Dodaj do ulubionych

Atak ciucholandów - co się dzieje?

21.05.07, 09:34
Hej, mieszkam w okolicy bardzo bogatego osiedla, zagrodzonego. Mieszkanko z
drugiej ręki kosztuje tam z 800 tysięcy. Spółdzielnia wynajmuje lokale w
pasażu. Wyobraźcie sobie że na 50 metrach pasażu jest tam obecnie 6 (!)
ciucholandów. Był jeden sklep z fajnymi ciuszkami dla dzieci, oblegany przez
mamy , inny z troche gorszymi dla dorosłych - zamknęli. Nie rozumiem
tego "fenomenu", nie potrafię tam kupować i mieszkańców okolic chyba stac
wydać 25 złotych na podkoszulke dla dziecka. Czy ciucholandy maja większe
obroty niz "normalny" sklep? Stac ich płacić wyższe czynsze? A może to jakies
ciucholandowe pranie pieniędzy? Lubicie takie sklepy z odzieżą nie wiadomo po
kim?
Obserwuj wątek
    • wtyczka2000 Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 09:45
      owocoskala napisała:

      > Hej, mieszkam w okolicy bardzo bogatego osiedla, zagrodzonego. Mieszkanko z
      > drugiej ręki kosztuje tam z 800 tysięcy. Spółdzielnia wynajmuje lokale w
      > pasażu. Wyobraźcie sobie że na 50 metrach pasażu jest tam obecnie 6 (!)
      > ciucholandów. Był jeden sklep z fajnymi ciuszkami dla dzieci, oblegany przez
      > mamy , inny z troche gorszymi dla dorosłych - zamknęli. Nie rozumiem
      > tego "fenomenu", nie potrafię tam kupować i mieszkańców okolic chyba stac
      > wydać 25 złotych na podkoszulke dla dziecka. Czy ciucholandy maja większe
      > obroty niz "normalny" sklep? Stac ich płacić wyższe czynsze? A może to jakies
      > ciucholandowe pranie pieniędzy? Lubicie takie sklepy z odzieżą nie wiadomo po
      > kim?

      nie mamy z tym problemu. Jak ktoś ci w chinach szyje ubranie to też dotykają je
      nie wiadomo jakie ręce, które niewiadomo co dotykały wczesniej. ubrania potem
      są prane i prasowane. czyli tak samo jak w ciucholandzie. Pierzesz i prasujesz.
      Największy problem z ciucholandami mają średniacy, bo ani ci bardzo bogaci anie
      ci bardzo biedni z tym problemu nie mają.
      A często bywa tak, że podkoszulka (nowa) za 25 zł rozłazi się po 4 praniach,
      gdy ta używana za 9 zł służy jeszcze bardzo długo
      Jakość.
      • owocoskala Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 10:24
        Największy problem z ciucholandami mają średniacy, bo ani ci bardzo bogaci anie
        No widzisz zgadza sie bo ja takim własnie średniakiem jestem :)
      • dr.verte Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 10:43
        wtyczka2000 napisała:

        > nie mamy z tym problemu.Jak ktoś ci w chinach szyje ubranie to też dotykają je
        > nie wiadomo jakie ręce, które niewiadomo co dotykały wczesniej. ubrania potem
        > są prane i prasowane. czyli tak samo jak w ciucholandzie.Pierzesz i prasujesz.


        to chyba jednak nie to samo jak ktoś wcześniej łaził w tym miesiącami,brudził,
        pocił się,pierdział w spodnie i wycierał jajami

        mnie to robi różnicę

        jak tobie nie to kupuj jeszcze używaną pościel,bieliznę i skarpetki


        • ollala62 Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 22.05.07, 19:17
          I po co ten jad?
          Nie można mieć innego zdania? Najwyraźniej nie ,ponieważ można się liczyć od
          razu z jakąś oceną.
          Więcej szacunku do siebie!Pizzzzzzzzzz!
          • dr.verte Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 22.05.07, 19:25

            No właśnie nie można mieć?Bo ja mam inne,nie toleruje używek i już.
            Tak samo jak nie jem z cudzego talerza,nie pije z butelki itp.
    • myszz zobacz tu 21.05.07, 10:34
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=62184021&a=62184021
    • sabriel Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 11:31
      Ale z czym masz problem. Skoro jest podaż tzn. że jest też i popyt na takie
      usługi.Ktoś tam kupuje,skoro sklepy wyrastają jak grzyby po deszczu i nie
      plajtują.Trzeba umieć robić zakupy w ciucholandach- wymaga to cierpliwości i
      dobrej ręki do wynajdowania fajnych rzeczy.Ja nie za bardzo to potrafię.
      • margotje Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 11:50
        Mieszkasz - jak piszesz - w bliskim sasiedztwie tego "bogatego" osiedla, a nie
        na samym osiedlu.
        Jesli te ciucholandy tam prosperuja, znaczy jest na nie zapotrzebowanie.
        Skoro tam nie mieszkasz, to po co tam chodzisz i sie irytujesz ich obecnoscia?
        Skoro wolisz podkoszulke dla dziecka za 25 zlotych, to wybieraj sie na zakupy do
        Promenady, Panoramy czy Zlotych Tarasow albo tam innego BAS'a.
        Krotko mowiac: nie zadzieraj nosa, bo ciucholandy stworzylo samo spoleczenstwo
        na wlasny uzytek i z potrzeb wynikajace.
        • owocoskala Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 18:26
          > Skoro tam nie mieszkasz, to po co tam chodzisz i sie irytujesz ich
          obecnoscia? Nie irytuje mnie ich obecność tylko fakt że zastępują normalne
          sklepy. Owszem musze jechać do centrum handlowego, skoro pod domem nie moge
          kupić ubrania.
          > Krotko mowiac: nie zadzieraj nosa, bo ciucholandy stworzylo samo spoleczenstwo
          > na wlasny uzytek i z potrzeb wynikajace.
          Czy aby na pewno?. Moje pytanie dotyczyło raczej mechanizmów. Choc jak widac
          jest też pokaźna grupa entuzjastek takich sklepów. Może ciucholandy mają jakieś
          zniżki, no nie wiem jak ze sprowadzaniem używanych samochodów kiedyś. Moze
          dlatego stać ich na wyższe czynsze? Ja nie potrafię kupować w szmateksach.
          Kiedy wchodzę do takiego sklepu od razu widać że to używana odzież... pamiętam
          jeszcze biedne lata kryzysu, i też w chiucholandach nie kupowałam (no raczej
          moi rodzice), teraz tym bardziej nie zamierzam. Coraz więcej znajomych - nie
          tylko ja - narzeka że w okolicy nie ma gdzie kupić ubrań :]
    • vandikia seseseses zostalas zjechana 21.05.07, 12:17
      ja tez nie rozumiem tego fenomenu, to tak jakby na waskiej uliczce powstalo
      obok siebie 10 cukierni :) ale jak widac czytajacy ze zrozumieniem oczywiscie
      wola wytknac zadarcie nosa niz pomyslec - czemu na tak malej powierzchni, tyle
      takich samych sklepow :)
      powiem jedno.. jak chodzilam do innej pracy, przechodzilam obok takiego
      ciuchlandu.. kolejki nieziemskie od 6 rano! jak byla dostawa, to kobiety
      zabijaly sie o te ciuchy, prały, prasowały, doszywały metki s przedawały dużo
      drozej u siebie w sklepach, taki biznes.
      a i pralnia pieniedzy tez moga byc, skoro ich tak duzo :/
      ja nie umiem kupowac w takich sklepach i sie zwyczajnie brzydze
      i teksty o zadarciu nosa i burżuazji sa śmieszne, bo nikt nie kaze kupowac w
      centrach i przeplacac, ale w zwyklym sklepie mozna kupic taniej bluzke i
      koszulke niz w niejednym ciuchlandzie - to tak na marginesie.
      • margotje Dla pelnej jasnosci 22.05.07, 00:05
        Nie ma mowy o żadnej burżuazji: zwyczajne kołtuństwo. Syndrom prowincji w
        wielkim mieście!
        Zapomniała - no może ona sama nie, ale pewnie jej matula i tato - za stodole
        sr.. chadzali, a tutaj - panie - wybrzydza!)
        • owocoskala nie ma to jak grzeczna dyskusja :roll: 22.05.07, 08:45
          > Nie ma mowy o żadnej burżuazji: zwyczajne kołtuństwo. Syndrom prowincji w
          > wielkim mieście!
          > Zapomniała - no może ona sama nie, ale pewnie jej matula i tato - za stodole
          > sr.. chadzali, a tutaj - panie - wybrzydza!)
          Dla Twojej ciekawości akurat jestem mieszczuchem z wielkiego miasta w którymś
          pokoleniu. Rozumiem że piszesz z autopsji o tej stodole? Czytaj ze zrozumieniem
          a nie lecz swoich kompleksów, obrzydliwa jesteś.
          • owocoskala Re: nie ma to jak grzeczna dyskusja :roll: 22.05.07, 09:13
            Nie napisałam "ojej jakie to odrażające że są ludzie którzy kupuja rzeczy nie
            wiadomo po kim, kto wie, może były ściągnięte z nieboszczyka? " Niech sobie
            kupują gdzie chcą. Tylko marwi mnie masowość tego zjawiska i wypieranie innych
            sklepów z ograniczonej liczby lokali. Nie wiem skąd tyle jadu w niektórych.
            Fajne nowe ubrania dobrej jakości można naprawdę nabyc za niewielkie pieniądze,
            w galeriach bez przerwy są jakieś obniżki, podczas ostatniej wizyty co by się
            ubrac na wiosnę najwięcej zapłaciłam za kredke do oczu, wiec nie chodzi tu
            chyba o kompleksy związane z brakiem gotówki.
    • binkaa Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 13:55
      ubrania z takich sklepow sa czesto markowe i duzo lepsze gatunkowo niz te
      calkiem nowe z bazaru
      ja w zasadzie kupuje tylko w takich sklepach, choc stac by mnie bylo na nowe
      ale po co?
      przynajmniej mam cos w dobrym gatunku, czesto bardzo oryginalne
      • brunetta2 Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 19:26
        Ja rowniez kupuje w "swiecie mody" ,i b. czesto mozna kupic rzeczy ,ktore sa
        metka.Sa to rzeczy niepowtarzalne ,zaczepiste.Nieprawda jest ,ze ludzie ubodzy
        ubieraja sie tam,wyzsza sfera tez.Ja sama kreuje sobie mode ,i nie sztuka jest
        wydac duzo kasy na ciuchy ,ale sztuka jest ubrac sie za "grosze" i z gustem.
    • xtrin Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 19:25
      Nie wiem skąd aż 10 obok siebie, ale ogólnie wzrastająca ilość ciucholandów jest
      dość prosta do wytłumaczenia.
      Po pierwsze mają bardzo szeroki przekrój klientów. W ciucholandach ubiera się
      prawie każdy - osoby bardzo biedne, których nie stać na inny ubiór, osoby
      niezamożne, które wolą kupić taniej, by resztę wydać na coś innego (mam znajomą,
      która niewiele zarabiając co roku wyjeżdża na luksusowe wakacje, bo cały rok
      oszczędza, m.in. ubierając się - zresztą świetnie - w ciucholandach) jak i
      osoby, które bez większych wyrzeczeń mogłyby kupić w "normalnych" sklepach, ale
      do ciucholandów przyciągają je szeroki wybór niepowtarzalnych strojów i swoisty
      snobizm. W ciucholandach ubierają się goniące za modą nastolatki, szukające
      niebanalnych strojów kobiety dojrzałe i z zasady oszczędne kobiet starsze. Do
      tego dzisiejsza moda, garściami czerpiąca z tego co było wcześniej zdecydowanie
      podsyca popyt na starsze ubrania, a rozprzestrzenienie się masówek wzmaga głód
      na pojedyncze egzemplarze.

      Ale ja osobiście nigdy takiej odzieży nie kupuję i tak. Mogę nosić ubranie po
      mamie czy siostrze, ale nie założę niczego, co wcześniej należało do innej
      osoby, po prostu mnie to odstręcza. Wolę mieć ubrań mniej, a nawet gorszych i
      droższych, ale nowych i własnych. Jeżeli bardzo mi zależy na czymś oryginalnym
      to szyję.
    • cleare Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 19:42
      hm.. powiem tak, ktos wyzej napisal, ze ubrania z takich sklepow sie pierze,
      prasuje i wtedy sa ok. ja sie pod tym podpisuje.

      powiem wiecej, mam dobra znajoma, ktora zarabia po 30 tys miesiecznie a glownie
      ubiera sie w sklepie z tania odzieza. czemu? ma 40 par spodni firmy mexx, levi's
      etc; 400 koszulek H&M (nie tych polskich, co po jednym praniu robia sie jak
      szmaty!), monari, next, kappa,etc.; kilkanascie skor (w tym plaszcz do kolana z
      IRCHY - ze skory owczej, nawet nie wiem czy w Polsce mozna by cos takiego kupic,
      a jak juz kosztowaloby ze 4-5 tys. owszem stac ja, ale po co?! jak moze miec
      zupelnie nowa za dajmy na to, 25 zł!)
      nie kupuje tam bielizny, butow...
      musze powiedziec ze ubiera sie swietnie! ma same oryginalne rzeczy, nie ma dubli
      w miescie! poza tym praktycznie codziennie przez kolejnych kilka miesiecy moze
      chodzic w innym stroju!

      nie mowie zeby kupowac stare, schodzone ciuchy za 1 zł/kg! nie, czesto mozna
      kupic swietne, praktycznie nowe rzeczy za "bezcen"!
      a jesli chodzi o nasz kraj, jesli nawet jest dobry sklep, z niby swietna markowa
      odzieza... to jednak ona niedorownuje tej "z zachodu"! widac po praniu, po tym
      jak szybko sie niszczy! to jakies odpadki! i powie to kazdy. widac to chocby po
      cubusie! kupiony kostium w polsce po dwoch wypadach na basen rozszedl sie.
      kupiony w Anglii - szkoda ze juz z niego wyroslam!
      no to tyle... :D


      • xtrin Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 20:47
        cleare napisała:
        > hm.. powiem tak, ktos wyzej napisal, ze ubrania z takich sklepow sie
        > pierze, prasuje i wtedy sa ok. ja sie pod tym podpisuje.

        Ile by ich nie prać i prasować to dla mnie one i tak śmierdzą. Ale to może
        subiektywne uczucie. Ale poza kwestiami higieny jest też jakiś inny wstręt,
        który ciężko mi określić. Nie przywiązuję się do ubrań, ale z nieokreślonej
        przyczyny dziwnie czułabym się wiedząc, że to co mam na sobie było kiedyś
        regularnie noszone przez kogoś obcego.

        > jesli nawet jest dobry sklep, z niby swietna markowa odzieza...
        > to jednak ona niedorownuje tej "z zachodu"! widac po praniu, po tym
        > jak szybko sie niszczy! to jakies odpadki! i powie to kazdy.

        Bo kupować trzeba potrafić. Nie starczy spojrzeć na metkę.
        W zasadzie nie posiadam ubrań ze znaną metką. Raczej z niedużych, głównie
        krajowych firm, cenowo gdzieś w granicach średniej. I wszystkie te rzeczy mogą
        mi służyć latami, choć szafa uboga i są noszone na okrągło.
        • cleare Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 21:13
          xtrin napisała:

          >choć szafa uboga i są noszone na okrągło.


          noszone na okraglo... i dla mnie to nie ma sensu...
          • xtrin Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 21:28
            cleare napisała:
            > noszone na okraglo... i dla mnie to nie ma sensu...

            Dlaczego nie ma sensu? Nie widzę potrzeby codziennego strojenia się w coś
            innego, tzw. "modę" mam głęboko w rzyci, wiem, co lubię mieć na sobie, a
            wymagania mam dość ostre i niewiele rzeczy mi pasuje, mam swój ascetyczny styl i
            dobrze mi z nim, nie szukam niczego nowego, nienawidzę zakupów. Po co mi
            dziesięć par takich samych spodni? Ubranie jest czyste, schludne, pasuje do
            mojej urody, charakteru, stylu życia. Do tego jestem na diecie i wydawanie kasy
            na rzeczy, z których za kilka miesięcy (mam nadzieję) "wyrosnę" totalnie mija
            się z celem.
            • cleare Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 21:38
              xtrin ,
              kazdy robi to co lubi ;)
              tym optymistycznym akcentem zakoncze polemizowanie z Toba co dobre a co zle ;)
              no i btw trzymam kciuki za diete. mnie sie ostatnio nie udalo... :(
              wytrzymalam kilka dni i cos peklo :D wrocilam z wilczym apetytem do białego
              chelba :( jak masz jakas fajna, nie-wymagajaca diete, zapodaj, chetnie sprawdze
              na sobie!
              • xtrin Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 21:59
                cleare napisała:
                > xtrin , kazdy robi to co lubi ;)

                Ależ z tym się jak najbardziej zgodzę i nigdy nie polemizowałam. Ktoś chce
                codziennie mieć na sobie inny ciuch - ależ proszę bardzo. Chce kupować w
                lumpeksach - nie ma sprawy. Zadziwiło mnie jedynie dlaczego moje "robienie co
                lubię" uznałaś za bez sensu. Ja uznaję, że robię bardzo z sensem.

                > no i btw trzymam kciuki za diete. mnie sie ostatnio nie udalo... :(
                > wytrzymalam kilka dni i cos peklo :D wrocilam z wilczym apetytem
                > do białego chelba :( jak masz jakas fajna, nie-wymagajaca diete,
                > zapodaj, chetnie sprawdze na sobie!

                No moja dieta chyba skuteczna, przez pół roku zrzuciłam 30kg. I bardzo fajna, bo
                jem co lubię. Jeden tylko w niej problem - trzeba sobie wcześniej wmówić, że się
                nie lubi białego chleba, żółtego sera, pizzy, słodyczy, masła, czpisów, majonezu
                i setek innych niedobrych rzeczy, za to uwielbia chudy biały ser, dietetyczne
                pieczywo, gotowanego kurczaka, warzywa i tuńczyka. :)

                A tak bardziej serio - no w zasadzie to co wyżej :). Wybrałam z tego co lubię
                to, co jest dobre dla diety, co się dało zastąpiłam lżejszymi substytutami (np.
                okazało się, że moja kiedyś ulubiona sałatka z białego sera, ogórków, pomidorów
                i majonezu jest jeszcze lepsza, jeżeli majonez zastąpimy jogurtem :)). Dzięki
                temu nie odczuwam jakiś wielkich wyrzeczeń, bo co prawda nie mogę sobie pozwolić
                na chleb z masłem, ale za to codziennie jem mojego ukochanego gotowanego
                kurczaka. Na dietach rozpisujących dzień w dzień co mam jeść szybko wymiękałam,
                bo po prostu ciągnęło mnie do tego, co sama lubię, a nie co dieta każe. Tutaj
                sama sobie jem co chcę (choć nie ile chcę :)), tylko wybieram to, co ma jeszcze
                inne zalety. Kwestia podejścia :).
                A żeby nie być głodną i nie ciągnąć do jedzenia jadam pięć (oczywiście
                niewielkich) posiłków dziennie. Jak się je co trzy godziny to nie za bardzo jest
                jak podjadać, bo gdy chwyci ochota to starczy spojrzeć na zegarek i uznać "a, i
                tak za pół godziny podwieczorek, to nie ma po co teraz jeść".
              • margotje Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 22.05.07, 00:08
                cleare napisała:

                >:( jak masz jakąś fajna, nie-wymagającą dietę, zapodaj, chętnie sprawdzę
                > na sobie!
                >
                Jak chcesz fajna dietę, to CI podeśle na maila
                Do stosowania przez 12 dni. Wcale nie jest uciążliwa
                • ma_gala Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 22.05.07, 00:52
                  to mnie też prześlij tę dietę, mnie też!!! :-) na gazetowego maila!
                • cleare Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 22.05.07, 19:15
                  margotje napisała:

                  > cleare napisała:
                  >
                  > >:( jak masz jakąś fajna, nie-wymagającą dietę, zapodaj, chętnie sprawdzę
                  > > na sobie!
                  > >
                  > Jak chcesz fajna dietę, to CI podeśle na maila
                  > Do stosowania przez 12 dni. Wcale nie jest uciążliwa
                  >

                  CHCE!! ;) slij na maila!
                  :)
                  • margotje Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 23.05.07, 00:06
                    cleare napisała:


                    > CHCE!! ;) slij na maila!
                    > :)
                    >

                    WYSŁAŁAM!!!!!!!
              • owocoskala Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 22.05.07, 08:41
                > kazdy robi to co lubi ;)
                > tym optymistycznym akcentem zakoncze polemizowanie z Toba co dobre a co zle ;)
                No właśnie, zaczęłam ten temat bo zaczynam mieć wrażenie ze przynajmniej w
                najbliższej okolicy trace wybór. kiedy liczba sklepów z nową i stara odzieżą
                była porównywalna nie przeszkadzało mi to.
    • m_agilla Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 21.05.07, 22:17
      A ja uwielbiam rzeczy używane. Są dużo tańsze i czasem o wiele fajniejsze niż
      te, w CH. A poza tym, sprowadzają wszystkie rozmiary. I te super małe i te super
      duże :) A w CH rozmiary zazwyczaj są XS do L/XL.
      • 10iwonka10 Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 22.05.07, 09:42
        Ja rozumiem ze ktos moze sie brzydzic takich rzeczy. Ja chodze rzadko do
        takich sklepow i jesli kupuje to glownie jakas buzke czy spodnice ktore
        wygladaja na prawie nowe. Pozniej piore i wywieszam a zewnatrz zeby sie pozbyc
        tego specyficznego zapachu- to sa chyba te srodki dezynfekcyjne...
        Nigdy nie kupie butow, torebki....

        Ale tak sie kiedys zastanawialam Allegro, E-bay....ludzie kupuja tam wszystko
        buty, torebki, ubrania, zabawki dla dzieci...a przeciez to wszystko jest tez
        uzywane. Ja zauwazylam ze niektorzy ludzie to wrecz uzaleniaja sie od tych
        second-hand internetowych sklepow. Pewno tak samo jest z ciucholandami.
    • blueska3 Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 22.05.07, 13:38
      Nie mam nic do tego rodzaju sklepów. Sama też czasem tam bywam. I tak jak
      napisali tutaj niektórzy: dobra jakość, cena, oryginalność.. Jest popyt to jest
      i podaż. Nieraz jak widzę jacy ludzie wchodzą do takich sklepów to szok.. Moja
      przyjaciółka pracuje w takim sklepie i dzięki temu mam szansę mieć coś naprawdę
      extra i nie rzadko z metkami. Np teraz mam na sobie spodnie reeboka, które
      kosztowały mnie całe 9 zł. Chodzę w nich już drugi sezon, a wyglądają tak,
      jakbym kupiła je wczoraj w normalnym sklepie.

      Jedno co wiem i wiem to napewno, że nigdy nie kupie z takiego sklepu butów,
      bielizny czyli takich bardzo osobistych rzeczy.
    • figgin1 Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 22.05.07, 15:17
      Uwielbiam takie sklepy! I naprawdę nie tylko ze względu na cenę, mam kilka
      sprawdzonych adresów i gdzieniegdzie wcale tanio nie jest. Kupuję tam ciuchy
      oryginalne, niepowtarzalne i niekoniecznie modne. Nie cierpię ubierać sie jak
      wszyscy.
    • piekielnica1 Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 22.05.07, 21:39
      Kupowania w lumpeksach nauczyam się w Rzymie i w Toronto.
      W Kanadzie wyprzedaże garażowe to sezonowe atrakcje dla okolicznych mieszkańców.
      Znajoma zdobyła na takich wyprzedażach imponującą kolekcję sreber stołowych.
    • dori7 Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 23.05.07, 10:32
      Widac jest na lumpeksy zapotrzebowanie, nie wiem, nad czym tu sie glowic. A
      pojechac do centrum na zakupy to chyba zaden problem.

      A krytykantki lumpeksow, ktore pisza, ze nie moga pozbyc sie specyficznego
      zapachu, maja chyba jakies beznadziejne pralki i wyjatkowo marne srodki do
      prania. Mnie lumpeksowy zapach znika z tkanin po jednym praniu.
    • flowerbomb5 Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 23.05.07, 10:58
      Tez nie lubie szmateksow. Zeby znalezc cos sensowenego to albo trzeba miec
      znajomosci albo bic sie z innymi jak jest nowa dostawa. O jakies cudze ciuchy.
      Kiedys cos takiego bylo za darmo z tzw zrzutow. W latach kryzysu z lat 80-tych
      przychodzily naprawde fajne rzeczy do dostania za darmo przy kosciolach czy
      innych miejscach.
      W sklepach z nowymi rzeczami tez jest niewesolo. Masowka z Chin czy innych
      krajow azjatyckich, kiepskiej jakosci, uszyta byle jak, przewaznie w malutkich
      rozmiarach, chyba szytych pod liliputowatych Azjatow, po paru praniach jak
      szmata. A ceny kosmiczne.
      Uszyc tez nie ma gdzie, bo stara gwardia krawcow i krawcowych sie wykrusza,
      coraz trudniej znalezc kogos kto uszyje porzadnie. Od paru miesiecy
      eksperymentuje z krawcami i krawcowymi i jeszcze nie trafilam na prawdziwego
      speca.
      Ogolnie frustracja.
      • cleare flowerbomb5... 23.05.07, 15:11
        w czym ty chodzisz jak nic ci nie pasuje?
        jesssu... wpsolczuje ci takiej frustracji :/
      • xtrin Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 23.05.07, 21:25
        flowerbomb5 napisała:
        > Uszyc tez nie ma gdzie, bo stara gwardia krawcow i krawcowych sie wykrusza,
        > coraz trudniej znalezc kogos kto uszyje porzadnie. Od paru miesiecy
        > eksperymentuje z krawcami i krawcowymi i jeszcze nie trafilam na
        > prawdziwego speca.

        Można też zakupić maszynę i nauczyć się szyć samemu. Z zakupem materiału nie ma
        większych problemów. Szycie to wielka przyjemność, choć niestety czasochłonna.
        Ale ileż czasu oszczędzimy na bieganiu po sklepach!
    • kasiorekk Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 23.05.07, 15:10
      czyzby wawa, okolice pasazu ursynowskiego?
      tam obecnie jest 6 ciuch-bud, szykuje sie kolejna...
      • owocoskala Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 23.05.07, 19:02
        > czyzby wawa, okolice pasazu ursynowskiego?
        > tam obecnie jest 6 ciuch-bud, szykuje sie kolejna...
        Bingo :D Ech, jaki ten świat jest mały :)
    • walutka Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 23.05.07, 15:17
      Dziewczyno czy ty naprawdę nie wiesz dlaczego???A kto woli używane ciuchy przez
      niewiadomo kogo od nowych??Pomyśl w jakim kraju żyjesz ,wileu ludzi może dzięki
      temu dobrze wyglądać bo inaczej chodziliby w starych podartych ubramniach. Nie
      dziw siętak, wkurza mnie to,że niektórzy są tacy odcięci od rzeczywistości-
      to,że nie rozumieją ,że w Polsce nadal wielu ludzi ma ciężko. Nie czytaj zbyt
      dużo prpagandowych tekstów bo faktycznie poprawia się ale powloi jeszcze tej
      poprawy wiele osób nie czuje...
      • owocoskala Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 23.05.07, 19:01
        Pomyśl w jakim kraju żyjesz ,wileu ludzi może dzięki
        >
        > temu dobrze wyglądać bo inaczej chodziliby w starych podartych ubramniach.
        - Wiem, ale nasza okolica jest naprawdę wyjątkowo bogata. Jak kogoś spotkasz to
        wrócił akurat znad Morza Czerwonego itd.
        Nie czytaj zbyt
        > dużo prpagandowych tekstów bo faktycznie poprawia się ale powloi jeszcze tej
        > poprawy wiele osób nie czuje...
        - Nam (w rodzinie) się w końcu poprawia ale musieliśmy w tych zawodach czekac
        na to wiele lat :)
        • 10iwonka10 Re: Atak ciucholandów - co się dzieje? 23.05.07, 20:49
          Z moich obserwacji ( rowniez w Uk) to mam wrazenie ze mnostwo ludzi ktorych bym
          okreslila jako "klasa srednai" kupuje w ciucholandach.Wcale nie ludzie biedni.

          Mam wrazenie ze czesc ludzi moze to pierze a pozniej sprzedaje, niektorzy
          szukaja czegos oryginalnego , a jeszcze niektorzy to sie chyba troche od tych
          sklepow uzaleznili.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka