Mam problem dot. mieszkania razem.

20.04.07, 23:35
Otóż zamierzamy zamieszkać z moim facetem razem (mamy po 26 lat). To mój
pierwszy facet i stąd mój trochę (albo nawet bardzo) śmieszny i głupi wątek.
Nie wstydzę się chodzić przy nim bez makijażu, w dresie po domu itp.,
natomiast nigdy nie byłam zmuszona przy nim robić kupy, albo nie zdarzyło mi
puścić bąka. Heh, aż samej chce mi się śmiać.
Na wspólnych wyjazdach zawsze dało się uniknąć TAKICH sytuacji. A to ukochany
wyszedł do sklepu, a to coś załatwić.
Nie wiem czemu, ale czuje STRASZNE wręcz zażenowanie, że on poczuje ten odór
mojego stolca w łazience. Wiem, że każdy (on też) się załatwia, ale to mnie
nie przekonuje.
Czy Was nie krępowały takie sytuacje na początku wspólnego mieszkania?

PS. Choć problem naprawdę głupi (zdaję sobie z tego sprawę), to potraktujcie
mnie łagodnie i odpowiedzcie. Nie wierze, że nikt z Was nie miał takiego
problemu.

Pozdrawiam
    • eluch_a Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 20.04.07, 23:37
      No, ja na przykład wstydzę się u kogoś w gościnie pójść do łazienki "na dłuższe
      posiedzenie".
      • listekbrzozy Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 20.04.07, 23:43
        Jezu ja też:) A przy własnym facecie/ narzeczonym? Przecież nie będę "trzmać",
        aż on gdzieś wyjdzie, albo wywalać go z domu kiedy zew natury wezwie:D Tylko
        jakoś mi z tym głupio cholerka, nawet przy nim.

        (Swoją drogą to głupie jest-wszyscy to robią, a wszyscy dziwnie się z tym (że
        to robią) czują)


        • eluch_a Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 20.04.07, 23:45
          Wiesz, ja nie mieszkam z facetem, ale wyobrażam sobie. Np. kiedy jadę do kogoś
          na kilka dni... powiem kolokwialnie, nie mogę zrobić kupy w komforcie
          psychicznym.
          • horpyna4 Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 10:21
            Jaaasne, dobrze wychowane panienki w ogóle nie robią kupki.
        • baler_inca Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 20.04.07, 23:48
          Haha, znam ten ból:)))
          Ja z moim TŻ mieszkam 2 lata. Przez pierwszy rok (cały!) czailiśmy się z
          łazienką. On odbębniał sprawę o świcie, gdy ja jeszcze spałam, a ja jak on był
          w pracy, a ja już w domu. Teraz po prostu oznajmiamy, że się udajemy na tron,
          zabieramy gazetę i voila:) Ale gdy oboje jesteśmy w łazience to nie ma mowy,
          żeby ktoś załatwił się. No, on już przy mnie sika, ja jeszcze się nie
          przemogłam:)
          A co do bąków - hmm jesteśmy razem 3,5 roku, mieszkamy 2, ale nigdy nie
          zdarzyło nam się tego zrobić w swojej obecności:) Cuda? Heh.
        • eluch_a Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 20.04.07, 23:48
          A, mieszkam w mieszkaniu studenckim. Na początku też mi było głupio, teraz już
          się przyzwyczaiłam. Chociaż... qrde, to tak głupio na takie fizjologiczne
          tematy rozmawiać ;) moja współlokatorka kiedyś poszła do łazienki, a ja w
          kuchni słyszę, że woda z kranu leci na całą pydę i strasznie długo. I ja
          krzyczę: "Majka, czy coś ci się stało?", a Majka: "nie, ja tylko puszczam
          wodę". To ja pytam dlaczego. A Majka odkrzykuje: "żeby nie było słychać jak
          plumka ;)
          Ja to ja, ale nasz współlokator Bartosz skręcał się ze śmiechu z 10 minut.
          • baler_inca Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 20.04.07, 23:49
            Ale mi przypomniałaś!!! TŻ tak puszcza wodę, żeby nie plumkało, że nam
            wyrównanie przyszło 1600 zł za ostatni rok..... :/

            • i.nes Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 00:05
              baler_inca napisała:
              > Ale mi przypomniałaś!!! TŻ tak puszcza wodę, żeby nie plumkało, że nam
              > wyrównanie przyszło 1600 zł za ostatni rok..... :/

              Ja też mam nieśmiały pęcherz, ale wiecie co, wspólne życie jakoś hartuje ;))

              --
              Life's a journey, not a destination.
              • diabel_wcielony Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 10:12
                > Ja też mam nieśmiały pęcherz, ale wiecie co, wspólne życie jakoś hartuje ;))

                Dokładnie :-) Po 10 latach mieszkania z mężem, zmienisz zdanie ;-)
    • julia0001 Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 20.04.07, 23:46
      Trzeba to wszystko traktowac z przymrozeniem oka..smiac sie z tego...nawet jak
      sie pusci baka, ja mieszkam z narzeczonym...tez na poczatku bardzo sie
      martwilam o takie glupoty, ale to naprawde jest normalne, jestesmy ludzmi,
      robimy kupy, puszczamy baki...chorujemy. Ja pamietam jak mialam resekcje zeba
      osemki to przez tydzien wykladalam jak kwasimodo...potwqor...ze enieksztalcona
      twarza...a moj narzyczony i tak mnie przytulal i calowal...
      • listekbrzozy Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 00:27
        Uff... Jak dobrze dziewczyny, że Wy też macie takie COŚ. Ja już myślałam, że w
        głowie mi się poprzewracało:D Na pewno nei zrezygnuję z mieszkania z nim o
        jakąś kupę, ale i tak na samą myśl, że przy nim....brrr
        Myślę, że nasz wstyd wynika z tego, że panuje pewien stereotyp pięknej,
        zdrowej, zawsze pachnącej i promiennej kobiety (tzn. kobieta powinna taka być
        ZAWSZE) . A tak naprawdę nam też się brudzą uszy, puszczamy bąki, robimy kupy
        i potrafimy beknąć!

        Hihi, staram się być dla siebie przekonująca:)
        Dobranoc
    • telia777 Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 00:55
      Ja też mam taką schizę. Więc staram się iść do WC w TYM celu, jak go nie ma w
      domu - co za komfort :-), albo robię głośniej telewizor i to jakiś czas zanim
      pójdę (żeby się nie zorientował), albo czekam, aż pójdzie się
      kąpać..itp,....dopiero teraz jak to piszę, zdaję sobie sprawę, jakie to jest bez
      sensu.. Ale pewnie i tak się nie przemogę..
    • anahella Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 02:44
      Myslisz, ze jego stolec pachnie fiolkami? Myslisz, ze on nie wie ze masz uklad
      trawienny?

      Faceci w ogole nie zwracaja uwagi na takie rzeczy!
    • a_gu_196 Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 09:31
      Zabawny wątek ;)
      Ja mogę przy nim sikać, robić kupę i się myć.
      On przy mnie też. Chore? Nie wiem. Dla mnie normalne.

      W moim domu łazienka zawsze była otwarta.
      Jak ja myłam zęby, potrafił wpaść mój tata zrobić siku, bo nie mógł wytrzymać.
      Jak ja robiłam siku, potrafiła wpaść mama, żeby się umalować.
      I mnóstwo różnych innych przypadków. Nikt nikomu nie miał za złe.

      Jeśli chodzi o bąki - miałam przez pewien okres wzdęcia i aż mnie rozrywało. Co
      chwilę bąk. Nie miały zapachu, ale czasem nie potrafiłam ich z siebie
      "wydmuchać" bez głupich odgłosów. Więc mówiłam mu, że idę do łazienki siusiu.
      Chłopak po tygodniu zapytał mnie, czy choruję na pęcherz i czy nie trzeba mi
      pomóc albo iść do apteki po lekarstwa :) Pomógł Espumisan. Brałam może 8-9 dni i
      wzdęcia właściwie zniknęły. Zdarza mi się może z raz na tydzień, więc to na
      pewno nie jest uciążliwe :)
      • qw994 Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 09:34
        > Ja mogę przy nim sikać, robić kupę i się myć.

        Sorry, ale jak dla mnie - ohyda. Mówię oczywiście o dwóch pierwszych punktach.
        • a_gu_196 Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 09:50
          Nie wiem co jest ohydnego w sikaniu?
          Z kupą może gorzej, ale nie mamy awersji, że się z tym kryjemy. A czasem zdarzy
          się i tak, że nie da rady się powstrzymać trzeba przy partnerze. Co dla nas nie
          stanowi problemu.
          Rozumiem, że dla Ciebie tak, ale dla nas nie i już :)
        • iberia.pl Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 13:21
          qw994 napisał:

          > > Ja mogę przy nim sikać, robić kupę i się myć.
          >
          > Sorry, ale jak dla mnie - ohyda. Mówię oczywiście o dwóch pierwszych punktach.


          dokladnie, zalatwianie tych potrzeb fizjologicznych w moim przypadku wymaga
          100% odosobnienia,zero audiencji.
          • qw994 Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 15:09
            Ja nawet bym nie chciała, żeby facet oglądał, jak sobie nogi golę! Wolę się
            kojarzyć z czym innym. Niekoniecznie z kupą.
      • i.nes Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 09:56
        a_gu_196 napisała:
        > W moim domu łazienka zawsze była otwarta.
        > Jak ja myłam zęby, potrafił wpaść mój tata zrobić siku, bo nie mógł wytrzymać.
        > Jak ja robiłam siku, potrafiła wpaść mama, żeby się umalować.
        > I mnóstwo różnych innych przypadków. Nikt nikomu nie miał za złe.

        No nieeeee, w życiu! U mnie w domu rodzinnym nikt, nikomu nie wchodził do
        łazienki. Teraz w moim domu też się szanuje prywatność. Nikt nie kombinuje z
        pogłaśnianiem TV czy laniem wody, tylko swobodnie korzysta z WC, gdy musi, ale
        zawsze robi to w samotności, przy drzwiach zamkniętych :)

        --
        Life's a journey, not a destination.
        • a_gu_196 Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 10:03
          Oczywiście, u każdego jest inaczej.

          U mnie tylko moja siostra się zamyka. Nawet jak idzie umyć zęby. Dla mnie to
          chore, no ale jak chce, to niech się zamyka.

          Tyle, że u mnie przez 15 lat w domu na 5 osób była jedna łazienka, dopiero
          miesiąc temu tata zrobił drugą.
          Wyobraź sobie teraz 7-mą rano, jak rodzice wstają, żeby wyjść, a dzieci na 8-mą
          do szkoły. Ja jak wiedziałam, że będzie korek, to wstawałam 6:30, żeby się umyć
          itp., ale to uciążliwe. Więc się po prostu przyzwyczailiśmy, że można i we 3
          osoby być w łazience :)
          Ja się malowałam, mój brat mył zęby, a siostra robiła siku.
          Uwierz, że robienie siku przy siostrze czy nawet tacie to nic strasznego :)
          Nie mówię, żeby nagle wszyscy mieli tak robić, tylko po prostu nam to nie
          przeszkadzało.
          • i.nes Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 10:08
            a_gu_196 napisała:
            > Ja się malowałam, mój brat mył zęby, a siostra robiła siku.

            Malowanie, golenie, mycie zębów, mycie i suszenie włosów... - luz, z tym nie mam
            problemów. Faktycznie u mnie też tak jest.
            Ale sprawy fizjologiczne... no to dla mnie jednak krępujące.

            --
            Life's a journey, not a destination.
          • qw994 Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 15:12
            Rozumiem genezę takich obyczajów, ale wiesz co? Nie ucz tego swoich dzieci :)
          • myszz Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 18:07
            a_gu_196 napisała:


            > Ja się malowałam, mój brat mył zęby, a siostra robiła siku.
            > Uwierz, że robienie siku przy siostrze czy nawet tacie to nic strasznego :)
            >

            jak dla mnie to lekka przesada................ nie wyobrazam sobie siedzieć w wannie gdy mój ojciec wpada siku lub odwrotnie
            teraz mieszkam z mężem i łazienka stoi otworem ale prócz kupy ofkors
            • a_gu_196 Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 18:35
              > nie wyobrazam sobie siedzieć w w
              > annie gdy mój ojciec wpada siku lub odwrotnie

              Ale ja tego nie powiedziałam. Nago ani mój tata się przede mną nie pokazuje, ani
              ja przed nim. Rozmowa była o czymś innym.
              A robienie siku, jak ktoś myje ręce, to nie paradowanie nago, prawda?
            • m_agilla Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 18:42
              > jak dla mnie to lekka przesada................ nie wyobrazam sobie siedzieć w w
              > annie gdy mój ojciec wpada siku lub odwrotnie


              A ja nie widzę problemu. Mój tata ma zawsze wstęp, jak ja się kąpię i na odwrót.
              Dlaczego? Bo oboje uwielbiamy pełno piany i i tak nic nie widać, jeśli o to Ci
              chodzi.
              • baler_inca Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 22.04.07, 17:00
                Jak chłop sika to mu widac pikawkę, z tego co mi wiadomo. Poza tym taki świezy
                mocz ma intensywny zapach... trochę to niesmaczne, zwłaszcza gdy chodzi o
                relację ojciec-córka.
                • m_agilla Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 22.04.07, 20:06
                  Przecież nie stoję nad nim i nie patrzę. Bez zbędnej przesady.
                  U mnie jest tak zaprojektowana łazienka, że żeby cokolwiek zobaczyć, musiałabym
                  się odwrócić i obejść dookoła.
                  Przez 15 sekund sikania na pewno nie jest czuć żadnego zapachu. No chyba, że
                  ktoś nie umie spuszczać wody.
                  Ojciec - córka?
                  Raczej tata - córka.
                  A kto mnie przewijał, jak byłam dzieckiem? Nie wiem jak można wstydzić się
                  nagości, przed własnymi rodzicami.

                  > trochę to niesmaczne
                  Dla Ciebie niesmaczne. Dla mnie normalne. Nie robię przecież tego codziennie i
                  bez seksulanych podtekstów!
                  • myszz Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 22.04.07, 23:03
                    m_agilla napisała:

                    >
                    > A kto mnie przewijał, jak byłam dzieckiem? Nie wiem jak można wstydzić się
                    > nagości, przed własnymi rodzicami.
                    >

                    a ile teraz masz lat??
      • listekbrzozy Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 13:39
        >>Ja mogę przy nim sikać, robić kupę i się myć.

        O nie! Ja bym tak nie mogła. U mnie w domu ew. kobiety robiły przy sobie siku
        (tata przy nas (przy dzieciach) czy na odwrót absolutnie nie. Raz próbowałam
        zrobić kupę przy siostrze i naprawdę miałam szczere chęci żeby się załatwić,
        ale świadomość, że ktoś był w łazience nie pozwoliła mi na to. Po prostu
        wstałam, założyłam majtki i wyszłam.
        Pewnie jakimś rozwiązaniem jest ubikacja oddzielona od łazienki:)
      • eluch_a Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 14:24
        Tak bym nie umiała.
        Rzeczywiscie mamy tak (cały czas mówię o mieszkaniu studenckim), że jeśli ja
        biorę prysznic, a Majka chce siku, to ja zasłaniam się zasłonką i ona wchodzi i
        robi siku. Ale kupa... przesada.
    • diabel_wcielony Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 10:10
      Jeśli chodzi o mój dom rodzinny, to ja miałem 4 siostry i 1 brata. Rano jak się
      wszystkie pindrzyły i stroiły, to ło żesz w mordę ;-) Też czasem trzeba było
      razem w jednej łazience, bo inaczej a to do pracy, a to na uczelnię, a to do
      szkoły - ktoś by się spóźnił. Jeszcze szkoła, mały pikuś, ale jak do pracy
      trzeba było, to ze spóźnieniami nie było tak wesoło!
      Teraz mieszkam z narzeczoną od 5-ciu lat. Ona była wychowana w kompletnie
      zamkniętej łazience, że się tak wyrażę. Jak ktoś szedł, nie ważne po co, zamykał
      się na 3 spusty. Ona jest jedynaczką i na dodatek miała w domu oddzielną
      łazienkę, więc jak ja czasem się dobijałem w naszym mieszkaniu, żeby zrobić siku
      czy umyć zęby, jak np. ona się kąpała, to nie miałem szans. Dziś się
      przyzwyczaiła i nie przeszkadza jej to, jak czasem ją nachodzę :-) Mało tego -
      ona też potrafi przyjść i załatwić to, co trzeba, jak ja akurat okupuję łazienkę ;-)
      Kwestia przyzwyczajenia. Co do bąków - jak komuś się zdarzy, to tylko żartem coś
      się mówi i koniec ;-)
      • i.nes Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 10:22
        diabel_wcielony napisał:
        > Co do bąków - jak komuś się zdarzy, to tylko żartem coś
        > się mówi i koniec ;-)

        Film poglądowy - uważnie patrzeć, gdy licznik wskazuje 1:26 ;)))
        www.youtube.com/watch?v=Ur2OGp6AQcQ

        --
        Life's a journey, not a destination.
    • m_agilla Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 10:17
      A Twoi rodzice? Też zawsze oddzielnie się kąpią, myją, załatwiają? Jeśli tak, no
      to rzeczywiście, wiem skąd ten ból, ale jeśli nie?

      Moja mama z tatą nie mieli z tym problemów, zero oporów. Ja natomiast do dziś
      nie mogę się przełamać, żeby np. po ciążkim dniu wziąć z ukochanym prysznic. No
      jak mam się przy nim podmyć?

      Sikanie bez problemu. Kupa? Raz się zdarzyło, ale to była sytuacja kryzysowa -
      dostałam biegunki :P
      • malaika7 m_agilla 21.04.07, 17:48
        My problem podmywania rozwiązaliśmy z lekka erotycznie - on mnie myje.
      • 83kimi Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 18:20
        A coż takiego wstydliwego jest w podmywaniu się przy osobie, z którą się
        współżyje?????
        • m_agilla Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 18:39
          > A coż takiego wstydliwego jest w podmywaniu się przy osobie, z którą się
          > współżyje?????

          Jesteś brudna, wracasz do domu, przepocona - nie oszukujmy się, ze zawsze
          jesteśmy czyści i pachnący i "tam" zawsze pięknie pachniemy - chcesz się
          wyszorować, zmyć z siebie cały męczący dzień - po co on ma na to patrzeć? Jak ja
          myję sobie psipsię, albo pupkę?
          • 83kimi Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 18:50
            No właśnie, po co się oszukiwać, mycie jest czymś normalnym - tak samo jak mogę
            umyć przy moim chłopaku zęby, tak samo mogę i miejsca intymne, choć przyjemniej
            jest, gdy on mi je umyje... ;-)
            • m_agilla Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 18:54
              > No właśnie, po co się oszukiwać, mycie jest czymś normalnym

              Sikanie i robienie kupy też.

              > tak samo jak mogę
              > umyć przy moim chłopaku zęby, tak samo mogę i miejsca intymne,

              Tak samo jak mogę sikać przy moim chłopaku, tak samo mogę i robić kupę :)

              Tak można się licytować cały czas.
              • 83kimi Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 22.04.07, 17:42
                Masz rację. :-) Ale wydalanie nigdy nie będzie mi się kojarzyło z erotyką,
                natomiast wspólna kąpiel i wspólne mycie całego ciała - jak najbardziej...
    • seth.destructor Proponuje duzo odswiezaczy powietrza. 21.04.07, 12:52
      Ale jak czytam te watki i te sposoby udawania, ze nie jest sie fizjologicznym
      (puszczanie glosno wody, wykladanie papierem muszli tez znam), to pękam ze
      śmiechu... co za ciućmiarstwo.

      Przypomina mi się taka anegdota, jak angielskie damy zbudowały sobie klub, w
      którym jednak zabrakło sedesu, bo prawdziwa dama nie sra:^>
      • baba67 Re: Proponuje duzo odswiezaczy powietrza. 22.04.07, 17:29
        A mnie sie przypomnialo jak to na hiszpanski dwor w dawnych czasach przybyla
        mloda zona nastepcy tronu nie znajaca dobrze jezyka . Calkiem zyczliwa tesciowa
        udzielila jej paru dobrych rad dot etykiety m.in "damy nie maja nog'. Biedactwo
        Kompletnie oglupiale w ryk, bo zrozumialo, ze nogi sie jej odetnie.
        Moze to nie do konca tak bylo, ale istote problemu oddaje.
        Nie moglabym sie zalatwiac przy nikim, z duzymi oporami siusiu przy kobiecie,
        ale kompletnie nie rozumiem jak mozna sie wstydzic robic kupe w ZAMKNIETEJ
        lazience!! Dla mnie to dziwaczne pretensje do bycia superkulturalnym czyt.
        bardziej katolickim od papieza.Albo miec wyobrazenie o zwiazku rodem z romansow
        i blyszczacych pisemek.
        Moge natomiast zrozumiec, ze osobie z zewnatrz przeszkadza plumkanie, ale to
        jej problem, sprzed poglosnic, sluchawki na uszy.
    • malaika7 Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 17:40
      Tak, mnie nadal krępują i unikam takich sytuacji. W dresie nie chodzę bo
      usłyszałam, że jest "aseksualny". W ogóle, moja sytuacja to temat na zupełnie
      inny wątek, ale wracając do tematu - mam to szczęście, że obydwoje razem
      pracujemy i w domu spotykamy się głównie wieczorami (i to nie zawsze) i w
      weekendy. To podobno z czasem mija, ale ja mieszkam z nim 2 miesiące i mi na
      razie nie minęło. Ale my się w ogóle krótko znamy.
    • katrinea Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 21.04.07, 18:27
      hehe smiesznie was poczyatc bo sama mialam to samo na poczatku jestem zmoim
      partnerem razem 7.5 lat mieszkamy ze soba 3.5 ale nieprzeszkadza nam
      nic,puszczamy baki niekryjemy sie ztym,bekamy jak mamy ochote,on robi siusiu jak
      ja sie kapie ja czasami tez jak on sie kapie,ale kupki robimy w samotnosci jak
      to powiem hehe,takze dlubiemy w nosie wtedy kiedy mamy na to ochote on w moim
      przewaznie hehehe nie zartuje,spoko pelny luz zobaczysz z czasem ci
      przejdziepozdrawiam goraco papa.
      • avital48 Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 22.04.07, 13:16
        Buheheheheheh! Ale głupi wątek! Dawno się tak nie uśmiałam! buuuuuuuuuuuhehe!!!!
        • avital84 Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 22.04.07, 13:17
          ???
          • avital48 Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 22.04.07, 13:22
            Jakaś konsternacja avital 84? Też się przeraziłam głupotą wątku:)
    • bitch.with.a.brain Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 22.04.07, 17:04
      Nie miałam żadnych takich problemów.ale my zamieszkaliśmy razem po dwoch latach
      związku,a już wcześniej znalismy się dwa lata.Tego dnia co poznałam mojego
      przyszlego mężczyznę upiłam się i rzygałam pod prysznicem.Potem mogło juz być
      tylko lepiej:)
      • 83kimi Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 22.04.07, 17:44
        :-) Ja na pierwszym wspólnym wyjeździe strasznie się spiłam i rzygałam w
        namiocie - dał mi torebkę i usnął, na szczęście oszczędziłam jego śpiwór. ;-)
    • frutinka Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 22.04.07, 19:31
      To "słodki" wątek:) Takie pierwsze krępacje - co pomyśli mój ukochany:)
      Ja też miałam ten problem, ale mój facet szybko mnie z tego wyleczył, gdyz
      jest, jakby to nazwać, zwolennikiem naturalizmu. Oczywiście dłuższe posiedzenia
      odbywaja się w samotności, ale nie jest to tremat tabu. Czasem też puścił przy
      mnie bąka, ale wszystko to wzieliśmy "na wesoło". I teraz się cieszę, bo nie
      lubię przesady w tym względzie, ale gdy byłam raz bardzo chora - zatrucie
      pokarmowe, wiedziałam, ze nie musze się przy nim krępować. Lubię ten jego
      naturalizm. Bo wszytstko jest ludzkie i normalne:) PS. Powodzenia we wspólnym
      mieszkaniu!:)
      • listekbrzozy Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 22.04.07, 19:39
        Heh dziękuję:)
    • hholy Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 22.04.07, 20:00

      kup sobie bris one touch i przyklej w wiadomym miejscu
      aha, nic co ludzkie...
    • skp110 Re: Mam problem dot. mieszkania razem. 22.04.07, 23:00
      konkubent może niebędzie taki wrażliwy na śmierdzące bąki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja