jestem w kropce :[

03.02.07, 17:10
zbiearm się do napisania tego posta od dłuższego czasu... nie potrafię sobie
sama poradzić z sytuacją...wiem, że decyzja należy do mnie, ale może ktoś z
zewnątrz spojrzy na tą sytuację obiektywnie i da jakąś radę, wskazówke....
mam 26 lat, od 7 lat jestem z facetem, mieszkamy razem ze sobą...rok temu
kupiliśmy mieszkanie (kredyt). Sprawa wygląda tak - przez 3-4 lata było
cudownie, fascynował mnie, nie wyobrażałam sobie życia bez niego, możnaby
powiedzieć"ze znalazł na mnie sposób':). @005 skońćzyłam studia, zbiegło się
to z jego awansem i przeprowadziliśmy się do kompletnie innego miasta, w
którym nikogo nie znałam. po 2 miesiącach dostałam śweitną pracę (choc na
czas określony), oboje b.dobrze zarabiamy, dlatego zdecydowaliśmy się na
zakup mieszkanka. Otóż problem jest w tym, że już jakieś 2-3 lata temu
zaczęłam odczuwać taką obojętnosć wobec niego, czasem straszliwie się
kłócimy, wtedy padają niecenzuralne słowa z jego ust, doprawadza mnie do
wściekłości, jest mi wtedy b. przykro i bardzo mnie to boli.... On również
jest egoistą, ma swoją pasję, którą pielęgnuje bardzo starannie, ja też przez
kilka lat brałam w tym udziała, ale od jakiegoś czasu już mnie to nudzi....
on ciągle mówi o tej pasji, albo o pracy, genrelanie nie ma innych tematów
naszym domu, wielokrotnie mu tłumaczyłam aby postarał się zaineteresować
również czymś innym ... świat nie kończy się na jego pasji (jego opowieści o
tym już męczą wszystkich wkolo)... i pracy... podobno jestem dla niego
najważniejsza - tak mówi, ale nasze życie wygląda tak : wracam do domu, on
wrfaca otwiera laptopa i pracuje do późnych godzin nocnych, pracuuje też w
weekendy. Wiem, ze taką ma pracę ale to gruba przesada. Wprowadziliśmy sie do
nowego domu w sierpniu i wiecie co ? kochaliśmy się 1 raz !!!!!!!!! to jest
chore, on woli grać na kompie, pracować, oglądać tv niż zająć się nami...
jestem atrakcyjną osobą, jak gdzieś wychodzę to nie mogę opędzić się od
facetów...i to bardzo mnie boli....ja mam wrażenie, ze on myśli ,że juz tak
bęzie na zawsze i już i on nie musi się wiecje starac....
w listopadzie już miałam krytyczny moment.. chciałam odejść... teraz jeszcze
niedawno na dodatek poznałam kogoś... kto by dla mnie nieba uchylił ... nic
na razie między nami nie było, ale to człwoiek, którego potrzebuję.
POtrzebuuję faceta, a nie kolegę z którym pomieszkuję, bo tak właśnei się
czuję. Moj dotychczasowy facet jest ode mne 2 lata starszy, ten ktoś nowy aż
11... i tu też mam wątpiliwośc, choć nie widać między nami tyej różnicy.
Nie wiem co mam już zorbić, czuję się samotna, nieszczęśliwa...mam wrazęnie,
że nic nas nie łączy oprócz przyzwyczajenia, a ja nie chce tak do ko nca,
chcę brać życie garśćiami i być szczęśliwa z kimś kto ze mną pogada ow
syztskim, nie będzie monotematyczny, oraz pomilczy....
czy spotkaliście kiedyś taką sytuację ? jestem młoda i czuję , ze coś
tracę.... zbieram się w sobie, żeby pogadać o tym z moimi rodzicami, bo oni
chyba bedą mogli mi coś doradzić... albo poprzeć lub nie akceptować mojej
decyzji... bo ja dziś jestem zdecydowana zakońćzyć tą męczarnie...

sorry za długi post ale musiałam to z siebie wylać. moze trochę nieskładnie,a
le myśli mi się kłębią w głowie....

pzodrawiam

    • iberia.pl Re: jestem w kropce :[ 03.02.07, 17:16
      pytanie najwazniejsze:czy kochasz swojego faceta?
      i czy jestes pewna, ze z Nim chcesz spedzic reszte zycia?
      Jesli nie to wszystko jasne:czas sie pozegnac, wiem bedzie bolalo, bedzie
      ciezko itd., ale zycie masz jedno, szkoda go marnowac na nic nie wnoszacy
      zwiazek z przyzwyczajenia.
      • askastar Re: jestem w kropce :[ 03.02.07, 17:20
        mam wrazenie,ze juz sama odpowiedzialas sobie na to pytanie w ostatnich slowach
        posta
      • wiarusik Re: jestem w kropce :[ 03.02.07, 17:23
        A małżeństwo to nie związek z przyzwyczajenia?;)
        • wiarusik Re: jestem w kropce :[ 03.02.07, 17:23
          Oni są jak takie stare małżeństwo;)
        • izabellaz1 Re: jestem w kropce :[ 03.02.07, 17:31
          wiarusik napisał:

          > A małżeństwo to nie związek z przyzwyczajenia?;)

          Nie:)
          • wiarusik Re: jestem w kropce :[ 03.02.07, 18:19
            Jak nie?
            Po jakimś czasie na pewno;)
            Po 20 latach sama zobaczysz;P
            • izabellaz1 Re: jestem w kropce :[ 03.02.07, 18:45
              Nie no może za 40;P
              Za 20 przypuszczam, że jeszcze mój mąż będzie miał mi do zaoferowania coś więcej
              niż tylko uczucie przyzwyczajenia:D
              • wiarusik Re: jestem w kropce :[ 03.02.07, 18:46
                A ile jesteście po ślubie?;)
                Jeśli rok,to wszystko przed wami;)
                • izabellaz1 Re: jestem w kropce :[ 03.02.07, 18:52
                  hehe ze sobą 8 lat łącznie (3,5 roku po ślubie):)
                  • wiarusik Re: jestem w kropce :[ 03.02.07, 19:04
                    No to jaki masz przepis na nieprzyzwyczajenie?;)
                    • izabellaz1 Re: jestem w kropce :[ 03.02.07, 19:17
                      wiarusik napisał:

                      > No to jaki masz przepis na nieprzyzwyczajenie?;)

                      Nigdy nie dać się "odkryć" do końca;) Poza tym ja zołza jestem to mojemu mężowi
                      nigdy się ze mną nie nudzi.
                      Poza tym pasje, zainteresowania i poszerzanie kręgu znajomych żeby było z kim, o
                      czym rozmawiać etc:):):)
    • anisara Re: jestem w kropce :[ 03.02.07, 17:32
      czasami trzeba przeczekać... domyslam sie, że czujesz się jeszcze bardziej
      okropnie niż to wynika z Twojego listu.
      Ale jednego nie rozumiem... Piszesz o jego pasji... A czy Ty masz jakieś
      zainteresowania? Może powinnaś znaleźć cos dla siebie? Coś co lubisz robić. Może
      lubisz film, albo książki. Pisz recenzje, nawiąż współpracę z jakimś magazynem
      (choćby internetowym).
      Tylko z Waszym seksem dzieje się coś nie tak...
      Ale przede wszystkim pogadajcie ze sobą..
      Nie warto psuć czegoś co wspólnie budowaliśie. Jeśli kochgasz go, a on Ciebie to
      wszystko jest do naprawienia :)
      Uwierz mi, tez miałam ciężko...
      Ale udało się!!
      Jesteśmy razem i wiemy, że wtedy jak darliśmy koty o byliśmy bardzo głupi...
    • bohema77 Re: jestem w kropce :[ 03.02.07, 18:01
      Nie znam Twojej sytuacji, więc nie będę radzić. Przedstawie w skrócie własny
      przykład- kilka lat temu rozstałam się z facetem, z którym też byłam 7 lat (z
      tym ponad 3 lata wspólnego mieszkania). Z odejściem zbierałam się rok- na
      początku myślałam, że to może chwilowy kryzys, ale nie- po prostu dłużej nie
      chciałam już z nm być (mimo wielkiej dla niego sympatii i przywiązania). W
      końcu odeszłam (nie do kogoś, wtedy nawet jeszcze nie znałam faceta, z którym
      związałam się później) i to była dobra decyzja.
      Nie ma sensu ciagnąć takich "letnich" związków- będąc z kimś bez miłości, tylko
      na zasadzie przywiązania, krzywdzisz nie tylko siebie, ale i jego- każde z Was
      zasługuje na kogoś, kto będzie go kochał. Całkiem niedawno ten mój pierwszy
      facet ożenił się i jest bardzo szczęśliwy :)
      • 1000m Re: jestem w kropce :[ 03.02.07, 18:09
        Nie zastanawiaj się nawet , on nic do ciebie nie czuje . Jeśli jest ci dobrze z
        innym , i on cię szanuje, odejdz poki nie jest za pózno.
        • ygra Prawie martwy zwiazek. 03.02.07, 18:33
          Jestes w umierajacym zwiazku. Moze nawet juz martwym.
          Czas na zmiane. Porozmawiaj ze swoim partnerem i powiedz,
          ze chcesz odejsc. Nie mow mu o znajomosci na horyzoncie
          poniewaz to nie ona jest przyczyna. Rodzicow sie nie radz
          tylko ich poinformuj. To tylko Twoja decyzja.
          Powodzenia,
          y.
          • neo_r Re: Prawie martwy zwiazek. 04.02.07, 14:28
            czuję się jakbyśmy żyli obok siebie, wszystko robimy obok siebie :/
            najgorsze jest to, że przez jakiś czas i tak będę musiała mieszkać z nim nawet
            jak będę chciała się uwolnić z tego "związku" - proza życia ....
    • vinca Re: jestem w kropce :[ 04.02.07, 15:36
      Jakbym czytala o sobie:-/
      Wspolczuje bo znam to az za dobrze:-(
      U mnie to sie skonczylo tak, ze za tydzien wyprowadzam sie na kilka miesiecy z
      naszego mieszkania. Nie chce zyc z nim dalej w taki sposob.
      • vinca Re: jestem w kropce :[ 04.02.07, 15:39
        Aha, i nie wiem jak Ty ale ja podobnie jak moj facet mam swoja pasje. Tyle ze
        jego nie obchodzi moja a mnie przestala obchodzic jego...
        • neo_r Re: jestem w kropce :[ 04.02.07, 16:00
          vinca - u mnie jest dokładnie tak samo, ja też mam swoje zainteresowania, ale
          dla niego chyba są zbyt wydumane, bo jak. np oglądam jakiś ambitniejszy film
          (czyt. nieamerykańska sieczka o tym jak to Bruce po raz nty ratuje śwait to
          słyszę ze oglądam jakieś bzdury etc tak jest ze wszytskim). On non stop gada
          tylko o swoim hobby i pracy i już mi się wymiotować chce jak to słyszę....w
          zasadzie to duzó lepiej czuję się jak go nie ma ... (często wyjeżdża służbowo)
          • neo_r Re: jestem w kropce :[ 04.02.07, 16:02
            vinca - długo mieszkaliście ze sobą ejszcze jak zerwaliście tą męczranie ? jak
            sobie radziłaś ?
            szczerze mówiąć z mojego punktu widzenia nic się nie zmieni, oprócz tego, że
            będę się czuła wolna i nikt nie będzie mnie wypytywał gdzie idę i co robię itp.
            bo i tak czuję się jakbym mieszkała z jakimś współlokatorem....
            • vinca Re: jestem w kropce :[ 04.02.07, 16:32
              Wiesz, my jestesmy ze soba 10 lat z czego rok mieszkamy razem - bez slubu na
              szczescie.
              W miedzyczasie zakochalam sie w kims innym - w lipcu 2006. W zasadzie tylko sie
              z tym czlowiekiem przyjaznilam - ale spedzalismy ze soba kazda wolna chwile -
              lubilam z nim byc i dzialal na mnie inspirujaco. Meczylam sie pol roku;
              bylo/jest dokladnie tak jak piszesz - zycie obok siebie; ja wole wychodzic
              gdzies bez niego; nie chce mi sie wracac do domu chociaz jest kochanym i dobrym
              czlowiekiem. Nic mi sie nie chce; jestem zobojetniala; reaguje na niego
              agresywnie i mam z tego powodu straszne wyrzuty sumienia. On mowi w kolko o
              swojej pasji - ja juz nie moge tego sluchac - nie mamy o czym rozmawiac:-(((
              Jak juz pisalam wyprowadzam sie za tydzien - boje sie co to bedzie ale chocby
              nie wiem co zrobie to. Nikt Ci nie powie co masz zrobic - niestety - decyzje
              musisz podjac sama. Mam tyle lat co Ty - nie chce obudzic sie za 40 lat z
              poczuciem ze cos mnie ominelo... wierze ze lepiej zalowac tego co sie zrobilo
              niz zalowac ze nie zrobilo sie nic...
    • poprostu_basia Re: jestem w kropce :[ 04.02.07, 16:37
      a skąd wiesz ze ten nowy facet po kilku latach nie okaże sie taki sam? przecież
      relacje między ludzmi sie zmieniają, jest zauroczony to Ci nieba przychyla a
      jak zauroczenie minie to kto wie? ja bym na Twoim miejscu poważnie porozmawiała
      ze swoim facetaem, a jak nie chce rozmawiać napisz mu list, albo jeszcze lepiej
      maila skoro tak kocha swój komputer. opisz wszystko co czujesz, czego byś
      chciała, może namow go na wspólny wyjazd, choćby krótki?
      a propos twojej atrakcyjności i seksu.. jak sie ubierasz w domu? czy on widuje
      Cie np goląca nogi, wyciskającą pryszcze itd?
      • neo_r Re: jestem w kropce :[ 04.02.07, 18:02
        Basiu ja nic nie zakładam, nie zakładam nawet, że coś z tego będzie bo na razie
        nie mam takich podstaw....ja tylko chcę, mu uświadomić, że już dawno nie żyjemy
        ze sobą jak para, chcę się od tego uwolnić psychicznie... czasem nawet jego
        widok wywołuje u mnie agresję,.... już nic mnie nie rusza poytywnie, jeśli
        chodzi o jego osobę :/ smutne to, ale niestety tak jest
        widzisz zawsze jak zaczynam poważnie rozmawiać, to on kwituje to ,że się
        czepiam i że próbuję sobie szukać problemów :/ on albo udaje że nie ma
        problemu, albo faktycznie jest taki zaślepiony....wyjazd nic nie da, bo
        wyjeżdżamy gdzieś non stop.
        Jak się ubieram - tak samo jak chodzę na codzień, do pracy, czy gdziekolwiek...
        czasem zdarza mi się przełazić niedzielę (np. dziś) w piżamie ....
        staram się, aby sprawy tak przyzieme jak wyciskanie ;)) (nie jest to zbyt
        częśto bo mam raczej bezproblemową cerę ;))
        • poprostu_basia Re: jestem w kropce :[ 04.02.07, 23:43
          jak moj chłopak mowi, ze sie czepiam albo ze nie mam racji mowię mu ze to są
          moje odczucia i ze nie może ich kwestionować, za to, skoro jest moim chłopakiem
          powienien sie nimi interesować tak jak ja sie interesuję jego... a jeśli
          sytuacja juz jest naprawde taka zła to poprostu powiedz mu ze albo Cie wysłucha
          i wezmie sobie poważnie do serca Twoje odczucia i problemy i sprobujecie razem
          sprawić ze oboje znow sie bedziecie czuc db w waszym związku(tak na początek);
          albo uznasz ze jemu na tym nie zależy i rozważysz szukanie szczęscia gdzie
          indziej..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja