wiecznaromantyczka
11.01.07, 09:00
Jak tak slysze co teraz kobiety wyprawiaja to uwazam ze jestem staromodna
osoba. Wiem kazdy ma jakies slabosci, ale uwazam ze kobieta mimo wszystko
powinna nad nimi panowac. Dotyczy to glownie zwiazkow. Ja np nigdy nie
potrafila bym zdradzic. Bardzo kocham mojego mezczyzne i wiem ze nigdy go nie
zawiode. Choc trafilo mi sie ostatnio ze chwilowo mnie ktos zauroczyl, ale
tylko tak fizycznie. Jednak moja wrazliwosc nie pozwolila by mi zrobic nigdy
numeru mojemu, bo zdrada calkowicie nie miesci sie w moim systemie wartosci.
Dlatego wlasnie zamiezam sie poklocic na jakis czas z moim i wtedy dopiero
mysle ze bede mogla przezyc cudowna chwile, z tym ktory mnie tak zauroczyl. I
teraz pytanie. Na ile dni musze byc poklocona zeby mozna bylo stwierdzic ze
chwilowo nie jestesmy juz razem i moj kontakt z innym nie bedzie juz zdrada?
Nie mam zlych zamiarow bo od razu po tym, zamierzam do swojego wrocic. Tylko
nie wiem dokladnie ile dni to musi trwac by wszsytko odbylo sie w zgodzie z
zasadami i bym nie miala sobie nic do zarzucenia?
Jak myslicie - Czy 14 dni to bedzie ok? bo potem mamy wyjazd planowany w gory
i nie chce zeby mi przepadl.