akkknes
04.03.07, 17:55
rozstaliśmy sie prawie dwa miesiace temu, dopiero od jakiś dwoch tygodni nie
drzemy sie na siebie i rozmawiamy jak normalni ludzie, nie widzielismy sie
prawie miesiac.
czesto gadamy, przez telefon, gg, smsy... znamy swoje plany, wiemy co sie u
nas dzieje.
on podjal decyzje o zerwaniu dawno temu i powiedzial mi o niej dopiero wtedy
gdy postanowil wcielic ja w zycie.
teraz mowi ze nie wie co dalej, nie skresla mnie ale i nic nie obecuje.
ja go kocham dopiero trzeci dzien nie placze (bo to byl meksyk co ja robilam
z zalu...)
chce z nim byc mimo tego co bylo
co mam zrobic - mowic mu o tym czy czekac i byc moze juz nigdy nie doczekac
sie az on do mnie wroci? pokazywac mu ze robie wszystko zeby bylo jak kiedys?
nie umiem ulozyc sobie zycia, czas mi sie dluzy, jest mi zle i przykro.
nie wiem czy to wazne - poprawe w zachowaniu zauwazylam w momecie gdy
powiedzialam mu ze male kroczki tez sa wazne, ze po nitce do klebka.
tylko ze on mowi ze teraz jest mu wygodnie ale nie wie co bedzie i czego chce
mowi ze znudzila mu sie sytuacja - dlugo bylismy razem, nagle bum milion
problemow jego i moich i koniec nas
nie wazne ile bym sobie nie wmawiala nadal mam nadziej
pomozcie