cledomro
05.03.07, 15:20
jestem ze swoim facetem od kilku lat i od początku naszej znajomości wiem o
jego byłej, pierwszej miłości. poznałam ją, widziałam na kilku imprezach,
zawsze robiła na mnie najgorsze z możliwych wrażeń - zachowuje się jak mały,
jazgoczący piesek, który musi wypełnić sobą całą przestrzeń, inaczej czuje się
niekochany. na pewno znacie taki typ osób, które cały czas muszą coś głośno
mówić, choć niekoniecznie mają cokolwiek ciekawego do przekazania. uważam, że
jest raczej głupiutka i nieciekawa. ale z drugiej strony - ten mój kiedyś ją
kochał. czy to oznacza, że ona tak bardzo się zmieniła, a może ja ją źle
postrzegam? a może on był inny?
co więcej, co pewien czas w różnych miejscach w necie trafiam na nią i
utwierdzam się w swoim przekonaniu; poznałam kilka osób, które opowiedziały mi
o niej naprawdę nieciekawe historie (mojego obecnego zdradziła, to samo
zrobiła ze swoją przyjaciółką, stawiając jej karierę zawodową pod wielkim
znakiem zapytania etc.), a jednak ta osoba ciagle mnie w jakiś tam sposób
fascynuje. chyba chciałabym wiedzieć, jak można się tak podle zachowywać, bo
ja jednak uważam siebie za osobę, która nie potrafiłaby się tak zachować.
macie też jakieś takie - nazwijmy je - złe fascynacje? niekoniecznie byłe
obecnych, ale jakies osoby, które uważacie za nieciekawe, ale z drugiej
strony, interesuje was, jak można być tak złym i zdradzającym tych, którzy
go/ją naprawdę kochają? czy tylko ja jakaś taka dziwna jestem;). (możliwe)