Dodaj do ulubionych

strasznie mi przykro...

19.08.07, 22:22
Facet wspaniały, świetny przyjaciel, cudowny jako mężczyzna, ale pracoholik. W
konsekwencji widujemy się w weekendy, zazwyczaj np. w piątek na noc, kawałek
soboty, czasem niedziela. No i właśnie wróciłam do domu. Znalazł dla mnie całe
2 godziny... Poza tym, trochę się w żartach posprzeczaliśmy (o jakąś bzdurę,
to zupełnie nieważne), a on (również w żartach) stwierdził że powinniśmy sie
spotykać tylko w piątki, bo wtedy nie mam w głowie marudzenia. A mi się
zrobiło przykro, bo faktycznie czuję się jak dziewczyna na weekendy i "dobrą
pogodę"... I przykro mi, że nawet wspólnego wyjścia gdziekolwiek nie da się
zaplanować z wyprzedzeniem większym niż pół dnia.
Przepraszam, że smęcę, musiałam się wygadać
Obserwuj wątek
    • izabellaz1 Re: strasznie mi przykro... 19.08.07, 22:25
      Znajdź innego faceta albo również stań się pracoholiczką i powiedz, że masz dla
      tego obecnego czas tylko w środy wieczorem;P
    • iberia.pl Re: strasznie mi przykro... 19.08.07, 22:26
      mnie tez ale z zupelnie innego powodu, niewazne.
      • izabellaz1 Re: strasznie mi przykro... 19.08.07, 22:28
        iberia.pl napisała:

        > mnie tez ale z zupelnie innego powodu, niewazne.

        Ej co się dzieje????????
        • iberia.pl Re: strasznie mi przykro... 19.08.07, 22:34
          Izunia chyba kazdy z nas ma lepsze i gorsze chwile.....wiec dzis
          padlo na mnie, takie zycie.
        • iberia.pl Iza-P.S. 19.08.07, 22:38
          niniejszym anonsuje, ze w pazdzierniku wybieram sie do Wawy na
          weekend, ale nie znam jeszcze daty :-), zeby potem nie bylo jak w
          przypadku pewnego kolegi, ze nie mowilam :-)
          • izabellaz1 Re: Iza-P.S. 19.08.07, 22:43
            iberia.pl napisała:

            > niniejszym anonsuje, ze w pazdzierniku wybieram sie do Wawy na
            > weekend, ale nie znam jeszcze daty :-), zeby potem nie bylo jak w
            > przypadku pewnego kolegi, ze nie mowilam :-)

            No nawet ten kolega mi się poskarżył;P
            Bardzo się cieszę, że będziesz:D

            Moje na moje urodziny w ogóle;)
            • iberia.pl Re: Iza-P.S. 19.08.07, 22:45
              izabellaz1 napisała:

              > Moje na moje urodziny w ogóle;)

              termin niestety nie zalezy ode mnie, ale kiedy jest Ten Dzien?
              • izabellaz1 Re: Iza-P.S. 20.08.07, 08:52
                iberia.pl napisała:

                > izabellaz1 napisała:
                >
                > > Moje na moje urodziny w ogóle;)
                >
                > termin niestety nie zalezy ode mnie, ale kiedy jest Ten Dzien?

                Napoczątku:)
                5 października:)
                • iberia.pl Re: Iza-P.S. 20.08.07, 10:06
                  zapamietam :-), mam dobra glowe do dat :-)
      • lost_m Re: strasznie mi przykro... 19.08.07, 22:28
        mam nadzieję, że Tobie szybciej minie:)
        • iberia.pl Re: strasznie mi przykro... 19.08.07, 22:35
          lost_m napisała:

          > mam nadzieję, że Tobie szybciej minie:)

          obawiam sie , ze masz racje :-), bo to jednak troche inna sytuacja
          niz w Twoim przypadku.Zycze wszystkiego dobrego.
          • lost_m Re: strasznie mi przykro... 19.08.07, 22:36
            dzięki:) ogólnie jest dobrze, tylko czasem tak jak jakoś nie teges:( A Tobie
            również powrotu dobrego nastroju i dobrej nocy.
      • kontik_71 Re: strasznie mi przykro... 19.08.07, 22:30
        Iberyjko co sie dzieje?
    • gosia_kka Re: strasznie mi przykro... 19.08.07, 22:45
      Ja jestem w takim toksycznym związku od 5 lat. Bywa, że widujemy się
      znacznie rzadziej niż raz w tygodniu na 2 godz., mimo że mieszka 15
      min ode mnie. Jak już się spotkamy to kłócimy się o to, że nie ma
      dla mnie czasu (moje zarzuty) i o to, że ja nie rozumiem, że
      przecież on musi pracować (jego zarzuty). Nie jestem w stanie
      zaplanować sobie czasu, bo on nie potrafi powiedzieć mi dzień
      wcześniej czy następnego dnia będzie mógł spotkać się ze mną.
      Czasami zdarzają się lepsze okresy. Odejść próbowałam wiele razy,
      ale nie mogę. Widocznie mimo wszystko coś do siebie czujemy.
      • lost_m Re: strasznie mi przykro... 19.08.07, 23:29
        najgorsze jest to, że ja wiem, że jego praca wymaga ciągłego ruchu itp. ale z
        drugiej strony, czy to tak trudno uwzględnić w planach kogoś, na kim podobno ci
        zależy? chyba zaczynam łapać doła...
    • yagiennka Jesteś naiwna 19.08.07, 23:33
      Nie ma dla ciebie czasu bo nie traktuje cię powaznie. Cała zagadka.
      Zainteresowany facet czas spod ziemi wykopie. Jak ci to nie pasuje to go zostaw.
    • carlabruni Re: strasznie mi przykro... 20.08.07, 10:18
      lost_m napisała:

      > Facet wspaniały, świetny przyjaciel, cudowny jako mężczyzna, ale
      pracoholik. W
      > konsekwencji widujemy się w weekendy, zazwyczaj np. w piątek na
      noc, kawałek
      > soboty, czasem niedziela. No i właśnie wróciłam do domu. Znalazł
      dla mnie całe
      > 2 godziny... Poza tym, trochę się w żartach posprzeczaliśmy (o
      jakąś bzdurę,
      > to zupełnie nieważne), a on (również w żartach) stwierdził że
      powinniśmy sie
      > spotykać tylko w piątki, bo wtedy nie mam w głowie marudzenia. A
      mi się
      > zrobiło przykro, bo faktycznie czuję się jak dziewczyna na
      weekendy i "dobrą
      > pogodę"... I przykro mi, że nawet wspólnego wyjścia gdziekolwiek
      nie da się
      > zaplanować z wyprzedzeniem większym niż pół dnia.
      > Przepraszam, że smęcę, musiałam się wygadać
      nie da sie ustalic czegos takiego ze np on pracuje do 18 a potem
      mace zas dla siebie? jesli sie nie da to masz powazny probem i radze
      namowic go na psychologa. pozdrawiam serdecznie.
    • ania_apl Re: strasznie mi przykro... 21.08.07, 14:00
      Hej,swietnie znam ten problem... Wlasnie zakonczylam taki zwiazek.
      On byl tez niesamowicie kochany,rozumial moje poczucie humoru i "tak
      dobrze do siebie pasowalismy" wg moich znajomch. Wszystko
      pieknie,tylko nie widywalismy sie czesciej,jak raz na tydzien,bo on
      teraz tyle pracuje... Zastanawialam sie,myslalam,ze moze to sie
      zmieni...ale ile mozna czekac,co to za zwiazek,ktory w 90% opiera
      sie na czekaniu... Duzo mnie kosztowala decyzja o rozstaniu,ale
      mysle,ze zrobilam dobrze... Moze nie tryskam teraz humorem,ale
      przynajmniej mam spokoj wewnetrzny i nie musze czekac...
      Co prawda wciaz jestesmy w jakims tam kontakcie,ale ja nie chce
      znowu zaczac czegos,co nie ma tak naprawde sensu,bo jak tu juz ktos
      napisal wczesniej,prawdziwy facet,ktoremu zalezy,wykopie ten czas
      chocby spod ziemi...
      Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka