Dodaj do ulubionych

Nasza Powieść

15.04.03, 15:04
zbieram wszystkie wątki twórcze i zapraszam do zabawy:


Niewinne


- Posuń się, krowo - szepnęła dość głośno Pandora, na tyle głośno, że
koleś ze skrzydłami przytroczonymi do pęcin obejrzał się ostentacyjnie.
Kelner również spojrzał zaniepokojony. Właśnie podał damom dwie szkockie z
lodem i bez.
- O co ci chodzi? Przecież to ty zajmujesz większą część tego siedziska! -
oburzyła się Ewa Rajska. - Cholera jasna, idź na siłownie albo na basen,
tyłek ci zeszczupleje. Przestaniesz się na mnie wydzierać. Od dwustu lat
wciąż to samo "Posuń się, krowo! Posuń się krowo!". Co ja mam współnego z
krową? - odszeptała Pandorze Ewa.
- Wiesz, że znowu masz pryszcze? - wysyczała Pandora spoglądając na swoją
aksamitną twarz w lusterko puderniczki. Kątem oka obserwowała kolesia ze
skrzydełkami przytroczonymi do pęcin. Kogoś jej przypominał, ale nie
wiedziała, kogo.
Ostatnio piła za dużo kawy. Mocnej kawy. Ziarnistej. Brazylisjskiej. Piła
ją rano i wieczorem. Czasem po drzemce w południe.
Od kawy traciła pamięć, choć odzyskiwała niewątpliwy wigor.
Prometeusz, biedak ze świńską wątrobą, nie mógł jej towarzyszyć w
kawowych celebracjach. Kiedy Zeus uwolnił go od kary wysyłąjąc sępy w inne
rejony wewnętznych organów ludzkości, Prometeuszowi transpalntowano
wątrobę w
kilnice nowojorskiej. Doktor Benton spisał się doskonale. Wszył
Prometeuszowi
wątrobę świni. Wymienił przy okazji nadszarpniętą dziobem sępa śledzionę.
Przy wypisie mrocznym, jazzowym głosem człowieka, który nigdy nie kończy
ostrego dyżuru, wysapał:
- Dieta. Żadnych słodyczy. Żadnych trunków. Żadnych kaw i mocnych herbat.
Chyba rozumiesz.
- Rozumiem - odpowiedział Prometeusz i podrapał się po gojącach się
szwach.
Dlatego Pandora sama piła kawę.
Piła ją sama również dlatego, że Prometeusz po wyjściu ze szpitala,
zamordował jej męża - Epimeteusza. Normalnie. Siekierką w głowę. Tak
załatwiano podobne sprawy w wyższych sferach, w okolicach Olimpu. A
ponieważ
tępak Epimeteusz nie płacił trzeciego filaru, nie dostał pozwolenia na
przedłużenie życia o kolejnych osiemdziesiąt dziewięć lat, więc szczezł,
umarł, poszedł na bezpowrotną wycieczkę do Hadesu pocieszać Eurydykę,
która
też zwinęła się tam dość prędko.
Epimeteusza męża nie miała, a z Prometeuszem szwagrem nie utrzymywała
kontaktów. Podły facecik po opreacji. Na pewno nie postawiłaby mu kawy. A
gdyby miała mu ją postawić, wybrałaby jego łysą czaszkę.
- A teraz pobawimy się w balansa. Kawa na głowie, a ty w lewo i w prawo.
Balanskowanko między "utrzymam" a "wyleję" i "przepraszam, ale to
oparzenie
trzeciego stopnia" - śmiałaby się Pandora patrząc na ekwilibrystykę
Prometeusza.
Ale Promteuszek głupi nie był. Od dawna siedział w Klubie Związków
Twórczych w Delfach i pisał swoją nową powieść. "Wątroba kobietą mojego
życia".
Pandora nie zamierzała kupować tego dzieła.
- O co mi chodzi? Chodzi mi o to, że nowu masz pryszcze? Dlaczego nie
dbasz o siebie? Wyglądasz coraz gorzej... Na Zeusa, jak krowa ze stajni
Augiasza...- odpowiedziała Pandora Ewie Rajskiej.
- Okrutna jesteś - oczy Ewy zaszkliły się. - Przecież wiesz, że wdowy nie
muszą dbać o siebie. Ja już nie szukam męża. Tylko dla ciebie złożyłam
ofertę
w biurze matrymonialnym. Same kłopoty... - zaszlochała Ewa Rajska.
- Nie przejmuj się, sama sobie jesteś winna. Pryszcze na nosie, pryszcze
na czole... śmierć Adasia Rajskiego... Kiedy analizuję twoją historię,
wiem,
że zostałaś skazana na pryszcze. Wiesz... nie powinnać była wyrzucać
jabłka
po skosztowaniu. Należało wysmarować twarz skórką jabłkową. Świetnie
działa
na cerę, nie wiedziałaś?
- A żabia skórka na lepszą pamięć? Dlaczego nie złapałaś tych paskudztw,
które wypuściłaś na świat i nie ugotowałaś gulaszu z wężowych oczu, z
jaszczurzych ogonów, z żabich języków i pchlich wątróbek...
- Wątróbek... - wzdreszczyła się Pandora. - Ohyda... Wątróbki gotowałam
zbyt długo. Miałam układ z sępem Prometeusza. Głupi Epimeteusz nie
wiedział,
co je na obiad... Ale tylko dzięki temu układowi przeżyliśmy, a ja
zachowałam
dobrą pamięć... Nie znasz tego kolesia? - zapytała Pandora zerkając na
skrzydlatopęcinowego.
- A skąd? To przecież z twojej firmy. Skrzydła u nóg... Ja znam facetów
ze skrzydłami u ramion. Był w raju taki jeden... - rozmarzyła się Ewa
przygryzając wargi, spoglądając w lusterko puderniczkowe Pandory i
wyciskając
sobie okazałego pryszcza z południowo-wschodniej części brody. Obrodziły w
tamtych rejonach.
- ... taki jeden, o najbardziej aksamitnych piórach i najzgrabnieszym w
raju tyłku... Zapomnij kobieto. Wyglądasz tak, że nawet śmierć o tobie
zapomniała - zaśmiała się Pandora.
- Jeśli ona ma słabą pamięć, musisz być jej wcieleniem - odparowała Ewa
Rajska.
Tymczasem skrzydlatopęcionowy podniósł się ociężale, otrzepał kurz z
kurzych skrzydełek przytroczonych do zgrabnych nóg, świetnie umięśnionych,
mocnych jak greckie posągi.
Dopił do końca anyżówkę, chunął trzy razy i podszedł do stolika kobiet.
- Pani Pandora? Pani Ewa Rajska? - Ewa uniosła wzrok znad puderniczki.
Pandora uważnie przyglądała się gościowi. Pamiętała ten błysk oczu i
zapach,
wstrętny zapach mocnego potu.
- Tak.
- Bóg i Zeus mają nowy pakt o nieagresji. Jestem Mściecielem. Wy
sprowadziłyście na świat zło i choroby.
Kobiety spojrzały na siebie. Już dawno ustaliły, że obie były winne w
połowie. Każda z nich odpowiadała za zło w innej części świata. A ponieważ
zło było nierozerwalną, integralna częścią świata, nie wyobrażały sobie
życia
bez niego. Bez pryszczy również.
- Aha - przytaknęła Ewa . - Ale dlaczego tak śmierdzisz?
Skrzydlatopęcinowy powąchał się pod pachami.
- Żartujesz. To Hugo Boss - powiedział wciągając głeboko swoją woń.
- Ach, Hugo Boss. Jak miło. Ta z pryszczami to Ewa. Ja jestem Pandora -
uśmiechnęła się promiennie.
Hugo Boss spojrzał na kobiety. Miał je załatwić. Siekierką w głowę. Bóg i
Zeus uradzili, że zło należy zniszczyć u źródła. A źródła były dwa: Ewa i
Pandora. / farsa


Przy stoliku zapanowala chwila milczenia. Obie mierzyly Hugo Bossa pozadliwym
spojrzeniem. Ewa Rajska przetluszczona grzywka z odrostami przykrywala
sobie
pryszcze na czole a Pandora prezyla swoje smukle cialo w ostatnich
promieniach
zachodzacego Slonca. Hugo tymczasem rozmyslal nad realizacja zlecenia.
Niby w
umowie nie bylo napisane jak ma to wykonac, jednak byla sugestia zeby
siekierka. Ale powtarzac scenariusze napisane przez jakiegos
Raskolnikowa? To
nie dla profesjonalisty. A Hugo byl profesjonalista.
- Ta Pandora - myslal sobie - pojdzie szybko. Kwiatki, czekoladki,
zabeltam jej
blekit w glowie i zabiore na romantyczny weekend na Krete. W koncu
Labirynt po
Minotaurze jeszcze istnieje. Ale gorzej bedzie z ta druga. Niby taka
zwyczajna,
naiwna ale cos mi z nia nie gra. Kazda inna by sie na jej miejscu dawno
stoczyla a ta twardo trwa. Na nia trzeba jakiegos innego sposobu.
Milczenie przerwal szczebiocik Ewy Rajskiej.
- Panie Hugo - ja jakbym pana skads znala - czy juz sie kiedys nie
spotkalismy?
- Niewykluczone droga pani - czy to nie o pania chodzilo w Wojnie
Trojanskiej?
- Hihihihihi - zaterkotala zlosliwie Pandora. - Cos sie panu pomylilo,
mogl pan
ja skojarzyc z Wojna bo ona byla sasiadka tej Kasandry, no wie pan
ktorej, tej
co ja potem zabrali, no wie pan gdzie.
Ewa Rajska skulila sie w sobie ale spod przetluszczonej grzywki rzucila
Pandorze ostre spojrzenie: - Kochanie, ja tam bylam tylko w
o
Obserwuj wątek
    • farsa Re: Nasza Powieść 15.04.03, 15:06
      - Kochanie, ja tam bylam tylko w oodwiedzinach.
      Abraham byl na obserwacji - tak ciezko zniosl probe na ktora go Bog
      wystawil ze
      trzeba bylo mu jakos pomoc.
      - Abraham to twoj wnuk czy prawnuk - trzepoczac rzesami - spytala Pandora.
      - Niewazne jakie nas pokrewienstwo laczy. Wazne ze jestesmy rodzina i
      wspomagamy sie w trudnych chwilach - godnie odparla Ewa i podniosla sie
      zeby
      ostentacyjnie opuscic towarzystwo. Pal licho tego Hugo Bossa - pomyslala -
      moze
      on nie dla mnie?
      - Nie uciekach juz, co bedziesz sama robic w domu - przeslodzonym glosem
      zapytala Pandora kladac akcent na slowo "sama".
      - Oh, mam zalegla lekture - odpowiedziala chlodnym tonem Ewa. Z jej oczu
      wyzieraly dwa sztylety. I za moment dodala: - Wiesz kochana, sa jeszcze
      kobiety, ktore maja jakies pasje, chca sie rozwijac i bynajmniej nie
      chodzi tu
      o nowe zajecia typu aerobik.
      - Nie wychodz w takim stanie - lodowato odparla Pandora - znow nie
      zabralas tej
      puderniczki, ktora ci dalam na imieniny, nie mozesz wyjsc z takimi
      pryszczami
      miedzy ludzi, przypudruj sie moim - i siegnela po torebke.
      Wszyscy zamarli. W koncu wiadomo jaka Pandora ma reputacje i co moze sie
      zdarzyc jak cos otwiera. \anahella

      - Postawię ci krwawą mańkę, ale zostań - przekonywała Rajską Pandora - Zostań,
      przecież wiem, że lubisz ten purpurowy truneczek.
      -Purpurowe masz policzki. Z pożadania. Brr. Naprawdę ten śmierdzący
      Hugo Boss? -
      wyszeptała zdecydowanie cichym głosem Ewa. - Poza tym lekury.
      Ostatnio czytam
      Freuda? Pamiętasz? Spotkałyśmy go ostatnio w siódmym kręgu piekielnym.
      Psychoanalizował Lucyfera, który płakał, że jego ojciec - wąż rajski
      puścił się
      z jabłonką, a on - Lucyfer - z kompleksem Edypa postanowił zbuntować
      się Ojcu
      Niebieskiemu. Freuda, moja droga, czytam. A ciebie zostawiam na pastwę
      popędów.
      W końcu wiesz, co robisz. Jesteś BARDZO DOJRZAŁĄ kobietą - Rajska
      zatłuszczoną
      grzywkę zarzuciła za prawe ucho wzorem Pewnego Zenka.
      - Ale mańkę możesz postawić, nie obrażę się. W końcu przecież wiesz,
      że ją
      lubię.
      Kiedy kelner zbliżał się do stolika posuwistym krokiem kapitana
      halsującego po
      tonącym Titaniku, Rajska zauważyła wystający spod marynary Hugo Bossa
      list z
      paktem Boga i Zeusa, a ostrze siekierki połysknęło niebezpiecznie.
      Krwawa mary
      stanęła przed Ewą Rajską. Ewie gardło stanęło w gardlę. Hugo Boss
      wstał. / farsa



    • farsa Re: Nasza Powieść 15.04.03, 15:08
      ['serce stanęło w gardle' vide powyżej]

      - To ja chyba panie na moment przeprosze - Hugo wyprezyl swe boskie cialo z
      bardzo nie-boskim ukladem moczowym.
      Ewa Rajska przerazila sie - w jednej chwili stanelo jej przed
      oczami cale
      zycie. - Niech nas pan nie opuszcza - krzyknela machajac reka.
      Pozornie
      niezgrabny, ale bardzo wyliczony ruch reki stracil szklaneczke na
      jego spodnie.
      - Niezdara - syknela Pandora. - Wiem co robie - wzrokiem
      odpowiedziala Rajska.
      Zlapala serwetke i zaczela scierac swojego drinka z wybrzuszenia na
      obcislych
      spodniach Hugo Bossa. Pandora sie w srodku pienila ale jej
      teatralny chlodny
      wzrok nic nie mowil.
      - Chyba bedzie musial pan to zmyc pod biezaca woda - skruszona
      odrzekla Ewa. -
      Tak mi glupio, jestem taka niezdarna - tlumaczyla sie sciskajac w
      dloni
      papierek zrecznie wykradziony z kieszeni Hugona.
      Hugo poszedl do toalety.
      - Zglupialas? - wysyczala Pandora? - Taki facet a ty mu na spodnie
      rozlewasz
      drinka? Czy to bylo specjalnie zeby go pomacac przy tym wycieraniu?
      - Wprost przeciwnie, wlasnie zmadrzalam. - Ewa rzucila kartke na
      stol.
      Lapczywie zabraly sie za lekture. Mialy malo czasu. On zaraz
      zauwazy brak
      zlecenia. Cos trzeba szybko zrobic. Tym razem okazala sie szybsza
      Pandora.
      Zmoczyla kontrakt resztka rozlanego drinka, rzucila pod stol i
      przydeptala.
      Wygladal jakby lezal tam juz od conajmniej kwadransa - ot
      niepotrzebny smiec,
      po ktory schyli sie tylko sprzataczka.
      Po przeciwnej stronie sali otworzyly sie drzwi toalety. Hugo Boss
      spojrzal na
      nie nerwowo, i teatralnie spokojnym krokiem podszedl do
      stolika. /anahella

      ... Hugo Boss spojrzał na nie nerwowo, i teatralnie spokojnym krokiem podszedł
      do stolika.
      -Przepraszam, czy coś się stało? - zapytał głębokim głosem,
      dokładnie takim,
      jaki miał doktor Benton, stary jazzman, jazzujący nie tylko po
      godzinach, ale
      również między skalpelem a nicią dentystyczną, którą lubił
      zszywać pooperacyjne
      rany szarpane.
      -Ależ skąd - zawołały zgodnym, greckim niemal chórem Pandora i
      Ewa Rajska.
      -A ty, Hugo? Poradziłeś sobie? - wymownie spojrzały na zmoczone
      wodą okolice
      rozporka Bossa-Mściciela.
      -Poradziłem, poradziłem... Miłe moje, wracając do meritum
      przedsięwzięcia -
      musimy stąd wyjść i udać się hm... na spacer?
      Tak, na niedługi spacerek po ciemnych ulicach Ciemnogrodu.
      W tym samy czasie Rajska przydeptywała zdartą zelówką resztki
      umowy Boga z
      Zeusem. W końcu co TERAZ mógł zrobić im ten mięśniak, śmierdzący
      skunks z
      siekierą, którą nosił: a. pod pachą, b. woził ją w bagażniku
      auta.
      -Spacerek? A wiesz, moja droga, może byśmy się stąd wreszcie
      ruszyły. Czujesz
      ten niemiły zapach? - mrugnęła Pandora do Rajskiej, Rajska
      zarzuciła grzywkę za
      prawe ucho wzorem Pewnego Zenka. Hugo odruchowo zinhalował się
      wonią spod pach.
      Nic nie czuł. Równie odruchowo zamachał skrzydłami
      przypęcinnymi. Chciał
      odświeżyć atmosferę, ale jego przyrodzone zapachy, jak również
      te, które
      dobywały się z uchylonych drzwi knajpianej kuchni (stare brokuły
      gotowane na
      parze), okazały się silniejsze niż wentylacyjno-klimatyzacyjna
      siła jego
      skrzydeł.
      -Serio? Idziemy stąd? - sięgnął do wewnętrznej kieszeni
      marynary, by upewnić
      się, że nakaz zagłady Pandory i Ewy jest na miejscu. Rozczarował
      się. Kieszeń
      wiała pustką wielką jak bezwład unoszący się nad wodami jakiś
      czas temu.
      -Serio? Idziemy stąd? - powtórzył już bez animuszu.
      -Idziemy - dziarsko zakrzyknęła Ewa.
      Z gracją ciężarnej słonicy wybiegła przed drzwi knajpy.
      Stał przed nim volkswagen mocno garbaty, z fragmentami kaczych
      (anielskich)
      piór zamiast wycieraczek.
      -To twój? - zapytała Pandora? - Wsiadamy?
      W tylnej kieszeni spodni Hugo Bossa dobył się dźwięk telefonu
      komórkowego... / farsa
    • farsa Re: Nasza Powieść / wersja ydoriusa 15.04.03, 15:09
      - Muszę was stąd zabrać – wymamrotał Hugo Mściciel – takie przykazanie.
      - Które? – zapytała Ewa, próbując sobie przypomnieć, czy tamten na pewno
      miał skrzydła na plecach; to przecież było tak dawno
      - Co które? – zmieszał się
      - Które przykazanie – zapytała spokojnie Ewa, myśląc jednocześnie, że w
      sumie, to co za różnica, gdzie on miał te skrzydła, w końcu Adam też nie
      miał
      skrzydeł, a...
      - Nie nie – odparł Hugo Mściciel lustrując przeciągłym wzrokiem Ewę – po
      prostu tu jest – rozejrzał się po pustej sali – eee… nie ma warunków. –
      Musimy
      porozmawiać, dodał poważnie
      Nikt mu nie mówił, że będzie łatwo. Ale nikt nie ostrzegał, że będą
      stawiać
      opór. Gdyby się nad tym zastanowił (choć Mściciele zazwyczaj mają
      ważniejsze
      zadania w młodości niż szkolenie swoich intelektów, a później jest już za
      późno
      na wykształcanie logicznego myślenia) doszedłby do wniosku, że przecież
      tyle
      lat pozostają na wolności...
      - Nie możemy stąd pójść, skarbie – odparła Pandora, nie przestając się
      uśmiechać.
      Przeniósł na Nią swój wzrok. Była piękna, choć sprawiała wrażenie
      bardzo "zrobionej". Mało czegoś, tego, no... oryginalności? Naturalności.
      Mało
      naturalności.
      - Czemu? – zapytał głucho. Cała sytuacja zaczęła go po pierwsze
      niepokoić, a po drugie nie chciał, by znów jakiś gliniarz się dopytywał
      po co
      mu siekiera w bagażniku, bo jestem drwalem, panie władzo, drwalem pan
      powiada,
      a nie aktorem przypadkiem tak drwalem… I żeby znów gapili się na te
      skrzydełka
      i...
      - Trójjedność.
      - Trój co?
      - Trójjedność – powtórzyła Pandora. Miejsca, czasu i akcji. Nie możemy
      złamać jedności miejsca, bo to byłoby nie w porządku, prawda, moja droga –

      Pandora uśmiechnęła się nieszczerze do Ewy
      - Właśnie – powiedziała Ewa, pytając jednocześnie wzrokiem "o co Ci
      chodzi?"
      - I chór jeszcze. – dodała Pandora
      - Co z chórem? – zapytał zmęczonym głosem Hugo Mściciel
      - Przychodzisz na rozmowę z Pierwszą Damą – Pandora niedbale machnęła
      ręką w kierunku Pryszczatej Personifikacji Zdziwienia i ze mną i nie masz
      nawet
      chóru. Kto będzie odkreślał Twoje wypowiedzi?
      - Sam jestem podkreśleniem swoich własnych wypowiedzi – powiedział Hugo
      - To nie wystarczy – powiedziała dobitnie Pandora. – Nie znasz zasad?
      Zresztą – dodała, widząc, jak Hugo Mściciel pąsowieje na twarzy – zawsze
      możesz
      usiąść i porozmawiać z nami nieoficjalnie, zanim dostaniesz przydział na
      chór i
      w ogóle prawda?
      Przysunął sobie krzesło i usiadł ciężko. Stanowili teraz idealny materiał
      dla
      malarza. Hugo Mściciel wiedział już, że łatwo nie będzie.
      - A więc – zaczął niegramatycznie... / ydorius
    • farsa Re: Nasza Powieść / wersja viki 411 15.04.03, 15:11
      Pandora wpadla na pomysl ratowania sie przed finansowa ruina przy pomocy swoich
      starych i doswiadczonych kolezanek.A byly to: stara rutyniara w
      swoim zawodzie
      piekna Helena ,ktora sypiala sobie nalogowo z kim popadlo w
      spartanskich
      warunkach i Kassandra,ktora napawal optymizmem zyciowym fakt,ze
      ktos jecze na
      nia leci i uprawianiu najstarszej profesji swiata oddawala sie z
      zapalem i bez
      wytchnienia.
      Przedsiebiorcze dziewczyny zatrudnily kilu cyklopow na etatach
      alfonsow i
      interes polecial az milo.Agencja towarzyska cieszyla sie co
      prawda miernym
      zainteresowaniem poniewaz panowie z okolic Olimpu nabawili sie
      na wojnach
      utraty potencji i podagry ale ze wzgledow ambicjonalnych nie
      przyznawali sie do
      swoich dolegliwosci i robili co mogli.
      Prometeusz z Eskulapem zas ,na ich uzytek wymyslili wiagre
      ognista,ktora co
      prawda plonela zywym ogniem ale miala te zalete,ze kazdy kto sie
      jej nazarl
      usiedziec spokojnie nie mogl i wiercil sie namietnie, wykonujac
      ruchy frykcyjno-
      zwrotne chcac ugasic zar jaki w nich plonal.
      Wszystko byloby dobrze gdyby zgrzybialemu juz ze starosci
      Zeusowi nie
      przypomnialy sie figle jakich dopuszczal sie za mlodu.Zapalal
      wowczas
      nieposkromiona rzadza,pomaszerowal do Hery i oswiadczyl jej
      bezczelnie:
      -Sluchaj stara raszplo:zapomnialas o obowiazkach malzenskich a
      tak byc nie
      moze.Domagam sie od ciebie zaspokojenia moich wyuzdanych
      fantazji bo jak nie to
      dam po lbie i piorunem w tylek zdziele.Idz do lazni,pozniej bede
      cie bral!
      Hera lyknela ambrozji na odwage i zdzielila Zeusa tak w pysk,ze
      wwybila mu
      ostatni zab,ktory jeszcze sterczal mu w gebie.
      -Najdrozsza!!!!!-Zeusowi z bolu i rozkoszy stanely lzy w oczach-
      przylej mi
      jeszcze raz!A wal mocno i najlepiej mnie zwiaz.Hefajstos robi
      juz dla mnie
      kajdany.
      -Ty stary pierniku!-rozdarla sie Hera-patrzcie ludzie czego mu
      sie ramolowi
      zachciewa!
      I,zeby mu nie bylo przyjemnie,poglaskala go po spuchnietej gebie.
      Zalamany i drzacy z pozadania Zeus,rad nie rad powlokl sie do
      agencji wesolych
      dziewczynek...
      (cedeen) / vika 411

      Wesole dziewczynki zobaczyly Zeusa juz z daleka.Zaniepokoily sie porzadnie.
      -Ciekawe co tenlubieznik wymysli nowego?-martwila sie
      Leda,ktora pamietala
      mordobicie jakie uzadzila jej hera po slawetnych sodomicznych
      wyczynach z
      labedziem.
      -Nie przejmuj sie-pocieszal ja Edyp.-Ja mam gorzej.On gotow
      udawac moja mamusie
      a ta to dopiero ma wymagania.
      Apollo tymczasem popedzil po zapas wina do Bachusa ale zle
      trafil bo ten lezal
      w trawie i wesolo figlowal z Narcyzem i Bachantkami.
      -Te,Narcyz posun sie...-Apoloo usilowal przylaczyc sie do
      zabawy.-Jak chcesz to
      zmienie orientacje seksualna i pokochamy sie inaczej.
      -Nie chce inaczej.Juz to przerabialem.Poza tym kocham sam
      siebie ,jedynymi
      moimi prawdziwymi przyjaciolmi jest Onan i Safona.Od nich sie
      uczlem sztuki
      kochania i mi sie spodobalo...-marudzil.
      -A to jak chcesz...sam sobie bedziesz winien.Poskarze Zeusowi
      co tu wyprawiacie!
      I poskarzyl.Zeus usmiechnal sie pod nosem a ,ze nie mial sily
      z bolu´na nic
      wiecej(tak go geba bolala po laniu od Hery),ze zamienil sie w
      motylka i zapylil
      Narcyza a przy okazji wszystkie muzy,ktore niemrawo
      przyczlapaly za
      Apollem.Rozejrzal sie nastepnie po Grecji i stwierdzil,ze
      moze jeszcze cos z
      siebie wycisnie u wesolych dziewczynek.
      Hefajstos zas z calym pekiem ciezkich ,zelaznych
      kajdan,nareczem pejczow i
      stosem ubranek z lateksu,nabijanych cwiekami,szukal go
      intensywnie i juz tracil
      nadzieje,ze ktos mu za te artykuly pierwszej boskiej potrzeby
      zaplaci.W koncu
      trafil do lupanaru Pandory.Ta siedziala okrakiem na kontuarze
      baru i z nudow
      reklamowala swoje wdzieki przed cyklopami,ktorzy slinili sie
      na widoki jakimi
      ich raczyla.
      Hefajstos na chwile zamienil sie w zone Lotta ale przypomnial
      sobie,ze ta epoka
      jeszcze nie nadeszla ,wiec wzial w garc najgrubszy pejcz i
      strzelil nim
      dziarsko.
      -Dwie dziewczynki na szybko-zarzadzil-a pozniej sie zobaczy.
      -Diana i Helka do roboty!-zadysonowala Pandora i zabrala sie
      do otwierania
      puszki.
      -Co robisz dziwko!-przerazil sie nie na zarty Hefajstos.-
      Chcesz nieszczescia?!
      -Cicho byyyc,kuternogo!Nie dosc zes kulawy to jeszcze syfilis
      chcesz zlapac?
      prezerwatywy tu mam...-wysapala Pandora mocujac sie z
      zakretka od puszki.
      (cedeen) / vika 411

    • farsa Re: Nasza Powieść 15.04.03, 15:12
      Nie mam chóru, Nie mam chóru – co robić myslał hugo Mściciel
      Drapiąc pęciny na których nosił przymocowane skrzydełka
      I Od czasu do czasu jego reka siegała również pleców
      Przed uzyciem siekierki musiał się koniecznie dowiedzięć
      Czy siedzące obok niego damy wykupiły ubezpieczenie w
      Trzecim filarze – bo jak tak to siekierka by zadziałała
      Jak błyskawiczny teleport I(w tą I zpowrotem)- a
      jeszcze ktoś postronny by coś zauważył I byłyby
      problemy
      cały czas słyszał w głowie słowa pandory
      -(Trójjedność. Miejsca, czasu i akcji. Nie możemy
      złamać jedności miejsca, bo to byłoby nie w porządku,)
      - (Hugo)Ale trzy kroczki to chyba mozecie zrobić – spytał
      - (pandora) ależ oczywiscie nie możemy tylko opuszczać sceny
      nagle mściciel wstał I pobiegł w kierunku zaparkowanego samochodu
      wiedział juz jak nie złamać trójjedności a jednocześnie wywieść za miasto
      damy
      (jak toi dobrze że nie oddałem zegarka do naprawy I mam radio)
      /koaa
    • farsa Re: Nasza Powieść / cd anahelli do farsy 15.04.03, 15:13
      W poprzednim odcinku:

      > Z gracją ciężarnej słonicy wybiegła przed drzwi knajpy.
      > Stał przed nim volkswagen mocno garbaty, z fragmentami kaczych
      (anielskich)
      > piór zamiast wycieraczek.
      > -To twój? - zapytała Pandora? - Wsiadamy?
      > W tylnej kieszeni spodni Hugo Bossa dobył się dźwięk telefonu
      komórkowego...
      *********************************************



      Hugo Boss dyskretnie spojrzal na wyswietlacz: SMS od Afrodyty. Ze tez
      zapomnial
      ze mial byc u niej wieczorem.
      Kobiety spojrzaly na niego z pytajnikami w oczach:
      - Cos waznego? - zapytala Ewa - Moze panu przeszkadzamy?
      - Alez skad szanowne panie, po prostu ciocia przypomniala mi zebym podlal
      u
      niej kwiatki. Staruszka wyjechala do wod i obiecalem sie opiekowac jej
      mieszkaniem. Pozwolicie, ze szybko odpisze?
      - Nie ma problemu - odpowiedziala Ewa mrugajac do Pandory. Ewa rozsiadla
      sie na
      tylym siedzieniu, a Pandora udawala ze poprawia sobie wlosy w szybie
      garbusa.
      Jednym okiem zerkala na wyswietlacz komorki.
      Hugo Boss tymczasem wtukiwal literka po literce: "Ile razy cie prosilem
      zebys
      nie przeszkadzala mi jak pracuje!"
      Pandora wskoczyla na siedzenie obok kierowcy.
      - To jakas jego baba, pewnie znowu sypia z Afrodyta. Teraz mysl szybko co
      zrobic zebysmy nie pojechaly na te wycieczke.
      Ewie nie trzeba bylo dwa razy powtarzac. Wysiadla z wozu i udawala ze
      czegos
      szuka.
      - Cos pani zgubila?
      - Tak, guziczek. - niewinnie odpowiedziala Rajska.
      - Pomoge ci kochanie - Pandora wyskoczyla z samochodu. Zblizyla sie do
      Ewy i
      zasyczala jej do ucha:
      - Pomyslec ze twoje niechlujstwo ratuje nam zycie. Nigdy bym nie
      przypuszczala.

      Kobiety graly na zwloke. Hugo usiadl za kierownica i zastanawial sie nad
      planem. Jak nie pojdzie do Afrodyty to ta zrobi mu karczemna awanture.
      Jak nie
      wykonczy choc jednej z tych upiornych bab, to nie dostanie premii.
      Wyciagnal
      telefon.
      Po kilku dzwonkach odebral niski kobiecy glos.
      - Afri, kochanie ja tylko na chwile - wyszeptal. - Dzisiaj nici ze
      spotkania.
      - Alez Hermi, Hefajstos wyjechal, a ja czuje sie taka sama!.
      - Ciiiii - kocham cie - obiecuje ze jak zalatwie zlecienie to przylece do
      ciebie na moich skrzydlach.
      - Ehhhh - westchnela Afrodyta. - Z wami to tak zawsze. Jak chcecie sie
      kochac
      to wszyscy na raz, a jak jestem sama to tylko na sobie moge polegac.
      - Moze pojdziesz do Hery na herbate? A teraz musze konczyc. Pa kochanie,
      za
      pare dni bedziemy miec nasze ciala tylko dla siebie.
      - Ale... - zaczela Afrodyta - Hugo wylaczyl sie. Spojrzal w lusterko
      wsteczne,
      gdzie jeszcze przed chwila widzial obiekty swojego zlecenia.
      One zniknely!
    • koaa Re: Nasza Powieść 27.04.03, 22:54
      W miejscu gdzie ostatnio stały wznosiły się różnokolorowe bańki
      Początkowe kuliste kształty zmieniały się w coś w rodzaju siodła które kręcąc
      się dookoła niewidzialnej osi tworzyło bryłę podobną do torusa -wirujące
      ringo wznosiło się około 10 metrów i wtedy ogon uwalniał się z paszczy węża
      tworząc długą parówkę które pękając wyrzucały różowy dym.
      Zanosi się na mgłę pomyślał Hugo
      Wyskoczył z samochodu i krzyknął: :
      Ewusiu!!! Pandorko !!!
      (cisza)
      Dziewczyny nie wygłupiajcie się.
      (cisza)
      Zwiały? Nie myślałem że są aż tak igętne.
      Na szczęście nie na tyle żeby zauważyć pluskwę którą wcisnąłem między te
      pierze Pandory (Ha Ha zaśmiał się w duchu Boss)
      Otworzył bagażnik i wyjął czarną aktówkę w której trzymał lokalizator.
      (było to jedno z owych cudeniek z pracowni Hefajstosa z ciekło krystalicznym
      wyświetlaczem z zainstalowanym urządzeniem do odtwarzania Mp3 – ek ze
      szlagierami dla szpiegów i z wieloma różnymi bajerami o którego istnieniu nie
      wiedział nawet sam gromowładny- Hugo spędził długie tygodnie aby nauczyć się
      go obsługiwać choć lokalizator załączał się automatycznie po otwarciu aktówki)
      - O cholera co znowu wrzasnął – czemu się nie otwiera
      (po 10 minutach napierania i obsłuchiwania walizki Boss nacisnął przypadkowo
      czerwony przycisk wielkości pieciozłotówki )
      Walizka z głośnym klapnięciem się rozchyliła zawadzając o nos Huga
      -Czy ten Hefajstos niczego nie umie zrobić porządnie –ryknął
      Na niebieskim wyświetlaczu pojawiła się duża zielona kropa – dziwne pomyślał
      Hugo i nagle zrobiło mu się ciemno przed oczami i osunął się na bagażnik.
    • koaa Re: Nasza Powieść 28.04.03, 21:12
      Obudziła go silna wibracja (brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr)
      (komórka którą miał w dziurawej kieszeni spodni dotykała delikatnego
      narządu)-
      Hugo poderwał się raptownie do góry uderzając w coś głową i ponownie zemdlał-
      sytuacja taka powtórzyła się kilka razy dopóki ręka nie zaczepiła o jakiś
      przedmiot i uniemożliwiła powstanie.
      Hugo natychmiast wyjął telefon z kieszeni - była wiadomość od Herkulesa
      „Drogi Boczusiu udało mi się przejść pierwszy poziom w węża –co ty na to”
      Cholera zaklął Boss trochę się zaniedbałem i natychmiast
      wszedł do opcji gry najechał na sneaka i zaczął grać i grać – szło mu tak
      dobrze że po czterech godzinach mógł wysłać sms z wynikiem do Herkulesa.
      Uradowany z dobrze spełnionego obowiązku zamierzał położyć się spać- i wtedy
      zorientował się że nie może się położyć bo leży a poza tym coś turkocze i w
      ogóle dlaczego jest tak ciemno.


      • farsa Re: Nasza Powieść 28.04.03, 21:42
        - Wyłaź już - warkneła Pandora. Jak zwykle zorganizowana, myśląca i - o dziwo -
        umalowana. Zza lekko pochylającej się w kierunku otwartego bagażnika Pandory,
        zerkała Ewa. Jak zwykle nieumalowana. Jak zwykle niechlujna. Wciąż pryszczata.
        A po wycieczce w kierunku stajen Augiasza, od dawna nie czyszczonych, ponieważ
        Herkules miał romans z żoną Hioba, przybyło jej pryszczy w pólnocno-zachodniej
        części czoła.
        - Wyłażę. Mogę prosić o wyjaśnienia?
        - To my powinnyśmy zadać ci to pytanie. Zlecenie od Boga i Zeusa. Wiemy
        wszystko. Słuchaj, aniołku od romansu z pogańską boginką, wiemy wszystko -
        powiedziała rzeczowo Pandora.
        - Na Saddama! - zawołał Hugo - Skąd wiecie?
        - I tak byś nie zrozumiał - wysepleniła Ewa spoglądająca w tylną szybę garbusa.
        Znowu wyciskała jędrne wągry.
        - Jesteś skończony. Jeśli wrócisz do Boga, staniesz się aniołem potrąconym -
        stwierdziła Pandora.
        - Raczej strąconym. Do otchłani.
        - Kwestia nomenklatury. Tak czy inaczej szlag cię trafi. Jeśli wrócisz do
        Zeusa, będziesz śpiewał w Hadesie liryczne pieśni razem z Eurydyką. Proponujemy
        ci układ i współpracę. Jak wiesz, dzielimy się złem, które jest na świecie.
        Możesz partycypować w udziałach.
        - W udziałach? Zło? Jestem Mścicielem-Naprawiaczem!
        - Zmień profil, kochany - splunęła Ewa.
        - Mogę chwilę pomyśleć?
        - Chwilę. Trochę krótszą niż ta, która minęła między pierwszym a drugim dniem
        stworzenia - powiedziała Ewa.
        W torebce Pandory zadzwonił telefon. Rozejrzała się niepewnie po dzikiej
        okolicy, w którą wywiozły wspólnie z Ewą Hugo Bossa. Wyjęła firmową komórkę
        marki parnasus. Spojrzała na wyświetlacz.
        - Prometeusz? Wątroba go boli? - zasyczała. Odebrała połączenie...
        • koaa Re: Nasza Powieść 29.04.03, 23:32
          -Słuchajcie !!!!!!!!!!! Prometeusz przeszedł drugi poziom sneaka
          -To niemożliwe( ryknął Boss)
          -Straszne( zapiszczała Ewa)

          W następnej chwili cała trójka siedziała na ziemi opierająć się o bok garbusa i
          naciskała kilka klawiszy na swoich komórkach I tak minął dzień
          a w nocy uważny widz mógłby zobaczć 3 kolorowe prostokąciki z których
          wydobywały się co chwila charakterystyczne dźwięki (pi, pi, pi)


          -O Cholera( krzyknoł Boss) cholera( wykrzykneły panie)
          kiedy bateryjki w ich komórkach się wyczerpały
          -Może podłączymy je do akumulatora (zaproponowała Rajska)
          -A jak – (zapytała zorganizowana Pandora)
          -Jakoś się wymyśli – odpowiedziała Rajska
          -Moje panie ( w tonie wyczytać można było wielką uczoność I mądrosć) komórka
          pracuje na prąd stały a smycz posiada urządzenie tranformujące(uwielbiał
          używać tego słowa) prąd zmienny na prąd stały
          -A jak panie dobrze wiedzą (chrząknięcie) akumulator wytwarza prąd stały więc
          urządzenie w smyczy przetransformuje je na prąd zmienny I spali komórke.
          -Ale ty madry zaszczebiotała Ewa delikatnie poprawiając włosy
          -Główka pracuje co( usmiechnął się Boss)
          -Dobra, dobra powiedziała pandora- węź wiadro z bagażnika I przynieś troche
          wody – piękne panie muszą się odświeżyć

          Hugo oddalił sie do pobliskiego stawiku

          -Myslisz że się nada jest wyjątkowo głupi (powiedziała pandora)
          -Tym lepiej moja droga – wykorzystamy go a później do piachu – rzekła chłodno
          Ewa
          -(Pandora) ciiiiiii hugo się zbliża
          -O jaki silny mężczyzna( powiedziała cicho ewa- choc na tyle głóśno aby boss
          mógł to usłyszeć)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka