Dodaj do ulubionych

Jak nie zepsuc tej znajomsoci?

18.06.07, 01:48
Witajcie!

Potrzebnych jest mi kilka Waszych spojrzen z boku na cala sytuacje. Przyznaje,
nie wiem, jak mam to rozegrac, aby nie zepsuc kolejnej znajomosci... zaczne od
poczatku.
Poznalismy sie na czacie kilka miesiecy temu, potem rozmowy na gg, raz
czesciej, raz rzadziej. W ciagu ostatniego miesiaca, nie wiem w ktorym
momencie wybuchlo jakos tak gwaltownie zainteresowaniem z dwoch stron.
Pan X jest kawalerem, tak twierdzi, ma dziecko kilkuletnie, niby jest w
zwiazku nieformalnym z jego matka, ale... juz na poczatku naszych rozmow
wspominal, ze dla wlasnego dobra musi sie z nia rozstac. Wtedy jeszcze
rozmawialismy na zasadzie kolega- kolezanka, nie facet- kobieta.
Pracuje poza krajem, do Polski przyjezdza raz na kilka tygodni. Dziecko jest z
nia, mieszkaja w jej domu.
Mimo, ze nie mam nastu lat i troszke w zyciu juz przeszlam chyba sie
zaangazowalam. Z jego strony podobnie, rozmawialismy juz w ostatnich czasach o
prawie wszystkim. Doszedl skype, kamerki, wysylanie sobie filmow, mnostwa sms,
itp. Zrobilo sie goraco. Pytal mnie o moje zdolnosci kulinarne, ewentualne
bycie razem, nawet o stosunek do dzieci... Planowalismy wspolny urlop.
Kilka dni temu przyjechal do kraju, spotkalismy sie, bylo tak, jak sobie
wyobrazalam. Widzialam, ze mnie akceptuje, kilka razy mi to powiedzial wprost,
byl czuly i taki fajny. Zaznaczyl jednak, ze dziecko jest dla niego
najwazniejsze i bedzie wszystko robic, aby jego matka nie ograniczyla mu spotkan.
Ja w tym czasie wyjechalam na kilka dni z kraju. Od momentu kiedy jest w domu
nie jest to juz tak czesty kontakt, jak przed jego urlopem. Dwa, trzy sms na
dzien dobry i dobranoc. Ja nie chcac mu przeszkadzac, takze przystopowalam,
nie chce, aby czul sie osaczony. Chyba ze wspolnego urlopu nici, dziecko
zachorowalo i jak twierdzi, cale dni z nim spedza.
Raz zapytalam sie tylko, czy rozmaiwal juz z matka dziecka i kiedy sie
spotkamy. Nie dostalam jasnej odpowiedzi, zostawilam to...
W dziwnej jestem sytuacji.. boje sie, ze wyszlam krok do przodu w tej
znajomosci, boje sie go spoloszyc...
Jak to dalej rozegrac?
Obserwuj wątek
    • rosa_de_vratislavia Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 07:51
      okragla napisała:

      > Witajcie!
      >
      > Przyznaje,
      > nie wiem, jak mam to rozegrac, aby nie zepsuc kolejnej znajomosci... zaczne od
      > poczatku.
      > Poznalismy sie na czacie kilka miesiecy temu, potem rozmowy na gg, raz
      > czesciej, raz rzadziej. W ciagu ostatniego miesiaca, nie wiem w ktorym
      > momencie wybuchlo jakos tak gwaltownie zainteresowaniem z dwoch stron.
      > Pan X jest kawalerem, tak twierdzi, ma dziecko kilkuletnie, niby jest w
      > zwiazku nieformalnym z jego matka,

      {...} Od momentu kiedy jest w domu
      > nie jest to juz tak czesty kontakt, jak przed jego urlopem. Dwa, trzy sms na
      > dzien dobry i dobranoc. Ja nie chcac mu przeszkadzac, takze przystopowalam,
      > nie chce, aby czul sie osaczony.

      Coś mi się zdaje, że pan X wdał się w płomienny romans. Przyjechał do domu a
      tam stęskniona, nic niepodejrzewająca żona/partnerka, obiady, remoncik,rower z
      dzieckiem, wspólny wyjazd...
      Może lepiej ochłodzić kontakty. Jak na 100% będziesz wiedzieć, że nie są ze
      sobą - zastanowisz się co i jak.
      Bo teraz możesz niechcący skrzywdzić tę kobietę i dziecko (on już oboje
      skrzywdził - zdradza przecież...)
      • okragla Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 09:41
        Witam :)

        Do tego dorzuce jeszcze garsc moich obserwacji:
        - podczas spotkania kilak razy zdarzylo mu sie pomylic moje imie, niekoniecznie
        na imie matki swojego dziecka. Tluamczyl sie tym, ze nie ma pamieci do imion
        oraz opowiadal historie jak to po 5 latach bycia z nia na imprezie zapomnialw
        czasie rozmowy jak ona ma na imie.
        - nie mowi zle o tej kobiecie, twierdzi tylko, ze nie nadaja na tej samej linii,
        sa z innej bajki, nie rozumie go
        - przylecial dzien wczesniej z urlopu, nie bral ewentualnosci przedluzenia
        randki naszej o kolejny dzien, bo sie do syna spieszyl, ale taksowkarzowi
        powiedzial, ze jest tu incognito i tak ulozyl dzien, ze jechal do domu jakby po
        planowym wyladowaniu samolotu.
        - z drugiej strony kiedy niechcacy go ugryzlam za mocno i zostal an ramieniu
        siniak w ksztalcie moich zebow, stwierdzil, ze to nawet dobrze, ze bedzie mial
        pretekst
    • agata2810 Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 09:27
      mnie sie wydaje po tym co napisalas,ze facet tak naprawde nie chce rezygnowac ze
      swojego dotychczasowego sposobu zycia.czyli zaslania sie dobrem dziecka i takie
      tam.skoro uwaza ze powinien rozstac sie z jego matka to czemu nadal z nia
      mieszka?ee mnie sie facet nie podoba.
      • agata2810 Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 09:28
        powiem Ci wiecej:stac Cie na faceta,ktory w stu procentach bedzie nalezal
        wylacznie do Ciebie,bez zobowiazan:)pzdr
      • okragla Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 09:42
        agata2810 napisała:

        > mnie sie wydaje po tym co napisalas,ze facet tak naprawde nie chce rezygnowac z
        > e
        > swojego dotychczasowego sposobu zycia.czyli zaslania sie dobrem dziecka i takie
        > tam.skoro uwaza ze powinien rozstac sie z jego matka to czemu nadal z nia
        > mieszka?ee mnie sie facet nie podoba.

        Boje sie, ze moja pozycja jest za slaba, aby postawic sprawe na ostrzu noza.
        • agata2810 Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 09:45
          nie chodzi o Twoja pozycje,czy jest slaba czy nie.masz przede wszystkim prawo
          oczekiwac od faceta szczerosci.mnie te jego opowiesci jakos by nie przekonaly.
          • okragla Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 09:53
            Witam :)

            Wiesz, na samym poczatku naszego spotkania rozmawilam o tym z nim. Zauwazylismy,
            ze iskrzy, ze sie sobie podobamy, wiec ja zapytalam i co teraz z nami bedzie?
            Odpowiedzial bardzo powaznie to, co mowilam wczesniej o dzieku. Mowil tez, ze
            nie wie, czy chche nowego zwiazku, bo an poczatku zawsze jest dobrze, kobieta
            sie zgadza na jego charakter. Podobno matce swojego dziecka zaznaczyl wczesniej,
            ze bedzie ja zdradzal, prowadzil lekkie zycie i ona na to przystala.
            On sam nie wie, co bedzie a i ja potem uznalam, ze na takie rozmowy za wczesnie.
            Po powrocie ona podobno zapytala sie go, czy ma kochanke, odpowiedzial, ze
            przeciez wie, ze szukal kogos i ma na oku wreszcie kogos normalnego( niby mnie :>).
            • agata2810 Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 10:02
              Okragla,zrobisz jak uwazasz.Wiedz jedno,bylam w zwiazku z facetem,ktory rowniez
              uwazal ze wyprowadzenie sie z domu od zony to tylko kwestia czasu bo on jej nie
              kocha i nic do niej nie czuje.czekalam cierpliwie bo caly czas zaslanial sie
              dobrem swoich(wowczas)malych dzieci.bylam cierpliwa i wierzylam mu bo chcialam
              mu wierzyc.A facet najzwyczajniej swietnie sie bawil.mnie sciemnial i karmil
              nadzieja a do domu do zonki idzieci wracal jakby nigdy nic.na szczescie w pore
              zorientowalam sie o co chodzi i kopnelam go w tylek.
              • okragla Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 10:31
                agata2810 napisała:

                > Okragla,zrobisz jak uwazasz.Wiedz jedno,bylam w zwiazku z facetem,ktory rowniez
                > uwazal ze wyprowadzenie sie z domu od zony to tylko kwestia czasu bo on jej nie
                > kocha i nic do niej nie czuje.czekalam cierpliwie bo caly czas zaslanial sie
                > dobrem swoich(wowczas)malych dzieci.bylam cierpliwa i wierzylam mu bo chcialam
                > mu wierzyc.A facet najzwyczajniej swietnie sie bawil.mnie sciemnial i karmil
                > nadzieja a do domu do zonki idzieci wracal jakby nigdy nic.na szczescie w pore
                > zorientowalam sie o co chodzi i kopnelam go w tylek.


                Poradz, jak z nim rozmawiac teraz, to sa krotkie rozmowy, alez sie miotam :(
    • listekklonu Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 10:01
      Wydaje mi się, że nie najlepiej to wygląda. Trochę tak, jakby facet szukał
      kochanki na boku, oprócz "żony" (specjalnie w cudzysłowie) i dziecka.
      • okragla Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 10:30
        Witam :)

        Jak sprawdzic, czy traktuje nasza znajomosc powaznie?
        • listekklonu Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 11:08
          Może zapytaj go prosto z mostu o to, jakie ma plany na przyszłość i w ogóle czy
          dalej jest z tamtą dziewczyną. Nie daj się spławić. Jeśli chce z nią być, to
          odpuść sobie i poszukaj kogoś wolnego i fajniejszego :)
    • kalina.tt Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 11:44
      Facet w zwiazku, ma kobietę i dziecko, z góry zaznacza ci, że lubi zdradzać i
      bedzie to robił (kompletny brak szacunku). Pewnie to typ zdobywcy, który lubi
      bajerować, zaliczyć potem kopnąć w cztery litery gdy zdobycz mu powszednieje.
      Jakiś bajer musi ci wstawić, żebyś byla chętniejsza, tekst o tym, że z jego
      kobietą nic go nie łączy wstawia prawie każdy żonaty facet na czacie, no chyba,
      że zaznaczysz, że jesteś w związku wtedy są bardziej prawdomówni. Odpuść sobie i
      to szybko, jestem pewna, że nic z tej znajomości nie wyniknie, no chyba, że
      lubisz przygody....
      Jeśli mężczyzna kocha, to nie tak łatwo go spłoszyć, jeśli nie kocha, to owszem,
      spłoszysz go byle czym, po co masz tracić czas na kogos kto nic do Ciebie nie czuje?
      • okragla Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 15:27
        Witam :)

        Nie, to nie mnie uprzedzal, ze bedzie zdradzal. Ja wyraznie zaznaczylam, ze
        jestem monogamiczna, tego samego tez wymagam od partnera, ale.... rozmawilaismy
        o zdradzie. Dla niego zdrada cielesna nie jest zdrada.

        Nie wiem, czy zapytac wprost, czy od naszego spotkania spal z matka swojego
        dziecka, jak sadzisz?
    • jszhc Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 11:51
      Ty sie lepiej zastanow czy na pewno chcesz sie poakowac w ta znajomosc. Po
      pierwsze dziecko nadal zyjaca matka tego dziecka;p...po drugie jest z nia w
      zwiazku i nic nie pisalals by go juz dyfinitywnie zakonczyl....moze leci na 2
      frony teraz.....nastepnie on ma wymagania, a ty masz sie dostosowac....bzdura,
      nie dja sobia pomiatac;/
      • kalina.tt Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 11:54
        jszhc napisała:

        >moze leci na 2
        > frony teraz.....

        Dwa fronty? Stawiam na więcej, jeśli mylą mu się imiona a to drugie imię nie
        jest bynajmniej imieniem matki jego dziecka...to wniosek nasuwa się sam. Poznali
        się na czacie, mało to młodych dziewczyn można tam poznać?
        • jszhc Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 12:03
          tak czy siak chodzi o to samo....czlowieka sie poznaje w praniu, a gg to kiepski
          sposob weryfikowania uczuc i poznawia sie.
          • kalina.tt Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 12:09
            jszhc napisała:

            > tak czy siak chodzi o to samo....czlowieka sie poznaje w praniu, a gg to kiepsk
            > i
            > sposob weryfikowania uczuc i poznawia sie.


            Z gg często da się dużo odczytać, naprwadę, tylko trzeba chcieć to zrobić. W
            realu można tak samo mydlić innym oczy. To nie GG jest kiepskim sposobem, a
            człowiek po drugiej stronie kabelków jest kiepskim człowiekem :(
            • jszhc Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 12:18
              tylko ze niektorzy, jak i chyba autorka postu, uwazaja, ze po kilku rozmowach
              na gg znaja juz czlowieka na wylot i bredza o milosci....gdzie tam do milosci
              jeszcze;)...wtedy mozna sie wlasnie pogubic....a spedzenie z kims kilku dni
              urlopu tez nie jest wystrczajace. dziewczyna sie zauroczyla i tak naparwde nie
              zwaza na wszytsko co sie dzieje wokol, nie widzi rzeczy byc moze oczywistych
              itd.
              • okragla Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 15:31
                Witam :)

                To nawet nie bylo kilka dni a dokaldniej dwa i jedna noc. O zauroczeniu to on
                pierwszy wspomnial, potem jeszcze raz mi sie przyznal, ze sie we mnie zadurzyl i
                kogos takiego szukal... Chyba mu zalezy na mnie, bo kiedy milczalam dluzej, albo
                lakonicznie to dzwonil i sie dopytywal, jak dzieciak ;)
                • kalina.tt Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 17:41
                  okragla napisała:

                  > Witam :)
                  >
                  > To nawet nie bylo kilka dni a dokaldniej dwa i jedna noc. O zauroczeniu to on
                  > pierwszy wspomnial, potem jeszcze raz mi sie przyznal, ze sie we mnie zadurzyl
                  > i
                  > kogos takiego szukal...

                  I co z tego? Jakby Ci powiedział, że jest synem Królewny Śnieżki to też byś
                  uwierzyła? Zwyczajny tekst zwyczajnego podrywacza.


                  Chyba mu zalezy na mnie, bo kiedy milczalam dluzej, alb
                  > o
                  > lakonicznie to dzwonil i sie dopytywal, jak dzieciak ;)

                  Dziś dzwoni jutro przestanie.
                  A Ty chcesz koniecznie usłyszeć piękne historie o tym, że ktoś inny tak miał a
                  potem on się zmienił na dobre i żyli długo i szczęśliwie. Owszem kilka podobnych
                  historyjek mogę Ci opowiedzieć, tylko, że nigdy dobrze się to nie skończyło
                  Naiwna jesteś :((
          • okragla Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 15:29
            Witam :)

            Co wiec radzicie Kobietki zrobic? Boje sie rozwiazan stawiajacych na ostrzu
            noza, bo nie czuje sie zbyt silna w tej znajomosci.
            • mrs.solis Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 18:04
              > Co wiec radzicie Kobietki zrobic? Boje sie rozwiazan stawiajacych na ostrzu
              > noza, bo nie czuje sie zbyt silna w tej znajomosci.

              Najlepiej nic nie robic niech ta znajomosc umrze smiercia naturalna jak
              najszybciej. W tej znajomosci twoja pozycja nigdy nie bedzie silna. Zawsze
              przed toba bedzie dziecko,a z czasem pewnie inne kobiety. Jesli jestes ta
              kobieta od tego pamietnika co czasem sie pojawia tu na forum to jestem
              podwojnie zdziwiona. Jestes dojrzala kobieta na poziomie ,a dalas sie
              wmanewrowac w jakas idiotyczna znajomosc jak panna 20-letnia bez zyciowego
              doswiadczenia. Swiat meski nie konczy sie ta tym jednym konkretnym osobniku
              uwazam,ze stac cie na faceta,ktory ma uregulowane sprawy osobiste. Ten twoj
              poprostu sciemnia i zaslania sie dzieckiem.
              • okragla Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 19.06.07, 03:38
                Witam :)

                Tak, to ja od tego pamietnika o odchudzaniu i tak, mam juz swoje lata i kilka
                doswiadczen za soba. Coz.... macie chyba racje, musze sie zajac czyms innym a
                owa znjomosc zostawic sama sobie :(
      • okragla Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 15:28
        Witam :)

        To jest poczatek znajopmosci, moze powalczyc o faceta jakos?
        • feenstra Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 18.06.07, 16:16
          No ale czy na pewno chcesz wiązać się z człowiekiem dla którego zdrada fizyczna
          to nie zdrada..?
          • okragla Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 19.06.07, 03:39
            Witam :)

            Dla mnie zdrada czy fizyczna, czy duchowa jest nadal zdrada... jakie to zycie
            jest skomplikowane, kurcze :(
    • okragla Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 19.06.07, 15:32
      Witam :)

      Dzis rano dlugo rozmaiwlismy przez telefon, wrocilam do kraju i zadzownil.
      Pomijajac sprawy mojego wyjazdu rozmawialismy o jego sytuacji, chcial sie mnie
      poradzic, co ma zrobic z mama swojego dziecka. Jest dla niej chlodny a ona cos
      czujac zrobila sie bardzo mila itp. Z urlopu moze cos wyjdzie, za kilak dni,
      keidy syn poczuje sie lepiej od razu jada nad morze, zapytal sie, czy bede mogla
      do nich dojechac. Ja z kolei zaprosilam go na wesele mojej kumpelki. Moze cos z
      tego bedzie, co Kobietki?
      • aga3020 Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 19.06.07, 16:37
        Proste ,facet ma rodzine w kraju .pracuje za granica i ma normalny w zyciu
        ROMANS ,sorry za szczerosc ale taka juz ze mnie realistka:)zwiazek jego juz nie
        pierwszej mlodosci,za granica somotny sie poczul ,kliknal w necie spotkal
        Ciebie i masz odpowiedz, zaslania sie dobrem dziecka bo tak mu
        wygodnie ,zreszta prawda to rzecz wzgledna czasem wierzymy w to co poprosru
        chcemy,:(
        • okragla Re: Jak nie zepsuc tej znajomsoci? 19.06.07, 23:40
          Witam :)

          Ale czy facet, chcacy miec tylko romans bralby dziecko i jechal na urlop z kochanka?
          Czy nie balby sie malinki?
          Usprawiedliwiam go? :)
    • okragla Mialyscie racje 23.06.07, 21:15
      Witam :)

      Z przeslanek, jakie sa mi ostatnio dostepne wynika, ze mialyscie racje w
      sprawqie mojej znajomosci z panem X.
      Wrocilam juz do kraju a kontakty wcale sie nie ocieplily. Sa skape o cale niebo
      od tych, kiedy on byl w pracy za granica. Nadal tez nie mam konkretow, co do
      wspolnego wyjazdu na urlop. Do tego milczal ostatnie trzy dni a jak sie odezwal,
      to glupio tlumaczyl jak dzieciak, ze dzialka, ze zmeczony itp. Wiem, ze klamal.
      Czulam to. W calej tej rozmowie bylam jednak gora, nie robilam zadnych wymowek,
      nie pytalam o spotkanie, chyba go to zdziwilo, bo byl speszony. Stwierdzil, ze
      znow sie musi mnie poradzic, jednak nie przez telefon(mala, czekaj, jak sie
      spotkamy). Zapytalam ze smiechem, mam nadzieje ze chyba nie masz zamiaru mi sie
      oswiadczyc... zbaranial. Zamiast rozpaczac, smialam sie po tej rozmowie.
      Dzis lepszy numer... dzwonil z jakiegos festynu, zdawkowe co u mnie.. ale bez
      zainteresowania, w pewnym momencie ostry damski glos- z kim rozmawiasz? alez sie
      mu po tym zmienil glos bidakowi, taki jakis potulny sie zrobil... a pozniej
      znienacka- no to pozdrow Kube(nie mamy zadnego wspolnego znajomego a juz nie
      Kube). No i koniec rozmowy, smialam sie po niej jak glupia.. chyba sie wylecze z
      tego zadurzenia.
      Facet jawi mi sie jako slaby trzesacy portkami chloptas.
      Dzieki za Wasze spostrzezenia, zasialy juz wtedy we mnie ziarno watpliwosci, co
      do czystosci intencji.

      Mam pytanie jesio jedno, a moze warto sie .... pobawic, jak sadzicie? ;)))
      Wakacje sie zaczely a tu pod reka brak kogos do flirtowania.
      • kalina.tt Re: Mialyscie racje 23.06.07, 21:31
        okragla napisała:

        >
        > Mam pytanie jesio jedno, a moze warto sie .... pobawic, jak sadzicie? ;)))
        > Wakacje sie zaczely a tu pod reka brak kogos do flirtowania.


        Jeśli będziesz to kontrolować, tzn swoje uczucia, to sie pobaw. Za taką perfidną
        zabawę w jaką on Cię wciągnął należy mu się, oj należy. Tylko czy uda Ci się
        zrobić to bezboleśnie dla siebie i tak, żeby on to odczuł....trudna sprawa, ale
        może się uda. W związkach pierwsze skrzypce gra zawsze osoba, której mniej
        zależy. Teraz Ty możesz być górą.
        Ten kobiecy głos, to matka jego dziecka czy jeszcze jakaś inna?
        • okragla Re: Mialyscie racje 23.06.07, 21:39
          Witam :)

          Wydaje mi sie, ze po tych ostatnich jego wpadkach stracil w moich oczach i
          traktuje go inaczej, z lekka pogarda. Nie wiem, czy umiem sie odciac zupelnie od
          jego "uroku", ale wyraznie czuje, ze nie jestem oslepiona jak bylo na poczatku.

          Co do damskiego glosu zapytalam, kto to byl, odpowiedzial, no tak, a ja- ona?
          przytaknal. Byla to wiec matka jego dziecka.
          Mysle sobie, ze gdyby ten zwiazek byl zagrozony, to ona jako kobieta, od ktorej
          ma odejsc facet nie bylaby taka ostra a raczej odwrotnie, ustepliwa, cicha. Nie
          poszliby tez razem na festyn, skoro sie rozchodza.. duzo sie robi takich przeciw.

          A, jestem z siebie zadowolona, ze nie odzywam sie pierwsza, ze nie sms-uje
          rozpaczliwie pytajac, czemu milczy itp. czuje sie silniejsza i to mnie cieszy.
          • kotkaaaa Re: Mialyscie racje 23.06.07, 21:44
            dziewczyno, w ogole nie trac czasu na gada, ciesz sie ze wiesz jaki jest
            naprawde
            • okragla Re: Mialyscie racje 23.06.07, 21:45
              Witam :)

              Pobawilabym sie, az mnie korci ;-p
              • kotkaaaa Re: Mialyscie racje 23.06.07, 21:54
                wiesz, to niedobrze, ze masz na to ochote
                widze tu dwa niebezpieczenstwa, mozesz sie jeszcze dac nabrac na jego
                klamstwa /'Laweczke' ogladalas?/, po drugie takie kopanie pod kims dolkow
                niezaleznie od powodow moze do ciebie wrocic rykoszetem, to taka moja teoria o
                krazacej zlej energii, ktora zwykle do nas powraca
                ja bym odpuscila, dala mu w pysk raz a dobitnie i niech spada
                • brunetta2 Re: Mialyscie racje 23.06.07, 22:24
                  Baw sie dziewczyno ,baw,tylko uwazaj ,zeby ta zabawa nie zamienila sie w
                  melodramat.
                  • okragla Re: Mialyscie racje 23.06.07, 22:27
                    Witam :)

                    Jakie wiec rady na takie rozwiazanie?
                    Na co uwazac, czego sie wystrzegac?
                    • brunetta2 Re: spisz go juz na straty 23.06.07, 22:33
                      ,a jak lubisz byc oszukiwana ,to czemu NIE.Ja uwazam ,ze to facet ,bawi sie
                      Toba ,gra na Twoich emocjach,chyba sie przeliczylas,ale decyzja nalezy do Ciebie
                      • okragla Re: spisz go juz na straty 23.06.07, 22:57
                        Witam :)

                        Dlaczego od razu oszukiwana, on mysli, ze ja nadal jestem naiwna, wierze w kazde
                        jego slowo, a ja mam te przewage, ze go wyczulam i... wpadlam na pomysl, aby go
                        wykorzystac. Wspolny wyjazd na urlop, niech sie stara mnie uwodzic. Bede sobie
                        flirtowac, wiedzac, ze to tylko flirt i zabawa.
                        :)
                        • kalina.tt Re: spisz go juz na straty 23.06.07, 23:48
                          Wspólny urlop? Hmmmm...wiadomo dwoje dorosłych ludzi, wkacje, wspólne mieszkanie
                          i seks, nie umiałabym uprawiać seksu i w ogóle spędzać czasu z kimś kogo nie
                          szanuję i nie mogę nawet lubić.

                          • okragla Re: spisz go juz na straty 24.06.07, 14:31
                            Witam :)

                            To jest trudne, ale mozliwe :)
    • okragla Znajomosc umarla smiercia naturalna 25.06.07, 12:17
      Witam :)

      Ja pierwsza sie nie odzywam, on tez chyba zawstydzony milczy... a mialam takie
      motyle w brzuchu :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka