pati_31 niedziela 29.07.07, 16:12 Dziś mąż zrobił mi niespodziankę i przyjechał rano. Przeprosił moich bliskich za swoje zachowanie, poszliśmy razem do kościoła i pojechaliśmy na przejażdżkę do lasu, dużo spacerowaliśmy i rozmawialiśmy. Mąż w dalszym ciągu przepraszał za swoje zachowanie i za to, że przesadził z alkoholem, że nigdy już do tego nie dopuści. Rozmawialiśmy długo i otwarcie. Obydwoje mówiliśmy sobie co nam się nie podoba i co chcielibyśmy zmienić. Poruszaliśmy różne kwestie naszego małżeństwa, a przede wszystkim rozmawialiśmy o wyprowadzce od jego rodziców. Mąż mówił, że co do tego domku do wynajęcia to sprawa jest pewna na 100%, jak tylko w przyszłym miesiącu wróci z zagranicy jego właściciel podpiszemy umowę wynajmu. Z mężem spędziliśmy miło czas. Przyznam, że po tej naszej szczerej rozmowie, po tym jak mąż się otworzył przede mną ulżyło mi. I na nowo odzyskałam nadzieję, że będzie dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
ela_anna Re: kitek_maly 29.07.07, 17:34 gdzies tam miedzy 24,07/07 umiescilam swoje zdanie na ten temat,choc pisalam to dzis.Pewnie je odnajdziesz,jesli chcesz.Teraz uswaidomilam sobie ,ze Ty /z calym szacunkiem do Ciebie/wlasciwie zyjesz tylko jednym.Nie umiesz oderwac sie od swojego problemu i popatrzec na to z dystansem.Siedzisz bezustannie przed komp od wielu dni i na nowo analizujesz wszystko od poczatku.Uwolnij sie od tego,znajdz zajecie ,ktore pozwoli Ci normalnie funkcjonowac,wyjdz na spacer,jesli trzeba wybierz sie do psychologa,rob cos,nie czekaj ,ze ktos cos za Ciebie zrobi.Otrzasnij sie ,bo wpadniesz w depresje,nerwice.Jestes młoda.Nikt za Ciebie nie przezyje Twojego zycia.Usmiechnij sie i znajdz radosc zycia,niekoniecznie z mezem.Naucz sie zyc tak zebys byla szczesliwa.Zycze Ci wszystkiego dobrego Odpowiedz Link Zgłoś
pati_31 Re: ela_anna 29.07.07, 18:02 > Siedzisz bezustannie przed komp od wielu dni i na nowo analizujesz > wszystko od poczatku. nie siedzę ciągle przed kompem, mam chwilę wolnego więc jestem. Ogólnie duże przebywam po za domem, spacery z pieskiem, jeżdże rowerem albo bawię się z małą siostrzenicą. A po drugie nie analizuję wszystkiego od nowa tylko dopisuję ciąg dalszy wydażeń. > Zycze Ci wszystkiego dobrego DZIĘKUJĘ :) Odpowiedz Link Zgłoś
green_land Re: niedziela 29.07.07, 18:20 Bo będzie, jeżeli oboje tego chcecie:) O Ciebie jestem spokojna, że postąpisz właściwie, ale musisz uważać ma męża, bo może osiąść na laurach i wrócić do starych nawyków, to bardzo częste. Uzgodnijcie między sobą, że kłótnie owszem, ale bez wrzasków, obrażania, wyzwisk, pretensji. Tylko fakty. Że problemy rozwiązujecie od razu ewentualnie nazajutrz, nie wmiatacie ich pod dywan. Ty wysłuchujesz jego żalów nie przerywajć, potem on Twoich. Potem zaś po kolei o nich dyskutujecie. To będzie trudne, ale przeciez nie niemożliwe. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
summerwine Re: niedziela 29.07.07, 22:30 jednak kobiety musze miec jaja ,,,,,,,,,,,,,,,, trzymamy kciuki My forumowy KLAN Odpowiedz Link Zgłoś
tina10121 Re: niedziela 30.07.07, 09:47 Gratuluje, dopięłaś swego(prawie),jesteś dzielna,brawo!! Zycze powodzenia dla Was. Odpowiedz Link Zgłoś
cycek27 do pati 31.07.07, 09:11 mam nadzieję że to już koniec twoich problemów życiowych choć to dopiero początek dobrej drogi oby wam się poukładało jak się należy napisz kiedyś jak i co się skończyło \pozdrawiam cycek27 Odpowiedz Link Zgłoś
pati_31 ciąg dalszy :( 31.07.07, 13:53 Na dzień dzisiejszy nie wiem jak będzie, nie wiem co myśleć. Po miło spędzonej niedzieli myślałam, że wszystko jest na dobrej drodze. Niestety już wieczorem w niedzielę męża zachowanie sprawiło, że moje dobre myśli zostały pohamowane. Otóż jak mąż po mile spędzonych 5 godzinach, odwiózł mnie do domu mojego taty, pojechał do siebie i jak się później okazało „wylądował” u kolegi. Ten kolega dzwonił do męża jak byliśmy razem, mąż powiedział mi, że nie ma zamiaru do niego jechać, bo ma go daleko gdzieś, a po drugie nie ma benzyny i kasy, aby ją kupić. Przykro mi się zrobiło, że mąż powiedział mi co innego a zrobił zupełnie co innego. Przykro mi się zrobiło, że po wspólnych chwilach od razu pojechał do kolegi. I to jakiego kolegi! A po drugie nie jestem zadowolona z tego, że mąż utrzymuje z tym chłopakiem kontakt. I mąż o tym doskonale wie. A dlaczego nie chcę aby się „kumplowali”? ... dlatego, że ten chłopak nie ma dobrego wpływu na męża, według mnie nie ma w sobie żadnych pozytywnych wartości. Otóż jest młodszy od męża o 4 lata, jest żonaty (z wpadki) ale nie o to mi chodzi tylko o to, że teraz jego młodsza żona zajmuje się dzieckiem a on jak nie pracuje to pije, żona nie ma w nim żadnego wsparcia, sama zajmuje się 10 miesięcznym synem, a mąż jej nawet pije wódkę z własnym ojcem. Parę razy widziałam jak ten chłopak pod wpływem alkoholu z papierosem w ręku brał to dziecko na ręce, dla mnie to jest nie do pomyślenia ... co to za mąż i ojciec? Wczoraj mąż znów przyjechał do mnie, zaprosił mnie na obiad na mieście. Ucieszyłam się. W pewnym momencie mówi mi, że był na piwie z kolegą a innego dnia z drugim. I spytał mnie czy dziś może iść wieczorem na piwo z tym kolegą, co był poprzednio. Nie ukrywam, że się zdenerwowałam, bo ja chcę aby było miło abyśmy doszli wreszcie do porozumienia a on mi mówi że był dwukrotnie na piwie i dziś też chciałby iść. Nie no! To ja siedzę w domu taty i myślę co dalej a on w tym czasie dwa razy był w barze na piwie z kolegami i chce iść poraz trzeci. A jak już pisałam, mówiłam mężowi, że jeśli chce aby było między nami dobrze to m.in. musi ograniczyć alkohol. A on mi mówi o barze, piwie z kolegą co wiąże się z alkoholem. Aż wreszcie ze spokojniej rozmowy wywiązała się kłótnia. Kazałam aby odwiózł mnie do dom, wyszłam z samochodu mówiąc mu, że widocznie nic nie zrozumiał i że skoro tak chce to trudno bo ja nie mam zamiaru tak łatwo ulec. On powiedział, że chce abym wróciła i jedynie co może mi obiecać to, to że będzie dobrze. Tyle !! Powiedziałam mu, że dla mnie to za mało, za mało same puste obiecanki. On powiedział, że nie chce mi nic obiecywać bo jak później przyjdzie co do czego to będę łapała go za słowo, że „obiecałeś mi to a nie spełniasz tego”. Zdenerwowałam się, wyszłam z samochodu i poszłam do domu i tak zakończyło się nasze spotkanie. Godzinę później zadzwonił i powiedział, że dołoży wszelkich starań aby było jak najlepiej. Teraz jestem od nowa podłamana sytuacją, bo nie tego oczekiwałam. Odpowiedz Link Zgłoś
li_lah Re: KONIEC małżeństwa?? - długie 31.07.07, 17:00 jego ojciec ma racje.dobrze wie co to za skur..wiel. i wcale sie nie dziwie, ze go tępi.twoj mąż jest nienormalny. nie widze waszej przyszlosci w zadnym wypadku.. rozwiedz sie.rozwod to nie koniec swiata. poczujesz ulgę. powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
myszz Re: KONIEC małżeństwa?? - długie 31.07.07, 17:04 przynajmniej mówi, ze mu zalezy Odpowiedz Link Zgłoś
ade165 Re: KONIEC małżeństwa?? - długie 31.07.07, 17:52 Uuu..slowa-slowami, a czyny-czynymi.. Wspolczuje Ci naprawde Pati i zal mi Cie... Przez moment myslalam, ze Twoj maz przemyslal sobie pare rzyczy i naprawde chce sie zmienic, ale jak widac on jest calkowicie niedojrzaly emocjonalnie i jego slowa, obietnice sa poprostu "puste".... Zastanow sie czy chcesz cale zycie spedzic z takim "mezem"..., czy masz ochote na to aby np. gdziekolwiek idac z nim uwazac na niego, pilnowac niczym matka wlasne dziecko?? Chyba nie o to chodzi.. Jego pytania typu: czy moze isc na piwo to ewidentny dowod na to, ze on nic z tego wszytskiego nie zrozumial.. Pati trzymaj sie....Szkoda Cie dla takiego dup..ka.. Pozdrawiam.. Odpowiedz Link Zgłoś
pati_31 li_lah 31.07.07, 20:35 > jego ojciec ma racje.dobrze wie co to za skur..wiel. i wcale sie nie dziwie, > że go tępi. jasne ... tylko jest taka sprawa, że teść tępi go od małego, bo jeśli uważnie czytałaś/czytałeś moje posty to powinnaś/powinieneś widzieć, że mój teść to były alkoholik i że tępił tak wszystkie swoje dzieci, jedna z szwagierek przeżyła depresję. A teściowa w pewnym momencie (w przeszłości) życzyła mu śmierci tylko dlatego aby zakończyć z nim męki Odpowiedz Link Zgłoś
pati_31 wtorek :( 31.07.07, 20:28 dzisiejsze nasze spotkanie też nie odniosło konkretnych efektów. Jeszcze w niedzielę wieczorem pisał, że zrobi dosłownie wszystko co możliwe aby mnie nie stracić, a dziś (po 2 dniach) mówi co innego, dziś powiedział abym do niego wróciła ale bezwarunkowo, czyli od tak sobie, bez żadnego ustalania konkretów. Powiedziałam mężowi że tym razem na puste obiecanki nie wrócę a tym bardziej na zasadzie bezwarunkowego powrotu. Odpowiedz Link Zgłoś
szszpk1 Re: wiesz, ze ci kibicuje 31.07.07, 23:07 ... ale sprawa robi sie wg mnie beznadziejna. Powiedziec, ze ten typ zachowuje sie jak gnojek, to malo. Zgadzam sie z dziewczynami, ze szkoda ce dla takieg faceta, szkoda ciebie jak czlowieka, twojej godnosci i inteligencji, ktora masz. Wiem, ze jestes zalamana i bardzo wspolczuje, ale chyba zacznij sobie pomalenku wyobrazac zycie bez niego, bo jakos czarno to wiedze, o ile nie masz znowu wyladowac w powtarzajacym sie poraz trzeci bagnie... Pozdrawiam bardzo cieplo i sprobuj przyzwyczajac sie do mysli, ze moze nie zakonczyc sie to po Twojej mysli... Tata i siostra na pewno beda cie wspierac z calych sil, wiec akby przyszlo co do czego, dasz sobie rade! Odpowiedz Link Zgłoś
pati_31 Re: wiesz, ze ci kibicuje 01.08.07, 16:07 szczpk1 dziś jest o wiele lepiej, mąż z samego rana przyjechał (pewnie przemyślał wczoraj sprawę) i powiedział, że jest w stanie przyjąć wszystkie moje warunki abym tylko wróciła. Odpowiedz Link Zgłoś
ela_anna Re: KONIEC małżeństwa?? - długie 31.07.07, 23:35 wiesz Pati ,odnosze wrazenie,ze boisz sie zostac sama,za wszelką cenę zrobisz wszystko aby zatrzymac męża przy sobie...męża ,ktory nie zasługuje na to by być kochanym.Usprawiedliwiasz go ,tlumaczysz ,doszukujesz sie winnnych jego zachowania.On jest nieszczesliwy,biedny,niekochany,niedoceniany.Wpadasz z jednej skrajnosci w drugą.Chcesz go chronic,dac mu szanse ,miłosc,normalnosc,A on w zaleznosci od potrzeb ,nastroju,chwili mami Ci jakimis obietnicami.Ufasz ,wierzysz i masz nadzieje na przyszlosc-lepsza,piekniejsza.Czy wiesz jaka to bedzie przyszlosc?Ja nie wróżę nic dobrego,niestety...Zycze Ci odwagi w podejmowaniu decyzji i obiektywnej oceny sytuacji.Przepraszam jesli czymkolwiek Cie uraziłam Odpowiedz Link Zgłoś
pati_31 Re: ela_anna 01.08.07, 16:20 > wiesz Pati ,odnosze wrazenie,ze boisz sie zostac sama,za wszelką cenę zrobisz > wszystko aby zatrzymac męża przy sobie...męża zgodzę się z jednym, że owszem boję się samotności, że pozostanę sama i nie spełnią się moje marzenia: normalna rodzina i dzieci ... ale na pewno nie mam zamiaru za wszelką cenę zatrzymywać męża przy sobie, bo jakby tak było to już parę dni temu bym do niego wróciła. Codziennie mnie przeprasza, przyjeżdża, dzwoni, pisze na gg, wysyła sms z przeprosinami i z prośba abym wróciła i jakby faktycznie tak było, że za wszelką cenę chce go zatrzymać to bym już dawno wróciła ... a tak nie jest, wyznaczyłam pewne warunki i ich się trzymam i na pewno mnie nie omami byle czym, samymi obiecankami. Staram się być twarda i nie ustępliwa, powiedziałam mu czego oczekuję i dodałam ze jak nie jest w stanie temu sprostać to będzie najlepiej jak się rozstaniemy. > Czy wiesz jaka to bedzie przyszlosc? jak pewnie każdy nie znam swojej przyszłości > Ja nie wróżę nic dobrego,niestety... ale szansę zawsze trzeba dać, a jeśli ją zmarnuje to trudno, wtedy zacznę myśleć o przyszłości bez niego > Zycze Ci odwagi w podejmowaniu decyzji i obiektywnej oceny sytuacji. dziękuję > Przepraszam jesli czymkolwiek Cie uraziłam nie uraziłaś mnie niczym :) Odpowiedz Link Zgłoś
mrowkojad2 Re: ela_anna 03.08.07, 15:35 Czytam te wywody twoje i tu i na młodziutkich mężatkach i serio, ale ty naprawdę nie masz chyba nic innego do roboty, tylko siedzieć i dumać nad każdym słowem twojego męża, nad tym co zrobił, a czego nie zrobił, a potem relacjonować to na forum. IMHO twój mąż chyba nie dokońca wie, czego chce. Chce byc z tobą, ale z koleżkami zabawić się też by chciał, ale wie, że ty tego nielubisz, więc mówi ci po fakcie. Być może, jako DDA i człowiek, który nie ma innego wzorca, uważa, że to nie ma znaczenia, ale , sorry, ma. Co za pomysł, żeby upijać się i własnemu teściowi nawijać o problemach małżeńskich (wydumanych) z jego córką. Próbujesz męża bronić, opisujesz jego sms-y, ale sms to tylko krótkie zdanie, a za tym powinny iść czyny. Ja bym postawiła mężowi twarde warunki i ultimatum: albo wyprowadzka i koniec z chlaniem i koleżkami, albo adios amigo. Uwierz mi facetów jest wielu na tym świecie i naprawdę nie ma powodu aż tak się poświęcać dla kolesia, któreu średnio na tym zależy. Natomiast tobie życzę więcej wiary w siebie i znalezienia jakiegoś zajęcia, które chociaż trochę zepchnie na dalszy plan te problemy. Odpowiedz Link Zgłoś
pati_31 Re: mrowkojad2 03.08.07, 16:47 > Próbujesz męża bronić, opisujesz jego sms-y, ale sms > to tylko krótkie zdanie, a za tym powinny iść czyny. wiem o tym doskonale, już mu powiedziałam słowa słowami a czyny czynami, że mi zalezy na czynach a nie na pustych słowach, bo mówić można wiele. > Natomiast tobie życzę więcej wiary w siebie i znalezienia jakiegoś zajęcia, > które chociaż trochę zepchnie na dalszy plan te problemy. DZIĘKI Odpowiedz Link Zgłoś
aminoe Re: 03.08.07, 14:17 Pati, co u Ciebie? Wszystko w porządku? Napisz jak tam zmiany? Od poczatku wątku, trzymam za Ciebie kciuki. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
pati_31 Re: aminoe 03.08.07, 16:43 Jak na razie wszystko na dobrej drodze, na początku jak się widywaliśmy po tej całej sytuacji to nasze rozmowy ze spokojnych przeistaczały się w kłótnie, teraz z perspektywy paru dni (prawie 2 tygodnie) nerwy trzymamy na wodzy i o wiele spokojniej rozmawiamy z sobą. Tak jak juz pisałam, że pod koniec sierpnia wynajmiemy domek i zamieszkamy wreszcie sami i zobaczymy wtedy jak nasze relacje będą wyglądały, bo jak na razie mieszkając pod dachem teściów, obydwoje jesteśmy kłębkiem nerwów i w ciągłym stresie. > Od oczatku wątku, trzymam za Ciebie kciuki. Pozdrawiam. serdeczne dzięki :) Odpowiedz Link Zgłoś
pati_31 a ja głupia myślałam że już ok!! 04.08.07, 00:04 wiecie co?! Dziś miarka się przebrała! Myślałam, że rzeczywiście wszystko zmierza ku dobremu, ale widocznie tak nie jest. ROZCZAROWANA jestem dzisiejszymi wydarzeniami. A wczoraj wieczorem mąż skruszony powiedział, że zrobi wszystko co chce abym tylko wróciła. A ja mu powiedziałam, że wrócę pod warunkiem, że : 1. wyprowadzimy się od jego rodziców 2. będzie więcej spędzał czasu ze mną, 3. będziemy więcej z sobą rozmawiać – jak jest jakiś problem czy coś podobnego to dyskutujemy szczerze i otwarcie, 4. „uważa” na alkohol 5. nie każdy weekend przeznacza na nocne łowienie ryb czy tak wiele chciałam?? Wszystko jest do spełnienia bez najmniejszego problemu. A mąż owszem zgodził się ale dziś pojawił się problem „coś za coś” skoro ja mu dyktuje takie warunki (jak wyżej) to on też ma pewne spostrzeżenia co ja mam wykonywać, a mianowicie mąż prowadzi własną działalność i ja według niego mam sprzątać mu lokal. Przykro mi się zrobiło bo na to wygląda, że jego obowiązkiem jest tylko zarabianie kasy a do mnie należy cała reszta a teraz mam mu jeszcze jego „stanowisko” pracy sprzątać! A co najśmieszniejsze to posprzątać może sam swój lokal, co zajmie mu góra 15 min. Mało tego mąż powiedział, że będzie dawał mi kasę na co tylko chcę ale ... będzie miał konto na które będzie odprowadzał kasę ale ja nie będę miała pojęcia ile kasy bo nawet nie będę miała dostępu do tego konta, no i rzecz jasna nie będę miała pojęcia na co ją wydatkuje!!!! Dodał, że jeżeli zobaczy że będzie między nami dobrze się układało to wtedy być może mnie wtajemniczy w to „tajne konto”. Poczułam się okropnie tak jakby mi tylko na kasie zależało, tak jakbym jakiś test miala przechodzić. Poczułam się urażona. Odkąd nie pracuję nawet nie wołam od niego kasy na ubrania. Teraz szukam pracy, bo chcę stać się niezależna finansowo. A on z takim tekstem do mnie. Zaczął tłumaczyć, to na przykładzie swoich rodziców, że jego tato nie informował jego mamy ile zarobił itd. I on tez tak by chciał. Nie wiem, czemu ale poczułam się podle. Dodał, że to jest jego działalność i ma prawo część otrzymanego dochodu odprowadzać na „tajne konto” bez moje wiedzy. A dodam że ostatnio staraliśmy się o dotację aby mógł otworzyć tą swoja działalność, pomagałam mu w sprawach urzędowych, pomagałam pisać biznes plan, pisałam pisma do urzędów, aby otrzymać dotację trzeba mieć poręczycieli – więc moja siostra go poręczyła. A on teraz tak mi mówi!! Co za wdzięczność z jego strony! Pojechaliśmy do naszego domu, zawołał swoją mamę, aby ona mi potwierdziła, że tak faktycznie było, że nie miała pojęcia ile jej mąż zarabia. Teściowa potwierdziła, mąż z uśmiechem na twarzy zadowolony, że mi udowodnił iż mówił prawdę, a wtedy teściowa powiedziała mu, że owszem nie miała pojęcia ile jej mąż zarabiał, bo trzymał to w tajemnicy a jej z tego powodu było przykro, źle się z tym czuła. Na te słowa uśmiech z ust męża zszedł a pojawił się na moich, bo wreszcie teściowa stanęła po mojej stronie, co mojego męża zdenerwowało, bo pewnie tego się nie spodziewał. A gdy teściowa dowiedziała się, że jej synek planuje mieć „tajne konto” od razu spytała po co to, na to mąż „na moją czarną godzinę”!!!! Nie wiedziałam co mam robić załamać ręce a czy śmiać się z tego jego „czarnej godziny”. Teściowa była tego samego zdania co ja, że w małżeństwie budżet powinien być wspólny beż żadnego chomikowania kasy po kątach bez wiedzy drugiego współmałżonka. Wtedy mąż wypalił, że już jego brat przejechał się na swojej żonie, więc on też musi być ostrożny. Płakać mi się zachciało. Szkoda, że tego mi nie powiedział przed ślubem. Krótkie sprostowanie o co chodzi z tym jego bratem, a no o to, że po 3 miesiącach znajomości z dziewczyną wpadł z nią i wzięli ślub, niedługo po ślubie małżeństwo się rozpadło, a jego eks żona dużo kasy od niego wyciągnęła. Nie wytrzymałam po tym jak mąż tak krótko skomentował „bo już mój brat się przejechał na swojej żonie, która go oskubała”. Własnym uszom nie mogłam uwierzyć, że coś takiego mój mąż odniósł do naszego małżeństwa!! Tak jakby mnie porównywał do eks-żony swojego brata, a zapewniam że w 100% jestem odwrotnością jej. A następnie mąz wstał i spytał czy zostaję a czy ma mnie odwieźć do domu taty, bo jest umówiony na ryby z kolegą. Moja złość sięgnęła zenitu!! Wstałam i przy teściowej powiedziałam, że mam daleko w dup... jego pieniądze, a skoro jest umówiony to nie będę mu przeszkadzała. Poczym wyszłam z domu, wyszedł za mną z zamiarem odwiezienia mnie, a ja mu powiedziałam żeby się nie fatygował, że dam sobie radę sama bez niego. I poszłam, a on biegł za mną ulicą, dogonił mnie i powiedział że mnie odwiezie a ja na to aby zostawił mnie w świętym spokoju, że sam nie wie czego chce, niby zgadza się na moje warunki itd. a wymyśla swoje idiotyzmy „tajne konta”. Powiedziałam mu, że skoro boi się tak o własną kasę to niech sobie ją w dup... wsadzi bo ja nawet złotówki od niego nie chcę. I dodałam, że jeśli uważa że jestem taka sama jak eks żona jego brata to jest skończonym idiotą, a skoro tak uważa to widocznie mnie nie zna, mimo iż jesteśmy z sobą 9 lat!! Kazałam mu się wrócić, powiedziałam że wolę przejść się piechota do domu (10km bo akurat autobusu o tej godzinie nie było) aniżeli naciągać go na koszta związane z odwiezieniem mnie (paliwo), powiedziałam mu żeby te pieniążki które miałby przeznaczyć na paliwo aby mnie odwieźć ulokował już w banku na tym „tajnym koncie” przynajmniej parę groszy już będzie miał na tą „czarną godzinę”. Poczym odwróciłam się i poszłam przed siebie. Była godz. 21.30 już się robiło dość ciemno a ja szłam 10 km do domu piechota skrótami przez pola i koło lasu. Zła byłam okropnie, ale za to jaka odważna. Mam nadzieję że jednak znajdę pracę i to jak najszybciej, bo chcę mieć zajęcie wtedy przestanę tak dużo myśleć, bo mi już „czacha” paruje, a przede wszystkim być niezależna finansowo bo od niego złamanego grosza nie wezmę!! Odpowiedz Link Zgłoś
candy24 Re: a ja głupia myślałam że już ok!! 04.08.07, 10:34 przeczytałam Twoja historię i uważam że powinnaś olać męża bynajmniej na jakiś czas, wiem ze mi łatwo powiedzieć ale pomyśl co będzie za kilka lat gdy pojawi się dziecko wtedy ono będzie świadkiem kłótni i jeśli znowu coś mu odbije ciężko będzie odejść bo będzie dziecko. on teraz zachowuje sie jak rozpieszczony dzieciak, sam nie wie czego chce. znajdz sobie prace i spróbuj ułożyć sobie życie bez niego, może zmądrzeje i sie miedzy wami ułoży. Odpowiedz Link Zgłoś
pati_31 Re: candy24 04.08.07, 13:46 > znajdz sobie prace i spróbuj ułożyć sobie życie bez niego, > może zmądrzeje i sie miedzy wami ułoży. I tak mam zamiar zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
green_land Re: a ja głupia myślałam że już ok!! 04.08.07, 10:55 Kopnij go w zadek, bo prędzej czy później będziesz miała i tak powyżej uszu. Po co marnować resztę życia przez jakiegoś idiotę, który traktuje Cię jak pasozyta. Odpowiedz Link Zgłoś
krakoma Re: a ja głupia myślałam że już ok!! 04.08.07, 12:51 twoja naiwnosc bardzo mnie irytuje. skoro nadal z nim jestes to znaczy, ze zaslugujesz na takie traktowanie Odpowiedz Link Zgłoś
babcia_kasi Re: a ja głupia myślałam że już ok!! 04.08.07, 16:15 Pati!Pati!Pati! Ręce opadają... <<Myślałam, że rzeczywiście wszystko > zmierza ku dobremu,>> Ty nawet nie MYŚLISZ, że zmierza ku dobremu, Ty pragniesz, Twoje serce się spieszy, żeby już był koniec stresu, żebyście się pogodzili...Ale to złudzenie. Zrób sobie bilans waszego związku-czy zobaczysz, że jest ciągle gorzej?Że on coraz więcej z metod swojego taty stosuje, bo to jego pierwowzór? A jaki ma być, jeżeli nasiąknął takim życiem, takim sposobem reagowania, traktowania kobiety itd.?Czy on zobaczył w sobie jakieś błędy?Czy byliście u psychologa?Przecież on nie wie, o co chodzi.I prawdopodobnie nigdy się nie dowie, bo jemu ta wiedza nie jest potrzebna, osiąga swoje innymi sposobami. Zrób sobie przerwę w swoim związku.Niech Twoje serce tak nie galopuje, daj teraz pierwszeństwo rozumowi. Ja bym Ci też radziła, tak jak tu ktoś już pisał-wyjechać za granicę do pracy, spokojnie ocenić, zdystansować się do problemu. Może on Cię kocha i nawet wszystko rzuci i pojedzie za Tobą z miłości? A może posłucha siebie i swojego taty, który (na pewno!)uważa, że baba ma robić, co chłop każe, wyjechała, to sama sobie przes...ła! I koniec! A wtedy będziesz wiedzieć: 1.zostaję, będę co roku więcej znosić i ustępować (bo dogadać się w tym układzie chorym nie da), będziemy mieli dziecko, będzie nawet trochę szczęścia i radości, a potem już tylko równia pochyła w dół i czeka Cię typowe małżeństwo w przemocy. Ale nie tak od razu, kochana, to się dzieje "milimetr po milimetrze", dopiero za kilka lat widać rezultaty i nie będziesz miała dużego pola manewru. 2.Oddalam się od niego, jemu zależy, idzie na terapię (DDA, przemoc wobec kobiety, w tej chwili próbuje przemocy finansowej, mówiąc fachowo), potem oboje na małżeńską terapię, wtedy macie duże szanse, ale nie pewność. 3.Żyjesz sama kilka tygodni, miesięcy, uświadamiasz sobie, że wchodziłaś w bagno i już tego nie chcesz.Podoba Ci się inne życie, może inny mężczyzna. --------------------------------------------------------------------- Nie chcę robić "wyliczanki" jak dalece zrezygnowałaś z siebie (jakie masz marzenia?), na jakie upokorzenia się zgodziłas i z jaką cudowną wiarą gotowa jesteś wchodzić bez ratunku (psycholog!)w ten układ bez przyszłości. Nie słuchaj tu rad "prawdziwych mężczyzn", wmawiających Ci winę.Ty jesteś normalna, pełna dobrej woli, tylko (jeszcze!) masz poczucie godności. zr Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 czy długo jeszcze zamierzasz się łudzić? 04.08.07, 13:25 człowiek, którego poślubiłaś jest kompletnie niedojrzały i nawet nie rozumie całej tej sytuacji. przeprasza, bo wydaje mu się, ze tak trzeba i wypada. ale nie rozumie, zA co i dlaczego przeprasza. potem idzie na ryby z kolegami i czeka, co będzie. Pati - z tego już nic nie będzie. nie łudź się i nie trać czasu. moim zdaniem zostały Ci do zrobienia dwie rzeczy. 1/ znaleźć pracę. szybko 2/ złożyć pozew o rozwód. powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
pati_31 Re:ewik_75 04.08.07, 13:51 > moim zdaniem zostały Ci do zrobienia dwie rzeczy. > 1/ znaleźć pracę. szybko > 2/ złożyć pozew o rozwód. Jak na razie skupiam się na pkt.nr 1 Szukam pracy i mam nadzieję, że znajdę a wtedy stanę się niezależna finansowo, stanę na własne nogi po za tym będę miała zajęcie i oderwę się od tych problemów, poznam nowych ludzi i wreszcie zacznę żyć tak jak powinnam. Odpowiedz Link Zgłoś
anna11233 Re:szszpk1 12.08.07, 22:55 napisz Pati jak sie sprawy mają. Trzymam kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
dodkowska Re: KONIEC małżeństwa?? - długie 12.08.07, 23:03 myslałam ze ja mam zle ale widze ze ty masz gorzej Odpowiedz Link Zgłoś
pati_31 Re:dodkowska 17.08.07, 01:11 > myslałam ze ja mam zle ale widze ze ty masz gorzej dzięki za pocieszenie Odpowiedz Link Zgłoś
muck Re: KONIEC małżeństwa?? - długie 21.08.07, 14:03 i jak Pati? napisz co u Ciebie Odpowiedz Link Zgłoś