madeinussa
03.02.07, 22:16
Od wczoraj nie mogę się ruszać. Bolą mnie wszystkie stawy. Gardło mam tak
napuchnięte, że nie mogę nawet połykać śliny - od wczoraj zjadłam tylko 2
joguty i 4 starte jabłka.
Głowę mi rozsadza, nie mogę nawet się z łóżka podnieść, bo mnie tak przeszywa
jakiś impuls, że słabnę.
Nie mam kataru. Nie mam kaszlu.
Idę do lekarza na dyżur.
Przede mną 2 osoby - od 20 zaczęła przyjmować.
Ja weszłam o 21:18...
Tego nie będę komentować...
Gorączkę mam w granicach 39 +/- 0,5.
Rano mam ponad 38, w nocy ponad 39.
Jestem nieprzytomna. Chce mi się wymiotować.
I wiecie co mi mówi szanowny Pan doktor?
"Nie jestem pewien, ale obstawiałbym jakieś wirusowe zapalenie gardła, albo
zwykłą grypę."
Myślałam, że go rzucę krzesłem.
Chorowałam na grypę już ze 2 razy, gardło nigdy mi tak nie napuchło -
praktycznie wcale nie bolało. Miałam za to kaszel i okropny katar.
Przepisał mi jakieś, jak się okazało, homeopatyczne gó...wno za 30 zł + coś na
gorączkę i do ssania i wydałam ponad 50 zł!
Skandal!
"Jak się nie poprawi, proszę w poniedziałek się zgłosić."
Nigdy więcej tam nie pójdę.
Nawet jakbym miała zdychać!