owocoskala
21.05.07, 09:34
Hej, mieszkam w okolicy bardzo bogatego osiedla, zagrodzonego. Mieszkanko z
drugiej ręki kosztuje tam z 800 tysięcy. Spółdzielnia wynajmuje lokale w
pasażu. Wyobraźcie sobie że na 50 metrach pasażu jest tam obecnie 6 (!)
ciucholandów. Był jeden sklep z fajnymi ciuszkami dla dzieci, oblegany przez
mamy , inny z troche gorszymi dla dorosłych - zamknęli. Nie rozumiem
tego "fenomenu", nie potrafię tam kupować i mieszkańców okolic chyba stac
wydać 25 złotych na podkoszulke dla dziecka. Czy ciucholandy maja większe
obroty niz "normalny" sklep? Stac ich płacić wyższe czynsze? A może to jakies
ciucholandowe pranie pieniędzy? Lubicie takie sklepy z odzieżą nie wiadomo po
kim?