siddharta2
04.03.07, 15:23
Witam
Nie wiem co ja robie ze swoim wcale nie najgorszym zyciem.
Zakochalam sie... w kims kogo znam z pracy. To jeden z najcieplejszych,
najfajniejszych facetow jakich znam. Dlugo mogę o nim tak pisac...
Niby fajnie, ale jest jeden problem - a wlasciwie dwa:
1. Od roku jestem mezatka
2. On od 11 lat jest zonaty i maja dzieci.
........
Oczywiscie on nie wie co do niego czuje, i nie zamierzam nigdy mu tego
powiedziec, nawet gdyby z jego strony ta nic sympatii tez byla czyms wiecej.
Nigdy tez do niczego miedzy nami nie doszlo, nie wyobrazam sobie zdradzic
meza....Nie chce rozwalac dwoch malzenstw.
Nie do konca wiem jak jest u niego, chyba nie najlepiej. U mnie kiepsko,
jestesmy po powaznym kryzysie, malzonek nie do konca jest wobec mnie w
porzadku i juz mam troche dosyc tego wiecznego tlumaczenia mu ze tak nie
mozna postepowac w zwiazku, ogolnie mam juz troche dosyc, chociaz z drugiej
strony wiem ze mnie kocha i ze bardzo bym go zranila.Juz go krzywdze samym
faktem ze mysle o kims innym, i wcale mi z tym nie jest dobrze...
DO tego teraz pojawil sie tamten, po prostu nie potrafie przytulic sie do
meza, ciagle mysle o Nim...
Probuje z tym walczyc, przestalam zachodzic do ich pokoju w pracy, ale czuje
ze trace kontrole. Boje sie ze namieszam sobie tak w malzenstwie ze juz
calkiem bedzie wszystko zle, chcialabym zeby nie bylo tamtego uczucia, zeby
poukladac sobie z mezem od nowa, ale nie potrafie....
Jakies rady?