julia0001
21.06.07, 18:34
Rano dopadl mnie wielki kac moralny...koniec sesji, zdane egzaminy i imprezka
studencka, jedno piwko za duzo...pamietam dokladnie co sie dzialo, ale slow
juz nie...balam sie isc na wydzial a tam wszyscy usmieszki i jak bylo...slowa
jednych smiechu innych nie przejmuj sie...nie pamietam co mowilam...ale chyba
cos zlego, nie chce wiedziec, pamietac...o matko zla kobieta jestem...nie
pragne rozgrzeszenia...nie wiem czego odrobiny zrozumienia, bo kac moralny
gigantyczny. Nie zrobilam nic...ale nagadalam glupot to pewne.