barbapapa2000
11.09.07, 11:53
dziendobry...
mam problem z siostra... duzy...
moja corka idzie na studia w tym roku. My nie mozemy sobie pozwolic na
finansowanie studiow (medycyna). W wakacje corka pracowala i zarobila sobie
troche grosza, jednak na caly rok studiow nie starczy.
Moja siostra zobowiazala sie do finansowania studiow pod warunkiem, ze corka
bedzie mieszkala u niej. Niby nic..ale ona ma dwa pokoje..w jednym spi..a
drugi to pokoj do pracy. Wiec niby gdzie miala by mieszkac nasz corka? Staramy
sie jej to wytlumaczyc..ale ona zawsze zbywa nas zdaniem, ze "jakos sie to
zorganizuj". Ja mam wrazenie ze jej brakuje rodziny. Zawsze zabierala nasz
core na weekendy, urlopy itd. Nas nie bardzto na to stac, wiec bardzo sie
cieszylismy, ze corka moze poznac kawalek swiata. Ale to kiedy byla mala... w
liceum, tez jezdzila do cioci na weekendy. Wychodzily na zakupy. Zauwazylem,
ze ciocia (czyli moja siostra) ja "kupuje". Jak nie zrobi, czy nie zachowa sie
tak jak ona chce to nie dostanie sukienki, spodni czy czegos tam. Chcialismy z
corkaporozmawiac, ale ona sie przyzwyczaila do tych malych luksusikow. Siostra
jest sama, ma co prawda faceta, ale widuja sie raz na tydzien, raz na dwa tyg.
Dopiero teraz dotarlo do mnie, ze ona po prostu zawsze mi zazdroscila rodziny.
Dlatego zabierala corke do siebie... Ciagle starala sie przekonac mnie, ze moj
maz to ciapa i nieudacznik i ze rozwod bylby rozsadna rzecza. Kiedys po jakijs
impreziepowiedziala, ze jej marzeniem jest zebysmy w trojke mieszkali
razem...tzn. ja, ona i corka.. I cos wtedy tiknelo... Zauwazylam, ze corka
zaczyna si etak samo zachowywac. Jestesmy dosc przecietna rodzina... ani
bogata, ani biedna..jakiegos super wyksztalcenia tez nie mamy...dlatego
staramy sie nie udawac kogos innego niz jestesmy. Natomiast moja siostra ma
wiecej kasy, pracuja jako projaktantka wnetrz. Lubi luksusiki..i czasem
niestety sloma z butow jej wychodzi, bo stara sie zachowywac jak dama, a
wypada to smiesznie.... Ale nie w tym problem. Problem w tym, ze moja corka
zaczyna sie zachowywac podobnie. Najpierw chciala mieszkac w akademiku...
teraz juz nie jest pewna. Boi sie utraty finansowego wsparcia. Martwi mnie
fakt, ze jej studenckie lata uplyna na uslugiwaniu cioci.. bo do 2 pokojowego
mieszkana nie zaprosi znajomych... Siostra nigdy nie miala meza, bo jak mowi,
faceci to gnoje... A mnie sie wydaje, ze przy niej po prostu ciezko wytrzymac
na dluzsza mete. Zauwazylam, ze nawet jej facet kiedy przyjada z urlopu jest
czasem poddenerwowany..bo ona nie cierpi jak inni nie robia tego co ona sobie
zaplanuje..lub maja inne zdanie... W stosunku do mnie zachowuje sie
normalnie...jak siostra.. ale w stosunku do mojego meza nie..traktuje go z gory.
Myslalam, zeby z nia porozmawiac..ale nie wiem od czego zaczac..
Chcialabym, zeby corka jednak mieszkala w akademiku wsrod rowiesnikow..zawsze
jej brakowalo kolezanek, no i nie chce zeby zostala stara panna i opiekowala
sie ciotka na starosc.
Kiedys jej nawet siostra powiedziala, ze wszytsko co ma dostanie kiedys w
spadku, jak bedzie grzeczna...ale to bylo jakies 10 lat temu...
Co robic? Z jednej strny nie stac mnie na akademik, z drugiej..nie wyobrazam
sobie zeby corka mieszkala u mojej siostry...