Dodaj do ulubionych

kiedy polskie kobiety beda feministkami?

IP: *.speed.planet.nl 04.07.03, 21:53
kiedy czytam na forum o problemach kobiet w Polsce w stylu: co on pomysli?
jak moge stac sie jeszcze lepsza kochanka? chce mi sie plakac.tu na forum
Polki wydaja sie odwazne ale podczas moich wizyt w Polsce widze tylko zbyt
mlode matki z dziecmi a nie super kochanki i zadbane kobiety...sorry
Obserwuj wątek
    • Gość: matrek Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.proxy.aol.com 04.07.03, 21:57
      A dlaczego mają nimi być ? Czyżby feministka byla synonimem kobiecosci ? Mam
      wrazenie, że jest wręcz przeciwnie, tym bardziej że nie ma znaku rownosci
      między super kochanką, a feministką.
      • Gość: .................. Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 04.07.03, 22:00
        Ty polskie kobiety zostaw w spokoju. Placz raczej nad soba, ze taka
        ograniczona jestes i nie potrafisz docenic wartosci Polek w Polsce.
        Feminizm pasuje do Ciebie - to Twoja rzeczywistosc.
      • doroszka Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 05.07.03, 00:20
        Gość portalu: matrek napisał(a):

        > A dlaczego mają nimi być ? Czyżby feministka byla synonimem kobiecosci ? Mam
        > wrazenie, że jest wręcz przeciwnie,
        ????? Oooo! Dzięki! ;) Ale mi dogięłaś ;) Nie wiem, co odpowiedzieć. Chyba
        zacznę mysleć o sobie w innych kategoriach. Np. jak o babochłopie ;) Hehehe....
        tym bardziej że nie ma znaku rownosci
        > między super kochanką, a feministką.

        Czyżby? Nigdy? Mój mąż twierdzi inaczej ;)
        Osobiście twierdzę, że Polki jeszcze zbyt łatwo operują stereotypami myślowymi,
        jesli chodzi o to "jakie sa feministki" i w dodatku - co mnie dziwi - wcale nie
        wstydzą się ignorancji w tej dziedzinie.
        Sama nie wypowiadam się na jakiś temat, jeśli moja wiedza o nim jest nikła lub
        moge przypuszczać, że oparta na stereotypach.
        Pozd.
        Doroszka, feministka, super-kochanka własnego męża ;)
        • Gość: amsterdamka Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.speed.planet.nl 05.07.03, 00:30
          dzieki doroszko! byc moze ujelam to nieumiejetnie ale o to mi wlasnie chodzilo!
          nie twierdze ,ze 100% kobiet musi stac sie feministkami ale,ze mlode kobiety
          wciaz powielaja steorotypy myslowe swoich matek,ktore nie pozwalaja im
          rozwijac sie myslowo.tu chodzi nie tylko o mlode,zbyt mlode matki ale i o inne
          fakty. kobiety w Polsce wciaz zbyt latwo uzalezniaja sie od
          mezow:finansowo,seksualnie,towarzysko. to odbiera im wlasna inicjatywe w zyciu
          i to mialam na mysli. dzieki doroszko!pozdrow Twego mezczyzne!
          • doroszka Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 05.07.03, 01:02
            Gość portalu: amsterdamka napisał(a):

            > dzieki doroszko! byc moze ujelam to nieumiejetnie ale o to mi wlasnie
            chodzilo!
            > nie twierdze ,ze 100% kobiet musi stac sie feministkami ale,ze mlode kobiety
            > wciaz powielaja steorotypy myslowe swoich matek,ktore nie pozwalaja im
            > rozwijac sie myslowo.tu chodzi nie tylko o mlode,zbyt mlode matki ale i o
            inne
            > fakty. kobiety w Polsce wciaz zbyt latwo uzalezniaja sie od
            > mezow:finansowo,seksualnie,towarzysko. to odbiera im wlasna inicjatywe w
            zyciu
            > i to mialam na mysli. dzieki doroszko!pozdrow Twego mezczyzne!


            Znam takie, które właśnie przez to, że się uzależniały, życie kopnęło nie
            napiszę w co ;) i dzięki temu doszły do świadomości, którą na użytek tego wątku
            nazwę feministycznej - wiemy o co chodzi :)
            Nigdy nie jest za późno. Pozwólmy do oświecenia - fakt, obcego wielu Polkom (i
            Polakom też) - typu "każdy bierze odpowiedzialnośc za własne życie", dojśc
            własną drogą. Może to być też droga uzależniania się od męża, wczesnych dzieci,
            uzaleznienia finansowego, siedzenia w domu bez realizowania się w życiu
            zawodowym, czy też toksycznych relacji rodzinnych - wszystko jedno.
            Generalnie myślę, że faktycznie wywołałaś niestety "typowo polskie" oburzenie
            tym, że wywołałaś strasznego w tym kraju ducha feminizmu, który przy bliższym
            poznaniu jest po prostu zwykłą ludzką mądrością życiową. I od tego trzeba było
            zacząć :)
            Kiedy siedze w jakimś nowym towarzystwie i wymieniamy życiowe poglądy, często
            spotykam się ze zdaniem, że mam takie zdrowe, asertywne i niezalezne spojrzenie
            na wiele spraw i że w ogóle fajnie się rzumiemy i jest cool. Kiedy potem
            przypadkowo coś mówię, że jestem feministką (straszny duch wywołany!), nagle
            niektórzy zaczynają dziwnie patrzeć - niewątpliwie przez pryzmat stereotypów i
            własnych błędnych wyobrażeń o feministkach. Prosze zauważyć, że jeszcze chwilę
            prze tym byłam trzeźwo myślącą i świetną babką ;) :)))) A z chwilą wywołania
            tego strasznego słowa żaden z moich poglądów się nie zmienił ;) :))))
            To co się zmieniło???
            Wywołałam ducha!!
            Gdybyś zadała pytanie "dlaczego Polki często tak nierozsądnie i toksycznie
            układają sobie życie?" albo "dlaczego Polki tak często uzależniają nadmiernie
            swoje życie od mężczyzn?", miałabyś szansę na sensowną dyskusję na ten temat.

            Ale mimo wszystko sądzę, że trzeba wywoływać ducha - dzięki temu co jakiś czas
            kolejne osoby na tym świecie w końcu porzucają błędne stereotypy, że feministki
            to samotne babochłopy nienawidzące mężczyzn i dzieci, które chętnie wszystkie
            ciąże wyskrobią i agresywnie agitują wszysykich dookoła. ;) :))))
            Pozdrawiam serdecznie.
        • matrek Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 05.07.03, 00:34
          doroszka napisała:

          > Doroszka, feministka, super-kochanka własnego męża ;)


          Nie mam zamiaru zaprzeczać temu, że jesteś świetną kochanką, bo nie mam na ten
          temat większego pojęcia. Jeśli tak jednak jest, to nie ma to raczej wiele
          wspólnego z Twoim feminizmem. Chcąc zaprzeczyć, musiałbyś postawić absurdalną
          tezę, że wszystkie kobiety które nie przyznają się do feminizmu, są kiepskimi
          kochankami.
          • Gość: amsterdamka Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.speed.planet.nl 05.07.03, 00:42
            tu nie chodzi o fakt bycia feministka i odrazu swietna kochanka. mi chodzi
            bardziej o fakt ,ze kobiety w poszukiwaniu partnera chca zrobic wszystko aby
            sie tylko podobac. czesto konczy sie to z chwila zawarcia malzenstwa,rowniez u
            bardzo mlodych dziewczat,lub po urodzeniu pierwszego dziecka. kobiety w Polsce
            powiny,jesli chca ,zrozumiec ,ze zycie nie konczy sie z chwila znalezienia
            partnera. kobiety powinny dalej rozwijac sie duchowo i emocjonalnie i nie
            powielac stereotypow...
            • matrek Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 05.07.03, 00:45
              Gość portalu: amsterdamka napisał(a):

              > tu nie chodzi o fakt bycia feministka i odrazu swietna kochanka. mi chodzi
              > bardziej o fakt ,ze kobiety w poszukiwaniu partnera chca zrobic wszystko aby
              > sie tylko podobac. czesto konczy sie to z chwila zawarcia malzenstwa,rowniez
              u
              > bardzo mlodych dziewczat,lub po urodzeniu pierwszego dziecka. kobiety w
              Polsce
              > powiny,jesli chca ,zrozumiec ,ze zycie nie konczy sie z chwila znalezienia
              > partnera. kobiety powinny dalej rozwijac sie duchowo i emocjonalnie i nie
              > powielac stereotypow...


              Daleko mi do feminizmu, ale mogę jedynie podpisać się obiema rękoma pod tym co
              napisałaś.
              • Gość: amsterdamka Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.speed.planet.nl 05.07.03, 00:47
                dzieki. o to mi chodzilo. bycie feministka nie oznacza ,ze pragne wymordowac
                mezczyzn. spij dobrze!
                • matrek Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 05.07.03, 00:49
                  Podobnie jak nie przepadanie za feminizmem, nie oznacza jeszcze wrogości do
                  kobiet.
              • doroszka Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 05.07.03, 01:16
                matrek napisał:

                > Gość portalu: amsterdamka napisał(a):
                >
                > > tu nie chodzi o fakt bycia feministka i odrazu swietna kochanka. mi chodzi
                >
                > > bardziej o fakt ,ze kobiety w poszukiwaniu partnera chca zrobic wszystko a
                > by
                > > sie tylko podobac. czesto konczy sie to z chwila zawarcia malzenstwa,rowni
                > ez
                > u
                > > bardzo mlodych dziewczat,lub po urodzeniu pierwszego dziecka. kobiety w
                > Polsce
                > > powiny,jesli chca ,zrozumiec ,ze zycie nie konczy sie z chwila znalezienia
                >
                > > partnera. kobiety powinny dalej rozwijac sie duchowo i emocjonalnie i nie
                > > powielac stereotypow...
                >
                >
                > Daleko mi do feminizmu, ale mogę jedynie podpisać się obiema rękoma pod tym
                co
                > napisałaś.
                >
                Czyli nie tak jednak daleko.... ;)
                O tym właśnie napisałam przed chwilą - daleko Ci do feminizmu, jakiego obraz
                masz w głowie - to widocznie zły obraz :))) Zauważ, że poglądy mamy raczej
                takie same ;)
                • matrek Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 05.07.03, 03:41
                  doroszka napisała:

                  > >
                  > Czyli nie tak jednak daleko.... ;)
                  > O tym właśnie napisałam przed chwilą - daleko Ci do feminizmu, jakiego obraz
                  > masz w głowie - to widocznie zły obraz :))) Zauważ, że poglądy mamy raczej
                  > takie same ;)

                  Jeżeli przez feminizm rozumieć np. żądanie preferencji dla kobiet na listach
                  wyborczych, co moim zdaniem jest jaskrawym pogwałceniem zasady równości płci,
                  to bardzo mi daleko do feminizmu.
            • Gość: .................. Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 05.07.03, 01:24
              Gość portalu: amsterdamka napisał(a):

              > tu nie chodzi o fakt bycia feministka i odrazu swietna kochanka. mi chodzi
              > bardziej o fakt ,ze kobiety w poszukiwaniu partnera chca zrobic wszystko aby
              > sie tylko podobac. czesto konczy sie to z chwila zawarcia malzenstwa,rowniez
              u
              > bardzo mlodych dziewczat,lub po urodzeniu pierwszego dziecka. kobiety w
              Polsce
              > powiny,jesli chca ,zrozumiec ,ze zycie nie konczy sie z chwila znalezienia
              > partnera. kobiety powinny dalej rozwijac sie duchowo i emocjonalnie i nie
              > powielac stereotypow...
              Stereotypem to jestes Ty. Zaczynasz pouczac inne kobiety co powinne
              robic, jak sie zachowac itp. Jest to typowe feministyczne bagno,
              ktore Ty tutaj uzewnetrzniasz. Kobiety chca sie podobac mezczyznom w
              Polsce, taksamo jak i mezczyzni kobietom. Jest to naturalne dla obu
              plci, ale plci NORMALNEJ. Ty zapewne nie dbasz o to, by sie podobac
              facetom, bo ich poprostu nie lubisz, a to juz wyklucza
              automatycznie Twoja chec podobania sie mezczyznom. Kobiety w Polsce
              doskonale wiedza, ze trzeba sie rozwijac duchowo, i sie rozwijaja, a
              Ty nie musisz im o tym mowic czy przypominac, bo wypowiadajac sie w
              ten sposob o nich stawiasz je w kategorii glupkow (niewiedzacych i
              nieznajacych zycia i jego potrzeb). Ocknij sie kobieto.
              • doroszka Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 05.07.03, 01:37
                Gość portalu: .................. napisał(a):

                > Gość portalu: amsterdamka napisał(a):
                >
                > > tu nie chodzi o fakt bycia feministka i odrazu swietna kochanka. mi chodzi
                >
                > > bardziej o fakt ,ze kobiety w poszukiwaniu partnera chca zrobic wszystko a
                > by
                > > sie tylko podobac. czesto konczy sie to z chwila zawarcia malzenstwa,rowni
                > ez
                > u
                > > bardzo mlodych dziewczat,lub po urodzeniu pierwszego dziecka. kobiety w
                > Polsce
                > > powiny,jesli chca ,zrozumiec ,ze zycie nie konczy sie z chwila znalezienia
                >
                > > partnera. kobiety powinny dalej rozwijac sie duchowo i emocjonalnie i nie
                > > powielac stereotypow...
                > Stereotypem to jestes Ty. Zaczynasz pouczac inne kobiety co
                powinne
                > robic, jak sie zachowac itp. Jest to typowe feministyczne bagno,
                > ktore Ty tutaj uzewnetrzniasz. Kobiety chca sie podobac mezczyznom
                w
                >
                > Polsce, taksamo jak i mezczyzni kobietom. Jest to naturalne dla
                obu
                >
                > plci, ale plci NORMALNEJ. Ty zapewne nie dbasz o to, by sie
                podobac
                >
                > facetom, bo ich poprostu nie lubisz, a to juz wyklucza
                > automatycznie Twoja chec podobania sie mezczyznom. Kobiety w Polsce
                > doskonale wiedza, ze trzeba sie rozwijac duchowo, i sie rozwijaja,
                a
                >
                > Ty nie musisz im o tym mowic czy przypominac, bo wypowiadajac sie
                w
                >
                > ten sposob o nich stawiasz je w kategorii glupkow (niewiedzacych i
                > nieznajacych zycia i jego potrzeb). Ocknij sie kobieto.

                Gościu, wrzuć se na luz, dobrze? Może nie zauważasz znowu, ale to ty obrażasz.
                To jest kulturalne forum. Piszę to jawnie, bo amsterdamka widocznie nie ma
                mejla na gazecie.pl, więc nie moge jej wyjaśnić, że na twe prowokacje nie
                nalezy reagować, bo od razu obrzucasz błotem organicznego pochodzenia ;) co
                zapewne i mnie zaraz spotka, bo już trochę znam twe proste metody. Więc sobie
                daruj - odpowiedzi nie będzie i nie ruszy mnie to. Ale nie lubię patrzeć, jak
                obrażasz innych. Strzałka!
                • Gość: .................. Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 05.07.03, 01:52
                  doroszka napisała:

                  > > Gościu, wrzuć se na luz, dobrze? Może nie zauważasz znowu, ale to ty
                  obrażasz.
                  > To jest kulturalne forum. Piszę to jawnie, bo amsterdamka widocznie nie ma
                  > mejla na gazecie.pl, więc nie moge jej wyjaśnić, że na twe prowokacje nie
                  > nalezy reagować, bo od razu obrzucasz błotem organicznego pochodzenia ;) co
                  > zapewne i mnie zaraz spotka, bo już trochę znam twe proste metody. Więc sobie
                  > daruj - odpowiedzi nie będzie i nie ruszy mnie to. Ale nie lubię patrzeć, jak
                  > obrażasz innych. Strzałka!
                  Tak, chcialabys zebym milczal, kiedy Wy jawnie obrazacie normalne
                  kobiety, zarzucajac im wszelakie "wybrakowania" jak wczesne
                  zamazpojscie, jakies stereotypy, starania sie byc dobra zona czy
                  kochanka itd. Przeciez to sa bluznierstwa. Czy Ty tego niezauwazasz?
                  Udajesz tutaj inteligentna, wyrozumiala, madra, znajaca sie na
                  wszystkim, w tym zyciu wspolczesnym, a ja w Tobie widze
                  niedowartosciowanie i to na roznych szczeblach. Oczywiscie odpowiedzi
                  nie oczekuje (tak jak juz sobie zastrzeglas) bo nie mam o czym z
                  Toba rozmawiac. Forum jest kulturalne -tu sie czesciowo zgodze, ale
                  traktowanie ludzi, a raczej ich ponizanie (tu chodzi o kobiety w
                  Polsce) jest chamstwem, w tym tez wydanym przez Ciebie . Wolno mi
                  w takim przypadku na chamstwo innych odpowiadac tak, by bylo rowno.
                  Sam takie prawo sobie nadaje. Bluzgam tym, ktorzy sie tego
                  zasluzenie dopraszaja.
              • Gość: Polka Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: 213.25.31.* 07.07.03, 09:43
                ".................." (czyzby zabrakło wyobraźni na porządny nick ?) strasznie
                dużo wie na temat kobiet w Polsce jak na kogoś, kto pisze z Kanady ....
                Przyznaję, że ja z perspektywy niewielkiego polskiego miasta inaczej to widzę,
                niestety.
          • doroszka Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 05.07.03, 01:13
            matrek napisał:

            > doroszka napisała:
            >
            > > Doroszka, feministka, super-kochanka własnego męża ;)
            >
            >
            > Nie mam zamiaru zaprzeczać temu, że jesteś świetną kochanką, bo nie mam na
            ten
            > temat większego pojęcia. Jeśli tak jednak jest, to nie ma to raczej wiele
            > wspólnego z Twoim feminizmem.
            Trochę ma - gdyby nie mój feminizm, pewnie trochę jednak, siłą tradycji,
            zawisłabym na ramieniu męża. To, że nam się układa w różnych sferach
            (hmmmmm ;)) zależy w dużej mierze od tego, że jesteśmy - mimo małżeństwa -
            dwojgiem odtrębnych, niezależnych ludzi. A wszelki toxic idzie własnie od
            uzależnień - kto zaprzeczy, że toksyczność w związku wyklucza zdrowe relacje
            seksualne (= bycie super-kochanką, super-kochankiem)?

            Chcąc zaprzeczyć, musiałbyś postawić absurdalną
            > tezę, że wszystkie kobiety które nie przyznają się do feminizmu, są kiepskimi
            > kochankami.


            W życiu nie!! :)) Nie wiem, skąd takie przełożenie... :)
            Często nie wiedzą nawet, co to jest tak naprawdę ten feminizm - co oczywiście
            nie wyklucza tego, że często się na temat feminizmu wypowiadają - co z tego
            wychodzi, to już inna sprawa ;) :))))

            Nie przyznają się do takiego feminizmu, jakiego stereotypowy obraz mają w
            głowach. Dlatego myslę, że w polsce jest o wiele więcej feministek, niż się do
            tego przyznaje ;) :))))
            pozdrawiam serdecznie :)
            • matrek Zaraz, zaraz 05.07.03, 03:52
              Jeżeli nawet w świadomości społecznej funkcjonują błędne stereotypy, to kto te
              stereotypy stworzył, jak nie same feministki ? Czy to normalne kobiety
              wymyśliły hasło "męska szowinistyczna świnia", czy to normalne kobiety pozywają
              mężczyzn do sądu za jeden - przypadkowy nawet niekiedy - gest uznając go za
              przejaw molestowania seksualnego ? Czy to normalne kobiety wymyśliły tzw.
              dokrynę wojującego feminizmu ? Nie ma sensu prowadzić dalej tej wyliczanki.
              Jaki by nie był błędny funkcjonujący w społeczeństwie stereotyp feminizmu i
              feministek, nie kto inny, lecz własnie feministki go wykreowały.
              • doroszka Re: Zaraz, zaraz 05.07.03, 11:02
                matrek napisał:

                > Jeżeli nawet w świadomości społecznej funkcjonują błędne stereotypy, to kto
                te
                > stereotypy stworzył, jak nie same feministki ?

                ??? :))))))
                Odpowiedź dalej. :))
                Czy to normalne kobiety
                > wymyśliły hasło "męska szowinistyczna świnia",
                W zyciu nie wiem, kto to stworzył, podobnie jak nie wiem, kto stworzył wiele
                innych oreśleń na tym świecie :))
                czy to normalne kobiety pozywają
                >
                > mężczyzn do sądu za jeden - przypadkowy nawet niekiedy - gest uznając go za
                > przejaw molestowania seksualnego ?

                A gdzie tak jest? W Polszy? ;) :))) Na ten temat już pisałam.
                "przypadkowe gesty" to już temat na inny wątrek, który już - zdaje się -
                kiedyś istniał na tym forum.

                Czy to normalne kobiety wymyśliły tzw.
                > dokrynę wojującego feminizmu ?
                Cooo??? :))))) Dokrtynę wojującego feminizmu? Staniki może też paliły? :)))
                Matreku, żadne feministki nigdy nie wymyślały żadnych dokrtyn - wojujący
                feminizm to jedno ze stereotypowych !! określeń feminizmu lay 60-tych w
                Stanach. :)

                Nie ma sensu prowadzić dalej tej wyliczanki.

                Noooo, chyba nie ;)

                > Jaki by nie był błędny funkcjonujący w społeczeństwie stereotyp feminizmu i
                > feministek, nie kto inny, lecz własnie feministki go wykreowały.

                ???? :)))))
                Pozdrawiam Cię - idę zjeść jakieś feministyczne śniadanie. Tzn. najpierw je
                wykreuję ;) Tyle mogę wykreować. :)))
                >

                Hiehiehie... :)))))) No więc odgadłam, że same głupoty masz w głowie, matrek,
                dotyczące feminizmu. :))) Przyznajesz feministkom jakieś właściwości kreacji
                stereotypów, które mają tylko szerokie masy (jestem socjologiem i cośtam na ten
                temat wiem). Jeszcze żadnej grupie społecznej nigdy nie zdarzyło się świadomie
                wykreować żadnego stereotypu. A już na pewno nie takiej grupie społecznej,
                która jest mniejszością.
                Pozdr i miłego weekendu. :)
                • kasia.lomanczyk Re: Zaraz, zaraz 05.07.03, 11:50
                  To, co uwazasz za feminizm, to jego radykalna i ekstremistyczna forma.
                  Feminizm dawno sie zmienil i w tej chwili wyglada juz zupelnie inaczej. A poza
                  tym wszelkie ekstrema sa przewaznie bardziej zauwazalne.
                  Operujesz, jak niestety wiekszosc ludzi w tym kraju, stereotypowym pojeciem na
                  ten temat. Radzilabym najpierw zaczerpnac troche wiedzy, a potem sie
                  wypowiadac.
                  Dziwi mnie, ze Polacy bardzo czesto wrecz dumni sa ze swojej ignorancji w tej
                  kwestii. Dziwi mnie to tym bardziej, ze feminizm (czy sie go lubi czy nie)
                  jest mimo wszystko jednym z glowniejszych pradow myslowych ostatnich czasow,
                  wplywa na literature, kulture, socjologie... Gdybym ja nie miala pojecia,
                  dajmy na to, o postmodernizmie, to zamilklabym i cichcem uzupelnila braki w
                  edukacji, zamiast puszyc sie swoja niewiedza. Tymczasem Polacy bardzo czesto
                  twierdza: "Nie mam pojecia o feminizmie, ale i tak jestem przeciw." Dla mnie
                  jest to, wybaczcie, przejaw lekkiego prymitywizmu. Jak mozna byc dumnym z
                  wlasnej niewiedzy?!
                  Amsterdamka: calkowicie sie z Toba zgadzam! Sama jestem feministka i otwarcie
                  sie do tego przyznaje. Faceci czesto sa zdziwieni, bo nie mam wasow, dbam o
                  siebie, mam chlopaka itp.
                  Wydaje mi sie, ze Polki nie chca przyznawac sie do feminizmu, bo w ich
                  mniemaniu czyni je to mniej atrakcyjnymi dla mezczyzn, a w tym kraju niestety
                  wciaz kobieta powinna byc ukierunkowana glownie na zlapanie meza. To przykre,
                  ale pod tym wzgledem przypominamy bardzo Bialorus i Ukraine. Kobieta dopiero
                  wtedy jest cos warta w oczach spoleczenstwa, kiedy ma meza, wiec polowanie na
                  niego jest niemalze walka o byt. Wplyw na to maja tez zapewne warunki
                  ekonomiczne, w ktorych bardzo ciezko jest przyzwoicie zarabiac i byc w stanie
                  calkowicie sie utrzymac. Pod tym wzgledem kobiety nie sa solidarne, wazne jest
                  tylko, jak uczynic sie najatrakcyjniejsza kandydatka na zone. To sie zmienia,
                  niestety baaaardzo powoli.
                  • doroszka Re: Zaraz, zaraz 05.07.03, 22:39
                    kasia.lomanczyk napisała:

                    > To, co uwazasz za feminizm, to jego radykalna i ekstremistyczna forma.
                    > Feminizm dawno sie zmienil i w tej chwili wyglada juz zupelnie inaczej. A
                    poza
                    > tym wszelkie ekstrema sa przewaznie bardziej zauwazalne.
                    > Operujesz, jak niestety wiekszosc ludzi w tym kraju, stereotypowym pojeciem
                    na
                    > ten temat. Radzilabym najpierw zaczerpnac troche wiedzy, a potem sie
                    > wypowiadac.

                    Ale te zarzuty to do mnie, czy do poprzedniczki?? ;) Mam nadzieję, że to
                    przypadkiem wyszło w odpowiedzi na mój wpis. ;)

                    Bardzo dobrze o tym wszystkim dalej napsisałaś. Podpisuję się obiema rękami.
                    Pozdrawiam serdecznie :)
                    Doroszka
                    • kasia.lomanczyk Re: Zaraz, zaraz 05.07.03, 23:05
                      Whoooops, faktycznie, wyszlo nie w tym miejscu co mialo byc.
                      Odpisywalam oczywiscie na post matrek. (cos mi sie zdaje ze to jest facet)
                  • Gość: amsterdamka Re: Zaraz, zaraz IP: *.speed.planet.nl 05.07.03, 23:11
                    Dzieki Kasiu za Twoja odpowiedz. Ty i Doroszka to jedyne osoby ,ktore odwazyly
                    sie na powazna analize problemu ,ktory poruszylam. Prawde mowiac ,po
                    wczorajszych odpowiedziach od niektorych uczestnikow ,czulam sie jak
                    czarownica ,ktora kazdego mezczyzne nazywa "sowinistyczna swinia "(jak cytuje
                    matrek)...Coz....Mimo moich pogladow bardzo kocham mojego mezczyzne i uwazam
                    wielu mezczyzn za prawdziwych przyjaciol. Twoja postawa Kasiu bardzo mi sie
                    podoba: feministka to nie jak wielu mysli babo-chlop ale poprostu
                    zadbana ,myslaca kobieta,ktora odwaza sie dyskutowac takze z mezczyznami,ktora
                    walczy nie tylko o swoje prawa ale takze o prawa innych kobiet. Dzieki za
                    Twoja odpowiedz i tak trzymac!Pozdrowienia
                    • hal9000 Re: Zaraz, zaraz 05.07.03, 23:25
                      Gość portalu: amsterdamka napisał(a):

                      > Mimo moich pogladow bardzo kocham mojego mezczyzne i uwazam wielu mezczyzn
                      > za prawdziwych przyjaciol.

                      Niezłe jest to "mimo"... :)))))))
                      • Gość: amsterdamka Re: Zaraz, zaraz IP: *.speed.planet.nl 05.07.03, 23:38
                        czy forum w Polsce jest wymyslone aby lapac sie za slowa?
                        • hal9000 Re: Zaraz, zaraz 05.07.03, 23:44
                          Gość portalu: amsterdamka napisał(a):

                          > czy forum w Polsce jest wymyslone aby lapac sie za slowa?

                          Po prostu zrobiło mi się weselej, gdy zacząłem się zastanawiać, co zrobiłabyś
                          ze swoim mężem ZGODNIE ze swoimi poglądami... :))))))))))

                          Nie złość się... To forum w Polsce nie jest tak śmiertelnie poważne... :)))))))
                          Uśmiechnij się.... :)))))))
                          • Gość: amsterdamka Re: Zaraz, zaraz IP: *.speed.planet.nl 05.07.03, 23:48
                            nie zloszcze sie tylko pytam...dzieki za wyjasnienie
                      • Gość: .................. Nie spotkalem zadnej madrej feministki IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 05.07.03, 23:48
                        hal9000 napisał:

                        > Gość portalu: amsterdamka napisał(a):
                        >
                        > > Mimo moich pogladow bardzo kocham mojego mezczyzne i uwazam wielu mezczyz
                        > n
                        > > za prawdziwych przyjaciol.
                        >
                        > Niezłe jest to "mimo"... :)))))))
                        Otoz to hal. To "mimo" i ich wypowiedzi mnie tu poprostu bawia.
                        Takich niescislosci a raczej anomalii juz dawno nie czytalem. Z
                        jednej strony pisze, lub podpisuje sie pod ta, co tak wlasnie
                        napisla, ze kobiety nie powinne wychodzic za maz, a zaraz potwiedza,
                        ze jest mezatka, ktora kocha swojego meza i jest nawet z nim
                        szczesliwa. Jak wiec mam rozumiec takie rozdroza mysli (a moze
                        poprostu to sa ich klamstwa o swojej rzeczywistosci)? Po jaka cholere
                        jestes wiec w zwiazku z mezczyzna, kiedy twoje przekonania sa
                        zupelnie inne - czyli wbrew malzenstwu!? Po co wiec odradzasz innym
                        kobietom zamozpojscia, skoro sama wyszlas zamaz? Gledza te feministki,
                        same nie zdajac sprawy co trzepia jezykiem. Zainteresujcie sie
                        lepiej samymi soba, bo wam trzeba duzo pracowac by dorownac
                        umyslowo normalnym kobietom. Zainteresujcie sie lepiej sprawami
                        dziewczyn, ktore uciekaja z domow, prostytucja itd., a nie czepiacie
                        sie kobiet, ktore szanuja facetow i sa z nimi w zwiazku lub chca
                        ich poslubic. O kariery raczej swoje zadbajcie, nie innych. Nie
                        kazda kobieta moze zajmowac wysokie stanowiska, bo nie kazda sie
                        nadaje. Niektore niestety musza sprzatac, taksamo jak niektorzy
                        faceci musza smiecie wywozic. Wy tego nigdy nie zrozumiecie, bo
                        wolicie udawac "intelektualistki". Tak, udawac, bo do prawdziwego
                        intelektualizmu trzeba miec dobrze poustawiane w glowie. Pisanie
                        poprawne, poprawna polszczyzna i stylem dobrym, jest duzo za malo.
                        • Gość: amsterdamka Re: Nie spotkalem zadnej madrej feministki IP: *.speed.planet.nl 05.07.03, 23:51
                          no coments...........................
                        • Gość: amsterdamka Re: Nie spotkalem zadnej madrej feministki IP: *.speed.planet.nl 05.07.03, 23:56
                          chociaz ...wlasciwie chce skomentowac Twoja odpowiedz. wyciagasz wiele
                          nieptrzebnych wnioskow z moich krotkich wypowiedzi. feministki czy nie,kobiety
                          wymagaja szacunku a z Twojej wypowiedzi wieje przede wszystkim jego brak.
                          • Gość: .................. Re: Nie spotkalem zadnej madrej feministki IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 06.07.03, 00:16
                            Gość portalu: amsterdamka napisał(a):

                            > chociaz ...wlasciwie chce skomentowac Twoja odpowiedz. wyciagasz wiele
                            > nieptrzebnych wnioskow z moich krotkich wypowiedzi. feministki czy
                            nie,kobiety
                            > wymagaja szacunku a z Twojej wypowiedzi wieje przede wszystkim jego brak.
                            Nie mam problemu z szacunkiem do kobiet. Tu nie chodzi o szacunek
                            do kobiet bo rozmowa dotyczy zupelnie czegos innego -waszej anomalii
                            jak juz to nazwalem czy glupoty. Oczekiwac szacunku zawsze mozesz,
                            tylko zdradze Ci jedna tajemnice, szanuje wszystkich (nie tylko
                            kobiety) ktorzy na ten szacunek ZASLUGUJA. W tym przypadku jak juz
                            powiedzialem, nie o szacunek chodzi, lecz o tolerowanie glupoty. A ja
                            wybralem glosno jej zaprotestowac. Nazwij mnie wiec teraz
                            nietolerancyjny, bo to ze bez szacunku -to juz wiem.
                        • kasia.lomanczyk Re: Nie spotkalem zadnej madrej feministki 06.07.03, 08:17
                          Dla mnie jestes wlasnie typowym przykladem czlowieka, ktory ma naprawde
                          niewielka wiedze o feminizmie. Doksztalc sie nieco na temat teorii
                          feministycznych, a potem sie wypowiadaj. Pojecia nie mam, skad wziales
                          przekonanie, ze feministki sa przeciwko malzenstwu? Jestesmy tylko przeciwko
                          ukierunkowywaniu calego swojego zycia na "zlapanie" meza, co - uwierz mi - jest
                          baaaaaardzo czeste, a w Polsce jeszcze czestsze niz na zachodzie Europy.
                          Jestesmy przeciwko mizdrzeniu sie i siedzeniu cicho, bo "jak bedziemy pyskowac,
                          to nas zaden facet nie zechce". Zapewne jako facet nie dostrzegasz tego tak
                          mocno, to sa rzeczy ktore mloda dziewczyna slyszy przewaznie od mam i babc,
                          przekazywane jako tzw. madrosc zyciowa.
                          Poza tym - zrelaksuj sie, nie musisz od razu pienic sie i wsciekac. To ma byc
                          dyskusja, nie wrzask.
                          Jesli chodzi o (wymaginowana) feministyczna nienawisc do facetow, to ja
                          osobiscie mezczyzn bardzo lubie (w ogole przewaznie darze ludzi sympatia). Nie
                          lubie tylko takich, ktorych Kinga Dunin okresla mianem miskow. Owszem, zapewne
                          i wsrod feministek zdarzaly sie takie, ktore swoim uczestnictwem w ruchu w
                          jakis sposob odreagowywaly swoje kleski zyciowe, tak samo jak wsrod "obroncow
                          zycia poczetego" na pewno sa mizogini wyzywajacy sie na kobietach, bo sami maja
                          z nimi problemy. Nie znaczy to jednak, ze ten trend dominuje w ruchu. Wiekszosc
                          feministek to normalne kobiety, majace mezow (np. Gloria Steinem, Erica Jong).
                          One po prostu nie chca byc tylko ladnym dodatkiem do meza.
                          Feministyczne pozdrowienie dla wszystkich normalnych kobiet (wlacznie z
                          feministkami) i facetow nie-miskow. :)
                          • doroszka Re: Nie spotkalem zadnej madrej feministki 06.07.03, 12:25
                            kasia.lomanczyk napisała:

                            > Feministyczne pozdrowienie dla wszystkich normalnych kobiet (wlacznie z
                            > feministkami) i facetow nie-miskow. :)

                            Czyli nie pozdrawiamy cię, gościu ;)
        • jackie.brown feministki to sa swietne kochanki,bo 07.07.03, 18:57
          nie sa biernymi kwokami, ktore czekaja na kiwniecie paluszkiem byle kolesia.
          feministki wybieraja najlepszy sort, dlatego tak sa nielubiane przez facetow,
          ktorzy stworzyli stereotypy na temat feministek aby bronic siebie.
          Polskie kobiety nie sa feministkami, bo nie rozumieja ze wazniejsza jest
          przyjaciolka niz maz przyjaciolki. to jest wlansie glupota kobiet- byc bierna,
          czekajaca lala, kroliczkiem playboya z pomponem na tylku.
          oczywiscie to dotyczy nie kazdej kobiety ale jesli chodzi o solidarnosc kobiet
          w Polsce to ogranoicza sie ona do dyskusji o tym czy on na mnie zwroci uwage.
          Oxczywiscie kobiety z doktoratem to sa dziwaczki. takich kobiet inne kobiety
          bardzo nie lubia.
          pozdrawiam.
          • Gość: .................. Re: feministki to sa swietne kochanki,bo IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 08.07.03, 01:49
            jackie.brown napisała:

            > nie sa biernymi kwokami, ktore czekaja na kiwniecie paluszkiem byle kolesia.
            > feministki wybieraja najlepszy sort, dlatego tak sa nielubiane przez facetow,
            > ktorzy stworzyli stereotypy na temat feministek aby bronic siebie.
            > Polskie kobiety nie sa feministkami, bo nie rozumieja ze wazniejsza jest
            > przyjaciolka niz maz przyjaciolki. to jest wlansie glupota kobiet- byc
            bierna,
            > czekajaca lala, kroliczkiem playboya z pomponem na tylku.
            > oczywiscie to dotyczy nie kazdej kobiety ale jesli chodzi o solidarnosc
            kobiet
            > w Polsce to ogranoicza sie ona do dyskusji o tym czy on na mnie zwroci uwage.
            > Oxczywiscie kobiety z doktoratem to sa dziwaczki. takich kobiet inne kobiety
            > bardzo nie lubia.
            > pozdrawiam.
            Jezeli Ty mowisz o "milosci" rozumowej, to pewnie przyznalbym Ci
            tutaj racje. Jezeli zas o tej uczuciowej -to Ty nie wiesz co piszesz
            i co slowo milosc oznacza. Powiem Ci nawet wiecej. Swietne kochanki
            sa nawet kurwy zawodowe, ale jak wiesz, one "kochaja" za pieniedze.
    • julla Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 04.07.03, 22:09
      Gość portalu: amsterdamka napisał(a):

      > kiedy czytam na forum o problemach kobiet w Polsce w stylu: co on pomysli?
      > jak moge stac sie jeszcze lepsza kochanka? chce mi sie plakac.tu na forum
      > Polki wydaja sie odwazne ale podczas moich wizyt w Polsce widze tylko zbyt
      > mlode matki z dziecmi a nie super kochanki i zadbane kobiety...sorry
      ***
      Skoro tylko tyle widzisz, to naprawdę niewiele dostrzegasz...Na czym niby ma
      polegać *odwaga* Polek? Nie rozumiem też po czym poznajesz, że nie są
      superkochankami, na czole mają jakiś stygmat? Wydaje mi się,że kierujesz się
      jakimis uogólnieniami i uprzedzeniami; a poza tym wychowanie dziecka to bardzo
      godne zajęcie i nie rozumiem czemu ma przynosic kobiecie jakąś ujmę.
      W ogóle chyba nie bardzo rozumiem o co masz pretensje do Polek (??) może
      uściślij.
      • Gość: .................. Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 04.07.03, 22:13
        Widzisz, gdyby jej dac te zarobki w Holandii co Polsce, to
        pewnie by chodzila w tym Amsterdamie jak lejba i nie wytykalaby tu
        kobietom zmyslonych "wybrakowan".
    • Gość: Gal Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: 195.117.238.* 04.07.03, 22:17
      Gość portalu: amsterdamka napisał(a):

      ale podczas moich wizyt w Polsce widze tylko zbyt
      > mlode matki z dziecmi a nie super kochanki i zadbane kobiety...sorry

      Czy mogę zostać uświadomiony kiedy matki są "zbyt młode" (chodzi mi o wiek -
      tyle i tyle lat) i jaki termin akcesji do poziomu feministek postulujesz.
      Będę wdzięczny za precyzję.
      Gal
    • anahella Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 04.07.03, 22:19
      Gość portalu: amsterdamka napisał(a):

      > kiedy czytam na forum o problemach kobiet w Polsce w stylu: co on pomysli?
      > jak moge stac sie jeszcze lepsza kochanka?

      Chyba mam postepujaca skleroze. Jestem aktywna uczestniczka tego forum i nie
      zauwazylam zeby takie tematy dominowaly.
    • hal9000 Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 04.07.03, 22:52
      Gość portalu: amsterdamka napisał(a):

      > kiedy czytam na forum o problemach kobiet w Polsce w stylu: co on pomysli?
      > jak moge stac sie jeszcze lepsza kochanka? chce mi sie plakac.tu na forum
      > Polki wydaja sie odwazne ale podczas moich wizyt w Polsce widze tylko zbyt
      > mlode matki z dziecmi a nie super kochanki i zadbane kobiety...sorry

      Dlaczego chcesz, aby wszyscy byli tacy jak ty? Zostaw innym wybór tego, co dla
      nich jest dobre...

      Pozdrawiam,
    • betty-bt Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 04.07.03, 23:11
      to bzdura! zwiedzilam juz pol europy i tez nie mieszkam w polsce, ale z taka
      opinia sie jeszcze nigdy nie spotkalam! jest wrecz przeciwnie!
      po pierwsze- w calej europie biegaja 14-letnie dziewczynki z wozkami, a w
      polsce taki widok jest nadal b. rzadki.
      po drugie- na calym swiecie polki maja opinie wyjatkowo pieknych i zadbanych
      kobiet. tak twierdza tez amsterdamczycy bywaja w polsce. nie wiem w jakich
      kregach ty sie obracasz, ale z wlasnych obserwacji moge z reku na sercu
      powiedziec- respekt dla polek! i nie jest to tylko moje zdanie.
      a po trzecie i ostatnie- feminizm nie kazdego uszczesliwia i pewnie dlatego
      polki najpiekniej na calym swiecie sie usmiechaja :-)

      pozdro...
      • doroszka Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 05.07.03, 00:33
        betty-bt napisała:

        > to bzdura! zwiedzilam juz pol europy i tez nie mieszkam w polsce, ale z taka
        > opinia sie jeszcze nigdy nie spotkalam! jest wrecz przeciwnie!
        > po pierwsze- w calej europie biegaja 14-letnie dziewczynki z wozkami, a w
        > polsce taki widok jest nadal b. rzadki.
        > po drugie- na calym swiecie polki maja opinie wyjatkowo pieknych i zadbanych
        > kobiet. tak twierdza tez amsterdamczycy bywaja w polsce. nie wiem w jakich
        > kregach ty sie obracasz, ale z wlasnych obserwacji moge z reku na sercu
        > powiedziec- respekt dla polek! i nie jest to tylko moje zdanie.
        > a po trzecie i ostatnie- feminizm nie kazdego uszczesliwia i pewnie dlatego
        > polki najpiekniej na calym swiecie sie usmiechaja :-)
        >
        > pozdro...

        Częściowo się zgadzam.
        Wyjaśnię jedną kwestię: feminizmu w wersji polskiej faktycznie nie można
        utożsamiać z tym "amerykańskim", a nawet przypuszczam może się różnić od tego w
        Holandii.
        Amerykańska feministka dziwiłaby się wielu postawom życiowym przeciętnej
        polskiej feministki, która np. może uwielbiać malowanie paznokci, nie wyjdzie
        na ulicę bez wydepilowanych nóg (przykładowo), bo widzi w tym aspekt przede
        wszystkim estetyczny, a nie opresję kulturową (ta straszna konieczność golenia
        nóg! ;)) I wiele innych przykładów można przytoczyć. Inna kultura, inna
        historia, inne życie, inne drogi do feminizmu.


        A że feminizm nie każdego uszczęśliwia... :)))) Usmiechnęłam się na tę
        sugestię, że Polki (nie będąc feministkami?!) częściej się uśmiechają.
        Hehehe... Tak to odczytałam.
        Wychodzi na to, że faktycznie - mając pełną świadomość tego, co się w Polsce
        dzieje w sprawie gwarancji równego statusu płci, trudno się uśmiechać.
        Niewiedza czasami może paradoksalnie uszczęśliwić. ;) Im więcej się wie i
        widzi, tym trudniej na to patrzeć ;)
        Ale z drugiej strony - najfajniejsze i najbardziej jajcarskie i uśmiechnięte, a
        także te najlepiej radzące sobie w różnych sytuacjach życiowych, babki z mojego
        otoczenia, to właśnie feministki. Nie wiem teraz, co myśleć ;)
        pozdr serdecznie
        Doroszka
        • betty-bt Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 05.07.03, 10:34
          doroszka napisała:


          > >... a po trzecie i ostatnie- feminizm nie kazdego uszczesliwia i pewnie
          dlateg
          > o
          > > polki najpiekniej na calym swiecie sie usmiechaja :-)
          > >
          > > pozdro...
          >
          > Częściowo się zgadzam.
          > Wyjaśnię jedną kwestię: feminizmu w wersji polskiej faktycznie nie można
          > utożsamiać z tym "amerykańskim", a nawet przypuszczam może się różnić od
          tego w
          > Holandii.

          no wlasnie!

          > Amerykańska feministka dziwiłaby się wielu postawom życiowym przeciętnej
          > polskiej feministki, która np. może uwielbiać malowanie paznokci, nie
          wyjdzie
          > na ulicę bez wydepilowanych nóg (przykładowo), bo widzi w tym aspekt przede
          > wszystkim estetyczny, a nie opresję kulturową (ta straszna konieczność
          golenia
          > nóg! ;)) I wiele innych przykładów można przytoczyć. Inna kultura, inna
          > historia, inne życie, inne drogi do feminizmu.

          o to chodzi. nie mozna powiedziec kobiecie, ktora (wg twojego przykladu) goli
          nogi, ze jest daleko w tyle ze swoimi pogladami, tylko dlatego, ze w ameryce
          feministki "wyszly na barykady" bo uznaly, ze golenie nog jest zbyteczne ze
          100 roznych powodow. niewazne jak bardzo czulabym sie wyzwolona- nogi moge
          sobie golic, bo nieogolone mi osobiscie sie nie podobaja.

          > A że feminizm nie każdego uszczęśliwia... :)))) Usmiechnęłam się na tę
          > sugestię, że Polki (nie będąc feministkami?!) częściej się uśmiechają.

          zauwaz, ze ja tez sie na to usmiechnelam :)))

          > Hehehe... Tak to odczytałam.
          > Wychodzi na to, że faktycznie - mając pełną świadomość tego, co się w Polsce
          > dzieje w sprawie gwarancji równego statusu płci, trudno się uśmiechać.
          > Niewiedza czasami może paradoksalnie uszczęśliwić. ;) Im więcej się wie i
          > widzi, tym trudniej na to patrzeć ;)
          > Ale z drugiej strony - najfajniejsze i najbardziej jajcarskie i
          uśmiechnięte, a
          >
          > także te najlepiej radzące sobie w różnych sytuacjach życiowych, babki z
          mojego
          >
          > otoczenia, to właśnie feministki. Nie wiem teraz, co myśleć ;)
          > pozdr serdecznie
          > Doroszka
    • doroszka Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 05.07.03, 00:36
      Gość portalu: amsterdamka napisał(a):

      > kiedy czytam na forum o problemach kobiet w Polsce w stylu: co on pomysli?
      > jak moge stac sie jeszcze lepsza kochanka? chce mi sie plakac.tu na forum
      > Polki wydaja sie odwazne ale podczas moich wizyt w Polsce widze tylko zbyt
      > mlode matki z dziecmi a nie super kochanki i zadbane kobiety...sorry

      Amsterdamko, ja znam mnóstwo młodych, zadbanych, matek z dziećmi, które - po
      okresie ciązy i karmienia oczywiście ;) - są nadal super-kochankami.
      jedno pytanko: czy wg Ciebie bycie młodą matką (zbyt młodą? kwestia własnego
      wyboru) wyklucza możliwość bycia feministką?
      ;)))
      Pozdr.
      • Gość: amsterdamka Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.speed.planet.nl 05.07.03, 00:45
        nie oczywiscie,ze nie mam na mysli fakt ,ze mlode kobiety wciaz zamykaja swoj
        swiat z chwila zawarcia malzenstwa lub urodzenia dziecka. staja sie calkowicie
        zalezne od mezow itd.
        • doroszka Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 05.07.03, 01:05
          Gość portalu: amsterdamka napisał(a):

          > nie oczywiscie,ze nie mam na mysli fakt ,ze mlode kobiety wciaz zamykaja swoj
          > swiat z chwila zawarcia malzenstwa lub urodzenia dziecka. staja sie
          calkowicie
          > zalezne od mezow itd.

          To OK w takim razie. Wrzucenie wszystkich młodych matek do wora automatycznego
          uzależnienia byłoby wpadnięciem z stereotyp z drugiej strony. :)
          Ale faktycznie coś niestety jest na rzeczy - to się widzi. :(
          Pozdr. :)
        • Gość: .................. Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 05.07.03, 01:40
          Gość portalu: amsterdamka napisał(a):

          > nie oczywiscie,ze nie mam na mysli fakt ,ze mlode kobiety wciaz zamykaja swoj
          > swiat z chwila zawarcia malzenstwa lub urodzenia dziecka. staja sie
          calkowicie
          > zalezne od mezow itd.
          Jak to staja sie calkowicie zalezne od mezow? To jest tylko Twoje
          zdanie. Innymi slowy mowisz mi, ze ja swoja kobiete uzalezniam.
          Wyglada na to, ze malzenstwo niewole kobiecie przynosi. Tutejsze
          (amerykanskie) feministki dokladnie tak nadaja, cytuje: kobieta moze
          byc tylko wtedy wolna, kiedy nie jest w zwiazku z mezczyzna. Moge
          sie domyslac, ze takie slowa mowia feministki w wydaniu lesbijek,
          bo normalna kobieta w ten sposob sie nie bedzie wypowiadala.
          "Kobiety zamykaja swoj swiat z chwila zawarcia malzenstwa" -dokladnie
          to samo, to samo idiotyczne stwierdzenie. Co Ty chcesz tym kobietom
          przez to powiedziec? Moze im wlasnie swoim glupim gadaniem
          starasz sie te droge otworzyc? Oj przysluzna Ty, przysluzna.
    • doroszka Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 05.07.03, 01:25
      Uuuu aaaaaale sie nagadałam.... ;)
      :)))))
      Idę spać! :) Wszystkim słodkich snów!
      Nie wiem, czy dla mnie to osiągalne, bo słysze z pokoju, że mojemu mężowi
      włączyła się ostra faza na straszne chrapanie :/ Grrrr.... ;)
      Przed nami weekend!!!!! Ha!
      Zapraszam na teatry uliczne do Wrocławia! Sobota i niedziela na Rynku - co roku
      jest fajnie :)
      Papapa!!!
      • trufelka Za wszystko sie placi!!!! 05.07.03, 02:49
        Nie pomyslalas feministko ze automatycznie mezczyzna staje sie emancypowany i
        juz nie mamy normalnego samca tylko skobiecialego osobnika?

        Ja mieszkam poza Polska, gdzie kobieta sama nosi zakupy, nikt jej drzwi nie
        otwiera, facet spodziewa sie absolutnej rownosci: ona mu stawia piwko, on
        placze na jej ramieniu. Gdy przyjechalam do Polski pierwszy raz w zyciu, nie
        moglam sie nadziwic ze istnieja normalni mescy mezczyzni, przy ktorych kobieta
        sie czuje kobieca. Myslalam ze to ze mna cos zle, bo nikt mi nie pasowal z tych
        eunuchow za granica. Obudzilam sie troche pozno niestety. Kobiety w POlsce
        doceniajcie co macie bo i tak ten "wspanialy" feminizm do Was zawita predziej
        czy pozniej.
        • doroszka Re: Za wszystko sie placi!!!! 05.07.03, 11:13
          trufelka napisała:

          > Nie pomyslalas feministko ze automatycznie mezczyzna staje sie emancypowany i
          > juz nie mamy normalnego samca tylko skobiecialego osobnika?
          >
          > Ja mieszkam poza Polska, gdzie kobieta sama nosi zakupy, nikt jej drzwi nie
          > otwiera, facet spodziewa sie absolutnej rownosci: ona mu stawia piwko, on
          > placze na jej ramieniu.

          No to równość jak cholera! ;) :)))

          Gdy przyjechalam do Polski pierwszy raz w zyciu, nie
          > moglam sie nadziwic ze istnieja normalni mescy mezczyzni, przy ktorych
          kobieta
          > sie czuje kobieca. Myslalam ze to ze mna cos zle, bo nikt mi nie pasowal z
          tych
          >
          > eunuchow za granica. Obudzilam sie troche pozno niestety. Kobiety w POlsce
          > doceniajcie co macie bo i tak ten "wspanialy" feminizm do Was zawita predziej
          > czy pozniej.

          Trufelko, zawitał już jakiś czas temu na szczęście.
          Jakoś dziwnie łamię Twoje poglądy swoją sytuacją życiową: uważam się za
          feministkę, mam wspaniałego, naprawdę bardzo męskiego męża, przy krórym czuję
          się bardzo kobieca, któemu czasami podaję piwko, a czasami on mi ;) Jeszcze nie
          zdarzyło mu się płakać na moim ramieniu, odpukać, bo jeśli to zrobi - bedę
          wiedziała, że powód jest naprawdę wielkiego kalibru i docenię to, że nie
          zwiodły go głupoty w stylu "mężczyźnie płacz nie przystoi". Dla mnie w
          niektórych okrutnych sytuacjach życiowych płacz mężczyzny jest wyrazem wielkiej
          mądrości.
          Co do emancypacji mężczyzn - hmmm... :) emancypacji zawsze potrzebuje grupa
          dyskryminowana z jakichś względów, a mężczyźni od wieków raczej byli i nadal
          najczęściej są uprzywilejowani. ;)

          A zakupy wolę wozić samochodem :)
          • gapinski Re: Za wszystko sie placi!!!! 06.07.03, 05:14
            >> A zakupy wolę wozić samochodem :)

            No jezeli wolisz sama wkladac ciezkie zakupy, to nie ma to jak chlop baba!
            hurra


            • Gość: .................. Re: Za wszystko sie placi!!!! IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 06.07.03, 07:26
              gapinski napisał:

              > >> A zakupy wolę wozić samochodem :)
              >
              > No jezeli wolisz sama wkladac ciezkie zakupy, to nie ma to jak chlop baba!
              > hurra
              >
              >
              Wydaje mi sie, ze kazda kobieta woli wozic samochodem swoje zakupy,
              lub byc nawet wozona wraz z nimi, tylko ze nie kazda ma taka
              mozliwosc. W tym temacie kobieta, ktora te sprawe poruszyla, wydaje
              mi sie nie miala na mysli srodka transportu, lecz okolicznosci z
              zakupami zwiazane. Rzadko sie zdarza zeby ktos odbieral ze srodka
              sklepu zakupy samochodem i wwozil je tez samochodem do srodka swojego
              domu, czyli do lodowki. Najlepsze przypadki co spotkalem, to w
              niektorych sklepach w Stanach, gdzie moje zakupy byly ze sklepu
              poprzez personel sklepowy dowiezione ich wozkiem do mojego samochodu
              (nawet pomimo iz czulem sie glupio, bo idac bezczynnie, czasem nawet
              za kobieta -mloda, nastoletnia dziewczyna zazwyczaj, ktorej "prace" w
              polowie drogi odbieralem, bo tak chcialem). Mozna tez oczywiscie
              zamowic zakupy i wtedy przywioza do domu, co w tym przypadku
              wyklucza kazde ich targania czy wozenia samochodem. Kobiety tu
              niestety targaja swoje zakupy, bo musza. W koncu same tego chca lub
              dosc czesto rzeczywistosc tego wymaga. Jezeli niektore z nich nie
              chca byc z facetem, bo wola byc np. z psem, to niech psa naucza
              wnosic zakupy. Facet potrafi duzo zrobic dla kobiety, ale nie musi -
              czyz to nie jest sprawiedliwe w tym przypadku, by rownosc
              rownouprawnieniu wyrownac? Moja nie targa (pomaga jedynie czasem), bo
              ma mnie. Nosi/wnosi czasem "swoje" lubiane zakupy, ale to juz mnie
              nie obchodzi, bo to juz jest jej wydaje mi sie przyjemnosc.
              • trufelka Re: Za wszystko sie placi!!!! 06.07.03, 07:36
                > dosc czesto rzeczywistosc tego wymaga. Jezeli niektore z nich nie
                > chca byc z facetem, bo wola byc np. z psem, to niech psa naucza
                > wnosic zakupy. Facet potrafi duzo zrobic dla kobiety, ale nie musi -
                > czyz to nie jest sprawiedliwe w tym przypadku, by rownosc
                > rownouprawnieniu wyrownac? Moja nie targa (pomaga jedynie czasem), bo
                > ma mnie. Nosi/wnosi czasem "swoje" lubiane zakupy, ale to juz mnie
                > nie obchodzi, bo to juz jest jej wydaje mi sie przyjemnosc.

                Brawooo prawdziwy mezczyzna! :-))))))))
              • Gość: ??????????? Re: Za wszystko sie placi!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.03, 08:54

                Czytając Twoje posty wydaje mi się, że kompletnie mylisz pojęcia:
                1. co ma do feminizmu noszenie zakupów czy innych ciężarów?To tylko sprawa
                zwykłej uprzejmości, gdybym ja była silniejsza od faceta to ja bym to robiła
                i koniec tematu.
                2. Feminizm nie jest przeciwko związkom,tylko przeciwko wykorzystywaniu kobiet.
                Większość związków mi znanych działa na tej zasadzie, że całe
                gotowanie,sprzątanie i obowiązki związane z dzieckiem należą do
                p r a c u j ą c e j kobiety. Facet po przyjściu do domu jest obsługiwany i ma
                czas na swoje hobby. Natomiast feminizm promuje partnerstwo- czy masz coś
                przeciwko?
                3. Gdzieś wcześniej napisałeś, że nie każda kobieta nadaje się na wysokie
                stanowiska.To oczywiste, podobnie jak nie każdy męzczyzna.Chodzi o to,
                żeby te które się nadają i prezentują równy mężczyznom profesjonalizm nie
                zarabiały mniej od nich tylko ze względu na swoją płeć. A jeśli miałeś na myśli
                parytety to ja też jestem ich przeciwniczką.
                Przynajmniej ja tak pojmuję feminizm- nie ma to nic wspólnego z wrogością
                wobec facetów,a w każdym razie (używając, Twojego zwrotu) "normalnych facetów"-
                czyli zaliczających baby do gatunku ludzkiego.A dla sporej części Polaków to
                nie jest wcale tak oczywiste.



        • kasia.lomanczyk Re: Za wszystko sie placi!!!! 06.07.03, 08:27
          Ja osobiscie bardzo chetnie bede nawet otwierac drzwi przed mezczyzna, wstawac
          gdy on podejdzie do stolika, a nawet stawiac mu piwko, ale uwaga! Wtedy, kiedy
          bede zarabiac jakies 30% wiecej niz on. Oto wlasnie sytuacja w Polsce:
          zarabiamy mniej, wykonujemy gorsze prace, jak jestesmy w ciazy to najlepiej
          zebysmy dyskretnie splynely z firmy i wiecej sie juz nie pokazywaly.
          Jednoczesnie wmawia sie nam, ze hoho! jakie to my mamy przywileje! To calowanie
          w reke, otwieranie drzwi... Ja sama chetnie z tego zrezygnuje na rzecz
          normalnosci w kwestiach ktore wymienilam. Dowartosciowana jestem dosc, nie
          musze sie dowartosciowywac przyjmowaniem holdow w postaci meskich nic tak
          naprawde nie znaczacych gestow.
    • Gość: moboj Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: 62.233.250.* 05.07.03, 23:49
      a mnie się podobają poglądy Amsterdamki i Doroszki. nie róznią się zbyt wiele
      od moich.
      z racji późnej godziny i ilości wypitych piw (trochę zabalowałam z moim
      mężczyzną)nie napiszę nic więcej. idę spać i gorąco pozdrawiam:)
    • Gość: Spoza Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 06.07.03, 12:05
      Dlaczego mają być koniecznie super-kochankami? Mi się wydaje, że feminizm
      polega raczej na tym, by otworzyć przed kobietami WSZYSTKIE drogi, a nie ten
      wąski zestaw, który wybrał dla nich "patriarchat"...
      • Gość: .................. Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 06.07.03, 20:38
        Nie jestescie przeciwko malzenstwom, to dlaczego popieracie te, ktore
        tu pisza jawnie przeciwko malzenstwu. Juz wyzej gdzies nawet jedna
        cytowalem, ze kobiety zamykaja sobie swiat z chwila zamazpojscia,
        lub to, ze kobiety powinne zrozumiec, ze zycie nie konczy sie z
        chwila wyjscia za maz (wydaje mi sie ze kobiety to rozumieja, tak
        wiec te doradzania sa poprostu zbyteczne i glupie). Tu w Ameryce,
        feministki jak juz pisalem, jawnie wystepuja przeciwko zwiazkom
        malzenskim, bo twierdzenie (co tez juz wczesniej pisalem) ze kobieta
        moze byc jedynie wtedy wolna, kiedy nie jest w zwiazku z mezczyzna,
        jest tego jasnym potwierdzeniem. Nie bez przyczyny tak gledza. Fakty
        mowia za siebie. W ruchu feministycznym jest bardzo duzo lesbijek -
        stad ich takie hasla godzace w malzenstwa. Walki o rowne prawa
        rozumiem. Kazda kobieta domaga sie tego. Mezczyzni taksamo walcza o
        prawa ludzkie i to na calym swiecie. Jest to normalnym zjawiskiem
        kazdego czlowieka bez wzgledu na plec. Nierowne zarobki? To dotyczy nie
        tylko kobiet. Wez jedno i to samo miejsce zatrudnienia ( jakis zaklad
        np.) a sie przekonasz ze zarobki kobiet moga sie roznic pomimo iz
        wykonuja jedna i te sama funkcje. To samo dotyczy mezczyzn. Nie
        wszystkim sie placi jednakowo z te sama robote. Znam przypadki
        gdzie kobiety zarabiaja wiecej niz mezczyzni (za te sama prace), bo
        boss tak woli placic. Sprawiedliwosci w tym nie bylo i nie bedzie.
        Jedna ma prace, druga jej szuka. Wypadaloby miec po rowno
        zatrudnionych czy bezrobotnych -chociazby dla rownouprawnienia, ale tak
        nie bylo i pewnie nie bedzie. Jeszcze mala sprawa. Znalem tu kilka
        malzenstw gdzie feministki mialy gore, gdzie to facet zasuwal jak
        wol, a one wolaly studiowac (zadnej pracy nie wykonywaly) za jego
        pieniadze, by byc tym KIMS (bo to przeciez u feministek najwazniejsze).
        Pokonczyly szkoly (studia nawet) po czym pozostawily swych chlopow, bo
        oni sa malo edukowani (tu caly lancuch zarzutow). Chlop nigdy sie
        nie ponizy, zeby studiowac za pieniadze kobiety, wtedy kiedy ona je
        z jakiejs fabryki przynosi. Zreszta? Ktora by sie na to zgodzila, by
        w ten sposob postapic tzn. by maz studiowal (moze to sie zdarzyc, ale
        kiedy kobieta juz ma skonczone studia). Tego wy nie widzicie, bo i
        nie chcecie widziec. Dosc czesto pchacie sie do przodu po gruzach,
        ale zazwyczaj na meskich plecach osiagacie swoj cel. To dotyczy
        feministek, bo normalne kobiety maja wlasciwy szacunek do mezczyzn i
        mezczyzni zazwyczaj nie sa pokrzywdzeni przez kobiety, a wrecz odwrotnie
        -one sa zawsze pomoca wsparciem, po czesci nawet energia dla
        chlopa. Roznica pomiedzy kobietami jest wiec bardzo duza, zreszta
        pomiedzy mezczyznami tez.
        • Gość: Spoza Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 06.07.03, 20:52
          Zarzuty, zarzuty... za dużo, by szczegółowo odpowiadać. Ogólnie powiem tyle:
          trudno rzeczowo polemizować, jeżeli się sobie wytworzy własny obraz feminizmu
          i się go uczepi.
          • Gość: .................. Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 06.07.03, 21:56
            Widzisz, ja zadnego feminizmu sam sobie nie wytworzylem. Poprostu moja
            obserwacja jest tego taka a nie inna. Zcytowalem tu niektore
            wypowiedzi z tego forum jak tez wypowiedz feministki z USA wzieta z
            TV. (tu akurat te, przeciwko zwiazkom malzenskim). Z obserawacji
            wlasnej wiem, ze duza czesc feministek chodzi na spacery z
            kolezankami lub psami, ale to juz ich wybor, i mnie to wlasciwie
            najmniej obchodzi. Z doswiadczenia tez znam, ze niektore z nich nie sa
            zadowolone z zycia (maja je w rozterce) a pomimo to staraja sie
            "dopomoc" kobietom ktore maja szczescie rodzinne. Tak wiec, to
            rzeczywistosc wytworzyla moj taki a nie inny poglad na feminizm,
            ktorego musze przyznac nie do konca znam. Zreszta sme feministki go
            nie znaja, boz tego co tu widze, to bladza i nie bardzo wiedza
            dokad zmierzaja czy o co walcza. Np. poruszona tu byla wczesniej
            sprawa urodzenia dziecka i pozniej powrotu do pracy. Kto tu jest
            winien? Czy, o ironio, nie przyszlo jednej z druga feministce do
            glowy, ze to wlasnie kobieta i to jeszcze w dodatku nazywajaca siebie
            feministka, ale walczaca np. o przyznanie dziecka matce, bo jest w
            trakcie rozwodu, mogla odmowic przyjecia do pracy kobiete ktora z
            macierzynskiego urlopu powrocila, ktora byla jej wczesniejsza
            pracownica? Zazwyczaj tak jest, ze w miejscach pracy pracuja kobiety
            i mezczyzni razem. Walke o prawa (w tym przypadku pracownicze) tez
            razem powinni prowadzic. Feministki w tym przypadku sa zbedne.
            Wydaje sie, ze one chca cos robic, ale tak naprawde, to chca tylko
            namieszac. Feministki jak juz wspomnialem nie sa naogol szczesliwe w
            zyciu. Wg. mnie, to one wlasnie powinne posluchac te normalne kobiety
            (zazwyczaj matki), ktore swe szczescie maja (w tym tez rodzinne), a
            nie odwrotnie. Popatrz na zatytulowanie tego watku i zastanow sie
            troche nad nim. Mnie on duzo mowi o femnizmie o jego obliczu.
            Wlasciwie to powinienem go zignorowac zupelnie, bo natretow raczej
            nie lubie a juz napewno nie cenie. Kobieta powinna miec swoj wolny
            wybor i to czy, lub kiedy bedzie feministka, nie do amsterdamki i
            pod nia sie podpisujacych powinno nalezec. Troche respektu do
            prawdziwych kobiet prosze miec, moje drogie feministki. Przykro mi, ze
            musze Wam w ten sposob zwracac uwage. Pozdrawiam
            • Gość: Spoza Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 07.07.03, 10:57
              Czy tylko kobieta wybierająca życie rodzinne jest "prawdziwa"?
              • Gość: .................. Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 07.07.03, 17:42
                Gość portalu: Spoza napisał(a):

                > Czy tylko kobieta wybierająca życie rodzinne jest "prawdziwa"?
                Prawdziwa jest kazda, ktora nie czuje nienawisci do plci meskiej i
                nie widzi wroga w mezczyznie lecz pomocnika i zupelnie z nim nie
                walczy niepotrzebnie. Prawdziwe kobiety zazwyczaj posiadaja mezczyzne
                przy boku (a nie psa, czy kolezaneczke), taksamo jak prawdziwy
                mezczyzna czuje sie wspaniale, kiedy ma kobiete u swojego boku.
                Taka jest moja wersja tej "prawdziwosci".
    • doroszka Inwazja miśkowa, jak oceniam ;) 06.07.03, 23:18
      Wiadomo, o co chodzi? ;)
      • kasia.lomanczyk Re: Inwazja miśkowa, jak oceniam ;) 06.07.03, 23:34
        No, doroszka, trudno sie dziwic... Faceci czuja sie po prostu zagrozeni. Ich
        pozycja, od wiekow nienaruszalna, znacznie spadla, a zapowiada sie, ze bedzie
        spadac jeszcze dalej. Ja tez bym w takiej sytuacji krzyczala... ;)
        Ide sobie, bo moj nie-misiek czeka na mnie w poscieli ;) Dobranoc wszystkim
        feminist(k)om i antyfeminist(k)om :)
        • doroszka Re: Inwazja miśkowa, jak oceniam ;) 06.07.03, 23:43
          kasia.lomanczyk napisała:

          > No, doroszka, trudno sie dziwic... Faceci czuja sie po prostu zagrozeni. Ich
          > pozycja, od wiekow nienaruszalna, znacznie spadla, a zapowiada sie, ze bedzie
          > spadac jeszcze dalej. Ja tez bym w takiej sytuacji krzyczala... ;)
          > Ide sobie, bo moj nie-misiek czeka na mnie w poscieli ;) Dobranoc wszystkim
          > feminist(k)om i antyfeminist(k)om :)

          Tzn. raczej myślą, że ich pozycja spada ;) To znany argument tych raczej
          niedowartościowanych. Ja na szczęście przyjaźnię się z takimi, którzy wiedzą,
          że władza wiąże się nierozerwalnie z większą odpowiedzialnością, więc chętnie
          się nią dzielą. :))

          W pościeli mówisz...? ;) Ehhh... A mój mąż strasznie się przejadł w Marche i
          robię mu herbatki miętowe :( Biedactwo kochane... :)))) Ma wyrzuty sumienia, bo
          chyba sobie zaplanował, że poczeka na mnie w pościeli ;)
          Pozdrawiam i dobranoc :))
        • Gość: .................. Re: Inwazja miśkowa, jak oceniam ;) IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 07.07.03, 02:21
          kasia.lomanczyk napisała:

          > No, doroszka, trudno sie dziwic... Faceci czuja sie po prostu zagrozeni. Ich
          > pozycja, od wiekow nienaruszalna, znacznie spadla, a zapowiada sie, ze bedzie
          > spadac jeszcze dalej. Ja tez bym w takiej sytuacji krzyczala... ;)
          > Ide sobie, bo moj nie-misiek czeka na mnie w poscieli ;) Dobranoc wszystkim
          > feminist(k)om i antyfeminist(k)om :)
          Alze wywod zrobilas. Mylisz sie i to mocno. Niby czym i w jaki
          sposob zagrazacie mojemu bytowi? Ja z przyjemnoscia bym pozbyl sie
          swoich niektorych funkcji na rzecz kobiety (zony w tym przypadku)
          ale niestety ona nie jest w stanie ich wypelnic bo jest tylko
          kobieta. Ona i ja to rozumie, ale Ty wydaje sie, nie jestes w
          stanie tego zrozumiec, tej tzw. innosci pomiedzy mezczyzna a
          kobieta i jej realnosci w zyciu. "Nienaruszalna pozycja od wiekow"
          Oczywiscie, ze pozycja mezczyzn byla jest i bedzie pozycja
          nienaruszona, bo jak sama nazwa wskazuje - jest meska, i trudno
          przemienic mezczyzne w kobiete i odwrotnie,jak tez i funkcje ktore
          kobieta spelnia w zyciu i mezczyzna osobno. To Wy chcecie przejac
          funkcje mezczyzn. Wam nikt tego nie broni. Prosze bardzo! Wczesniej
          mezczyzna zarabial na wszystko (zona siedziala w domu), teraz kobieta
          nieraz musi zarobic na siebie, bo chce byc WOLNA (od tego
          niedobrego meza). Wolna, szczegolnie wtedy kiedy zmuszona jest
          wykonywac trzy prace. Same tego sie domagacie i macie wlasnie taka
          a nie inna rzeczywistosc. Rzeczywistosc dosc czesto oplakana, bo
          wystarczy popatrzec oczyma otwartymi na to, ile i jak poniewieraja
          sie same kobiety, bo chcialy wziac "zycie" na swoje ramiona. Ja
          osobiscie z przyjemnoscia kazdej chetnej emancypantce drzwi bym
          pomogl otworzyc do harowy czy wymogow dnia wspolczesnego, ktory
          same sobie dosc czesto wlasna "awangardowa" glupota tworzycie.
          Zanosi sie na to, ze z czasem bedziecie chlopami w spodnicach.
          Juz niektore z Was takie sa, jak juz tu ktoras wspomniala -targajace
          zakupy jak oslice. Dla mnie to jest przykre, ale ja niczego nie
          zmienie.
          • Gość: Lena Może i ja dołożę swoje 5 groszy... IP: 80.48.96.* 07.07.03, 08:37
            ... do tej dyskusji. To, że kobieta bardzo jest zależna od mężczyzny widać po
            złej rodzinie a nie po dobrej. W normalnej rodzinie kobieta mniej lub bardziej
            realizuje się w pracy, ma hobby lub nie, mąż jeśli pracuje więcej to w domu
            pomaga mniej /niedawno skarżyła się tu dzieczyna,że jej nieszczęśliwa koleżanka
            ma męża co to po 12 godzin siedzi w pracy a w domu nie chce pomagać/. I dla
            każdego logiczne jest to, że obowiązków domowych nie podzielą po połowie. W
            złej rodzinie tzn. takiej gdzie ludzie się nie szanują widać jak mężczyzna może
            kobiecie i dzieciom tworzyć piekło i nie ma instytucji która zabroniłaby tego,
            nie ma nikogo kto tej kobiecie by pomógł, nie ma możliwości wyprowadzić się i
            wynająć mieszkania, nie ma pomocy społecznej która wspomogłaby finansowo. Stopa
            życiowa w Polsce, brak mieszkań socjalnych, brak pracy nie sprzyja wyzwoleniu
            takich kobiet. Nie sprzyja wyzwalaniu jakichkolwiek kobiet polskie podejście do
            kobiety. Pobita żona to tylko wynik domowej sprzeczki, zgwałcona pytana jest o
            to czy nie prowokowała, przy rozwodzie sąd pyta co kobieta robiła /gotował,
            prała, opiekowała sie dziećmi/ a mężczyznę o to czego nie robił /nie pił, nie
            bił/. Na pewno jest tu duże pole do popisu dla feministek, na pewno jest o co
            walczyć ale bardzo często takim "głupim gadaniem" i zawziętością zrażają do
            siebie. A czasem wyzwalają te już wyzwolone.Dla kobiety która przyjechała z
            Zachodu wyzwolona żona powinna wieczorkiem chodzić z kumpelkami do knajpek bo w
            przeciwnym razie uzna ją za wiszącą na mężu, powinna chodzić na aerobik,
            obowiązkowo mieć hobby inne niż mąż. A tu przeciętna Polka liczy pieniądze,
            knajpka tak ale od okazji do okazji no i z mężem w towarzystwie, woli kupić
            fajne buty niż na ten aerobik. Inny standard życia. Na Zachodzie nie zaproszą
            jednak do domu tak jak w Polsce, nie zastawią suto stołu upichconym
            własnoręcznie jedzonkiem, nie urządżą nocnych rozmów. Inny model. Nie sądźmy od
            razu po pozorach.
            Ja pracuję w męskim zawodzie, na męskim stanowisku z samymi mężczyznami. Nigdy
            nie byłam w pracy dyskryminowana ale też nie wymagałam uprzywilejowania.
            Zarabiam tak samo jak niektórzy, a więcej od innych kolegów. Płacą za pracę.
            Nie pozwoliłabym na dyskryminowanie siebie ani w pracy ani w domu. Co nie
            oznacza, że gotujemy, sprzątamy, prasujemy z mężem po połowie. Nie znaczy, że
            konflikty załatwiam trzaskając drzwiami bo z moimi dochodzami poradzę sobie bez
            męża. Czy jestem feministką czy jeszcze nie ?
            • Gość: Gal Re: Może i ja dołożę swoje 5 groszy... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.07.03, 10:28
              Gość portalu: Lena napisał(a):

              > ... do tej dyskusji. To, że kobieta bardzo jest zależna od mężczyzny widać
              po
              > złej rodzinie a nie po dobrej. W normalnej rodzinie kobieta mniej lub
              bardziej
              > realizuje się w pracy, ma hobby lub nie, mąż jeśli pracuje więcej to w domu
              > pomaga mniej /niedawno skarżyła się tu dzieczyna,że jej nieszczęśliwa
              koleżanka
              >
              > ma męża co to po 12 godzin siedzi w pracy a w domu nie chce pomagać/. I dla
              > każdego logiczne jest to, że obowiązków domowych nie podzielą po połowie.

              Ditto. Z mojego punktu widzenia. Ale nie dla każdego (vide; wspomniana wyżej
              dziewczyna)

              > W
              > złej rodzinie tzn. takiej gdzie ludzie się nie szanują widać jak mężczyzna
              może
              >
              > kobiecie i dzieciom tworzyć piekło i nie ma instytucji która zabroniłaby
              tego,
              > nie ma nikogo kto tej kobiecie by pomógł, nie ma możliwości wyprowadzić się
              i
              > wynająć mieszkania, nie ma pomocy społecznej która wspomogłaby finansowo.
              Stopa
              >
              > życiowa w Polsce, brak mieszkań socjalnych, brak pracy nie sprzyja
              wyzwoleniu
              > takich kobiet. Nie sprzyja wyzwalaniu jakichkolwiek kobiet polskie podejście
              do
              >
              > kobiety. Pobita żona to tylko wynik domowej sprzeczki, zgwałcona pytana jest
              o
              > to czy nie prowokowała, przy rozwodzie sąd pyta co kobieta robiła /gotował,
              > prała, opiekowała sie dziećmi/ a mężczyznę o to czego nie robił /nie pił,
              nie
              > bił/.

              Kobiety też potrafią stworzyć piekło mężczyźnie (wystarczy poczytać parę
              wątków na FM i FS, a nawet rozejrzeć się wokoło), a sądy rodzinne na pewno nie
              są antykobiece, raczej wręcz przeciwnie.

              > Na pewno jest tu duże pole do popisu dla feministek, na pewno jest o co
              > walczyć ale bardzo często takim "głupim gadaniem" i zawziętością zrażają do
              > siebie. A czasem wyzwalają te już wyzwolone.Dla kobiety która przyjechała z
              > Zachodu wyzwolona żona powinna wieczorkiem chodzić z kumpelkami do knajpek
              bo w
              >
              > przeciwnym razie uzna ją za wiszącą na mężu, powinna chodzić na aerobik,
              > obowiązkowo mieć hobby inne niż mąż.
              Tak jak mąż "powinien" chodzić z kolegami na piwo, mieć swoje rozrywki i swoje
              grono znajomych. To jest model życia "obok" siebie a nie "ze" sobą. Baaaardzo
              partnerski - nikogo w niczym nie ogranicza. I o to chodzi w rodzinie, czyż
              nie?
              > A tu przeciętna Polka liczy pieniądze,
              > knajpka tak ale od okazji do okazji no i z mężem w towarzystwie, woli kupić
              > fajne buty niż na ten aerobik. Inny standard życia.

              Tak jak i większość normalnych mężczyzn zastanawia się nad wydaniem pieniędzy
              na własne przyjemności. Obawiam się, że to nie tylko sprawa pieniędzy, choć
              oczywiście i to ma pewien wpływ - raczej zmian mentalności i priorytetów
              (rodzina - "samorealizacja").

              > Na Zachodzie nie zaproszą
              > jednak do domu tak jak w Polsce, nie zastawią suto stołu upichconym
              > własnoręcznie jedzonkiem, nie urządżą nocnych rozmów. Inny model. Nie sądźmy
              od
              >
              > razu po pozorach.

              Jeżeli najważniejsze jest "JA", to "MY" a tym bardziej "ONI" są tak daleko, że
              po co się starać?


              > Ja pracuję w męskim zawodzie, na męskim stanowisku z samymi mężczyznami.
              Nigdy
              > nie byłam w pracy dyskryminowana ale też nie wymagałam uprzywilejowania.
              > Zarabiam tak samo jak niektórzy, a więcej od innych kolegów. Płacą za pracę.
              > Nie pozwoliłabym na dyskryminowanie siebie ani w pracy ani w domu. Co nie
              > oznacza, że gotujemy, sprzątamy, prasujemy z mężem po połowie. Nie znaczy,
              że
              > konflikty załatwiam trzaskając drzwiami bo z moimi dochodzami poradzę sobie
              bez
              >
              > męża. Czy jestem feministką czy jeszcze nie ?

              Nie. Jesteś normalnym człowiekiem.


              Pzdr.
              Gal
              • Gość: Lena Re: Może i ja dołożę swoje 5 groszy... IP: 80.48.96.* 07.07.03, 11:12
                Czasem gdy słucham niektórych "feministek" to dostaję szczękościsku. Gdy słyszę
                ich zarzuty w stosunku do "normalnych", że uzależniają się finansowo,
                towarzysko i SEKSUALNIE od swojego mężczyzny to nie wiem czy się śmiać czy
                płakać. Głupota powinna boleć bo człowiek by ją leczył.
                Właśnie takie panie i panienki powodują, że bardzo źle odbierane są w Polsce
                feministki.
                • Gość: KR$ Re: Może i ja dołożę swoje 5 groszy... IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 07.07.03, 11:48
                  Podziwiam - nareszcie wypowiada sie normalna, niezalezna kobieta, ktora meza
                  traktuja jak partnera a nie jak osla sluzacego do ulatwiania jej zycia (i vice
                  versa). Oby wiecej takich pan bylo w tym kraju.

                  Uszanowania.


                  KR$
                  • doroszka Re: Może i ja dołożę swoje 5 groszy... 07.07.03, 20:42
                    Gość portalu: KR$ napisał(a):

                    > Podziwiam - nareszcie wypowiada sie normalna, niezalezna kobieta, ktora meza
                    > traktuja jak partnera a nie jak osla sluzacego do ulatwiania jej zycia (i
                    vice
                    > versa).

                    Hehe... spoko ;) Ciekawe po czym wnioskujesz, że feministki traktują mężów jak
                    osłów do umilania życia... Boże Święty!!! Mój mąż w tym momencie zakrztusił się
                    kawą... :))))
                    • Gość: KR$ Re: Może i ja dołożę swoje 5 groszy... IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 07.07.03, 21:18
                      doroszka napisała:

                      > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                      >
                      > > Podziwiam - nareszcie wypowiada sie normalna, niezalezna kobieta, ktora me
                      > za
                      > > traktuja jak partnera a nie jak osla sluzacego do ulatwiania jej zycia (i
                      > vice
                      > > versa).
                      >
                      > Hehe... spoko ;) Ciekawe po czym wnioskujesz, że feministki traktują mężów
                      jak
                      > osłów do umilania życia... Boże Święty!!! Mój mąż w tym momencie zakrztusił
                      się
                      >
                      > kawą... :))))



                      Hehehe... spoko ;) A gdzie ja napisalem, ze feministki traktuja mezow jak oslow
                      do umilania zycia? Taka ty wyemancypowana a wszystko musisz odczytywac na glos
                      mezowi? Hmmm... No i powiedz mezowi zeby nie pil kawy tak pozno bo to niezdrowo.
                • doroszka Re: Może i ja dołożę swoje 5 groszy... 07.07.03, 23:26
                  Gość portalu: Lena napisał(a):

                  > Czasem gdy słucham niektórych "feministek" to dostaję szczękościsku. Gdy
                  słyszę
                  >
                  > ich zarzuty w stosunku do "normalnych", że uzależniają się finansowo,
                  > towarzysko i SEKSUALNIE od swojego mężczyzny to nie wiem czy się śmiać czy
                  > płakać.
                  Płakać nad własnym brakiem umiejętności pojęcia niektórych zjawisk społecznych
                  i psychologicznych. Nie trzeba być feministką, wystarczy trochę znać się trochę
                  na ww. naukach i obserwować świat, żeby zobaczyć to, jak niektóre panie
                  zamykają się czterech ścianach po ślubie (przy okazji próbując zamknąć równiez
                  swych mężów? nie jest tak, panowie?), rezygnują z własnych przyjemności i
                  często własnego zdania (to juz hardcore, ale się zdarza). Nie mówię o
                  wszystkich, ale i tak o często występującym zjawisku. Gdyby to było rzadkością,
                  przypuszczam, że nie byłoby tego wątku.
                  Mój może ostry ton reakcji to odpowiedź na Twą próbę oceny? obrazy?
                  zlekceważenia? niektórych osób, które wystąpiły tu ze swoimi poglądami (jak
                  każdy) i z racji tego, że miały odwagę nazwać je feministycznymi (w tym kraju
                  to jeszcze odwaga), zostały nazwane przez ciebie m.in. panienkami i posądzone o
                  głupotę - patrz poniżej:
                  Głupota powinna boleć bo człowiek by ją leczył.
                  > Właśnie takie panie i panienki powodują, że bardzo źle odbierane są w Polsce
                  > feministki.

                  retoryka godna raczej gościa, a nie ciebie, uogólnienie również

                  Panienka Doroszka
        • Gość: .................. Re: Raz jeszcze zabawnie IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 08.07.03, 01:40
          kasia.lomanczyk napisała:

          Faceci czuja sie po prostu zagrozeni. Ich
          > pozycja, od wiekow nienaruszalna, znacznie spadla, a zapowiada sie, ze bedzie
          > spadac jeszcze dalej. Ja tez bym w takiej sytuacji krzyczala... ;)
          Ty raczej powinnas rozpaczac nad swoja zboczona psychika, bo to co
          zarzucasz tutaj facetom swiadczy o nienormalnosci psychicznej.
          Zagrozenie wiaze sie z wrogiem lub w innej terminologii z
          dzungla. Czy Ty nam tutaj chcesz powiedziec, ze my, faceci widzimy
          kobiety jako swoich wrogow? Tak by to wygladalo. Coz, jako
          feninistce, mezczyzna jest dla Ciebie wrogiem, stad takie
          traktowanie sprawy i takie uzycie slowa "zagrozenie". Powiem Ci naiwana
          "intelektualistko" zapewne mocno ynteligentna rowniez. Mezczyzna
          prawdziwy kocha kobiety i nawet mu do glowy nie przychodzi, by
          kobieta mu w czymkolwiek zagrazala, podobnie jest zapwene z normalna
          kobieta -ta rowniez nie czuje zadnego zagrozenia ze strony mezczyzny,
          a wrecz odwrotnie -jego pomocnosc. W sprawie konkurencji (nawet
          zawodowej) tez pojecia zagrozenia sa tu wykluczone, bo konkurencja
          jest znana dla obu plci. Konkuruja ze soba kobiety, w jednym i tym
          samym miejscu pracy. Konkuruja tez mezczyzni z mezczyznami. Konkuruja
          tez obie plcie zmieszane. To nie jest nowy wynalazek. Kain i Abel
          konkurowali ze soba. Dzieci w pisakownicy juz sie ucza konurencji.
          Mezczyzni zapewne konkurowali ze soba o nie jedna z Was tu piszaca,
          ale bez pojecia "zagrozenia" bo zyjemy w cywilizowanym
          spoleczenstwie a nie jak juz wspomnialem -dzungli. Coz, coraz bardziej
          dochodze do wniosku, ze feministki sa poprostu wrogo nastawione do
          zycia i maja swojego wroga (mezczyzne) z ktorym trzeba walczyc, bo
          to niedobry mezczyzna zamyka im droge do kariery, bo to mezczyzna
          zarabia (zawsze????) wiecej, bo to mezczyzna chce sie zenic, tylko
          po to, by kobiecie pozniej wielki swiat zamknac itd. Mialem
          przedtem troche ubawu z Wami, ale teraz, jak juz ktos napisal,
          naprawde sam nie wiem, czy sie smiac, czy plakac. Nie sadze tez ze
          te ktore sie tu wychwalaja swoimi mezami, ktorzy czekaja na nich w
          lozku wogole ich mialy. Spicie raczej z wibratorkiem, nie mezczyzna.
    • pajdeczka Nie bójcie się feministek 07.07.03, 10:12
      To są też kobiety, tylko takie, które nie boją się mężczyzn.
      • Gość: .................. Re: Nie bójcie się feministek IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 07.07.03, 17:56
        pajdeczka napisała:

        > To są też kobiety, tylko takie, które nie boją się mężczyzn.
        I tu jest kot pogrzebany. Kobiety normalne tez nie boja sie
        mezczyzn, bo mezczyzni nie sa grozni dla normalnych kobiet (jak tez
        i tych "nienormalnych"), ktorych zazwyczaj kochaja. Feministki tez nie
        boja sie mezczyzn, ale to wcale nie oznacza by zaraz walczyc z
        mezczyzna, bez powodu czy nawet celu. Rozumiem chec przescigniecia
        mezczyzny, ale jest to ironiczne, bo niejedna kobieta dzisiaj i
        "wczoraj" przesciga niejednego mezczyzne i jakos wszystkim to pasuje.
        Nie mozna wszystkich kobiet zmusic, czy sila podciagnac do "wladzy"
        gdyz nie wszystkim kobietom ta wladz jest w glowie. Dla wielu z
        nich, respekt i wystarczajacy szacunek ze strony meza jest
        wystarczajacy. Wydaje mi sie ze tendencja, czy marzeniem wielu
        feministek jest wziecie faceta pod pantofel i mowic mu co ma byc i
        jak, a to juz oznacza walke w wielu przypadkach. Nic wiec
        dziwnego, ze feministki ja prowadza. Pytanie jest, dokad ta walka je
        zaprowadzi? Napewno nie do pelnej wolnosci o jakiej marza, bo same
        golabki z nieba nie spadaja.
    • mamalgosia Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? 07.07.03, 11:51
      a powinny?
      • Gość: .................. Re: kiedy polskie kobiety beda feministkami? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 07.07.03, 18:12
        Wydaje mi sie, ze powinny, ale wtedy kiedy sa krzywdzone i to nie
        przez los, kataklizmy itp., lecz swiadomie czy celowo (nie wazne, czy
        to jest dom rodzinny, czy miejsce pracy itd.). Walka (jezeli juz) tez
        powinna byc trzezwa, a nie z wyskoczenia z konopi, jak niektore
        feministki to praktykuja. W interesie kazdego mezczyzny, ktory kobiete
        posiada jest troska o nia, by ona czula sie pania, ale z tym w
        zyciu roznie bywa, i nie kazdy mezczyzna jest w stanie zatroszczyc
        sie wystarczajaco by jego kobieta byla zadowolona, szczegolnie w
        przypadkach gdy jej checi (zazwyczaj posiadania czegos) sie ciagle
        powiekszaja. Lena tu jest normalna kobieta, tez tak twierdze. W jednym
        przypadku, tym gdzie pisze, ze kobieta nie ma gdzie pojsc, gdy jest
        traktowana niewlasciwie przez meza itp. ma ogolnie racje. Powinne byc
        jakies miejsca publiczne w takich przypadkach ale w tych bardziej
        skrajnych. Trzeba jednak wziac pod uwage rowniez druga strone.
        Mezczyzna niejeden tez znosi babe jedze w domu, ktora go gryzie
        codziennie, chcialby od niej odejsc, ale tez nie ma gdzie pojsc.
        Udogadnianie "uciekinierom" ma tez te ujemne strony, gdyz powiekszy
        liczbe kobiet, ktore zasila ich szeregi. Nie jedna nawet bedzie
        prowokowala meza do klotni, by miec wystarczajacy powod by uciec od
        niego, wiedzac ze w publicznym hotelu przyjma ja z wyciagnietymi
        rekoma, bo jest mocno "pokrzywdzona" taka wiadomo biedulka.
    • Gość: doku Gdy przestaną wierzyć w religijne zabobony. nt IP: *.chello.pl 08.07.03, 01:58
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka