Gość: Suzi
IP: 217.153.90.*
03.06.03, 14:54
Ech....brakuje mi czegoś w zyciu..ale sama nie wiem czego..chciałabym znowu
poczuć się kochana, poczuć szleństwo i uniesienia...
Mam chłopaka, który mnie kocha mówi tak) ale od pewnego czasu jest problem z
okazywaniem ich..Kłocimy się, potem godzimy..ale nie ejst tak jak kiedyś
(jesteśmy razem 6 lat). Tęsknie za tym..mimo, ze mówię mu o swoich rozterkach
on obiecuje, ze się zmieni to i tak kończy sie na słowach. ...Moze mały
odpoczynek pomógłby nam..ale ja jak o tym pomyśle, to chce mi się
płakać...Nie mogłabym bez niego przeżyć jednego dnia..Moze juz monotonia
weszła w nasz związek, a ja tak nie chcę...Nie mamy czasu dla siebie, ja
pracuję, (mój chłopak stracił pracę, jakieś 6 miesięcy temu, i to coraz
bardziej nas przytłacza...boli mnie jego biernosć, to, ze nie szuka jej, ze
zyje dniem dzisiajszym, ze nie ma żadnych ambicji i palnów na przyszłość)
Plany...ja tez moze nie myslę aż tak bardzo o przyszłości, nie chcę ślubu,
dzicei..ale chodzi mi poprostu o to aby on przynajmniej pomyślał choć czasami
o tym, pomarzył jak to kiedyś będzie...a on potrafi powiedzieć tylko, ze
teraz nie ma pieniędzy...
Mam wokól siebie przyjaciół, adoratorów...przy których po kłotniach z
chłoapkiem czuję się dopiero dobrze..Mam ale tak naprawdę nie chcę ich..chę
zeby było tak jak kiedyś, tak dobrze...co zrobić...