Dodaj do ulubionych

Moralność. Pani Dulskiej?

IP: 213.241.18.* 12.05.03, 13:10
Jakoś tak mi się nazbierało w głowie:
- W kraju obowiązuje praktycznie całkowity zakaz aborcji. Praktycznie,
ponieważ lekarze zasłaniają się sumieniem nawet jeśli prosi się ich o
dokonanie aborcji w przypadkach, jakie ustawa dopuszcza. Kościół katolicki i
środowiska z nim związane histeryczie reagują na wszelkie pomysły typu zmiana
ustawy, referendum itd.
- Wyrodna matka zamordowała świeżo dziecko zaraz po urodzeniu go w komórce.
Dziecko od początku ciąży było skazane na śmierć, bo mąż kobiety nie był
ojcem dziecka.
- Wyrodna matka zamordowała dwoje swoich niepełnosprawnych dzieci i sama
próbowała popełnić samobójstwo. W liście napisała, że już nie wytrzymuje
psychicznie. Niestety nie podano, gdzie jest i co robi ojciec tychże dzieci,
to zapewne nie ma znaczenia, ważne, że mamy pod ręką wyrodną matkę, którą
można wpakować do więzienia.
- historyjka z życia dalekiej rodziny żony mojego wujka - rzecz dzieje sie w
małym miasteczku 80 km. od Warszawy. Ksiądz wspaniałomyślnie zgodził się
ochrzcić nieślubne dziecko. Nieślubne, ponieważ jego rodzice mają po 19 lat i
żadnych pieniędzy, a ksiądz zwyczajowo inkasuje 500 zł za udzielenie ślubu.
Dziecko zostało ochrzczone w sieni kościoła, chyłkiem, między mszami. Jako
nieślubne nie mogło wszak dostąpić sakramentu wraz z innymi, ślubnymi
dziećmi, w czasie mszy, przy ołtarzu.
- z lekcji wychowania seksualnego w szkole można się dowiedzieć, że należy
mieć tyle dzieci, ile nam Bóg zaplanuje
Takie sobie historyjki od Sasa do Lasa. A jednak jakoś tak mi się układają w
głowie w jednej przegródce.
Obserwuj wątek
    • anahella Re: Moralność. Pani Dulskiej? 12.05.03, 13:23
      Gość portalu: EWOK napisał(a):

      > Ksiądz wspaniałomyślnie zgodził się
      > ochrzcić nieślubne dziecko.


      Ehhh, moi znajomi tez mieli problem z ochrzeczniem
      dziecka. Zyja od kilkunastu lat ze soba, sa po slubie
      cywilnym (ona jest po rozwodzie). W ich parafii ksiadz
      ODMOWIL ochrzeczenia dziecka. W innej zasunal taka cene,
      ze im oczy na wierzch wyszly. To bylo pare ladnych lat
      temu. Teraz rowiesnicy dziewczynki ida do komunii, a ona
      nie - no bo nie jest ochrzczona. Z drugiej strony sa
      naciski szkolnego katechety zeby dziecko ochrzcic. To jest
      jakies chore, bo wynika z tego ze chrzest przestal byc
      sakramentem, tylko robi sie to po to zeby "ludzie nie
      gadali".

      Jestem pelna pogardy dla duszpasterzy, kotrzy dziela
      dzieci na lepsze (ze zwiazkow koscielnych) i gorsze (ze
      zwiazkow cywilnych lub nieformalnych). A podobno Pan
      jednako kocha swoje owieczki...
      • capa_negra Re: Moralność. Pani Dulskiej? 12.05.03, 13:48
        Niestety tylko podobno.
        Racjonalnie do tematu podchodząc nie widze powodu dla którego kościół stwarza
        problem z chrztem nieslubnych bądz pochodzących z cywilnych związków dzieci.
        To nie wina dziecka, że związek rodziców w oczach kościoła jest "ułomy" , a
        kościołowi powinno zależeć na nowej owieczce.
        Ktoś powie, że kościół wychodzi z założenia że skoro rodzina jest "ułomna" to
        nie wychowa dziecka "po bożemu"
        W takim razie po co sa rodzice chrzestni??? i dlaczego kościół tak łakawie
        przymyka oko na ułomnośc związku po uiszczeniu stosownej (sutej) opłaty.
        To jest dopiero dulszczyzna
      • Gość: wojtek DO WSZYSTKICH POLSKICH KOBIET IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.05.03, 17:58
        NIE POZWOLCIE SIE DAC TERRORYZOWAC KLECHOM W SPRAWIE ABORCJI.Otoz aborcja jest
        legalna i dopuszczalna nawet w WATYKANIE !!!.Poniewaz Watykan lezy na terenie
        panstwa Wloskiego podlega pod jurysdykcje prawa wloskiego gdzie aborcja jest
        calkowicie legalna i tym samym jest legalna w Watykanie.W latach 80 tych. bylo
        we Wloszech referendum ponad 85% kobiet glosowalo za aborcja.Kosciol przegral
        to referendum z kretesem dlatego nie chce sie zgodzic na to samo w Polsce bo
        dobrze wie jaki bylby wynik.Dlatego JP II niech najpierw zlikwiduje prawo do
        aborcji u siebie a dopiero pozniej w Polsce i dalej.
        Jednoczesnie zwracam sie do cenzury forum aby tego nie zdejmowala,jak to
        usuniecie napisze do Urbana on sie nie boi.


        • niedzwiedziczka Re: DO WSZYSTKICH POLSKICH KOBIET 13.05.03, 11:29
          No tak, Urban - najwyższa instancja zntyklerykałów,
          buahahahaha
      • lyche1 Re: Nie wiem który z sakramentów 12.05.03, 18:52
        anahella napisała:

        > To jest jakies chore, bo wynika z tego ze chrzest przestal byc
        > sakramentem, tylko robi sie to po to zeby "ludzie nie
        > gadali".
        >
        > Jestem pelna pogardy dla duszpasterzy, kotrzy dziela
        > dzieci na lepsze (ze zwiazkow koscielnych) i gorsze (ze
        > zwiazkow cywilnych lub nieformalnych). A podobno Pan
        > jednako kocha swoje owieczki...

        Może sakrament wydawania pieniędzy ???
    • Gość: moboj Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 62.233.250.* 12.05.03, 13:45
      Gość portalu: EWOK napisał(a):

      > Jakoś tak mi się nazbierało w głowie:
      > - W kraju obowiązuje praktycznie całkowity zakaz aborcji. Praktycznie,
      > ponieważ lekarze zasłaniają się sumieniem nawet jeśli prosi się ich o
      > dokonanie aborcji w przypadkach, jakie ustawa dopuszcza. Kościół katolicki i
      > środowiska z nim związane histeryczie reagują na wszelkie pomysły typu zmiana
      > ustawy, referendum itd.

      lekarze zasłaniają się sumieniem, ale tylko w godzinach pracy w państwowym
      szpitalu. w godzinach pracy w swoim gabinecie prywatnym inkasują za zabieg
      grubą kasę i wtedy sumienie nie gra roli.

      > - historyjka z życia dalekiej rodziny żony mojego wujka - rzecz dzieje sie w
      > małym miasteczku 80 km. od Warszawy. Ksiądz wspaniałomyślnie zgodził się
      > ochrzcić nieślubne dziecko. Nieślubne, ponieważ jego rodzice mają po 19 lat i
      > żadnych pieniędzy, a ksiądz zwyczajowo inkasuje 500 zł za udzielenie ślubu.
      > Dziecko zostało ochrzczone w sieni kościoła, chyłkiem, między mszami. Jako
      > nieślubne nie mogło wszak dostąpić sakramentu wraz z innymi, ślubnymi
      > dziećmi, w czasie mszy, przy ołtarzu.

      to ja rzucę taką historyjką z kręgu bliskich znajomych. ona i on byli ze sobą
      juz kilka lat, w planach był slub. w końcu wpadli. rodzina oczywiście ten ślub
      zaczęła organizować, więc młodzi wybrali się do spowiedzi. ona dostała
      rozgrzeszenie, bo nie usunęła ciąży, a on nie dostał, bo "zrobił" (określenie
      uzyte przez księdza) dziewczynie dziecko.

      > - z lekcji wychowania seksualnego w szkole można się dowiedzieć, że należy
      > mieć tyle dzieci, ile nam Bóg zaplanuje

      niestety wciska się takie kity i na religii, i na wychowaniu do życia w
      rodzinie, i czasem na biologii jak sie trafi nawiedzona nauczycielka, a potem
      jeszcze na tych śmiesznych kursach przedmałżeńskich.

      co do historyjek o księżach i tego jak "miłosiernie" traktują swoich wiernych:
      chyba rok temu głośna była sprawa z diecezji kaliskiej, w której to ksiądz
      odmówił dopuszczenia do pierwszej komunii świętej dziecka z zespołem downa.
      ksiądz twierdził, że TO dziecko nie jest w stanie pojąć, o co w sakramencie
      chodzi i nie ma prawa przystąpić do komunii. piękne to i chrześcijańskie,
      prawda?

      księża i w ogóle cały kościół żyją swoimi dogamatami, a za tymi durnymi
      przepisami ginie człowiek. ja juz dawno przestałam chodzić do kościoła, jestem
      niewierząca. dawniej, kiedy jeszcze nawet jeździłam na oazy dużo rzeczy
      widziałam i o wieczornym życiu księży dużo bym tu mogła opowiadać. ale pominę
      resztę historii milczeniem.

      w naszym społeczeństwie dużo jest Dulskich. szczególnie na wsiach i w małych
      miastach, gdzie ludzie się znają. wszyscy chcą o wszystkich wszystko wiedzieć.
      każdy jest pod lupą. a niech ktoś się osmieli jakoś wyłamać to od razu jest
      brany na języki i ma przechlapane zycie. niestety rodzice mojego chłopaka
      właśnie są takimi Dulskimi: najważniejsze jest, co ludzie powiedzą. długo przed
      swoją rodziną i znajomymi ukrywali, że ich syn i ja mieszkamy razem bez slubu.
      podczas imienin u teściowej po kolejnym pytaniu, "jak się mieszka u cioci"
      szlag mnie trafił i w końcu powiedziałam, że nie mieszkam u żadnej cioci tylko
      z moim facetem. była z tego mała afera, ale w sumie chyba nawet teściowej
      ulżyło, że juz wszyscy wiedzą.dodam, że to praktykująca katoliczka, ale kłamała
      wszystkim prosto w oczy, a obgadywanie bliźnich to u niej rzecz na porządku
      dziennym.
      • ja_nek Re: Moralność. Pani Dulskiej? 12.05.03, 14:11
        Myślę, że winowajcą jest nie tyle kościół, a ludzie w nim. Bywają i tacy
        ciemni, głupi, nie rozumiejący życia, tacy co nie chcą wczuć się w problemy
        bliźniego w obecnych czasach....
        Nikt nigdzie nie powiedział, że sutanna nadaje inteligencję, dobro i i mądrość.
        księża to ludzie tacy jak my, nie każdy potrafi wyjść z własnych światów i
        światków i w pełni zrozumieć nauczanie kościoła....
        A to ostatnie nie zawsze też dogania życie.

        Pozdrawiam
        janek
      • Gość: lolyta Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: *.dialup.mindspring.com 12.05.03, 17:06
        >a on nie dostał, bo "zrobił" (określenie
        >uzyte przez księdza) dziewczynie dziecko.

        A to popelnil naduzycie, nie mial do tego prawa. Rozgrzesza Bog, nie ksiadz.
        Ksiadz moze odmowic udzielenia rozgrzeszenia w wypadku np. podpalenia kosciola
        czy, ja wiem, zamordowania ciezarnej kobiety, nawet wtedy jednak czlowiek ma
        szanse na rozgrzeszenie, po prostu "zwykly" ksiadz jest za malym pionkiem zeby
        go udzielic i rzecz przechodzi przez biskupa.
        Jesli zas przyjac za fakt ze wszystkie dzieci sa DAREM Bozym i zycie od Niego
        pochodzi, to fakt karania kogos za to, ze ten ktos zostal przez Boga OBDAROWANY
        jest kompletna schizofrenia.
        • Gość: moboj Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 62.233.250.* 12.05.03, 17:51
          Gość portalu: lolyta napisał(a):

          > >a on nie dostał, bo "zrobił" (określenie
          > >uzyte przez księdza) dziewczynie dziecko.
          > A to popelnil naduzycie, nie mial do tego prawa. Rozgrzesza Bog, nie ksiadz.
          > Ksiadz moze odmowic udzielenia rozgrzeszenia w wypadku np. podpalenia
          >kosciola czy, ja wiem, zamordowania ciezarnej kobiety, nawet wtedy jednak
          >czlowiek ma szanse na rozgrzeszenie, po prostu "zwykly" ksiadz jest za malym
          >pionkiem zeby go udzielic i rzecz przechodzi przez biskupa.
          > Jesli zas przyjac za fakt ze wszystkie dzieci sa DAREM Bozym i zycie od Niego
          > pochodzi, to fakt karania kogos za to, ze ten ktos zostal przez Boga
          OBDAROWANY jest kompletna schizofrenia.

          ale w takiej mieścinie jak ta, z której pochodzę jeszcze kilka lat temu księża
          rządzili:(
          • Gość: lolyta Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: *.dialup.mindspring.com 12.05.03, 19:05
            >ale w takiej mieścinie jak ta, z której pochodzę jeszcze kilka lat temu księża
            >rządzili:(

            Pocieszajace jest to, ze piszesz o tym w czasie przeszlym... :)
    • Gość: Andrzej Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.03, 14:31
      Tez do niedawna nie rozumialem o co klerowi chodzi, z tym np. nie chrzczeniem
      dzieci rodzicow bez koscielnego slubu. Teraz juz wiem. NIE MA takiej sily ktora
      ludziom po rozwodzie uniemozliwilaby przeprowadzenie koscielnego malzenstwa.
      Moja kuzynka rozwiodla sie z mezem, ot tak bez jakiejs jednej zasadniczej
      przyczyny, nie ukladalo im sie i juz. Ona wyszla za maz po raz drugi, a jego
      druga narzeczona stwierdzila ze bez koscielnwego ani rusz. Oboje normalni byli,
      dwoje dzieci, trudno mowic o braku konsumpcji:) I wierzcie mi ze kolejne
      stawiane problemy padaly jak zapalki pod wplywem odpowiedniej grubosci kopert.
      Ksieza sami podpowiadali im co maja mowic, a potem pisali w swoich madrych
      papierach:). Nie wiem dokladnie ile to trwalo, ale kilka ladnych miesiecy. Nawt
      nie pamietam (choc czytalem) jaka byla oficjalne przyczyna "uniewaznienia"
      malzenstwa, wiem ze byl to taki belkot trudny do rozszyfrowania. Kosztowalo
      toto okolo 12 tysiecy PLN, a teraz bez przeszkod dwie pary dziewic z odzysku
      moga sie pobrac na nowo, uiszczajac odpowiednia oplate. Naraze sie wiekszosci
      ale trudno. Najbardziej na swiecie nienawidze ksiezy. Wiem oczywiscie ze
      wiekszosc z nich jest uczciwa, ale sami sa sobie winni. Sa tacy sami jak PZPR,
      beda sie gryzli miedzy soba, ale na zewnatrz tworza monolit trudny do
      przenikniecia. Przeciez sa tylko ludzmi, po co wiec zamiast przyznac ze sa
      wsrod nich czasrne owce, do konca łżą w oczy, ze nic sie nie stalo. Dzisiaj
      znowu jakis katabas jechal pijany, nawet chyba biskup jakis, kto sie zaklada ze
      gówno mu ktos zrobi? Wczoraj pokazywali jakiegos proboszcza w TVN ktory za psie
      grosze opyla sobie i kumplom ziemie ktora dostal od skarbu panstwa. Mam
      nadzieje ze wymra jeszcze ze dwa pokolenia i zrobi sie normalnie. Ksiadz to
      bedzie taka sama praca jak inne, i moje dzieci same beda decydowac czy chca
      zeby ich podatki szly na jakies wymyslne swiatynie wieksze niz cale powiatowe
      miasteczka.
      • capa_negra podpisuje sie rekami i nogami n/t 12.05.03, 14:37

        • Gość: ignis Re: podpisuje sie rekami i nogami n/t IP: w3cache:* / 10.3.72.* 12.05.03, 14:55
          słusznie prawisz Andrzej...

          ig
      • raszefka Re: Moralność. Pani Dulskiej? 12.05.03, 15:29
        A ja w dalszym ciągu nie wiem, o co chodzi z niechrzczeniem nieślubnych dzieci.
        Znam kilka małżeństw tzw. niesakramentalnych i mają ochrzczone dzieci. Problem
        to się robi w okolicach pierwszej komunii, jak się katechetka dochodzi, czy
        rodzice też przystąpią.

        Czarni są różni. I dobrze bym się zastanowiła, zanim powiedziałabym, że
        nienawidzę takiej czy innej grupy.
        • Gość: Anton Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 195.94.204.* 12.05.03, 15:51
          raszefka napisała:

          > A ja w dalszym ciągu nie wiem, o co chodzi z niechrzczeniem nieślubnych
          dzieci.
          > Znam kilka małżeństw tzw. niesakramentalnych i mają ochrzczone dzieci.

          Ja też nie bardzo rozumiem. Znam np. siebie - ot, z rodziny niesakramentalnej i
          wicie co? Ochrzczony.

          > Problem
          > to się robi w okolicach pierwszej komunii, jak się katechetka dochodzi, czy
          > rodzice też przystąpią.

          Do Komunii też poszedłem. Ba, do bierzmowania też. Nawet do ślubu się szykuję.
          Wot, dziwak...

          > Czarni są różni. I dobrze bym się zastanowiła, zanim powiedziałabym, że
          > nienawidzę takiej czy innej grupy.

          Tyz prowda.
        • Gość: moboj Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 62.233.250.* 12.05.03, 17:54
          raszefka napisała:

          > A ja w dalszym ciągu nie wiem, o co chodzi z niechrzczeniem nieślubnych
          dzieci.
          > Znam kilka małżeństw tzw. niesakramentalnych i mają ochrzczone dzieci.
          >Problem to się robi w okolicach pierwszej komunii, jak się katechetka
          >dochodzi, czy rodzice też przystąpią.

          a to jest jakis obowiązek, żeby rodzice na pierwszej komunii swojego dziecka
          tez poszli do komunii? bo ja pierwszy raz o tym słyszę, a w mojej rodzinie juz
          dużo dzieciaków komunię miało i nikt nic takiego nie mówił.

          • raszefka Re: Moralność. Pani Dulskiej? 13.05.03, 15:44
            Kurde, nie wiem, czy jest obowiązek. Nie ma. Ale zdarzają się przypadki (tzn
            słyszałam o takich), że katechetki rodem z ciemnogrodu robią dzieciom jakieś
            nieprzyjemności z tego powodu. Nie chodzi, broń Boże, o niedopuszczenie dziecka
            do Sakramentu. Tylko takie "wytykanie palcem"
      • Gość: Anton Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 195.94.204.* 12.05.03, 15:55
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Ksiadz to
        > bedzie taka sama praca jak inne,

        ??? A kto by chciał być księdzem, gdyby to była "zwykła praca"? To jest,
        bracie, poświęcenie życia Bogu i jeżeli nie rozumujesz w takich kategoriach to
        tego nie zrozumiesz. Nie próbuj nawet, szkoda czasu.

        > i moje dzieci same beda decydowac czy chca
        > zeby ich podatki szly na jakies wymyslne swiatynie wieksze niz cale powiatowe
        > miasteczka.

        Że jak? Jeśli chodzi o powiatowe miasteczko, to tyle prądu co 20-tysięczne
        miasto żre Teatr Wielki w Warszawie i nikomu się krzywda nie dzieje.

        A podatki na Kościół? To chyba w Niemczech (dobrowolne zresztą). U nas, chwalić
        Boga, na Kościół podatków jeszcze nie ma.
        • Gość: Andrzej Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.03, 20:48
          Podatkow nie ma bo sie kler nie godzi. Wtedy mozna rozliczyc w miare dokladnie
          ich wplywy, a na to czarny sobie nie pozwoli. Tylko mi nie zaczynaj ze
          kaplanstwo to poswiecenie sie bogu, pewnie bog chce zeby jezdzlili Mercedesami
          600? Bogu poswieca sie jeden ksiadz na 200, reszta tylko mamonie.
          • Gość: Anton Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 195.94.204.* 13.05.03, 09:29
            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

            > Podatkow nie ma bo sie kler nie godzi. Wtedy mozna rozliczyc w miare
            dokladnie
            > ich wplywy, a na to czarny sobie nie pozwoli. Tylko mi nie zaczynaj ze
            > kaplanstwo to poswiecenie sie bogu, pewnie bog chce zeby jezdzlili
            Mercedesami
            > 600? Bogu poswieca sie jeden ksiadz na 200, reszta tylko mamonie.
          • Gość: Anton Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 195.94.204.* 13.05.03, 09:31
            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

            > Podatkow nie ma bo sie kler nie godzi. Wtedy mozna rozliczyc w miare
            dokladnie
            > ich wplywy, a na to czarny sobie nie pozwoli.

            No to się bracie zdecyduj - mają być te podatki na Kościół, czy nie? Bo mi się
            widzi, że najlepiej by dla Ciebie było, gdyby po prostu Kościoła nie było w
            ogóle i każdy środek, który ku temu prowadzi dobry.

            > Tylko mi nie zaczynaj ze
            > kaplanstwo to poswiecenie sie bogu, pewnie bog chce zeby jezdzlili
            Mercedesami
            > 600? Bogu poswieca sie jeden ksiadz na 200, reszta tylko mamonie.

            No zaraz. Składasz się im na te rzekome mercedesy? Ile ostatnio na tacę
            rzuciłeś? Nada? No to co Cię obchodzi, co inni ze swoimi pieniędzmi robią.

            Jeżeli w ogóle odrzucasz pojęcie poświęcenia życia Bogu, to nie masz nawet
            kryteriów, żeby jakiegokolwiek księdza oceniać.
            • Gość: Andrzej Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.03, 10:03
              Albo nie wiesz o czym mowie , albo nie chcesz wiedziec. Oczywiscie ze czesc
              moich podatkow idzie na kler wbrew mojej woli. Jakies zwroty ziemi sprzedawanej
              potem kolesiom, remonty swiatyn z odsypem dla ksiedza, fundowanie "biznesmenom"
              ulg podatkowych bo niby to dali czesc dochodow na kosciol, podczas gdy to
              ksiadz przyjal do kieszeni zwyczajowe 10 %. Mowie o podatku koscielnym
              praktykowanym w niektorych panstwach. Wtedy czesc swoich dochodow mozesz
              przeznaczyc na kosciol, i nie czujesz sie juz w obowiazku rzucania na tace.
              Tyle tylko ze ten podatek jest przekazywany za posrednictwem panstwa, w zwiazku
              z tym mozna skontrolowac wielkosc dochodow kosciola. No i nie daj Boze mozna by
              go opodatkowac. Doplacam do kosciola posrednio, np. fundujac im zwolnienia
              celne na samochody ktore potem sluza im do zabijania ludzi po pijanemu. Rowniez
              uzywam samochodu do pracy, i jakos nikt mnie z tego powodu nie zwalnia z oplat.
              Nie rozumiem jak mozna od ludzi wyciagac ostatnie pieniadze na jakies
              bursztynowe ołtarze, podczas gdy oni nie maja co jesc. Wiem..wiem, oni sami
              daja. Prawda. Tyle tylko ze wczesniej trzeba im zrobic male pranie mozgu ze
              Bozia na to czeka, a oni sa starzy, niewyksztalceni i schorowani, wiec idzie
              zwykle latwo. Jezusa pewnie nic tak nie cieszy, jak widok pralata w 600SL,
              zalatwiajacego koncesje na wydobycie bursztynu. Tylko osiolek Jezusa zaslania
              uszami oczka ze wstydu. Z uwaga bede sledzil, co sie stanie z biskupem ktory
              wczoraj z rana bujnal sie po miescie Passatem po nastepna flaszke. Pewnie tak
              jak Petza spotka go zeslanie do palacu, pod opieke licznej sluzby.
              • capa_negra polecam lekture końkordatu 13.05.03, 10:24
                tam jest dokładnie zapisane jakie sie komu dotacje od państwa należą, nie
                zastanawialiści sie skąd namnożyło się róznego rodzaju organizacji
                katolickich : katolicki dom kultury, katolicki klub sportowy...kasą jaką
                dostaja to nie jest "wdowi grosz"

                Artykuł 14 szczególnie pkt. 4 mówi wszystko
                1. Kościół katolicki ma prawo zakładać i prowadzić placówki oświatowe i
                wychowawcze, w tym przedszkola oraz szkoły wszystkich rodzajów, zgodnie z
                przepisami prawa kanonicznego i na zasadach określonych przez odpowiednie
                ustawy.

                2. W realizowaniu minimum programowego przedmiotów obowiązkowych i w
                wystawianiu druków urzędowych szkoły te podlegają prawu polskiemu. W
                realizowaniu programu nauczania pozostałych przedmiotów szkoły te stosują się
                do przepisów kościelnych. O publicznym charakterze tych szkół i placówek
                decyduje prawo polskie.

                3. Nauczyciele, wychowawcy i inni pracownicy oraz uczniowie i wychowankowie
                szkół i placówek wymienionych w ustępie 1 - jeśli są one szkołami lub
                placówkami publicznymi albo mają uprawnienia szkół lub placówek publicznych -
                mają prawa i obowiązki takie same jak analogiczne osoby w szkołach i placówkach
                publicznych.

                4. Szkoły i placówki wymienione w ustępie 1 będą dotowane przez Państwo lub
                organy samorządu terytorialnego w przypadkach i na zasadach określonych przez
                odpowiednie ustawy.


                A ta rzesza ucząca religi w szkołach ??- przedtem było "co łaska" , a teraz i
                pensja i ZUS - z naszych pieniędzy
                Kler się burzy przed wprowadzeniem podatku na kościół bo po pierwsze byłoby
                wiadomo ile dostają, a po drugie mogło by sie okazac, że część społeczeństwa
                deklaruje przekazanie okreslonego % podatku nie na kościół tylko na
                finansowanie innej organizacji humanitarnej, oświatowej etc.
                Wiec nie dość, że kasa byłaby rozliczana to jeszcze dodatkowa popsułaby sie
                statystyka i nieszczęśliwie mogłoby sie okazać, że sporo brakuje do tych 96%
                katolików

      • Gość: moboj Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 62.233.250.* 12.05.03, 17:48
        podoba mi sie to, co napisał Andrzej.
    • agrafek Re: Moralność. Pani Dulskiej? 12.05.03, 15:21
      To układają się według z góry założonego porządku najwyraźniej. Bo matka, która
      zabiła dzieci niepełnosprawne z tego co pamiętam zrobiła bo nie miała ich za co
      utrzymać. Pozostałe Twoje przykłady są z cyklu: "kościół zły". Czy ja się mylę,
      czy Ty masz taki system porządkowania spraw? Dulszczyzna kościoła zatem czy
      społeczeństwa? Społeczeństwa - jak najbardziej. Kościoła? No nie wiem, bo co to
      właściwie znaczy: "kościół"? Jakaś wypadkowa proboszcza współżyjącego z
      gosposią, papieża, o. Rydzyka i ks. Tischnera?
      • Gość: EWOK Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 213.241.18.* 12.05.03, 15:46
        Dulszczyzna społeczeństwa, oczywiście. Ksiądz zachowuje się tak, jak mu na to
        pozwalają wierni i klimat społeczny. A księdz jest uważany za świętą krowę (bo
        jak mu się narazimy to nam nie "załatwi" zbawienia???)A co do reszty:
        1. ródź kobieto dzieci, ale w razie problemów to nikt ci nie pomoże, za to
        wielu potępi.
        2. w Polsce tylko kobiety mają dzieci. Są wiatropylne po prostu.
        3. jak się okazuje lepiej dla dziecka jest je urodzić a potem zabić niż zabić
        przed urodzeniem. Poza tym to pierwsze jest łatwiejsze do wykonania. I tańsze.
        4. co do księdza, który chrzcił chyłkiem dziecko. Myślę, że jest
        niekonsekwentny. Bo jeśli reprezentuje środowisko, które czyni wszystko by nie
        dopuścić do rozpowszechniania informacji o antykoncepcji i które wyłącznie
        wolę bożą traktuje jako metodę planowania rodziny, to ma psi obowiązek ponosić
        konsekwencje faktu, że młodzi ludzie przez niego i jemu podobnych znaleźli się
        w określonej sytuacji życiowej.
        • agrafek Re: Moralność. Pani Dulskiej? 12.05.03, 16:32
          Gość portalu: EWOK napisał(a):

          > Dulszczyzna społeczeństwa, oczywiście. Ksiądz zachowuje się tak, jak mu na to
          > pozwalają wierni i klimat społeczny. A księdz jest uważany za świętą krowę
          (bo
          > jak mu się narazimy to nam nie "załatwi" zbawienia???)A co do reszty:
          > 1. ródź kobieto dzieci, ale w razie problemów to nikt ci nie pomoże, za to
          > wielu potępi.

          No i zgadzam się, to jest ....syństwo. Zamiast ładować pieniądze w np.
          ultraniedochodowe kopalnie powinniśmy stowrzyć jakiś system pomocy samotnym
          matkom np. oraz rodzinom, które nijak sobie z utrzymaniem dzieci poradzić nie
          mogą (nieważne czy zdrowych czy niepełnosprawnych). Co ciekawe takie ośrodki
          zaklada bodaj głównie kościół i feministki, co każe mi powiedzieć: "hmmm".

          > 2. w Polsce tylko kobiety mają dzieci. Są wiatropylne po prostu.

          Oczywiście, że nie. Ale tu zaraz zacznie się dyskusja na temat granic
          odpowiedzialności ale i prawa do dziecka (jakkolwiek koszmarnie to brzmi).

          > 3. jak się okazuje lepiej dla dziecka jest je urodzić a potem zabić niż zabić
          > przed urodzeniem. Poza tym to pierwsze jest łatwiejsze do wykonania. I tańsze.

          Jak się okazuje ani jedno ani drugie nie jest "lepsze", bo za jedno i drugie
          można wylądować w więzieniu. Jeżeli juz rozpatrujemy to w takich kategoriach,
          oczywiście.
          > 4. co do księdza, który chrzcił chyłkiem dziecko. Myślę, że jest
          > niekonsekwentny. Bo jeśli reprezentuje środowisko, które czyni wszystko by
          nie
          > dopuścić do rozpowszechniania informacji o antykoncepcji i które wyłącznie
          > wolę bożą traktuje jako metodę planowania rodziny, to ma psi obowiązek
          ponosić konsekwencje faktu, że młodzi ludzie przez niego i jemu podobnych
          znaleźli się
          > w określonej sytuacji życiowej.

          Ja nie wiem czy określeni księżą reprezentują jakiekolwiek środowisko. To
          będzie zawsze konflikt pomiędzy instytucją a człowiekiem. I ostatecznie to
          człowiek podejmie decyzję (a instytucja mu za to dołoży albo nie). A obowiązku
          nie ma, bo zaleca tym młodym ludziom, żeby uprawiali seks tylko w celach
          prokreacyjnych. Co nie oznacza - kochajcie się dwanaście razy w tygodniu i
          miejcie siedemnaścioro dzieci, tylko uważajcie z rodzajem i częstotliwościa
          seksu. To akurat jest rzeczywiście trudne do przełknięcia i pojęcia nie mam jak
          sobie stuprocentowi katolicy z tym radzą, to fakt.
          pozdrawiam.


          • Gość: lolyta Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: *.dialup.mindspring.com 12.05.03, 17:16
            >Jak się okazuje ani jedno ani drugie nie jest "lepsze", bo za jedno i drugie
            >można wylądować w więzieniu. Jeżeli juz rozpatrujemy to w takich kategoriach,
            >oczywiście.

            Oj. nie wiem jak to teraz wyglada, ale pamietam ze szkoly rodzenia taka
            informacje: kobieta w pologu (6 tygodni) bywa nieobliczalna na skutek
            gwaltownych zmian w poziomie hormonow, moze zaistniec tzw. szok poporodowy,
            bywa, ze w jego efekcie kobieta morduje wlasne dziecko (bardzo rzadko, na
            szczescie). I za taki czyn popelniony w tym okresie jakoby nie jest karana ze
            wzg. na potencjalna niepoczytalnosc. Nie wiem czy takie prawo faktycznie
            funkcjonuje bo mi nie bylo do niczego potrzebne, ale jesli to prawda, to jednak
            faktycznie TANIEJ I BEZPIECZNIEJ jets zamordowac noworodka niz usunac ciaze.
            • Gość: Anton Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 195.94.204.* 12.05.03, 17:19
              Masz tu z kodeksu karalnego:

              Art. 149. Matka, która zabija dziecko w okresie porodu pod wpływem jego
              przebiegu,
              podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
              • Gość: lolyta Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: *.dialup.mindspring.com 12.05.03, 17:41
                A. To albo pieprzyli gupoty, albo cos sie pozmienialo przez ten czas. A tak z
                ciekawosci, bo tez nie siedze w temacie i mam nadzieje nie musiec siedziec,
                jaka jest kara za aborcje?
          • Gość: Anton Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 195.94.204.* 12.05.03, 17:18
            agrafek napisał:
            > > 1. ródź kobieto dzieci, ale w razie problemów to nikt ci nie pomoże, za t
            > o
            > > wielu potępi.
            > No i zgadzam się, to jest ....syństwo. Zamiast ładować pieniądze w np.
            > ultraniedochodowe kopalnie powinniśmy stowrzyć jakiś system pomocy samotnym
            > matkom np. oraz rodzinom, które nijak sobie z utrzymaniem dzieci poradzić nie
            > mogą (nieważne czy zdrowych czy niepełnosprawnych). Co ciekawe takie ośrodki
            > zaklada bodaj głównie kościół i feministki, co każe mi powiedzieć: "hmmm".

            No to uważaj, bo smutna prawda jest taka, że jeśli za coś płacisz, to potem to
            właśnie dostajesz. Jeżeli będziesz płacić za bycie samotną matką, to niezadługo
            większość matek będzie samotna, czego przykładem są np. murzyńskie dzielnice w
            USA.

            Pomaganie ludziom, którym się w życiu nie powiodło, to duża sztuka.
            • agrafek Re: Moralność. Pani Dulskiej? 12.05.03, 17:21
              Jasne, problem może być. Ale, czy uważasz, że lepiej nie pomagać wcale, bo
              jeszcze sie okaże, że ktoś to wykorzysta? Jasne, najlepiej byłoby wyedukować
              ludzi tak, żeby byli zawsze odpowiedzialni i uważali na siebie, nie porzucali
              się nawzajem, unikali niechcianych ciąz itd. itp. Ale to już sf...
              pozdrawiam.
              • Gość: a Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 195.94.204.* 12.05.03, 17:33
              • Gość: a Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 195.94.204.* 12.05.03, 17:33
          • Gość: lady vel tola Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 148.228.174.* 12.05.03, 18:28
            > ultraniedochodowe kopalnie powinniśmy stowrzyć jakiś system pomocy samotnym
            > matkom np. oraz rodzinom, które nijak sobie z utrzymaniem dzieci poradzić nie
            > mogą (nieważne czy zdrowych czy niepełnosprawnych). Co ciekawe takie ośrodki
            > zaklada bodaj głównie kościół i feministki, co każe mi powiedzieć: "hmmm".

            niesiolowski dziesiec lat temu obiecywal takie osrodki jak zaczal sie dym o
            aborcji.
          • Gość: EWOK Agrafek IP: *.acn.waw.pl 12.05.03, 21:08
            agrafek napisał:

            >>>
            > Ja nie wiem czy określeni księżą reprezentują jakiekolwiek środowisko. To
            > będzie zawsze konflikt pomiędzy instytucją a człowiekiem. I ostatecznie to
            > człowiek podejmie decyzję (a instytucja mu za to dołoży albo nie). A
            obowiązku
            > nie ma, bo zaleca tym młodym ludziom, żeby uprawiali seks tylko w celach
            > prokreacyjnych. Co nie oznacza - kochajcie się dwanaście razy w tygodniu i
            > miejcie siedemnaścioro dzieci, tylko uważajcie z rodzajem i częstotliwościa
            > seksu. To akurat jest rzeczywiście trudne do przełknięcia i pojęcia nie mam
            jak
            > sobie stuprocentowi katolicy z tym radzą, to fakt.
            > pozdrawiam.
            >
            >
            Oczywiście Agrafku, każde uogólnienie jest stereotypowe i niesprawiedliwe.
            Jednak moim zdaniem od księży słusznie powinno się wymagać po pierwsze
            czynnego wcielania w życie wartości chrześcijańskich takich jak wybaczanie i
            miłosierdzie a po drugie wsparcia duchowego w każdych okolicznościaach
            życiowych. Chrzcząc nieślubne dziecko chyłkiem ksiądz takiego wsparcia nie
            okazał. Księża są reprezentantami pewnej idei i pewnej instytucji, która w
            naszym kraju wykracza daleko poza ramy religii i duchowości stając się
            istotnym ruchem społecznym. Ksiądz nie ma prawa głosić swoich prywatnych
            pogladów i zachowywać się tak, jak to uważa za stosowne, musi bowiem
            funkcjonować w granicach, które kto inny mu wyznacza. Jeśli to mu nie
            odpowiada, powinien rozważyć zmianę zajęcia. Na każdym księdzu spoczywa
            cząstka odpowiedzialności za to, co dzieje się w Kościele i w środowiskach z
            nim związanych. Nie może sobie wybrać, co mu pasuje tzn. opowiadać się wobec
            wiernych za zakazem aborcji ale np. przeciwko ekumenizmowi. W takim zakresie
            jego osobiste poglądy nie mają tu nic do rzeczy.
            • agrafek Re: Agrafek 13.05.03, 12:32
              Z tym wybaczaniem i miłosierdziem to nie jest takie proste, Ewok, niestety...
              Oficjalnie bowiem (tzn. zgodnie z nauka kościoła) otrzymam przebacznie jeśli
              się wyspowiadam z swoich grzechów. Aby zaś spowiedź była skuteczna muszę
              odczuwać szczery żal za grzechy. I tu mam problem. Odczuwam bowiem szczery żal
              za zrobienie komuś świństwa, są jednak takie grzechy, których pożałować nie
              umiem ani trochę. Diabli (hmmm... być może dosłownie) biorą więc całą moją
              spowiedź łącznie z przebaczeniem.
              Inną sprawą jest miłosierdzie, które wymyka się jednak nieco mysleniu
              instytucjalnemu. I być może ten ksiądz, który udzielał chrztu chyłkiem - czy to
              dobrze czy źle - w swoim rozumieniu zachowywał się akurat miłosiernie.
              Teologia i życie, ech...
              pozdrowienie.
    • Gość: czapski Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: utp.:* / 10.10.9.* 12.05.03, 17:29
      mam 22 lata, moi rodzice maja tylko slub cywilny, bo ojciec jest ateista,
      dostalme chrzest, komunie, bierzmowanie, zadnych specjalnych sum dodatkowych
      sie nie placilo z tego wzgledu, nawet ni razu nie uslyszalme jakiejkolwiek
      uwagi ze to zle czy jakakolwiek przeszkoda. Ksiadz chodzi po koledzie, czasem
      wspomni cos ze moze jakis slub koscielny, ale nie nalega jakos specjalnie i
      zadnym pieklem nie grozi ;)
      • anahella Re: Moralność. Pani Dulskiej? 12.05.03, 17:44
        Gość portalu: czapski napisał(a):

        > mam 22 lata, moi rodzice maja tylko slub cywilny, bo ojciec jest ateista,
        > dostalme chrzest, komunie, bierzmowanie, zadnych specjalnych sum dodatkowych
        > sie nie placilo z tego wzgledu, nawet ni razu nie uslyszalme jakiejkolwiek
        > uwagi ze to zle czy jakakolwiek przeszkoda. Ksiadz chodzi po koledzie, czasem
        > wspomni cos ze moze jakis slub koscielny, ale nie nalega jakos specjalnie i
        > zadnym pieklem nie grozi ;)

        To o czym opowiadamy to oczywiscie przypadki extremalne -
        tym niemniej sa. Jak ktos twierdzi ze nienawidzi ksiezy to
        oczywiscie jego prawo. Ja jestem daleka od
        generalizowania. Tak samo zle oceniam ksiedza, ktory
        stawia dziwne warunki przy chrzczeniu dziecka spoza
        zwiazku koscielnego, jak lekarzy, ktorzy odmawiaja pomocy
        choremu.

        Sa zawody pozostajace w sferze sacrum, cala reszta to
        zawody ze sfery profanum. Profanum bedzie producent
        czegokolwiek lub handlowiec. Do sacrum powinny nalezec
        takie zawody jak: ksiadz, lekarz, nauczyciel. Jezeli ktos
        z tej sfery robi cos niemoralnego to bardziej to w oczy
        kole.
        • julla Re: Moralność. Pani Dulskiej? 12.05.03, 17:59
          Mam znajomego księdza- filozofa i on kiedyś mi powiedział, jak niektóre sprawy
          wyglądają z punktu widzenia kleru. Przychodzą do niego ludzie, których on lata
          całe nie widuje w kościele, którzy go omijają wielkim kołem i nieprzestrzegają
          żadnych zasad wiary. I nagle oni przynoszą mu dziecko do ochrzczenia i obrażają
          się, gdy on się ich pyta PO CO? Dla nich to tylko czysta formalność, żeby
          rodziny nie drażnić. Też niezła dulszczyzna.
          • anahella Re: Moralność. Pani Dulskiej? 12.05.03, 18:24
            julla napisała:

            > się, gdy on się ich pyta PO CO? Dla nich to tylko czysta formalność, żeby
            > rodziny nie drażnić. Też niezła dulszczyzna.

            Skoro chrzest, slub i komunia nie sa sakramentem tylko
            okazja do urzadzenia biby to faktycznie po co? Po to samo,
            dlaczego ludzie urzadzaja 1-sze komunie na rowni z
            weselem, ze idzie sie najpierw do kosciola ochrzcic
            dziecko a potem zalewa sie ryja (sorry za brutalnosc
            wypowiedzi) na przyjeciu itp. itd. I nie trzeba byc
            ateista lub niepraktykujacym zeby sprofanowac swiete
            sakramenty.
          • Gość: EWOK Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą IP: *.acn.waw.pl 12.05.03, 18:24
            Mój pierwszy post nie jest skierowany przeciwko klerowi. Uważam, że znacznie
            więcej głupoty, zacofania i uczuć daleko odbiegających od popularnie
            nazywanych chrześcijańskimi można znaleźć wśród środowisk świeckich
            deklarujących przywiązanie do Kościoła i jego nauk. To stwarza klimat
            niesprzyjający Kościołowi -wiecie - Rodzina Radia Maryja, różne nieformalne
            grupy samozwańczych obrońców życia poczętego itd. oraz sprawia, że wiele osób
            nie wyobraża sobie przynależności do takiej wspólnoty. Ale z drugiej strony
            wielu księży sprawia wrażenie jakby uważali, że w ramach ogromnej siły, jaką w
            Polsce dysponuje Kościół, mogą sobie pozwolić na pewną samowolkę. Koleżanka
            opowiadała mi, jak w pewnej miejscowości w górach ksiądz wykładał z ambony, że
            każdy plemnik to taki mały człowieczek. Poziom wiedzy i świadomości na wsiach
            jest taki, że wielu ludzi przyjmuje takie opinie bez zastrzeżeń. Zgadzam się z
            Anahellą, że istnieją zawody bardziej niż inne związane z moralnością -
            lekarz, ksiądz, nauczyciel. Niedobrze jeśli ktoś taki nadużywa swojego
            autorytetu w złym celu, a takim jest, moim zdaniem, piętnowanie dziecka
            nieślubnego. Jeszcze inną sprawą jest to, że są ludzie,którzy uważają Kościół
            za instytucję z sektoru "usługi" i np. nie bywając w kościele, nie wpuszczając
            księdza po kolędzie, nagle domagają się udzielenia im ślubu kościelnego no bo
            welon, no bo suknia no i co powie rodzina, jak ślubu kościelnego nie będzie. A
            to w końcu jakby nie patrzeć jest sakrament a nie impreza rodzinno towarzyska.
            • Gość: lady vel tola Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą IP: 148.228.174.* 12.05.03, 18:30
              dla mnie najwieksza glupota sa nauki przedmalzenskie
              • julla Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 12.05.03, 20:01
                Gość portalu: lady vel tola napisał(a):

                > dla mnie najwieksza glupota sa nauki przedmalzenskie

                ***
                Przecież nie jest obowiązkowy ani ślub kościelny ani związane z tym nauki
                przedmałżeńskie. Masz prawo stwierdzić, że to nie Twoje małpy i nie Twój cyrk
                i odciąć się od tego. Dlaczego od razu mówić, że to głupota?
                Przecież ślub kościelny jest właściwie aktem wiary więc jeśli na coś się
                decydujesz to konsekwentnie i z całym dobrodziejstwem inwentarza.
                Stąd ta niesamowita hipokryzja w polskim katolicyzmie,
                ludzie fasadowo "uprawiają" wiarę, w duchu zupełnie odrzucając wszelkie
                związane z tym zasady i przykazania. Po co to przedstawienie?
                • Gość: lady Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą IP: 148.228.174.* 12.05.03, 20:22
                  > Przecież nie jest obowiązkowy ani ślub kościelny ani związane z tym nauki
                  > przedmałżeńskie. Masz prawo stwierdzić, że to nie Twoje małpy i nie Twój cyrk
                  > i odciąć się od tego.

                  ojej, odcielam sie od tego juz dawno, powiem wiecej nie zamierzam brac slubu
                  koscielnego, czy panstwowego.
                  Dlaczego od razu mówić, że to głupota?
                  > Przecież ślub kościelny jest właściwie aktem wiary więc jeśli na coś się
                  > decydujesz to konsekwentnie i z całym dobrodziejstwem inwentarza.

                  no wlasnie tylko ten inwentarz jest po prostu glupi, bo nic nie daje.ciekawa
                  jestem od kiedy istnieja te nauki.???
                  > Stąd ta niesamowita hipokryzja w polskim katolicyzmie,
                  > ludzie fasadowo "uprawiają" wiarę, w duchu zupełnie odrzucając wszelkie
                  > związane z tym zasady i przykazania. Po co to przedstawienie?

                  ale nie rozumiem dlaczego sie mnie o to pytasz????
                • Gość: EWOK Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą IP: *.acn.waw.pl 12.05.03, 20:40
                  Moim znajomi chodzili w ramach nauk przedmałżeńskich na konsultacje do
                  katolickiej seksuolog. Na wstępie zaznaczyła ona, że wprawdzie ginekolodzy
                  twierdzą, że naturalne metody antykoncepcji są nieskuteczne u 2/3 par ze
                  względu na to, że mniej więcej tyle kobiet ma nieregularne cykle, ale co oni
                  tam wiedza ci lekarze! Pod koniec trzeciej godziny konsultacji znajomi
                  zorientowali się, że nie zostaną wypuszczeni z pokoju dopóki nie zgodzą się z
                  punktem widzenia pani seksuolog. Wybacz, Julla, ja jestem praktykującą
                  katoliczką, ale czegoś takiego nie uważam za konieczne, to zwykła farsa i
                  kpiny z dorosłych w końcu ludzi. O co tu chodzi? O to, żeby kandydaci na
                  małżonków nauczyli się jak przytakiwać dla świętego spokoju? Bo chyba tylko
                  taka nauka z tego wypływa.
                  • julla Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 12.05.03, 20:53
                    Ufff, Ewok, dla mnie podejście koscioła do antykoncepcji to zupełnie osobny
                    temat - rzeka. Gdzieś nawet dyskutowałam juz kiedys na tym forum, że wręcz brak
                    w tym logiki i na dobrą sprawę ideologicznej bazy (znajdź choć słóweczko w
                    Biblii na temat regulacji poczęć)
                    Na naukach przedmałżenskich grzecznie i w skupieniu wysiedzieliśmy na wykładach
                    o miłości, o zrozumieniu itp. i musze stwierdzić, że były dla mnie budujące
                    i wartościowe, ale z tych sławetnych nauk o "zapraszaniu lub niezapraszaniu
                    dzieciątka" (notabene- wszystko to tak strasznie te panie 'alfy i omegi'
                    zinfantylizowały, nie do zniesienia...) po prostu zwialiśmy z przyszłym mężem,
                    bo jak sie rozpoczął wykład o śluzie, to nas zwyczajnie zemdliło. No niestety.
                    Nie z nami te numery...
                    • sagan2 Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 13.05.03, 09:48
                      a wiecie, moje kochane, co sie dzieje w polskim kosciele
                      w hamburgu, do ktorego uczeszczam? otoz tam, zeby
                      ochrzcic dziecko, zarowno rodzice, jak i rodzice
                      chrzestni *musza* przejsc nauki o naturalnym planowaniu
                      rodziny... niewazne, ze rok-dwa lata temu byli na naukach
                      przemalzenskich - nic sie nie stanie, jak sobie
                      powtorza... na pewno nie ochrzecze tam swego dziecka,
                      wystarczylo mi raz ogladac zdjecia (sic!) sluzu w kazdym
                      momencie cyklu, rozciagniete miedzy palcami, zeby widac
                      bylo roznice...
                      Julla, masz szczescie, ze moglas uciec z nauk o
                      sluzie....
                      • Gość: EWOK Nauki IP: 213.241.18.* 13.05.03, 09:57
                        Są księża i księżyska. Ja i mój mąz byliśmy w ogóle zwolnieni z nauk ponieważ
                        kiedy postanowiliśmy wziąć ślub kościelny nasze dziecko miało już ze trzy
                        miesiące, więc ksiądz uznał, że nie będziemy chodzić, bo z kim dziecko
                        zostawimy. I słusznie. Grosza od nas nikt nie wziął za ślub bo byliśmy biedni
                        jak myszy kościelne i chyba sobie gdzieś ten fakt zapisali, bo potem dwa lata z
                        rzędu jak ksiądz przychodził po kolędzie to odmawiał przyjęcia jakiegokolwiek
                        datku. Pomimo, że się przeprowadziliśmy, nadal jeździmy do tamtej parafii -
                        przez pół miasta.
                        • sagan2 Re: Nauki 13.05.03, 10:02
                          oczywiscie masz racje. moja mama wychowala siostre i mnie
                          samotnie - tata zginal, gdy bylysmy malutkie. to
                          oczywiscie bylo waktach parafialnych i przez wiele lat
                          ksiadz po kolendzie nie chcial brac zadnej forsy, jeden
                          nawet sie uparl, zeby jakas losowa koperte od innego
                          mieszkanca nam przekazac...
                          tak wiec sa ksieza i ksieza. tylko jakos mam wrazenie, ze
                          bardzie "wybijaja" sie ci, ktorzy powinni sie do mysiej
                          dziury schowac...
                          • Gość: Anton Re: Nauki IP: 195.94.204.* 13.05.03, 10:55
                            No bo good news is no news. Jaka to wiadomość, że biskup jeżdził samochodem
                            trzeźwy, albo że ksiądz ochrzcił dziecko? To żadna sensacja, bo tak jest na co
                            dzień. Dopiero jak coś szwankuje, to podnosi się raban.

                            Poczytałem o tym biskupie z Elbląga - były bokser. No proszę - bokser, a się na
                            biskupa wykierował, byłem tym dość mocno zaskoczony. A że ma problem z
                            alkoholem? Nie on jeden wśród 40 mln abstynentów.
                            • sagan2 Re: Nauki 13.05.03, 10:58
                              nie to mialam na mysli. "wybijaja sie" znaczy - robia
                              wiecej szumu kolo siebie, *sami* stawiaja sie na
                              swieczniku i jako przyklad dla innych. sami sie kreuja na
                              "narzedzie boze". a ci prawdziwi i szczerzy jakos sa duzo
                              cichsi... "brakuje im sily przebicia" :( smutne to, ze
                              masy dostrzegaja krzykaczy, a prawdziwej cnoty nie
                              potrafia...
                              • Gość: Anton Re: Nauki IP: 195.94.204.* 13.05.03, 14:25
                                Wiesz dlaczego zło lepiej się sprzedaje niż dobro?
                                Bo jest sprzedajne.

                                Poza tym - po to są święci, żebyś miała przykłady dobrych chrześcijan. W
                                historii Kościoła jest ich bodaj tysiąc czy dwa, a obecnie na świecie katolików
                                jest z grubsza miliard. Proporcje są więc siłą rzeczy niekorzystne.

                                Cieszmy się z tego, że są jeszcze dobrzy chrześcijanie!
                                • sagan2 Re: Nauki 13.05.03, 14:44
                                  ale Anton, to nie tak! ksieza, z *zalozenia* sa po to, by
                                  dawac przyklad, jak zyc! mowisz, ze to jest powolanie
                                  zyciowe. i dobrze. tak wlasnie wiele ludzi uwaza. dlatego
                                  tak wazne jest, jacy ci ksieza sa i co soba
                                  reprezentuja!! dlatego nawet jedna czarna owca czyni tyle
                                  zla. to ksieza maja byc tymi wzorowymi chrzescijanami,
                                  takimi wspolczesnymi, ktorych mozna "samemu dotknac".
                                  swieci sa juz dawno pochowani i moga stanowic przyklad,
                                  ale nie udziela (raczej, oprocz objawien) rady, nie
                                  pokaza/powiedza co robic w konkretnej sytuacji. od tego
                                  wlasnie sa ksieza, daltego od nich wiecej sie wymaga. i
                                  dobrze, ze tak jest! przeciez rzad dusz powinna sprawowac
                                  elita, czyz nie?
                                  • Gość: Anton Re: Nauki IP: 195.94.204.* 13.05.03, 16:05
                                    Wszystko prawda, ale wstyd przyznać ksiądz też człowiek.
                                    • Gość: sagan Re: Nauki IP: *.desy.de 13.05.03, 16:15
                                      ale dlaczego ONI (ci ksieza) tego nie widza????
                                      sami stawiaja sie ponad "owczarnie"!!!!
                                      tutaj jest bardzo powazny problem!
                            • Gość: EWOK Re: Nauki IP: 213.241.18.* 13.05.03, 11:28
                              Gość portalu: Anton napisał(a):

                              > No bo good news is no news. Jaka to wiadomość, że biskup jeżdził samochodem
                              > trzeźwy, albo że ksiądz ochrzcił dziecko?

                              Taka sama jak to, że prezes banku NIE PRZYJĄŁ łapówki, a przetarg NIE BYŁ
                              przesądzony z góry. Dlaczego tak Cię gorszy, że akurat w przypadku księży
                              funkcjonują takie same zasady oceny, jak w przypadku wszystkich innych ludzi?
                              Czy mamy mieć dla nich jakieś specjalne względy z racji ich zawodu i powołania?
                              Jeśli tak to chyba w stronę zaostrzenia ocen a nie złagodzenia. Ksiądz firmuje
                              swoją postawą moralność chrześcijańską. Jeśli sobie z tego nie zdaje sprawy
                              albo mu to nie odpowiada - powinien rozważyć wybranie innej drogi życiowej. Ot
                              i tyle.
                              • Gość: Anton Re: Nauki IP: 195.94.204.* 13.05.03, 14:23
                                Tyz prowda.

                                Zrozum, ja nie jestem jakimś szczególnym fanem księży, którzy miewają, bo ja
                                wiem, romanse z gosposią, flaszką i samochodem jednocześnie. Nie lubię tylko
                                jak tego typu przypadki wykorzystuje się jako pretekst do ataku na cały Kościół
                                jako taki.
                    • agrafek Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 13.05.03, 12:50
                      Hi hi.. wykład u śluzie otrzymałem na naukach dla rodziców chrzestnych:). I
                      nijak nie potrafiłem zrozumieć po co mi on w kontekście taty chrzestnego.
                      Widać, to taki darmowy dodatek do wszystkiego;).
                      Natomiast zdarzają się "pozaśluzowe" nauki przedmałżeńskie nadzwyczaj sensowne -
                      ale wiem o tym jedynie z drugiej ręki.
                      pozdrawiam.
            • lyche1 Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 12.05.03, 19:07
              Gość portalu: EWOK napisał(a):

              > Mój pierwszy post nie jest skierowany przeciwko klerowi. Uważam, że znacznie
              > więcej głupoty, zacofania i uczuć daleko odbiegających od popularnie
              > nazywanych chrześcijańskimi można znaleźć wśród środowisk świeckich
              > deklarujących przywiązanie do Kościoła i jego nauk.

              Pracowałam kiedyś z taką kobietą. Nawet sobie nie potraficie wyobrazić - jakie
              miała zatwardziałe serce. I to w całym tym układzie najbardziej mnie
              przeraża !!!! "Grzesznik" w mniemanu Kościoła ma więcej serca dla innego
              grzesznika. Kiedyś spytałam się jej wprost - co zrobi jeżeli w Bramach Niebios
              spotka się z kobietą, która usuneła ciazę (np.) Nie znamy przecież Wyroków
              Boskich - stwierdziła że to niemożliwe a jeżeli już - to ona do takiego Nieba
              nie chce iść :))))
              • anahella Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 12.05.03, 19:29
                lyche1 napisała:
                > Pracowałam kiedyś z taką kobietą. Nawet sobie nie potraficie wyobrazić -
                jakie
                > miała zatwardziałe serce. I to w całym tym układzie najbardziej mnie
                > przeraża !!!! "Grzesznik" w mniemanu Kościoła ma więcej serca dla innego
                > grzesznika. Kiedyś spytałam się jej wprost - co zrobi jeżeli w Bramach
                Niebios
                > spotka się z kobietą, która usuneła ciazę (np.) Nie znamy przecież Wyroków
                > Boskich - stwierdziła że to niemożliwe a jeżeli już - to ona do takiego
                Nieba
                > nie chce iść :))))

                Cos jakby przypowiesc o faryzeuszu i celniku, tylko ze z przelomu kolejnych
                tysiacleci:)
                • raszefka Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 13.05.03, 17:52
                  To mi przypomina dowcip, jak to dyrektor katolickiego głosu w twoim domu i
                  proboszcz pewnej gdańskiej parafii zapukali do bram Raju. Otwiera św. Piotr,
                  pyta o nazwiska, sprawdza...."Niestety, nie mam tu panów na liście" Dyrektor
                  się obrusza, każe sprawdzić jeszcze raz, no bo przecież on to on, jak go może
                  nie być... Na nic, św. Piotr nie wpuszcza. Ksiądz dyr. chce jeszcze
                  podyskutować, ale proboszcz ciągnie go za rękaw "Chodź, Tadek, co będziesz z
                  tym Żydem dyskutował"
              • Gość: EWOK Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą IP: *.acn.waw.pl 12.05.03, 19:53
                Czyżby niebo to było towarzystwo wzajemnej adoracji członkiń Rodziny Radia
                Maryja? Ładna perspektywa... Nie żebym uważała, że zasługuję na niebo, ale
                jakby nie patrzeć - kanał :)
                • julla Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 12.05.03, 20:14
                  Polski katolicyzm jest taki upiornie ludyczny. Brakuje strasznie w nim jakieś
                  głębszej refleksji, jakieś proby przełamywania schematów, no nie wiem...
                  Jest takie umiłowanie do wszelkich świetoszkowatych gadżetow, procesji ze
                  sztandarami, do zabobonów też często ; a takie wręcz obrzydzenie do
                  nonkonformizmu, do samodzielnych poszukiwań, do indywidualizmu.
                  Wielu myślących i wrażliwych ludzi odrzuca od tego wszystkiego, duszą się
                  i męczą w tych dekoracjach...
                  • Gość: EWOK Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą IP: *.acn.waw.pl 12.05.03, 20:27
                    Mnie drażni coś innego. To, że masa świętoszków uważa się za świętszych niż
                    sam papież. Często wchodzę na katolicką stronę internetową Opoka. I cóż tam
                    mamy? Serwis dotyczący integracji europejskiej, bardzo pieczołowicie wykonany,
                    mnóstwo cytatów z Papieża, jednoznacznie za integracją, no i forum dyskusyjne -
                    prawie wszystkie wypowiedzi antyunijne, bo Unia jest bezbożna i dla
                    prawdziwych katolików nie ma dla niej miejsca. Czy ci ludzie na litośc boską
                    nie słuchają tego, co mówi Papież, co głosi Episkopat? Nieeee, oni po prostu
                    wiedzą lepiej. I to są polscy katolicy?
                    • lyche1 Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 12.05.03, 20:35
                      Gość portalu: EWOK napisał(a):

                      > Mnie drażni coś innego. To, że masa świętoszków uważa się za świętszych niż
                      > sam papież. (......) Czy ci ludzie na litośc boską nie słuchają tego, co
                      mówi Papież, co głosi Episkopat? Nieeee, oni po prostu wiedzą lepiej. I to są
                      polscy katolicy?

                      Nie im się pewnie wydaje, że papież "był chory" - na wzór biskupa
                      Śliwińskiego, wydając takie wytyczne :)) Można wybaczyć biskupowi chorobę -
                      można też Papiezowi :))
                    • agrafek Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 13.05.03, 12:58
                      EWOK, w tym kraju papieża się nie słucha. Papieżowi sie macha chorągiewkami,
                      tylko tyle. Zresztą, polski katolicyzm to jakiś katolicyzm narodowy z
                      wieszaniem i stawianiem krzyży w każdym miejscu nacechowanym historycznie,
                      politycznie czy narodowo. I dopóki ksiadz będzie postrzegany jako obrońca
                      świętej wolności i męczennik walczący z systemem oraz zaborcami (obecnie
                      zaborca to UE), ludzie rozmaitych charakterów przebrani w czarne sutanny bedą z
                      tego korzystać. A ci naprawdę wartościowi, zgodnie z nauką kościoła pozostaną
                      cisi i tylko reporter - samobójca pokaże ich w telewizji. Dla uśpienia
                      spragnionej sensacji publiczności.
                • lyche1 Re: To nie o to chodzi:( 12.05.03, 20:19
                  Najgorzej denerwuje mnie u tych pań podejście do innych wyznań. Pominę może
                  kwestje żydowskie - budzące w Polakach niezrozumiałe dla mnie kontrowersje.
                  Nie zapomnę, jak wspomiana przeze mnie pani wyśmiewała się z "nietykalności
                  świętych krów" w hinduizmie. Nie znam wiary hinduskiej. Ale uważam, że równie
                  smieszna może być dla Hindusa chrześcijańska wiara w niepokalane poczęcie. Są
                  to po prostu dogmaty wiary. Tej pani niestety - nie może się pomieścić w
                  głowie, że może spotkać się w niebie z tym Hindusem, który "czapkuje krowie"
                  • anahella Re: To nie o to chodzi:( 12.05.03, 20:28
                    lyche1 napisała:

                    > Tej pani niestety - nie może się pomieścić w
                    > głowie, że może spotkać się w niebie z tym Hindusem, który "czapkuje krowie"

                    Prosta kobieta i tyle. Moze jest osobne niebo dla nietolerancyjnych? MIejmy
                    nadzieje;)
                  • julla Re: To nie o to chodzi:( 12.05.03, 20:34
                    Dlatego pewnie nie pójdzie do nieba:)

                    Mnie też się czasem sierść jeży, ostatnio miałam okazję wysłuchać bzdurnego,
                    egzaltowanego kazania pełnego przekłamań na temat ewangelików wygłoszonego z
                    ambony przez pewnego szacownego proboszcza. Ewangelicy w mojej okolicy są dość
                    silną parafią i stoją solą w oku tutejszym co poniektórym księdzom.
                    I gdy papież sławi idee ekumenizmu, księża na prowincji sobie bezkarnie używają
                    na "odszczepieńcach". Beznadzieja.
                    A kobieciny z kółek różańcowych słuchają tego nabożnie i bez żadnych wątpliwości
            • Gość: Anton Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą IP: 195.94.204.* 13.05.03, 09:38
              Gość portalu: EWOK napisał(a):
              > Koleżanka
              > opowiadała mi, jak w pewnej miejscowości w górach ksiądz wykładał z ambony,
              że
              > każdy plemnik to taki mały człowieczek.

              A wiesz co to takiego "urban legend"? To takie "jedna baba drugiej babie". Niby
              prawda, bo kolega mówił, że jego kolega słyszał o takim księdzu, co dzieci na
              mace zarzynał. Proszę, co też pani sąsiadka nie powie?

              Ciekawie byłoby ustalić, jaki to ksiądz, w jakiej parafii i czy się do tego w
              ogóle przyznaje. (Aha, byłbym zapomniał, nawet jak się nie przyzna, znaczy że
              kłamca...)
              • sagan2 Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 13.05.03, 09:59
                Gość portalu: Anton napisał(a):

                > A wiesz co to takiego "urban legend"? To takie "jedna
                > baba drugiej babie". Niby prawda, bo kolega mówił, że
                > jego kolega słyszał o takim księdzu, co dzieci na
                > mace zarzynał. Proszę, co też pani sąsiadka nie powie?
                >
                > Ciekawie byłoby ustalić, jaki to ksiądz, w jakiej
                > parafii i czy się do tego w ogóle przyznaje. (Aha,
                > byłbym zapomniał, nawet jak się nie przyzna, znaczy że
                > kłamca...)

                prosze bardzo, moje wlasne doswiadczenia, parafia sw.
                jozefa w hamburgu, kosciol polski, nauki przedmalzenskie.
                pani (znam nazwisko, podam, jak sie uprzesz, choc
                wolalabym to zostawic w spokoju) z organizacji
                katolickiej, ma totalne zaufanie od proboszcza: cokolwiek
                pani X wam powie - swieta prawda, sluchajcie dobrze!
                - wszyscy turcy (w hamburgu duzo jest turkow) to
                *terrorysci* i niemcy jeszcze zaplaca za to, ze ich
                przyjeli
                - ginekologiem zostaje sie *tylko* po to, aby ribic
                pokatne aborcje i budowac z tego wille
                - *wszyscy* oprocz kosciola klamia na temat antykoncepcji
                - *tylko* rodziny, ktore stosuja naturalne planowanie
                rodziny maja udane pozycie, inne albo sie rozpadaja, albo
                maz bije, albo ma aidsa albo jest gej
                - po wprowadzeniu ustawy anyaborcyjnej w polsce, lekarze
                ginekolodzy wreszce mieli czas na normalne pacjetki, bo
                nie zajmowali sie aborcjami caly czas - jakos sluzby
                zdrowia sie podniosla (hahaha, podniosla???)
                - moge tak jeszcze dlugo. a spotkania z ta pania byly
                dwa. na naukach przedmalzenskich! to jest to, co na nowa
                droge kosciol chce mi przekazac???????
                • anahella Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 13.05.03, 10:04
                  sagan2 napisała:

                  > jakos sluzby
                  > zdrowia sie podniosla

                  Moja kolezanka (zainteresowana opowiadala mi swoja wizyte u ginekologa). Nie
                  miala miesiaczki. Uzywa antykoncepcji, na wszelki wypadek zrobila test ciazowy -
                  negatywny. Poszla do ginekolowa w prywatnej przychodni z nadzieja ze lekarz
                  powie jej czemu. Wchodzi i mowi ze nie ma miesiaczki. Lekarz NAWET JEJ NIE
                  ZBADAL tylko nie podnoszac glowy podaje wizytowke z adresem swojego prywatnego
                  gabinetu. Powiedzial ze ma przyjsc jak najpredzej i przygotowac okolo tys.
                  zlotych plus oplata dla kogos tam (anestezjologa, pielegniarki? nie wiem).
                  Zaiste jakosc sie podniosla! Usunal niechciana ciaze, zanim ona sie w ogole
                  pojawila:>
                  • sagan2 Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 13.05.03, 10:44
                    na to jest kolejna odpowiedz (tez tej pani x)...
                    ... w sumie wszyscy lekarze sa zli, maja podpisane
                    pokatne umowy z firmami farmaceutycznymi i innymi
                    lekarzami i tylko czekaja, aby w czlowieka wpompowac
                    hormony, ktore sa *bardzo* szkodliwe i tylko soja nas
                    wyzwoli!...
                • Gość: Anton Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą IP: 195.94.204.* 13.05.03, 10:05
                  sagan2 napisała:
                  > (...) - moge tak jeszcze dlugo. a spotkania z ta pania byly
                  > dwa. na naukach przedmalzenskich! to jest to, co na nowa
                  > droge kosciol chce mi przekazac???????

                  Hm. No to przepraszam.

                  Ja się tylko zastanawiam - skąd wy wszyscy wykopujecie takie okazy? Ja tam do
                  Kościoła chadzam, z księżmi rozmawiam, ostatnio nawet bywam na naukach
                  przedmałżeńskich i... NIC! Żadnego z potworów, które pogryzły niejednego na
                  forum nie uświadczyłem.

                  No ale widać to prawda, że kiepski proboszcz więcej ludzi odpędził od Kościoła
                  niż natchniony ateusz. Odpowiedź na to mam jedną: to że masz kiepskiego
                  dentystę to jeszcze nie powód żeby nie leczyć zębów!
                  • sagan2 Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 13.05.03, 10:41
                    Gość portalu: Anton napisał(a):


                    > Hm. No to przepraszam.

                    nie gniewam sie ;)

                    > Ja się tylko zastanawiam - skąd wy wszyscy wykopujecie
                    > takie okazy? Ja tam do Kościoła chadzam, z księżmi
                    > rozmawiam, ostatnio nawet bywam na naukach
                    > przedmałżeńskich i... NIC! Żadnego z potworów, które
                    > pogryzły niejednego na forum nie uświadczyłem.

                    moze odwrocmy pytanie - skad *Ty* wykopujesz takie
                    okazy?... ;)
                    ja moglabym jeszcze troche opowiedziec - moja rodzina
                    pracuje w katolickiej szkole... te historie akurat nie
                    skupiaja sie na antykoncepcji, ale na hipokryzji i
                    pazernosci... a jakies 5 lat temu byli tam tacy ludzie,
                    jakich pewnie Ty spotkales - wspaniali i cudowni i godni
                    nasladowania! wszystko sie zmienia...

                    > Odpowiedź na to mam jedną: to że masz kiepskiego
                    > dentystę to jeszcze nie powód żeby nie leczyć zębów!

                    tak, ale mozna zmienic dentyste... inne religie
                    chrzescijanskie moga oferowac lepsze "obsuge
                    dentystyczna"... hmmm?...
                    • Gość: Anton Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą IP: 195.94.204.* 13.05.03, 14:20
                      sagan2 napisała:
                      > > Odpowiedź na to mam jedną: to że masz kiepskiego
                      > > dentystę to jeszcze nie powód żeby nie leczyć zębów!
                      > tak, ale mozna zmienic dentyste... inne religie
                      > chrzescijanskie moga oferowac lepsze "obsuge
                      > dentystyczna"... hmmm?...

                      :)

                      Z grubsza o to mi chodziło, ale jak się pewnie domyślasz, nie do końca. Otóż w
                      każdej religii, chrześcijańskiej czy nie, część duchowieństwa jest lepsza,
                      część gorsza. Samo to nie może być podstawą oceny religii, której służą.
                • julla Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 13.05.03, 10:06
                  Matko! To straszne! Moim zdaniem powinno to się jednak zgłosić gdzieś
                  do "hierarchii" bo tacy ludzie kompletnie kompromitują kosciół, właściwie
                  działają na jego niekorzyść.
                  • sagan2 Re: Zgadzam się i z Jullą i z Anahellą 13.05.03, 10:42
                    no ale popatrz po przykladach dookola - chocby biskupa
                    peltza... czy zrobiono cokolwiek, aby on nie
                    kompromitowal kosciola, jedynie samego siebie????
                    to troche tak jak z lekarzami - wszelkie komisje zawsze
                    wezma strone lekarza i wyklucza blad w sztuce :(
                    bardzo to smutne :(
            • agrafek mogę się podpisać n/t 13.05.03, 12:39
        • Gość: Anton Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 195.94.204.* 13.05.03, 09:33
          anahella napisała:
          > To o czym opowiadamy to oczywiscie przypadki extremalne -
          > tym niemniej sa. Jak ktos twierdzi ze nienawidzi ksiezy to
          > oczywiscie jego prawo. Ja jestem daleka od
          > generalizowania.

          No piknie. A teraz zamiast "ksiądz" napisz "żyd" i masz jak na dłoni -
          antyklerykalizm to taki antysemityzm, tyle że dla inteligencji.

          • anahella Re: Moralność. Pani Dulskiej? 13.05.03, 10:10
            Gość portalu: Anton napisał(a):

            > No piknie. A teraz zamiast "ksiądz" napisz "żyd" i masz jak na dłoni -
            > antyklerykalizm to taki antysemityzm, tyle że dla inteligencji.

            Problem w tym ze wychowalam sie w rodzinie katolickiej i nie oczekuje od
            przecietnego Zyda tego, czego oczekuje od przecietnego ksiedza. Od przecietnego
            rabina niech wymagaja sobie przecietni Zydzi. Ja nie znam ich wiary, o kulturze
            wiem niewiele wiec nie bede sie wypowiadac. Aha - Zyd pisze zawsze duza litera.
            • Gość: Anton Re: Moralność. Pani Dulskiej? IP: 195.94.204.* 13.05.03, 10:51
              Otóż nie. "Żyd" wielką literą to członek narodu żydowskiego. Podobnie
              jak "Polak", "Arab". Pisany z małej litery "żyd" to wyznawca religii
              żydowskiej, jak np. "katolik", "muzułmanin".
    • tralalumpek Re: Moralność ksiezy.... 12.05.03, 20:23
      albo ja bylam niewlasciwie uczona na lekcjach religii albo "przepisy" sie
      zmienily, otoz...
      mojej znajomej dziecko idzie do 1 komunii. I tu sie zaczyna:
      - w sobote idzie do 1 kom w kosciele austriackim z msza w j. niem
      - w niedziele przystepuje do 1 kom w kosciele polskim z msza w j. polskim

      i ponoc ksiadz doradzal ze jezeli ktos by chcial dla rodziny w Polsce
      powtorzyc w Polsce to powinien!!!!!

      Pytanie: Ile razy przystepuje sie do PIERWSZEJ kom ?


      Co do slubow koscielnych to wlasnie 2 tyg temu bylam w Polsce na slubie.
      Panienka do kosciola nie chodzi, w czasie wlasnej mszy slubnej nie bardzo
      wiedziala o co idzie ale oczywiscie slub w kosciele (i tylko w kosciele!!!)
      Po co to? Po co takim ludziom taka szopka, bo przeciez do dla nich
      przedstawienie bo na codzien i tak sie z tym nie identyfikuja?
      • julla Re: Moralność ksiezy.... 12.05.03, 20:39
        tralalumpek napisała:

        > Pytanie: Ile razy przystepuje sie do PIERWSZEJ kom ?

        ***
        Jak widać - można w nieskończoność:)
        Niestety, ta słabośc do celebry wszędzie jest nieuleczalna...


      • Gość: Anton Re: Moralność ksiezy.... IP: 195.94.204.* 13.05.03, 09:42
        tralalumpek napisała:
        > Pytanie: Ile razy przystepuje sie do PIERWSZEJ kom ?

        Komunia jest komunia - przyjąć zawsze można. To nie chrzest, że raz i do domu.
      • raszefka Re: Moralność ksiezy.... 13.05.03, 18:18
        Miałam pierwszą komunię dwa razy :))))) Na lotnisku i w parafii


        Kiedyś mój proboszcz wpadł na nowatorski pomysł, żeby dzieci przystąpiły do I
        Komunii w Wlk Czwartek. Zgłosiło sie 9. I wszystko byłoby ok, ale te dzieciaki
        miały potem jeszcze powtórkę w maju. Na pytanie "dlaczego" uzyskałam od mojego
        duszpasterza taką odpowiedź: "No a jak wytłumaczysz małej dziewczynce, że nie
        będzie białej sukienki*?" A moja żuchwa z hukiem na ziemię :-O

        *pierwszy raz był na szybko w białch bluzeczkach i granatowych sukienkach
    • pajdeczka Mój kamyczek do ogródka. 13.05.03, 09:39
      Dziewczyna poroniła w 5 mcu. W szpitalu wydano jej "płodzik" bez rutynowego w
      takich sytuacjach dokumentu stwierdzającego zgon dziecka. Miała sobie zrobić z
      nim co chce, bo płodzik ważył 300g, a 300g to wg przepisów jeszcze nie człowiek.
      Pojechała więc sobie z tym "płodzikiem" w kartoniku po butach autostopem do
      rodziny. "Płodzik" leży aktualnie w lodówce jednej z kostnic, żaden zakład
      pogrzebowy bez dokumentu nie podejmie się pochówku.
      Konkluzja: embrion to już człowiek i nie można bez poważnych wskazań dokonać na
      nim aborcji; 300g to jeszcze nie człowiek, to "płodzik" , który można sobie
      zakopać w kartoniku po butach na trawniku (najlepiej jeśli się dysponuje
      własnym ogródkiem).
      Czas i miejsce akcji: początek XXI wieku, kraj w środkowej Europie aspirujący
      do Unii.
      • capa_negra Przerażające n/t 13.05.03, 10:34

      • Gość: moboj Re: Mój kamyczek do ogródka. IP: 62.233.250.* 13.05.03, 11:05
        cześc pajdeczko. ta historia, którą opowiedziałaś nie jest niestety
        odosobniona. w połowie lat osiemdziesiątych w rodzinie mojego faceta był taki
        przypadek. ta kobieta poroniła chyba w 5 lub 6 miesiącu.i najpierw szpital nie
        chciał wydać ciałka, potem wydał w pudełku po butach, a potem ksiądz nie wydał
        zgody na pochowanie dziecka. była wielka awantura, próby pochowania w innej
        parafii, ale nic z tego nie wyszło. dopiero za "odpowiednią opłatą" sprawę
        zalatwiono pomyslnie.
        • Gość: EWOK No tak, ale IP: 213.241.18.* 13.05.03, 11:34
          No tak, ale lata osiemdziesiąte to był czas obowiązywania innej ustawy i innej
          moralności. Teraz się krzyczy o prawie do życia OD CHWILI POCZĘCIA. Ale jak się
          okazuje prawo do godnego pochówku się w tym nie mieści. Moralnośc to nie jest
          nugat, z którego każdy sobie może wygrzebać co mu odpowiada - jeden orzechy
          laskowe, inny pistajcowe, a jeszcze inny wyłącznie migdały. To powinien być
          spójny światopogląd. A jest ser szwajcarski.
          Chyba pójdę coś przekąsić. Te metafory kulinarne wyraźnie na taką potrzebę
          wskazują.
          • Gość: sowa Re: No tak, ale IP: Kasza.gjpoland.com.pl:* / 172.16.20.* 13.05.03, 12:28
            Czytam tak, czytam i ręce mi opadają... Wiecie, chyba ze dwa tygodnie temu w
            ?Przeglądzie" przeczytałam artykuł o planowanych zmianach w kodeksie etyki
            lekarskiej. Jedna ze zmian zakłada zakaz przeprowadzania badań prenatalnych w
            sytuacji, gdy zasadność przeprowadzenia takiego badania jest niewspółmierna z
            ryzykiem dla płodu. W praktyce będzie to niestety oznaczało, że podobnie jak
            aborcji, nikt tych badań nie będzie chciał przeprowadzać. I co wtedy? Czy
            państwo polskie albo Kościół Katolicki wezmą na siebie odpowiedzialność za
            mogące się urodzić kalekie lub upośledzone dzieci? Zresztą czy mało było spraw
            wnoszonych przez kobiety, którym odmówiono badań, a potem okazywało się, że ich
            dzieci mają poważne wady genetyczne lub fizyczne (głośna sprawa sprzed bodaj
            trzech lat: kobieta 32 lata, pierwsze dziecko urodziło się z jakimś defektem
            układu kostnego i nerwowego, nigdy nie przekroczy 110 cm wzrostu, drugiego nie
            planowała, ale stało się, lekarz odmówił skierowania na badania prenatalne, nie
            widząc dla nich uzadanienia. Efekt? Drugie dziecko jest chore na to samo.
            Kobieta została sama, z opieki społecznej dosteje jakieś śmieszne grosze)?
            Szkoda, że nie mam tego artykułu pod ręką, bo zacytowałabym Wam kilka
            fragmentów, ale pamiętam też, że ma się w nim pojawić postulat, że życie
            poczęte jest ważniejsze niż życie matki. Dla mnie to po prostu odrażające.
            Któraś z forumowiczek miała rację, pisząc, że pewne zawody są sferą sacrum.
            Przede wszystkim takim sacrum jest zawód lekarza. W głowie mi sie nie mieści,
            że lekarz mógł wpaść na pomysł tak nieludzkich zmian w kodeksie etyki (autorem
            zmian jest p. Radziwiłł, przewodniczący Naczelnej Izby Lekarskiej)! Jakim
            prawem decyduje się, że jedno życie jest warte więcej niż inne?! Jakim prawem
            chce się decydować za matkę o badaniach jej nienarodzonego dziecka?! Ja sama
            przymierzam się do dziecka, mam już 34 lata i mam świadomość, że powinnam
            zrobić badania prenatalne, tym bardziej, że mąż ma 45 lat. Co w sytuacji kiedy
            tych badań się zabroni ze względu na jakieś wymyślone ryzyko powikłań (te,
            nawet jeśli się zdarzają, są liczone w promilach!!!)? Co, jeśli okaże się, że
            moje dziecko urodzi się z poważną wadą serca i przeżyje kilka dni? Przecież
            dzięki badaniom takie wady można wykryć i leczyć je operacyjnie w łonie matki.
            W jakim kraju my żyjemy?
            • Gość: Andrzej Re: No tak, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.03, 13:26
              Sowa i o to chodzi. Bedziesz mogla te badania zrobic pywatnie u pana dochtura w
              gabinecie. Nic sie nie martw, musisz tylko sprzedac samochod i dolozyc z
              oszczednosci.
              • julla Re: No tak, ale 13.05.03, 13:47
                To też jest poważny problem kościoła w Polsce. Te nieustanne, nieopanowane
                ciągoty aby kontrolować i regulować pozycie seksualne, prokreację, aborcje,
                gdy tymczasem następuje upadek moralny w wielu innych, niezwiązanych akurat
                z tą sferą życia dziedzinach, spowodowany nędzą, baznedzieją, brakiem
                perspektyw- kościół nabiera wody w usta i udaje, że nie widzi co sie wyprawia.
                Czy ktokolwiek widział jakiegoś zbolałego księdza z powodu szalonej korupcji
                albo też rosnącego bandytyzmu? Osobiście co tydzień będąc na mszy nigdy nie
                usłyszałam słowa potępienia czy chociażby napomnienia; za to mordowanie
                nienarodzonych było przerabiane wielokrotnie.
                Może to po prostu jest prostsze, litowanie się nad nienarodzonymi niż
                zmierzenie się z problemami tych, którzy już chodzą po świecie?
                • Gość: sowa Re: No tak, ale IP: Kasza.gjpoland.com.pl:* / 172.16.20.* 13.05.03, 14:24
                  Masz rację, Julla. Ja wprawdzie do kościoła nie chodzę, ale mam wielu znajomych
                  protestantów (ewangelików reformowanych) i zastanawia mnie jedna rzecz:
                  dlaczego oni byli w stanie pogodzić antykoncepcję i postęp medyczny ze swoją
                  doktryną, a Kościół Katolicki nie? Może dlatego, że tam pastor nieposiadający
                  żony i dzieci nie jest dla wiernych wiarygodny? Zawsze mnie wkurzało, że księża
                  katoliccy tak ochoczo wypowiadają się na tematy, o których teoretycznie nie
                  powinni mieć pojęcia. Może gdyby znieść celibat, nie gardłowaliby tak za
                  niestosowaniem antykoncepcji i z calego serca popierali badania prenetalne?
                  Może zrozumieliby, że utrzymanie rodziny to nie idealistyczne bzdury z stylu
                  katechizmu dla pierwszoklasisty, ale ciężki obowiązek, absolutnie wyprany z
                  idealizmu? Pamiętam, jak którejś niedzieli bardzo dawno temu przyszła z
                  Kościoła moja babcia - wówczas bodaj 70-letnia ? mowiąc, że więcej nie wpuści
                  do domu żadnego ?czarnego". Powód? Proboszcz walnął kazanie o występnych
                  nierządnicach, które same wychowują dzieci, pozbywając się z domu mężów.
                  Nieważne, że mąż pił i bił, ważne, że to byl mężczyzna dany jej przez Boga w
                  świętym sakramencie małżeństwa. Babcia ma dziś 91 lat i słowa dotrzymała. Może
                  niektórym wyda się to śmieszne, ale dla mnie był to pierwszy poważny sygnał, że
                  coś jest z Kościołem nie tak. Babcia jest kobietą starej daty, jak najdalszą od
                  swawoli i rozwiązłości, przeżyła dwie wojny, pochowała męża i córkę i po prostu
                  zdrowo myśli. Skoro potrafi tak myśleć 91-letnia pani, dlaczego nie potrafią
                  tego o połowę albo i lepiej młodsi księża?
                  Aha, tak a propos tego artulułu z Przeglądu, były tam jeszcze tezy o zakazie
                  leczenia bezpłodności (bo to ingerencja w naturę). Jaka ingerencja w naturę, do
                  diabla, skoro bezpłodność jest uważana za poważną chorobę, którą należy
                  leczyć?! I jeszcze jedno: dlaczego państwo polskie zabrania samotnym osobom
                  adopcji? Znam wiele pań, dobrze ustawionych, które chętnie zajęłyby się jakimś
                  smykiem (mówię o dzieciach kilkuletnich, które szasne na adopcję mają znikome).
                  I co? Lepiej, żeby te dzieci przymierały głodem w domach dziecka?
                • Gość: moboj kościół a seks IP: 62.233.250.* 14.05.03, 09:16
                  ja to mam czasem wrażenie, że kościół ma jakąś niezdrową obsesję na punkcie
                  seksu.
              • Gość: sowa Re: No tak, ale IP: Kasza.gjpoland.com.pl:* / 172.16.20.* 13.05.03, 13:57
                Dzięki, Andrzejku, za słowa pociechy. Za 12-letniego klamota wiele nie dostanę,
                a oszczędności... Coż, odkładam na dom, żeby moje dzieci mogły normalnie biegac
                po trawie i jeść pomidory z własnego ogródka. Więc co w tej sytuacji? Mieć
                dzieci bez domu? Pieprzyć to wszystko!!! Zastanawiam się, po jaką cholerę płacę
                co miesiąć chore pieniądze na składki na ubezpieczenie zdrowotne, skoro z
                państwowej służby zdrowia korzystać się nie da, ba, gdyby nawet inni korzystali
                za moje pieniądze ? niech im tam. Ale pamiętam, jak uchwalano reformę i jej
                szczytnym założeniem było to, żeby ci biedniejsi mogli korzystać z takich
                samych przywilejów jak ci bogatsi. I co? Każdą operację trzeba finansować z
                każdej kieszeni, pielęgniarki nie dostają pensji, szpitale mają milionowe
                długi. Gdzie więc są moje pieniądze? Może przestańmy bawić się w ten cyrk i
                zlikwidujmy państwową służbę zdrowia?
                • Gość: EWOK Re: No tak, ale IP: 213.241.18.* 13.05.03, 14:16
                  Miej dom bez dzieci :) A demografowie i politycy nadal będą się głowić
                  dlaczegóż to przyrost naturalny maleje. Dochodzę do wniosku, że psy, na
                  których eksperymentował Pawłow miały więcej rozumu, przynajmniej dostrzegały
                  związek przyczynowo skutkowy.
                • Gość: Andrzej Re: No tak, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.03, 14:25
                  Masz racje, tez jestem za likwidacja. Prowadze wlasny maly bussines, place
                  najmniejszy ZUS jak to tylko mozliwe. Od 15 lat NIGDY nie korzystalem z
                  panstwowej sluzby zdrowia. Jak raz na 4 lata musze isc do lekarza, to place 50
                  PLN i pani doktor sama otwiera mi drzwi do gabinetu. Tylko co ze staruszkami,
                  ktorzy musza byc u lekarza 2 razy w miesiacu, a potem wybierac jeszcze leki czy
                  zywnosc. Nie ma chyba dobrego wyjscia, bo ostatnio kiedy bylem u medyka
                  przypisal mi 3 specyfiki za ktore u znajomego w aptece zaplacilbym 145PLN.
                  Zapytal "Andrzej a nie chcesz 3 identycznych lekarstw, ktore nazywaja sie
                  inaczej i kosztuja 22 PLN?" Oczywiscie chcialem, i nie przylozylem sie do
                  wylotu pani doktor na sympozjum w Meksyku ufundowanego przez producenta lekow.
                  Tak wiec reforme trzeba zaczac od podstaw, zeby tak jak w srodowisku prawnikow,
                  szanse mieli jeszcze inni niz dzieciaczki swoich tatusiow.
                  • Gość: raszefka Re: No tak, ale IP: OSET:* / 192.168.0.* 14.05.03, 09:07
                    A ja nie jestem za likwidacją. Akurat pracuję w tym dziale służby zdrowia,
                    który pierwszy pójdzie pod młotek (do prywatyzacji). Nie każdy (albo mało kto?)
                    może sobie pozwolić na prywatne leczenie, skoro nawet "usługi" ponadstandardowe
                    za 15zł są poza ich kieszenią.
            • goga.74 sowa 13.05.03, 16:34
              >Wiecie, chyba ze dwa tygodnie temu w
              > ?Przeglądzie" przeczytałam artykuł o planowanych zmianach w kodeksie etyki
              > lekarskiej.

              O ten artykul Ci chodzi?

              www.przeglad-tygodnik.pl/artykul.php?id=4327
              • Gość: sowa Re: sowa IP: Kasza.gjpoland.com.pl:* / 172.16.20.* 13.05.03, 16:50
                Dokładnie o ten artykul, dzięki za udostępnienie
            • Gość: RealLife Re: No tak, ale IP: *.ld.euro-net.pl 14.05.03, 03:02
              Gość portalu: sowa napisał(a):
              > W jakim kraju my żyjemy?

              W katolickim.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka