Dodaj do ulubionych

Stopy Chinek

18.03.07, 20:53
Czytałam o tym wcześniej, ale co innego przeczytać, a co innego zobaczyć.
Kobiety o tak "erotycznie" zmodyfikowanych stopach nie tylko nie mogły
biegać/uciekać, ale nawet chodzenie stawało się wyysiłkiem. Poza wiązaniem
łamano także kości śródstopia, zeby noga ładnie się układała w bucie :"(

fakty.interia.pl/galerie/fakty/bolesna-tradycja/zdjecie,389941,1
Obserwuj wątek
    • nauthiz7 Re: Stopy Chinek 18.03.07, 21:45
      Sporo na ten temat pisze Desmond Morris w książce pt. "Naga kobieta". Wg niego
      pierwowzór bajki o Kopciuszku wywodzi się właśnie z Chin - to dlatego "książę-
      fetyszysta" (jak nazywa go Morris :-)) jako jedyny wymóg stawia, by stopa
      narzeczonej mieściła się w małym pantofelku, a starsze siostry bez mrugnięcia
      okiem modyfikują sobie stopy przy pomocy noża...
      • iokepine Re: Stopy Chinek 19.03.07, 11:43
        nauthiz7 napisała:

        > Sporo na ten temat pisze Desmond Morris w książce pt. "Naga kobieta". Wg niego
        > pierwowzór bajki o Kopciuszku wywodzi się właśnie z Chin - to dlatego "książę-
        > fetyszysta" (jak nazywa go Morris :-)) jako jedyny wymóg stawia, by stopa
        > narzeczonej mieściła się w małym pantofelku, a starsze siostry bez mrugnięcia
        > okiem modyfikują sobie stopy przy pomocy noża...

        A to ciekawa koncepcja, nie czytałam tej książki Morrisa.

        Chociaż myślę, ze nieprawdziwa. We francuskiej, średniowiecznej wersji
        Kopciuszek ma bucik z włosów. Dopiero w tłumaczeniu na niemiecki owłosiony
        pantofelek zamienia się w szklany pantofelek - jakoś podobnie te słowa brzmią
        ponoć. Hmm, w oryginale to przymierzanie owłosionych bucików przez ksiecia to
        synonim seksu. I żaden pantofelek, poza pantofelkiem Kopciuszka mu nie pasował:PPP

        Przypomnijcie sobie te sarmackie picie małamazji z pantofelka panny młodej...
        • nauthiz7 Re: Stopy Chinek 19.03.07, 19:31
          iokepine napisała:
          > Chociaż myślę, ze nieprawdziwa. We francuskiej, średniowiecznej wersji
          > Kopciuszek ma bucik z włosów. Dopiero w tłumaczeniu na niemiecki owłosiony
          > pantofelek zamienia się w szklany pantofelek - jakoś podobnie te słowa brzmią
          > ponoć.

          O tym też właśnie Morris pisze:
          "Książę sformułował tylko jeden wymóg - by stopa narzeczonej mieściła się
          w małym futrzanym pantofelku (nawiasem mówiąc, nie szklanym - ta zmiana jest
          wynikiem błędu tłumacza, który pomylił vair z verre)."

          > Hmm, w oryginale to przymierzanie owłosionych bucików przez ksiecia to
          > synonim seksu. I żaden pantofelek, poza pantofelkiem Kopciuszka mu nie
          > pasował

          Z tego co pamiętam, książę przyniósł pantofelek na wzór, zmieniały się tylko
          stópki. :-)
          Symbolikę seksu autor tłumaczy wprost:
          "Dwie złączone stopy tworzyły otwór, który można było traktować jako
          symboliczną pochwę. Powszechnie uważano, że trudności z chodzeniem spowodowane
          krępowaniem stóp dobrze wpływają na kształt pochwy. 'Im mniejsze stopy kobiety,
          tym cudowniejsze zakamarki jej pochwy'."

          Polecam zresztą całą książkę, zawiera dużo ciekawych spostrzeżeń i odniesień
          kulturowych dotyczących poszczególnych części ciała. Mogę ją pożyczyć przy
          okazji jakiegoś forumowego spotkania. :-)
          • iokepine Re: Stopy Chinek 21.03.07, 11:35
            nauthiz7 napisała: >
            > O tym też właśnie Morris pisze:
            > "Książę sformułował tylko jeden wymóg - by stopa narzeczonej mieściła się
            > w małym futrzanym pantofelku (nawiasem mówiąc, nie szklanym - ta zmiana jest
            > wynikiem błędu tłumacza, który pomylił vair z verre)."

            >
            > Z tego co pamiętam, książę przyniósł pantofelek na wzór, zmieniały się tylko
            > stópki. :-)

            To zależy od wersji:DDD
            Poza tym, z tego co wiem, jedynie kobbitki-hobbitki (Homo sapiens floresiensis;)
            miały owłosione stopy, kobiety gatunku Homo sapiens sapiens - nie.

            > Symbolikę seksu autor tłumaczy wprost:
            > "Dwie złączone stopy tworzyły otwór, który można było traktować jako
            > symboliczną pochwę. Powszechnie uważano, że trudności z chodzeniem spowodowane
            > krępowaniem stóp dobrze wpływają na kształt pochwy. 'Im mniejsze stopy kobiety,
            >
            > tym cudowniejsze zakamarki jej pochwy'."

            To tak jak z tymi historiami o męskich stopach:P Kompletnie nieadekwatne:PPP


            >
            > Polecam zresztą całą książkę, zawiera dużo ciekawych spostrzeżeń i odniesień
            > kulturowych dotyczących poszczególnych części ciała. Mogę ją pożyczyć przy
            > okazji jakiegoś forumowego spotkania. :-)
            >

            Bardzo chętnie:) Tak sobie myślę, że następna sobota (31 kwietnia) to fajny
            termin:) Założę na ten temat osobny wątek:)
        • dori7 Re: Stopy Chinek 19.03.07, 21:58
          iokepine napisała:
          >
          > Przypomnijcie sobie te sarmackie picie małamazji z pantofelka panny młodej...

          Jest taka kapitalna scena w jednej z ksiazek Kraszewskiego - mlodziez pije
          zdrowie pieknej panny, wstawiajac po kolei swoje kieliszki w jej pantofelek, na
          co prawdziwy Sarmata grzmi: "O nie, nie tak sie pije z bucika!", wywala precz
          kieliszek i pije wino prosto z pantofelka, a potem buch! na kolana przed panna z
          zapewnieniem, ze jutro przysle jej nowa pare :D
    • illiterate Re: Stopy Chinek 19.03.07, 04:34
      A ja jakis czas temu przysluchiwalam sie rozmowie dwoch kolezanek z pracy:

      - Ty, a jak ty drobne z lady podnosisz?
      - No, normalnie, zgarniam tak i na druga dlon.
      - A mi jedna taka zlosliwie wysypala na lade, a tam od mojej strony byl taki
      rant i nijak nie moglam tych monet podniesc, kolejka na mnie nakrzyczla, bo to
      w aptece bylo...
      - E, i tak sie mozna nauczyc. Problemow juz nie mam z zapinaniem guzikow i
      wiazaniem butow, po twarzy sie we snie nie drapie, drobne tez coraz latwiej
      podnosze...

      Obie mialy dlugachne tipsy, 'zelowe, z frenczem i diamencikami'. I tak mi sie
      wydalo, sluchajac tego (kuriozalnego, prosze o wybaczenie wszystkich obecnych
      pan z tipsami) dialogu, ze tipsy i inne tego typu wynalazki (szpilki na
      niebotycznym obcasie, cudowne 'odchudzajace' gacie a'la Bridget Jones itd) to
      wlasnie wspolczesny odpowiednik chinskich bucikow dla elegantek - 'badz piekna
      i niesprawna'.
      • falafala Re: Stopy Chinek 19.03.07, 08:02
        Tipsy to pikus, w koncu mozna przylepic i odlepic. A powiekszanie biustu,
        wsadzenie pilek pod skore ma byc takie erotyczne, a liftingi? - po trzecim twarz
        upodabnia sie do czarownicy npieta na kosciach czaszki z szerokim usmiechem,
        brrr.... A odsysanie tluszczu, a...
        Moj dziadek twierdzi, ze paznokcie u kobiet to szpony a usmiech pokazujacy zeby
        to tez wyraz drapieznictwa ;)
      • iokepine Re: Stopy Chinek 19.03.07, 11:36
        illiterate napisała:
        > tipsy i inne tego typu wynalazki (szpilki na
        > niebotycznym obcasie, cudowne 'odchudzajace' gacie a'la Bridget Jones itd) to
        > wlasnie wspolczesny odpowiednik chinskich bucikow dla elegantek - 'badz piekna
        > i niesprawna'.

        Tiaaa:
        www.joe-ks.com/archives_may2005/ShoeCraze.htm
        • falafala Re: Stopy Chinek 19.03.07, 13:16
          Jak kto lubi, ale z tymi ponad miare wysokimi obcasami to uroda nie ma nic
          wspolnego, wystarczy spojzec na to jak kobiety poruszaja sie na takich obcasach,
          tylek wypiety, kolana ugiete, hihihihi
          • iokepine Re: Stopy Chinek 19.03.07, 13:40
            falafala napisała:

            > wystarczy spojzec na to jak kobiety poruszaja sie na takich obcasach
            > tylek wypiety, kolana ugiete, hihihihi

            Jak kto lubi, ewolucjonista powiedziałby Ci, że kolana nieważne, ważne że tyłek
            wypięty, hehehe


            A Illiterate trafia w dziesiątkę z tym że często w różnych kulturach
            piękna=niesprawna lub wręcz niepełnosprawna.
            • skrzydlate Re: Stopy Chinek 19.03.07, 15:48
              przypadkiem znam młoda kobietę, która jest niepełnosprawna, jak to się teraz
              określa, chociaż moim zdaniem jest wyjątkowo sprawna, zwłaszcza intelektualnie i
              życiowo.... od urodzenia na wózku inwalidzkim, od paru lat po operacji porusza
              sie tylko przy pomocy wózeczka - podpórki, jest drobna, długie blond włosy,
              inteligentna, uczy się intensywnie na ile renta jej na to pozwala... delikatna i
              ładna, nawet nie podejrzewacie jakie ona ma powodzenie, jak mężczyźni uwielbiają
              ją nosić na rękach, co prawda część z nich uważa, ze skoro ona "kulawa" (to jej
              własne słowa ;))) ), to poleci na każdego, co raczy się nią łaskawie
              zainteresować, ale też kochał sie zabójczo w niej niejeden silny, sprawny i
              piękny mężczyzna.. ostatnio jeden taki chce się z nią koniecznie żenić i mieć z
              nią dzieci... (a ona chce się uczyć = mieć zawód = być niezależna i jakoś
              pieluchy ją nie bardzo nęcą)... ciekawe, prawda? lubią sie opiekować bezbronną i
              bezradną delikatną istotą? chyba tak... chyba jednak coś w tym jest, czuja się
              bardziej męscy przy niej?... ale wierzcie mi, to jest niesamowite jakie na oko
              atrakcyjne chłopaki za nią biegały w życiu, bliżej ich nie znam, więc nie będę
              tu oceniała dokładnie tych ludzi... jej narzeczony zginął na dwa miesiące przed
              ślubem, gdyby nie to, byłaby pewnie żoneczką i mamusią teraz....
              • illiterate Re: Stopy Chinek 19.03.07, 18:35
                Znalam pare anorektyczek i bulimiczek, ktorych zwiazki rozsypywaly sie, kiedy
                zdrowialy. Dwie z nich wrocily do choroby, a wtedy ich faceci zaproponowali im,
                zeby 'zaczeli jeszcze raz'.
                Co jest takiego pociagajacego w chorobie i niesprawnosci?
                Bo przychodzi mi do glowy tylko jedno, prymitywne wytlumaczenie - 'przy kims
                slabym bede mogl czuc sie silny'.
                • dori7 Re: Stopy Chinek 19.03.07, 22:03
                  Czytalam artykul o monstrualnie grubych kobietach, ktorych partnerzy sa
                  zakochani w ich tuszy i zamiast zadbac o ich zdrowie, przekarmiaja je
                  slodyczami, zeby pozostaly wielkie i kompletnie niesprawne (chodzi o taka
                  otylosc, przy ktorej kobiety nie moga nic zrobic, nawet sie samodzielnie ubrac).
                  • skrzydlate Re: Stopy Chinek 20.03.07, 13:04
                    tak, chyba lubia sie opiekowac niektorzy, daje im to poczucie siły i meskosci,
                    coz .. gusta nie podlegaja dyskusji :)
                  • beata2802 Re: Stopy Chinek 20.03.07, 19:20
                    > Czytalam artykul o monstrualnie grubych kobietach, ktorych partnerzy sa
                    > zakochani w ich tuszy i zamiast zadbac o ich zdrowie, przekarmiaja je
                    > slodyczami, zeby pozostaly wielkie i kompletnie niesprawne (chodzi o taka
                    > otylosc, przy ktorej kobiety nie moga nic zrobic, nawet sie samodzielnie
                    ubrac)

                    Są (były?) kultury, w których to norma. Szczupłą dziewczyna nie miała szans na
                    wyjście za mąż. Przed zaręczynami odbywało się rytualne tuczenie: dziewczyna
                    zamknięta przez rodzicó w klatce była zmuszana lub zjadała z własnej woli
                    niebotyczną ilość jedzenia. Po iluś miesiącach była gotowa do pokazania się
                    narzeczonemu i do zamążpójścia.
                    Niestety nie pamiętam, gdzie tak było... albo nawet jeszcze jest. Widziałam o
                    tym daawno temu program w TV.
                    • iokepine Re: Stopy Chinek 21.03.07, 11:42
                      beata2802 napisała:

                      >
                      > Są (były?) kultury, w których to norma. Szczupłą dziewczyna nie miała szans na
                      > wyjście za mąż. Przed zaręczynami odbywało się rytualne tuczenie: dziewczyna
                      > zamknięta przez rodzicó w klatce była zmuszana lub zjadała z własnej woli
                      > niebotyczną ilość jedzenia. Po iluś miesiącach była gotowa do pokazania się
                      > narzeczonemu i do zamążpójścia.
                      > Niestety nie pamiętam, gdzie tak było... albo nawet jeszcze jest. Widziałam o
                      > tym daawno temu program w TV.
                      >

                      Też widziałam ten film w TV, od połowy mniej więcej, jakiś kraj arabski. Mój
                      tata mnie ściagnął z mojej wieży do siebie, ponieważ ja TV nie mam i nie
                      oglądał. Był w totalnym szoku i musiał się podzielić.

                      Najsmutniejsze było to, ze matki tuczyły córki, zeby je wydać za mąż, i robiły
                      to z miłości - tak mówiiły. Było widać,ze w to wierzą, bo im grubsza dziewczyna,
                      tym lepiej moze wyjść za mąż.

                      I te dziewczynki - 9-10 lat, karmione do granicy wymiotów mlekiem:(((

                      I faceci, którzy pytani dlaczego wolą takie kobiety, móili, zę takie są
                      seksowniejsze...

                      Ehh, u nas jest prawie to samo, tyle że wdrugą stronę. Pewnie rzadko zdarza
                      się, żeby matka torturowała córkę, ściskajac jej palce, ale z drugiej strony
                      znam masę hostoroo dziewczyn, które słyszały od swoich matek, ze są za grube i
                      nik ich nie zechce:|
                  • iokepine Re: Stopy Chinek 21.03.07, 11:36
                    dori7 napisała:

                    > Czytalam artykul o monstrualnie grubych kobietach, ktorych partnerzy sa
                    > zakochani w ich tuszy i zamiast zadbac o ich zdrowie, przekarmiaja je
                    > slodyczami, zeby pozostaly wielkie i kompletnie niesprawne (chodzi o taka
                    > otylosc, przy ktorej kobiety nie moga nic zrobic, nawet sie samodzielnie ubrac)
                    > .
                    >
                    >

                    :OOO
                    • illiterate Re: Stopy Chinek 21.03.07, 15:46
                      en.wikipedia.org/wiki/Feeder_(fetish)
        • kocia_noga Re: Stopy Chinek 19.03.07, 18:33
          iokepine napisała:


          >
          > Tiaaa:
          > www.joe-ks.com/archives_may2005/ShoeCraze.htm

          O Bogini! Te czerwone na platformie mnie obezwładniły.
          Od razu przypomniało mi się, jak omal nie skręciłam sobie nogi na platformach
          tak na oko pięć razy niższych.Mam nadzieję,że to tylko "dzieła sztuki" i nikt
          w tym nie chodzi.
      • dori7 Re: Stopy Chinek 19.03.07, 21:55
        illiterate napisała:

        > I tak mi sie
        > wydalo, sluchajac tego (kuriozalnego, prosze o wybaczenie wszystkich obecnych
        > pan z tipsami) dialogu, ze tipsy i inne tego typu wynalazki (szpilki na
        > niebotycznym obcasie, cudowne 'odchudzajace' gacie a'la Bridget Jones itd) to
        > wlasnie wspolczesny odpowiednik chinskich bucikow dla elegantek - 'badz piekna
        > i niesprawna'.

        Otoz to. Raz w zyciu wlozylam sandalki na szpilkach - wydawalo mi sie, ze to
        takie zwykle buty, tylko troche wyzsza bede :> Zanim doszlam do przystanku,
        czulam sie jak siostra Kopciuszka i tylko patrzylam, czy jakis ksiaze przyuwazy,
        ze mi krew plynie z bucika, a plynela z paru miejsc. Autobus mi oczywiscie
        zwial, bo nie bylo mowy o podbiegnieciu tych paru metrow, ktore w normalnych
        butach zalatwilabym kilkoma susami. Brrr. Czulam sie jak skrepowana, bo w tych
        szpilach nie bylam w stanie robic nic poza siedzeniem i kiwaniem noga :> Ale
        oczywiscie panowie byli zachwyceni, takie seksowne buty, a jak tylkiem musialam
        krecic, lapiac rownowage na nierownych chodnikach i drobiac jak gejsza! A
        koledzy jacy szczesliwi, ze musieli za opoke dla slabego kobieciatka robic,
        kiedy lapalam ich w kolko za lokiec, zeby nie wyrznac zebami w bruk stolicy!

        NIGDY WIECEJ!!!

        P.S. Chloe Sevigny, francuska aktorka, autentycznie starcila przednie zeby
        przewracajac sie na szpilkach.
        • falafala Re: Stopy Chinek 19.03.07, 22:10
          Wszystko kwestia przyzwyczajenia, na aerobik z nami chodzila dziewczyna jak
          lalka, miala moze 1.60m wzrostu i chodzila tylko na szpilach. Nawet jak byla na
          bosaka to stala na palcach. POruszala sie swietnie, z gracja i znastwem
          A moja babcia to majac 86 lat nie nalozyla innych butow niz szpilek, stope to
          miala zdeformowana, na ksztalt szpilek w innych czula sie zle ;)
          • dori7 Re: Stopy Chinek 19.03.07, 23:25
            Tez mam taka kuzynke, bylam swiadkiem, jak karmila dziecko pzrycupneita w kucki
            w kozakach na szpilkach. A co jakis czas umawiam sie z moja psiapsiolka na
            pogaduchy w ktorejs z kawiarni w centrum handlowym Arkadia i wtedy obie z
            wytrzeszczem oczu ogladamy setki takich babek drobiacych na szpilkach z wozkami
            z dzieciakami i wielkimi torbami zakupow. Ze tez im sie chce zdrowie tracic...

            Ale tak czy siak - moja teoria szpilkowa jest nastepujaca: w takich butach tylko
            w lozku mozna gdzies dojsc :>
            • skrzydlate Re: Stopy Chinek 20.03.07, 13:06
              :)
              epoke szpilkowa mam dawno za sobą ale odnosze wrazenie ze jestem odbierana jako
              kobieta silna, jak narazie zauwazylam ze mam wokol siebie nieborakow ktorzy
              potrzebuja pomocy!! o Bogowie!!! ja tez jej potrzebuje czasem.... jakos to
              przezyje ale cierpliwie staram sie czasem pokazywac swoje niewatpliwie
              istniejace slabosci :)
              • falafala Re: Stopy Chinek 20.03.07, 19:08
                Ojej skad ja to znam, zawsze do silnych kobiet przylegaja mezczyzni mimozy co to
                sa jak bluszcz opierajacy sie na kobiecie. I tacy wpatrzeni;) A zawsze sie
                mawialo w moich kregach, kazda potwora znajdzie swego amatora :D
                A tak w temacie to ciagle dziewczyny piszecie, ze mezczyzni lubia itd, owszem
                moze i lubia, wszytsko zalezy od kultury. Ale co kobiety? Przeciez to w
                wieszosci one sa wykonawczyniami tego procederu i najczesciej matki we wlasnej
                osobie. Obrzezanie- kobiety, palenie synowych- kobiety, stopy chinkom - kobiety.
                Kto najwiecej krzyczy przeciw prawom kobiet - kobiety. Czy to nie
                symptomatyczne, czy zastanowilo was kiedys, ze same sobie na to pracujemy,
                mezczyzni najczesciej patrza i korzystaja. Co jest z nami nie tak? Czy
                wytlumaczenie ze walczymy o mezczyzn jest usprawiedliwiajace? Mezczyni tez
                walcza o kobiety, ale sobie nie wymyslaja procedur ktore powoduja cierpienia
                przez cale zycie.
                • beata2802 Re: Stopy Chinek 20.03.07, 19:31
                  > Kto najwiecej krzyczy przeciw prawom kobiet - kobiety. Czy to nie
                  > symptomatyczne, czy zastanowilo was kiedys, ze same sobie na to pracujemy,
                  > mezczyzni najczesciej patrza i korzystaja. Co jest z nami nie tak? Czy
                  > wytlumaczenie ze walczymy o mezczyzn jest usprawiedliwiajace? Mezczyni tez
                  > walcza o kobiety, ale sobie nie wymyslaja procedur ktore powoduja cierpienia
                  > przez cale zycie.

                  Mam wrażenie, ze kobiety musiały nauczyć sie piąć pod górę wbrew koleżankom,
                  wykorzystując tajne "kobiece sposobiki" = manipulację, fałsz i podstęp, bo nie
                  miały możliwości wypowiadania się, zaistnienia, musiały np. ukrywać istnienie
                  swych pragnień, tłumić je, nie miały prawa dążyć do ich realizacji.
                  A mężczyźni mieli możliwość życia honorowego, szlachetnego, otwartego osiągania
                  celów - jeśli chcieli mogli stoczyć pojedynek, wszystko kawa na ławę, po
                  prostu.

                  Te, które przyzwyczaiły się do takiego stanu rzeczy nienawidzą tych, które
                  swoim życiem udowadniają, ze kobieta też może być szlachtna, prostoduszna,
                  odważna... i zwyczajnie, bez okaleczania się, bez tej płacenia ceny realizowac
                  swoje pragnienia, bez płacenia tej ceny być kobietą.
                  • iokepine Re: Stopy Chinek 21.03.07, 11:47
                    No właśnie.

                    Rzadko się zdarza, zeby ludzie w grupach o pozycji niewolników lub służących
                    byli wobec siebie lojalni.

                    Tylko człowiek wolny moze mieć przyjaciół. Mówię o wolności wewwnętrzej. Jeśli
                    tegoo nie ma, każdy jest potencjalnym konkurentem i wrogiem. Nie ma pokoju, są
                    tylko chwilowe zawieszenia broni. To bolesna sprawa, ten nadal często spotykany
                    brak solidarności. Myślę, że im wiecej kobiet będzie niezależna finansowo,
                    umysłowo i emocjonalnie, tym więcej będzie otwartości w kontaktach międzykobiecych:)
                    • skrzydlate Re: Stopy Chinek 21.03.07, 14:01
                      ... moze za sto lat... ;)
                  • iokepine Re: Stopy Chinek 21.03.07, 12:41
                    Cytat z Clarissy na ten temat:

                    "Badania nad różnymi gatunkami dzikich zwierząt w niewoli wykazały, że pomimo
                    doskonałych, przypominających naturalne środowisko warunków w ogrodach
                    zoologicznych i pomimo miłości opiekunów zwierzęta te często przestają się
                    rozmnażać, tracą apetyt, chęć do snu, ze żwawych robią się otępiałe lub
                    agresywne. Zoolodzy nazywają takie zachowania zwierzęcą depresją. Kiedy tylko
                    zwierzę dostanie się do klatki, naturalne cykle snu, łączenia się w pary, rui,
                    macierzyństwa i inne ulegają degeneracji. Kiedy naturalne cykle rozregulowują
                    się, następuje pustka. W odróżnieniu od buddyjskiej świętej pustki nie można jej
                    niczym wypełnić; jest jak przebywanie w zaspawanej skrzyni bez otworów.
                    Podobnie, kiedy kobieta wchodzi do symbolicznego domostwa zasuszonej starej
                    pani, doświadcza utraty energii, apatii, znużenia, łagodnej depresji i nagłych
                    stanów lękowych przypominających objawy zauważone u zwierząt oszołomionych
                    wstrząsem lub niewolą. Zbytnie udomowienie wykorzenia z nas silne, najbardziej
                    podstawowe impulsy do zabawy, wchodzenia w związki, radzenia sobie z
                    trudnościami,ciekawości świata, obcowania z innymi. Kiedy kobieta godzi się być
                    zbyt dobrze wychowaną, te impulsy zostają zepchnięte w najciemniejsze zakątki
                    nieświadomości, pozostają poza automatycznym zasięgiem. Wtedy mówi się, że
                    instynkty uległy uszkodzeniu. To, co powinno przychodzić w sposób naturalny,
                    wcale się nie pojawia lub pojawia dopiero po wielkich zmaganiach, pod wpływem
                    racjonalnej argumentacji, w wyniku wewnętrznej walki.
                    Kiedy mówię o nadmiernym udomowieniu jako niewoli, nie mam na myśli socjalizacji
                    — procesu, w którym dzieci uczą się mniej więcej właściwych zachowań
                    społecznych. Rozwój społeczny jest sprawą niezwykle doniosłą. Bez niego nie
                    można sobie radzić w świecie.
                    Jednak nadmierne oswojenie jest jak żądanie, by życiodajna krew przestała
                    krążyć. W prawidłowym, zdrowym stanie dzika jaźń nie jest potulna ani otępiała.
                    Jest czujna i reaguje na każdy ruch, na działanie każdej siły. Nie jest skazana
                    na powtarzanie tego samego wzorca w każdej sytuacji. Ma twórczy wybór. Kobieta z
                    uszkodzonym instynktem wyboru nie ma. Jest unieruchomiona."
                    • iokepine Cytat z Clarissy 21.03.07, 12:43
                      Rozdział, z którego pochodzi ten cytat ma ttuł "Okaleczenie podstawowych
                      instynktów, konsekwencje ujarzmienia"

                      Baśń o czerwonych trzewiczkach, nomen omen.
                    • skrzydlate Re: Stopy Chinek 21.03.07, 14:03
                      znam kobiety ktorym to bardzo pasuje.. traca swoja naturalnosc i sily zyciowe a
                      potem dziwia sie ze mezczyzni je zostawiaja nie umiejac sie dogadac... tak tez
                      bywa
                • dori7 Re: Stopy Chinek 21.03.07, 09:57
                  falafala napisała:

                  > Kto najwiecej krzyczy przeciw prawom kobiet - kobiety. Czy to nie
                  > symptomatyczne, czy zastanowilo was kiedys, ze same sobie na to pracujemy,
                  > mezczyzni najczesciej patrza i korzystaja. Co jest z nami nie tak? Czy
                  > wytlumaczenie ze walczymy o mezczyzn jest usprawiedliwiajace? Mezczyni tez
                  > walcza o kobiety, ale sobie nie wymyslaja procedur ktore powoduja cierpienia
                  > przez cale zycie.

                  Mysle, ze to spadek po stuleciach zycia w swiecie rzadzonym przez mezczyzn, w
                  ktorym jedyna strategia prowadzaca do sukcesu w zyciu bylo wykoszenie damskiej
                  konkurencji i zdobycie jak najlepszego mezczyzny. Najwieksze walki na linii
                  tesciowa-synowa toczyly sie przeciez w krajach, w ktorych kobieta miala najmniej
                  do powiedzenia - w Chinach czy na poludniu Europy.

                  Wielu babkom sie chyba do dzis zdaje, ze to jedyna droga - zrec sie miedzy soba,
                  a mezczyznom pokazywac oblicze slodkiej i bezbronnej lani bez ambicji i o tycim
                  rozumku (nawet jesli pracuja na swietnym stanowisku i odnosza sukcesy - zawsze
                  mozna sie umniejszyc, zeby mezczyzna poczul sie wiekszy). To glownie one
                  rozpowszechniaja mity o tych odrazajacych, zaniedbanych, babochlopowatych,
                  rozwrzeszczanych feministkach, ktore nie moga znalezc chlopa i dlatego sa
                  feministkami :/
                  • skrzydlate Re: Stopy Chinek 21.03.07, 14:00
                    samo zycie

                    spotkalam sie ze stanowiskiem ze: jak mozna byc samotna kobieta!! koniec
                    swiata!! bez mezczyny to juz konieec swiata!!!... taka piekna kobieta.. i
                    sama.. o rany.. ale nie ma sie co przejmwowac, cieszmy sie, ze nas nie pala na
                    stosach, to niewatpliwy postep ;)
            • beata2802 Re: Stopy Chinek 21.03.07, 15:23
              > Tez mam taka kuzynke, bylam swiadkiem, jak karmila dziecko pzrycupneita w
              kucki
              > w kozakach na szpilkach.

              akurat tak się składa, że kucanie na obcasach jest łątwiejsze niż na płaskich
              stopach... ale tylko kucanie. :)
              nie wiem, jak te młode kobiety mogą cały aktywny dzień wytrzymywać na wysokich
              obcasach. tym bardziej, ze jesli robią to dla faceta, to przecież on tez
              przyzwyczaja sie do tego widoku i nie dziala to na niego tak mocno, jak obcas
              zalozony od czsu do czasu.
              ja czasami dla draki zakładam, ale po paru godzinach, kiedy juz zwykle jestem
              poza domem zawsze obiecuję sobie, ze to ostatni raz. ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka