Dodaj do ulubionych

KONIEC małżeństwa?? - długie

    • pati_31 niedziela 29.07.07, 16:12
      Dziś mąż zrobił mi niespodziankę i przyjechał rano. Przeprosił moich bliskich
      za swoje zachowanie, poszliśmy razem do kościoła i pojechaliśmy na przejażdżkę
      do lasu, dużo spacerowaliśmy i rozmawialiśmy. Mąż w dalszym ciągu przepraszał
      za swoje zachowanie i za to, że przesadził z alkoholem, że nigdy już do tego
      nie dopuści. Rozmawialiśmy długo i otwarcie. Obydwoje mówiliśmy sobie co nam
      się nie podoba i co chcielibyśmy zmienić. Poruszaliśmy różne kwestie naszego
      małżeństwa, a przede wszystkim rozmawialiśmy o wyprowadzce od jego rodziców.
      Mąż mówił, że co do tego domku do wynajęcia to sprawa jest pewna na 100%, jak
      tylko w przyszłym miesiącu wróci z zagranicy jego właściciel podpiszemy umowę
      wynajmu. Z mężem spędziliśmy miło czas. Przyznam, że po tej naszej szczerej
      rozmowie, po tym jak mąż się otworzył przede mną ulżyło mi. I na nowo
      odzyskałam nadzieję, że będzie dobrze
      • kitek_maly Re: niedziela 29.07.07, 16:31
        no i fajnie :)
        trzymam kciuki!
        • pati_31 kitek_maly 29.07.07, 16:51
          > no i fajnie :)
          > trzymam kciuki!
          DZIĘKI
          • ela_anna Re: kitek_maly 29.07.07, 17:34
            gdzies tam miedzy 24,07/07 umiescilam swoje zdanie na ten temat,choc pisalam to
            dzis.Pewnie je odnajdziesz,jesli chcesz.Teraz uswaidomilam sobie ,ze Ty /z calym
            szacunkiem do Ciebie/wlasciwie zyjesz tylko jednym.Nie umiesz oderwac sie od
            swojego problemu i popatrzec na to z dystansem.Siedzisz bezustannie przed komp
            od wielu dni i na nowo analizujesz wszystko od poczatku.Uwolnij sie od
            tego,znajdz zajecie ,ktore pozwoli Ci normalnie funkcjonowac,wyjdz na
            spacer,jesli trzeba wybierz sie do psychologa,rob cos,nie czekaj ,ze ktos cos za
            Ciebie zrobi.Otrzasnij sie ,bo wpadniesz w depresje,nerwice.Jestes młoda.Nikt za
            Ciebie nie przezyje Twojego zycia.Usmiechnij sie i znajdz radosc
            zycia,niekoniecznie z mezem.Naucz sie zyc tak zebys byla szczesliwa.Zycze Ci
            wszystkiego dobrego
            • pati_31 Re: ela_anna 29.07.07, 18:02
              > Siedzisz bezustannie przed komp od wielu dni i na nowo analizujesz
              > wszystko od poczatku.
              nie siedzę ciągle przed kompem, mam chwilę wolnego więc jestem. Ogólnie duże
              przebywam po za domem, spacery z pieskiem, jeżdże rowerem albo bawię się z małą
              siostrzenicą. A po drugie nie analizuję wszystkiego od nowa tylko dopisuję ciąg
              dalszy wydażeń.

              > Zycze Ci wszystkiego dobrego
              DZIĘKUJĘ :)
      • green_land Re: niedziela 29.07.07, 18:20
        Bo będzie, jeżeli oboje tego chcecie:)
        O Ciebie jestem spokojna, że postąpisz właściwie, ale musisz uważać ma męża, bo
        może osiąść na laurach i wrócić do starych nawyków, to bardzo częste.
        Uzgodnijcie między sobą, że kłótnie owszem, ale bez wrzasków, obrażania,
        wyzwisk, pretensji. Tylko fakty. Że problemy rozwiązujecie od razu ewentualnie
        nazajutrz, nie wmiatacie ich pod dywan. Ty wysłuchujesz jego żalów nie
        przerywajć, potem on Twoich. Potem zaś po kolei o nich dyskutujecie. To będzie
        trudne, ale przeciez nie niemożliwe.

        Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki!!!
        • summerwine Re: niedziela 29.07.07, 22:30
          jednak kobiety musze miec jaja
          ,,,,,,,,,,,,,,,,
          trzymamy kciuki My forumowy KLAN
      • tina10121 Re: niedziela 30.07.07, 09:47
        Gratuluje, dopięłaś swego(prawie),jesteś dzielna,brawo!!
        Zycze powodzenia dla Was.
        • cycek27 do pati 31.07.07, 09:11
          mam nadzieję że to już koniec twoich problemów życiowych choć to dopiero
          początek dobrej drogi

          oby wam się poukładało jak się należy

          napisz kiedyś jak i co się skończyło

          \pozdrawiam cycek27
    • pati_31 ciąg dalszy :( 31.07.07, 13:53
      Na dzień dzisiejszy nie wiem jak będzie, nie wiem co myśleć. Po miło spędzonej
      niedzieli myślałam, że wszystko jest na dobrej drodze. Niestety już wieczorem w
      niedzielę męża zachowanie sprawiło, że moje dobre myśli zostały pohamowane.
      Otóż jak mąż po mile spędzonych 5 godzinach, odwiózł mnie do domu mojego taty,
      pojechał do siebie i jak się później okazało „wylądował” u kolegi. Ten kolega
      dzwonił do męża jak byliśmy razem, mąż powiedział mi, że nie ma zamiaru do
      niego jechać, bo ma go daleko gdzieś, a po drugie nie ma benzyny i kasy, aby ją
      kupić. Przykro mi się zrobiło, że mąż powiedział mi co innego a zrobił zupełnie
      co innego. Przykro mi się zrobiło, że po wspólnych chwilach od razu pojechał do
      kolegi. I to jakiego kolegi! A po drugie nie jestem zadowolona z tego, że mąż
      utrzymuje z tym chłopakiem kontakt. I mąż o tym doskonale wie. A dlaczego nie
      chcę aby się „kumplowali”? ... dlatego, że ten chłopak nie ma dobrego wpływu na
      męża, według mnie nie ma w sobie żadnych pozytywnych wartości. Otóż jest
      młodszy od męża o 4 lata, jest żonaty (z wpadki) ale nie o to mi chodzi tylko o
      to, że teraz jego młodsza żona zajmuje się dzieckiem a on jak nie pracuje to
      pije, żona nie ma w nim żadnego wsparcia, sama zajmuje się 10 miesięcznym
      synem, a mąż jej nawet pije wódkę z własnym ojcem. Parę razy widziałam jak ten
      chłopak pod wpływem alkoholu z papierosem w ręku brał to dziecko na ręce, dla
      mnie to jest nie do pomyślenia ... co to za mąż i ojciec?
      Wczoraj mąż znów przyjechał do mnie, zaprosił mnie na obiad na mieście.
      Ucieszyłam się. W pewnym momencie mówi mi, że był na piwie z kolegą a innego
      dnia z drugim. I spytał mnie czy dziś może iść wieczorem na piwo z tym kolegą,
      co był poprzednio. Nie ukrywam, że się zdenerwowałam, bo ja chcę aby było miło
      abyśmy doszli wreszcie do porozumienia a on mi mówi że był dwukrotnie na piwie
      i dziś też chciałby iść. Nie no! To ja siedzę w domu taty i myślę co dalej a on
      w tym czasie dwa razy był w barze na piwie z kolegami i chce iść poraz trzeci.
      A jak już pisałam, mówiłam mężowi, że jeśli chce aby było między nami dobrze to
      m.in. musi ograniczyć alkohol. A on mi mówi o barze, piwie z kolegą co wiąże
      się z alkoholem. Aż wreszcie ze spokojniej rozmowy wywiązała się kłótnia.
      Kazałam aby odwiózł mnie do dom, wyszłam z samochodu mówiąc mu, że widocznie
      nic nie zrozumiał i że skoro tak chce to trudno bo ja nie mam zamiaru tak łatwo
      ulec. On powiedział, że chce abym wróciła i jedynie co może mi obiecać to, to
      że będzie dobrze. Tyle !! Powiedziałam mu, że dla mnie to za mało, za mało same
      puste obiecanki. On powiedział, że nie chce mi nic obiecywać bo jak później
      przyjdzie co do czego to będę łapała go za słowo, że „obiecałeś mi to a nie
      spełniasz tego”. Zdenerwowałam się, wyszłam z samochodu i poszłam do domu i tak
      zakończyło się nasze spotkanie. Godzinę później zadzwonił i powiedział, że
      dołoży wszelkich starań aby było jak najlepiej. Teraz jestem od nowa podłamana
      sytuacją, bo nie tego oczekiwałam.
    • li_lah Re: KONIEC małżeństwa?? - długie 31.07.07, 17:00
      jego ojciec ma racje.dobrze wie co to za skur..wiel. i wcale sie nie dziwie, ze
      go tępi.twoj mąż jest nienormalny. nie widze waszej przyszlosci w zadnym
      wypadku.. rozwiedz sie.rozwod to nie koniec swiata. poczujesz ulgę. powodzenia
      • myszz Re: KONIEC małżeństwa?? - długie 31.07.07, 17:04
        przynajmniej mówi, ze mu zalezy
        • ade165 Re: KONIEC małżeństwa?? - długie 31.07.07, 17:52
          Uuu..slowa-slowami, a czyny-czynymi..

          Wspolczuje Ci naprawde Pati i zal mi Cie...

          Przez moment myslalam, ze Twoj maz przemyslal sobie pare rzyczy i naprawde chce
          sie zmienic, ale jak widac on jest calkowicie niedojrzaly emocjonalnie i jego
          slowa, obietnice sa poprostu "puste"....

          Zastanow sie czy chcesz cale zycie spedzic z takim "mezem"..., czy masz ochote
          na to aby np. gdziekolwiek idac z nim uwazac na niego, pilnowac niczym matka
          wlasne dziecko?? Chyba nie o to chodzi..

          Jego pytania typu: czy moze isc na piwo to ewidentny dowod na to, ze on nic z
          tego wszytskiego nie zrozumial..

          Pati trzymaj sie....Szkoda Cie dla takiego dup..ka..
          Pozdrawiam..
      • pati_31 li_lah 31.07.07, 20:35
        > jego ojciec ma racje.dobrze wie co to za skur..wiel. i wcale sie nie dziwie,
        > że go tępi.
        jasne ... tylko jest taka sprawa, że teść tępi go od małego, bo jeśli uważnie
        czytałaś/czytałeś moje posty to powinnaś/powinieneś widzieć, że mój teść to
        były alkoholik i że tępił tak wszystkie swoje dzieci, jedna z szwagierek
        przeżyła depresję. A teściowa w pewnym momencie (w przeszłości) życzyła mu
        śmierci tylko dlatego aby zakończyć z nim męki
    • pati_31 wtorek :( 31.07.07, 20:28
      dzisiejsze nasze spotkanie też nie odniosło konkretnych efektów. Jeszcze w
      niedzielę wieczorem pisał, że zrobi dosłownie wszystko co możliwe aby mnie nie
      stracić, a dziś (po 2 dniach) mówi co innego, dziś powiedział abym do niego
      wróciła ale bezwarunkowo, czyli od tak sobie, bez żadnego ustalania konkretów.
      Powiedziałam mężowi że tym razem na puste obiecanki nie wrócę a tym bardziej na
      zasadzie bezwarunkowego powrotu.
      • szszpk1 Re: wiesz, ze ci kibicuje 31.07.07, 23:07
        ... ale sprawa robi sie wg mnie beznadziejna. Powiedziec, ze ten typ zachowuje
        sie jak gnojek, to malo. Zgadzam sie z dziewczynami, ze szkoda ce dla takieg
        faceta, szkoda ciebie jak czlowieka, twojej godnosci i inteligencji, ktora masz.
        Wiem, ze jestes zalamana i bardzo wspolczuje, ale chyba zacznij sobie pomalenku
        wyobrazac zycie bez niego, bo jakos czarno to wiedze, o ile nie masz znowu
        wyladowac w powtarzajacym sie poraz trzeci bagnie... Pozdrawiam bardzo cieplo i
        sprobuj przyzwyczajac sie do mysli, ze moze nie zakonczyc sie to po Twojej
        mysli... Tata i siostra na pewno beda cie wspierac z calych sil, wiec akby
        przyszlo co do czego, dasz sobie rade!
        • pati_31 Re: wiesz, ze ci kibicuje 01.08.07, 16:07
          szczpk1 dziś jest o wiele lepiej, mąż z samego rana przyjechał (pewnie
          przemyślał wczoraj sprawę) i powiedział, że jest w stanie przyjąć wszystkie
          moje warunki abym tylko wróciła.
    • ela_anna Re: KONIEC małżeństwa?? - długie 31.07.07, 23:35
      wiesz Pati ,odnosze wrazenie,ze boisz sie zostac sama,za wszelką cenę zrobisz
      wszystko aby zatrzymac męża przy sobie...męża ,ktory nie zasługuje na to by być
      kochanym.Usprawiedliwiasz go ,tlumaczysz ,doszukujesz sie winnnych jego
      zachowania.On jest nieszczesliwy,biedny,niekochany,niedoceniany.Wpadasz z jednej
      skrajnosci w drugą.Chcesz go chronic,dac mu szanse ,miłosc,normalnosc,A on w
      zaleznosci od potrzeb ,nastroju,chwili mami Ci jakimis obietnicami.Ufasz
      ,wierzysz i masz nadzieje na przyszlosc-lepsza,piekniejsza.Czy wiesz jaka to
      bedzie przyszlosc?Ja nie wróżę nic dobrego,niestety...Zycze Ci odwagi w
      podejmowaniu decyzji i obiektywnej oceny sytuacji.Przepraszam jesli czymkolwiek
      Cie uraziłam
      • pati_31 Re: ela_anna 01.08.07, 16:20
        > wiesz Pati ,odnosze wrazenie,ze boisz sie zostac sama,za wszelką cenę zrobisz
        > wszystko aby zatrzymac męża przy sobie...męża
        zgodzę się z jednym, że owszem boję się samotności, że pozostanę sama i nie
        spełnią się moje marzenia: normalna rodzina i dzieci ... ale na pewno nie mam
        zamiaru za wszelką cenę zatrzymywać męża przy sobie, bo jakby tak było to już
        parę dni temu bym do niego wróciła. Codziennie mnie przeprasza, przyjeżdża,
        dzwoni, pisze na gg, wysyła sms z przeprosinami i z prośba abym wróciła i jakby
        faktycznie tak było, że za wszelką cenę chce go zatrzymać to bym już dawno
        wróciła ... a tak nie jest, wyznaczyłam pewne warunki i ich się trzymam i na
        pewno mnie nie omami byle czym, samymi obiecankami. Staram się być twarda i nie
        ustępliwa, powiedziałam mu czego oczekuję i dodałam ze jak nie jest w stanie
        temu sprostać to będzie najlepiej jak się rozstaniemy.

        > Czy wiesz jaka to bedzie przyszlosc?
        jak pewnie każdy nie znam swojej przyszłości

        > Ja nie wróżę nic dobrego,niestety...
        ale szansę zawsze trzeba dać, a jeśli ją zmarnuje to trudno, wtedy zacznę
        myśleć o przyszłości bez niego
        > Zycze Ci odwagi w podejmowaniu decyzji i obiektywnej oceny sytuacji.
        dziękuję

        > Przepraszam jesli czymkolwiek Cie uraziłam
        nie uraziłaś mnie niczym :)
        • mrowkojad2 Re: ela_anna 03.08.07, 15:35
          Czytam te wywody twoje i tu i na młodziutkich mężatkach i serio, ale ty
          naprawdę nie masz chyba nic innego do roboty, tylko siedzieć i dumać nad
          każdym słowem twojego męża, nad tym co zrobił, a czego nie zrobił, a potem
          relacjonować to na forum. IMHO twój mąż chyba nie dokońca wie, czego chce. Chce
          byc z tobą, ale z koleżkami zabawić się też by chciał, ale wie, że ty tego
          nielubisz, więc mówi ci po fakcie. Być może, jako DDA i człowiek, który nie ma
          innego wzorca, uważa, że to nie ma znaczenia, ale , sorry, ma. Co za pomysł,
          żeby upijać się i własnemu teściowi nawijać o problemach małżeńskich
          (wydumanych) z jego córką. Próbujesz męża bronić, opisujesz jego sms-y, ale sms
          to tylko krótkie zdanie, a za tym powinny iść czyny. Ja bym postawiła mężowi
          twarde warunki i ultimatum: albo wyprowadzka i koniec z chlaniem i koleżkami,
          albo adios amigo. Uwierz mi facetów jest wielu na tym świecie i naprawdę nie ma
          powodu aż tak się poświęcać dla kolesia, któreu średnio na tym zależy.
          Natomiast tobie życzę więcej wiary w siebie i znalezienia jakiegoś zajęcia,
          które chociaż trochę zepchnie na dalszy plan te problemy.
          • pati_31 Re: mrowkojad2 03.08.07, 16:47
            > Próbujesz męża bronić, opisujesz jego sms-y, ale sms
            > to tylko krótkie zdanie, a za tym powinny iść czyny.
            wiem o tym doskonale, już mu powiedziałam słowa słowami a czyny czynami, że mi
            zalezy na czynach a nie na pustych słowach, bo mówić można wiele.

            > Natomiast tobie życzę więcej wiary w siebie i znalezienia jakiegoś zajęcia,
            > które chociaż trochę zepchnie na dalszy plan te problemy.
            DZIĘKI
    • aminoe Re: 03.08.07, 14:17
      Pati, co u Ciebie? Wszystko w porządku? Napisz jak tam zmiany? Od poczatku
      wątku, trzymam za Ciebie kciuki. Pozdrawiam.

      • pati_31 Re: aminoe 03.08.07, 16:43
        Jak na razie wszystko na dobrej drodze, na początku jak się widywaliśmy po tej
        całej sytuacji to nasze rozmowy ze spokojnych przeistaczały się w kłótnie,
        teraz z perspektywy paru dni (prawie 2 tygodnie) nerwy trzymamy na wodzy i o
        wiele spokojniej rozmawiamy z sobą. Tak jak juz pisałam, że pod koniec sierpnia
        wynajmiemy domek i zamieszkamy wreszcie sami i zobaczymy wtedy jak nasze
        relacje będą wyglądały, bo jak na razie mieszkając pod dachem teściów, obydwoje
        jesteśmy kłębkiem nerwów i w ciągłym stresie.

        > Od oczatku wątku, trzymam za Ciebie kciuki. Pozdrawiam.
        serdeczne dzięki :)
    • pati_31 a ja głupia myślałam że już ok!! 04.08.07, 00:04
      wiecie co?! Dziś miarka się przebrała! Myślałam, że rzeczywiście wszystko
      zmierza ku dobremu, ale widocznie tak nie jest. ROZCZAROWANA jestem
      dzisiejszymi wydarzeniami. A wczoraj wieczorem mąż skruszony powiedział, że
      zrobi wszystko co chce abym tylko wróciła. A ja mu powiedziałam, że wrócę pod
      warunkiem, że :
      1. wyprowadzimy się od jego rodziców
      2. będzie więcej spędzał czasu ze mną,
      3. będziemy więcej z sobą rozmawiać – jak jest jakiś problem czy coś
      podobnego to dyskutujemy szczerze i otwarcie,
      4. „uważa” na alkohol
      5. nie każdy weekend przeznacza na nocne łowienie ryb
      czy tak wiele chciałam?? Wszystko jest do spełnienia bez najmniejszego
      problemu. A mąż owszem zgodził się ale dziś pojawił się problem „coś za coś”
      skoro ja mu dyktuje takie warunki (jak wyżej) to on też ma pewne spostrzeżenia
      co ja mam wykonywać, a mianowicie mąż prowadzi własną działalność i ja według
      niego mam sprzątać mu lokal. Przykro mi się zrobiło bo na to wygląda, że jego
      obowiązkiem jest tylko zarabianie kasy a do mnie należy cała reszta a teraz mam
      mu jeszcze jego „stanowisko” pracy sprzątać! A co najśmieszniejsze to
      posprzątać może sam swój lokal, co zajmie mu góra 15 min. Mało tego mąż
      powiedział, że będzie dawał mi kasę na co tylko chcę ale ... będzie miał konto
      na które będzie odprowadzał kasę ale ja nie będę miała pojęcia ile kasy bo
      nawet nie będę miała dostępu do tego konta, no i rzecz jasna nie będę miała
      pojęcia na co ją wydatkuje!!!! Dodał, że jeżeli zobaczy że będzie między nami
      dobrze się układało to wtedy być może mnie wtajemniczy w to „tajne konto”.
      Poczułam się okropnie tak jakby mi tylko na kasie zależało, tak jakbym jakiś
      test miala przechodzić. Poczułam się urażona. Odkąd nie pracuję nawet nie wołam
      od niego kasy na ubrania. Teraz szukam pracy, bo chcę stać się niezależna
      finansowo. A on z takim tekstem do mnie. Zaczął tłumaczyć, to na przykładzie
      swoich rodziców, że jego tato nie informował jego mamy ile zarobił itd. I on
      tez tak by chciał. Nie wiem, czemu ale poczułam się podle. Dodał, że to jest
      jego działalność i ma prawo część otrzymanego dochodu odprowadzać na „tajne
      konto” bez moje wiedzy. A dodam że ostatnio staraliśmy się o dotację aby mógł
      otworzyć tą swoja działalność, pomagałam mu w sprawach urzędowych, pomagałam
      pisać biznes plan, pisałam pisma do urzędów, aby otrzymać dotację trzeba mieć
      poręczycieli – więc moja siostra go poręczyła. A on teraz tak mi mówi!! Co za
      wdzięczność z jego strony! Pojechaliśmy do naszego domu, zawołał swoją mamę,
      aby ona mi potwierdziła, że tak faktycznie było, że nie miała pojęcia ile jej
      mąż zarabia. Teściowa potwierdziła, mąż z uśmiechem na twarzy zadowolony, że mi
      udowodnił iż mówił prawdę, a wtedy teściowa powiedziała mu, że owszem nie miała
      pojęcia ile jej mąż zarabiał, bo trzymał to w tajemnicy a jej z tego powodu
      było przykro, źle się z tym czuła. Na te słowa uśmiech z ust męża zszedł a
      pojawił się na moich, bo wreszcie teściowa stanęła po mojej stronie, co mojego
      męża zdenerwowało, bo pewnie tego się nie spodziewał. A gdy teściowa
      dowiedziała się, że jej synek planuje mieć „tajne konto” od razu spytała po co
      to, na to mąż „na moją czarną godzinę”!!!! Nie wiedziałam co mam robić
      załamać ręce a czy śmiać się z tego jego „czarnej godziny”. Teściowa była tego
      samego zdania co ja, że w małżeństwie budżet powinien być wspólny beż żadnego
      chomikowania kasy po kątach bez wiedzy drugiego współmałżonka. Wtedy mąż
      wypalił, że już jego brat przejechał się na swojej żonie, więc on też musi być
      ostrożny. Płakać mi się zachciało. Szkoda, że tego mi nie powiedział przed
      ślubem.

      Krótkie sprostowanie o co chodzi z tym jego bratem, a no o to, że po 3
      miesiącach znajomości z dziewczyną wpadł z nią i wzięli ślub, niedługo po
      ślubie małżeństwo się rozpadło, a jego eks żona dużo kasy od niego wyciągnęła.

      Nie wytrzymałam po tym jak mąż tak krótko skomentował „bo już mój brat się
      przejechał na swojej żonie, która go oskubała”. Własnym uszom nie mogłam
      uwierzyć, że coś takiego mój mąż odniósł do naszego małżeństwa!! Tak jakby mnie
      porównywał do eks-żony swojego brata, a zapewniam że w 100% jestem odwrotnością
      jej. A następnie mąz wstał i spytał czy zostaję a czy ma mnie odwieźć do domu
      taty, bo jest umówiony na ryby z kolegą. Moja złość sięgnęła zenitu!! Wstałam
      i przy teściowej powiedziałam, że mam daleko w dup... jego pieniądze, a skoro
      jest umówiony to nie będę mu przeszkadzała. Poczym wyszłam z domu, wyszedł za
      mną z zamiarem odwiezienia mnie, a ja mu powiedziałam żeby się nie fatygował,
      że dam sobie radę sama bez niego. I poszłam, a on biegł za mną ulicą, dogonił
      mnie i powiedział że mnie odwiezie a ja na to aby zostawił mnie w świętym
      spokoju, że sam nie wie czego chce, niby zgadza się na moje warunki itd. a
      wymyśla swoje idiotyzmy „tajne konta”. Powiedziałam mu, że skoro boi się tak o
      własną kasę to niech sobie ją w dup... wsadzi bo ja nawet złotówki od niego nie
      chcę. I dodałam, że jeśli uważa że jestem taka sama jak eks żona jego brata to
      jest skończonym idiotą, a skoro tak uważa to widocznie mnie nie zna, mimo iż
      jesteśmy z sobą 9 lat!! Kazałam mu się wrócić, powiedziałam że wolę przejść się
      piechota do domu (10km bo akurat autobusu o tej godzinie nie było) aniżeli
      naciągać go na koszta związane z odwiezieniem mnie (paliwo), powiedziałam mu
      żeby te pieniążki które miałby przeznaczyć na paliwo aby mnie odwieźć ulokował
      już w banku na tym „tajnym koncie” przynajmniej parę groszy już będzie miał na
      tą „czarną godzinę”. Poczym odwróciłam się i poszłam przed siebie. Była godz.
      21.30 już się robiło dość ciemno a ja szłam 10 km do domu piechota skrótami
      przez pola i koło lasu. Zła byłam okropnie, ale za to jaka odważna.
      Mam nadzieję że jednak znajdę pracę i to jak najszybciej, bo chcę mieć zajęcie
      wtedy przestanę tak dużo myśleć, bo mi już „czacha” paruje, a przede wszystkim
      być niezależna finansowo bo od niego złamanego grosza nie wezmę!!
      • candy24 Re: a ja głupia myślałam że już ok!! 04.08.07, 10:34
        przeczytałam Twoja historię i uważam że powinnaś olać męża bynajmniej na jakiś
        czas, wiem ze mi łatwo powiedzieć ale pomyśl co będzie za kilka lat gdy pojawi
        się dziecko wtedy ono będzie świadkiem kłótni i jeśli znowu coś mu odbije
        ciężko będzie odejść bo będzie dziecko. on teraz zachowuje sie jak
        rozpieszczony dzieciak, sam nie wie czego chce. znajdz sobie prace i spróbuj
        ułożyć sobie życie bez niego, może zmądrzeje i sie miedzy wami ułoży.
        • pati_31 Re: candy24 04.08.07, 13:46
          > znajdz sobie prace i spróbuj ułożyć sobie życie bez niego,
          > może zmądrzeje i sie miedzy wami ułoży.
          I tak mam zamiar zrobić.
      • green_land Re: a ja głupia myślałam że już ok!! 04.08.07, 10:55
        Kopnij go w zadek, bo prędzej czy później będziesz miała i tak powyżej uszu. Po
        co marnować resztę życia przez jakiegoś idiotę, który traktuje Cię jak pasozyta.
      • krakoma Re: a ja głupia myślałam że już ok!! 04.08.07, 12:51
        twoja naiwnosc bardzo mnie irytuje.
        skoro nadal z nim jestes to znaczy, ze zaslugujesz na takie traktowanie
      • babcia_kasi Re: a ja głupia myślałam że już ok!! 04.08.07, 16:15
        Pati!Pati!Pati!
        Ręce opadają...
        <<Myślałam, że rzeczywiście wszystko
        > zmierza ku dobremu,>>
        Ty nawet nie MYŚLISZ, że zmierza ku dobremu, Ty pragniesz, Twoje serce się spieszy, żeby już był koniec stresu, żebyście się pogodzili...Ale to złudzenie.
        Zrób sobie bilans waszego związku-czy zobaczysz, że jest ciągle gorzej?Że on coraz więcej z metod swojego taty stosuje, bo to jego pierwowzór? A jaki ma być, jeżeli nasiąknął takim życiem, takim sposobem reagowania, traktowania kobiety itd.?Czy on zobaczył w sobie jakieś błędy?Czy byliście u psychologa?Przecież on nie wie, o co chodzi.I prawdopodobnie nigdy się nie dowie, bo jemu ta wiedza nie jest potrzebna, osiąga swoje innymi sposobami.
        Zrób sobie przerwę w swoim związku.Niech Twoje serce tak nie galopuje, daj teraz pierwszeństwo rozumowi.
        Ja bym Ci też radziła, tak jak tu ktoś już pisał-wyjechać za granicę do pracy, spokojnie ocenić, zdystansować się do problemu.
        Może on Cię kocha i nawet wszystko rzuci i pojedzie za Tobą z miłości?
        A może posłucha siebie i swojego taty, który (na pewno!)uważa, że baba ma robić, co chłop każe, wyjechała, to sama sobie przes...ła! I koniec!
        A wtedy będziesz wiedzieć:
        1.zostaję, będę co roku więcej znosić i ustępować (bo dogadać się w tym układzie chorym nie da), będziemy mieli dziecko, będzie nawet trochę szczęścia i radości, a potem już tylko równia pochyła w dół i czeka Cię typowe małżeństwo w przemocy.
        Ale nie tak od razu, kochana, to się dzieje "milimetr po milimetrze", dopiero za kilka lat widać rezultaty i nie będziesz miała dużego pola manewru.
        2.Oddalam się od niego, jemu zależy, idzie na terapię (DDA, przemoc wobec kobiety, w tej chwili próbuje przemocy finansowej, mówiąc fachowo), potem oboje na małżeńską terapię, wtedy macie duże szanse, ale nie pewność.
        3.Żyjesz sama kilka tygodni, miesięcy, uświadamiasz sobie, że wchodziłaś w bagno i już tego nie chcesz.Podoba Ci się inne życie, może inny mężczyzna.
        ---------------------------------------------------------------------
        Nie chcę robić "wyliczanki" jak dalece zrezygnowałaś z siebie (jakie masz marzenia?), na jakie upokorzenia się zgodziłas i z jaką cudowną wiarą gotowa jesteś wchodzić bez ratunku (psycholog!)w ten układ bez przyszłości.
        Nie słuchaj tu rad "prawdziwych mężczyzn", wmawiających Ci winę.Ty jesteś normalna, pełna dobrej woli, tylko (jeszcze!) masz poczucie godności.





        zr
    • ewik_75 czy długo jeszcze zamierzasz się łudzić? 04.08.07, 13:25
      człowiek, którego poślubiłaś jest kompletnie niedojrzały i nawet nie rozumie
      całej tej sytuacji. przeprasza, bo wydaje mu się, ze tak trzeba i wypada.
      ale nie rozumie, zA co i dlaczego przeprasza.
      potem idzie na ryby z kolegami i czeka, co będzie.

      Pati - z tego już nic nie będzie. nie łudź się i nie trać czasu.

      moim zdaniem zostały Ci do zrobienia dwie rzeczy.
      1/ znaleźć pracę. szybko
      2/ złożyć pozew o rozwód.

      powodzenia.
      • pati_31 Re:ewik_75 04.08.07, 13:51
        > moim zdaniem zostały Ci do zrobienia dwie rzeczy.
        > 1/ znaleźć pracę. szybko
        > 2/ złożyć pozew o rozwód.
        Jak na razie skupiam się na pkt.nr 1
        Szukam pracy i mam nadzieję, że znajdę a wtedy stanę się niezależna finansowo,
        stanę na własne nogi po za tym będę miała zajęcie i oderwę się od tych
        problemów, poznam nowych ludzi i wreszcie zacznę żyć tak jak powinnam.
        • candy24 do pati 04.08.07, 13:58
          daj znać jak Ci sie układa
          • szszpk1 Re: jak tam? 06.08.07, 21:28
            sie masz?
            • aminoe Re: jak tam? 07.08.07, 12:44
              Pati, pisz! Pozdrawiam.

              • szszpk1 Re: przedtem bylas codziennie, a teraz??? 07.08.07, 23:02
                • pati_31 Re:szszpk1 08.08.07, 15:56
                  masz wiadomość na poczcie gazetowej
                  • tina10121 Re:szszpk1 08.08.07, 16:12
                    my tez chcemy wiedziec co sie dzieje:)
                    • anna11233 Re:szszpk1 12.08.07, 22:55
                      napisz Pati jak sie sprawy mają.
                      Trzymam kciuki!
    • dodkowska Re: KONIEC małżeństwa?? - długie 12.08.07, 23:03
      myslałam ze ja mam zle ale widze ze ty masz gorzej
      • pati_31 Re:dodkowska 17.08.07, 01:11
        > myslałam ze ja mam zle ale widze ze ty masz gorzej

        dzięki za pocieszenie
    • muck Re: KONIEC małżeństwa?? - długie 21.08.07, 14:03
      i jak Pati? napisz co u Ciebie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka