Dodaj do ulubionych

Świadome macierzyństwo

08.01.07, 02:21
Dobry tekst o świadomym macierzyństwie:
wiadomosci.onet.pl/1368156,2677,kioskart.html
Problem stary jak świat i wciąż nierozwiązany, chociaż niby mamy już XXI wiek :(
Obserwuj wątek
    • dori7 Re: Świadome macierzyństwo 08.01.07, 12:09
      A teksty Boya z pierwszej polowy ubieglego stulecia wciaz calkowicie aktualne :((
      • kasia-asia1 Re: Świadome macierzyństwo a oszołomstwo 08.01.07, 13:07
        Boy to w dziesiejszej RP, jakiś supernoweczesny pisarz. Znowu oszołomstwo
        narodowo- katolickie doszło do władzy, niestety. Tylko czasem się zastanawiam,
        czy ta żona Giertychowa i Jurkowa i in. nawiedzonych gości, których nie chce mi
        się tu wymieniać, czy one są szcześliwie z tym swoim mężem oszołomem ?
        • pani.jazz Re: Świadome macierzyństwo a oszołomstwo 08.01.07, 13:38
          Dobre pytanie! Tez mnie to zawsze zastanawia. Jakie to musza byc kobiety, zeby wytrzymac z takimi psycholami? Moze ktoras z Was wie cos na ten temat?
          • queenmaya Re: Świadome macierzyństwo a oszołomstwo 08.01.07, 13:44
            pani.jazz napisała:

            > Dobre pytanie! Tez mnie to zawsze zastanawia. Jakie to musza byc kobiety, zeby
            > wytrzymac z takimi psycholami?

            Moim zdaniem to jest rezultat prania mózgu od narodzin. Po prostu w domu
            rodzinnym od kołyski wmawiano tym kobietom, że muszą się podporządkować i być
            pokorne i one w to uwierzyły. Teraz same są strażniczkami systemu, tak wychowują
            swoje córki i dowalają tym kobietom, które ośmielają się żyć inaczej.
        • lubna Re: Świadome macierzyństwo a oszołomstwo 08.01.07, 14:52
          Nie wydaje mi się, żeby były zbyt szczęśliwe, jeśli i z nich leje się na innych tyle jadu, ocen i zbyt łatwo przychodzących osądów. Powiem więcej, moja przyjaciółka - wychowywana hiperkatolicko i ultratradycyjnie i bardzo na owo wychowanie podatna wyszła za mąż za równie tradycyjnego mężczyznę. Po pół roku wyglądała okropnie, schudła do samych kosteczek, zbladła, przestała się uśmiechać, nie miała czasu odebać telefonu (!) tyle miała narzuconych przez niego obowiązków w domu. Rodziła dzieci.
          W duchu i ja i inne jej kolezanki byłyśmy przerażone i chyba nigdy tego nie wypowiadając życzyłyśmy jej, by jakkolwiek się rozstali...
          Rozstali się, zdradzał ją, został nakryty, odszedł zostawiając ją samą z dziećmi. Nie, nie uczyniło jej to teraz szczęśliwszą, ale.. nagle znalazła czas, by wrócić do malowania. Zaczęła nas, koleżanki, zapraszać na wieczorne herbaty, na weekendy (częśc z nas mieszka od niej bardzo daleko). Pożycza od nas książki. Kupiła sobie nowe ubranie, znalazła opiekunkę do dziecka. Wciąż płacze, że dała mężczyźnie wszystko, poświęciła całą siebie, a on potraktował ją jak szmatę. Już wie, że nie jest dobrze oddać i odkryć całą siebie. Tęskni i ledwie wiąże koniec z końcem. Ale zaczyna inaczej patrzeć na świat. Na siebie. Zaczyna siebie doceniać, wyznacza swoje granice, domaga się szacunku. Pięknieje w oczach. "Szalony" mąż mało której kobiecie może wyjść na dobre, nawet tej, któa początkowo zdawałoby się wyznaje równie tradycyjne i konserwatywne poglądy jak on. Dodam, że moja przyjaciółka ma łatwiej o tyle, że.. wkrótce skończy 24 lata. I przed nią całe życie. I głowa jeszcze giętka. A tym żonom, jak piszecie, oszołomów, trudniej w już dojrzalszym wieku o uelastycznianie poglądów i oczekiwań. Zostaje ich pożałować.
          • skrzydlate Re: Świadome macierzyństwo a oszołomstwo 09.01.07, 20:48

            hmm.. mam watpliwosci co do prawdziwosci jej wiary, raczej wierzyla w męża, albo
            w jakies kretyńskie bez pokrycia w zyciowej praktyce zasady... bo dla mnie
            prawdziwa wiara w Boga nie oznacza rezygnacji ze swojego czlowieczenstwa
            niezaleznie od płci... nie oznacza rezygnacji z szacunku do siebie, wręcz
            przeciwnie... bo ja - jakby co - jestem wierząca, trudno sie mowi, ale jestem,
            natomiast nie dopraszam sie akceptacji ze strony kleru, czy jakiegos tam
            zgromadzenia wiernych, jestem taka jaka jestem i Bóg o tym wie
    • queenmaya Re: Świadome macierzyństwo 10.01.07, 15:46
      Jeszcze jeden artykuł z cyklu: wiadomosci.onet.pl/1384042,1292,kioskart.html
      Pewnie nie wiecie o tym, że w Imperium Rzymskim wszystkie rodziny
      arystokratyczne miały dwóch synów i jedną córkę. Historycy zastanawiali się, jak
      to w ogóle było mozliwe. No i okazało się, że w rodzinie rodziło się wiele
      dzieci, ale ojciec "przyjmował" tylko te, które pasowały do modelu. Reszta była
      po prostu topiona zaraz po urodzeniu.
      Synów było dwóch, ponieważ jeden był przeznaczony dla armii, a drugi "na
      rozmnożenie", czyli miał przywilej założenia rodziny.
      My żyjemy w szczęśliwych czasach, gdy mamy pigułkę, szkoda, że tak wiele osób
      nie korzysta z tego dobrodziejstwa i woli wyrzucać dzieci do śmietnika.
      • iokepine Re: Świadome macierzyństwo 10.01.07, 18:20
        To wiele wyjaśnia, jeśli chodzi o rzymskie szaleństwa w stylu Nerona. Też bym
        chyba zwiariowała, gdybym w takim swiecie przyszło mi żyć.
        • kocia_noga Re: Świadome macierzyństwo 10.01.07, 19:49
          Pisał o tym Apulejusz w swoim "Złotym Ośle".Opisywał historię dziewczynki
          ocalonej potajemnie przez matkę w jednym z epizodów.
          Inny był stosunek do noworodków, więc o szaleństwie nie ma mowy,no a stosunek
          do uczuc kobiety podobny.
          • iokepine Re: Świadome macierzyństwo 10.01.07, 20:01
            kocia_noga napisała:

            > Inny był stosunek do noworodków, więc o szaleństwie nie ma mowy,no a stosunek
            > do uczuc kobiety podobny.

            No ale powiedz, nawet jeśli takie były zasady tamtej kultury, nyślisz że
            psychologicznie nic to nie kosztowało tych matek i ojców, i ich dorastajacych
            dzieci?

            Nie wierzę jakoś.
          • sir.vimes Re: Świadome macierzyństwo 10.01.07, 20:06
            Ale przecież to bajka...
      • sir.vimes Re: Świadome macierzyństwo 10.01.07, 20:05
        Nie, to jakiś absurd.

        Córki miały po prostu jedno imię np: Julia i wszystkie pozostałe nazywały się
        Julia Druga, Julia Trzecia... itd.

        Ale pierwsze słyszę coś takiego - a trochę z historią (także starożytną) miałam
        w życiu do czynienia.
        • queenmaya Re: Świadome macierzyństwo 10.01.07, 20:43
          sir.vimes napisała:

          > Nie, to jakiś absurd.
          (...)
          > Ale pierwsze słyszę coś takiego - a trochę z historią (także starożytną) miałam
          > w życiu do czynienia.

          Widać za mało.
          To jest fakt historyczny.
          • kocia_noga Re: Świadome macierzyństwo 10.01.07, 21:15
            Apulejusz oczywiście tworzył powieść z fikcyjna fabułą, ale opisywał dość
            wiernie swoje czasy.
            A co do tych kosztów psychicznych, to trudno mi powiedzieć albo sobie
            wyobrazić.Sądzę,że dużo zalezało od stosunku ciężarnej do płodu.Jesli nie
            chciała dziecka, to mysle,że może czuła ulgę gdy się pozbywała noworodka,a może
            pomieszane uczucia,nie wiem.Ale jeśli ciąża związana była z więzią emocjonalną
            z płodem, to musiłao ją to bardzo boleć, z tym,że wiedziała,jakie sa zasady,
            przy tym wiedziała,że jest istotą gorszą i jej uczucia sa głupie/niewazne , co
            może paradoksalnie pomagało jej jakos to wszystko znieść.
            Nie wiem,tak sobie zmyslam.
            • queenmaya Re: Świadome macierzyństwo 11.01.07, 01:08
              Nam trudno to sobie wyobrazić.
              Bez względu na to, czy kobieta czuła się związana emocjonalnie z płodem czy nie,
              sam fakt wielokrotnego chodzenia z brzuchem i rodzenia może człowieka wykończyć,
              zarówno psychicznie, jak i fizycznie.
              Dla nas jest to horror, ale może wtedy jakaś inna mentalność była i dlatego one
              jakoś to znosiły? Wiele zależy od tego, co w środowisku uważa się za normalne...
              może wtedy to było normalne?
              Kompletnie w głowie się nie mieści, ale może to my jacyś nienormalni jesteśmy?
              • iokepine Re: Świadome macierzyństwo 11.01.07, 13:15
                queenmaya napisała:

                > Nam trudno to sobie wyobrazić.
                > Bez względu na to, czy kobieta czuła się związana emocjonalnie z płodem czy nie
                > ,
                > sam fakt wielokrotnego chodzenia z brzuchem i rodzenia może człowieka wykończyć
                > ,
                > zarówno psychicznie, jak i fizycznie.
                > Dla nas jest to horror, ale może wtedy jakaś inna mentalność była i dlatego
                one jakoś to znosiły? Wiele zależy od tego, co w środowisku uważa się za
                >normalne...
                > może wtedy to było normalne?

                Skoro gorylice i szympansice rozpaczają po stracie noworodków, a przecież w
                ciągu życia mają ich zwykle więcej, niż ludzkie kobiety, to myślę, ze Rzymianki
                także rozpaczały. Boszzz, wiedziałam, że w Rzymie nie było takiego lukru, jaki
                zwykle serwuje się w kulturze popularnej, ale ze aż tak...

                W tej sytuacji widze kolejne plusy wynikające z pojawienia się chrześcijaństwa i
                sredniowiecza, bo przecież dzięki chrześcijaństwu niewolnictwo przeszło w nieco
                lżejszą formę - poddaństwo. I na początku kobiety też zyskały więcej praw -
                przecież dzięki nim i niewolnikom chrześcijańswo stało sie ruchem masowym.
                Kojarzy mi się to ze story socjalizmu w XIX w.

                Z drugiej strony - cesarstwo Rzymskie trwał kilkaset lat - więc pewnie było
                różnie w różnych okresach.
                • queenmaya Re: Świadome macierzyństwo 11.01.07, 13:34
                  A jeszcze tak sobie myślę... przecież w tamtych czasach była ogromna
                  śmiertelność niemowląt i małych dzieci, więc te "przyjęte" przez ojca też mogły
                  zostać wyeliminowane, właśnie przez śmierć. I wtedy co? Trzeba było spłodzić
                  następne.
                  W średniowieczu rodzice nie przywiązywali się emocjonalnie do swoich małych
                  dzieci, własnie dlatego, że traktowano je jako istoty, które w każdej chwili
                  mogą zgasnąć. Z tego co wiem, więzi emocjonalne zawiązywane były znacznie
                  później, gdy ryzyko śmierci z powodu chorób wieku dziecięcego malało. Ale i tak
                  śmierć stała wtedy znacznie bliżej ludzi, niż dziś - brak służby zdrowia i
                  higieny, nędza, niedożywienie itp.
                  My dziś żyjemy w raju, w porównaniu z tamtymi społecznościami.
                  A co do chrześcijaństwa, to oczywiście przyniosło ono wiele zasad, które można
                  nazwać cywilizowanymi i humanitarnymi, ale jak wszystko na tej ziemi - każdy
                  medal ma dwie strony. Każda rzecz ma swoje dobre i złe strony, więc niczego nie
                  należy potępiać ani chwalić.
                  Były czasy, kiedy Kościół opiekował się chorymi, bezdomnymi i biednymi, były też
                  takie, kiedy dbał wyłącznie o siebie i o doktrynę.
                  W Nowej Erze będzie pewnie tak samo... miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle.
                  • dori7 Re: Świadome macierzyństwo 11.01.07, 14:03
                    Dodajmy do tego wysoka smiertelnosc wsrod matek, az do konca XIX wieku. Kazda
                    ciaza wiazala sie z bardzo duzym ryzykiem wlasnego zycia, wiec i uczucia do
                    poczetego dziecka musialy byc nieco inne, gdyz bylo jednoczesnie przyszlym
                    upragnionym potomkiem i potencjalnym morderca matki :/
                    • iokepine Re: Świadome macierzyństwo 11.01.07, 19:17
                      Nie, nie. Wysokoa śmiertelkość matek zaczęłą się w Renesansie, iedy masowo
                      palono położne pod pretekstem że zadają się z diabłem. Tym jednym ruchem pozbyto
                      sie konkurencji dla rodzacej się klasy lekarzy, którzy higieny i ziółek nie
                      stosowali, uważajac je za zabobon.

                      W Rzymie opieka lekarska byłą na zupełnie innym poziomie, dużo lepszym, niż w
                      tzw. czasach nowożytnych. Na wielu płaskorzeźbach znajdują się narzędzia
                      położnicze, w tym np. szczypce do wyciągania noworodka za głowę, co ponownie
                      pojawiło się w Europie dopiero chyba od koniec XIX wieku, jeśli nie XX-tego.

                      Nie dziwię się, że kobiety masowo umierały, skoro lekarze ra nie myli i np
                      musieli wymacywać kobiete przez prześcieradło, zeby nie doszło do obrazy
                      moralności:/ Zwłąszcza gdy po pomyśle Króla Słonce modne stały się porody na
                      plecach - a jest to najbardziej nieanatomiczna pozycja porodowa.
                      Król Słońce lubił patrzeć, jak rodza jego kochanki, a jest to wygodna pozycja z
                      punktu widzenia obserwatora, a nie rodzacej:/
                      • dori7 Re: Świadome macierzyństwo 16.01.07, 23:38
                        iokepine napisała:

                        > Nie, nie. Wysokoa śmiertelkość matek zaczęłą się w Renesansie (...)

                        Bardzo ciekawe, co piszesz, chyba musze zrewidowac nieco swoje poglady na
                        antyk. W kazdym razie w najblizszy weekend zamierzam dokupic brakujace
                        tomy "Historii Kobiet na Zachodzie", wiec bede sie doksztalcac :))

                        > Nie dziwię się, że kobiety masowo umierały, skoro lekarze ra nie myli i np
                        > musieli wymacywać kobiete przez prześcieradło, zeby nie doszło do obrazy
                        > moralności:/

                        A jak pod koniec XIX wieku (dopiero!) lekarze zaczeli myc rece, to nagle
                        smiertelnosc spektakularnie spadla :> Swoja droga, postaram sie poszukac jutro
                        danych o smiertelnosci podczas porodow w szpitalach w XIX wieku i wrzucic je na
                        forum. Szok!
          • sir.vimes Re: Świadome macierzyństwo 10.01.07, 22:52
            nie czepiaj się:)) Ja się po prostu bardzo dziwię.
    • queenmaya Re: Świadome macierzyństwo 11.01.07, 16:51
      Dziewczynka z pieluchami: wiadomosci.onet.pl/1383856,2677,1,0,1,kioskart.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka