Dodaj do ulubionych

Intercyza - seksistowski teskt z WP

16.04.07, 23:26
facet.wp.pl/kat,1007819,wid,8820891,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1
Znalazlam to cos przed chwila sprawdzajac poczte na WP i krew sie we mnie
zagotowala. Artykul traktuje o plusach i minusach intercyzy. To znaczy, mozemy
sie z niego dowiedziec, ze intercyza to wynalazek, ktory ratuje zycie
mezczyznom, bo to biedacy oni sa wykorzystywani, oszukiwani i zylowani przez
swoje malzonki. Zony niewiele zarabiaja, ale za to robia potajemnie wielkie
dlugi, ktore potem taki nieszczesliwy i glupi maz, ktory zapomnial o
intercyzie, musi splacac.


Czy mnie sie zdaje, czy my zyjemy w XXI wieku jednak? Halo? Autor artykulu
chyba nie zauwazyl tego drobnego szczegolu, ze kobiety tez maja firmy, wysokie
stanowiska i takiez dochody, czesto to one proponuja intercyze lub sa
uszczesliwione jej przezornym zawarciem podczas sprawy rozwodowej... Ze sprawa
intercyzy dotyczy obu stron w taki sam sposob, a nie jest to zabezpieczenie
biednych mezczyzn przed zakusami chciwych i leniwych kobiet!


A przyklad harujacego na zycie biznesmena i pani pracujacej "na kasie" jest
rozkoszny. Nie dosc, ze stereotypowy do bolu zebow (on biznesmen, on
kasjerka), to jeszcze kompletnie niezyciowy, bo autor chyba nigdy w
supermarkecie nie byl, a jesli byl, to chyba nosa ze swojego koszyka nie
wychylil. Obraz sielskiego zycia pani kasjerki, ktora w przeciwienstwie do
faceta-biznesmena, kompletnie sie nie przemecza, po prostu zwala z nog.
Proponuje autorowi popracowac na stanowisku kasjera 8 godzin w Tesco,
przewalajac tony ciezkich zakupow, caly czas pilnujac, zeby sie nie pomylic,
usmiechajac sie do klientow, znoszac ich narzekanie i koemntarze, czasem
chamskie i wulgarne, nie majac czasu na opuszczenie rak na chwile, bo juz
wielka kolejka do kasy syczy i sie niecierpliwi (pracodawca oczywiscie ma w
powazaniu, ze w porze duzego ruchu dzialaja 3 kasy na krzyz). Rzeczywiscie
sielanka!
Obserwuj wątek
    • falafala Re: Intercyza - seksistowski teskt z WP 17.04.07, 08:40
      Dori do niektorych nic nie trafi, napisza ci jako dowod, ze biznesmen umiera na
      serce kolo 40 a kasjerka nie i to bedzie koronny argument czyja praca jest
      ciezsza. Sa ludzie, ktorzy nic nie widza i nie chca widziec, kazda ich wypowiedz
      to odwracanie kota ogonem i wypowiadanie sie nie na temat ciagle z tej samej
      zdartej plyty.
      Widac pan ma przed oczami obraz bogatego faceta podrywajacego sobie sikse na
      pare lat i w razie malzenstwa spisujacego intercyze. No zgodnie ze statystykami
      jest to czesciej wystepujacy stan obraz niz w druga strone. A mnie zupelnie nie
      zal facetow co im woda sodowa do glowy uderza, ktorym sie wydaje ze sa tacy
      atrakcyjni z tymi swoimi brzuszkami, nich ich skubia mlode obrotne kobity, a co
      tam jak sa naiwni to maja za swoje ;)
    • skrzydlate Re: Intercyza - seksistowski teskt z WP 17.04.07, 10:42
      miałam przyjemność zrezygnować ze współpracy z przyjemniaczkiem, który właśnie
      sobie chciał pożerować, bo myślał, ze jest na czym... zatem wiem, co mogą czuć
      tacy mężczyźni :)))

      Zdaje się, ze kobiety znacznie częściej uprawiają ten proceder pod przykrywką
      zajmowania się domem, ale nie wiem co na to statystyki, więc zamilczę może
      • malila Re: Intercyza - seksistowski teskt z WP 18.04.07, 11:47
        skrzydlate napisała:
        > Zdaje się, ze kobiety znacznie częściej uprawiają ten proceder pod przykrywką
        > zajmowania się domem,

        Co masz na myśli pisząc, że pod przykrywką? Że obiecują "mój ty misiaczku, ja
        cię uszczęśliwię, będę o ciebie dbała, przynosiła ci kapciusie w zębusiach,
        tylko nie każ mi iść do pracy"?:) Bo mnie się wydaje, ze mężczyźnie,
        szczególnie mężczyźnie robiącemu karierę, jednak bardzo się podoba koncepcja
        według której on zarabia na dom, a ona zajmuje się wszystkim, co związane z
        domem. A w przypadku posiadania potomstwa, nie tylko że mu się podoba, ale
        bardzo jest dla niego korzystna. Nie ma problemu z delegacjami, ze spotkaniami
        biznesowymi, dłuższym zostaniem w pracy, bo projekt na jutro ma być gotowy. Nie
        zawraca sobie głowy odbieraniem dzieci ze szkoły czy przedszkola i wożeniem na
        dodatkowe zajęcia i zajmowaniem się prozą życia. Jeśli komuś by się przydała
        intercyza, to owej żonie, żeby po dwudziestu czy trzydziestu latach nie została
        wyrzucona na śmietnik - bez odprawy i bez prawa do emerytury.
        • iokepine Re: Intercyza - seksistowski teskt z WP 18.04.07, 11:55
          >Jeśli komuś by się przydała
          > intercyza, to owej żonie, żeby po dwudziestu czy trzydziestu latach nie
          > została wyrzucona na śmietnik - bez odprawy i bez prawa do emerytury.
          >

          100% racji, przecież takie historie z wymienianiem żony na tzw. "nowszy model"
          często sie zdarzają.
          • falafala Re: Intercyza - seksistowski teskt z WP 18.04.07, 12:51
            > 100% racji, przecież takie historie z wymienianiem żony na tzw. "nowszy model"
            > często sie zdarzają.
            Mnie zawsze taki proceder wsrod aktorow Hollywood zastanawia. Jest sobie taki
            aktorzyna co to wyciera wszytskie przesluchania dorabia w pornosach i marzy o
            wielkiej roli. Najczesciej sa oni zonaci i dzieciaci, a jak tylko sie wybija to
            nagle wymiana zony, bo tamta to prymitywna i nie pasuje do nowego splendoru,
            oczywiscie dalej juz idzie ciurkiem, ale to taki zwyczaj i mnie jakos zawsze
            szkoda tej pierwszej co to takiego "wycierucha" wspomagala i wraz z nim przeszla
            najgorszy okres zycia. I uwazam, ze nalezy im sie czesc z majatku meza, duzo
            bardziej niz tym nastepnym co to na gotowe przyszly;) To samo dotyczy zreszta
            wielu innych zon, ktore wspomagaly mezow w trudnych chwilach i byly dla nich
            "dobra" tylko do czasu zdobycia majatku
            • zocha.w Re: Intercyza - seksistowski teskt z WP 18.04.07, 13:04
              Jest takie mądre powiedzenie - mężczyźni zawdzięczają sukces pierwszej żonie, a
              drugą żonę - sukcesowi.
              • dori7 Re: Intercyza - seksistowski teskt z WP 18.04.07, 13:34
                zocha.w napisała:

                > Jest takie mądre powiedzenie - mężczyźni zawdzięczają sukces pierwszej żonie,
                > a drugą żonę - sukcesowi.

                Swietne i pasuje jak ulal do opisanych wyzej przypadkow.
                • malila Re: Intercyza - seksistowski teskt z WP 18.04.07, 13:53
                  dori7 napisała:

                  > zocha.w napisała:
                  >
                  > > Jest takie mądre powiedzenie - mężczyźni zawdzięczają sukces pierwszej żo
                  > nie,
                  > > a drugą żonę - sukcesowi.
                  >
                  > Swietne i pasuje jak ulal do opisanych wyzej przypadkow.

                  Dobre, dobre:) A znacie dowcip o Hilary Clinton? Wjeżdżają sobie państwo
                  Clintonowie na stację benzynową. Hillary pokazuje Billowi faceta przy pompie:
                  - Wiesz, kiedyś o mało za niego nie wyszłam...
                  - Ale chyba nie żałujesz, że wyszłaś w końcu za mnie? Nie byłabyś teraz żoną
                  prezydenta...
                  - Bill...Gdybym wyszła za niego, to on byłby dziś prezydentem.
              • beata2802 Re: Intercyza - seksistowski teskt z WP 20.04.07, 18:59
                > Jest takie mądre powiedzenie - mężczyźni zawdzięczają sukces pierwszej żonie,
                > a drugą żonę - sukcesowi.

                a ja znam odwrotny przypadek: ona dzięki niemu zaczela robic karierę, podczas
                robienia kariery poznala kogos, i zaczela zdradzac... itd.

                różni są ludzie.
                • iokepine Re: Intercyza - seksistowski teskt z WP 23.04.07, 10:57
                  beata2802 napisała:
                  > różni są ludzie.
                  >

                  Oj różni. I na dodatek zmieniają się w czasie.
          • lolyta Re: Intercyza - seksistowski teskt z WP 18.04.07, 14:26
            he? to znaczy ja sie zgadzam ze ochrona "na wsjej sluczaj" takiej zonei jest
            potrzebna, ale przecie nei intercyza, bo wedle niej ona nie ma nic, bo to pan
            pracuje i jej sie nic z jego zarobkow nei nalezy? czy czegos nei zalapalam?
            • skrzydlate Re: Intercyza - seksistowski teskt z WP 18.04.07, 20:44
              :-)

              dlaczego zakładacie ze zona jest nieaktywna, nie ma majatku i dostanie w tyłek w
              razie uruchomienia intercyzy? przeciez zdarza sie że oboje pracuja i dobrze jest
              czasami miec ustalone pewne sprawy. A juz intercyza jest niezbedna kiedy oboje
              maja majatek, dzieci z innych zwiazkow i jakies firmy, zobowiazania i tak dalej

              :-)
              • dori7 Re: Intercyza - seksistowski teskt z WP 18.04.07, 22:25
                skrzydlate napisała:

                > :-)
                >
                > dlaczego zakładacie ze zona jest nieaktywna, nie ma majatku i dostanie w tyłek
                > w razie uruchomienia intercyzy? przeciez zdarza sie że oboje pracuja i dobrze
                > jest
                > czasami miec ustalone pewne sprawy. A juz intercyza jest niezbedna kiedy oboje
                > maja majatek, dzieci z innych zwiazkow i jakies firmy, zobowiazania i tak
                > dalej

                Mnie wlasnie o to chodzi, ze intercyza to sprawa regulujaca finanse obu stron, a
                nie tylko prawna ochrona dla faceta przed zakusami chciwej samicy :>
              • lolyta Re: Intercyza - seksistowski teskt z WP 19.04.07, 19:40
                dlaczego zakładacie ze zona jest nieaktywna, nie ma majatku i dostanie w tyłek
                > w
                > razie uruchomienia intercyzy? przeciez zdarza sie że oboje pracuja i dobrze jes
                > t
                > czasami miec ustalone pewne sprawy.

                ja odpowiadalam na post w ktorym bylo o zonie, ktorej intercyza by sie przydala
                zeby w razie czego nie zostala po ilus tam latach wyrzucona na smietnik, bez
                kasy i prawa do emerytury. No to ten post chyba zaklada taka sytuacje, ze zona
                nie ma swoich pieniedzy w czasie malzenstwa? bo inaczej dlaczegoby miala byc
                pozbawiona prawa do emerytury? i co by jej w takim wypadku intercyza dala?
              • anahella Re: Intercyza - seksistowski teskt z WP 23.04.07, 04:22
                skrzydlate napisała:

                > dlaczego zakładacie ze zona jest nieaktywna, nie ma majatku
                > i dostanie w tyłek w razie uruchomienia intercyzy?

                Widzisz, a ja wlasnie ogladam taki przypadek u mojej znajomej:

                Podpisali intercyze dotyczaca mieszkania. Czesc pieniedzy dali jego rodzice, na
                reszte on wzial kredyt. Podpisali intercyze (juz chyba po slubie) i... odmienilo
                sie. Ona teraz zarabia lepiej a jemu znudzilo sie brudzenie raczek praca.
                Poniewaz sa malzenstwem, zyja ze soba to splata kredytu, utrzymanie domu,
                wyposazenie mieszkania i cala reszta spoczywa na jej barkach.

                Zatem ona placi kredyt na mieszkanie, do ktorego w przypadku rozwodu nie bedzie
                miala prawa.

                > A juz intercyza jest niezbedna kiedy oboje
                > maja majatek, dzieci z innych zwiazkow i jakies firmy,
                > zobowiazania i tak dalej

                No fakt, to jest wazne. Znam tez takiego pana, ktory z pierwsza zona dorobil sie
                majatku, z druga go przetracil. Pierwsza zona zasuwala i utrzymywala go gdy on
                rozkrecal biznes, gdy pewnego dnia okazalo sie, ze kosi niezla kase rozwiodl sie
                i ozenil z kontrahentka. Druga zona wpakowala jego pieniadze w swoje szemrane
                interesy, byla policja, prokurator itp. Stracily na tym dzieci, bo on teraz nie
                ma grosza i nawet alimetnow nie placi. Pierwsza zona natomiast poszla po rozum
                do glowy i rozkrecila wlasny biznes. Nie jest tak dochodowy jak byl interes
                meza, ale daje rade. Madra kobieta, szkoda tylko ze musiala przejsc to co
                przeszla aby zrozumiec, ze kobieta tak naprawde moze liczyc tylko na siebie.
        • skrzydlate malila 18.04.07, 20:49
          a przepraszam któremu mężczyźnie? bo ja znam różnych :-)
          uogólnienia przypomina mi opowiadanie kawałów o blondynkach...

          jeśli kobieta ma determinacje żeby siedzieć w domu przez cale życie i być
          posłuszna mężowskim kaprysom - i nie sięga po swoje własne doświadczenia
          życiowe...nie żyje własnym życiem... coż.. nie będę tego komentowała ...tak
          naprawdę same sobie tworzymy swoja własną historię, żaden mąż tego za nas nie robi
          • falafala Re: malila 19.04.07, 09:52
            no to jest problem, bo w koncu sa takie kobiety, ktore uwazaja, ze opiekowanie
            sie domem i dziecmi jest dla nich najlepszym zajeciem i spelnieniem (maja do
            tego prawo), nie maja z tego powodu zarobkow, a przeciez wykonuja prace, ktora
            normalnie duzo kosztuje gdyby ja zamowic na zewnatrz. Takie kobiety maja prawo
            czuc sie bezpieczne, to przeciez uklad maz, zona ktory zapewnia ja pracuje a ty
            opiekujesz sie domem. Jezeli w tym ukladzie cos zaczyna szwankowac to kobiecie
            nalezy sie zabezpieczenie. Dlaczego uwazac, ze kobieta nie "zyjaca wlasnym
            zyciem" jest gorsza, opieka domem i dzicmi to jest wlasnie jej zycie to jest to
            cos w czym sie spelnia. Moja mama ma taka kolezanke (co prawda pracuje ale na
            pol etaty i gdy dzieci byly male to wiele lat nie pracowala) ona kochala
            zajmowac sie dziecmi, kochala dzieci robila z nimi bardzo duzo, poswiecila dla
            nich wiele czasu, osiagnela bardzo duzo, nie bylo to zwiazane z zadnym
            posluszenstwem kaprysom meza, z ktorym tez dzieki temu ze nie pracowala, duzo
            jezdzila, ale bardziej wspieraniem meza i realizowaniem sie w dzieciach. Jej
            malzenswto jest, na szczescie stabilne (sa wogole fajnymi ludzmi), ale gdyby nie
            to co, nic jej sie nienalezy za trud ktory wlozyla, skad wczesniej wiadomo,
            ktory zwiazek wypali, a ktory nie? Mozna tez tworzyc zwiazki partnerskie w
            ktorych kobieta zajmuje sie domem i maz pracuje.
            • skrzydlate Re: malila 19.04.07, 10:32
              ja troche o czym innym pisalam.... mówie nigdzie, ze kobieta zajmujaca sie domem
              tylko jest gorsza, ona jest bardzo odwazna, bo poza przypadkami ze pan i wladca
              zechce wymienic ja na nowszy model zdarza sie, ze zachoruje, padnie mu firma,
              musi podjąc niżej płatną prace, po prostu zycie takie jest i to sa nasze
              wybory.... nalezy liczyc się z tym ze cos nie wyjdzie tak jak chcialysmy i nie
              jest tak jak lubimy.... sama marzylam zeby zajmowac sie czworka naszych
              wspolnych dzieci a do pracy pojsc jak dopiero podrosna, to byl moj ideał...
              musialam dostosowac go niestety do okolicznosci zyciowych bo moj partner niejako
              zwariowal, bo inaczej tego nie moge nazwac i w gre nie wchodzila wcale kobieta

              o kaprysach napisalam w kontekscie tego ze niektore damy nie chca ze soba nic
              robic wbrew sobie, na skutek namowy męża władcy absolutnego.. ktoras z nas tak
              to ujela

              Wystapilam przeciwko pewnemu stereotypowi biednej wykorzystanej i slabiutkiej
              kobietki którą potem pan i wladca wyrzuca na smietnik... jest naprawde bardzo
              roznie, bywa ze pan i władca jak przestanie zarabiać jest wyrzucany na smietnik,
              bo jako nie zarabiający juz jest niepotrzebny, przez takie seksistowskie teksty
              tzw feministki sa traktowane jak harpie bezmyślnie nienawidzące mężczyzn
              • falafala Re: malila 19.04.07, 11:46
                oczywiscie, ja tez jakos tak napisalam w kontekscie skojazen z twoja
                wypowiedzia. Ale co racja to racja, wcale nie uwazam, ze kobiety to hurtem
                poszkodowane sa, nie jedna kombinuje jak moze by oskubac faceta. Z drugiej
                strony jak sobie czlowiek pomysli, ze takowy sie daje, w swej naiwnosci, to coz
                ma to na co zasluzyl. A intercyza w takim przypadku jest zabezpieczeniem. Ludzie
                sa rozni po jednej i drugiej stonie i w sumie wlasnie to jest glupie, ze
                feministki (no te normalne ;)) chca by traktowac kazdego zgodnie z tym kim jest
                a nie tym jaka ma plec, a przypisuje sie im wszelkie patologie w relacjah
                damsko-meskich. Choc niestety tak to jest ze najbardziej syszane sa radykalne
                glosy malych grupek i to dotyczy tez feminizmu.
              • malila Re: malila 19.04.07, 12:32
                skrzydlate napisała:
                o kaprysach napisalam w kontekscie tego ze niektore damy nie chca ze soba nic
                > robic wbrew sobie, na skutek namowy męża władcy absolutnego..

                To niektóre czy "znacznie częściej"?
                Uogólnienia niby kojarzą Ci się z dowcipami o blondynkach, ale sama chętnie je
                stosujesz i "siedzenie" w domu sprowadzasz "znacznie częściej" do spełniania
                mężowskich kaprysów i braku własnego życia. Co ciekawsze twierdzisz
                równocześnie, że zajmowanie się tylko dziećmi do pewnego momentu - było Twoim
                ideałem. To mało spójne jest.
                Jak napisała Falafala - decyzja o pozostaniu w domu może byc wspólną decyzją
                obojga. Jeśli trudno Ci to sobie wyobrazić, spróbuj spojrzeć na małżeństwo jak
                na spółkę, w której wspólnicy ustalają sobie kto się czym zajmuje. I oboje
                czerpią z takiego a nie innego układu korzyści. Różnica polega na tym, że w
                małżeństwie ten układ oparty jest najczęściej na zaufaniu, a nie na pisemnej
                umowie. Więc równie dobrze mogłabyś z podobnym lekceważeniem potraktować
                oszukanego wspólnika. W końcu sam sobie tworzy własną historię i żaden wspólnik
                tego za niego nie zrobi.

                > Wystapilam przeciwko pewnemu stereotypowi biednej wykorzystanej i slabiutkiej
                > kobietki którą potem pan i wladca wyrzuca na smietnik... jest naprawde bardzo
                > roznie, bywa ze pan i władca jak przestanie zarabiać jest wyrzucany na
                smietnik
                > ,
                > bo jako nie zarabiający juz jest niepotrzebny, przez takie seksistowskie
                teksty
                > tzw feministki sa traktowane jak harpie bezmyślnie nienawidzące mężczyzn

                Jeśli pan i władca ma determinację, żeby utrzymywać niepracującą żonę przez
                całe życie i być posłusznym żoninym kaprysom...;-P

                Nie tyle wystąpiłaś przeciwko jakiemuś stereotypowi, co wystąpiłaś z własnym,
                który - przypomnę - brzmiał:
                "Zdaje się, ze kobiety znacznie częściej uprawiają ten proceder pod przykrywką
                zajmowania się domem, ale nie wiem co na to statystyki, więc zamilczę może".
                (że pominę ten z następnego postu.)
                Owszem, mąż też jest czasem wyrzucany na śmietnik. Tyle że on jest - jakby Ci
                to powiedzieć - w trochę innej sytuacji. W przeciwieństwie do zajmującego się
                domem współmałżonka ma prawo do emerytury i ma zdecydowanie większe szanse na
                znalezienie pracy. Uważasz, że to takie seksistowskie, kiedy niepracującego
                małżonka zabezpiecza się przed zostaniem z niczym? Naprawdę?
                A w intercyzie może jak najbardziej znaleźć się zapis o tym, co się dzieje w
                sytuacji, gdy on jest porzucany i gdy ona jest porzucana oraz gdy rozstają się
                za obopólną zgodą.
                • skrzydlate Re: malila 19.04.07, 22:44
                  hmmm

                  okej, spokojnie, nie było moim celem docinac Tobie akurat....

                  powiedzialam co mysle i juz, monopolu na prawde nie musze mieć, a jedynie
                  własne zdanie. Mam oczy i niedobrze mi sie czasem robi... mężczyźni niby maja
                  lepiej, niby... i tak dalej.. ale znam różne przypadki... naprawde.. a statystyk
                  nie prowadze.
                  Jak strasznie zmieniają się ludzie, zawsze... my same się zmieniamy, nic na tym
                  świecie nie jest ustalone raz na zawsze i trwałe...
                  Na pewno bym nie siedziała w domu, gdyby mój facet podpisał ze mna intercyze,
                  nie obsługiwałabym go i nie poświęciłabym całego życia na tworzenie mu zaplecza
                  które nie należałoby w części do mnie. Na pewno nie ryzykowałabym. Chodzi mi
                  generalnie w tym całym pisaniu o świadome podejmowanie decyzji. Można wspólnie
                  - jestem w stanie sobie to wyobrazić - wyobraź sobie ;) - ale zawsze odpowiadamy
                  za swoje życie przed samą sobą, nie da rady zwalić na kogoś odpowiedzialności :-)

                  tak czy siak - zauważyłam że mężczyźni maja swoje męskie słabości a kobiety
                  swoje, nie da się zawsze wszystkiego zwalić na nich :-) to było o blondynce ;)
                • iokepine Re: malila 20.04.07, 11:40
                  malila napisała:

                  > Więc równie dobrze mogłabyś z podobnym lekceważeniem potraktować
                  > oszukanego wspólnika. W końcu sam sobie tworzy własną historię i żaden >
                  >wspólnik tego za niego nie zrobi.

                  Otóż to.
              • dori7 Re: malila 19.04.07, 20:29
                skrzydlate napisała:

                > ja troche o czym innym pisalam.... mówie nigdzie, ze kobieta zajmujaca sie
                > domem tylko jest gorsza, ona jest bardzo odwazna, bo poza przypadkami ze pan
                > i wladca
                > zechce wymienic ja na nowszy model zdarza sie, ze zachoruje, padnie mu firma,
                > musi podjąc niżej płatną prace, po prostu zycie takie jest i to sa nasze
                > wybory.... nalezy liczyc się z tym ze cos nie wyjdzie tak jak chcialysmy i nie
                > jest tak jak lubimy...


                Ja Cie akurat w tym punkcie doskonale rozumiem - mam kolezanki, ktore poswiecily
                wszystko dla meza, dzieci i domu: prace, rozwoj osobisty, zaintersowania,
                przyjaciol... Nie maja na to czasu, zreszta - rodzina daje im poczucie pelni i
                satysfakcje. Sa rzeczywiscie poki co szczesliwe, ale ja patrzac na nie jestem
                przerazona, bo to tak, jakby wszystko na jedna karte - jesli przegraja, nie maja
                nic. A widywalam juz przypadki, gdy takie malzenstwa trzaskaly po dziesieciu,
                dwudziestu, trzydziestu latach i kobieta zostawala bez przyjaciol (bo mieli
                tylko przyjaciol meza), bez pieniedzy (bo mezowi udalo sie wywinac w sadzie od
                alimentow - znam przypadek, gdy swietnie zarabiajacy facet udowodnil, ze nie ma
                nic), bez niczego dla wypelnienia czasu i oderwania sie od sprawy rozwodu i
                plakania nad ruinami tego, co budowaly przez cale zycie jako jedyny dorobek.
                Zostaja dzieci - ale i tak rodzina i dom w ruinie :(( Nawet jesli maz zachwoa
                sie fair, oplaci alimenty, to i tak sytuacja kobiety, ktora postawila wszystko
                na rodzine, bywa bardzo zla. Znam np. kobiete, ktora - choc swietnie
                zabezpieczona materialnie przez meza (dom, samochod, spore alimenty) - od
                bodajze 10 lat od rozwodu nie moze sie pozbierac, bo dotad zyla tylko rodzina, a
                teraz nie ma czym. Tzn aktualnie zyje depresja, bo jej prawie trzydziestoletnia
                corka chce sie wyprowadzic na stale z domu.
                • skrzydlate Re: malila 19.04.07, 22:50
                  znam, tez kilka przypadków mężczyzn którzy zostali potraktowani jak niepotrzebne
                  rupiecie.... dwóch z nich zdecydowało się na rozwód, jeden gnił w depresji z
                  której wyrwał go prozac i kochająca (była już)przyjaciółka.... a żonaty ciągle
                  jest, bo nie chce mu sie rozwodzić ... znam bardzo dużo rożnych ludzi, bo lubię
                  poznawać i robie to od bardzo wielu lat :-)
                  • dori7 Re: malila 19.04.07, 23:22
                    Wszystkie znamy rozne przypadki. Problem w tym, ze autorzy artykulow czytanych
                    przez tysiace osob - najwyrazniej nie i dlatego wlasnie zalozylam ten watek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka