avital84
12.08.07, 05:46
Nie jestem imprezowiczka. Wyjatkowo dzis sie namowilam na wyjscie.
Moze troche dlatego, ze mialam wyjsc miedzy innymi z chlopakiem,
ktorego bardzo polubilam. I tutaj schemat pierwszy. Nie dotarl, bo
zapil sie tak, ze nie dal rady dojsc i bylo mu wstyd, ze doprowadzil
sie do takiego stanu. Znam to bardzo dobrze.
I schemat drugi. Zlapalam totalnego dola i nie bawilam sie caly
wieczor. Pewny mezczyzna probowal mnie jednak rozsmieszyc i poprawic
mi humor. Byl uroczy i pomyslalam nawet, ze moglby mnie rowniez
zaurczyc, ale jest z Londynu :( i dzis wyjezdza. Przyjechal tylko na
trzy dni na rozgrywki rugby, w ktorych uczestniczy. :( Czyli znow
ktos spoza zasiegu.
Pod wplywem alkoholu zlapalam dola i doszlam do pewnych wnioskow.
Wszysycy faceci, na ktorych zwracam uwage albo sa z typu
alkohol+ibiza+koledzy i wszystko pod niezbyt ciekawa otoczka
niesmialego chlopaszka wygladajacego na grzecznego chlopca. I oni
zazwyczaj doprowadzaja mnie do lez. Albo sa to super przystojni,
super uprzejmi, super fajni wykazujacy zainteresowanie ale na
przyklad mieszkajacy zbyt daleko.
Chcialabym przerwac ten lancuszek, ale nie wiem jak.:/
A moze ktos juz wstal albo wlasnie wrocil z imprezy tak jak ja?