Gość: szczery_1
IP: *.org
20.11.01, 22:06
Chcialbym poprosic o kobiecy punkt widzenia.
Mam 29 lat (moja zona rowniez), jestesmy malzenstwem od 5lat.
Wszysko uklada sie Ok, ale...
Prawie od poczatku malzenstwa jest problem z seksem, a wlasciwie jego brak.
I tutaj zaczyna sie dla mnie problem. Naprawde kocham moja kobiete i potrzebuje
jej bliskosci. Dla niej seks praktycznie moze nie istniec, do zblizen dochodzi
srednio raz w miesiacu. Probowalem z nia rozmawiac, tlumaczyc. Nic to nie daje.
Po przeanalizowaniu sytuacji doszedlem do wniosku, ze to przez model rodziny
jaki wyniosla z domu. Jej ojciec jest alkoholikiem i "casanova". Notoryczne
skoki w bok itp. Jednym slowem chora sytuacja. I w moim odczuciu on model
relacji ojciec-matka przniosla na nasza rodzine. Tlumaczylem wiele razy i nic.
Bylbym nie szczery, gdybym powiedzial iz jestem to w stanie zaakceptowac. Nie
wyobrazam sobie takiej sytuacji przez reszte zycia. A z drugiej strony
CHOLERNIE MOCNO ja kocham. Postanowilem cos z tym zrobic i poszukac pomocy u
seksuologa. Z gory wiem, ze nie bedzie latwo przekonac ja do tego kroku, bo
pewne tematy to dla niej dalej tabu.
I teraz moje pytanie:
- Czy waszym zdaniem postawienie jasne postawienie sprawy: kochanie albo
probujemy z tym co zrobic i szukamy pomocy albo sie rozstajemy - jest
rozwiazaniem fair?
I jeszcze jedno. MOj post nie jest zada podpucha.
Bardzo prosze o szczere opinie (szczere az do bolu)