PROSZĘ O POMOC.....

IP: 217.153.90.* 03.06.03, 14:54
Ech....brakuje mi czegoś w zyciu..ale sama nie wiem czego..chciałabym znowu
poczuć się kochana, poczuć szleństwo i uniesienia...
Mam chłopaka, który mnie kocha mówi tak) ale od pewnego czasu jest problem z
okazywaniem ich..Kłocimy się, potem godzimy..ale nie ejst tak jak kiedyś
(jesteśmy razem 6 lat). Tęsknie za tym..mimo, ze mówię mu o swoich rozterkach
on obiecuje, ze się zmieni to i tak kończy sie na słowach. ...Moze mały
odpoczynek pomógłby nam..ale ja jak o tym pomyśle, to chce mi się
płakać...Nie mogłabym bez niego przeżyć jednego dnia..Moze juz monotonia
weszła w nasz związek, a ja tak nie chcę...Nie mamy czasu dla siebie, ja
pracuję, (mój chłopak stracił pracę, jakieś 6 miesięcy temu, i to coraz
bardziej nas przytłacza...boli mnie jego biernosć, to, ze nie szuka jej, ze
zyje dniem dzisiajszym, ze nie ma żadnych ambicji i palnów na przyszłość)
Plany...ja tez moze nie myslę aż tak bardzo o przyszłości, nie chcę ślubu,
dzicei..ale chodzi mi poprostu o to aby on przynajmniej pomyślał choć czasami
o tym, pomarzył jak to kiedyś będzie...a on potrafi powiedzieć tylko, ze
teraz nie ma pieniędzy...
Mam wokól siebie przyjaciół, adoratorów...przy których po kłotniach z
chłoapkiem czuję się dopiero dobrze..Mam ale tak naprawdę nie chcę ich..chę
zeby było tak jak kiedyś, tak dobrze...co zrobić...
    • mike_mike Re: PROSZĘ O POMOC..... 03.06.03, 15:01
      Czyżby klasyczny przykład uzależnienia?
      • Gość: Suzi Re: PROSZĘ O POMOC..... IP: 217.153.90.* 03.06.03, 15:11
        Dlaczego uzaleznienia? ...
        • mike_mike Re: PROSZĘ O POMOC..... 03.06.03, 15:15
          Gość portalu: Suzi napisał(a):

          > Dlaczego uzaleznienia? ...

          Uzależnienia od Twojego lubego....
          • Gość: Suzi Re: PROSZĘ O POMOC..... IP: 217.153.90.* 03.06.03, 15:36
            Nie, to nie jest uzaleznienie...Moze i napisałam, ze nie wytrzymałabym dnia bez
            niego..ale w sensie tym...ze wiem iz jest, i moge na niego liczyć i wiem, ze
            mysli gdzieś tam o mnie. Nie wiedujemy się cały czas, dzień po dniu...Ja mam
            swoję towarzystwo, z którym spedzam czas on swoje..Ja mam swoja pracę,
            szkołę..ale boli mnie jego bierność, boli mnie to iz nie zabiega juz tak o
            mnie...Kiedys nie byłam taka zazdrosa a teraz prześladują mnie mysli iz mnie
            zdradza..To nie bierze się z powietrza, poprsotu były takie sytuację w których
            załapałam go na kłamstwi, gdy jakaś koleżanka jego (dzwoniła z imprezy ze musi
            z nim pilnie rozmawiać, zwierzac się..i wogóle, o 1.00 w nocy)..Ok rozumiem,
            moze to jakas bardzo dobra koleżanka, ja też mam chłopców - przyjacół, z
            którymi rozmwiam, zwierzam sie..ale...
            To nie jest uzależnienie..to tęsknota za uczuciem..
            • mike_mike Re: PROSZĘ O POMOC..... 03.06.03, 15:46
              Gość portalu: Suzi napisał(a):

              > Nie, to nie jest uzaleznienie...Moze i napisałam, ze nie wytrzymałabym dnia
              bez
              >
              > niego..ale w sensie tym...ze wiem iz jest, i moge na niego liczyć i wiem, ze
              > mysli gdzieś tam o mnie. Nie wiedujemy się cały czas, dzień po dniu...Ja mam
              > swoję towarzystwo, z którym spedzam czas on swoje..Ja mam swoja pracę,
              > szkołę..ale boli mnie jego bierność, boli mnie to iz nie zabiega juz tak o
              > mnie...Kiedys nie byłam taka zazdrosa a teraz prześladują mnie mysli iz mnie
              > zdradza..To nie bierze się z powietrza, poprsotu były takie sytuację w
              których
              > załapałam go na kłamstwi, gdy jakaś koleżanka jego (dzwoniła z imprezy ze
              musi
              > z nim pilnie rozmawiać, zwierzac się..i wogóle, o 1.00 w nocy)..Ok rozumiem,
              > moze to jakas bardzo dobra koleżanka, ja też mam chłopców - przyjacół, z
              > którymi rozmwiam, zwierzam sie..ale...
              > To nie jest uzależnienie..to tęsknota za uczuciem..

              A może to kompleks Otella w damskim wydaniu? Ale, jeśli dzowni do niego panna o
              1-ej w nocy, zwierzać się, to podejrzane.
            • aguszak Re: PROSZĘ O POMOC..... 03.06.03, 15:53
              Gość portalu: Suzi napisał(a):

              > To nie jest uzależnienie..to tęsknota za uczuciem..

              Wszystko byłoby ok, ale to ostatnie zdanie utwierdziło mnie w tym, że to być
              może tylko Twoje wyobrażenie o tym, że jest dobrze... Tobie zależy, starasz
              się, podtrzymujesz związek, bo chcesz żeby to wszystko pasowało do tego
              wizerunku, jaki sobie wymarzyłaś... Spójrz na swój związek z dystansu i
              zastanów się, bo może zależy tylko Tobie i zależy tak bardzo, żeby w to brnąć
              dalej... Może nie otrzymujesz nic w zamian, i wystarczy Ci tylko, że "ktoś"
              jest...

              Bardzo Ci nie życzę, żeby tak było naprawdę, ale... pomyśl...
              • Gość: Suzi Re: PROSZĘ O POMOC..... IP: 217.153.90.* 03.06.03, 16:05
                Hmm...nie wiem juz co mam o tym wszystkim myśleć..jest mi
                ciężko..bardzo...Najgorsze jest to, ze wszyscy uważają nas za taki udany
                zwiazek, ze tak się kochamy..ale tak naprawdę nie wiedzą co sied zieje w moim
                sercu i ze mi tak wiele brakuje do tego szczęścia...
                A moze to poprostu ze mna jest coś nie tak..i za bardzo zyję
                marzeniami..Przeciez wiadomo jaka jest rzeczywistość, kłotnie, problemy, brak
                czasu...I ze uczucie te na początku nigdy nie bedzie takie same jak po 6
                latach...
                Nie wiem...
                On mói mi, ze mnie nigdy nie zdradził, i nigdy tego nie zrobi...ale ja czuję,
                ze coś głupiego kiedyś musiał zrobić, a teraz się boi powidzieć. Ale skoro
                byłby mną znudzony to by przecież powiedział i cieszył się życiem z kimś innym.
                Moze mnie poprostu traktuję jak taka satbilną przystań..ze jestem, jest dobrze
                (moze nie wspaniale)..Poza tym kwestia materialna, tez moze ma jakies znaczenie
                (chociaż, nie....przeciez on nie jest...nie moze być metarlistą)...ech....
                • vika411 Susi! 03.06.03, 16:22
                  To trwa juz 6 lat jak piszesz...To wiecej niz trwanie wielu malzenstw a
                  przeciez zyjecie ciagle kazde na wlasna reke...niezobowiazujaco.Sama mowisz,ze
                  masz marzenia,plany.On nie.On zyje dniem dzisiejszym.6 lat to bardzo duzo.Co
                  Was laczy a co dzieli? Podziel kartke na pol,kazda pozycje w tych dwoch
                  rubrykach ocen jednym punktem.Jesli sie okarze,ze wiecej dzieli niz laczy to
                  bedziesz musiala sie powaznie zastanowic jak wyobrazasz sobie przyszlosc
                  Waszego wspolnego zycia,czy jest ono w ogole mozliwe.Wiem,to trudne ale teraz
                  wlasnie masz czas na myslenie.Kiedys moze byc za pozno na naprawianie starego
                  zwiazku lub na budowanie zycia i uczuc na nowo...Ile masz lat?Mam wrazenie,ze
                  jestes dziewczyna,ktora powoli dojrzewa do stworzenia rodziny.Z tego co
                  piszesz,Twoj partner raczej jeszcze do tego nie dorosl i nie wiadomo czy
                  dorosnie.Pozdrawiam i zycze szybkiego uporania sie z tak powaznymi rozterkami:-)
                  • Gość: Suzi Re: Susi! IP: 217.153.90.* 03.06.03, 16:38
                    Wydaje mi się, ze jestem jeszcze bardzo młoda 23 lata (on 26)..dlatego narazie
                    liczy sie dla mnie jedynie szkoła (kończe studia) i praca. Tak szczerze mówiąc
                    jeszcze nie czas dla mnie aby zakładać rodzinę (tzn małżeństwo,
                    dzieci)..Oczywiście gdzieś tam w marzeniach, przed snem...wyobrazam sobie jak
                    to bedzie kiedyś, domek z ogródkiem, gromadka dzieci..ale to w
                    przyszłości...Sam fakt, ze myśle..a on..niestety nie..jedyna odpowiedz dlaczego
                    nie myśli o przyszłosci..to to iz nie ma pieniędzy...Ale ja nie wymagam, zeby
                    budował mi odrazu dom (bo sama potrafie na to zapracować), aby sie tak
                    całkowicie poświęcił..ja chcę żeby podzielił się marzeniami na przyszłość, a
                    nie żył tylko dniem dzisiejszym...
                    Kiedyś był inny, odpowiedzialny, myśł inaczej, kochał mocniej..moze się
                    poprostu znudził mną..i tym naszym wspólnym życiem....
    • Gość: anE Re: PROSZĘ O POMOC..... IP: *.chello.pl 03.06.03, 15:20
      ja nie rozumiem, o jaka pomoc prosisz
      przeciez maz zrobil wszystko tak, jak chcialas..

      pozdr.
      • Gość: anE pomyłka IP: *.chello.pl 03.06.03, 15:30
        "Proszę, niech mi ktoś pomoże...(długawe)cz. I" moja poporzednia wypowiedz
        dotyczyła watku w/w..
    • Gość: miłka Re: PROSZĘ O POMOC..... IP: *.chello.pl 03.06.03, 18:23
      Jeśli jesteście razem od sześciu lat, to związek nieuchronnie wszedł w
      fazę "małżeńską", że się tak wyrażę. Nie macie wprawdzie papierów, ale nie
      możesz sie spodziewać, że chłopak będzie o ciebie zabiegał i adorował cię, jak
      w pierwszym okresie zakochania. Rutyna i poczucie bezpieczeństwa w związku tak
      długotrwałym jest niezbedne. Inaczej nie miałby on szans się utrzymać. Uważam,
      że powinniście się już zdecydować na sformalizowanie związku ( nie musi to być
      ślub, jeśli oboje macie do tego awersję, ale przynajmniej wzajemna deklaracja i
      decyzja czy tworzymy razem związek, który ma przyszłość czy nie). Nie można w
      niskończoność "chodzić ze sobą".
      • Gość: Suzi Re: PROSZĘ O POMOC..... IP: 217.153.90.* 04.06.03, 07:54
        No tak ale z drugiej strony po co formalizować coś, co moze nie będzie miało
        przyszłości, składać obietnice tylko po to aby drugiej osobie nie było smutno
        czy źle. Poza tym jestem jeszcze za młoda aby w taki sposób podchodzić do
        sprawy. hmm..rutyna..czyli mam się pogodzić z tym iz mój chłopak mnie nie
        adoruje dlatego ze jesteśmy razem tyle czasu...a o później w małżeństwie
        bedzie!!!???? Po 10 latach młażeństwa + te 6 "chodzenia ze sobą"...po takim
        czasie mam pozwalać aby był taki daleki i nie wymagać aby okazywał to co czuje,
        abym tylko zyła wspomnieniami jak to kiedys było?? Ja marze o tym, ze w
        przyszłosci również bedę czuła to iz mnie kocha, pragnie...
        To wszystko jest bez senesu...
        • Gość: miłka Do Suzi... IP: *.chello.pl 04.06.03, 14:50
          Piszesz, że jesteś za młoda. Nie sądzę. Jesteś dorosłą kobietą. A co do
          adorowania, to chyba źle sie zrozumiałyśmy. Mnie chodziło o to, że w długim
          zwiazku nie może wiecznie trwać stan narzeczeństwa, tj. ciągłego nadskakiwania
          i zdobywania dziewczyny. Co innego okazywanie uczuć i podtrzymywanie bliskości.
          Z tego oczywiście nie można rezygnować, przeciwnie.
    • katka16 Re: PROSZĘ O POMOC..... 04.06.03, 11:30
      Droga Suzi,
      Ptrzechodziłam, a właściwie jeszcze przechodze podobna sytuację. Mój chłopak
      też od dłuższego czasu nie ma pracy. Na początku przeżywałam to podobnie jak
      Ty, miałam wątpliwości czy jeszcze nas coś łączy, zarzucałam mu lenistwo i
      brak zaradności, w końcu zaczęłam z nim normalnie rozmawiać. Spojrzałam na
      niego po prostu jak na człowieka, przyjaciela, który ma problem. Mężczyźni
      tracąc prace bardzo szybko popadaja w depresje. Jest to jednak inny rodzaj
      depresji, bo jej nie okazują jak kobiety, tylko tłumia wszystko w środku. Mój
      chłopak unikał bliskiego kontaktu ze mną, ja cierpiałam, ze nuie okazuje mi
      czułości, ze juz pewnie juz mnie nie kocha i moze nawet ma kochanke. On jednak
      powiedział mi, że przez brak pracy i pieniędzy czuje się strasznie
      nieatrakcyjny, ze uważa sie za ostatnią niedojde, co nie pozwala mu być fajnym
      i atrakcyjnym dla mnie. Teraz staram sie go rozumiec, wspierac i chwalić za
      drobnostki i od razu zrobiło sie troche lepiej ( choć z praca nadal trudno).
      Spróbuj porozmawiać ze swoim chłopakiem, wysłuchac go i spojrzec na niego jak
      na przyjaciela, który ma swoj własny problem.

      Pozdrawiam Cie ciepło i życzę powodzenia,
      Kasia
      • Gość: Suzi Re: PROSZĘ O POMOC..... IP: 217.153.90.* 04.06.03, 14:00
        Ja go wspieram, jestem przy nim, pomagam nawet szukać pracy...ale on chyba sam
        nie chce...Chciałam zeby sie zapisał na jakies kursy doszkalające (oczywiscie
        pomogłabym mu finansowao), ale on jest bierny...Mówi, ze go zmuszm, ze cały
        czas męcze ten temat..Nie wiem, moze to ze mna jest coś nie tak...
        Ale tak się doskonale kiedys rozumielismy, było cudownie, a teraz kłótnie, brak
        zrozumienia...Woli spędzić czas z kolegami niz ze mną...hmmmmmmmmm...
        • Gość: igax Re: PROSZĘ O POMOC..... IP: 212.106.1.* 04.06.03, 14:26
        • Gość: igax Re: PROSZĘ O POMOC..... IP: 212.106.1.* 04.06.03, 14:52
          wiesz co, wiekszosc facetow ( takie mam wrazenie)nie lubi rozmawiac o tym ze
          nie ma, nie moze znalezc pracy..wszelkie rozmowy na ten temat koncza sie w
          koncu wiekszym czy mniejszym spieciem..sa bardzo drazliwi na tym punkcie.. im
          czesciej probujesz poruszyc ta kwestie, im bardziej starasz sie pomoc tym
          bardziej czuja sie osaczeni i w pewien sposob upokorzeni..
          niektorzy tak sie wlasnie zachowuja i kiedy wszystko sie w koncu ustabilizuje
          wszystko wraca do normy..wtedy dopiero docenia twoja troske i zaangazowanie..
          moze i tak jest w waszym przypadku..ty probujesz z nim rozmawiac, pomoc a on
          ucieka przed tym do kolegow..tam ma cisze i spokoj, wszystko jest ok..nie ma
          pracy to bedzie..itd..
          moze wszystko sie zmieni jak w koncu znajdzie sobie zajecie..
          gorzej jak sie okaze ze niestety nie bedzie mial zapalu do zmienienia swojej
          sytuacji, ale jak napisalas nie jestes na razie w formalnym zwiazku i jak na
          razie nie planujesz z nim zakladac rodziny..i dobrze masz czas aby mu sie
          dokladnie przyjzec..
          i jeszcze jedno nigdy nie patrz na swoj zwiazek przez pryzmat innych ludzi,
          znajomych..to ze sie ladnie razem wyglada nigdy nie da ci nawet odrobiny
          gwrancji ze to bedzie udany i szczesliwy przede wszystkim zwiazek
        • katka16 Re: PROSZĘ O POMOC..... 04.06.03, 14:57
          bardzo dobrze Cie rozumiem, ja tez czesto nie wyrabiam i wkurza mnie jak ja
          siedzę w pracy a on w tym czasie czyta książke w wannie albo idzie na kawe z
          kims znajomym. Zauwazylam jednak ze jakiekolwiek naciski czy sugestie z mojej
          strony przynosza przeciwny skutek. Wczesniej pozyczalam mu pieniadze , ale
          wtedy wlasnie było tak jakby mu to odpowiadalo i nic nie robil. Teraz jedyne
          co robie to kupuje jedzenie do domu i nie przyznaje sie ile mam kasy. To ze on
          nie ma na swoje piwko z kolegami bardziej motywuje go do szukania pracy i
          faktycznie widze ze cos robi.
          Ja kryzys przezywałam na poczatku roku, chcialam go zostawiac, nie widzialam
          dla nas przyszlości. Mysle ze u Ciebie to tez kwestia chwilowego kryzysu.
          Trzymaj sie, jakbys chciala pogadac to pisz :-)katka16@gazeta.pl
Inne wątki na temat:
Pełna wersja