13.06.07, 09:02
widzialam wczoraj tragiczny wypadek. motocyklista zostal potracony przez
samochod. widzialam tego mlodego czlowieka, widzialam jak go reanimuja,
widzialam kobiete ktora prowadzila auto. nie moge sie z tego otrzasnac,caly
czas mam go przed oczami. bardzo chce sie dowiedziec czy motocyklista
zyje,jednak nigdzie o tym wypadku nie pisza. czy nie wiecie gdzie moge
uzyskac taka informacje?
Obserwuj wątek
    • agata2810 Re: wypadek 13.06.07, 09:03
      w informacji o wypadkach w miescie, w ktorym to sie stalo na przyklad.
      • color Re: wypadek 13.06.07, 12:01
        tez kiedys widzialem... trabant z "kierowca" wyciagniety spod ciezarowki
        (czolowo), widok rzeczywiscie tkwiacy przez jakis czas w pamieci... dobrze ze
        tylko tamtedy przejezdzalem...
        • rasgeea Re: wypadek 13.06.07, 12:11
          ja nigdy nie zapomnę jak reanimowali mojego dziadka.. nie zapomnę jak lezył na
          ziemi taki obojetny, nieruchiomny podczas gdy wszedzie dokoła wszyscy nerwowo
          biegali, nigdy nie zapomnę jak przyjechała karetka na sygnale... nigdy nie
          zapomnę jak go reanimowali "żelazkami" a jego cialo bezwładnie sie wzosiło i
          upadało...bez reakcji...nigdy nie zapomnę swojego własdnego krzyku...
          • zaskoczyl_mnie Re: wypadek 13.06.07, 12:18
            ja nigdy nie zapomne jak reanimowali - osmiokrotnie - moja Mame w szpitalu -
            nie zapomne jak ksiadz, ktory tamtedy przechodzil probowal mnie uspokoic i jak
            mu wykrzyczalam, ze nie ma Boga, nie zapomne jak szlalam z bezsilnosci probujac
            przywolac winde w cholernym szpitalu na Banacha aby mogli ja szybko przewiezc
            na oddzial intensywanej opieki - nie zapomne jak kazali mi czekac na zewnatrz -
            usiadlam na podlodze i wylam do zimne szyby...po chwili wyszli i powiedzieli,
            ze moge wejsc - Mama jeszcze zyla ale byla nieprzytomna jak od kilku dni -
            calowalam ja po rekach owinietych wenflonami i zapewnialam, ze wszystko sie
            ulozy, ze bede dobrym czlowiekiem i ze kocham ja najbardziej na swiecie i wtedy
            znow te maszyny zaczely piszczec i wyprowadzili mnie na korytarz. usiadlam i
            trwalam. w pewnym momencie poczylam jakby powietrze wkolo witrowalo, jakby wir,
            zrobilo mi sie bardzo slabo i wyszedl lekarz, swoja czapke trzymal w dloni na
            wysokosci pasa, powiedzial to co poczulam seknde wczesniej. nie zapomne tego do
            konca zycia.

            rasgeea napisała:

            > ja nigdy nie zapomnę jak reanimowali mojego dziadka.. nie zapomnę jak lezył
            na
            > ziemi taki obojetny, nieruchiomny podczas gdy wszedzie dokoła wszyscy nerwowo
            > biegali, nigdy nie zapomnę jak przyjechała karetka na sygnale... nigdy nie
            > zapomnę jak go reanimowali "żelazkami" a jego cialo bezwładnie sie wzosiło i
            > upadało...bez reakcji...nigdy nie zapomnę swojego własdnego krzyku...
            • rasgeea Re: wypadek 13.06.07, 12:19
              <przytul>
              • zaskoczyl_mnie Re: wypadek 13.06.07, 12:26
                dziekuje. mija 2 lata a bol po tej stracie ciagle wraca, mysle, ze tak bedzie
                juz zawsze. to znaczy zyje normalnie i wrecz jeszcze mocniej niz przed tym co
                wiem ze najcenniejsze jest bardzo kruche ale bol jest stale obecny, gdzies tam
                w glebi.

                rasgeea napisała:

                > <przytul>
                >
          • eluch_a Re: wypadek 13.06.07, 12:27
            Mnie śmierć dziadka ominęła. Dziadek umierał, a oni ratowali mu zycie, jak ja
            byłam we Władysławowie i moim największym zmartwieniem było, jak wysoki filtr
            muszę mieć w balsamie do opalania. Mama nie wiedziała, jak ma mi to powiedzieć.
            Zadzwoniła dzień przed pogrzebem, wtedy mi powiedziała, że dziadek nie żyje...
            Mam wyrzuty sumienia, że mnie wtedy nie było. W ogóle mam wyrzuty sumienia, bo
            ja zawsze czułam, że on mnie kocha, a czy on czuł, że ja jego? że bardzo go
            kocham?
            • rasgeea Re: wypadek 13.06.07, 12:30
              mój dziadek był moim najlepszym przyjacielem. byl jedyn człowiekiem któremu
              mogłam powiedzieć wszystko. Kochałam go bardzo mocno, wiem, że on mnie też.
              zresztą nadal go kocham... wiesz...ja bym chyba jednak wolała tego nie
              widzieć.. i niewiem czy nie powinnaś "się cieszyć" ze wtedy Cię tam nie było..
              • rasgeea Re: wypadek 13.06.07, 12:30
                choćmineło 5 lat, to na głos wyjącej syreny mam ciarki do dziś...
              • eluch_a Re: wypadek 13.06.07, 12:35
                Ale nie zdążyłam mu powiedzieć, jaki był ważny... Tak samo było dwa lata temu
                we wrześniu, kiedy mój bardzo dobry kolega zginął w wypadku samochodowym,który
                spowodowała jego żona (która notabene żyje i ma się świetnie, nic jej się nawet
                nie stało, trochę była obdrapana. Też nigdy mu nie powiedziałam, jaki jest
                ważny.
                To mnie jednego nauczyła: jeśli ktoś jest dla mnie ważny, mówię mu o tym teraz,
                póki go mam ;)
                • rasgeea Re: wypadek 13.06.07, 12:37
                  eluch_a napisała:

                  > Ale nie zdążyłam mu powiedzieć, jaki był ważny... Tak samo było dwa lata temu
                  > we wrześniu, kiedy mój bardzo dobry kolega zginął w wypadku
                  samochodowym,który
                  > spowodowała jego żona (która notabene żyje i ma się świetnie, nic jej się
                  nawet
                  >
                  > nie stało, trochę była obdrapana. Też nigdy mu nie powiedziałam, jaki jest
                  > ważny.
                  > To mnie jednego nauczyła: jeśli ktoś jest dla mnie ważny, mówię mu o tym
                  teraz,
                  >
                  > póki go mam ;)


                  masz racje... sama dobrze to znam..
            • zaskoczyl_mnie Re: wypadek 13.06.07, 12:33
              Nie mysl zle o sobie, smierc zawsze przychodzi nieproszona i zawsze w niedobrym
              momencie. Mysle, ze zeby nie bac sie tego trzeba byc po prostu swiadomym
              czlowiekiem - dawac dobro i byc otwartym na drugiego czlowieka.
              Smierci moga tez towarzyszyc inne niz tylko zal i bol emocje - moja Mama
              umierala dlugo - opiekowalam sie nia jak dzieckiem ostatnie pare miesiecy - to
              stalo sie wowczas moim jednym celem. Takiej milosci jaka wtedy czulam od niej i
              taka milosc jaka wychodzila ze mnie nigdy nie zapomne.

              eluch_a napisała:

              > Mnie śmierć dziadka ominęła. Dziadek umierał, a oni ratowali mu zycie, jak ja
              > byłam we Władysławowie i moim największym zmartwieniem było, jak wysoki filtr
              > muszę mieć w balsamie do opalania. Mama nie wiedziała, jak ma mi to
              powiedzieć.
              >
              > Zadzwoniła dzień przed pogrzebem, wtedy mi powiedziała, że dziadek nie
              żyje...
              > Mam wyrzuty sumienia, że mnie wtedy nie było. W ogóle mam wyrzuty sumienia,
              bo
              > ja zawsze czułam, że on mnie kocha, a czy on czuł, że ja jego? że bardzo go
              > kocham?
    • e1982 Re: wypadek 13.06.07, 12:36
      niestety - takie "wspomnienia"zostaną do końca życia..
      rok temu zmarł mój brat - tragicznie..
      rodzice pewnie nigdy nie zapomną tamtych chwil..kiedy czekali,aż go
      znajdą...nie zapomną, jak tata trzymał jego ciało na kolanach..kiedy już go
      znaleźli..
      ja nie zapomnę liny do wyciągania...rzuconej gdzieś w trawę..chusteczek od
      krwi..którymi tata mu usta wycierał...rękawiczek gumowych- połozonych koło
      drzewa, które mogli sprzątnąc..a nie.. :-/
      • rasgeea Re: wypadek 13.06.07, 12:37
        jejku <przytul>
        • e1982 Re: wypadek 13.06.07, 12:39
          dziękuję
          w takich sytuacjach najlepiej "udawać", że się "nie pamięta"
          zmylić własny rozum
          • rasgeea Re: wypadek 13.06.07, 12:40
            wiem..
            ale wiem też, ze samo to wraca..
            wiem tez, ze po jakim s czasie takie udawania
            to wraca to dwa razy silniej
            wiem ze trudno wtedy sobie poradzic
            dlatego nie lubie bumerangu
            ehhh, dola mam..
            • e1982 Re: wypadek 13.06.07, 12:43
              oj znam ten "bumerang"..ale że należę raczej do introwertyków..to
              rozumiesz..nieczęsto o tym opowiadam..a jak mówię - to bez szczegółów..
              musiałam (musiałam...) wysłuchać chłopaka, który próbował go ratować - tego,co
              się zdzarzyło..co on widział...jakie były ostatnie chwile mojego brata...
              zachowałam zimną krew...nie popłakałam się..ale mialam i mam do tej pory
              wrazenie, że sama to widzę...
              • rasgeea Re: wypadek 13.06.07, 12:49
                mam dokładnie tak samo! równeiż introwertyk...
                • e1982 Re: wypadek 13.06.07, 12:52
                  no to się rozumiemy..;)
                  w każym razie-cały czas łudzę się, że czas wreszcie jakoś pomoże

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka