mężczyzna z klasą na każdym
      szczeblu. Gdyby mnie traktował, bo mu "daję" (ktoś tak to nazwał), nie byłabym z
      Nim ani przez sekundę. I On nie angażował by się w coś bez przyszłości,
      narażając rodzinę. Może mieć każdą dziewczynę na niezobowiązujący "numerek", ale
      od kiedy jesteśmy razem- jest tylko mój- jak śmiesznie to brzmi.
      Nie traktuję Go jako lekarstwo na brak witaminki "M" z dziećniństwa. Nie jestem
      taka. Problem w tym, ze my naprawde gorąco się kochamy, a ja już nie mam siły
      tolerować i być wyrozumiała. Stać mnie na Jego całego, a nie tylko chwile
      spędzane razem.
      • maretina Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 13:20
        malinka_karinka napisała:

        > To mężczyzna z klasą na każdym
        > szczeblu.

        nie. nie ma klasy, zdradza zone, oszukuje swoja rodzine. to sie nazywa brak
        klasy. nawet tego nie widzisz. mamisz sobie oczy, Twoja wyobraznia jest zbyt
        wybujala w temacie zalet tego buhaja.
        >Gdyby mnie traktował, bo mu "daję" (ktoś tak to nazwał), nie byłabym
        > z
        > Nim ani przez sekundę.
        tylko imbecyl odcina galaz na ktorej siedzi i tylko debil podpala materac na
        ktorym sypia.... no chyba, ze materac sie zyuzyl. wtedy idzie na smieci, kupuje
        sie nowy, nowymi opowiastkami o zlej zonie, ktora go nie rozumie, op tym, ze
        materac jest taki super, bo wszystko rozumie, jest tamkki inny itp, ble ble
        ble. jak swiat stary tak dlugo kraza te slogany.
        >I On nie angażował by się w coś bez przyszłości,
        > narażając rodzinę.

        a co niby zrobil? dokladnie to co napisalas, on TO juz ZROBIL.
        >Może mieć każdą dziewczynę na niezobowiązujący "numerek",
        zgoda, Twoj przyklad mnie przekonuje. moze bzykac na lewo i prawo. dzis to
        akurat jestes Ty.
        al
        > Problem w tym, ze my naprawde gorąco się kochamy, a ja już nie mam siły
        > tolerować i być wyrozumiała. Stać mnie na Jego całego, a nie tylko chwile
        > spędzane razem.
        ostatnie zdanie madre, ale nie sadze, zeby wcielilo sie w zycie:/
        co do milosci.... taki bzykajacy na lewo i prawo buhaj nie wie co to milosc. on
        wie co to stojacy penis i wie jak go uzyc. tyle. czysta fizjologia. zero
        rozumu, uczuc.zwierze.
      • panisiusia Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 13:21
        No to w takim razie, co chciałaś tu na forum usłyszeć?
        • maretina Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 13:26
          pewnie to, ze nie jest zwykla kochana, ze nie jest naiwna, tylko facet ja
          szalenczo kocha i beda zyc dlugo i szczesliwie, a zona i dziecko tego buhaja
          nie ucierpia na tym. po prostu wszyscy posikaja sie ze szczescia:/
      • sir.vimes Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 13:22
        To mężczyzna z klasą

        Asekurant życiowy nigdy nie będzie człowiekiem z klasą.

        Łudzisz się bez sensu i bez sensu go usprawiedliwiasz.
      • sara.24 Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 13:37
        To mężczyzna z klasą na każdym
        > szczeblu.
        Nie ma klasy za grosz, jest zwykłym oszustem i tchórzem, który nie ma odwagi
        zakończyć tej chorej sytuacji.
        Problem w tym, ze my naprawde gorąco się kochamy, a ja już nie mam siły
        > tolerować i być wyrozumiała.
        Gdyby to była wielka miłość facet już dawno uregulowałby Wasze sprawy i był w
        jednym normalnym związku. Niestety nie ma jaj i nie potrafi się zdecydować
        czego chce i wybrać to co najważniejsze.
      • deodyma Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 23:09

        no nie! Igor to mezczyzna z klasa? a to dobre!
      • mcbeal28 szczbel 04.01.07, 23:52
        a najważniejszy szczebel ma w spodniach.
        wymachuje nim na lewo i prawo

        malinka_karinka napisała:

        To mężczyzna z klasą na każdym
        > szczeblu.
    • malinka_karinka Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 13:30
      Napisałam, bo chciałam wiedzieć Wasze zdanie. Dalesze wypowiedzi były w celu
      opisania, jak to jest z nami.. Nie chcę Igora usprawiedliwiać, ani siebie.
      Zależy mi na porozumieniu, jak dojrzeć psychicznie by odejść.
      Być na tyle silna, aby po jakimś czasie, znów nie wracać do siebie. To zabija i
      wzmacnia związek z taką samą siłą. A ja chcę naprawdę się rozstać i nikogo nie
      ranić, nie łudzić się nadzieją.
      • maretina Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 13:32
        jak chcesz dojrzec do odejscia jak spotykasz sie z nim, sypiasz? to tak jakby
        alkoholik pijacy mowil, ze leczy alkoholizm a tymczasem nadal kupuje i pije
        gorzale.
      • miauka Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 13:35
        malinka_karinka napisała:
        > A ja chcę naprawdę się rozstać i nikogo nie
        > ranić, nie łudzić się nadzieją.

        No to się nie łudź, bo na razie wszystko, o czym piszesz, to jedno wielkie Twoje
        złudzenie, łącznie z tym, że można się rozstać, nikogo nie raniąc...
        • monalisa26 Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 15:32
          Uciekaj jak najdalej od tego faceta!!!
          Kiedyś byłam w podobnej sytuacji. Równie młoda, równie naiwna, równie
          zakochana. Nie było tylko dziecka i była znacznie mniejsza różnica wieku. Były
          wyjazdy, niespodzianki, cudowne chwile, etc. Nic dobrego z tego wyjść nie mogło
          i nie wyszło. Teraz jak o tym myślę jest mi zwyczajnie wstyd, że weszłam w taki
          popaprany układ. Bardzo tego żałuję, nie dlatego, że czuję się jakoś bardzo
          zraniona, nie o to chodzi, żałuję, że wpieprzyłam się w związek innej kobiety i
          zachowywałam się jakbym nie miała swojej godności. Ale to potrzeba niestety
          czasu żeby z boku spojrzeć na taką sytuację i dojść do właściwych wniosków.
          Pozdrawiam.
      • canimbenim Re: Mój chłopak ma Żonę 06.01.07, 19:17
        kobieto wez sie zastanow co robisz!!!!! Ze on jest pie..iety to ozumiem ale
        Ty???? Po h..a wychodzil za maz? wpadlo im sie??? Trzeba bylo myslec wczesniej a
        jk sie nei myslalo to boli i sie cierpi!!! budowac swoje szczescie na
        nieszczesciu niczemu winnej corki??? Ja na jej miejscslala ze mam ..,,,
        chu,,, tate ktory zamiast mojej mamy wolal jakas mloda dziure!!! Sory za te
        slowa ale jestescie niepowazni i Ty i on! Ale szczerze mowiac wspolczuje Ci
        bardzo! Co mozesz zrobic ??? trudno radzic... ja bym odeszla na 100 nawet gdybym
        mila cierpiec jak zdychajacy pies ale bylo by to lepsze niz cierpienie 2 innych
        osob w szczegolnosci coreczki! jestes mloda pomysl o sobie bo to przyszlosci
        raczej nie ma!!! powiedz mu ze odchodzisz bo dluzej juz po prstu ta nie
        mmozesz!!!! Zdobadz sie na to!!!! no chyba ze rozwalisz to malzenstwo i bedzie
        Twoj caly ja popieram 1 wariant. Musisz byc silna a napewno Ci sie uda!!!!
        Decyduj sie jak najszybciej albo tak albo tak bo im dluzej to trwa tym gorzej
        dla Ciebie! 3mam kciuki za Ciebie.
    • magdalena268 Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 15:47
      Karinko, chcialabys zeby za 10 lat twoj maz Cie zdradzal z licealistka?
    • iberia.pl Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 16:56
      nie buduj szczescia na cudzym nieszczesciu, predzej czy pozniej taki
      pseudozwiazek szlag trafi.
    • hermenegilda_zenia Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 17:24
      Jakoś trudno mi uwierzyć, że wątkodawczyni jest na studiach - poziom
      dojrzałości, a raczej naiwności i bezmózgowia równy nastolatce zakochanej w
      Limahlu na starym plakacie. W sumie, gdyby nie fakt że ta beznadziejna parka ma
      w d... żonę i dziecko , potraktowałabym twoje żałosne opisy jako dobrą komedię.
      Mój chłopak - ha, ha przednie , naprawdę! Jaki chłopak i jaki twój, to po
      pierwsze. PO prostu kolejny wygodnicki, co to z żony i dziecka nie chce
      zrezygnować dla taniej puszczalskiej , bo nie musi - a jednocześnie korzysta
      bez większego wysiłku z darmowej sokowirówki ( tak, to o tobie).
      Twoje tłumaczenia, że tak długo cię zdobywał warte są podtarcia tyłka - jak
      ktoś jest w związku małżeńskim to trzeba łapy trzymać przy sobie, albo nogi
      złączone. Nie masz szans na złapanie kogoś niezwiązanego? Współczuję.
      Twoja nadzieja, że ktoś cię zrozumie, chyba jest płonna - jesteś zwykłym
      lachonem i tyle, nie sądzę żeby ktoś cię tu po główce gładził.
      • wytrwala Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 18:33
        kolejny ,,dowod" na to, ze faceci to swinie i nie szanuja swojej rodziny. Ja
        bym nawet powiedziala, ze ten ,,najpiekniejszy" okres w naszym zyciu, czyli
        ciaza - popycha facetow do szukania atrakcyjnych dup. I potem to male cudenko,
        ktore jest przeslodkie, kochane, ktore jest darem Bozym, ktore drze sie, sra,
        ciagle chce jesc - powoduje, ze tacy debile jak pan opisany w watku szukaja dup
        do ich rozjezdzania. To nie moja rodzina i nie moja sprawa ale slowo daje ze
        chcetnie bym ciebie, autorko postu, zdzielila po tym obciagajacym pysku.
        • sir.vimes Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 18:37
          Mizoginizm, stereotypy, generalizowanie, chamstwo -wiele można w twojej
          wypowiedzi znależć, wytrwała. Szkoda, że mądrej konkluzji zabrakło.


          • wytrwala Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 19:18
            i wlasnie to miales tam znalesc czytajac. wlasnie to.
            • sir.vimes Re: Mój chłopak ma Żonę 05.01.07, 00:45
              To żałosne. Ja np. jestem w zwiazku od 8 lat a ty ze swoim kolesiem co cię
              zostawia samą na dworcach niewiele wiesz...
              Jesteś zwykłą mizoginką trzymającą się pazurami patriarchatu i ierzącą , że to
              inne kobiety są złe - twój "misio" nigdy....
              przejedziesz się na tym.
              • wytrwala Re: Mój chłopak ma Żonę 05.01.07, 13:51
                go.wno o mnie wiesz wiec nie wysilaj sie ;] kto ci powiedzial, ze moj misio
                nigdy nie jest winny ? w odpowiedzi obrazam zarowno tego co macza i ta co sie
                rozkracza a zreszta najwidoczniej nie umiesz czytac ze zrozumieniem. I dlaczego
                mnie atakujesz? Pewnie gdyby post dotyczyl twojego meza, bys mi dziekowala za
                taka odpowiedz.
                • wytrwala Re: Mój chłopak ma Żonę 05.01.07, 13:53
                  i moj nie zostawia mnie na dworcu ale zostawIL mnie raz, fakt - jestes dluzej w
                  zwiazku ode mnie o 3 lata - rzeczywiscie, uuuu, szacuneczek....
                  • sir.vimes Re: Mój chłopak ma Żonę 05.01.07, 14:03
                    Nieważne, ile lat się jest w związku - ważne JAKI jest ten związek. Dla mnie
                    twoje historyjki o twoim związku są nieco przerażające - nawet współczułam ci na
                    początku, dopóki nie okazało się , że kompletnie nie masz do siebie szacunku i
                    po prostu jesteś jedną z osób które "muszą mieć chłopaka".

                    Autorka tego wątku prezentuje podobną postawę.
                    Myślę, że to właśnie cię boli i dlatego się na mnie rzuciłaś.
                    A poza tym jesteś straszną mizoginką i tyle.

                • sir.vimes Re: Mój chłopak ma Żonę 05.01.07, 13:58
                  Jesteś jeszcze siksą i to nieoczytaną więc pochylam się nad twoją głupotą z
                  litością.
                  Zastanów się czemu nie umiesz pisać o drugiej kobiecie bez wulgaryzmów, zastanów
                  się czemu nie potrafisz wyjść poza stereotypy odpowiednie dla prymitywnych
                  kolesi spod kebabu a nie dla niby-"wyedukowanej" panny z dostępem do netu.
                  • wytrwala Re: Mój chłopak ma Żonę 05.01.07, 15:41
                    Jakie stereotypy, sama w tym momencie zachowujesz sie jak siksa, a tobie chyba
                    jeszcze bardziej niz mnie to nie przystoi (podobno starsza jestes?), wiec
                    uspokoj sie bo tracisz respekt ;] i sama jestes "mizoginka", atakujesz mnie
                    bezlitosnie, za co - za to ze dosadnie wypowiedzialam sie w sprawie 20latki
                    ktora daje dupy zonatemu i dzieciatemu facetowi. Sama mam 20 lat i nie
                    wyobrazam sobie zrobic czegos takiego jak ona, jestem pewna ze autorka jest
                    wieksza siska ode mnie ;] i sie uspokoj z tym potokiem epitetow w moja strone
                    bo jeszcze dostaniesz bezdechu i trupem padniesz. Sikso.
                    • wytrwala Re: Mój chłopak ma Żonę 05.01.07, 15:53
                      poza tym najgorsze oprocz tego, ze malolata weszla w zwiazek z facetem o ktorym
                      od poczatku wiedziala, ze byl zonaty i mial malutkie dziecko, to nawet nic nie
                      pisze o zonie i dziecku - zadnego zrozumienia dla nich, zadnej skruchy, zadnego
                      smutku z powodu tego ze probuje budowac swoj szczescie (sic!) na czyims
                      cierpieniu - po prostu te dwie osoby jej nie obchodza, ona by chciala wygrac
                      kase w totka i go porwac i wiecej nic jej nie obchodzi. Tolerancyjna jestes,
                      vimes. Jestem w sumie atrakcyjna, mam 20 lat, to co, zakrecic sie kolo twojego
                      lubego? ;]
                    • sir.vimes Re: Mój chłopak ma Żonę 05.01.07, 17:36
                      Siksa nie jest epitetem, jest określeniem młódki.

                      A mizoginką jesteś o czym świadczy chociażby dobór słownictwa.

                      A jakie stereotypy? Hm, właśnie to, że nie potrafisz ich we własnej wypowiedzi
                      odnależć upewnia mnie, że jesteś nieoczytana. Ale w tym wieku to nie problem -
                      możesz to szybko zmienić.

                      Jeszcze raz przemyśl dlaczego czujesz tak ogromną potrzebę ataku - uraziło cię
                      kilka słow prawdy?
                      • wytrwala Re: Mój chłopak ma Żonę 05.01.07, 17:48
                        musze cie rozczarowac - zadnej prawdy w twoich slowach nie bylo. za to ja
                        powiem prawde - nasze zdania na okreslony temat sa rozne i z tego powodu jakas
                        mizoginka przyczepila sie do mnie. Odczep sie. Wyrazilam sie jasno w sprawie w
                        ktorej nie porzebuje twojego poparcia, ale przywalania sie tym bardziej.
                        • sir.vimes Re: Mój chłopak ma Żonę 05.01.07, 20:26
                          Nie pojmuję wielu kolokwializmów jakie stosujesz, ale rzeczywiście - mogłaś się
                          "odczepić" i nie starać się mnie atakować.
                          Nie masz żadnej opinii na temat PROBLEMU , który opisuje autorka wątku ,
                          ponieważ jesteś zdolna jedynie do ataku ad personam (i nazywasz to opinią, co
                          gorsze...)

                          Nie udzielałam ci też żadnego poparcia - bo i w czym? W obrażaniu ludzi? Czy w
                          chwaleniu się własną niewiedzą?
                          Możesz natomiast liczyć na moją litość.
                          • wytrwala Re: Mój chłopak ma Żonę 05.01.07, 20:43
                            nie pojmujesz kolokwializmow bo moze nie jestes oczytana tak jak myslisz, a
                            obelga tez jak najbardziej jest opinia, opinie sie wyraza na rozny sposob,
                            usmiechem, skrzywieniem, potokiem slow jak w twoim przypadku lub krotkim
                            dosadnym stwierdzeniem, do ktorego sie przyczepilas i jak na pyskata babe
                            przystalo nie odpuszczasz. Powiedzialam juz - przyczepilas sie jako pierwsza,
                            przyczepilas sie do czegos co napisalam bynajmniej nie o tobie, nie o twojej
                            sprawie, wyrazilam tu jasno swoje stanowisko jak wiele innych osob. Zejdz ze
                            mnie kobieto - chociaz sadzac po twoim uporze w udzielaniu odpowiedzi na nie
                            dotyczaca ciebie uwage - ja odpuszcze pierwsza.
        • slim261 Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 19:00
          Witam.
          Czasami aż przykro czytać te wasze wypowiedzi. Nikt z Was nie udzielił
          dziewczynie konkretnej rady, tylko wyzwiska, wyzwiaska.
          Mniemam, że wy wszyscy potraficie świetnie panować nad uczuciami i manipulować
          nimi tak jak Wam wygodniej, ale ta dziwczyna widocznie tego nie potrafi.
          Jak to łatwo kogoś oceniać, a raczej osądzać, ale skoro takim murem stoicie za
          rodziną - która jest świętością i wcale nie twierdzę, że nie - to może
          przypomnicie sobie inne świętości np. nie sądźcie, abyście sami nie byli
          sądzeni.
          Załozyliście z góry, że żona owego Pana jest pokrzywdzoną przez los istotą, ale
          zdobycie kogoś to nie wyczyn, utrzymanie go przy sobie - to jest coś,
          wiodocznie nie starała się za bardzo, założyła, że mąż jej się należy, ale tak
          nie jest i to działa w obie strony.
          Nie pochwalam tego typu znajomości, ale one są i będą - właśnie dzieki nam
          wszystkim,nie tylko tej dziewczyny.
          • alpepe Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 19:10
            mnie tam się rozchodzi wyłącznie o dziecko, a jaką radę można dać dziewczynie,
            która zarabia na miłość tyłkiem? I tak się do niej nie przemówi.
            • slim261 Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 19:19
              Wiem, że dziecko w tym wszystkim jest najbardziej pokrzywdzone, ale oceniając
              tę dziewczynę i wyzywając ją nie zmienicie świata, nie uratujecie tego dziecka
              ani setki innych.
              Ja czytając jej posty nie powiedziała bym, że dziewczyna jest głupia, a połowa
              ocenia ją tak ponieważ ma 20 lat.
              Ta dziewczyna dostrzega toksyczność tego związku i nie sądzę, aby z czystej
              przyjemności nadal w nim tkwiła - dla mnie to ona woła o pomoc i tu jest całe
              sedno tego postu.
              Pozdrawiam.
          • maretina Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 19:18
            zona jest pokrzywdzona. nie wnikam jak sie ukladalo miedzy nia a jej mezem.
            obojetnie jaka by nie byla, nlezy sie jej prawda, szacunek. tak zla, nie kocha
            jej ten buhaj? to dlaczego nie odejdzie? dlczego zyje jak ostatni tchorz i zlodziej?
      • aniiatka Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 18:48
        mowisz ze masz 20 lat, ledwo co liceum za toba, zero doswiadczen, i nie
        osadzałabym cie pod wzgeldem wiekowym negatywnie, no ale same twoje posty sa
        zenujace. Nie warto nic pisac bo i tak bedziesz madrzejsza a wszyscy co ci
        odradzaja dalsza znajomosc beda tymi zawistnymi i niedobrymi.Wspolczuje zonie i
        dzieciakowi, gratuluje twemu ukochanemu ru..ia mlodej dupci, a tobie życze
        opamietania sie.
        • magsta Re: Mój chłopak ma Żonę 06.01.07, 20:22
          Nie oczekuj madrej rady skoro przedstawiasz tak idiotyczny przypadek i zadajesz
          beznadziejne pytanie, pozdro
    • trusia29 Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 20:04
      twoja wielka miłość prysnie jak bańka mydlana, jak jego zona się dowie i moze
      ci jeszcze da po twarzy...
      • kamyk-zielony Re: Mój chłopak ma Żonę 06.01.07, 08:14

        > twoja wielka miłość prysnie jak bańka mydlana, jak jego zona się dowie i moze
        > ci jeszcze da po twarzy...

        Myślę, że nawet do tego nie dojdzie. Najzwyczajniej w świecie po jakimś czasie
        facet znajdzie sobie kolejny, młodszy równie uroczo bezmózgi obiekt do pukania:)
    • xtrin Re: Mój chłopak ma Żonę 04.01.07, 20:59
      Droga Autorko,

      Czego się spodziewałaś po tym wątku?
      Odnoszę niemiłe wrażenie, że spodziewałaś się pochwały Twojego postępowania,
      może nawet podziwu, a przede wszystkim upewnienia, że dobrze jest, tak trzymaj.
      Z jednej strony czujesz, że coś jest źle, z drugiej nie masz ochoty tego
      zmieniać i szukasz powodu, żeby trwać w tym dalej. Raczej nie znajdziesz.
      Kilka osób w tym wątku przesadziło z inwektywami, ale większość wyraża zdanie, a
      nie pluje. Nawet, jeżeli robią to w sposób ostry, to nie by sobie ulżyć, ale by
      uświadomić Ci ogrom Twojego błędu.

      Niszczysz swoje życie. Niszczysz też życie innej kobiety i niewinnego dziecka.
      Fakt, pewnie gdyby nie było Ciebie ten typek niszczył by im życie z inną. Ale
      czy rzeczywiście chcesz mieć w tym osobisty udział?

      Przestań go usprawiedliwiać. Nie rozważaj tego wszystkiego. Po prostu z tym skończ.

      Życzę powodzenia,
      Xtrin
      • megan67 Re: Mój chłopak ma Żonę 05.01.07, 23:49

        O drogie Panie, a juz myslalam, ze na siwecie zostaly same dzi....., ale ciesze
        sie, ze jest inaczej i jest ktos kto patrzy dalej niz wlasne majtki, np. na
        biedne dzieci, ktore wychowuja sie bez ojcow, bo jakas panienka zagiela parol.
        pzdr
        meg67
        • sir.vimes Re: Mój chłopak ma Żonę 06.01.07, 09:01
          "Panienki" nie zabraniają ojcom wychowywać dzieci - a poza tym one, w
          przeciwie.ństwie do rozkosznych cudzołożników - NIE PRZYSIĘGAŁY niczego matkom
          tych dzieci.
          Mężczyżni są poczytalni, decydują sami o tym czy zdradzają czy nie. Człowiek,
          który chce być wierny nie prześpi się nawet z Angeliną Jolie/Johnnym Deepem czy
          im podobnym pięknościom.
          Niewierni mężowie sami wybrali.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka