Dodaj do ulubionych

z dzisiejszego wprost - smutne

24.06.03, 12:48
www.wprost.pl/ar/?O=45703
słabo mi jak takie rzeczy czytam :( ktoś nam tu próbuje na siłę coś wmówić...
chyba "wprost" stał się tubą propagandową środowisk typu LPR :(
Obserwuj wątek
    • mantha Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 13:14
      Dla mnie to jest o tyle smutne, ze niestety w dzisiejszym swiecie malo realna
      jest szansa, ze bede mogla z dziką radoscia porzucic prace na rzecz
      WYCHOWYWANIA dzieci i zajmowania sie domem. Jest to moje marzenie.
    • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 13:41
      antonina_74 napisała:

      > słabo mi jak takie rzeczy czytam :( ktoś nam tu próbuje na siłę coś wmówić...
      > chyba "wprost" stał się tubą propagandową środowisk typu LPR :(

      Nie rozumiem, dlaczego zrobiło się Tobie słabo.
      Dlatego, że kobiety wolą być w domu i wychowywać dzieci?

      Pozdrawiam,
      • Gość: wybredna Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: *.krapkowice.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 13:47
        Ja również chcę przerwać pracę i wychowywać swoje dziecko do 3 roku życia.
        Smutne jest to,że artykuł faworyzuje kobiety chcące przerwać pracę i zajmować
        sie dziećmi i niejako narzuca myśl,ze pozostałe są samolubne i nie mają
        racji.Brak tu spojrzenia z drugiej strony.
        • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 15:04
          Gość portalu: wybredna napisał(a):

          > Ja również chcę przerwać pracę i wychowywać swoje dziecko do 3 roku życia.
          > Smutne jest to, że artykuł faworyzuje kobiety chcące przerwać pracę i
          > zajmować sie dziećmi i niejako narzuca myśl,ze pozostałe są samolubne i nie
          > mają racji. Brak tu spojrzenia z drugiej strony.

          Nie odniosłem wrażenia że chodzi tu o faworyzowanie kobiet chcących przerwać
          pracę i zajmować sie dziećmi. Wymowa artkułu jest moim zdaniem nieco inna.
          Chodzi o to, że walczący o równouprawnienie kobiet zawsze podkreślali, że
          kobieta jest zmuszana do przebywania w domu i pozbawiana szans rozwoju i
          kariery. A okazuje się, że mająć wybór kobiety same decydują się na zajmowanie
          się domem i dziećmi.

          "Natury nie da się oszukać..." :))))))))

          Pozdrawiam serdecznie,
          • dorotka1970 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 15:14
            Nie do konca sie zgodze. Piszac, ze kobiety same majac wybor decyduja sie na
            pozostanie w domu poddajesz sie manipulacji tego artykulu. Jest ona bardzo
            subtelna, ale jest. Gdyby napisali, ze 59% Szwedek nie chce zostac w domu przy
            dzieciach wymowa bylaby inna. Ale napisano, ze AZ 41% chce! W Polsce to wciaz
            jest tylko 19%, ale podkreslone, ze narazie. Moim zdaniem to jest jedynie
            potwierdzenie, ze kobiety RZECZYWISCIE zaczynaja miec wybor. I super, bo o to
            chodzilo.

            Pozdrawiam,
            Dorotka
            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
            • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 15:26
              dorotka1970 napisała:

              > Nie do konca sie zgodze. Piszac, ze kobiety same majac wybor decyduja sie na
              > pozostanie w domu poddajesz sie manipulacji tego artykulu. Jest ona bardzo
              > subtelna, ale jest. Gdyby napisali, ze 59% Szwedek nie chce zostac w domu
              > przy dzieciach wymowa bylaby inna. Ale napisano, ze AZ 41% chce! W Polsce to
              > wciaz jest tylko 19%, ale podkreslone, ze narazie.

              Pomijając wyniki niemieckie sama subtelnie manipulujesz... :))))))

              Pozdrawiam serdecznie,
              • dorotka1970 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 15:29
                Dobry jestes :-)))))

                --------
                Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • antonina_74 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 15:54
          Gość portalu: wybredna napisał(a):

          > Ja również chcę przerwać pracę i wychowywać swoje dziecko do 3 roku życia.
          > Smutne jest to,że artykuł faworyzuje kobiety chcące przerwać pracę i zajmować
          > sie dziećmi i niejako narzuca myśl,ze pozostałe są samolubne i nie mają
          > racji.Brak tu spojrzenia z drugiej strony.


          O no o to mi chodziło! Nie pamietam czy w wersji online tez jest rozkoszniutki
          akapit o "rozmontowywaniu" rodziny przez te wredne egoistyczne feministki - w
          druku jest :(
          Fajnie ze Ty i inne dziewczyny chcecie wychowywac dzieci w domu, ale sa setki
          kobiet ktore nie chca - i czemu nas ponizac???
          Antonina
          pracujaca (czesciowo) mama
          3,5 letniego Kuby
          i Zosi w brzuszku (26. tydzień)
    • Gość: grogreg Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: 212.160.165.* 24.06.03, 13:50
      Tia, kto ma inne zdanie niz siostry feministki automatycznie staje sie
      czlonkiem LPR ? W taki razie prosze na mnie pisac per Panie Przewodniczacy LPR.

      A wracajac do treści. Co jest w tym zlego ze kobieta pracuje w domu i przy
      wychowaniu dzieci? Czy jest to uwlaczajace dla kobiety? Czy czyni ja to gorsza?

      Mysle ze zrodlem najwiekszej dyskryminacji kobiet sa srodowiska feministyczne.
      To one glosza ze kobiecosc to ulomnosc.
      • niedzwiedziczka Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 13:56
        Zgadzam się z grogregiem. Największym wrogiem kobiet
        zawsze były... kobiety. Jak czytam niektóre artykuły
        Kingi Dunin o niesprawiedliwości, że mężczyźni nie moga
        karmić piersią itd. (dla feministek wie, że to
        przejaskrawianie, żeby uwypuklić problem), a w ogóle, to
        powinniśmy się zamienić rolami, to robi mi się słabo. Bo
        to od razu stawia kobiety, którym odpowiada tradycyjny
        model rodziny, na stanowisku V kolumny, albo chociaż
        ofiar życiowych podporządkowanych samcom alfa.
        Feministkom to chyba w ogóle nie przychodzi do głowy, że
        te kobiety SAME wybierają taki model życia. I to jest ich
        święte prawo.
        • mary_ann Re: z dzisiejszego wprost - smutne 25.06.03, 17:51
          Przyłączam się sercem i umysłem do klubu grogrega i niedźwiedziczki.
          A tak swoją drogą, Szanowne Panie i Paniowie, dyskutujemy tu sobie w tym miłym
          inteligenckim grajdołku o wyborze między pracą (oczywiście satysfakcjonującą w
          każdym calu :-) a zajmowaniem się domem. Może warto się jednak przez chwilę
          choćby zastanowić, jaki procent Polek (czy też i przedstawicielek innych
          nacji), proszę Szanownego Państwa, stoi rzeczywiście przed TAKIM wyborem?? Czy
          jesteś pewna, ,Antonino, że gdybyś stała osiem godzin dziennie w fabrycznej
          hali przy łomoczącej maszynie i np. nawijała przędzę na_co_tam za 700 zł
          miesięcznie, to wyniki powyższego sondażu także uznałabyś za manipulację ze
          strony LPR?


          Z pozdrowieniami
          Mary_ann (co ma akurat b. ciekawą pracę - choć mniej, niz przebywanie z Małymi
          Ludźmi własnego autorstwa:-)
      • dorotka1970 Re: kwalifikowanie i definicje... 24.06.03, 14:13
        Gość portalu: grogreg napisał(a):

        > Tia, kto ma inne zdanie niz siostry feministki automatycznie staje sie
        > czlonkiem LPR ? W taki razie prosze na mnie pisac per Panie Przewodniczacy
        LPR.
        -------> Bardzo jestem ciekawa jak definiujesz feministki. A jeszcze bardziej
        jestem ciekawa jak MNIE zakwalifikujesz: 1. Jestem feministka, bo lezy mi na
        sercu los kobiet, ktore sa wykorzystywane, ktorym nie pozwala sie na
        dokonywanie zyciowych wyborow BO SA KOBIETAMI, ktorym wycina sie lechtaczki,
        zeby nie przyszlo im do glowy ze mozna miec przyjemnosc z seksu itd. itd.
        2. Obecnie nie pracuje, prasuje mezowi koszule, bo go kocham, on gotuje, bo
        lubi itd. itd.
        A wiec slucham...

        > A wracajac do treści. Co jest w tym zlego ze kobieta pracuje w domu i przy
        > wychowaniu dzieci? Czy jest to uwlaczajace dla kobiety? Czy czyni ja to
        gorsza?
        --------> Nie, nie czyni to NIKOGO gorszym, takze mezczyzny. To jest po prostu
        praca. Kazdy cos robi. CHODZI O PRAWO WYBORU, a nie przymus siedzenia w domu z
        powodu plci, ktorej nie mozemy sobie wybrac.

        > Mysle ze zrodlem najwiekszej dyskryminacji kobiet sa srodowiska
        feministyczne. To one glosza ze kobiecosc to ulomnosc.
        --------> Nie wiem, co masz na mysli pod pojeciem "srodowiska feministyczne".
        Mysle, ze mezczyzni nie zauwazyli ewolucji feminizmu na przestrzeni ostatnich
        100 lat. A raczej nie chca zauwazyc. Nikt juz nie pali stanikow. Nikt przy
        zdrowych zmyslach (a glupkow jakiejkolwiek plci nie nalezy sluchac, a tym
        bardziej slepo nasladowac) nie uwaza dzisiaj, ze kobieta jest lepsza od
        mezczyzny. Niestety wciaz nie mozna powiedziec, ze nikt nie uwaza mezczyzn za
        lepszych od kobiet. Kobieta jest inna niz facet. Tak samo jak facet rasy
        czarnej jest inny niz facet rasy bialej. Ale inna to nie znaczy uposledzona,
        gorsza, wymagajaca nieustannej pomocy i porady w kwestii tego jak ma zyc. I to
        jest wlasnie uwlaczajace godnosci kobiety i proba udowodnienia jej, ze jest
        gorsza, proba osmieszenia.

        Feminizm, jak kazdy ruch ma swoje extrema. Nie lubie fanatyzmu w zadnej
        postaci, bo takowy zawsze jest niebezpieczny. Ale nie zgadzam sie z takim
        szufladkowaniem feminizmu jakie ma miejsce w tym kraju.

        Pozdrawiam,
        Dorota
        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • Gość: noida Re: kwalifikowanie i definicje... IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 14:46
          Chciałam tylko zauważyć, że kobietom nie wycina się łechtaczek dlatego, żeby
          nie miały przyjemności z seksu. To, że w kulturze Europy Zachodniej czy
          Ameryki Północnej przyjemny seks jest najważniejszą (prawie) czynnością
          życiową i rządzi nią zasada "każdy ma prawo do orgazmu", to jeszcze nie
          znaczy, że tak jest na całym świecie. Kobietom wycina się łechtaczki z powodów
          głównie tradycyjnych i kulturowych. Co oczywiście nie oznacza, że w pełni
          popieram ten preceder.
          Chciałabym też jeszcze zauważyć, że żyjemy w kulturze, w której normą są
          okaleczenia typu: operacje plastyczne, operacje zmiany płci oraz wszelakiego
          rodzaju piercingi i tatuaże. Sami to sobie robimy i jakoś nikt się nie burzy...
          • dorotka1970 Re: kwalifikowanie i definicje... 24.06.03, 14:59
            Gość portalu: noida napisał(a):

            > Chciałam tylko zauważyć, że kobietom nie wycina się łechtaczek dlatego, żeby
            > nie miały przyjemności z seksu. To, że w kulturze Europy Zachodniej czy
            > Ameryki Północnej przyjemny seks jest najważniejszą (prawie) czynnością
            > życiową i rządzi nią zasada "każdy ma prawo do orgazmu", to jeszcze nie
            > znaczy, że tak jest na całym świecie. Kobietom wycina się łechtaczki z
            powodów
            > głównie tradycyjnych i kulturowych. Co oczywiście nie oznacza, że w pełni
            > popieram ten preceder.
            -----> Nie moge uwierzyc, ze naprawde kobieta moze napisac cos takiego!!!
            Dla twojej informacji: lechtaczka jest JEDYNYM organem CZLOWIEKA (przy okazji,
            tylko kobiety takowy maja, gdybys nie wiedziala), ktorego zadaniem jest
            JEDYNIE dostarczanie przyjemnosci. Nie pelni ona ZADNEJ innej funkcji.
            Oczywiscie, ze sa to wzgledy kulturowe. Tak samo jak bandazowanie niemowlakom-
            dziewczynkom nozek w Chinach, zeby nie urosly. Uwazasz, ze te okaleczenia sa
            rownoznaczne z wykonywaniem operacji plastycznych?!!! Nie w pelni popierasz
            ten proceder, powiadasz. Moze w 50%? A moze w 68%? I dlaczego uwazasz,
            ze "prawo do orgazmu" to cos zlego? Orgazm nie jest zgodny z natura? Mozesz mi
            to wyjasnic?

            > Chciałabym też jeszcze zauważyć, że żyjemy w kulturze, w której normą są
            > okaleczenia typu: operacje plastyczne, operacje zmiany płci oraz wszelakiego
            > rodzaju piercingi i tatuaże. Sami to sobie robimy i jakoś nikt się nie
            burzy...
            -----> Twoj swiat jest bardzo prosty, pogratulowac spokojnych snow. Do jednego
            wora wrzucilas operacje, plastyczne, zmiany plci, piercing... To naprawde
            wszystko jedno twoim zdaniem? Czy znasz powody wykonywania tych zabiegow i
            operacji? Powinnismy ich zabronic? Szkodzi ci, ze ktos ma kolczyk w pepku? A
            moze, ze jest szczesliwy, bo ludzie nie wytykaja go na ulicy z powodu zbyt
            duzego nosa? Wiesz, co to jest operacja zmiany plci i z jakimi problemami sie
            wiaze? Naprawde uwazasz, ze ludzie decyduja sie na nia dla kapraysu, bo
            zachodnia cywilizacja jest taka zepsuta?
            A tak przy okazji, to piercing i tatuaze sa baaaaaardzo rozpowszechnionym
            zjawiskiem w kulturach, ktore wycinaja lechtaczki. Moze w tej jednej kwestii
            zbladzili...

            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
            • aremo Re: kwalifikowanie i definicje... 24.06.03, 15:19
              Przede wszystkim nie zrozumiałaś rzeczy podstawowej, o której pisała Noida: o
              różnicach kulturowych. W Chinach bandażowało sie stopy kobiet , bo małe(nawet
              zdeformowane były uznawane za estetyczne). W naszej kulturze duży nos jest (jak
              wnioskuję z Twojego postu) mało estetyczny wiec dla Ciebie takie operacje są
              uzasadnione.W jednym z plemion afrykańskich kobiety tracą zdrowie zakładając na
              szyje obręcze, bo to jest dla nich estetyczne.U nas opalenizna jest uważana za
              estetyczna chociaż wiąże sie z niszczeniem skóry, chodzenie na szpilkach,że nie
              wspomnę o przekłuwaniu ciała(w Polsce jeszcze kilkanaście lat temu przekłuwano
              uszy dziewczynkom po I komunii choć wiązało sie to z bólem i zakażeniami , bo
              nie było tyle nowoczesnych metod co dziś). Pewne tradycje , obyczaje sa tak
              silnie zakorzenione,że trudno będzie je zmienić,ale te zabiegi "obrzezania" są
              faktycznie straszne. Tylko nie wiem czy jedynie feministki walczą o ich
              zaprzestanie. Lekarze z misji zaczęli robić szum wokół sprawy, bo w czasie
              takich zabiegów wskutek zakażeń umiera wiele kobiet.
              • dorotka1970 Re: kwalifikowanie i definicje... 24.06.03, 15:36
                aremo napisała:

                > Przede wszystkim nie zrozumiałaś rzeczy podstawowej, o której pisała Noida:
                > o różnicach kulturowych. W Chinach bandażowało sie stopy kobiet , bo małe
                > (nawet zdeformowane były uznawane za estetyczne).
                1. Uwazasz, ze wycinanie lechtaczki podyktowane jest wzgledami
                estetycznymi???!!! Latami nie gojaca sie rana, bol przy kazdym oddawaniu
                moczu, bol przy kazdym stosunku, rozrywanie nieudolnych szwow przy porodzie -
                to rzeczywiscie inna kultura, mozna sie zgodzic z ich poczuciem estetyki...
                Przy okazji, dzieki wysilkom ludzi na calym swiecie ta chlubna tradycja
                bandazowania nog prawie zanikla, a przynajmniej jest zakazana. Rzeczywiscie,
                wredni jestesmy, ze sie tak wtracamy.

                > Pewne tradycje , obyczaje sa tak silnie zakorzenione,że trudno będzie je
                > zmienić,ale te zabiegi "obrzezania" są faktycznie straszne. Tylko nie wiem
                > czy jedynie feministki walczą o ich zaprzestanie. Lekarze z misji zaczęli
                > robić szum wokół sprawy, bo w czasie takich zabiegów wskutek zakażeń umiera
                > wiele kobiet.
                To, ze cos jest trudne, nie oznacza, ze nalezy sie bezczynnie przygladac
                okrucienstwu, bo to inna kultura.

                --------
                Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                • aremo Re: kwalifikowanie i definicje... 24.06.03, 15:44
                  Naprawdę jeśli chodzi o manipulowanie jesteś mistrzynią.Napisałam,że zabiegi
                  obrzezania są straszne, natomiast pisząc o różnicach kulturowych wspomniałam
                  też o sprawach poczucia estetyki(to Ty pierwsza wspomniałas o bandażowaniu stóp
                  w Chinach co oburza Cię bardziej niz operacje plastyczne). Nie wmawiaj mi
                  rzeczy których nie napisałam .To ,że nie jestem wrzeszcząca i agresywna nie
                  znaczy ,że możesz prowadzic ze mną w ten sposób dyskusję. Napisałaś w którymś z
                  postów ,że uważasz sie za feministkę bo jesteś przeciwniczką wycinania
                  łachtaczek kobietom w Afryce.Jak przeczytałabyś bez emocji mój post też
                  zauważyłabyś ,że uważam to za straszny proceder,ale nie tylko feministki walczą
                  z nim(lekarze też).
                  • dorotka1970 Re: kwalifikowanie i definicje... 24.06.03, 15:55
                    aremo napisała:

                    > Naprawdę jeśli chodzi o manipulowanie jesteś mistrzynią.
                    Dziekuje, chociaz sie nie zgadzam :-)

                    > Napisałam,że zabiegi obrzezania są straszne,
                    A czy ja napisalam gdzies, ze sie nie zgadzasz?

                    > natomiast pisząc o różnicach
                    > kulturowych wspomniałam też o sprawach poczucia estetyki(to Ty pierwsza
                    > wspomniałas o bandażowaniu stóp w Chinach co oburza Cię bardziej niz
                    > operacje plastyczne).
                    Operacje plastyczne W OGOLE mnie nie oburzaja. Operacje plastyczne
                    przeprowadza sie ZA ZGODA pacjenta i nigdzie nie slyszalam o zmuszaniu kogos
                    do zrobienia sobie takiej operacji.

                    > Nie wmawiaj mi rzeczy których nie napisałam .To ,że nie jestem wrzeszcząca i
                    > agresywna nie znaczy ,że możesz prowadzic ze mną w ten sposób dyskusję.
                    Przyznam szczerze, ze nie mam pojecia o czym mowisz. Gdzie ja na ciebie
                    nawrzeszczalam? Gdzie ci cos wmawiam?

                    > Napisałaś w którymś z
                    > postów ,że uważasz sie za feministkę bo jesteś przeciwniczką wycinania
                    > łachtaczek kobietom w Afryce.
                    To baaaardzo duze uproszczenie. Ten proceder byl tylko jednym z przykladow.
                    Czy wiesz co oznacza skrot "itd."?

                    > Jak przeczytałabyś bez emocji mój post też
                    > zauważyłabyś ,że uważam to za straszny proceder,ale nie tylko feministki
                    > walczą z nim(lekarze też).
                    Nigdzie nie napisalam, ze tylko feministki.

                    Moze nie bierz wszystkiego tak bardzo do siebie? Jesli ktos ma uwagi do twojej
                    wypowiedzi, to moze niekoniecznie jest wrzeszczacym i agresywnym?

                    Pozdrawiam :-)
                    Dorotka
                    --------
                    Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                    • aremo Re: kwalifikowanie i definicje... 24.06.03, 16:34
                      dorotka1970 napisała:


                      >
                      > To baaaardzo duze uproszczenie. Ten proceder byl tylko jednym z przykladow.
                      > Czy wiesz co oznacza skrot "itd."?

                      Jeśli uważasz swoich wspóldyskutantów za półdebili(radzę zajrzeć na to co
                      napisałas Noidzie o obrzezaniu i oświecaniu czemu służy łechtaczka) to nie wiem
                      po co dyskutujesz.Wmówiłaś mi ,że obrzezanie zaliczyłam do praktyk związanych z
                      estetyką .A tak nie było. Bo pisałam o różnie pojmowanej estetyce w różnych
                      kulturach, a dopiero pod koniec o strasznych praktykach obrzezania. I jedno i
                      drugie zaliczyłam do silnie zakorzenionej obyczajowości.Widzisz różnicę?

                      >
                      > Moze nie bierz wszystkiego tak bardzo do siebie? Jesli ktos ma uwagi do
                      twojej
                      > wypowiedzi, to moze niekoniecznie jest wrzeszczacym i agresywnym?

                      Nic nie poradzę , ale to jak ktoś pisze dużo mówi mi o człowieku(skrzywienie
                      zawodowe:) Nadużywasz znaków interpunkcyjnych(??!!!), wyróżniasz SŁOWA. Nie bez
                      znaczenia jest ton i sposób zwracania sie do współdyskutanta ("czy wiesz co
                      oznacza itd"-próba umniejszenia przeciwnika i pokazania jego głupoty, dawanie
                      mu "dobrych rad" .Taki sposób zwracania się nie rokuje dobrej dalszej dyskusji.
                      • dorotka1970 Re: kwalifikowanie i definicje... 24.06.03, 16:44
                        aremo napisała:

                        > Jeśli uważasz swoich wspóldyskutantów za półdebili (radzę zajrzeć na to co
                        > napisałas Noidzie o obrzezaniu i oświecaniu czemu służy łechtaczka) to nie
                        > wiem po co dyskutujesz.
                        Naprawde uwazasz, ze jesli dziele sie swoja wiedza na jakis temat to uwazam
                        rozmowce za poldebila?

                        > Wmówiłaś mi ,że obrzezanie zaliczyłam do praktyk związanych z
                        > estetyką.
                        Mnie nikt nie jest w stanie nic wmowic. Moze mnie natomiast do czegos
                        przekonac. Widzisz roznice? Ja nie probowalam ci niczego wmawiac. Jesli ktos
                        zrozumial twoja wypowiedz inaczej niz chcialas to moze wystarczy mu wyjasnic o
                        co ci chodzilo zamiast probowac wywolac wojne?

                        > Nic nie poradzę , ale to jak ktoś pisze dużo mówi mi o człowieku(skrzywienie
                        > zawodowe:) Nadużywasz znaków interpunkcyjnych(??!!!), wyróżniasz SŁOWA. Nie
                        > bez znaczenia jest ton i sposób zwracania sie do współdyskutanta ("czy wiesz
                        > co oznacza itd"-próba umniejszenia przeciwnika i pokazania jego głupoty,
                        > dawanie mu "dobrych rad" .Taki sposób zwracania się nie rokuje dobrej
                        > dalszej dyskusji.

                        Staram sie wyrozniac slowa, ktore uwazam za wazne w swojej wypowiedzi. Nie
                        widze w tym nic zlego. Jesli cos mnie oburza lub baaaaardzo dziwi (ma prawo?)
                        uzywam ??!! Co w tym zlego? Nie wydaje mi sie, zebym ich naduzywala, ale wolno
                        ci miec swoje zdanie. Jesli moja wypowiedz skracasz tylko do przykladu o
                        lechtaczce to mam z tym problem, bo zmienia to jej sens. Troche sarkazmu to
                        jeszcze nie przestepstwo. Nie uwazam cie za glupka, ani innych osob, z ktorymi
                        dyskutuje. W momencie, kiedy uznaje kogos za glupka po prostu z nim nie
                        rozmawiam - syzyfowa praca.

                        Pozdrawiam,
                        Dorotka
                        --------
                        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                • Gość: noida Re: kwalifikowanie i definicje... IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 15:54
                  Wycinanie łechtaczki jest podyktowane MIĘDZY INNYMI względami estetycznymi.
                  Tak, nie musimy (a nawet nie możemy!) tolerować procederów zagrażających życiu
                  i zdrowiu innych ludzi, ale to nie znaczy, że musimy ich na siłę uszczęśliwiać
                  zabraniając im tego bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Takimi metodami to
                  chrześcijanie uświadamiali Indian w Ameryce Półudniowej w XVw. A jak któryś
                  nie zrozumiał, to go w niewolę. Oczywiście dla jego dobra, bo biedaczek taki
                  głupi i nie wie, co dla niego dobre...
                  • dorotka1970 Re: kwalifikowanie i definicje... 24.06.03, 16:04
                    Gość portalu: noida napisał(a):

                    > Wycinanie łechtaczki jest podyktowane MIĘDZY INNYMI względami estetycznymi.
                    > Tak, nie musimy (a nawet nie możemy!) tolerować procederów zagrażających
                    > życiu i zdrowiu innych ludzi, ale to nie znaczy, że musimy ich na siłę
                    > uszczęśliwiać zabraniając im tego bez jakiegokolwiek uzasadnienia.
                    1. To jest proceder zagrazajacy zyciu i zdrowiu ludzi.
                    2. Czy to nie jest wystarczajace uzasadnienie?

                    > Takimi metodami to
                    > chrześcijanie uświadamiali Indian w Ameryce Półudniowej w XVw. A jak któryś
                    > nie zrozumiał, to go w niewolę. Oczywiście dla jego dobra, bo biedaczek taki
                    > głupi i nie wie, co dla niego dobre...
                    1. Masz ciekawe skojarzenia. A jakimi metodami wedlug ciebie sa uswiadamiane
                    te kultury? Przypalani zywcem? Ktos tam kogos wiezi?

                    Poza tym chcialabym przypomniec (a moze uswiadomic niektorym), ze to wlasnie
                    glownie te okaleczone kobiety zwrocily sie z apelem o pomoc i zaprzestanie
                    tego uragajacego ludzkosci procederu.

                    Moze taki przyklad do was przemowi: gdyby w jakiejs kulturze obcinano dzieciom
                    jedna noge i jedna reke ze wzgledow tradycyjnych i estetycznych, tez
                    uwazalibyscie/uwazalybyscie, ze nalezy to uszanowac? Obciete konczyny zreszta
                    szybciej i latwiej sie goja...

                    Przyznam szczerze, ze nie sadzilam, ze w cywilizowanym kraju ludzie moga tego
                    nie rozumiec... Ale czlowiek sie uczy cale zycie.

                    Pozdrawiam
                    --------
                    Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                    • Gość: noida Re: kwalifikowanie i definicje... IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 16:21
                      Owszem, to jest wystarczający powód! Czy ty mogłabyś przeczytać to, co
                      napisałam? Ale ten proceder może być też przeprowadzany tak, że nie będzie
                      zagrażał życiu i zdrowiu i wtedy co? Też go mamy zabronić, bo jesteśmy lepsi,
                      mądrzejsi, europejscy i dorośli???
                      • Gość: noida Aha, i jeszcze jedno. IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 16:30
                        To, co nam wolno a czego nam nie wolno i o czym mamy prawo decydować sami jest
                        rzeczą bardzo względną, bardzo subtelną i prowokującą wiele dyskusji.
                        Najczęściej nie ma jednej racji. Ty mieszkasz zdaje się w Holandii, tak? Czy
                        mi się wydaje, czy w tym kraju jest dozwolona eutanazja? I uważasz, że jak to
                        się ma do kwestii wyboru? Jeśli człowiek chce umrzeć, w tym kraju mu się na to
                        pozwala ergo, jeśli chce, żeby mu obciąć nogę czy rękę też powinno mu się na
                        to pozwolić. Ja cały czas mówię o czymś, co jak sądzę jako feministka powinnaś
                        zaakeceptować- o prawie do WYBORU. Te małe dziewczynki nie mają prawa wyboru.
                        Ale jeśli by miały i wciąż decydowały się na obrzezanie? Czy wtedy też byś im
                        tego zabroniła? Ja nie popieram zmuszania nikogo do obcięcia sobie ręki czy
                        nogi. Ja mówię cały czas o różnicach kulturowych, które sprawiają, że w
                        jednych krajach np. w Japonii samobójstwo jest społecznie popierane i
                        zrozumiane, w innych jest ono potępiane i przynosi hańbę rodzinie, a w
                        jeszcze innych dopuszcza się eutanazję! Nie można zmusić Japończyków do
                        myślenia inaczej. Możemy pomóc kobietom w Afryce sprawiając, że będą one
                        decydowały o tym, czy chcą być obrzezane i gdzie, ale nie możemy im zabronić
                        się obrzezać! Nie mamy, jako europejczycy czy dorośli ludzie czy jak to tam
                        jeszcze uzasadaniać monopolu na prawdę. I dlatego właśnie uważam, że nie
                        możemy decydować, czy obrzezanie kobiet jest dobre czy złe.
                        • hal9000 Re: Aha, i jeszcze jedno. 24.06.03, 16:40
                          Gość portalu: noida napisał(a):

                          > Możemy pomóc kobietom w Afryce sprawiając, że będą one decydowały o tym, czy
                          > chcą być obrzezane i gdzie, ale nie możemy im zabronić się obrzezać!

                          Jasne, jeżeli one same będą chciały to OK.

                          A tak na marginesie...

                          Czy bedzie niestosowne z mojej strony jeżeli zapytam Ciebie jaki jest Twój
                          stosunek do Twojej łechtaczki?

                          Bo jak na przykład mam wielki sentyment do mojego małego przyjaciela... :))))

                          Dlaczego pytam? Bo mój stosunek do zagadnienia wynika z pewnego przerażenia
                          jakie doznaję, gdy pomyślę, że mogłoby mu się coś przydarzyć... :))))

                          Pozdrawiam serdecznie,
                          • drzazga1 Re: Aha, i jeszcze jedno. 24.06.03, 22:05
                            hal9000 napisał:

                            > Gość portalu: noida napisał(a):
                            >
                            > > Możemy pomóc kobietom w Afryce sprawiając, że będą one decydowały o tym, c
                            > zy chcą być obrzezane i gdzie, ale nie możemy im zabronić się obrzezać!
                            >
                            > Jasne, jeżeli one same będą chciały to OK.

                            O ile to by dotyczyło dorosłych kobiet, nie dzieci. Jeżeli się mylę, proszę
                            mnie poprawić, ale czytałam kiedyś wywiad z Waris Dirie i ona przyznała, że
                            jako kilkuletnia dziewczynka prosiła matkę, żeby poddano ja temu "zabiegowi".
                            Tyle, że nie zdawała sobie kompletnie sprawy, na czym on polega - rozmowa na
                            ten temat jest zupełnym tabu, dziewczynkom wmawia się, że bez tego nie bedą,
                            cytuję: "Prawdziwie czystymi dziewicami"... Natomiast NA CZYM POLEGA cała
                            operacja nikt słówka nie piśnie. Dopiero wiele lat później sama Waris domyśliła
                            się, że jej starsza siostra zmarła na skutek powikłań po obrzezaniu.

                            >
                            > A tak na marginesie...
                            >
                            > Czy bedzie niestosowne z mojej strony jeżeli zapytam Ciebie jaki jest Twój
                            > stosunek do Twojej łechtaczki?
                            >

                            Najwyraźniej myślimy tym samym torem, Hal....
                            Nie wyobrażam sobie, że kobieta moze tłumaczyć, że te koszmarne okaleczenia są
                            stosowane "między innymi z powodów estetycznych"....ale może mam ograniczoną
                            wyobraźnię?


                            > Bo jak na przykład mam wielki sentyment do mojego małego przyjaciela... :))))
                            >
                            > Dlaczego pytam? Bo mój stosunek do zagadnienia wynika z pewnego przerażenia
                            > jakie doznaję, gdy pomyślę, że mogłoby mu się coś przydarzyć... :))))
                            >
                            > Pozdrawiam serdecznie,
                            • Gość: noida Wiecie co, już mi się znudziło. IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 10:48
                              Weźcie sobie poszukajcie w necie strony zwolenników FMG, nie jest to proste,
                              ale do wykonania i poczytajcie sobie, co oni na ten temat uważają. Może wtedy
                              przestaniecie mi zadawać głupie pytania na temat mojej łechtaczki. Czy ja ją
                              sobie kazałam wyciąć, czy co? Ja tylko próbuję przedstawić, skąd to się
                              bierze. A zresztą, co będę gadała...
                        • dorotka1970 Re: Aha, i jeszcze jedno. 24.06.03, 16:50
                          Gość portalu: noida napisał(a):

                          > To, co nam wolno a czego nam nie wolno i o czym mamy prawo decydować sami
                          > jest rzeczą bardzo względną, bardzo subtelną i prowokującą wiele dyskusji.
                          -----> I po to jest to forum m.in. Przynajmniej tak mi sie zdawalo.

                          > Najczęściej nie ma jednej racji. Ty mieszkasz zdaje się w Holandii, tak? Czy
                          > mi się wydaje, czy w tym kraju jest dozwolona eutanazja? I uważasz, że jak
                          > to się ma do kwestii wyboru? Jeśli człowiek chce umrzeć, w tym kraju mu się
                          > na to pozwala ergo, jeśli chce, żeby mu obciąć nogę czy rękę też powinno mu
                          > się na to pozwolić.
                          ----> Mieszkam w Szwajcarii, ale co to ma do moich pogladow na eutanazje? Czy
                          gdybym mieszkala w Holandii musialabym ja popierac?

                          > Ja cały czas mówię o czymś, co jak sądzę jako feministka powinnaś
                          > zaakeceptować- o prawie do WYBORU. Te małe dziewczynki nie mają prawa
                          > wyboru. Ale jeśli by miały i wciąż decydowały się na obrzezanie? Czy wtedy
                          > też byś im tego zabroniła?
                          ----> O matko, problem wlasnie w tym, ze nie maja wyboru. Chyba mi sie plyta
                          zacina...

                          > Możemy pomóc kobietom w Afryce sprawiając, że będą one
                          > decydowały o tym, czy chcą być obrzezane i gdzie, ale nie możemy im zabronić
                          > się obrzezać!
                          ----> No i caly czas o to mi chodzi - zeby SAME mogly zdecydowac. Nigdzie nie
                          napisalam, ze chce im tego zabronic, jesli CHCA.

                          Pozdrawiam,
                          Dorotka
                          --------
                          Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                  • Gość: Kara Re: kwalifikowanie i definicje... IP: 195.193.202.* 24.06.03, 16:42
                    Gość portalu: noida napisał(a):

                    > Wycinanie łechtaczki jest podyktowane MIĘDZY INNYMI względami estetycznymi.
                    >

                    Nie masz racji. Lechtaczki nie byly/sa wycinane ze wzgledow estetycznych (a
                    propos - jak definiujesz zatem pojecie estetyki, jezeli piszesz takie
                    androny?). Stoi za tym (w duzym uproszczeniu) ta czesc ideologii muzulmanskiej,
                    wg ktorej kobieta, jako istota z natury ulomna i pozbawiona moralnosci jest
                    ciaglym zagrozeniem dla mezczyzny. Jej cialo to naczynie grzechu i aby uwolnic
                    ja od pokus musi je zakrywac. Poniewaz i to nie zawsze pomaga w niektorych
                    muzulmanskich kulturach usuwane sa lechtaczki (przy czym czesto zaszywana jest
                    cala lub czesc pochwy). Dzieki temu kazdy kontakt seksualny jest dla kobiety
                    niezmiernie bolesny i bynajmniej nie kojarzy sie z przyjemnoscia. Ma to ja
                    uchronic od seksu pozamalzenskiego (dosc drastyczne srodek, nieprawdaz?).
                    Inna wersja jest np. kamienowanie kobiet, ktore mialy stosunki pozamalzenskie -
                    ciekawa jestem, jakie w zwiazku z tym przyjdzie ci do glowy skojarzenie
                    estetyczne? A przeciez sens ten sam...
                    • Gość: noida Re: kwalifikowanie i definicje... IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 21:24
                      Owszem, tak, w niektórych krajach rzeczywiście jest to uzasadaniane
                      religijnymi względami, ale wycinanie łechtaczki nie jest związane wyłącznie z
                      krajami muzułmańskimi. W innych krajach w Afryce jest to również robione.
                      Wiąże się to o tyle ze względami estetycznymi, że kobieta, która nie jest
                      obrzezana, nie może znaleźć sobie męża, uważana jest za "niepełną". W wielu
                      krajach Afryki wycinanie łechtaczki jest tłumaczone sprawami higieny (sic! a
                      jednak tak jest), istnieje również teoria, że łechtaczka jest u kobiety
                      elementem męskim, i powinna zostać go pozbawiona, aby móc stać się w pełni
                      kobietą. Elementem żeńskim w mężczyznie jest wtedy napletek, który również
                      jest usuwany. Poza tym cyrkumscyzja jest dokonywana, ponieważ stanowi element
                      inicjacji, czyli wprowadzenia w dorosłość. Przy takich obrzędach często na
                      całym świecie, i dotyczy to tak mężczyzn jak kobiet, dokonuje się takich czy
                      innych zabiegów. Osobnik, który się im nie podda, traktowany jest jak dziecko
                      lub jak niepełnowartościowy człowiek.
                      O wycinaniu łechtaczki zresztą nie ma mowy w Koranie, jest to tylko
                      interpretacja pewnych islamskich środowisk, część z nich się odcina od tego
                      procederu i wcale go nie przeprowadza.
                  • sharon_s estetyka lechtaczki, ha, ha, ha 24.06.03, 18:36

                    > Wycinanie łechtaczki jest podyktowane MIĘDZY INNYMI względami estetycznymi.

                    takiej bzdury to chyba nigdu nie slyszalam.
                    czy ty kiedys mialas stosunki seksualne z jakims mezczyzna????.
              • fudym Re: kwalifikowanie i definicje... 24.06.03, 17:16
                aremo napisała:

                > Przede wszystkim nie zrozumiałaś rzeczy podstawowej, o której pisała Noida: o
                > różnicach kulturowych. W Chinach bandażowało sie stopy kobiet , bo małe(nawet
                > zdeformowane były uznawane za estetyczne).

                Niezupelnie tak. Bandazowane stopy to byl dowod na status spoleczny. Kobieta z
                taka deformacja byla normalna kaleka. Chodzilo o to, ze kobieta dobrze urodzona
                nie musi pracowac i nie powinna, a zeby jej przypadkiem taka mysl do glowy nie
                przyszla, bandazowano jej stopy. Dlatego wlasnie, przez te skojarzenia z
                arystokracja te kopytka byly uznawane za atrakcyjne, a dziewczynki znosily
                wieloletni bol zeby sobie takie cudo zafundowac bo to dowodzilo wyzszego
                statusu - nawet, jesli i tak naprawde musialy pracowac w polu - tyle, ze na
                kleczaco, bo nie bardzo mogly chodzic.


                >
                > wnioskuję z Twojego postu) mało estetyczny wiec dla Ciebie takie operacje są
                > uzasadnione.W jednym z plemion afrykańskich kobiety tracą zdrowie zakładając
                na
                >
                > szyje obręcze, bo to jest dla nich estetyczne.

                I znowu nie tylko o estetyke tu chodzi. Te obrecze to po czesci podkreslenie
                statusu (im bogatsza rodzina, tym wiecej obreczy), a takze pewnego rodzaju
                gwarancja ze kobieta bedzie siedziala w domu i dbala o meza - w wypadku
                cudzolostwa rozcina sie kobiecie te obrecze a zdeformowana szyja nie jest w
                stanie utrzymac ciezaru glowy i kobiecie lamie sie w ten sposob kark.

                Jak widzisz, oba te zwyczaje maja na celu nie tylko zmiany estetyczne, ale
                rowniez wymuszenie na kobietach pewnych zachowan. Nie ma tego w przypadku
                operacji nosa czy przeklucia uszu, prawda?
            • Gość: grogreg Re: kwalifikowanie i definicje... IP: 212.160.165.* 24.06.03, 15:27
              A silikon jest zgodny z natura? A odsysanie tluszczu jest zgodne z natura? A
              lifting jest zgodny z natura?

              Jesli ktos w Polsce wpadl na pomysl przymusowego obrzezania kobiet, okaleczania
              im stop, czy wydluzania na sile szyi musialby najpierw przejsc po mnie. Ale nie
              bede dyktowal innym ludziom wychowanym w innych, czesto starszych kulturach jak
              maja zyc. Bylby to z mojej strony co najmniej zachowanie pretencjonalne rowne
              meskiemu szowinizmowi wobec kobiet.
              Pozdrowienia dla pan z Holandii, ktore tak delikatnie i z wyczuciem godnym
              olowianej rurki staraja sie propagowac standarty wlasciwe swojemu krajowi
              dzikusom z Europy Wschodniej. Powiinismy byc im wdzieczni tak jak indianie sa
              wdzieczni bialemu przyjacielowy za koszulki, paciorki i alkohol.
              • tees1 kontra z kolebki ludzkości 24.06.03, 17:25
                Gość portalu: grogreg napisał(a):

                > A silikon jest zgodny z natura? A odsysanie tluszczu jest zgodne z natura? A
                > lifting jest zgodny z natura?

                W zasadzie te Holenderki powinny się teraz spodziewać u siebie kutra z Afryki,
                oferującego zakazane w Holandii (a może nie, to taki dziwny kraj) obrzezanie
                kobiet. Oczywiście robiono by to na wodach exterytorialnych. Na wybrzeżu
                propagowanoby wypychanie warg deskami, niewypychanie piersi plastikiem i tp.
                akcje uświadamiające.
            • Gość: noida Re: kwalifikowanie i definicje...do dorotki. IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 15:42
              Proszę uprzejmie, już wyjaśniam, ale może mi najpierw podpowiesz, jak mam
              procentowo wyliczyć w jakim stopniu popieram? No cóż, podzielmy tenże proceder
              na trzy kategorie:
              - operacje wycinania łechatczki, przeprowadzane w klinikach w USA, gdzie młode
              dziewczyny decydują się na wycięcie łechtaczki w wieku powiedzmy 16 lat (niech
              będzie nawet 18, żeby nie było, że są niepełnoletnie i uległy złemu wpływowi
              mamy), ponieważ w plemieniu, z którego pochodzą uważa się takie kobiety za
              ładniejsze, godniejsze pożądania oraz po prostu ze względu na to, że chcą
              świadomie kontynuować tradycje. Operacja przeprowadzana jest w higienicznych
              warunkach, pod opieką lekarzy, nie kończy się śmiercią pacjentki ani jej
              trwałym okaleczeniem (z wyjątkiem tego, co sobie sama zażyczyła uszkodzić).
              Taki proceder w moim mniemaniu nie różni się dokładnie niczym od operacji
              wepchnięcia sobie w cycki kilograma silikonu, a może nawet popieram go
              bardziej, bo wynika ze względów tradycji a nie z próżności. Mamy tu zatem 100%
              mojego poparcia. [PS. nie wiem, czy wiedziałaś o tym, że niektóre amerykanki
              również poddają się takim zabiegom?i nikt im ich nie robi na siłę]
              - operacje wycięcia łechtaczki, wykonane jak wyżej, jednak na niemowlaku,
              który jeszcze nie wie, czy będzie mu się podobało, że ma wyciętą łechtaczkę,
              czy też będzie to w nim wzbudzało sprzeciw. Tutaj moje poparcie może sięgać
              powiedzmy 30%, które proceder dostaje za fakt, że jest wykonywany w sterylnych
              warunkach, nie zagraża życiu dziecka a ponadto decyzja jest podejmowana przez
              rodzica, czyli osoby, która chce dla własnego dziecka najlepiej (choć nie
              zawsze może jej to wychodzić)
              - operacje wycięcia łechtaczki, wykonane w środku afrykańskiej pustyni, przy
              pomocy kawałka szkła, niezdezynfekowanego noża czy innego narzędzia, które
              naraża dziecko na trwałą utratę zdrowia a nawet życia. Ponieważ brak tu
              zarówno higieny jak i elementu własnej decyzji, moje poparcie wynosi 0%.
              Zatem moje całościowe poparcie dla precederu będzie wynosić 44,4%
              Zadowolona?
              Oczywiście, że operacje zmiany płci, plastyczne i piercing to nie jest
              wszystko jedno. Ale przyzwolenie na takie zabiegi, musisz przyznać bardzo
              drastyczne, istnieje, tak samo jak istnieje przyzwolenie na obrzezanie
              chłopców. W niektorzych krajach, np. USA, prawie 60% mężczyzn jest
              obrzezanych, niezależnie od wyznania, tradycji i religii! I też nikt ich nie
              pyta o zdanie, tylko obrzeza tuż po urodzeniu. Czy to nie jest dyskryminacja?
              Owszem, uważam, że wiązanie nóżek dzieczynkow w Chinach jest równoznaczne z
              niektórymi operacjami plastycznymi. Różnica leży tylko w WYBORZE, który my
              mamy, a one nie miały. Co to za różnica, czy odsysasz sobie tłuszcz czy dajesz
              sobie zniekształcić stopy? Oba te zabiegi były wykonane wyłącznie dla
              poprawienia TWOJEJ URODY.
              I powtarzam jeszcze raz- to, że seks jest najważniejszy dla nas nie oznacza,
              że jest najważniejszy dla wszystkich. Są kultury, w których orgazm, chociaż
              jest naturalny, nie jest najważniejszy i zapewniam cię, że nie są to kultury
              od nas uboższe w żaden sposób. Ja nie zaprzeczam, że łechtaczka jest żródłem
              przyjemności seksualnej kobiety (choć zdaje się, że nie jedynym), ale mogę też
              zrozumieć, że niektóre z kobiet mogą się go dobrowolnie pozbyć, w imię innych
              od przyjemności z seksu wartości. A co tobie szkodzi, że ktoś nie ma
              łechtaczki, używając twojego przykładu z kolczykiem w pępku, w końcu ty możesz
              mieć przyjemność z seksu, ile tylko zapragniesz.
              • hal9000 Re: kwalifikowanie i definicje...do dorotki. 24.06.03, 15:54
                Gość portalu: noida napisał(a):

                > I powtarzam jeszcze raz- to, że seks jest najważniejszy dla nas nie oznacza,
                > że jest najważniejszy dla wszystkich. Są kultury, w których orgazm, chociaż
                > jest naturalny, nie jest najważniejszy i zapewniam cię, że nie są to kultury
                > od nas uboższe w żaden sposób. Ja nie zaprzeczam, że łechtaczka jest żródłem
                > przyjemności seksualnej kobiety (choć zdaje się, że nie jedynym), ale mogę
                > też zrozumieć, że niektóre z kobiet mogą się go dobrowolnie pozbyć, w imię
                > innych od przyjemności z seksu wartości. A co tobie szkodzi, że ktoś nie ma
                > łechtaczki, używając twojego przykładu z kolczykiem w pępku, w końcu ty
                > możesz mieć przyjemność z seksu, ile tylko zapragniesz.

                Czy w ramach tolerancji byłabyś w stanie zaakceptować np. kanibalizm?
                Przecież w niektórych kulturach jest on akceptowany... :))))

                Pozdrawiam serdecznie,
                • Gość: noida Re: kwalifikowanie i definicje...do dorotki. IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 16:14
                  Zaraz, zaraz, kanibalizm jest zjedzenim drugiej osoby, zupełniej bez jej
                  zgody. Oczywiście, że bym tego nie zaakceptowała. Ale zgadzam się akceptować
                  to, co nie szkodzi innym i na co sami się zgadzają. Czy ja gdzieś napisałam,
                  że mi się podoba, że kobiety od tego umierają?!?
                  • dorotka1970 Re: kwalifikowanie i definicje...do dorotki. 24.06.03, 16:28
                    Gość portalu: noida napisał(a):

                    > Ale zgadzam się akceptować
                    > to, co nie szkodzi innym i na co sami się zgadzają.
                    No i sama sobie przeczysz. Dyskusja dotyczy procederu wycinania lechtaczki
                    malym dziwwczynkom, ktorych nikt nie pyta o zdanie. Jak ktos chce sobie
                    cokolwiek wyciac dobrowolnie, to ja nie mam nic przeciwko. Pod warunkiem, ze
                    jest swiadomy konsekwencji i nie jest np. chory psychicznie...

                    --------
                    Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                  • hal9000 Re: kwalifikowanie i definicje...do dorotki. 24.06.03, 16:29
                    Gość portalu: noida napisał(a):

                    > Zaraz, zaraz, kanibalizm jest zjedzenim drugiej osoby, zupełniej bez jej
                    > zgody. Oczywiście, że bym tego nie zaakceptowała. Ale zgadzam się akceptować
                    > to, co nie szkodzi innym i na co sami się zgadzają.

                    Małe dziewczynki nie mają nic do powiedzenia, gdy im się wycina łechtaczki.

                    Pozdrawiam serdecznie,
              • dorotka1970 Re: kwalifikowanie i definicje...do dorotki. 24.06.03, 16:24
                Gość portalu: noida napisał(a):

                > trzy kategorie:
                > - operacje wycinania łechatczki, przeprowadzane w klinikach w USA, gdzie
                > młode dziewczyny decydują się na wycięcie łechtaczki w wieku powiedzmy 16
                > lat (niech będzie nawet 18, żeby nie było, że są niepełnoletnie i uległy
                > złemu wpływowi mamy)
                -----> Roznica podstawowa i zasadnicza: DECYDUJA SIE DOBROWOLNIE

                > Taki proceder w moim mniemaniu nie różni się dokładnie niczym od operacji
                > wepchnięcia sobie w cycki kilograma silikonu, a może nawet popieram go
                > bardziej, bo wynika ze względów tradycji a nie z próżności.
                ------> W moim mniemaniu tez, pod warunkiem, ze nikt nie robi tego na sile i
                bez mojej zgody mojej lechtaczce i moim cyckom :-)

                > operacje wycięcia łechtaczki, wykonane jak wyżej, jednak na niemowlaku,
                > który jeszcze nie wie, czy będzie mu się podobało, że ma wyciętą łechtaczkę,
                > czy też będzie to w nim wzbudzało sprzeciw. Tutaj moje poparcie może sięgać
                > powiedzmy 30%, które proceder dostaje za fakt, że jest wykonywany w
                > sterylnych warunkach, nie zagraża życiu dziecka a ponadto decyzja jest
                > podejmowana przez rodzica, czyli osoby, która chce dla własnego dziecka
                > najlepiej (choć nie zawsze może jej to wychodzić)
                ----> Tu juz nie moge sie zgodzic. Ani w 30%, ani w 5%. Zapominasz o jednym:
                to jest zmiana NIEODWRACALNA. Zakonczenia nerwowe tego organu sa nie do
                odtworzenia. I nikt nie powinien za kogos decydowac o tym, nawet jesli to jego
                dziecko. Poza tym w krajach, w ktorych operacja ta bylaby mozliwa w takich
                warunkach jak opisujesz malzenstwo z nieletnia jest nielegalne. Wiec mysle, ze
                dziewczyna, ktora tego chce, moze poczekac do dojrzalosci, zeby byc atrakcyjna
                zgodnie ze "swoja kultura i tradycja".

                > - operacje wycięcia łechtaczki, wykonane w środku afrykańskiej pustyni, przy
                > pomocy kawałka szkła, niezdezynfekowanego noża czy innego narzędzia, które
                > naraża dziecko na trwałą utratę zdrowia a nawet życia. Ponieważ brak tu
                > zarówno higieny jak i elementu własnej decyzji, moje poparcie wynosi 0%.
                -----> Czemu tak cie zirytowalo moje pytanie o niepelne poarcie z twojej
                strony? Jesli ktos w jakimkolwiek stopniu popiera taki proceder to chcialabym
                wiedziec czemu? Czy jest w tym cos zlego?

                > Oczywiście, że operacje zmiany płci, plastyczne i piercing to nie jest
                > wszystko jedno. Ale przyzwolenie na takie zabiegi, musisz przyznać bardzo
                > drastyczne, istnieje, tak samo jak istnieje przyzwolenie na obrzezanie
                > chłopców. W niektorzych krajach, np. USA, prawie 60% mężczyzn jest
                > obrzezanych, niezależnie od wyznania, tradycji i religii! I też nikt ich nie
                > pyta o zdanie, tylko obrzeza tuż po urodzeniu. Czy to nie jest
                > dyskryminacja?
                -------> Naprawde nie rozumiem, co masz przeciwko wymienionym zabiegom. Ze
                ktos zle sie czuje w swojej skorze? Nawet jesliby to wynikalo z proznosci
                (pomijajac zabiegi zmiany plci!), to czemu tak cie to oburza? Malujesz sie
                przed wyjsciem z domu? Depilujesz nogi? Robisz to z proznosci, bo chcesz
                dobrze wygladac i tak sie czuc? No i dobrze. jak dla mnie - no problem. Tak
                samo nie potepiam kobiety, ktorej operacja biustu wrocila wiare w siebie,
                sprawila, ze czuje sie ona znowu sexy. Naprawde, co w tym zlego?

                > Owszem, uważam, że wiązanie nóżek dzieczynkow w Chinach jest równoznaczne z
                > niektórymi operacjami plastycznymi. Różnica leży tylko w WYBORZE, który my
                > mamy, a one nie miały. Co to za różnica, czy odsysasz sobie tłuszcz czy
                > dajesz sobie zniekształcić stopy? Oba te zabiegi były wykonane wyłącznie dla
                > poprawienia TWOJEJ URODY.
                ------> O matko, naprawde nie widzisz roznicy? Dla ciebie WYBOR to TYLKO
                wybor??!! Bo dla mnie to AZ wybor... I jak slusznie zauwazasz, one nie mialy
                wyboru.

                > I powtarzam jeszcze raz- to, że seks jest najważniejszy dla nas nie oznacza,
                > że jest najważniejszy dla wszystkich.
                ------> Dla mnie nie jest najwazniejszy.

                > Są kultury, w których orgazm, chociaż
                > jest naturalny, nie jest najważniejszy i zapewniam cię, że nie są to kultury
                > od nas uboższe w żaden sposób.
                -----> Nic takiego nie twierdze.

                > Ja nie zaprzeczam, że łechtaczka jest żródłem
                > przyjemności seksualnej kobiety (choć zdaje się, że nie jedynym)
                ------> Nawe ci zapewniam, ze nie jedynym :-)

                > ale mogę też
                > zrozumieć, że niektóre z kobiet mogą się go dobrowolnie pozbyć, w imię
                > innych od przyjemności z seksu wartości.
                -----> No i sama piszesz, ze DOBROWOLNIE: To o czym my tu dyskutujemy?

                > A co tobie szkodzi, że ktoś nie ma
                > łechtaczki, używając twojego przykładu z kolczykiem w pępku, w końcu ty
                > możesz mieć przyjemność z seksu, ile tylko zapragniesz.
                ------> No i wlasnie tym sie roznimy, ze ja patrze dalej niz czubek wlasnej
                lechtaczki - ooops, przepraszam, nosa :-)

                Pozdrawiam,
                Dorotka

                --------
                Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
          • hal9000 Re: kwalifikowanie i definicje... 24.06.03, 15:08
            Gość portalu: noida napisał(a):

            > Chciałam tylko zauważyć, że kobietom nie wycina się łechtaczek dlatego, żeby
            > nie miały przyjemności z seksu. To, że w kulturze Europy Zachodniej czy
            > Ameryki Północnej przyjemny seks jest najważniejszą (prawie) czynnością
            > życiową i rządzi nią zasada "każdy ma prawo do orgazmu", to jeszcze nie
            > znaczy, że tak jest na całym świecie. Kobietom wycina się łechtaczki z
            > powodów głównie tradycyjnych i kulturowych. Co oczywiście nie oznacza, że w
            > pełni popieram ten preceder.

            To się nazywa tolerancja...

            Pozdrawiam serdecznie,
        • Gość: grogreg Re: kwalifikowanie i definicje... IP: 212.160.165.* 24.06.03, 15:13
          > -------> Bardzo jestem ciekawa jak definiujesz feministki. A jeszcze bardzie
          > j
          > jestem ciekawa jak MNIE zakwalifikujesz: 1. Jestem feministka, bo lezy mi na
          > sercu los kobiet, ktore sa wykorzystywane, ktorym nie pozwala sie na
          > dokonywanie zyciowych wyborow BO SA KOBIETAMI,

          Czy ktos Ci w tym kraju zabrania dokonywac wyboru?


          > ktorym wycina sie lechtaczki,
          > zeby nie przyszlo im do glowy ze mozna miec przyjemnosc z seksu itd. itd.

          Ile takich zabiegow wykonano ostatnio w Polsce?

          > 2. Obecnie nie pracuje, prasuje mezowi koszule, bo go kocham, on gotuje, bo
          > lubi itd. itd.
          > A wiec slucham...

          Rozumiem ze to twoj wybor. Nie zostalas zmuszona do tego z powodu twojej plci?

          > > A wracajac do treści. Co jest w tym zlego ze kobieta pracuje w domu i przy
          >
          > > wychowaniu dzieci? Czy jest to uwlaczajace dla kobiety? Czy czyni ja to
          > gorsza?
          > --------> Nie, nie czyni to NIKOGO gorszym, takze mezczyzny. To jest po pros
          > tu
          > praca. Kazdy cos robi. CHODZI O PRAWO WYBORU, a nie przymus siedzenia w domu
          z
          > powodu plci, ktorej nie mozemy sobie wybrac.


          Przeciez wlasnie o tym byl ten artykul.
          >
          > > Mysle ze zrodlem najwiekszej dyskryminacji kobiet sa srodowiska
          > feministyczne. To one glosza ze kobiecosc to ulomnosc.
          > --------> Nie wiem, co masz na mysli pod pojeciem "srodowiska feministyczne"
          > .
          > Mysle, ze mezczyzni nie zauwazyli ewolucji feminizmu na przestrzeni ostatnich
          > 100 lat. A raczej nie chca zauwazyc. Nikt juz nie pali stanikow. Nikt przy
          > zdrowych zmyslach (a glupkow jakiejkolwiek plci nie nalezy sluchac, a tym
          > bardziej slepo nasladowac) nie uwaza dzisiaj, ze kobieta jest lepsza od
          > mezczyzny. Niestety wciaz nie mozna powiedziec, ze nikt nie uwaza mezczyzn za
          > lepszych od kobiet. Kobieta jest inna niz facet. Tak samo jak facet rasy
          > czarnej jest inny niz facet rasy bialej. Ale inna to nie znaczy uposledzona,
          > gorsza, wymagajaca nieustannej pomocy i porady w kwestii tego jak ma zyc. I
          to
          > jest wlasnie uwlaczajace godnosci kobiety i proba udowodnienia jej, ze jest
          > gorsza, proba osmieszenia.

          Mysle ze to feministki nie zuwazyly ewolucji spoleczenstwa i nadal mysla
          kategoriami dziewietnastowiecznymi.

          >
          > Feminizm, jak kazdy ruch ma swoje extrema. Nie lubie fanatyzmu w zadnej
          > postaci, bo takowy zawsze jest niebezpieczny. Ale nie zgadzam sie z takim
          > szufladkowaniem feminizmu jakie ma miejsce w tym kraju.
          >
          Feminizma sam sie zaszufladkowal.
          • dorotka1970 Re: kwalifikowanie i definicje... 24.06.03, 15:27
            Po twoich poprzednich wypowiedziach na forum mialam nadzieje na jakas
            konstruktywna dyskusje. Rozczarowales mnie. Nie sadze, zeby ktores z moich
            pytan moglo cie urazic, ale mimo to zachowujesz sie jakby tak bylo. Moze to po
            prostu slowo "feminizm" tak na ciebie dziala?
            Zeby to zakonczyc tylko krotkie wyjasnienia:

            Gość portalu: grogreg napisał(a):
            Czy ktos Ci w tym kraju zabrania dokonywac wyboru?

            1. Nie mieszkam w Polsce.
            2. Nie napisalam, ze tak jest, tylko, ze nie powinno tak byc. Widzisz roznice?
            I m.in. dlatego, ze tak uwazam jestem feministka.

            > Ile takich zabiegow wykonano ostatnio w Polsce?
            Naprawde uwazasz, ze feministki w Polsce moga i powinny zajmowac sie TYLKO
            prawami kobiet w Polsce? A moze w dodatku tylko Polek, a np. Ukrainek juz nie?

            > Rozumiem ze to twoj wybor. Nie zostalas zmuszona do tego z powodu twojej
            plci?
            Dokladnie tak. I to wlasnie zawdzieczam feministkom sprzed wieku. Zaznacze, ze
            nie pracuje dopiero od pol roku, a wczesniej tez mnie nikt nie zmuszal do
            wychodzenia z domu codziennie o 8 rano :-)

            > Przeciez wlasnie o tym byl ten artykul.
            Moje pytania do ciebie nie dotyczyly artykulu. Dotyczyly twojej niecheci do
            WSZYSTKICH feministek. Chcialam sie dowiedziec co za tym stoi. I dalej nie
            wiem :-)

            > Mysle ze to feministki nie zuwazyly ewolucji spoleczenstwa i nadal mysla
            > kategoriami dziewietnastowiecznymi.
            Mozesz powiedziec o jaki aspekt ewolucji, ktorego nie zauwazyly feministki ci
            chodzi? Bo nie rozumiem (jak pewnie i inne feministki :-)

            > Feminizma sam sie zaszufladkowal.
            To rzeczywiscie jest argument!!! :-)

            Milego dnia z dala od feministek :-)
            Dorotka
            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
      • doroszka Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 20:24

        > Mysle ze zrodlem najwiekszej dyskryminacji kobiet sa srodowiska
        feministyczne.
        > To one glosza ze kobiecosc to ulomnosc.


        Misiu kolorowy :)))) wszystko ci się pomiąchało :))))
      • Gość: lolyta Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: *.mia.bellsouth.net 24.06.03, 21:34
        Gość portalu: grogreg napisał(a):

        > Tia, kto ma inne zdanie niz siostry feministki automatycznie staje sie
        > czlonkiem LPR ? W taki razie prosze na mnie pisac per Panie Przewodniczacy
        LPR.
        >
        > A wracajac do treści. Co jest w tym zlego ze kobieta pracuje w domu i przy
        > wychowaniu dzieci? Czy jest to uwlaczajace dla kobiety? Czy czyni ja to
        gorsza?

        Ale Ci sie bajdurzy.
        Nic nie ma zlego w pracy w domu. Ale jest cos nie tak w fakcie, ze kobieta
        zasuwa w domu i syszy ze ona "nie pracuje", ze nie ma wlasnych pieniedzy, ze
        jesli w malzenstwie sie cos nie uklada to ona nie odejdzie, bo nie ma za co i
        dokad.


        >
        >
        > Mysle ze zrodlem najwiekszej dyskryminacji kobiet sa srodowiska
        feministyczne.
        > To one glosza ze kobiecosc to ulomnosc.

        Gdzie Ty zes znalazl takie gloszenie? I co to jest kobiecosc? Siedzenie w domu
        z dziecmi przy garach? Hmmm, a czy mozesz mi wyjasnic, dlaczego w takim razie
        wspolczesnymi ikonami kobiecosci - rowniez, a moze przede wszystkim wedlug
        panow - sa Marylin Monroe czy Brigitte Bardot, obie, jak wiadomo, z westalkami
        nic wspolnego nie majace, bezdzietne, majace po kilku partnerow i robiace
        niezla kariere?



        • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 22:49
          Gość portalu: lolyta napisał(a):

          > >
          > Ale Ci sie bajdurzy.
          > >
          >
          Hmmm, a czy mozesz mi wyjasnic, dlaczego w takim razie
          > wspolczesnymi ikonami kobiecosci - rowniez, a moze przede wszystkim wedlug
          > panow - sa Marylin Monroe czy Brigitte Bardot, obie, jak wiadomo, z
          westalkami
          > nic wspolnego nie majace, bezdzietne, majace po kilku partnerow i robiace
          > niezla kariere?


          Żeby Cię zacytować : ale Ci się bajdurzy.Trudno nazwać współczesnymi ikonami
          kobiecości BB i MM.Jeśli już jesteśmy przy tamtych latach to taką ikoną była
          również Jaqueline Kennedy i Sophia Loren. Obie matki i żony.Grunt to dobre
          przykłady, które podpasują do jedynie słusznej koncepcji, prawda?
          PS.A Bardot to miała syna Christiana ,którym faktycznie sie nie zajmowała, ale
          bezdzietną nie była.
    • samosia2 aby język giętki... 24.06.03, 14:30
      Przestałam czytać ten "rzetelny" artykuł, gdy dotarłam do zdania "Uosobieniem
      tradycyjnej amerykańskiej rodziny jest klan Bushów, a w Polsce rodzina byłego
      prezydenta Lecha Wałęsy".
      p.s. dla wyjaśnienia: czepiam się treści tego zdania - z niego wynika dla mnie,
      że uosobieniem tradycyjnej amerykańskiej rodziny jest rodzina Wałęsy. Ooops,
      nie ma dziennikarska dbałość o formę i treść wypowiedzi.
    • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 14:32
      Co jest smutne? Że artykuł pokazuje "modę" na wartości rodzinne? Naprawdę
      niektórzy wolą wychowywać dzieci niż robić "kariery zawodowe".Szanuję i
      podziwiam takich ludzi.I proszę mi nie mówić ,że chodzi tylko o kobiety. W
      mojej pracy jest remis. Na 100 osób(mniej wiecej pół na pół mężczyzn i kobiet)1
      kobieta jest na urlopie wychowawczym i wybiera się 1 mężczyzna, wiec czasem
      śmieszą mnie te głosy oburzenia o zamykaniu kobiet w domu wśród pieluch.Jeśli
      napiszę Ci,że mimo wykształcenia, ,znajomości języków gdy urodzę dziecko
      chciałabym odpuścić sobie bieganie do pracy i chociaż 2 lata wychowywać dziecko
      tez uznasz mnie za członka LPR. Uważam ,że wychowanie małego człowieka jest
      równie ambitnym przedsięwzieciem jak praca "na zewnątrz".Szkoda,że tak
      niedoceniana.A mnie jest smutno gdy widzę jakie jest zapotrzebowanie na niańki
      dla niemowlaków.
      • antonina_74 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 16:01
        aremo napisała:

        > Co jest smutne? Że artykuł pokazuje "modę" na wartości rodzinne? Naprawdę
        > niektórzy wolą wychowywać dzieci niż robić "kariery zawodowe".

        Smutne jest to ze nieulegajace tej modzie nazywa sie egoistkami.

        Szanuję i
        > podziwiam takich ludzi.I proszę mi nie mówić ,że chodzi tylko o kobiety. W
        > mojej pracy jest remis. Na 100 osób(mniej wiecej pół na pół mężczyzn i kobiet)
        1
        >
        > kobieta jest na urlopie wychowawczym i wybiera się 1 mężczyzna,

        O tym tez tam jest - o polowaniu mezczyzn i pilnowaniu "ogniska" przez kobiete.
        A na samym koncu - o tym, ze facet na urlopie wych. to nie najlepszy pomysl.

        wiec czasem
        > śmieszą mnie te głosy oburzenia o zamykaniu kobiet w domu wśród pieluch.Jeśli
        > napiszę Ci,że mimo wykształcenia, ,znajomości języków gdy urodzę dziecko
        > chciałabym odpuścić sobie bieganie do pracy i chociaż 2 lata wychowywać
        dziecko
        >
        > tez uznasz mnie za członka LPR.

        To Twoj wybor - dopoki nie mowisz mi ze to jedyne rozsadne wyjscie z sytuacji i
        nie nawracasz na Swoja droge zycia. Bo ja np. tak nie potrafie, i tyle.

        Uważam ,że wychowanie małego człowieka jest
        > równie ambitnym przedsięwzieciem jak praca "na zewnątrz".Szkoda,że tak
        > niedoceniana.A mnie jest smutno gdy widzę jakie jest zapotrzebowanie na
        niańki
        > dla niemowlaków.

        A mnie nie - dalam swego czasu dobrze platna prace dwom potrzebujacym kobietom,
        ktore mialy opiekowac sie (nie "wychowywac") moim dzieckiem kiedy ja zarabialam
        na jego ubranka, danonki itp. Co nie znaczy ze osmielilabym sie Tobie wmawiac
        ze zle robisz manipulujac statystyka. A ten artykul wlasnie to robi.
        A.
        • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 16:06
          antonina_74 napisała:

          > aremo napisała:
          >
          > > Co jest smutne? Że artykuł pokazuje "modę" na wartości rodzinne? Naprawdę
          > > niektórzy wolą wychowywać dzieci niż robić "kariery zawodowe".
          >
          > Smutne jest to ze nieulegajace tej modzie nazywa sie egoistkami.

          No nie do końca jest tak jak mówiesz. Oto cytat z artykułu:

          ------------------------
          Jak twierdzą autorzy brytyjskiego raportu "Sto najlepszych firm, w których
          warto pracować", ponad 30 proc. kobiet deklaruje chęć podjęcia telepracy, co
          pozwoliłoby im odgrywać tradycyjne role. - Kobiety pracujące zawodowo czują się
          wprawdzie spełnione i niezależne, ale jednocześnie mają świadomość, że jest to
          swego rodzaju egoizm.
          ------------------------

          To nie autorzy artykułu twierdzą, że praca zawodowa jest rodzajem egoizmu.
          To odczucie KOBIET!!!!

          Pozdrawiam serdecznie,
          • dorotka1970 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 16:33
            hal9000 napisał:

            > Kobiety pracujące zawodowo czują się
            > wprawdzie spełnione i niezależne, ale jednocześnie mają świadomość, że jest
            > to swego rodzaju egoizm.
            > ------------------------
            >
            > To nie autorzy artykułu twierdzą, że praca zawodowa jest rodzajem egoizmu.
            > To odczucie KOBIET!!!!

            Moim zdaniem tu jest napisane, ze one "maja swiadomosc", a nie ze takie jest
            ich "odczucie". Ta swiadomosc maja byc moze dlatego, ze tak postrzegana jest
            praca zawodowa kobiety - jako odbieranie matki dzieciom. Problem w tym, ze
            strasznie trudno sie rozdwoic. Chociaz czytalam, ze niektorym udaje sie nawet
            roztroic (matka, zona, kochanka) :-)) Jak one to robia?

            Pozdrawiam,
            Dorotka
            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
            • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 16:51
              dorotka1970 napisała:

              > Moim zdaniem tu jest napisane, ze one "maja swiadomosc", a nie ze takie jest
              > ich "odczucie". Ta swiadomosc maja byc moze dlatego, ze tak postrzegana jest
              > praca zawodowa kobiety - jako odbieranie matki dzieciom.

              Sformułowanie "mają świadomość" oznacza, że są one o tym przekonane, nie
              zależnie od tego skąd się ich przekonanie wzięło. Celowo użyłem
              słowa "odczucie" aby podkreślić subiektywność tego przekonania.

              > Problem w tym, ze strasznie trudno sie rozdwoic. Chociaz czytalam, ze
              > niektorym udaje sie nawet roztroic (matka, zona, kochanka) :-))
              > Jak one to robia?

              Może odwracają kolejność? Są kochankami, żonami i matkami?

              Pozdrawiam serdecznie,
              • dorotka1970 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 16:54
                hal9000 napisał:

                > Może odwracają kolejność? Są kochankami, żonami i matkami?
                Ojej, to kolejnosc tez jest wazna? To ja sie gubie... :-))

                > Pozdrawiam serdecznie,
                I ja tez

                --------
                Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
          • Gość: lolyta Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: *.mia.bellsouth.net 24.06.03, 17:46
            hal9000 napisał:


            > ------------------------
            > Jak twierdzą autorzy brytyjskiego raportu "Sto najlepszych firm, w których
            > warto pracować", ponad 30 proc. kobiet deklaruje chęć podjęcia telepracy, co
            > pozwoliłoby im odgrywać tradycyjne role.
            -------------------------------------------

            Az 30%? no tak, jedyne 70% widzi to inaczej, ale to taki margines ze nie warto
            o nim wspominac....
            • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 18:03
              Gość portalu: lolyta napisał(a):

              > > ------------------------
              > > Jak twierdzą autorzy brytyjskiego raportu "Sto najlepszych firm, w których
              > > warto pracować", ponad 30 proc. kobiet deklaruje chęć podjęcia telepracy,
              > > co pozwoliłoby im odgrywać tradycyjne role.
              > -------------------------------------------

              > Az 30%? no tak, jedyne 70% widzi to inaczej, ale to taki margines ze nie
              > warto o nim wspominac....

              W podziale 30-70 mowa jest o TELEPRACY. 30% miałoby ochotę na telepracę. A 70%
              nie myśli o telepracy. O czym może myśleć te 70%? Pewnie część z nich wolałoby
              siedzieć z w domu i zajmować się tylko domem (bez telepracy) a część wolałaby
              pójść do tradycyjnej pracy...

              No więc jak wielka jest grupa chcąca pracować? Przyznasz chyba, że z samego
              tylko tego urywka nie da się wywnioskować.

              Skoro sobie tak podajemy wygodne nam statystyki, to co powiesz na to?

              -------------------------------------------
              W ankiecie przeprowadzonej przez niemiecki tygodnik "Focus" 60 proc. kobiet
              między czternastym a czterdziestym rokiem życia stwierdziło, iż wolałoby się
              zajmować domem niż robić karierę.
              -------------------------------------------

              Pozdrawiam serdecznie,
              • Gość: lolyta Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: *.mia.bellsouth.net 24.06.03, 18:44
                ja nie podaje zadnych statystyk, ja uwazam ze prezentowanie ich w taki sposob
                jest durne i to chcialam zaznaczyc. To machanie mi przed nosem 30% kobiet mnie
                smieszy i nie wzrusza, dopoki sie nie dowiem dwoch rzeczy: co wybraly
                pozostale kobiety i jakie byly pytania w tych badaniach - bo one moga "ustawic"
                odpowiedzi. Na przyklad nie wiem, czy fakt ze kobiety wybralyby teleprace ZE
                WZGLEDU NA MOZLIWOSC PIELEGNOWANIA TRADYCYJNYCH ROL to interpretacja autorow
                artykulu czy tak rzeczywiscie brzmialo pytanie w ankiecie? A jesli tak
                brzmialo, to czy kobiety ktore wolalyby teleprace ze wzgledu na to ze nie lubia
                ogladac codziennie durnego szefa a tradycyjna rodzine maja w nosie, to czy
                mialy mozliwosc wybrania takiej odpowiedzi?
                Z tego samego powodu - ze dane sa tu zaprezentowane wybiorczo - nie odpowiem na
                wynik tego badania przedstawionego przez Ciebie.
                • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 18:51
                  > A jesli tak
                  > brzmialo, to czy kobiety ktore wolalyby teleprace ze wzgledu na to ze nie
                  lubia
                  >
                  > ogladac codziennie durnego szefa a tradycyjna rodzine maja w nosie, to czy
                  > mialy mozliwosc wybrania takiej odpowiedzi?

                  dokladnie o to chodzi, malo znam kobiet, ktore sa zadowolone ze swojej pracy,
                  wlasie przez to, ze sa nie doceniane w pracy albo siedza na stanowiskach
                  ponizej ich kwalifikacji. moze w tym przypadku juz telemarketing jest lepszy,
                  zeby miec jak najmniej wspolnego z przyglupami w pracy.
                • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 19:02
                  Gość portalu: lolyta napisał(a):

                  > ja nie podaje zadnych statystyk, ja uwazam ze prezentowanie ich w taki sposob
                  > jest durne i to chcialam zaznaczyc. To machanie mi przed nosem 30% kobiet
                  > mnie smieszy i nie wzrusza, dopoki sie nie dowiem dwoch rzeczy: co wybraly
                  > pozostale kobiety i jakie byly pytania w tych badaniach - bo one
                  > moga "ustawic" odpowiedzi. Na przyklad nie wiem, czy fakt ze kobiety
                  > wybralyby teleprace ZE WZGLEDU NA MOZLIWOSC PIELEGNOWANIA TRADYCYJNYCH ROL to
                  > interpretacja autorow artykulu czy tak rzeczywiscie brzmialo pytanie w
                  > ankiecie? A jesli tak brzmialo, to czy kobiety ktore wolalyby teleprace ze
                  > wzgledu na to ze nie lubia ogladac codziennie durnego szefa a tradycyjna
                  > rodzine maja w nosie, to czy mialy mozliwosc wybrania takiej odpowiedzi?
                  > Z tego samego powodu - ze dane sa tu zaprezentowane wybiorczo - nie odpowiem
                  > na wynik tego badania przedstawionego przez Ciebie.

                  Znasz to stopniowanie? Kłamstwo, wierutne kłamstwo, statystyka... :)))

                  Kiedyś ktoś na jakimś forum katolickim przytoczył dane na temat wpływu
                  stosowania metod naturalnych na trwałość związku małżeńskiego w USA.
                  Korelacja była bardzo wysoka, o ile pamiętam ponad 80%... :)))
                  Miało to świadczyć o zbawiennym na psychikę wpływie stosowania NPR.

                  Oczywiście wyjaśnienie jest znacznie prostsze... Większość małżeństw
                  stosujących NPR to katolicy a wsród katolików rozwodów nie ma... :)))

                  Ale mimo to odnoszę wrażenie, że wśród kobiet które mają wybór chęć do
                  zajmowania się dziećmi i domem jest wyraźna. I nie mówię tu o Polsce...
                  Tak więc ogólny wydźwięk atrykułu o wyborach kobiet chyba się zgadza.
                  Ale czy to źle? Niech kobiety mają wybór!

                  Pozdrawiam serdecznie,
          • antonina_74 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 22:33
            - Kobiety pracujące zawodowo czują się
            >
            > wprawdzie spełnione i niezależne, ale jednocześnie mają świadomość, że jest
            to
            > swego rodzaju egoizm.
            > ------------------------
            >
            > To nie autorzy artykułu twierdzą, że praca zawodowa jest rodzajem egoizmu.
            > To odczucie KOBIET!!!!

            powtorze za Dorota (chyba) - nie odczucie tylko swiadomosc - a kto im te
            swiadomosc ksztaltuje? Otoz tego rodzaju artykuly w pismie nota
            bene "opiniotworczym"
            pzdr,
            Antonina
            >
            • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 22:36
              antonina_74 napisała:

              > powtorze za Dorota (chyba) - nie odczucie tylko swiadomosc - a kto im te
              > swiadomosc ksztaltuje? Otoz tego rodzaju artykuly w pismie nota
              > bene "opiniotworczym"

              Nie traktujesz chyba kobiet jako bezwolnych istot,
              którym można wcisnąć byle kit?

              Pozdrawiam sedrdecznie,
        • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 17:05
          antonina_74 napisała:

          > aremo napisała:
          >
          > > Co jest smutne? Że artykuł pokazuje "modę" na wartości rodzinne? Naprawdę
          > > niektórzy wolą wychowywać dzieci niż robić "kariery zawodowe".
          >
          > Smutne jest to ze nieulegajace tej modzie nazywa sie egoistkami.


          Rozmawiamy o tym artykule? Przeczytałam go parę razy i nie zauważyłam tego by
          nazywano nieulegających tej modzie egoistkami. Jedynie opis nowych trendów,
          powrotu 'do zródeł" i komentarze naukowców.Dla mnie akurat wiarygodne bo nikt
          mnie nie przekona ,że dziecko wychowane przez niańki od 3 miesiąca życia ma
          dobrze.Sama jestem takim dzieckiem niestety.

          > A na samym koncu - o tym, ze facet na urlopie wych. to nie najlepszy pomysl.
          > To Twoj wybor - dopoki nie mowisz mi ze to jedyne rozsadne wyjscie z sytuacji
          i
          >
          > nie nawracasz na Swoja droge zycia. Bo ja np. tak nie potrafie, i tyle.


          I dobrze.Twój wybór .Nie widzę w tym artykule żadnego nawracania,ale faktem
          jest ,że i dzieci i rodzina zaczynaja byc "trendy"(od tego zaczyna sie cały
          artykuł).Cytując jedną z moich współdyskutantek: nie bierz wszystkiego do
          siebie.Ten artkuł nie nakazuje takiego modelu życia a pokazuje ,że staje się
          modny, co wiecej ta moda jest chyba zdrowa(bo chyba zgodne z naturą jest
          silniejsza więz fizyczna z matka )
          >
          . Co nie znaczy ze osmielilabym sie Tobie wmawiac
          > ze zle robisz manipulujac statystyka.

          Tu przesadzasz.Idealny przykład manipulacji z Twojej strony :)


          A ten artykul wlasnie to robi.

          A ja myślę ,że Ty go tak odbierasz.


          >
    • anahella Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 14:54
      Jezeli takie sa tendencje to czemu sie obrazac na
      rzeczywistosc? Jezeli znane kobiety porzucaja kariery i
      prowadza domy to ich swiete prawo. Tak samo jak ich
      swietym prawem bylo wyrzecznie sie zycia osobistego dla
      kariery.

      Znane kobiety to takie same kobiety jak my: tez odczuwaja
      potrzeba bycia z rodzina. Tyle ze one inaczej wykorzystaly
      czas: zrobily kariery a dzis odcinaja kupony i korzystaja
      z tego, czego dotychczas nie mialy.
    • puchaczowa69 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 15:15
      Dlaczego smutne? Nie przesadzasz trochę? Ja bardzo chętnie posiedziałabym z
      dzieckiem w domu. Uwielbiam prowadzić dom - gotować, sprzątać, odrabiać z
      dziećmi lekcje itd. Ubolewam, że nie stać mnie na luksus siedzienia wyłącznie w
      domu. Mąż nie jest w stanie utrzymać na przyzwoitym poziomie czterech osób z
      jednej pensji. Ale jeśli tylko będzie w stanie - zostawię pracę. I wcale nie
      będę się z tego powodu czuła upośledzona, tylko WYRÓŹNIONA.
      Pozdrawiam
      • mantha Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 15:28
        puchaczowa69 napisała:

        > Dlaczego smutne? Nie przesadzasz trochę? Ja bardzo chętnie posiedziałabym z
        > dzieckiem w domu. Uwielbiam prowadzić dom - gotować, sprzątać, odrabiać z
        > dziećmi lekcje itd. Ubolewam, że nie stać mnie na luksus siedzienia wyłącznie
        w
        >
        > domu. Mąż nie jest w stanie utrzymać na przyzwoitym poziomie czterech osób z
        > jednej pensji. Ale jeśli tylko będzie w stanie - zostawię pracę. I wcale nie
        > będę się z tego powodu czuła upośledzona, tylko WYRÓŹNIONA.
        > Pozdrawiam

        Wlasnie WYROZNIONA to dobre slowo - nie uwazacie, ze dzisiaj naprawde niewiele
        kobiet stac na mozliwosc wybrania "prowadzenia domu" (umownie, niech te 2 slowa
        tutaj obrazuja wszystko co sie z tym wiaze). ja uwazam, ze to luksus, na ktory
        prawie zadna ze znanych mi rodzin nie moze sobie pozwolic.
        pozdrawiam
        • dorotka1970 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 15:42
          mantha napisała:

          > Wlasnie WYROZNIONA to dobre slowo - nie uwazacie, ze dzisiaj naprawde
          > niewiele kobiet stac na mozliwosc wybrania "prowadzenia domu" (umownie,
          > niech te 2 slowa tutaj obrazuja wszystko co sie z tym wiaze). ja uwazam, ze
          > to luksus, na ktory prawie zadna ze znanych mi rodzin nie moze sobie
          > pozwolic.

          Roznica jest taka, ze wczesniej, nawet gdybyscie chcialy, nie moglybyscie
          wspomoc swojej rodziny finansowo. Pewnie, ze najlepiej jak jedna osoba zarabia
          tyle, zeby druga mogla zostac w domu. Ale to sie nie zmienilo :-) Pieniadze
          szczescia nie daja, tylko bardzo ulatwiaja zycie :-)

          Pozdrawiam,
          Dorotka

          --------
          Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
          • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 15:59
            dorotka1970 napisała:

            > Pieniadze szczescia nie daja...

            Myślę, że każdy chciałby się o tym przekonać na własnej skórze... :)))

            Pozdrawiam serdecznie,
    • Gość: lolyta Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: *.mia.bellsouth.net 24.06.03, 15:51
      Rzeczywistosc rzeczywistoscia, a artykul jest napisany w sposob cholernie
      tendencyjny.

      Popatrzcie na "torcik": tu nie ma pytania o to, czy kobiety by chcialy siedziec
      w domu, tu jest pytanie, czy POWINNY (gdzie tu mowa o wyborze dla tych kobiet?)

      W Stanach taki super model rodziny ze mama siedzi w domku a tata zapieprza i
      nasi panowie tez by tak chcieli. Czy chcieliby tak dalej, gdyby konsekwentnie
      wprowadzic w Polsce prawo alimentacyjne (kobieta, zwlaszcza z dziecmi, przy
      rozwodzie moze ograbic meza niemal ze wszystkiego i jeszcze zasadzic mu spore
      alimenty)? I nikt, ale to nikt z panow sie nie miga z placeniem, bo baaardzo
      zle by na tym wyszedl.

      Tylu ludziom sie tak strasznie podoba model tata pracuje, mama zajmuje sie
      domem. Nie ma jednak pokazanego stosunku panow - zwolennikow takiego modelu do
      takich kwestii: czy w zwiazku z tym ze pieniazkow w rodzinie bedzie mniej, czy
      sa oni gotowi do rezygnacji z np. palenia papieroskow, picia piweczka z
      kolegami, kupienia tanszego i bardziej ekonomicznego, ale nie tak szpanerskiego
      samochodu lub rezygnacji z bardzo nowoczesnego ale kompletnie niepotrzebnego
      komputera?
      Czy w zwiazku z tym ze kobieta nie pracuje zarobkowo, ale sama ma pewne
      potrzeby i nie ograniczaja sie one do tamponow raz na miesiac, sa sklonni
      przeznaczac czesc swoich dochodow do jej dyspozycji na zaspokojenie jej
      potrzeb?

      Bezwstydna manipulacja jest ten kawalek o tym ze kobiety poszly do pracy wbrew
      woli bo nagle zaczelo byc tyle miejsc w fabrykach i facetow bylo za malo. No
      sorki, ale gdyby nagle wzroslo zapotrzebowanie na np. kiblonurkow i nie bylo
      panow chetnych do tej roboty, to gdybym dla siebie sensu tej pracy nie
      widziala, kiblonurkowie mogliby demonstrowac pod moimi drzwiami z
      transparentami "lolyta do pracy" a mnie by to nic nie obchodzilo.

      Model prehistoryczny "tata na mamuta mama do garow" tez nie jest prawdziwy, bo
      kobiety zajmowaly sie zbieractwem i rolnictwem - ten model przeciez do dzisiaj
      widac na wsiach, gdzie rodzina tradycyjna ma sie dobrze, to kobiety tam glownie
      zapieprzaja jak male motorki - z dziecmi na plecach (przeciez stad w strojach
      ludowych chusty - po to, zeby niemowle mozna bylo zawinac, zarzucic na plecy i
      isc w pole).

      Nie sadze, zeby sytuacja typu mama w domu, tata pracuje byla gwarancja
      szczesliwego ogniska - pamietacie dlugasny (chyba tu tez byl, a na pewno na FF)
      watek Rudej, ktora wlasnie w taki model rodziny dala sie wpakowac a po
      rozwodzie nie ma wlasnego kata? I takie watki na FF pojawiaja sie co chwilke. Z
      tego co czytalam to wsrod bezdomnych najwiecej jest osob, ktore zostaly
      postawione w takiej sytuacji jak Ruda: pan i wladca nagle odcial kurek,
      dotychczasowa malzonka nie ma pieniedzy, nie ma mieszkania, nie ma pracy.
      Bosssko.

      "Zdaniem prof. Jasona Fieldsa, tradycyjna rodzina się sprawdza w liberalnej
      gospodarce: dom i rodzina stają się minirynkiem. Sukcesy zawodowe męża motywują
      żonę do wprowadzania innowacji w zarządzaniu domem i wychowaniu dzieci. Wedle
      badań Fieldsa, taka pozytywna stymulacja nie występuje w rodzinach, w których
      oboje małżonkowie pracują. Tam mamy raczej do czynienia z rywalizacją, co
      często prowadzi do konfliktów."
      A ta teoria to juz jakas kompletna bzdura, nawet jej komentowac nie bede.
      • dorotka1970 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 16:57
        Gość portalu: lolyta napisał(a):

        > Bezwstydna manipulacja jest ten kawalek o tym ze kobiety poszly do pracy
        > wbrew
        > woli bo nagle zaczelo byc tyle miejsc w fabrykach i facetow bylo za malo. No
        > sorki, ale gdyby nagle wzroslo zapotrzebowanie na np. kiblonurkow i nie bylo
        > panow chetnych do tej roboty, to gdybym dla siebie sensu tej pracy nie
        > widziala, kiblonurkowie mogliby demonstrowac pod moimi drzwiami z
        > transparentami "lolyta do pracy" a mnie by to nic nie obchodzilo.

        Bardzo mi sie podoba ten kawalek o kiblonurkach :-)))
        Pozdrawiam,
        Dorotka
        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
      • Gość: Kara Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: 195.193.202.* 24.06.03, 17:15
        Rany boskie, a czy ktos nie zastanowil sie, ze np. na tym zgnilym zachodzie,
        gdzie tyle kobiet siedzi w domu i wychowuje dzieci (niby to taka moda?) wynika
        to z prostej kalkulacji ekonomicznej? Poniewaz zlobki i przedszkola sa:
        1. bardzo drogie,
        2. wciaz nieliczne,
        a kobiety (co tu duzo kryc) wciaz zarabiaja gorzej od mezczyzn (na tych samych
        stanowiskach), bardziej im sie oplaca po urodzeniu dziecka zostac w domu i
        osobiscie zajac sie wychowaniem. I wielu wypadkach nie ma to nic wspolnego z
        tym, czy sie chce czy nie.
        A przyczyna tego jest bardzo prosta. Do lat 80-tych model rodziny z
        niepracujaca kobieta byl powszechny, dopiero w ostatnich 20 latach zaczelo sie
        to zmieniac, ale infrastruktura (zlobki, przedszkola, ochronki przy zakladach
        etc.) za tym, niestety, nie nadaza. Jest za malo miejsc i nie starcza nawet dla
        1/3 potrzebujacych, poza tym sa to na prawde drogie "imprezy". Podrzucanie
        dzieci dziadkom czy babciom nie ma takiej tradycji jak w Polsce, czesto rodzice
        mieszkaja dziesiatki czy setki kilometrow od dziadkow, a ci ostatni nie sa tacy
        chetni do tego typu uslug:).
        Staje sie to powoli powaznym problemem, zwlaszcza teraz w sytuacji kryzysu
        ekonomicznego, kiedy czesto okazuje sie, ze 1 pensja nie starcza na utrzymanie
        rodziny. Osobiscie znam kilka rodzin z niepracujacymi mamami, ktore ze wzgledow
        ekonomicznych zmuszone sa do obnizenia stopy zyciowej (sprzedaz drogiego domu i
        kupno tanszego, sprzedaz drugiego samochodu etc.), bo nie stac ich z jednej
        pensji na zlobek a kobieta nie moze znalezc pracy. I nie ma to nic wspolnego z
        feminizmem czy prawami kobiety.
        Mam wrazenie, ze w Polsce spoleczenstwo pod tym wzgledem jest rzeczywiscie na
        poziomie XIX wieku. Powinnismy zalowac, ze ominela nas rewolucja feministyczna
        i palenie stanikow. Moze niektorzy ciemnogrodzcy zauwazyliby w koncu, ze chodzi
        w tym wszystkim o cos wiecej, niz prawo do orgazmu.

        Pozdrawiam wszystkie feministki

        K.
        • fudym Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 17:25
          Gość portalu: Kara napisał(a):

          > Rany boskie, a czy ktos nie zastanowil sie, ze np. na tym zgnilym zachodzie,
          > gdzie tyle kobiet siedzi w domu i wychowuje dzieci (niby to taka moda?)
          wynika
          > to z prostej kalkulacji ekonomicznej? Poniewaz zlobki i przedszkola sa:
          > 1. bardzo drogie,
          > 2. wciaz nieliczne,
          > a kobiety (co tu duzo kryc) wciaz zarabiaja gorzej od mezczyzn (na tych
          samych
          > stanowiskach), bardziej im sie oplaca po urodzeniu dziecka zostac w domu i
          > osobiscie zajac sie wychowaniem.

          To tez jest prawda. Podpisuje sie pod tym obiema rekami, sama chcac nie chcac
          mieszkajac za granica jestem wpisana chwilowo w ten model bo najnormalniej w
          swiecie nie stac mnie na to zeby isc do pracy (znaczy moze i byloby mnie stac,
          ale ekonomicznie, po doliczeniu kosztow dojazdu, opkieki nad dziecmi w czasie
          kiedy ja mam przerwe na lunch czy dojezdzam do pracy - i w tym momencie przecie
          nie zarabiam - to jest zupelnie bez sensu). Przecietnie zarabiajaca kobieta z
          dwojka dzieci musialaby mniej wiecej polowe swojej pensji poswiecac na opieke
          nad dziecmi.
    • Gość: Maruda Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: *.nyc.rr.com 24.06.03, 16:51
      Artykul cholernie tendencyjny, zero obiektywizmu, ktorego niestety brakuje
      rowniez wiekszosci osob z tego forum, by nie rzec - kraju.
      Ciekawa jestem od kiedy feminizm jest przeciwny wychowywaniu dzieci i
      zajmowaniem sie domem?? Tylko i wylacznie dzieki feminizmowi kobiety maja
      JAKAKOLWIEK szanse wyboru zaleznie od tego, czy chca sie poswiecic rodzinie czy
      moze karierze - zadziwiajace jak malo ludzi o tym pamieta.
      W ogole w tym kraju naprawde malo kto wie cokolwiek o feminizmie, uslyszy taki
      jeden z drugim pare glupot i stereotypow i juz uwaza, ze zna 'caly ten
      feminizm'. Zalosne.

      I ta cala gadka o 'kulturze', 'tradycji' zwlaszcza odnosnie procederu wycinania
      lechtaczki i bandazowania nog - piekne frazesy pod plaszczykiem, ktorych
      przemyca sie niezbyt juz tak szlachetne wartosci. Nie rozumiem jak ktokolwiek
      uwazajacy sie za osobe wyksztalcona (a o takich mam nadzieje jest tu mowa) i
      majaca jakakolwiek wiedze na temat mechanizmow socjospolecznych moze uciekac
      sie do podobnych argumentow.
      Moze wypadaloby sie zastanowic SKAD ta tradycja sie wziela, spojrzec na to z
      ideologicznego punktu widzenia - ze to niby jest piekna ozdoba??? Aaa to
      ciekawe, o ile mi wiadomo kobiety, ktorym wycina sie lechtaczki raczej nie
      paraduja szeroko zadzierajac nogi prezentujac ta rzekoma ozdobe. To nie tatuaz,
      ktory mozna obejrzec, albo babmusowa paleczka w nosie, ani nawet rytualne
      blizny i argument estetyczny jest tu mocno naciagany - nie ma zadnych
      uzasadnionych (ani zdrowotnych ani szeroko pojmowanych estetycznych) przeslanek
      aby wyciac kobiecie lechtaczke - sa jedynie strony ujemne, opisane juz
      wczesniej, wiec nie bede sie powtarzac. Ta i tamu podobne 'tradycje' mialy i
      nadal maja na celu podporzadkowanie sobie kobiety, ustalenie pewnego
      obowiazujacego porzadku, hierarchii i nic poza tym.

      Wiazane stopy - no prosze kolejna piekna tradycja, padl nawet argument, ze no
      jak to, przeciez takie stopy sa nadal elastyczne! Osoba ktora to napisala
      powinna sobie poczytac jak to naprawde w praktyce wyglada, jak bardzo bol
      znieksztalconych stop utrudnia poruszanie sie, obejrzec pare zdjec i poczytac
      pare relacji kobiet, ktorym wiazano stopy, a dopiero potem pisac podobne
      farmazony.

      Wedlug tradycji Talibow kobieta jest warta tyle co pies, moze mniej - no tak,
      nie ma co sie na to oburzac bo taka jest TRADYCJA, wiec po co temu sie
      sprzeciwiac???
      Od razu wyjasnie, ze wcale nie jestem przeciwna absolutnie wszystkim tradycjom
      jako takim, ale tym, ktore sa sprzeczne z uniwersalnymi prawami czlowieka, a o
      takich wlasnie jest tutaj mowa.

      • dorotka1970 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 17:00
        Dzieki, juz myslalam, ze to walka z wiatrakami :-)

        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • yagnieszka Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 17:26
          Jest jeszcze pare tradycji, o ktorych milosniczki egzotycznych kultur nie
          wspomnialy - np. palenie zywcem lub zakopywanie rowniez zywcem wdowy lub
          narzeczonej zmarlego - co ciekawe, w druga strone to NIGDY nie dziala - wdowiec
          moze sobie spokojnie zyc dalej.
          Czy to tak trudno zrozumiec, ze jezeli jakies tradycje sa krzywdzace, niezdrowe
          lub wrecz zabojcze albo po prostu GLUPIE, to nalezy zaprzestac ich
          kultywowania? Przy okazji, Noida, czy mozesz podac jakies zrodla swoich
          fascynujacych opowiesci o wycinaniu lechtaczek w amerykanskich szpitalach? W
          Stanach, jak w dawnym ZSRR - WSZYSTKO jest mozliwe ale nie wszytko jest
          LEGALNE! Bede wdzieczna za jakies linki do informacji.
          No i nikt tu nie wspomnial o takim drobiazgu jak roznica poziomow zycia pani
          Madonny czy pani Steffi Graf a np. zwyklej, szarej Kowalskiej Jadzi z Miechowa
          czy innego Nadkola. To przeciez nie jest dokladnie to samo, ze BOGATA I ZNANA
          pani jakastam, ktora ma do dyspozycji nianki, kucharki, sprzataczki i miliony
          na koncie "zajmuje sie" domem i wychowywaniem dzieci gdy to samo robi owa
          Jadzia czy inna Stefa. No przeciez nie dajmy sobie wmowic, ze budowanie image
          przez te BOGATE I ZNANE panie nie ma nic wspolnego z ich "decyzja pozostania w
          domu" - jakos tak sie dziwnie sklada, ze na wywiady i sesje zdjec z dziecmi
          zawsze sie przeciez znajdzie czas.
          A tak w ogole to chyba jednak nalezy postulowac powrot do tradycji - chyba
          faktycznie rodzinom bedzie sie lepiej i taniej zylo. A jakim sposobem? Ano
          takim, ze skoro wszystkie dziewczynki i kobiety jedyne o czym marza to
          wychowywanie kolejnych dzieci i pozycja "przy mezu", to po co ktorykolwiek tata
          ma oplacac ich wyksztalcenie? Jesli taki tata ma w domu zone z dwoma
          fakultetami i znajomoscia kilku jezykow obcych, ktora z pasja niewymierna smazy
          kotlety i dzierga sweterki na drutach dla gromadki potomstwa, to taki tata
          slusznie dojdzie do wniosku, ze ksztalcenie corki lub corek to wyrzucone
          pieniadze. Bo te corki pozniej i tak beda jak mama - te kotlety, pieluchy,
          haftowanie itd. No i tym sposobem mozna latwo udowodnic ekonomiczne korzysci
          powrotu do tradycji z czasow PRZED NAWOJKA. Mozna wtedy bedzie wydac cale
          zarobione przez tate - pana i wladce, dochody na ksztalcenie syna lub synow - o
          ilez wiekszy pozytek. I przy okazji rozwiaze sie problem bezrobocia -
          niewyksztalcone corki i przykuta do patelni mama nie beda szukac pracy. Ale
          bedzie fajnie. I jak tradycyjnie!
          • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 17:36
            yagnieszka napisała:

            > Jesli taki tata ma w domu zone z dwoma
            > fakultetami i znajomoscia kilku jezykow obcych, ktora z pasja niewymierna
            smazy
            >
            > kotlety i dzierga sweterki na drutach dla gromadki potomstwa, to taki tata
            > slusznie dojdzie do wniosku, ze ksztalcenie corki lub corek to wyrzucone
            > pieniadze. Bo te corki pozniej i tak beda jak mama - te kotlety, pieluchy,
            > haftowanie itd. Mozna wtedy bedzie wydac cale
            > zarobione przez tate - pana i wladce, dochody na ksztalcenie syna lub synow -
            o
            >
            > ilez wiekszy pozytek. I przy okazji rozwiaze sie problem bezrobocia -
            > niewyksztalcone corki i przykuta do patelni mama nie beda szukac pracy. Ale
            > bedzie fajnie. I jak tradycyjnie!


            I dlatego właśnie nie lubię feministek.Za ten pogardliwy ton i agresję. Bo
            większość z tez jest naprawdę mądrych.Niestety taka pogardliwa, lekceważąca
            postawa pełna nietolerancji(tak, tak) zniechęca mnie do nich.
            • yagnieszka Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 17:43
              aremo napisała:

              >
              > I dlatego właśnie nie lubię feministek.Za ten pogardliwy ton i agresję. Bo
              > większość z tez jest naprawdę mądrych.Niestety taka pogardliwa, lekceważąca
              > postawa pełna nietolerancji(tak, tak) zniechęca mnie do nich.

              Nie wszystko nalezy tolerowac! Ja np. nie toleruje zaklamania, marnotrawstwa,
              brakorobstwa i paru jeszcze innych rzeczy w zyciu. Z feminizmem ma to tyle
              wspolnego, ze ja jestem "female" - cala reszta jest ogolnoludzka. Nie rozumiem
              jak kobieta moze "nie lubic" feministek - patrzysz w lustro i mowisz sobie co
              rano "alez sie nie lubie"? My wszystkie, sila rzeczy, jestesmy feministkami czy
              to tak nazwiemy, czy nie - tak dlugo jak bedziesz dazyc do samodoskonalenia,
              ksztalcenia sie i ksztalcenia swojej corki/corek, w oczach milionow mezczyzn
              tego swiata bedziesz WOJUJACA FEMINISTKA i na dodatek bezboznica pokazujaca
              nadgarstki i kostki u nog - wstydz sie, wacpani ;}
              • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 17:54
                Wiesz doskonale,że nie o to mi chodziło.Pogardliwie napisałaś o tych smażących
                z zapałem kotlety i dziergających sweterki na drutach. Może inaczej napiszę:
                nie chcę byc taka jak niektóre kobiety ,które chcą zakrzyczeć innych i
                pogardliwie odnoszą sie do innych postaw. Nie lubię takich ludzi w ogóle
                niezależnie od tego czy są kobietami czy mężczyznami, tyle tylko,że takiej
                pogardy w stosunku do kobiety udomowionej nie ma u mężczyzn ,a u kobiet
                nazywajacych siebie feministakami to częste, niestety.
                • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 18:29
                  tyle tylko,że takiej
                  > pogardy w stosunku do kobiety udomowionej nie ma u mężczyzn ,a u kobiet
                  > nazywajacych siebie feministakami to częste.

                  ale zauwaz, ze panowie lubia miec sluzace, wiec wprost nie bedzie gardzic ale
                  co sie bardziej ceni managera w firmie czy pania domu???

                  i to nie wymyslily feministki.
                  • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 18:56
                    Wiesz problem w tym ,że ja nigdy nie chciałam rywalizować z mężczyznami zatem
                    nie chciałam być menagerem na przykład. Mam szerokie zainteresowania, nie wiem
                    czy wszyscy cenią mnie za to, że znam 3 języki, znam się na literaturze i na
                    filmie. Nie jest moim zmartwieniem ,że ktoś uzna mnie za głupią bo nie mam
                    zacięcia w kierunku zarządzania. I że to ceni się bardziej niż moje
                    humanistyczne wykształcenie, zainteresowania czy o zgrozo moje zapędy do bycia
                    matka -udomowioną. Mam szacunek i poważanie bliskich mi ludzi i to mi wystarcza.
                    • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 19:02


                      > Wiesz problem w tym ,że ja nigdy nie chciałam rywalizować z mężczyznami zatem
                      > nie chciałam być menagerem na przykład.

                      no wlasnie i tu juz zakladasz, ze managerem musi byc facet, ktory rywalizuje z
                      innymi facetami. wiele kobiet chcialoby byc managerami tylko jest to im bardzo
                      utrudniane.
                      Mam szerokie zainteresowania, nie wiem
                      > czy wszyscy cenią mnie za to, że znam 3 języki, znam się na literaturze i na
                      > filmie.

                      no wlasnie tak wybralas i ok. chyba chodzi o wolny wybor, a nie o odgorne
                      decydowanie kto sie do czego nadaje.
                      • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 19:25
                        sharon_s napisała:

                        > wiele kobiet chcialoby byc managerami tylko jest to im bardzo
                        > utrudniane.

                        Jak? Piszesz z własnego doświadczenia? Czy powielasz zasłyszane opowieści? Nie
                        będę polemizować , bo nie jestem dyskryminowana, jestem cenionym
                        pracownikiem , zarabiam tyle samo co moi koledzy a o awansie nie decyduje płeć
                        jeśli już to bardziej układy towarzyskie .
                        • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 19:42
                          > Jak? Piszesz z własnego doświadczenia?

                          tak pisze z wlasnego doswiadczenia.

                          trzeba pojsc w polsce na studia MBA, zeby zrozumiec stosunek facetow do kobiet.
                • yagnieszka Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 19:29
                  aremo napisała:

                  > Wiesz doskonale,że nie o to mi chodziło.Pogardliwie napisałaś o tych
                  smażących
                  > z zapałem kotlety i dziergających sweterki na drutach. Może inaczej napiszę:
                  > nie chcę byc taka jak niektóre kobiety ,które chcą zakrzyczeć innych i
                  > pogardliwie odnoszą sie do innych postaw. Nie lubię takich ludzi w ogóle
                  > niezależnie od tego czy są kobietami czy mężczyznami, tyle tylko,że takiej
                  > pogardy w stosunku do kobiety udomowionej nie ma u mężczyzn ,a u kobiet
                  > nazywajacych siebie feministakami to częste, niestety.

                  Mowisz "pogardliwie"?
                  A niech i bedzie, ze pogardliwie choc raczej mialo byc z kompletnym brakiem
                  zrozumienia i cierpliwosci dla niekonsekwencji. Bo ja, widzisz, uwazam, ze
                  wyksztalcenie jest przywilejem ale i pewnego rodzaju zobowiazaniem.
                  Wyszktalcenie lekarza, inzyniera, chemika czy innego nauczyciela laciny to nie
                  tylko wysilek samego delikwenta ale ogromnej masy ludzi wliczajac w to rodzine
                  i bliskich, nauczycieli i profesorow, podatnikow i rzesze minionych pokolen.
                  I kazda z nas moze potem z tym "darem wyksztalcenia" zrobic, na co ma zywna
                  ochote. A mnie dziwi, niepokoi, wrecz zlosci i stymuluje do "pogardliwego"
                  traktowania, gdy faktycznie KOBIETA (bo prawie nigdy - mezczyzna!) robi z tym
                  swoim wyksztalceniem, co jej sie zywnie podoba a wiec wykorzystuje je do imentu
                  przy smazeniu kotletow i cerowaniu skarpet.
                  Zaraz tu dostane po glowie WOLNA WOLA i slusznie - kazdy z nas ma prawo
                  kierowac sie wolna wola w swoich wyborach. Ale czy aby na pewno ma to prawo?
                  Czy zycie w spoleczenstwie (kobiet i mezczyzn w jednym wielkim worze) nie
                  narzuca nam pewnych obowiazkow? pewnych "z gory" (ktorej, do diabla, gory?
                  Mount Everestu?) narzuconych powinnosci?
                  Ja na to patrze tak - zyje wsrod ludzi i korzystam z tego, ze sa wokol mnie
                  starajac sie by i oni korzystali z mojej obecnosci. Skoro tak, to sama nakladam
                  na siebie pewne zobowiazania (wolna wola!) wynikajace np. z mojego
                  wyksztalcenia czy zawodu lub stanu cywilnego. Takim zobowiazaniem jest np.
                  dobre wychowanie dzieci ale wedlug mnie, rownie waznym jest zobowiazanie
                  korzystania z wiedzy podarowanej mi przez spoleczenstwo (w najrozniejszych
                  formach przeciez).
                  I po tej dlugasnej wypowiedzi moze latwiej Ci bedzie zrozumiec skad sie bierze
                  moja "pogarda" lub moj brak tolerancji dla pewnych postaw. Uwazam, ze sa
                  w jakims sensie aspoleczne, a na pewno niekonsekwentne. Aczkolwiek chetnie
                  podyskutuje dalej.
                  • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 20:05
                    Czyli krótko mówiąc: bycie prospołecznym -tak, bycie prorodzinnym -nie.Dla
                    Ciebie ważniejsze jest funkcjonowanie w szerszej społeczności ,ale uszanuj
                    to ,że dla niektórych równie ważne jest funkcjonowanie w rodzinie. Ciekawą
                    postawę prezentujesz. Krzywo patrzysz na te kobiety , które choć wykształcone
                    postanowiły zostać przynajmniej jakiś czas z dziećmi(bo ja zadeklarowałam ,że
                    pozostałabym z maleństwem 2-3 lata,ale nie 15) .Twoja postawa niczym dla mnie
                    nie różni się od tych ,którzy krzycza ,ze miejsce kobiety jest w domu.Oni
                    twierdza ,że natura przypisała kobiecie rolę piastunki ogniska(czyli natura
                    zobowiązuje), Ty twierdzisz,że wykształcenie należy wykorzystać w życiu
                    społecznym (zatem zobowiązuje).Dopóki mężczyzna nie będzie mógł rodzić dzieci;)
                    takie dyskusje o równości będą mnie śmieszyć.A już podnoszone głosy o urlopie
                    macierzyńskim dla facetów brzmią jak z komedii. Natury koleżanki nie
                    przeskoczymy.Więz w pierwszych miesiącach życia właśnie z matką jest bardzo
                    ważna.A potem już można zatrudnić niańkę a lepiej tatusia na wychowawczy a my
                    zarzadzać firmami:)
                  • antonina_74 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 20:13
                    I kazda z nas moze potem z tym "darem wyksztalcenia" zrobic, na co ma zywna
                    > ochote. A mnie dziwi, niepokoi, wrecz zlosci i stymuluje do "pogardliwego"
                    > traktowania, gdy faktycznie KOBIETA (bo prawie nigdy - mezczyzna!) robi z tym
                    > swoim wyksztalceniem, co jej sie zywnie podoba a wiec wykorzystuje je do
                    imentu
                    >
                    > przy smazeniu kotletow i cerowaniu skarpet.


                    zaraz, a kto powiedzial ze matka pracujaca nie smazy kotletow i nie ceruje
                    skarpet? Bo mnie sie zawsze wydawalo ze pracujac zawodowo i wychowujac dziecko
                    pracuje na dwoch etatach, raz jako pani nauczycielka, dwa, jako
                    mama/kucharka/sprzataczka itd. Z ta roznica ze w pierwszym zawodzie jestem
                    doceniana i mi sie placi przyzwoite pieniadze a w drugim po prostu
                    wykonuje "święte kobiece obowiązki" i pilnuje tzw. "ogniska". I gdybym
                    zrezygnowala z tej platnej pracy, to podejmuje wlasciwa decyzje, tak wg
                    artykulu, bo tradycja i wartosci rodzinne, ale gdybym zrezygnowala z drugiej
                    czesci to jestem jakims wypaczonym, antytradycyjnym modelem, tak?

                    Zgadzam sie z Toba - nie po to spedza sie lata cale na studiach, za "darmo"
                    czyli za pieniadze podatnikow, zeby potem wykorzystywac wiedze do sprawdzania
                    prac domowych dziecka i rozwiazywania krzyzowek z "gali".

                    • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 20:24
                      antonina_74 napisała:


                      >
                      > Zgadzam sie z Toba - nie po to spedza sie lata cale na studiach, za "darmo"
                      > czyli za pieniadze podatnikow, zeby potem wykorzystywac wiedze do sprawdzania
                      > prac domowych dziecka i rozwiazywania krzyzowek z "gali".

                      Czyli zakładasz ,że jednak kobieta siedząca w domu jest głupia.Dlaczego skoro
                      ma czas na krzyżówki z Gali nie może poświęcić tego czasu na bardziej
                      rozwijające zajęcia? Stereotypy i pogarda moje miłe Panie każe Wam pisać w ten
                      sposób: "kura domowa" musi zgłupieć wśród pieluch, kupek. Czy zatem Wy
                      rozwijacie sie tylko po to by to pózniej sprzedać (pracując zawodowo).Ja chodzę
                      do kina, czytam ambitne ksiażki, uczę sie 4 języka bo chcę i nie łączę tego
                      wcale z karierą zawodową. A obecnie sporo ludzi nie kształci się za darmo więc
                      i ten argument o "spłaceniu długu wobec społeczeństwa" jakby upada, nie sądzisz?
                      >
                      • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 20:37
                        > ten Ja chodzę
                        >
                        > do kina, czytam ambitne ksiażki, uczę sie 4 języka bo chcę i nie łączę tego
                        > wcale z karierą zawodową.

                        no dobrze ale niektore kobiety maja bardzo duze potrzeby zeby sie spelnic
                        spolecznie, zeby zaistniec, zeby byc docenianymi nietylko przez najblizszych
                        ale rowniez w pracy. wiele kobiet ma potrzebe wladzy, rywalizacji itd. sa
                        cholernie ambitne. chca wykorzystac swoje umiejetnosci, swoja inteligencje na
                        szerszym polu. poza tym moze zwyczajnie chca miec duzo kasy.
                        jesli mamy mowic o wolnym wyborze to ten wybor musi dzialac we wszystkie strony.
                        • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 21:10
                          Zgadzam sie z każdym słowem które napisałaś powyżej. Zwróć uwagę ,że już
                          napisałam o tym,że tezy głoszone przez feministki w dużej mierze są mądre,ale
                          metody nie te(dyskredytowanie przeciwników, atak, agresja). Zdaję sobie
                          sprawę ,że dzięki działalności ruchów kobiecych mam prawo wyborcze, mogłam
                          kształcić sie wyżej niż na poziomie elementarnym.Dyskusja rozpoczęła sie od
                          artykułu i postu w którym założycielka wątku stwierdziła,że artykuł ten
                          narzuca co kobiety mają robić.Czytałam go parokrotnie i nie zauwazyłam tego
                          nigdzie, a jedynie co pisałam wielokrotnie: opisanie swoistej "mody" i tyle.
                          • sharon_stone Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 21:24
                            :

                            > Zwróć uwagę ,że już
                            > napisałam o tym,że tezy głoszone przez feministki w dużej mierze są mądre,ale
                            > metody nie te(dyskredytowanie przeciwników, atak, agresja).

                            ale zastanow sie czy przeciwnicy nie stosuja jeszcze gorszych metod niz
                            feministki.obawiam sie, ze niestety tak. jesli chodzi o arguemnty to nie wiem
                            dlaczego mowi sie, ze facet nadaje sie tak do rzadzenia jak kobieta do szycia.
                            jesli chodzi o agresje to jest to po prostu reakcja na tzwe. prawdy absolutne.
                            poza tym jakos zauwaza sie agresje feministek, a nie zauwaza agresji np. ruchow
                            prolife.
                            poza tym znam bardzo duzo feministek i zadna z nich nie jest agresywna!!!
                            >go parokrotnie i nie zauwazyłam tego
                            > nigdzie, a jedynie co pisałam wielokrotnie: opisanie swoistej "mody" i tyle.

                            ja natomiast obserwuje mode wrecz przeciwna.
                            • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 21:28
                              sharon_stone napisała:

                              > poza tym znam bardzo duzo feministek i zadna z nich nie jest agresywna!!!

                              Nie jest agresywna wobec Ciebie? :))))))

                              Pozdrawiam serdecznie,
                              • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 21:34
                                > Nie jest agresywna wobec Ciebie? :))))))

                                nie. uwazam, ze agresja feministek jest odpowiedzia na agresje
                                antyfeministyczna, czyli bardziej po polsku agresje antykobieca.
                                NIe wydaje mi sie, zeby np. Prof. Fuszara byla agresywna albo cytowana w
                                artykule wprost prof. Titkow albo prof. Janion.;)
                                • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 21:48
                                  sharon_s napisała:

                                  > nie. uwazam, ze agresja feministek jest odpowiedzia na agresje
                                  > antyfeministyczna, czyli bardziej po polsku agresje antykobieca.

                                  Wystarczy zauważyć fakt, że kobiety wolą siedzieć w domu niż robić karierę, a
                                  już co żwawsze feministki uznają to za atak na Kobietę... :)

                                  > NIe wydaje mi sie, zeby np. Prof. Fuszara byla agresywna albo cytowana w
                                  > artykule wprost prof. Titkow albo prof. Janion.;)

                                  Nie znam owych czcigodnych Pań, ale pewnie z racji swojej roli społecznej z
                                  agresją byłoby im nie do twarzy... :)))))

                                  Pozdrawiam serdecznie,
                                  • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 22:01
                                    > Wystarczy zauważyć fakt, że kobiety wolą siedzieć w domu niż robić karierę, a
                                    > już co żwawsze feministki uznają to za atak na Kobietę... :)


                                    oczywiscie, ze za atak, bo:
                                    - to jest fakt z serii faktow uzaleznionych od widzimisie.

                                    A jak zauwazyc, ze kobiety jednak nie lubia siedziec w domu, co jest
                                    NIEZAPRZECZALNYM FAKTEM, plec przeciwna uwaza za atak na MEZCZYZNE, na meskosc,
                                    na rodzine, na nature, a osoby, ktore tak mowia NAPEWNO MAJA wasy, nieogolone
                                    nogi i wogole to sa lesby.

                                    > Nie znam owych czcigodnych Pań
                                    nie znasz janion???
                                    • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 22:18
                                      sharon_s napisała:

                                      > oczywiscie, ze za atak, bo:
                                      > - to jest fakt z serii faktow uzaleznionych od widzimisie.

                                      Cytowane są wyniki pewnych sondaży. (Oczywiście nie podano szczegółow
                                      metodologicznych jak były one dokonywane, ale w końcu Wprost nie jest
                                      periodykiem naukowym...) Czy zupełnie ignorujesz te dane?

                                      > A jak zauwazyc, ze kobiety jednak nie lubia siedziec w domu, co jest
                                      > NIEZAPRZECZALNYM FAKTEM,

                                      I znowu nie chcesz przyjąć do wiadomości wyników sondaży...

                                      > plec przeciwna uwaza za atak na MEZCZYZNE, na meskosc, na rodzine, na nature,
                                      > a osoby, ktore tak mowia NAPEWNO MAJA wasy, nieogolone nogi i wogole to sa
                                      > lesby.

                                      Powiedziałbym, że jest to raczej mijanie się ze zdrowym rozsądkiem...

                                      > > Nie znam owych czcigodnych Pań
                                      > nie znasz janion???

                                      Nie miałem przyjemności... Może pracuje w innym dziale... :))))

                                      Pozdrawiam serdecznie,
                                      • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 22:43
                                        > >
                                        > I znowu nie chcesz przyjąć do wiadomości wyników sondaży...

                                        przyjelam do wiadomosci wyniki.
                                        19% Polek chcialoby zrezygnowac z pracy.
                                        dalej na temat wynikow nie dyskutuje, bo to juz chyba przerobiles z Lolita.
                                        • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 23:16
                                          sharon_s napisała:

                                          > > >
                                          > > I znowu nie chcesz przyjąć do wiadomości wyników sondaży...
                                          >
                                          > przyjelam do wiadomosci wyniki.
                                          > 19% Polek chcialoby zrezygnowac z pracy.
                                          > dalej na temat wynikow nie dyskutuje, bo to juz chyba przerobiles z Lolita.

                                          Ostrożność co do metodologii badań nie jest jeszcze powodem aby te sondaże
                                          całkiem zignorować...

                                          Pozdrawiam serdecznie,
                                          • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 23:20
                                            hal9000 napisał:

                                            > Ostrożność co do metodologii badań nie jest jeszcze powodem aby te sondaże
                                            > całkiem zignorować...

                                            Zresztą, gdyby ich wymowa była inna, zapewne chętnie byś się nimi podpierała...

                                            Pozdrawiam serdecznie,
                                            • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 23:22
                                              > Zresztą, gdyby ich wymowa była inna, zapewne chętnie byś się nimi
                                              podpierała...

                                              a Ty pewnie bys je zignorowal;)
                                              • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 23:25
                                                sharon_s napisała:

                                                > > Zresztą, gdyby ich wymowa była inna, zapewne chętnie byś się nimi
                                                > podpierała...
                                                >
                                                > a Ty pewnie bys je zignorowal;)

                                                O ile by mnie to interesowało, to spróbowałbym dotrzeć do źródla informacji.
                                                Taka wiedza przydaje się czasami w dyskusjach... :))))

                                                Pozdrawiam serdecznie,
                            • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 21:35
                              sharon_stone napisała:

                              >
                              > poza tym jakos zauwaza sie agresje feministek, a nie zauwaza agresji np.
                              ruchow
                              >
                              > prolife.


                              To poczytaj choćby to forum. To co piszesz nie ma żadnego pokrycia w
                              rzeczywistości i jest wyssane z palca. I tak jak irytuje mnie agresja i
                              zaściankowość działaczy z LPR tak zirytowały mnie niektóre wystąpienia w tym
                              wątku.Nie lubię skrajności i większość ludzi chyba też nie, a moim zdaniem na
                              równi zauważa się agresję i jednych i drugich. I prawdę mówiąc traktuje ich
                              większość z przymrużeniem oka dziwiąc sie dlaczego sie tak pieklą?
                              • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 21:39
                                > To co piszesz nie ma żadnego pokrycia w
                                > rzeczywistości i jest wyssane z palca.

                                na tej samej zasadzie mozna powiedziec o Twoich postach.

                                >I prawdę mówiąc traktuje ich
                                > większość z przymrużeniem oka dziwiąc sie dlaczego sie tak pieklą?

                                tak, na pieklenie pielegniarek, tez sie mruzylo oczy.
                                moze, zeby mniej sie dziwic trzeb atroche sie rozejrzec i mniej operowac
                                stereotypami.
                                • sharon_s acha i tak jak wyzej 24.06.03, 21:40
                                  z ruchem feministycznym zwiazane sa wielkie osobowosci kultury polskiej.
                                  • aremo Re: acha i tak jak wyzej 24.06.03, 21:46
                                    Ależ wiem np.Maria Janion, którą cenię.
                                • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 21:53
                                  sharon_s napisała:

                                  > > To co piszesz nie ma żadnego pokrycia w
                                  > > rzeczywistości i jest wyssane z palca.
                                  >
                                  > na tej samej zasadzie mozna powiedziec o Twoich postach.

                                  Trochę sobie przeczysz bo wcześniej sama przyznałaś ze feministki są (bywają)
                                  agresywne i zdziwiło Cię to ,że oburza wszystkich agresja feministek a nie
                                  oburza agresja działaczy prolife. Napisałam Ci ,że to wyssane z palca (bo
                                  irytuje ludzi pewnie jeszcze bardziej agresja owych działaczy) więc...Radzę
                                  zeknąć na jakiś wątek o tej " pływającej klinice aborcyjnej".
                                  • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 22:05
                                    > Trochę sobie przeczysz bo wcześniej sama przyznałaś ze feministki są (bywają)
                                    > agresywne i zdziwiło Cię to ,że oburza wszystkich agresja feministek a nie
                                    > oburza agresja działaczy prolife. Napisałam Ci ,że to wyssane z palca (bo
                                    > irytuje ludzi pewnie jeszcze bardziej agresja owych działaczy) więc...Radzę
                                    > zeknąć na jakiś wątek o tej " pływającej klinice aborcyjnej".

                                    mnie jako kobiete, ogrania agresja jak ktos mi mowi, ze faktem jest, ze lepiej
                                    sie nadaje do szycia niz do rzadzenia.
                                    to mi sie wydaje wyssane z palca.
                                    • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 22:19
                                      sharon_s napisała:


                                      >
                                      > mnie jako kobiete, ogrania agresja jak ktos mi mowi, ze faktem jest, ze
                                      lepiej
                                      > sie nadaje do szycia niz do rzadzenia.
                                      > to mi sie wydaje wyssane z palca.

                                      Jaki to ma związek z naszą dyskusją. Czy ktoś Ci to zarzucił? Nosić w sobie
                                      urazę,złościć się bo jakiś głupek kiedyś palnął taki idiotyzm? A powtarzam
                                      jeszcze raz :wyssane z palca jest stwierdzenie, że jakoby ludzi irytują tylko
                                      wojujące feministki,a nie irytują działacze prolife.Akurat na tym forum irytują
                                      bardziej ci drudzy. Wśród znajomych 50/50. Masz prawo być agresywna tylko warto
                                      pamietać ,ze wtedy(przyznając sie do tego, prezentując to) będą Twoje hasła
                                      feministyczne i zacietrzewienie odbierane z jeszcze wiekszym przymrużeniem oka.
                                      • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 22:38


                                        > będą Twoje hasła
                                        > feministyczne i zacietrzewienie odbierane z jeszcze wiekszym przymrużeniem
                                        oka.

                                        dlaczego moje zacietrzewienie, ja jestem za free choice, wiec dlatego nie lubie
                                        jak ktos cos mi wmawia.
                              • Gość: Verte Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 11:59
                                Nie jest az tak źle :)))))))))))
                          • antonina_74 narzucanie a wmawianie 24.06.03, 23:11
                            Nie ze narzuca a ze wmawia. Wmawia pewna mode, zonglujac nieudolnie
                            zestawionymi cyferkami. Np 35% Polakow za partnerstwem w domu i pracy jest
                            traktowane na marginesie, za to 41% Szwedek, ktore chca zostac w domu to "az"
                            41%.
                            Cytuje teorie z ktorych wynika ze ogolnie rzecz biorac model rodziny wymyslony
                            w czasach jaskiniowych jest genialny. Cytuje teorie ekonomisty o ktorym nikt
                            nigdy nie slyszal, ze "sukcesy finansowe meza motywuja zone do wprowadzania
                            innowacji w zarządzaniu domem" - z moich obserwacji wynika, ze sukces finansowy
                            meza motywuje zone raczej do zatrudnienia sprzataczki, chyba ze o takie
                            innowacje autorom chodzilo.
                            Podaje przyklady ewidentnie skrajne, np. klan Walesow/Bushow i Madonne jako
                            reprezentatywne dla pewnych trendow - to tak jakby willa pana Kulczyka zostala
                            nazwana reprezentatywnym mieszkaniem polskiej klasy sredniej. A jesli juz
                            szukac na szczytach wladzy to rownie dobrze dla kontrastu mozna by podac
                            rodzine Clintonow/Kwasniewskich, typu 2+1, oboje rodzice robia kariere.
                            Pisze ze kobiety pracujace maja "swiadomosc" swego egoizmu - twierdzenie nie
                            poparte zadnymi danymi, autor po prostu wie, jaka kobiety maja swiadomosc i
                            juz. A wniosek wyciagnal z tego ze pewna czesc kobiet wolalaby pracowac
                            zdalnie. Podejrzewam ze wiele osob wolaloby pracowac w systemie telepracy,
                            chocby i po to zeby codziennie nie stac w korku i nie miec do czynienia z
                            szefem - ale to juz ktos tu napisal.
                            Do tego dodajmy manipulacje jezykiem - branie w cudzyslow takich zwrotow
                            jak "godna praca" kobiet czy "rownouprawnienie kobiet w miejscu pracy", co od
                            razu nadaje im wydzwiek poblazliwie-ironiczny.
                            Wniosek - artykul przedstawia w bardzo korzystnym swietle jedna tylko strone
                            zjawiska i jeden z mozliwych wyborow.

                            A na koniec - z innej beczki - ten artykul laczy mi sie w zgrabny ciag
                            (ideo)logiczny z artykulem ktory w tym samym "wprost" przeczytalam dwa-trzy
                            tygodnie temu. Byl to wywiad z lekarzem, ktory leczy (sic!) homoseksualistow i
                            relacje "wyleczonych". Stad teza o propagandowej tubie LPR-o podobnych.
                            Pozdrawiam,
                            Antonina
                            • hal9000 Re: narzucanie a wmawianie 25.06.03, 07:18
                              antonina_74 napisała:

                              > Nie ze narzuca a ze wmawia...

                              Oprócz interpretacji w tym tekście podane są też wyniki pewnych sondaży.
                              Dlaczego nie sprawdzisz tych danych jeżeli w nie powątpiewasz?

                              Galileusz chciał kiedyś przekonać kościelnych naukowców, że istnieją księżyce
                              Jowisza. W tym celu zachęcał ich do spojrzenia na nie przez teleskop. Odmówili
                              mu argumentując, że skoro istnieje 7 otworów w ciele człowieka to nie może
                              istnieć więcej niż siedem planet. I nie chcieli spojrzeć przez teleskop na
                              księżyce Jowisza... :)))))

                              Powtórzę, dlaczego nie sprawdzisz tych danych, które zostały przytoczone? Bo
                              nie pasują do Twojego obrazu świata jak księżyce Jowisza do wyobrażeń tych
                              kościelnych naukowców? Weźmy na przykład wyniki sondaży czasopisma Focus w
                              Niemczech? Jeżeli udowodnisz mi, że artykuł jest nierzetelny to po prostu
                              przyznam Ci rację... :)

                              Ale wierz mi, w Niemczech równouprawnienie jest brane śmiertelnie poważnie i
                              nie sądzę aby ktoś narażał swoją karierę fałszując wyniki lub podając
                              tendencyjne dane. Niemcy są skrupulatni, naprawdę... :))))) No chyba, że
                              Wprost coś przekręciło... Więc dlaczego nie sprawdzić?

                              Pozdrawiam serdecznie,
                              • antonina_74 Re: narzucanie a wmawianie 26.06.03, 17:54
                                hal9000 napisał:


                                > Oprócz interpretacji w tym tekście podane są też wyniki pewnych sondaży.
                                > Dlaczego nie sprawdzisz tych danych jeżeli w nie powątpiewasz?
                                >
                                Cyferki same w sobie może i prawdziwe - ale dlaczego tak przedstawione (35%
                                i "aż" 41% - gdzie zaczyna sie "aż"? na 37% czy 39?)
                                Sondaż z "Focusa" - dlaczego kobiety od 14 do 40 lat - co te 14-letnie mogą
                                wiedzieć o karierze i wychowaniu dzieci, to chyba jasne że w tym wieku
                                wyobrażenie o życiu jest hmm... mocno idealistyczne? Więc co to za grupa
                                reprezentatywna?
                                Prawdziwymi danymi też można manipulować, niestety.
                                A.
                      • yagnieszka Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 20:49
                        aremo napisała:

                        >
                        > Czyli zakładasz ,że jednak kobieta siedząca w domu jest głupia.Dlaczego skoro
                        > ma czas na krzyżówki z Gali nie może poświęcić tego czasu na bardziej
                        > rozwijające zajęcia? Stereotypy i pogarda moje miłe Panie każe Wam pisać w
                        ten
                        > sposób: "kura domowa" musi zgłupieć wśród pieluch, kupek. Czy zatem Wy
                        > rozwijacie sie tylko po to by to pózniej sprzedać (pracując zawodowo).Ja
                        chodzę
                        >
                        > do kina, czytam ambitne ksiażki, uczę sie 4 języka bo chcę i nie łączę tego
                        > wcale z karierą zawodową. A obecnie sporo ludzi nie kształci się za darmo
                        więc
                        > i ten argument o "spłaceniu długu wobec społeczeństwa" jakby upada, nie
                        sądzisz
                        > ?
                        > >

                        Zaraz "glupia". Nie zaperzaj sie tak, przeciez mozna rozmawiac normalnie bez
                        pokrzykiwania na siebie wzajemnie i na plutony nieznanych nam kobiet domowych.
                        To, ze placisz za lekcje wcale nie znaczy, ze ksztalcisz sie wylacznie na swoj
                        rachunek - opisalam wyzej jak to widze, nie bede sie powtarzac.
                        Uwazam, ze uczenie sie wylacznie con amore, bez pozniejszego wykorzystywania
                        zdobytej wiedzy jest zwyczajnie marnowaniem czasu i energii, bo narzad rzadko
                        uzywany rdzewieje a wiedza niewykorzystywana wietrzeje z glowy, starzeje sie
                        i zatraca.
                        Tak wiec np. opanowanie 4,5,12 jezykow przez pania domu ma po pierwsze male
                        sznase powodzenia, po drugie niewiele sensu - bedzie gadac po wlosku do
                        krojonej cebuli a w swahili do prasowanych koszul? No, zawsze jeszcze bedzie
                        mogla pogadac z zagramanicznymi goscmi pana meza, ktory z duma wypnie piers, ze
                        ta jego polowica to nie tylko piers kurczaka po indonezyjsku wyszykuje ale
                        i w jezyku mocno obcym zagada jak nalezy. No OK, OK - wycofuje sie rakiem (zeby
                        nie powiedzic homarem) - powyzsze bylo wredne i zlosliwe ;}
                        Ja jestem za PARTNERSTWEM w obowiazkach domowych i w wychowywaniu dzieci. Nie
                        przemawiaja do mnie idee o wyzszosci opieki matczynej nad ojcowska
                        w ktorymkolwiek okresie zycia i uwazam, ze prowadzeniem domu a wiec tymi
                        nieszczesnymi kotletami, skarpetami, smieciami do wyrzucenia zajmowac nalezy
                        sie razem. Tak samo wychowywac dziecko/dzieci. Nie oczekuje od mezczyzny, ze
                        bedzie rodzil i karmil piersia ale WSZYSTKICH INNYCH CZYNNOSCI przy dziecku
                        oczekuje jak najbardziej. A pary, ktore adoptuja dziecko w ogole nie maja do
                        czynienia z ciaza i karmieniem piersia wiec nie w kazdej rodzinie matka MUSI
                        byc uwiazana do niemowlecia.
                        Co do kobiet, ktore same skazuja sie na zakon domowy - za cholere nie moge
                        pojac ich wysilku wlozonego w ksztalcenie siebie a pozniej ich corek. Szkoda
                        czasu i atlasu skoro i tak ta cala wiedza ma splynac z woda, w ktorej beda
                        plukac kolejna marchewke.
                        A tak w ogole to moje corki juz chyba nie beda mialy takich dylematow - One
                        wiedza, ze GIRL POWER, ze faceci maja sprzatac, gotowac i prac i ze obowiazki
                        domowe sie dzieli PO ROWNO. No i dobrze dla Nich.

                        • sharon_s faceci nie maja takich problemow 24.06.03, 20:54
                          nie wiem, ale znakomita czesc moich znajomych facetow, wprost uwielbia
                          gotowanie.moi narzeczeni tez lubili gotowac i to nie byl dla nich zaden problem.
                          • hal9000 Re: faceci nie maja takich problemow 24.06.03, 21:05
                            sharon_s napisała:

                            > nie wiem, ale znakomita czesc moich znajomych facetow, wprost uwielbia
                            > gotowanie.moi narzeczeni tez lubili gotowac i to nie byl dla nich zaden
                            > problem.

                            W najlepszych restauracjach szef kuchni to zwykle jest facet...
                            No ale to pewnie jest następny przykład dyskryminowania kobiet... :))))))))

                            Pozdrawiam serdecznie,
                            • sharon_stone Re: faceci nie maja takich problemow 24.06.03, 21:19
                              > W najlepszych restauracjach szef kuchni to zwykle jest facet...

                              moj dom nie jest restauracja!!!!

                              > No ale to pewnie jest następny przykład dyskryminowania kobiet... :))))))))

                              o kucharzach jest watek na forum feminizm, znajdziesz tam wszystko;)
                        • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 21:24
                          Skoro twierdzisz ,ze nie ma sensu dokształcać sie dla siebie samej to nie
                          znajdziemy płaszczyzny porozumienia.Mnie fascynują tacy ludzie którzy potrafią
                          zrobić cos niepraktycznego, niepotrzebnego, na czym nie zarobią.Np uczyć się
                          japońskiego.A inna sprawa ,ze posługujesz sie stereotypami budując obraz
                          kobiety domowej Wcale nie pisałam nic o gotowaniu, praniu, sprzątaniu.To
                          schemat tkwiący w Twojej głowie podpowiedział Ci co napisać (i wykluczyć
                          partnerstwo).Ja parokrotnie wspomniałam o potrzebie zostania kobiety w domu
                          jeśli zdecyduje sie urodzić dziecko(a ścislej napisałam ,że ja zostanę , nie
                          sugerowałam wcale ,że tak mają robić inne choc szkoda mi tych
                          niemowlaczków "wychowywanych" przez nianie)Ty dopowiedziałaś sobie resztę
                          (manipulacja?) I jak tu prowadzić rzeczową dyskusję?
                        • Gość: Xena Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: *.acn.waw.pl 25.06.03, 22:37
                          yagnieszka napisała:

                          > Uwazam, ze uczenie sie wylacznie con amore, bez pozniejszego wykorzystywania
                          > zdobytej wiedzy jest zwyczajnie marnowaniem czasu i energii, bo narzad rzadko
                          > uzywany rdzewieje a wiedza niewykorzystywana wietrzeje z glowy, starzeje sie
                          > i zatraca.
                          > Tak wiec np. opanowanie 4,5,12 jezykow przez pania domu ma po pierwsze male
                          > sznase powodzenia, po drugie niewiele sensu - bedzie gadac po wlosku do
                          > krojonej cebuli a w swahili do prasowanych koszul? (...)


                          Z rosnącym zdumieniem czytałam Twój post. W kilkunastu zdaniach zdołałaś
                          zdeprecjonować potrzeby i aspiracje poznawcze czlowieka, jesli nie stoją za
                          nimi wymierne, utylitarne korzyści. Przekresliłaś cała górę piramidy Maslowa
                          jako bezsensowna fanaberię. na podstawie tego, co napisałaś, można wynuć
                          wniosek, że jakakolwiek aktywnośc intelektualna, która nie znajduje
                          pragmatycznego ususu, jest karygodnym marnotrastwem. Po cholerę jakaś
                          urzędniczka ma siegać po ksiązki, skoro do wypełniania druków Dostojewski nie
                          jest jej potrzebny? Po co mi znajomośc klasycznej metryki i umiejętność
                          czytania Wergiliusza w oryginale, skoro z raportów nawet "sensu stricto" muszę
                          wykreślać jako zbyt pretensjonalne - i co najwyżej przy depilacji nóg mogę
                          sobie z nabożeństwem porecytować "arma virumque cano..."? Po co ludziom pasje,
                          fascynacje, hobby - przecież nie ma z nich żadnego społecznego pozytku. Jesli w
                          takim duchu wychowujesz (bedziesz wychowywać) swoje dzieci ("córko, nie trać
                          czasu na nabokova, lepiej poczytaj prawo rynku kapitałowego) - to ja im z góry
                          bardzo współczuje.


                          I druga rzecz, która wyłazi z twojego postu - to taka dulszczyzna a rebours.
                          Powielanie stereotypów (z jednoczesna krytyczną ich oceną), że gdy kobieta nie
                          pracuje zawodowo, to jej horyzonty zawężają się do technik skrobania marchewki
                          i sposobów szatkowania sałaty. Że nie pracując zawodowo tylko w tym może sie
                          realizować - i w zasadzie w niczym innym nie powinna, bo skoro juz zdecydowała
                          się zostac królowa patelni, to niech się skupi na tej patelni skupi, a nie
                          zbacza na manowce intelektualnych pokus.

                          Pozdr. (skonfundowana)
                      • antonina_74 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 22:44

                        > Czyli zakładasz ,że jednak kobieta siedząca w domu jest głupia.

                        Niekoniecznie - ale po co ma byc madra? Skoro i tak nie ma szans zrobic uzytku
                        z wiedzy poza domem...
                        Oba przyklady z artykulu, pani Bush i pani Walesowa, nie moga poszczycic sie
                        imponujacym wyksztalceniem, i podejrzewam ze to glowny powod dla ktorego tak
                        ochoczo podjely sie roli "zon swoich mezow".
                        Zaraz uslysze o Steffi Graf i Madonnie - wiec od razu zaznacze ze nie uwazam
                        ich za dobre przyklady, bo po pierwsze obie szczyt kariery maja za soba i to
                        daleko za soba, a po drugie, "niepracujaca" Madonna jakos znalazla czas na
                        nagranie nowej plyty...
                        A.
                        • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 22:59
                          antonina_74 napisała:

                          >
                          > > Czyli zakładasz ,że jednak kobieta siedząca w domu jest głupia.

                          >
                          > Niekoniecznie - ale po co ma byc madra? Skoro i tak nie ma szans zrobic
                          uzytku
                          > z wiedzy poza domem...

                          "Użytek z wiedzy poza domem", "po co ma być mądra".Tacy greccy myśliciele to
                          się w grobie przewracają czytając takie mądrości:)
                          • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 23:04
                            >
                            Tacy greccy myśliciele to
                            > się w grobie przewracają czytając takie mądrości:)

                            jacy na przyklad???
                            • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 23:13
                              Np Heraklit , Platon i Sokrates głównie ,którzy twierdzili ,że samo zdobywanie
                              wiedzy jest przyjemnoscią dla człowieka , bo go uszlachetnia.Zdobywanie wiedzy,
                              umiejętności ćwiczy umysł i jest dobre samo dla siebie. A i jeszcze ten
                              Heraklit rzekł chyba ,ze nie "wystarczy dużo wiedzieć aby być mądrym".To a
                              propos rozważań z poprzedniego postu o głupocie i mądrosci czy warto ją
                              zdobywać i po co:)
                              • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 23:19



                                > Np Heraklit , Platon i Sokrates głównie ,którzy twierdzili ,że samo
                                zdobywanie
                                >
                                > wiedzy jest przyjemnoscią dla człowieka , bo go uszlachetnia.Zdobywanie
                                wiedzy,
                                >
                                > umiejętności ćwiczy umysł i jest dobre samo dla siebie.

                                ale przy tym spelniali swoje potrzeby spoleczne i nie rzucali swoja wiedza o
                                cztery sciany albo o piecdziesiat, jak ktos ma wiekszy dom.
                                • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 23:31
                                  Eee tam nie wszyscy. Niektórzy wręcz izolowali sie od świata i ludzi by oddawać
                                  sie filozofii.I tylko cud sprawił, że ich myśli przetrwały. A nie przyszło
                                  Tobie i jeszcze jednej dyskutantce(która pisze,że kobiecie w domu niepotrzebne
                                  wykształcenie) że lepiej mieć mądrą matkę niż głupią matkę, która potrafi
                                  mądrze "objaśnić świat". Czy taka kobieta wychowując Człowieka marnuje się? Nie
                                  sadzę byśmy sie porozumiały bo dla was jak widzę bycie "menagerem" jest
                                  ambitniejsze i lepsze .A dla mnie wychowanie Człowieka to dopiero wyzwanie i na
                                  razie się nie podjęłam .
                                  • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 23:48
                                    A nie przyszło
                                    > Tobie i jeszcze jednej dyskutantce(która pisze,że kobiecie w domu
                                    niepotrzebne
                                    > wykształcenie) że lepiej mieć mądrą matkę niż głupią matkę, która potrafi
                                    > mądrze "objaśnić świat".


                                    Czy taka kobieta wychowując Człowieka marnuje się?

                                    to sa dwie rozne sprawy w tym momencie. ja mowie o czyms innym.
                                    jasne, ze lepiej miec madra matke. swoja droga jednak zauwazylam,z e kobiety,
                                    ktore nie spelnily swoich spolecznych potrzeb sa bardzo agresywne. wlasnie
                                    czesto te, ktore spostrzegly w pewnym momencie, ze wazne jest wyksztalcenie, co
                                    za tym idzie praca itd. bo ilez mozna byc dziewczynka, za ktora ktos decyduje.
                                    nie oszukujmy sie ale wlasne pieniadze sa bardzo wazne.
                                    a fajnie jest wykorzystywac swoja wiedze i inteligencje poza cisza domowa, no
                                    nie??
                                    • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 23:58
                                      dziecko tez jest fajnie wychowywac, tylko jak czyta sie posty o tym jak
                                      obrzydliwe jest karmienie piersia, to rece opadaja.

                                      bynajmniej takie posty nie sa dzielem feministek, a wrecz przeciwnie.
                                      • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 25.06.03, 00:36
                                        Sharon jak zauważyłam za bardzo przejmujesz sie głupimi wypowiedziami. To ,że
                                        jakiś kretyn pisze bzdurę nie znaczy,że mamy sie tym przejmować :) Dystansu do
                                        wielu spraw życzę, pozdrawiam i dobranoc(chyba)
                                        • sharon_stone Re: z dzisiejszego wprost - smutne 25.06.03, 00:53
                                          aremo napisała:

                                          > Sharon jak zauważyłam za bardzo przejmujesz sie głupimi wypowiedziami. To ,że
                                          > jakiś kretyn pisze bzdurę nie znaczy,że mamy sie tym przejmować :)

                                          alez skad wyciagnelas wnioski, ze ja sie tym przejmuje?
                                          wszakze nie jest mi obce na jakim i w jakim swiecie zyje.
                                          takie wypowiedzi nie sa odosobnione.
                                          Dystansu do
                                          > wielu spraw życzę, pozdrawiam i dobranoc(chyba)

                                          nie znam wielu osob,ktore mialby taki dystans jak ja;;))
                                    • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 25.06.03, 00:31
                                      sharon_s napisała:

                                      > >
                                      > Czy taka kobieta wychowując Człowieka marnuje się?
                                      >
                                      > to sa dwie rozne sprawy w tym momencie. ja mowie o czyms innym.


                                      Odwracanie kota ogonem to sie zwie w przysłowiach paru narodów:)


                                      > jasne, ze lepiej miec madra matke. swoja droga jednak zauwazylam,z e kobiety,
                                      > ktore nie spelnily swoich spolecznych potrzeb sa bardzo agresywne. wlasnie
                                      > czesto te, ktore spostrzegly w pewnym momencie, ze wazne jest wyksztalcenie,
                                      co
                                      >
                                      > za tym idzie praca itd. bo ilez mozna byc dziewczynka, za ktora ktos
                                      decyduje.
                                      >
                                      > nie oszukujmy sie ale wlasne pieniadze sa bardzo wazne.



                                      Przecież rozmawiamy o kobietach już wykształconych a nie tych które wcześnie
                                      urodziły i niejako z przymusu zostały w domu.Myślę ,że o grupie świadomych
                                      swojego wyboru kobiet był ten artykuł .Nawet nie pomyślałam przez chwilę, że
                                      dyskutujemy o dziewczynach, które nie chcą zdobywać wykształcenia i zdaja sie
                                      jedynie na łaske męża,licząc na beztroskie życie(wnuka sie podrzuci Babci, a
                                      czas spędzi się na jałowych plotach z koleżankami). Mam taką koleżankę z
                                      podstawówki, która siedzi w domu z dzieckiem , ale nie jest ona dla mnie godnym
                                      naśladowania przykładem.Ludzie z mojego środowiska
                                      prezentują partnerski model rodziny i koleżanka(inna oczywiście) zdecydowała
                                      sie na urlop wychowawczy bo chce wychować dziecko. Inne koleżanki po
                                      macierzyńskim szybko wróciły do pracy I dobrze.Ich wybór.Tak ma być, kazdy robi
                                      jak uwaza, albo jakie ma możliwości(bo ktoś juz wspomniał o aspekcie
                                      ekonomicznym-nie każdą rodzinę stać na to by kobieta nie pracowała).I naprawdę
                                      nie widzę w tym artykule niczego naciaganego.Nie wiem dlaczego niektórych
                                      razi ,że znajduje sie np. w 40 % mniejszości i to ,że większosć chce inaczej
                                      odbiera jako zamach na ich postawę.Rozsądnie i na spokojnie odpowiedz
                                      sobie :czy to,że 60 %(strzelam , bo nie pamietam) kobiet wolałoby zostać w domu
                                      spowoduje ,że pozostałe 40 % zamknie sie tam również. Nie, i nawet większość z
                                      tych 60% będzie pracowało.A o nowych modach pisze sie bo pisać o czymś trzeba.
                                      Przemija u nas już dominujący w latch 90 styl życia yuppies(na Zachodzie był
                                      modny w latach 80tych) związany z beztroską poza pracą i robieniem kariery.I u
                                      nas zaczynają być powoli "trendy" tradycyjne wartości.
                                      > a fajnie jest wykorzystywac swoja wiedze i inteligencje poza cisza domowa, no
                                      > nie??

                                      Też.
                                      • sharon_stone Re: z dzisiejszego wprost - smutne 25.06.03, 01:00
                                        > Przecież rozmawiamy o kobietach już wykształconych a nie tych które wcześnie
                                        > urodziły i niejako z przymusu zostały w domu.Myślę ,że o grupie świadomych
                                        > swojego wyboru kobiet był ten artykuł .

                                        mysle,ze badaniami zostaly objete rozne kobiety, nietylko te ¨¨swiadome^^
                                        swojego wyboru, jak piszesz.
                                        Nawet nie pomyślałam przez chwilę, że
                                        > dyskutujemy o dziewczynach, które nie chcą zdobywać wykształcenia i zdaja sie
                                        > jedynie na łaske męża,licząc na beztroskie życie(wnuka sie podrzuci Babci, a
                                        > czas spędzi się na jałowych plotach z koleżankami).

                                        dlaczego nie. przeciez chyba o to chodzi w tym artykule- praca nie, dom tak.
                                        jakie ma znaczenie w artykule kiedy dom.

                                        Mam taką koleżankę z
                                        > podstawówki, która siedzi w domu z dzieckiem , ale nie jest ona dla mnie
                                        godnym naśladowania przykładem.

                                        hm, dlaczego?
                                        I naprawdę
                                        > nie widzę w tym artykule niczego naciaganego.

                                        to dobrze, ja widze i niech tak zostanie.

                                        A o nowych modach pisze sie bo pisać o czymś trzeba.
                                        > Przemija u nas już dominujący w latch 90 styl życia yuppies(na Zachodzie był
                                        > modny w latach 80tych) związany z beztroską poza pracą i robieniem kariery.I
                                        u
                                        > nas zaczynają być powoli "trendy" tradycyjne wartości.

                                        tak te tradycyjne wartosci sa zwiazane z bezrobociem;)
                                        > > a fajnie jest wykorzystywac swoja wiedze i inteligencje poza cisza domowa,
                                        > no
                                        > > nie??
                                        >
                                        > Też.

                                        no wiec, what s a big deal????????????
                                        • sharon_stone Amen 25.06.03, 01:04
                                          mam wrazenie, ze w tej dyskusji zaczynamy chodzic dookola.
                                          pozdrawiam i zycze powodzenia w dalszym zglebianiu wiedzy;)
                                  • antonina_74 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 25.06.03, 00:15
                                    Nie
                                    > sadzę byśmy sie porozumiały bo dla was jak widzę bycie "menagerem" jest
                                    > ambitniejsze i lepsze .A dla mnie wychowanie Człowieka to dopiero wyzwanie i
                                    na
                                    >
                                    > razie się nie podjęłam .

                                    Nie jestem menagerem tylko nauczycielką angielskiego :) i tłumaczką od czasu
                                    do czasu :) i matką i żoną
                                    i śmiem twierdzić że we wszystkich tych rolach się sprawdzam.
                                    I nie pracuję aby "zrobić karierę" w sensie awansować (bo na co? na super-
                                    nauczycielkę?) ale by
                                    - przekazywać innym zdobytą przez lata wiedzę
                                    - kontaktować się z ludźmi
                                    - spełniać się zawodowo
                                    - nie być finansowo uzależniona od męża

                                    Czy z ostatniego zdania Twojego postu mam wnioskować że nie masz (jeszcze)
                                    własnego dziecka?
                                    Antonina
                                    • aremo Re: z dzisiejszego wprost - smutne 25.06.03, 00:44
                                      To jasne ,że chcesz sie rozwijać pracując z ludzmi,ale nie wszystkie kobiety
                                      widocznie tego chcą .Weż pod uwagę ,ze w takich ankietach mogły udzielić
                                      odpowiedzi kobiety, którym praca(mimo wykształcenia) nie przynosi satysfakcji
                                      lub daje mizerne pieniądze.Moja przynosi mi zadowolenie,jest ciekawa, ale
                                      kiedy zdecyduję sie na dziecko bez wahania zrezygnuję z niej na jakiś czas.
                                      • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 25.06.03, 20:48
                                        Weż pod uwagę ,ze w takich ankietach mogły udzielić
                                        > odpowiedzi kobiety, którym praca(mimo wykształcenia) nie przynosi satysfakcji
                                        > lub daje mizerne pieniądze.

                                        wlasnie dlatego ta ankieta nie moze przesadzac o rzeczywistych preferencjach
                                        kobiet, bo gdyby zapytac te same kobiety czy chcialyby miec takie zycie jak
                                        madonna to obawiam sie ze wyniku bylyby zupelnie inne.
                    • mantha Re: z dzisiejszego wprost - smutne 25.06.03, 08:37
                      antonina_74 napisała:

                      >
                      > Zgadzam sie z Toba - nie po to spedza sie lata cale na studiach, za "darmo"
                      > czyli za pieniadze podatnikow, zeby potem wykorzystywac wiedze do sprawdzania
                      > prac domowych dziecka i rozwiazywania krzyzowek z "gali".

                      Z tym "za darmo" to chyba jakis zart? Moje studia kosztuja mnie nie tylko kupe
                      pieniedzy zarobionych samodzielnie, ale rowniez wyrzeczen, samozaparcia,
                      cierpliwosci itd itp. I zgodnie z moim pierwszym postem marzeniem mym jest, aby
                      zajac sie domem. czy uwazasz, ze nie mam prawa do studiowania w tym przypadku??
                      czy ja czegos nie zrozumialam w Twojej wypowiedzi? no, chyba, ze jak na wstepie
                      napisalam byl to po prostu zart (dosyc glupi, trzeba przyznac).
              • hal9000 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 18:08
                yagnieszka napisała:

                > Nie rozumiem jak kobieta moze "nie lubic" feministek...

                Inna zagadka z tej serii:
                Jak robotnik może nie lubić parii robotniczej... :))))

                Pozdrawiam serdecznie,
            • sharon_s Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 18:43
              > I dlatego właśnie nie lubię feministek.Za ten pogardliwy ton i agresję.

              ale gdyby Tobie ktos mowil kim masz byc i jaki jest Twoj obowiazek to pewnie
              tez byc byla agresywna. z moich obserwacji najbardziej agresywne sa kobiety,
              ktore przez cale zycie wykonywaly czyjes polecenia, czyli sekretarki.
              o ich agresji nikt nie mowi.
          • sharon_s agassi w domu 24.06.03, 18:27

            "decyzja pozostania w
            > domu" - jakos tak sie dziwnie sklada, ze na wywiady i sesje zdjec z dziecmi
            > zawsze sie przeciez znajdzie czas.

            a ja jestem ciekawa czy maz steffi - agassi spedza mniej czasu w domu niz jego
            zona??
      • Gość: Kara Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: 195.193.202.* 24.06.03, 17:20
        BRAWO!!!

        Pozdrawiam

        Kara
      • Gość: lolyta Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: *.mia.bellsouth.net 24.06.03, 17:32
        Hmmm, nie jest tak, ze Arabowie, Talibowie i tym podobni panowie sa tak
        niewolniczo przywiazani do tradycji. Przeciez jezdza samochodami? Uzywaja
        kalasznikowow? A nawet pilotuja samoloty pasazerskie (no nie nauczyli sie
        ladowac jeszcze ale wszystko przed nami). Tradycja jest taka cenna jesli chodzi
        o styl zycia kobiet. Mezczyzn nie obowiazuje.
        • yagnieszka Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 17:37
          Gość portalu: lolyta napisał(a):

          > Hmmm, nie jest tak, ze Arabowie, Talibowie i tym podobni panowie sa tak
          > niewolniczo przywiazani do tradycji. Przeciez jezdza samochodami? Uzywaja
          > kalasznikowow? A nawet pilotuja samoloty pasazerskie (no nie nauczyli sie
          > ladowac jeszcze ale wszystko przed nami). Tradycja jest taka cenna jesli
          chodzi
          >
          > o styl zycia kobiet. Mezczyzn nie obowiazuje.

          Mezczyzn obowiazuje w jedna strone - duzo czasu i wysilku musza, biedactwa,
          poswiecac na to aby kobiety zyly skromnie i uczciwie. Ja nie wiem jak to z Toba
          jest, Lolyta, ale jesli o mnie chodzi to pilnowanie mojej skromnosci i
          poboznosci mogloby stanowic wielkie wyzwanie (od Wielkiego Boga, oczywiscie!)
          nawet dla wiekszego oddzialu Talibow ;}
          • Gość: lolyta Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: *.mia.bellsouth.net 24.06.03, 17:57
            Mieliby sporo pracy. A czujesz jak by sie meczyl taki koles gdybysmy sie mu we
            dwojke trafily jako zony? A on biedaczek sam jeden?
    • sharon_s Madonna 24.06.03, 18:15
      ja nie rozumiem, na co sie nawrocila madonna?
    • sharon_s kazde zdanie tego tekstu 24.06.03, 18:22
      da sie podwazyc.
      • hal9000 Re: kazde zdanie tego tekstu 24.06.03, 18:23
        sharon_s napisała:

        > da sie podwazyc.

        No to zaczynaj...:)

        Pozdrawiam,
        • sharon_s Re: kazde zdanie tego tekstu 24.06.03, 18:31
          hal9000 napisał:

          > sharon_s napisała:
          >
          > > da sie podwazyc.
          >
          > No to zaczynaj...:)
          >
          wiesz co mowiac szczerze mi sie nie chce, juz nie jestem na tym etapie. kiedys
          tam podwazalam, ale chyba potrzeba nowych pokolen, zeby takie teksty sie nie
          pojawialy.
    • Gość: mmm Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.38.* 24.06.03, 18:57
      nie wiem dlaczego praca kobiet traktowana jest jako ich przywilej - kobieta
      idzie do pracy jesli chce "kariery" albo zostaje w domu jesli chce "wychowywac
      dzieci". chcialabym zauwazyc ze praca kobiety jest jej obowiazkiem na rowni
      jak jest obowiazkiem mezczyzny poniewaz za utrzymanie rodziny odpowiedzialni
      sa oboje - protestuje przeciwko wylacznemu obarczaniu mezczyny tym
      obowiazkiem. jesli sytuacja materialna (wysokie zarobki jednego z partnerow)
      pozwala pozostac drugiemu w domu - to praca staje sie przywilejem i mozna
      sobie wybierac co lubimy bardziej (+ co jest lepsze dla rodziny). tak samo
      podchodze do opieki nad dziecmi - jest to obowiazek obojga rodzicow na rowni.
      w praktyce jedno z rodzicow moze opiekowac sie dzieckiem czesciej jesli np ma
      wiecej czasu (bo nie pracuje lub ma mniej absorbujaca prace) ale nie mozna
      powiedziec ze dziecko jest zaniedbane bo mamusi zachcialo sie pracowac (bo
      gdzie byl wtedy tatus) tak samo jest nieuczciwe twierdzenie ze rodzina zyje w
      nedzy bo tatus niedojda i malo zarabia (lub wrecz jest na bezrobociu) - bo
      gdzie jest wtedy mamusia? zatem artykul jest tendencyjny - w istocie wybor
      dotyczy bogatych kobiet ktore dzieki karierze zawodowej maja pieniadze na
      utrzymanie rodziny. ale co z takimi, ktore siedza w domu i ciagle narzekaja ze
      maz za malo zarabia (oczywiscie nie dotyczy to sytuacji kiedy sam maz nie chce
      puscic zony do pracy - ale obecnie to juz chyba rzedkosc)? moim zdaniem
      kobieta ktora zada od mezczyzny zeby w calosci pokrywal potrzeby finansowe
      rodziny jest egoistka i wygodnicka, podobnie jak facet ktory czas w domu
      spedza wylacznie przed telewizorem z gazeta i nie tyka sie garow. to nie
      znaczy ze ZA ZGODA OBOJGA i uwazgledniajac oplacalnosc ekonomiczna model kra
      domowa + pracus nie moze sie sprawdzic, ale nie jest lepszy od innego modelu -
      wszystko zalezy od konkretnych okolicznosci. tym niemniej powinnismy wymagac
      (i uczyc dzieci takiej postawy) od obu plci zarowno odpowiedzialnosci za
      dobrobyt finansowy rodziny jak i za jej "wewnetrzne" funkcjonowanie.
      • dorotka1970 Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 19:02
        Taka wielka szkoda, ze nie wszyscy to rozumieja.

        Pozdrawiam,
        Dorotka
        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • raszefka Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 18:57
      Włos mi się na głowie zjeżył od tego zarania dziejów :((
    • paw_dady smutne to to, ze wystarczy napisac w kozmo 24.06.03, 19:20
      jak ma sie zachowywac kobieta i juz inne wzorce sa beee.coz jak sie komus
      podoba byc w domu to fajnie jak nie to tez, po co krytykowac moze troszke
      odjesc od gazet w stylu obcasow czy innych kozmo?

      smutna jest twoja postawa
    • Gość: t Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: *.ds.uj.edu.pl / 192.168.12.* 24.06.03, 19:25
      Dwie uwagi:

      Takie artykuły w kontekście kilkunastoprocentowego bezrobocia są, moim
      zdaniem, czystą propagandą, w niczym nie różniącą się od propagowania modelu
      Bohaterskich Traktorzystek 55 lat temu. Jest zapotrzebowanie na miejsca pracy
      zajmowane przez kobiety, którwe akurat nie chcą, czy też nie mogą sobie
      pozwolić na niepracowanie.

      Obie strony konfliktu, i wojujące emancypantki, i kobiety dumne z roli
      gospodyni domowej nadużywają imperatywów i żąglują statystykami, i zaogniają
      konflikt. Mam nadzieję, że moja córka (bo ja raczej nie, choć jeszcze do
      trzydziestki mi daleko), cokolwiek będzie chciała wybrac, nikt nie będzie jej
      oceniał pod kontem tego, czy chce zająć się dziećmi, czy woli pracować, i w
      nosie ma gotowanie i sobotnią jazdę na szmacie.
    • doroszka Re: z dzisiejszego wprost - smutne 24.06.03, 20:21
      Taaaa... też to czytałam, ale słów mi brakło, żeby to skomentować na ichnim
      forum. No comments. Głupi język, głupia propaganda. tym smutniejsze, że pisała
      to - zapewne wykształcona (bo nie światła) - kobieta. Pewne rzeczy trzeba -
      moim zdaniem - rozpatrywac we właściwym kontekście (wkurza mnie to, bo jestem
      socjolog i widzę jasno), a nie naginać do... nie wiem czego... LPR-u?
      • Gość: Graga Re: z dzisiejszego wprost - smutne IP: *.ny325.east.verizon.net 25.06.03, 04:50
        Te kobiety, ktore wybieraja pozostanie w domu celem wychowywania dzieci i
        prowadzenia domu i sa szczesliwe, sa szczesliwe dodatkowo z jescze jednego
        powodu: maja dobrych mezow. Moje srodowisko to nie lumpy czy tp, ale w kazdym
        przypadku gdy zona nie pracowala, maz po jakims czasie stawal sie panem i
        wladca, ktory utrzymuje, daje i rzadzi w bardziej lub mniej jawny sposob
        ponizajac kobiete. Oczywiscie, co kto lubi, a artykul jest tendecyjny ,bo cala
        prasa nie chce zadzierac z tymi ktorzy teraz decyduja o obliczu Polski. Panie
        socjolozki, ktore chca awansowac (dlaczego nie zostaly w domu) pisza tak,
        cytuje: "matka wyksztalcona, pracujaca i niepraktykujaca religijnie to jeden z
        glownych czynnikow patologii rodzinnych np. narkomanii wsrod mlodziezy".
        Szwedki i nie tylko one m.in. dlatego chca zostac w domu, bo kiedy malzenstwo
        sie rozleci ona nie musi sie marwtic o strone materialna dalszego zycia. Co
        radzicie polskiej czterdziestokilkulatce i wiecej,ktora nigdy nie zdazyla
        pracowac, kiedy utrzymujacy ja dotychczas maz (lub placacy jej za jej prace-
        jak kto woli to nazwać)zechce ja wymienic na mlodszy model. Prosze bardzo o
        rade co ma zrobic. wtedy ta kobieta.
    • pan_pndzelek GŁUPIA CIPO!!! 25.06.03, 11:53
      GŁUPIA CIPO!!! To twoja rola społeczna!!! Rodzenie a NIE KARIERA...
      • sharon_s Re: GŁUPIA CIPO!!! 25.06.03, 18:33
        pan_pndzelek napisał:

        > GŁUPIA CIPO!!! To twoja rola społeczna!!! Rodzenie a NIE KARIERA...

        a twoja bycie rycerzem.
    • Gość: grogreg Do dorotki70 IP: 212.160.165.* 25.06.03, 12:09
      Mam pytanie do przedstawicielki feministek.

      Pawna osoba na watku o aborcji na moje pytanie czy ojciem moze powiedzec "nie"
      gdy partnerka zamieza zabic, lub jesli wolisz usunac ich nienarodzone dziecko,
      odpowiedziala stanowczym "nie". Argumentem na poparcie powyzszej tezy byl
      niezaprzeczalny fakt iz to kobieta ponosi niewygody i koszty (zdrowotne) ciazy.

      Czy sie z tym, jako feministka zgadzasz?
      • dorotka1970 Re: Do dorotki70 25.06.03, 15:27
        Gość portalu: grogreg napisał(a):

        > Mam pytanie do przedstawicielki feministek.
        >
        > Pawna osoba na watku o aborcji na moje pytanie czy ojciem moze
        powiedzec "nie"
        > gdy partnerka zamieza zabic, lub jesli wolisz usunac ich nienarodzone
        dziecko,
        > odpowiedziala stanowczym "nie". Argumentem na poparcie powyzszej tezy byl
        > niezaprzeczalny fakt iz to kobieta ponosi niewygody i koszty (zdrowotne)
        ciazy.
        >
        > Czy sie z tym, jako feministka zgadzasz?

        Moim zdaniem facet ma prawo powiedziec aborcji nie, ale z wszystkimi tego
        konsekwencjami. Takimi samymi jakie ponosi kobieta decydujac sie urodzic
        dziecko, ktorego jej facet nie chce, mowiac "radz sobie sama". Bedzie je
        wychowywal, karmil, ksztalcil itd. itd. Zanim sie urodzi zapewni tej kobiecie
        opieke i srodki finansowe na niezbedne badania, leki itd. itd.
        Wtedy sie zgadzam.

        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • raszefka Re: Do dorotki70 25.06.03, 22:20
          Bardzo mądrze napisane :)
          • dorotka1970 Re: Do dorotki70 26.06.03, 10:14
            raszefka napisała:

            > Bardzo mądrze napisane :)

            Problem w tym, ze NIGDY nie slyszalam o takim przypadku. A ty?
            I mam wrazenie, ze temat decyzji ojca w tej sprawie jest podnoszony tylko i
            wylacznie jako argument antyfeministyczny.

            Pozdrawiam,
            Dorotka
            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
            • raszefka Re: Do dorotki70 26.06.03, 14:34
              Również nie słyszałam. Porównuję sobie tylko Twoją odpowiedź, z którą w pełni
              sięzgadzam, do tej, którą Grogreg dostał wcześniej od kogo innego. Wtedy trochę
              się wburzyłam na kategoryczne NIE, bo to kobieta MUSI w ciąży chodzić. I tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka