mała obawa

02.06.07, 12:55
Spotykamy się od jakiegos czasu Jest wspaniale. Są "motylki w brzuchu" i jest
romantyczny klimat. Widujemy się często. Ale mnie od razu włącza się czerwona
lampka : a co będzie, jeśli następnego dnia odejdzie? Miałam przykre
doświadczenia z mężczyznami, którzy własnie " w ten sposób" odchodzili i nie
potrafię do końca zaufać temu chłopakowi. Boję się, że jest jak "reszta
bandy" :). Gdy nie napisze do mnie, bo nie możemy się spotkać, w mojej głowie
rodzą się dziwne myśli, typu " pewnie juz mu się znudziłam" itp. POdświadomie
stawiam go w jednym szeregu z moich byłych. Jak odrzucić te myśli? Jak żyć
nie zaprzątając sobie głowy takim problemem.
    • e1982 Re: mała obawa 02.06.07, 13:01
      Skad to znam... :)
    • tygrysio_misio Re: mała obawa 02.06.07, 13:08
      trzeba sie postarac nie o motyle ale o pawia
    • mariolaola1 Re: mała obawa 02.06.07, 14:16
      Lęk przed bliskością, obawa przed zaangażowaniem... ech
    • kookardka Re: mała obawa 02.06.07, 14:59
      To w jaki sposób o czymś myślimy trafia do naszej podświadomości.
      My mamy wpływ na to jak myślimy i jak oceniamy sytuację.
      Myśli są jak kapitan na statku a podświadomość jak jego załoga.
      Kapitan ocenia sytuację, a załoga bez oceny wykonuje rozkazy.
      Im więcej masz negatywnych myśli na jakiś temat ( on mnie skrzywdzi),
      tym bardziej Twoja podświadomość będzie ku temu zmierzała, wpływając
      na jego podświadomość ( faktycznie Cię skrzywdzi).
      To takie życzeniowe myślenie, które może faktycznie doprowadzić do
      wykreowanej w naszej głowie sytuacji. A wiesz czemu ?
      a no temu, ze nastawiając się negatywnie do kogoś, każde jego zachowanie
      interpretujemy negatywnie, mimo, że ten ktoś wcale nie ma takich zamiarów.
      Negatywne myśli i doszukiwanie się drugiego ukrytego dna w relacji
      z drugim człowiekiem przesłania pozytywne wydarzenia i zabiera możliwość
      radowania się z tego co jest - bo tego nie widzimy trwając w lęku
      o przyszłość o której nie wiemy nic ...

      Zmartwienie ( które charakteryzuje się tym, że budzi lęk, bo nie widzimy
      możliwości jego rozwiązania ) trzeba zamienić na problem i poszukać jego
      rozwiązania. To czy ktoś nas skrzywdził czy nie, zależy jedynie od tego
      jak my tę sytuację oceniamy - a tu nie ma co sobie zawracać głowy
      zamartwianiem się ,tylko trzeba podejśc do tego inaczej - jak do problemu ...
      Wtedy znika lęk.

      Wyobraź sobie dla własnego dobra co będzie, gdy facet odejdzie i jak rozwiążesz
      ten problem. Będzie Ci pewnie smutno,bo nie zostało zaspokojone Twoje
      pragnienie bycia z tym facetem, ale przecież na siłę go nie uwiążesz.
      Wtedy swoją miłość ( a to Ty decydujesz kogo kochasz a kogo nie, to jest
      Twoja wola a nie coś co dzieje się poza Tobą) dasz komuś innemu komuś kto
      jej będzie chciał i ją doceni. Jak już sama siebie do tego przekonasz, to
      zobaczysz, że teraz łatwiej Ci będzie żyć i cieszyć się tym, co przynosi
      każdy dzień. A co ważne, ustawiając się do ewentualnej przykrej sytuacji
      już teraz, przestajesz sobie zaprzątać głowę lekiem i bardziej na luzie
      podchodzisz do relacji z tym facetem. Teraz takim nastawieniem jakie masz,
      możesz wiele zniszczyć ...

      Polecam Ci siążkę "Kobiety, które martwią się za bardzo"
      Holly Hazlett-Stevens.
      • wininia Re: mała obawa 02.06.07, 15:38
        Tak,to myśl nami rządzi.
    • mar.was Re: mała obawa 02.06.07, 15:08
      Z taki nastawieniem to pewnie Twoja prorocza wizja spełni prędzej czy później,
      widać że zbyt mocno żyjesz przeszłością i chyba na siłę szukasz pesymistycznych
      scenariuszy, porozmawiaj z nim, zbadaj jego nastawienie do Ciebie; czy ta
      znajomość to znaczy dla niego cos więcej czy też jest przelotnym wiosenno-letnim
      romansem.
      ---
      I umieć nie spaść, kiedy piersi pęd rozpiera
      A spadłszy, szepnąć jeszcze — equus polonus sum!
      • kookardka Re: mała obawa 02.06.07, 15:12
        a ha ha ... akurat powie jej prawdę ... kochanie tak chciałbym Cię tylko
        bzyknąć kilka razy ... lepiej chyba będzie dla jej spokoju i pźniejszych
        ewentualnych przykrych rozwiązań, gdy to ona mu powie, że nie chce być
        laską do bzykania i jeśli on ma tylko takie nastawienie to niech sobie
        pójdzie w cholerę ... uprzedziła go, poprosiła by nie zrobił jej krywdy,
        a jak to zrobi, to już będzie na jego sumieniu - co jej daje ten komfort,
        by o facecie z premedytacją pomyśleć jak o dupku i nie czuć się z tą
        sytuacją źle.
    • karolina.weronika Re: mała obawa 03.06.07, 10:22
      musisz radykalnie zmienić podejść, bo na życiu w ciągłej niepewność nic pięknego
      się na pewno nie zbuduje... Będę trzymać kciuki za pozytywne myślenie w Twojej
      głowie
    • lilka_to_ja Re: mała obawa 03.06.07, 11:05
      Wydaje mi się, że nie powinnaś związku czynić główna osią Twojego życia. Masz
      szkołę ( ewentualnie pracę ), albo jedno i drugie. Masz przyjaciół, rodzinę.
      Czytasz książki, uczysz się języków obcych... Jest tyle zajęć, którymi powinnaś
      się zająć. A chłopak? Niech będzie kolejną z Twoich pasji :)Nie może być bowiem
      tak, że przysłania Ci cały świat i poza nim nie widzisz innych bardzo ważnych
      rzeczy. Wyluzuj, nie analizuj, żyj chwilą, nie śpiesz się. Owszem, są związki,
      które bardzo szybko ewoluują ku silnej więzi między dwojgiem ludzi, ale są też
      takie, w których trzeba dużo czasu, aby urodziło się coś pewnego i pieknego.
      tej niepewności nie zaszkodzi, gdyż gdyby "zbyt łatwo poszło" czułabys się
      pewnie zawiedziona szybkością zdobycia.
    • m_agilla Re: mała obawa 03.06.07, 13:09
      Po co się zamartwiać, że odejdzie? Ciesz się tym, co jest.
    • kasia.asia21 Re: mała obawa 03.06.07, 15:46
      Nie odrzucaj lepiej tej myśli :) Ja też miałam cudowny związek ach i och
      poprostu, i z dnia na dzień mnie zostawił, teraz walcze żeby jednak był ze
      mną... Każdy facet jest taki sam, nie ma coi wierzyć w te ich puste słówka...
      Ja kocham tak że niewyobrażam sobie życia bez niego... on widocznie beze mnie
      sobie wyobraża... Ale jak on walczył tyle o moje serduszko to co mi szkodzi
      powalczyć o jego ;)ewentulanie zapomnij o wątpliwościach bo może tak jak mój
      poczuć żę tobie na nim nie zależy i odejdzie... nie wiem na to nie ma jeden
      recepty... Życie poprostu :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja