Dodaj do ulubionych

toksyczna ciocia.....

11.09.07, 11:53
dziendobry...
mam problem z siostra... duzy...

moja corka idzie na studia w tym roku. My nie mozemy sobie pozwolic na
finansowanie studiow (medycyna). W wakacje corka pracowala i zarobila sobie
troche grosza, jednak na caly rok studiow nie starczy.
Moja siostra zobowiazala sie do finansowania studiow pod warunkiem, ze corka
bedzie mieszkala u niej. Niby nic..ale ona ma dwa pokoje..w jednym spi..a
drugi to pokoj do pracy. Wiec niby gdzie miala by mieszkac nasz corka? Staramy
sie jej to wytlumaczyc..ale ona zawsze zbywa nas zdaniem, ze "jakos sie to
zorganizuj". Ja mam wrazenie ze jej brakuje rodziny. Zawsze zabierala nasz
core na weekendy, urlopy itd. Nas nie bardzto na to stac, wiec bardzo sie
cieszylismy, ze corka moze poznac kawalek swiata. Ale to kiedy byla mala... w
liceum, tez jezdzila do cioci na weekendy. Wychodzily na zakupy. Zauwazylem,
ze ciocia (czyli moja siostra) ja "kupuje". Jak nie zrobi, czy nie zachowa sie
tak jak ona chce to nie dostanie sukienki, spodni czy czegos tam. Chcialismy z
corkaporozmawiac, ale ona sie przyzwyczaila do tych malych luksusikow. Siostra
jest sama, ma co prawda faceta, ale widuja sie raz na tydzien, raz na dwa tyg.
Dopiero teraz dotarlo do mnie, ze ona po prostu zawsze mi zazdroscila rodziny.
Dlatego zabierala corke do siebie... Ciagle starala sie przekonac mnie, ze moj
maz to ciapa i nieudacznik i ze rozwod bylby rozsadna rzecza. Kiedys po jakijs
impreziepowiedziala, ze jej marzeniem jest zebysmy w trojke mieszkali
razem...tzn. ja, ona i corka.. I cos wtedy tiknelo... Zauwazylam, ze corka
zaczyna si etak samo zachowywac. Jestesmy dosc przecietna rodzina... ani
bogata, ani biedna..jakiegos super wyksztalcenia tez nie mamy...dlatego
staramy sie nie udawac kogos innego niz jestesmy. Natomiast moja siostra ma
wiecej kasy, pracuja jako projaktantka wnetrz. Lubi luksusiki..i czasem
niestety sloma z butow jej wychodzi, bo stara sie zachowywac jak dama, a
wypada to smiesznie.... Ale nie w tym problem. Problem w tym, ze moja corka
zaczyna sie zachowywac podobnie. Najpierw chciala mieszkac w akademiku...
teraz juz nie jest pewna. Boi sie utraty finansowego wsparcia. Martwi mnie
fakt, ze jej studenckie lata uplyna na uslugiwaniu cioci.. bo do 2 pokojowego
mieszkana nie zaprosi znajomych... Siostra nigdy nie miala meza, bo jak mowi,
faceci to gnoje... A mnie sie wydaje, ze przy niej po prostu ciezko wytrzymac
na dluzsza mete. Zauwazylam, ze nawet jej facet kiedy przyjada z urlopu jest
czasem poddenerwowany..bo ona nie cierpi jak inni nie robia tego co ona sobie
zaplanuje..lub maja inne zdanie... W stosunku do mnie zachowuje sie
normalnie...jak siostra.. ale w stosunku do mojego meza nie..traktuje go z gory.
Myslalam, zeby z nia porozmawiac..ale nie wiem od czego zaczac..
Chcialabym, zeby corka jednak mieszkala w akademiku wsrod rowiesnikow..zawsze
jej brakowalo kolezanek, no i nie chce zeby zostala stara panna i opiekowala
sie ciotka na starosc.
Kiedys jej nawet siostra powiedziala, ze wszytsko co ma dostanie kiedys w
spadku, jak bedzie grzeczna...ale to bylo jakies 10 lat temu...

Co robic? Z jednej strny nie stac mnie na akademik, z drugiej..nie wyobrazam
sobie zeby corka mieszkala u mojej siostry...

Obserwuj wątek
    • papierowa.szklanka Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 12:08
      kredyt studencki byłby chyba najlepszym rozwiązaniem... a jeśli wy
      nie mozecie podżyrować, bo macie zaniskie dochody, to może ta
      ciocia... wraz ze stypendium socjalnym byłoby ją stać na swobodne
      studiowanie :)
      Ja biore kredyt od 1-go roku, i bardzo go sobie chgwalę... co
      miesiąc wpływa mi na konto 600 zł. a studiuję dość perspektywiczny
      kierunek (ta medycyna córki jest też bardzo dobra), nie będę miała
      problemu ze spłaceniem 30tys zł po studiach :) A kiedyś rodziców na
      prawdę nie było stać na moje studia, teraz sama się utrzuymuję, mam
      stypendium socjalne, naukowe i kredyt, co daje w sumie bagatela 1500
      zł miesięcznie...w wakacje pracuję i w roku akademickim też, jak mam
      chwilę i dobre chęci...Wiele osób jednak nie bierze pod uwage
      kredytu studenckiego i bieduje przez kilka lat studiów...
    • kotkaaaa Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 12:09
      nie podoba mi sie twoje podejscie, twoja siostra powina siedziec
      cicho w kaciku i jedynym znakiem, ze zyje powinien byc comiesieczny
      przelew na wasze konto?
      nie bierz kasy od niej i bedzie po problemie, to ona wam robi laske
      a nie wy jej
      • papierowa.szklanka Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 12:11
        nie nie
        tutaj chodzi o to, ze ta ciocia sama zaoferowała pomoc w
        finansowaniu studiów, ale stawia warunki, które przewyższają cene
        jaką oferuje w zamian...
        dajcie spokój, młoda dziewczyna ma mieszkać na studiach z ciocią?
        • izabellaz1 Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 12:19
          papierowa.szklanka napisała:

          > dajcie spokój, młoda dziewczyna ma mieszkać na studiach z ciocią?

          Spoko...na takim kierunku jak medycyna i tak nie będzie miała czasu na
          imprezowanie ;P
        • kotkaaaa Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 12:19
          zauwaz, ze mloda dziewczyna nie ma nic przeciwko, to jej matka ma
          obiekcje, ciotka daje kase i moze stawiac warunki, nawet najbardziej
          bzdurne, nie zmusza przeciez rodziny swojej siostry do przyjmowania
          pomocy, a ocenianie jej zycia, czy sobie ulozyla czy nie jest nie na
          miejscu, rownie dobrze ja moge napisac o autorce, ze jest taka czy
          siaka, bo nie stac jej na oplacenie studiow corce
          • papierowa.szklanka Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 12:23
            moim zdaniem nie powinni brac kasy od ciotki , tylko wziać
            zwyczajnie kredyt studencki, skoro ich nie stać...
            potem ciotka całe życie bedzie miała satysfakcję, ze wyedukowała im
            córcię... a im będzie głupio
          • kadfael Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 12:51
            No własnie. Tu chyba się liczy zdanie jakby nie było pełnoletniej
            córki. Skoro chce mieszkać z ciocią niech mieszka.
            • barbapapa2000 Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 13:45
              troche sie obawiam, ze to nie do konca zdanie naszej corki. Boje sie, ze ona ma
              obawy co do obnizenia sowjego standartu, bo albo bedzie dostawala wszystko od
              cioci, albo nic. Ciezko jest rozstac si et czyms do czego czlowiek si
              eprzyzwyczail.
              Zreszta ona bardzo si ecieszyla, ze dostala miejsce w akademiku i zue bedzie
              mogla byc ze studentami medycyny razem, wymieniac sie doswiadczeniami idt.
              Az nagle przyszla i powiedziala po weekendzei u mojej siostry, ze moze jednak
              zamieszka u cioci. Dosc bez przekonania, wiec mam jakies wewnatrzne obawy, ze
              siostra postawila sprawe, albo kasa i u mnie, albo akademik i koniec z kasa.
              Zlozylismy podanie o stypendium, ale jeszcze nie ma decyzji. Moze rzeczywiscie
              zobacze jak wyglada sprawa kredytu.

              Przyznaje...cieszylismy sie, ze siostra nam pomaga, ale dopiero teraz
              zauwazylismy, ze to nie do konca pomoc nam, a sobie... i na prawde mamobawy, ze
              corka moze zostac kiedys na lodzie. Z drugiej strny boje sie gwaltownie
              zareagowac, zeby jej nie stracic.

              • papierowa.szklanka Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 13:51
                podania kompletne o kredyt trzeba składać chyba do połowy listopada,
                ale tam jest dużo papierków, i musisz jakoś to przemysleć w miarę
                szybko i wziąć sie za załatwianie...
                na prawdę nie ma się czego bać, kredyt nie jest katastrofą, ja tak
                uważam, a teraz idę na V rok już... wiem, ze bez kredytu byłoby mi
                bardzo ciężko...
                podaniua o kredyt można składać tylko raz do roku, przyznają go na
                cały okres studiów... tylko ten pierwszy raz wypłacany jest dopiero
                w styczniu lub lutym, jak już są ustanoiwione te limuity i
                postanowione to, czy przyznano Wam kredyt...
                to jest strasznie nisko oprocentowany kredyt, i nawet jak nie
                skorzystacie to opłaca się go na fundusz wrzucać... połowę malutkich
                odsetek spłaca państwo... nie wiem, ale ja bym wzięła jeszcez raz, i
                znowu... nie załuję
                • papierowa.szklanka Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 13:55
                  a zaczyna się spłacać po dwóch latach od skończenia studiów... po
                  połowie każdej raty, czylu jakies 300+odsetki
      • barbapapa2000 Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 13:52
        kotkaaaa napisała:

        > nie podoba mi sie twoje podejscie, twoja siostra powina siedziec
        > cicho w kaciku i jedynym znakiem, ze zyje powinien byc comiesieczny
        > przelew na wasze konto?


        Nie do konca..my nie dostajemy od niej nic. O przelewach na konto nie wspominam.


        > nie bierz kasy od niej i bedzie po problemie, to ona wam robi laske
        > a nie wy jej

        Kiedys to nie wygladalo na laske, tylko na chec pomocy..teraz wyglada jak
        warunek...
        a nie wiem co zrobic, zeby nie stracic siostry lub corki..albo jednej i drugiej-
    • ktosiaczek Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 12:56
      To Pani cóka powinna podjąć decyzję, czy zamieszkać z ciocią. Proszę nie obawiać się, że córka będzie musiała usługiwać bądź nie będzie mogła zapraszać znajomych - jeśli potrzeba bardziej rozrywkowego życia będzie silna, wtedy sama zechce zamieszkać w akademiku bo mieszkanie z ciotką będzie dla niej męczące. Ale to wyjdzie dopiero w praniu, całkiem naturalnie, myślę, że to dobry moment aby sytuacja ta pomogłą nauczyć córkę tego, że za każdy wybór ponosi się konsekwencje. Ona ma do wyboru życie w "luskusikach" jak Pani to nazwała :) oraz życie typowo studenckie. Proszę pozwolić Jej dokonać wyboru, oraz ponieśc jego ciężar (ale i profity). Będzie dobrze.
      • barbapapa2000 Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 13:51
        ktosiaczek napisała:

        > To Pani cóka powinna podjąć decyzję, czy zamieszkać z ciocią. Proszę nie obawia
        > ć się, że córka będzie musiała usługiwać bądź nie będzie mogła zapraszać znajom


        no ale gdzie ona ma sie uczyc??? jak napisalalm, siostra ma dwa pokoje. W
        jednym spi, a drugi jest przerobiony na biuro. Tam tez przychodza klinci, tam
        zaczyna prace kazdego dnia... Wiec gdzie ma moja corka tam sie uczyc i spac? Z
        ciocia w jednympokoju? Jest to tez jednoczesnie salon, wiec o porozkladanych
        ksiaznach nie ma mowy, tam zawsze panuje idealny porzadek... przerasta mnie to...



        > ych - jeśli potrzeba bardziej rozrywkowego życia będzie silna, wtedy sama zechc

        To nie chodzi o rozrywkowe zycie. Tu chodzi o kontakt ze studentami, wymiane
        wiedzy, doswiadczen itd. Sama mieszkalam w akademiku przez 2 lata, ale musialam
        przerwac studia. Wiec wiem jak to jest.


        > . Ona ma do wyboru życie w "luskusikach" jak Pani to nazwała :) oraz życie typo
        > wo studenckie. Proszę pozwolić Jej dokonać wyboru, oraz ponieśc jego ciężar (al
        > e i profity). Będzie dobrze.


        Zobaczymy co z tego wyjdzie. W sumie pomysl z kredytem studenckim jest dobry.
        Potrzeba nam niewiele... Jakies 200-300 PLN miesiecznie. Do akademika dostala
        dofinansowanie... Z jedzeniem nie ma problemu, do tej pory dawalismy sobie rade
        to i potem jakos pojdzie, ale mimo to czesc akademika trzeba sfinasowac,
        dojazdy itp.
        Corka chciala isc w weekendy do pracy, ale tu sie wmieszala znow moja siostra,
        ze studenci to sie ucza,a nie pracuja.
        Mam jednak obawy, ze ona koniecznie chca ja miec u siebie...


        • kadfael Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 14:00
          Coraz bardziej mi sie wydaje, że głównym problemem tutaj jest twoja
          zazdrość o siostrę. O jej kontakty z Twoją córką...
          • papierowa.szklanka Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 14:03
            no i słusznie... trzeba tez z córcią pogadać...
            siostra chce przekupić jej dziecko, i ma nie być zazdrosna? jej nie
            stać na to, co ofiaruje jej siostra... nic dziwnego, ze dziewczyna
            trochę się zagalopowała w tym wszystkim... staje się po woli
            uzalezniona od ciotki... odsuwa się od rodziców, bo ich nie stać na
            jej studia, a ciocia chce pomóc... smutne to ale prawdziwe, trzeba
            dziewczynę odsunąć od cioci i jej finansów ;)
            • kadfael Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 14:05
              Ale przecież to jest siostra jej matki, dlaczego nie ma jej pomóc?
              To chyba naturalne, że rodzina sobie pomaga? Wydaje mi się, że
              autorka postu demonizuje cała sprawę.
              • papierowa.szklanka Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 14:07
                ciotka gdyby chciała po prostu pomóc, nie stawiałaby warunku
                mieszkania u niej... to niezdrowe przecież, zeby młoda dziewczyna
                zamieszkała z ciotka?? bez sensu... ona nie chce pomóc ot tak sobie,
                tylko chce zaangażować się w jej życie...
                a córka wie, ze rodziców nie stać, i dlatego się na to wszystko
                godzi... jedynym słusznym rozwiązaniem jest ten kredyt...
                • kadfael Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 14:14
                  Przecież to nie jest jakaś stara ciotka-dewotka, skoro ma
                  siostrzenicę na studiach musi być po 40-tce, najwyżej przed 50-tką.
                  Nie sądzę by jej się chciało nańczyć dziewczynę. A że nie chce byc
                  sama , to takie dziwne? Ludzie!-rodzina nie pomaga - źle. Pomaga
                  też żle i zaraz niektórzy dopatrują się w tymw tym jakichś niecnych
                  celów. A pewnie ciotka mogłaby zamiast pomóc siostrzenicy wybrać się
                  w podróz dookoła świata i olać rodzinkę.
                  • kotkaaaa Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 14:16
                    powinna dawac kase i nie dawac innego znaku zycia;)
                  • gwenfrewi Re: toksyczna ciocia..... 29.09.07, 01:00
                    A że nie chce byc
                    > sama , to takie dziwne?

                    ma faceta przecież. dziwne jest to, ze z takim parciem do niańczenia
                    cudzego dziecka nie ma jeszcze swojej rodziny.

                    Ludzie!-rodzina nie pomaga - źle. Pomaga
                    > też żle i zaraz niektórzy dopatrują się w tymw tym jakichś
                    niecnych
                    > celów

                    Jakby chciała pomóc, to wzięłaby pod uwagę potrzeby tej młodej a nie
                    tylko własną potrzebę towarzystwa
              • barbapapa2000 bo to malo logiczna pomoc 11.09.07, 19:05
                kadfael napisała:

                > Ale przecież to jest siostra jej matki, dlaczego nie ma jej pomóc?
                > To chyba naturalne, że rodzina sobie pomaga? W


                moze nie mialabym nic przeciwko temu, gdyby moja corka u cioci miala
                przynajmniej wlasny pokoj. Jakos bym to przelknela..ale jeszcz eraz pisze..jak
                ona ma tam sie uczyc i pracowac? gdzie ma miec swoj kat skoro jeden pokoj to
                bioro, a drugi to salon, sypialnia i jadalna jednoczesnie. gdzie ma miec nawet
                swoje lozko??? Gdyby moja siostra miala 3-4 pokoje..ok..ale dwa? W zasadzie
                jedne, bo buiro musi zostac..nie widze tego...

                • kadfael Re: bo to malo logiczna pomoc 11.09.07, 19:12
                  a myślisz, że w akademiku będzie miała własny apartament? jakieś
                  niepoważne się robią te twoje argumenty. Ale pomijając już to. To
                  twoja dorosła córka będzie mieszkała z ciocią i ona musi wiedzieć,
                  co jej bardziej odpowiada-mieszkanie u ciotki czy akademik. Dlaczego
                  chcesz za nia decydować?
                  • barbapapa2000 Re: bo to malo logiczna pomoc 11.09.07, 19:25
                    kadfael napisała:

                    > a myślisz, że w akademiku będzie miała własny apartament? jakieś
                    > niepoważne się robią te twoje argumenty. Ale pomijając już to. To
                    > twoja dorosła córka będzie mieszkała z ciocią i ona musi wiedzieć,
                    > co jej bardziej odpowiada-mieszkanie u ciotki czy akademik. Dlaczego
                    > chcesz za nia decydować?
        • trusia29 Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 14:46
          barbapapa2000 napisał:
          no ale gdzie ona ma sie uczyc???

          czy ty naprawde uważasz, ze w 2 pokojach z ciotką bedzie miałą mniej
          miejsca i gorsze warunki do nauki niż w kilkuosobowym pokoju w
          akademiku?
          • barbapapa2000 Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 19:10

            >
            > czy ty naprawde uważasz, ze w 2 pokojach z ciotką bedzie miałą mniej
            > miejsca i gorsze warunki do nauki niż w kilkuosobowym pokoju w
            > akademiku?


            a gdzie ma mieszkac? z siostra w jednym pokoju? przeciez drugi to biuro. Gdzie
            ma miec swoje ksiazki, ubrania, rzeczy?
            akademik ma to do siebie, ze mimo iz masz wspollokatora jest to twoj pokoj z
            twoimi rzeczami. Ja nie widze zeby moja corka mogla sobie porozkladac spokojnie
            ksiazki do nauki..w salonie, w ktorym ma byc idealny porzadek...
            nie..w tej kwestii musze si epostawic.... rozmawialam z mezem, jezeli nie
            dostaniemy kredytu (on tez uwaza, ze to dobry pomysl)..to sprzedamy auto..grat
            bo grat, ale 2500 - 3000 na pewno dostaniemy.
            Moze i jestem wkurzona na siostre, ale niepozwole zeby moja corka gniezdzila si
            epo katach... za kilka sukienek i wyjazd na urlop.

            • trusia29 Re: toksyczna ciocia..... 12.09.07, 13:52

              jak to nie pozwolisz żeby gnieździlą się po kątach?lepiej żeby
              mieszkalam z obcymi osobami niż z ciotka? widzialaś akademiki?
              pokoje 2-osobowe są rarytasem, a lazienka zwykle na kilka pokoi

              boisz się, ze ci siostra córke zabierze?

              daj jej zdecydować, jest dorosłą osobą
        • ktosiaczek Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 15:05
          > gdzie ma moja corka tam sie uczyc i spac? Z
          > ciocia w jednympokoju?
          A w akademiku będzie miała prywatny pokój tylko ona jedna? Nie sądzę. Napewno musiałaby go także z kimś dzielić.

          >> To nie chodzi o rozrywkowe zycie. Tu chodzi o kontakt ze studentami, wymiane
          > wiedzy, doswiadczen itd.
          Nie rozumiem. W takim razie w czym problem? kontakt ze studentami ma na uczelni, tymbardziej wymianę wiedzy. Wcześniej napisane zostało: "Martwi mnie fakt, ze jej studenckie lata uplyna na uslugiwaniu cioci.. bo do 2 pokojowego mieszkana nie zaprosi znajomych... " - nie trzeba zapraszać znajomych do domu. Sama jestem studentką i nie zapraszam nikogo do swego domu. Istnieją kluby, kina, koła studenckie, miejca kulturalne gdzie można się spotkać i ... "wymienić doświadczenia"...

          > Corka chciala isc w weekendy do pracy, ale tu sie wmieszala znow moja siostra,
          > ze studenci to sie ucza,a nie pracuja.
          i ma rację. Medycyna to szalenie trudny kierunek. Nie byłąbym pewna, czy poradzi sobie na tych studiach pracując. Popzrednio mówiła Pani "Gdzie ona będzie się uczyć?" a nie pomyślała Pani, że opróćz miejca, musi mieć też czas? i że najłatwiej znaleźć go właśnie w weekendy kiedy nie jest się zmęczonym po wykładach?
          • barbapapa2000 Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 19:15

            > A w akademiku będzie miała prywatny pokój tylko ona jedna? Nie sądzę. Napewno m
            > usiałaby go także z kimś dzielić.


            tak, dostala 2 osobowy. ale mysle, ze dzielenie sie pokojem z kims kto ma te
            same zainteresowania, studiuje to samo jest nieco inne niz dzielenie sie pokojem
            z ciocia... Szczerze mowiac ja nie wyobrazam soebie studiowania i mieszkania
            pod jednym dachem u cioci..i to w tym samym pokoju.


            > Nie rozumiem. W takim razie w czym problem? kontakt ze studentami ma na uczelni
            > , tymbardziej wymianę wiedzy.

            tu sie nie zgodze..wyklady wykladami..ale ize soich studio pamietam, ze
            najlepiej uczylo sie do egzaminow rozmawiajac z kims wieczorem i rozwiazujac
            zagadnienia wspolnie... przerwalam studia bo urodzilam corke.

            > nie zaprosi znajomych... " - nie trzeba zapraszać znajomych do domu. Sama jest
            > em studentką i nie zapraszam nikogo do swego domu.

            ja nie jestem pewna czy moja siostra "pusci" ja do klubow i wieczorem na jakas
            impreze. Obawiam sie silnego wplywu..moze sie myle, ale juz kiedys mowila, ze
            moja corka nie powinna chodzic na dyskoteki i prawie nam to wypomniala, ze
            zgadzamy sie, zeby od czasu do czasu poszla na dyskoteke... takze mam watpliwosci.


        • his_girl Re: toksyczna ciocia..... 28.09.07, 13:50

          > no ale gdzie ona ma sie uczyc??? jak napisalalm, siostra ma dwa
          pokoje. W
          > jednym spi, a drugi jest przerobiony na biuro. Tam tez przychodza
          klinci, tam
          > zaczyna prace kazdego dnia... Wiec gdzie ma moja corka tam sie
          uczyc i spac? Z
          > ciocia w jednympokoju?
          W akademiku też by mieszkała z 2-3 innych studentów, przychodziliby
          ludzie itd.

          > wiedzy, doswiadczen itd. Sama mieszkalam w akademiku przez 2 lata,
          ale musialam
          > przerwac studia. Wiec wiem jak to jest.
          Akademiki 20 lat temu, a dziś to są dwa różne światy.

          > Corka chciala isc w weekendy do pracy, ale tu sie wmieszala znow
          moja siostra,
          > ze studenci to sie ucza,a nie pracuja.
          Na pierwszym roku, szczególnie na tak trudnych studiach, Twoja córa
          nie powinna pracować, tylko się skupić na nauce.


          A może Ty po prostu jesteś zazdrosna o to, że nie możesz dać córce
          tego, co jej ciotka??

    • trusia29 Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 14:42
      Piszesz, ze twoja siostra cciałaby to lub tamto... po czym sama
      mówisz "Chcialabym, zeby corka jednak mieszkala w akademiku", "nie
      wyobrazam sobie zeby corka mieszkala u mojej siostry...". Czyli
      robisz to samo co siostra, próbujesz "ustawić" życie córki wedlug
      wlasnych kryteriów. Dziewczyna jest pelnoletnia, pozwol jej wybrać.
      Co kolwiek zrobi, ona poniese tego konsekwencje.
    • aquira Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 20:08
      Nie rozumiem Twoich pretensji do siostry - chce pomóc, a na pewno dla niej
      taniej wychodzi mieszkanie z Twoją córką (nawet jeśli sporo zarabia, ma prawo
      obchodzić się ze swoimi pieniędzmi jak chce), zamiast płacenie za akademik, a w
      dodatku będzie miała towarzystwo, którego jej zapewne brakuje. Tak wiem, boisz
      sie o to, że cała sytuacja wymknie się spod kontroli, ale jeśli tak się stanie,
      to córka na pewno Wam o tym powie. I wtedy będzie mogła ponownie starać się o
      akademik. Spróbujcie odłożyć choć troszkę pieniędzy na jej edukację (gdy
      wyjedzie będziecie mieli mniej wydatków), ona sama może Was odciążyć pracując w
      wakacje. Jeśli to nie pomoże, to najlepszym rozwiązaniem będzie wspomniany
      kredyt studencki.
      • 83kimi Re: toksyczna ciocia..... 11.09.07, 21:44
        Przydatny link: www.kredytstudencki.com.pl/index.php
        Jeśli macie bardzo niskie dochody, córka ma szanse dostać stypendium
        socjalne, razem z kredytem powinna jakoś dać radę.
      • camel_3d Re: toksyczna ciocia..... 12.09.07, 09:49
        > Nie rozumiem Twoich pretensji do siostry - chce pomóc, a na pewno dla niej
        > taniej wychodzi mieszkanie z Twoją córką (nawet jeśli sporo zarabia, ma prawo
        > obchodzić się ze swoimi pieniędzmi jak chce), zamiast płacenie za akademik, a w
        > dodatku będzie miała towarzystwo, którego jej zapewne brakuje.

        skoro chce mic towarzystwo niech sobie sama zrobi dziecko:))) Dzieci nie sa do
        utrzymywania towarzystwa zdewocialym ciotkom w zamian za kase... Jak sie
        dziewczyna teraz nie wyrwie i nie przerwie pepowiny to qpa.




        Tak wiem, boisz
        > sie o to, że cała sytuacja wymknie się spod kontroli, ale jeśli tak się stanie,
        > to córka na pewno Wam o tym powie. I wtedy będzie mogła ponownie starać się o
        > akademik. Spróbujcie odłożyć choć troszkę pieniędzy na jej edukację (gdy
        > wyjedzie będziecie mieli mniej wydatków), ona sama może Was odciążyć pracując w
        > wakacje. Jeśli to nie pomoże, to najlepszym rozwiązaniem będzie wspomniany
        > kredyt studencki.
    • barbapapa2000 wiecie co..pomoglyscie mi.... 11.09.07, 23:38
      Pogadalismy, po dyskutowalismy i juz wiadomo co bedzie w najblizszym czasie.
      a. rozmowa z mezem - on jest za akademikiem. zdecydowalismy, ze sprzedamy jeden
      samochod (juz o tym wspomnialam)..zreszta i tak stoi w garazu, ja mam blisko do
      pracy, wiec mi nie potrzebny, a po wieksze zakupy jezdze i tak z mezem.

      b. corka, przyznala, ze woli akademik a do zmiany zdania namowila ja moja
      siostra. Glownie przekonala ja wspolnymi wieczorami i zakupami... i czyms co
      mnie troche wkurzylo. Powiedziala, ze mialaby tylko od czasu do czasu posprzatac
      meiszkanie..itd. Cholera no tu mialam zadzwonic do sistry z awantura, ze szuka
      taniej sprzataczki.. Bo przeciez wiadomo, ze corka by jej pomogla, czy sama
      posprzatala mieszkanie, to zaden problem... przeciez i tak to robi, kiedy jedzie
      na weekend. Pomaga jej przy sprzataniu, potem ida na zakupy..itd.

      Siostrze o tym nie powiem..trudno...moze zle zrozumialam intencje

      c. rozmawialam z siostra. powiedzialam, ze wspolnie zdecydowalismy sie na
      akademik na rok. Potem zobaczymy. Jak sie domyslacie nie byla zadowolona i
      powiedziala, ze na finansowanie akademika sie nie pisze. Powiedzialam, ze sobie
      damy rade, na co uslyszalam - "zobaczymy".. Troche mnie to zabolalo.

      Co ciekawe sama spedzila cale studia w akademiku i pamietam, jaka byla zadowolona.

      Na razie z kredytu studenckiego rezygnujemy. Zobaczymy za rok.


      Dzieki za rady i porady..wiem na czym stoje. Obawiam sie, sporo czasu minie
      zanim sie otrzasne z wrazenia, ze moja sisotra potrzebowala po prostu damy do
      towarzystwa... inaczej nie moge sobie tego wytlumaczyc.

      DZIEKI!!!! Za tydzien przeprowadzka do akademika:))))

      • kitek_maly Re: wiecie co..pomoglyscie mi.... 11.09.07, 23:48
        barbapapa2000 napisał:

        >
        > Dzieki za rady i porady..wiem na czym stoje. Obawiam sie, sporo
        czasu minie
        > zanim sie otrzasne z wrazenia, ze moja sisotra potrzebowala po
        prostu damy do
        > towarzystwa... inaczej nie moge sobie tego wytlumaczyc.
        >


        hmmmmm żartujesz, prawda?
        bo jeśli naprawdę tak odczytałaś jej zamiary to wg mnie masz problem
        z relacją Ty i Twoja siostra.
      • his_girl Re: wiecie co..pomoglyscie mi.... 28.09.07, 13:52
        Macie 2 samochody, ale pieniędzy na studia brak...ciekawe...
        Pisałaś gdzieś wyżej, że brakuje Wam 200-300 zł miesięcznie. Nie
        jest to jakaś zawrotna kwota, podejmij się jakiegoś dodatkowego
        zajęcia i dorobisz sobie.
    • camel_3d masz przechlapane.... 12.09.07, 09:42
      Mam wrazenie, ze twoja siostra po prostu chce miec rodzine. Skoro nie ma
      wlasnych dzieci, pracuje w domu i spotyka sie ze swoim chlopakiem (facetem) raz
      na tydzien to najpewniej brakuje jej bliskiej rodziny. Byc moze jest tez
      zazdrosna, ze Tobie sie ulozylo "rodzinnie", a ona zaradna businesswoman nie
      moze tego osiagnac.
      Popieram pomysl z akademikiem. Studia sa po to zeby sie wyrawc z domu, poznac
      ludzi ew. kogos na cale zycie. Mieszkajac z ciotka zdziwaczeje i moze zostac
      stara panna. Szczegolnie jezeli (jak wspomnialas) przejmuje charakter ciotki,
      ktora sama nie moze zlapac zadnego faceta na stale.
      • zapachwiatru Re: masz przechlapane.... 12.09.07, 14:10
        zgadzam sie z przedmówcą w całej rozciągłości
    • wyssana.z.palca Re: toksyczna ciocia..... 12.09.07, 10:18
      wykopalabym co najmniej spod ziemi pieniadze na ksztalcenie corki.
      nie wiedzialas wczesniej ze pojdzie na studia i bylo to dla Ceibie
      taka niespodzianka z dnia na dzien ze nie zdoalals nic odlozyc? no z
      taka przedsiebiorczoscia to sie nie dziwie. nie ma nic gorszego niz
      zaleznosc finansowa, bo Twoja siostra ma kase i ma wladze.
      • barbapapa2000 Re: toksyczna ciocia..... 13.09.07, 08:16
        > nie wiedzialas wczesniej ze pojdzie na studia i bylo to dla Ceibie
        > taka niespodzianka z dnia na dzien ze nie zdoalals nic odlozyc?

        tak, nie zdolalam odlozyc, bo nas nie stac na odkladanie. Zarowno moje zarobki i
        zarobki meza starczaja na bierzace wydatki.
    • barbapapa2000 jestem zla matka.... 13.09.07, 08:15
      otoz, nagle sie okazalo, ze jestem zla matka i nie mam pojecia o tym co sie
      dzieje w akademiku, a takze nie mam pojecia jak ciezko sie studiuje.
      Auto sprzedane, wzial sasiad. Starczy na rok akademika i na dojazdy.
      Nagle wczoraj zadzwonila moja siostra i powiedziala, ze niepotrzebnie sprzedalam
      auto i jak juz koniecznie chcialam, zeby corka mieszkala w akademiku to moglem
      jej to powiedziec. Przeciez mowilam wiele razy. I wiele razy mowial, ze na
      oplacanie akademika ona sie nie pisze. Juz nie wiem..czy moja siostra ma dobrze
      poukladane w glowie. Najpierw mowi, ze si enie bedzie dokladac, a potem, ze
      moglam powiedziec...
      Nie wazne. Od poniedzialku, corka bedzie mieszkala w akademiku. W sobote
      jedziemy z jej rzeczami. Musze powiedziec, ze widac zmiane w jej zachownaiu. A
      przedewszytskim widac, ze sie cieszy na ten akademik. Dostala pokoj 2 osobowy.
      Ja juz sie uspokoilam, tylko wczoraj ta rozmwoa z siostra mnie troche wkurzyla.
      Kiedy powiedziala, ze nie znam si ekompletnie na tym jak wyglada zycie w
      akademiku..przeciez mieszkalam w akademiku przez 2 lata.
      Potam dodala, za jak juz nie bedziemy mogli, to zeby do niej sie zglosic, wiec
      powiedziekowalam..bo co mam za wyjscie. Choc z tonu uderzyla mnie ironia i
      sarkazm...przykro troche, mialam wrazenie, ze powiedziala "jak juz was przypili,
      to bede wasza ostatnia deska ratunku.." Zrobie wszytsko, zeby nas nie
      "przypililo"...:)

    • barbapapa2000 dzieki za rady i porady---rozwiazalo sie... 26.09.07, 14:48
      Bylo z tym wszytskim sporo zamieszania. Ostatecznie, jak juz wiecie, corka
      poszla do akademika. Sprzedalismy moj samochod, ktorym i tak nie jezdze. Jest
      bardzo zadowolona, poznala juz swoja wspollokatorke i mam wrazenie, ze
      "odmlodniala" psychicznie. raptem 2 tygodnie!!!! A ona juz do kina poszla z
      kolezankami, zmeinila nieco styl ubierania sie na mniej dorosly, a wygrzebala z
      szafy jakies ciuchy, ktorych jeszcze przed miesiacem by nie zalozyla.
      Moja siostra przez 2 tygodnie sie do mnie nie odzywala. Zarzucala mi dzielenie
      rodziny i zmuszanie corki do czegos czego nie chce. A ona wlasnie poznala inna
      strone zycia.. I mam wrazenie, ze jej ta strona odpowiada. Siostra zalila sie,
      ze moja corka jej przez 2 weekendy nie odwiedzila. Przez 4 ostatnie lata byla u
      niej niemal co 2 weekend.
      Oczywiscie skonczylo sie finansowe wsparcie ze strony mojej siostry, chociaz
      zauwazylem, ze zaczyna sie troche krecic juz kolo wakacji, planuje jakis wyjazd
      na urlop i chce zabrac moja corke... Jezeli bedzie chciala jechac to ok, jezeli
      nie to tez ok. Choc z tego co moja corka powiedziala, w wakacje chce isc do
      pracy, zeby troche na akademik i studia zarobic i nie wie czy pojedzie na urlop.
      Czuje ze wlasnie przegryzla ciocina pepowine.
      Mysle, ze moja siotra traktuje ja jak wlasna corke (co czasem mi si enie
      podoba). Potrafila ja bez zapytania o moja zgode zaprowadzic do fryzjera i
      obciac wlosy - z dlugich na krotkie. Pamietam ze byla o to awantura. To
      bardziej wkurzylo mojego meza i mimo moich protestow zadzwonil, powiedzial co
      mysli i dodal , ze takei rzeczy ma obowiazkowo konsultowac z nami. Ale to bylo
      jakies 10 lat temu.

      Uff.. na razie wszytsko sie uklada ok. Zobaczymy za rok:)
      • windadogwiazd Re: dzieki za rady i porady---rozwiazalo sie... 26.09.07, 15:44
        :)
        Bardzo dobrze, ze corka nie daje juz sterowac sie dominujacej ciotce.
        Szkoda, ze tak dlugo na to pozwalaliscie.
        Jak sie domyslam, corka nie ma przebojowego dominujacego charakteru,
        a jest raczej ugodowa osoba?
      • windadogwiazd Re: dzieki za rady i porady---rozwiazalo sie... 26.09.07, 15:48
        Aha, powiem, ze dzielni jestescie! I zycze zebyscie juz zawsze byli
        troche bardziej stanowczymi i dzielnymi ludzmi.
        Kasa nie moze byc karta przetargowa a ciotka dzieki kasie od lat was
        ponizala w docc wysublimowany sposob. Wspolczuje.
        Moze zwyczajnie zaproscie ja kiedys na kawe i pogadajcie o zyciu jej
        i waszym. I bez stawiania warunkow.
    • ania.silenter mam taką ciocię:P 26.09.07, 15:18
      tez miałam u niej mieszkać w trakcie studiów (mieszkanie po mojej
      babci, 100-metrowe w kamienicy w Krakowie). Z tym, że ja nie miałam
      złudzeń. Całe pięć lat mieszkałam na stancji u obcych ludzi, którzy
      brali pieniądze ale się mnie nie czepiali. I miałam spokój.
      Co do córki - jeśli ciocia jest takim żandarmem (że nawet facet nie
      chce z nią mieszkać) to może niech się dziewczyna zastanowi czy z
      nią wytrzyma? A na "obrabianie" d.py mojemu mężowi przez kogoś z
      mojej rodziny (mamę, brata, ciocie, babcie itp) nigdy bym się nie
      zgodziła a przy dziecku tym bardziej. Co to znaczy udacznik-
      nieudacznik hę?? Nie umiesz powiedzieć siostruni, żeby się NIE
      WTRĄCAŁA do Waszej rodziny? No, ale wtedy koniec z kasą od niej.
    • sandrunia87 Re: toksyczna ciocia..... 26.09.07, 19:40
      Moim zdaniem Twoja corka powinna zadecydować. Jest już na tyle
      dorosła. A jeśli bedzie jej zle u ciotki, to wtedy sie razem
      zastanowicie. Ludzie w wieku Twojej córki mają już swoje zdanie i
      potrafią ocenić sytuacje pod swoim katem. A jeśli ona zrobi się taka
      jak ciotka to widocznie ułatwia jej to życie.
      • kuku-007 Re: przyczyna 27.09.07, 18:40
        Moim zdaniem taka sytuacja nie wzięła się z niczego. Czy czasem nie
        jest tak, że ciotka przejęła na siebie cześć obowiązków rodziców?
        Mam na myśli zapewnianie dziecku/nastolatce, licealistce rzeczy,
        które są standartem w rodzinie, np. wakacje czy możliwośc nauki.
        To nie są żadne luksusy - dziewczyna nie była zabierana na
        zagraniczne wojaże (przynajmniej autorka wątku o tym nie pisze) ani
        na zakupy do Harrodsa - chodzi o drobiazgi "luksusiki", że zacytuję.
        Zrozumiałe, że mloda dziewczyna pragnie takich rzeczy - czy naprawdę
        były one poza zasięgiem jej rodziców? Czy naprawdę akademik kosztuje
        aż tyle, że rodzice (jedynaczki!)muszą na głowie stawać, żeby
        zapewnić je dziecku?
        Była mowa o 220, 300 zł miesięcznie - śmieszna suma - Autorko wątku,
        a może wystarczyłoby podjąć dodatkową pracę/posprzątać/ugotować
        komuś obiad a nie sięgać do kieszeni siostry?
        O ile młodą dziewczynę moge zrozumieć, przy matce myślę - obciach i
        żenada. Związek matki i córki, a nie dwóch dorosłych sióstr.
        Ktoś zadał pytanie - czy autorka wątku nie przewidziała, że dziecko
        zechce się uczyć? Mogła odkładac chociaż skromne sumy. Nie rozumiem
        takiego podejścia - ja myślę o finansowej przyszłości moich dzieci
        już teraz, chciaz są małe.
        Nic dziwnego, że ciotka, która jest w stanie zapewnić siostrzenicy
        to, co de facto powinni zapewnic rodzice ma mocniejszą pozycję w tym
        układzie. Nie byłoby tak, gdyby rodzice tej pomocy nie przyjmowali.
        Ale godzili się na to i pewnie jeszze nie raz się zgodzą. A kto ma
        kasę, ten ma wladzę - myśl stara jak świat i rówie przwdziwa.
        • sagittaria Re: przyczyna 27.09.07, 19:08
          po pierwsze - przeczytaj najpierw wszystko dokładnie, a się dowiesz,
          o co chodzi z tymi "śmiesznymi sumami 220-300 zł miesięcznie".

          po drugie - nie oceniaj, bo to nieładnie. nie masz pojęcia, jaka
          jest sytuacja w tej rodzinie, więc ganienie ich za to, że nie
          odłożyli kiedyśtam na studia dziecka jest nie na miejscu. skąd
          wiesz, czy (pierwszy z brzegu przykład) nie mieli, ale nie musieli
          wydać choćby na leczenie??? najłatwiej ocenić, póki Tobie wszystko
          układa się zgodnie z planem.
          • kuku-007 Re: przyczyna 27.09.07, 19:57
            przeczytałam cały wątek
            co do oceniania - wyraziłam tylko swoje zdanie, czy to też
            nieładnie?
            Poza tym nie czytam między wierszami, tylko to, co jest napisane - o
            ew.leczeniu i chorobach napisane nie było. Z tego co wyczytałam
            wyłania się obraz mało zaradnych, nieco bezradnych, nie myślących o
            przyszłości dziecka rodziców, reagujących jedynie doraźnie (sprzedaz
            samochodu żeby było na akademik).
            No ludzie - jak się ma dziecko warto pomyśleć o jego przyszłości i
            spojrzeć nieco dalej niż koniec własnego nosa. Taka postawa jest mi
            obca po prostu i moim zdaniem szkodliwa.
            • sagittaria Re: przyczyna 27.09.07, 21:02
              > przeczytałam cały wątek

              ale niezbyt uważnie, bo nie wczytałaś się, że te 200-300 złotych to
              kwota, której im brakuje już po dofinansowaniu akademika. a o
              przyznaniu dofinansowania autorka dowiedziała się przecież po
              napisaniu pierwszego posta w tym wątku

              > Poza tym nie czytam między wierszami, tylko to, co jest napisane -
              o
              > ew.leczeniu i chorobach napisane nie było.
              Z tego co wyczytałam
              > wyłania się obraz mało zaradnych, nieco bezradnych, nie myślących
              o
              > przyszłości dziecka rodziców, reagujących jedynie doraźnie
              (sprzedaz
              > samochodu żeby było na akademik).

              to nie jest ocena? hmm, jeśli to tylko "wyrażenie swojego zdania",
              to i tak nie na mejscu, bo nie o to autorka prosiła w tym wątku.

              Taka postawa jest mi
              > obca po prostu i moim zdaniem szkodliwa.

              szkodliwa, bo...? Ty będziesz musiała sfinansować utrzymanie ich
              dziecka? nie rozumiem...

              takich rodzin, których nie stać na utrzymanie dziecka an studiach
              jest tysiące w Polsce. i co? jajniki kobietom podwiązać, żeby nie
              rodziły? nie każdy musi studiować, nie każdy musi studiować
              dziennie. mozna mówić o pechu autorki wątku, że ich dziecko jest na
              tyle zdolne, że może studiować jeden z niewielu kierunków, w których
              tryb zaoczny i praca na pełny etat jest niemożliwy. i tak wybrnęli,
              a Ty im od niezaradnych wymyślasz.
              • baba67 Re: przyczyna 28.09.07, 13:19
                Bardzo chcialabym byc taka niezaradna zeby miec dwa samochody.
                lUdzie zyja na przecietnym polskim poziomie, choc niektorzy namietni ogladacze
                Klanow i innych oderwanych od rzeczywistosci bajeczek na pewno sie ze mna nie
                zgodza.Jak rowniez tacy, ktorych rodzicom sie powiodlo sami wszystko im
                zawdzieczaja a spiesza oceniac innych.

                Bardzo dobrze sie rozwiazala sytuacja. Rzecz w tym, ze to nie o metraz chodzi,
                tylko o kat gdzie dziewczyna sie bedzie czula naprawde u siebie. A ciocia lubi
                porzadek w salonie, na kazda rozlozona ksiazke bedzie patrzyla krzywo, na kazda
                bluzeczka na krzesle to bedzie balagan. Jest takie angielskie wyrazenie"chodzic
                po skorupkach" i dokladnie tak by sie normalna dziewczyna tam czula.
                A akademiku obie wspolokatorki maja te same prawa, bo obie sa u siebie.
                Kto tego nie rozumie, malo doswiadczyl.
    • his_girl Re: toksyczna ciocia..... 28.09.07, 13:44

      Wygląda na to, że finansowanie studiów przez ciotkę to jedyna
      możliwość, aby Twoja córka podjęła studia. Jeżeli Cię nie stać, aby
      dać dziecku pieniądze na życie, to wybacz, ale nie powinnaś raczej
      kręcić nosem, kiedy ktoś chce Cię w tym wyręczyć.
      • baba67 Re: toksyczna ciocia..... 28.09.07, 19:40
        Wyglada na to, ze sa w naszym kraju potrzebne nie tyle szkoly szybkiego
        czytania, co CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM. Ale to taka luzna dygresja.
    • news21 Re: toksyczna ciocia..... 28.09.07, 21:57
      Mamy tu do czynienia z układem: z jednej strony rodzina z dzieckiem,
      z drugiej strony samotna ciocia.
      Wiadomo, że dzieci to skarbonka bez dna,rodzina średnio sytuowana
      (choć ja bym chciała uchodzić za średnio sytuowaną i mieć 2
      samochody) kroci nie odłoży. Ciocia samotna osoba z niezłym zajęciem
      z kolei może odłożyć więcej pieniędzy. Zupełnie naturalnym odruchem
      jest w tej sytuacji pomaganie dziecku z tej rodziny - kupienie
      ciuszka czy zabranie na wczasy. Natomiast paskudne jest nakręcanie
      spirali zależności: "pomogę ci jeśli zrobisz tak jak ja chcę, jeśli
      będziesz tańczyć jak ja ci zagram, bo jak nie to nie liczna kasę".
      Ciocia dokładnie tak postępuje i wg mnie ma problemy z psychiką.
      Natomiast uwagi co do nieodłożenia kasy przez rodziców dziewczyny
      uważam za niestosowne. Wiadomo, że przygotowanie do matury, kursy,
      douczanie kosztują krocie i trudno być po takim wysiłku finansowym w
      doskonałej kondycji finansowej.
      • baba67 Re: toksyczna ciocia..... 29.09.07, 11:05
        Ciotka cierpi przede wszystkim na brak wyobrazni.
        Zupelnie czym innym sa wizyty weekendowe, kiedy sie czlowiek nie uczy, nie
        sprzata, gotuje dla przyjemnosci albo i wcale i jako gosc stara sie na
        paluszkach jak najmniej siedziec w lazience.
        Na co dzien zycie z osoba, ktora przywykla mieszkac sama i lubi porzadek, w jej
        salonie to po prostu horror.
        Ciotka chciala placic za wpedzanie siostrzenicy w ciezka nerwice.
        Nie widze nic zlego w tym, ze rodzina przyjmowala okazjonalna pomoc(byly to
        rzeczy ekstra,bo corce nic nie brakowalo), od sytuowanej przywizanej do corki
        ciotki.Sa to absolutnie normalne sytuacje-insynuowanie, ze rodzina posiadajaca
        dwa samochody to jacys buiedacy zyjace na lasce krewnej swiadczy o niezdolnosci
        do czytania ze zrozumieniem prostego tekstu.
        • uyu W zyciu nie ma nic za darmo 29.09.07, 11:53
          barbapapa,
          wytlumacz corce te prosta prawde oraz to, ze za kilka ciuchow juz na
          samym poczatku doroslego zycia utraci cos bardzo cennego -
          niezaleznosc.

          Jesli siostra cierpi na brak zywego stworzenia w domu niech kupi
          sobie psa albo kota i zostawi w spokoju twoja corke.
        • michal_powolny1 Re: toksyczna ciocia..... 29.09.07, 19:51
          W akademiku młoda panna będzie miała "wspaniałe" warunki do pracy
          umysłowej. Jeżeli dziewczę zaliczy pierwszy semestr to będzie dobrze-
          oczywiście o ile jest to akademik akademii medycznej. Ja swój pobyt
          wspominam źle-w trakcie konkursu krasomówczego miałem pecha mieszkać
          w ekluzywnym akademiku AR w P. (tam też mieszkali studenci Ak.Med.).
          Po jednej nocy tam spędzonej wolałem zamieszkać na dworcu kolejowyn
          niż w jedynce. Picie, wręcz chlanie, imprezy od 15 do 15. Horror.
          Podobnie wspominam "eksluzywny" akademik UJ.
          Mieszkanie z ciotką gwarantowało:
          -spokój
          -czas na naukę
          -bezpieczeństwo.
          Nadal nie rozumiem czemu ciotka to wróg.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka