Dodaj do ulubionych

drogie panie

12.09.07, 16:53
sprawa, o którą chciałem Was zapytać jest męską sprawą (a
przeczytałem, że tu rozmawia się o sprawach kobiecych :-) ), ale
może ocenicie ją kobiecym okiem i pomożecie mi zrozumieć o co
chodzi, bo jestem mocno zdezorientowany. :-)

Moja historia wygląda następująco:

Zauważam jakieś dwa miesiące temu, że moja żona dziwnie zaczyna
traktować swoje telefony komórkowe (prywatny i służbowy) – o ile do
tej pory leżały gdzie popadnie, to albo wyczuwam je pod
prześcieradłem (od tego zdarzenia w sumie zacząłem obserwować co z
nimi robi), albo schowane między ubraniami, wyłączone lub wyciszone.
W pierwszej połowie sierpnia wyjeżdżamy na wakacje – pierwszy
tydzień za granicą, drugi w Polsce. Obserwuję cały czas jak się
zachowuje. W trakcie jazdy (ja prowadzę) ciągle stuka w klawiaturę,
w trakcie zwiedzania co chwilę wyciąga telefony z plecaka, czasem od
razu chowa z powrotem, czasem klika. Plecaka, w którym ma te
telefony, nie wypuszcza z rąk na dobrą sprawę – kiedy wchodzi rano
do łazienki, żeby się wykąpać (z plecakiem), a ja proszę, żeby dała
mi sekundę na skorzystanie z toalety wychodzi oczywiście z nim i za
minutę wraca z nim się kąpać. Pierwszą rzeczą jaką robi po wjeździe
do Polski jest wykonanie telefonu – niby normalnego, pyta kogoś o
remont, o jakieś drobiazgi. Zaintrygowany tym wszystkim co się
dzieje korzystam z okazji (jeden drink za dużo sprawia, że do pokoju
na dobrą sprawę ją zanoszę) i przeglądam jej telefon (tylko mnie nie
zlinczujcie, proszę :-) ). I co tam znajduję? Sms-y od kolegi z
pracy: „Nie chce mi się spać, nie chce mi się jeść, na nic nie mam
ochoty, tęsknię za Tobą.”, „Robię remont na polecenie a nie sam.
Zabierz mnie a zbudujemy coś pięknego.” No i perełka w
kolekcji: „Jesteśmy tak blisko a jednocześnie tak daleko, że powiem
to w końcu – KOCHAM CIĘ”. Ciśnienie trochę mi skacze :-), ale
stwierdzam, że poczekam na rozwój wydarzeń. W poniedziałkowy poranek
(sms-y przeczytałem w niedzielę wieczorem) moja żona wychodzi z
pokoju kiedy ja biorę prysznic i schodzi na dół – jestem pewien, że
zrobić kawę. Wykąpany schodzę na dół, ale nie widzę jej – woda już
się ugotowała, ale kawa nie jest jeszcze zalana. Wychodzę na
zewnątrz pensjonatu zapalić – moja żona stoi schowana pod dachem
(leje jak z cebra) i rozmawia przez telefon. Kiedy mnie zauważa pyta
o jakieś dziwne rzeczy związane z pracą i kończy rozmowę. Trochę nie
wytrzymuję i pytam, czy uważa mnie za idiotę, ale nie ciągnę tematu.
Przed nami 8 godzin jazdy – ja za kierownicą, moja żona z telefonem
w ręce stuka w klawiaturę. Mija kilka dni, takich samych jeśli
chodzi o jej zachowanie. W środę wieczorem panika, bo gdzieś
zapodział się jej plecak – nie wytrzymuję i rzucam stwierdzenie, że
tak to jest jak człowiek tęskni i gdzieś zniknie mu jedyne
narzędzie, dzięki któremu może skontaktować się z kimś, za kim się
tęskni. W odpowiedzi słyszę, że coś sobie ubzdurałem i że coś ze mną
nie tak. Przyznaję się więc do tego, że czytałem sms-y, które
dostała i niech nie wciska mi ciemnoty i jeszcze bardziej się nie
pogrąża. Pytam po co wyjeżdżaliśmy razem na te wakacje, skoro cały
czas myślami jest przy tym swoim koledze z pracy. Wychodzi, nie ma
jej dość długo, w końcu wraca, ale nie zamieniamy już ani słowa.
Rano stwierdzam, że chyba najlepiej będzie jak wrócę do domu, a ona
spędzi te kilka dni beze mnie – nie będzie miała utrudnionego
kontaktu z przyjacielem, będzie mogła dzwonić i pisać kiedy tylko
najdzie ją ochota. Rozmawiamy i słyszę od niej, że między nimi do
niczego nie doszło, że zaczęli w pewnym momencie trochę więcej ze
sobą rozmawiać, że on ma problemy w swoim małżeństwie i kilka razy
doradzała mu co powinien zrobić, żeby było lepiej. Jest dla niej
tylko zwykły kolegą. Na moje pytanie skąd w takim razie to „kocham
cię” odpowiada że pewnie napisał to będąc pod wpływem alkoholu i
żebym nie traktował tych słów poważnie. Mówię jej, że nie składa mi
się to wszystko w jedną całość, ale postanawiam zostać do końca
urlopu (wiem, że mojemu dziecku byłoby przykro, gdybym wyjechał
wcześniej). Stwierdzam także, że jeśli nie uda mi się poskładać tego
wszystkiego w jedną całość, to odejdę, bo wiem, że zamęczę i ją i
siebie. Telefon jest używany rzadziej, moja żona jest dla mnie
bardzo miła, czuła, do rany przyłóż normalnie. W czwartek raz
jeszcze przeglądam jej telefony (wiem, lincz po raz drugi :-) ) i
czytam, że jest dla niego światełkiem w tunelu – ale już tego nie
komentuję. W niedzielę wracamy do domu, w poniedziałek oboje idziemy
do pracy. Mam czas na myślenie – analizuję na tysiące możliwych
sposobów, próbuję to wszystko do kupy poskładać, ale nie chce mi
wyjść. W środku tygodnia wchodząc do pokoju widzę jak zamyka nie
wysłanego maila, w którym jest kilka zdjęć – pytam, czy to mail do
jej przyjaciela ze zdjęciami z wakacji. Odpowiada, że nie, że
chciała wysłać kilka zdjęć koleżance, ale się rozmyśliła. OK. Pod
koniec tygodnia zauważam, że na jej liście adresów mailowych jej
przyjaciel nie widnieje jako „Krzysztof P” ale jako „Krzyś” (nie,
nie zaglądałem do jej skrzynki :-), zauważam to w mailach z głupimi
zdjęciami, które wysłała i do mnie i do niego). Pytam skąd ta
zmiana – słyszę, że wszyscy tak do niego się zwracają, więc stąd.
Generalnie jest całkiem OK. – cały czas jest dla mnie bardzo miła,
często mi powtarza, żebym się nie przejmował, żebym się nie martwił,
żebym nie myślał bóg wie czego – a ja ciągle nie wiem co myśleć, bo
to co mówi nie pasuje mi do tego jak się zachowywała.

Spokojnie, już kończę. :-) Przychodzi wczorajszy wieczór. Zaczynamy
kolejną rozmowę. Pytam, czy ma świadomość tego, że przez to, że jest
w życiu swojego kolegi w dość znaczący sposób, może się sypnąć jego
małżeństwo. Ponoć ma zazdrosną żonę i ona też może zauważyć zmiany w
jego zachowaniu, a wcale nie musi być taka pobłażliwa jak ja i
zdecydować się na rozstanie. I co słyszę? Posłuchajcie i Wy: „Wiesz,
muszę ci coś powiedzieć. Nigdy tak na dobrą sprawę nie byłeś o mnie
zazdrosny, nie pytałeś gdzie i z kim wychodzę, gdzie i z kim
wyjeżdżam, czułam się mało znacząca dla Ciebie. Mój przyjaciel czuł
się podobnie w swoim związku i zastosował prowokację – ktoś napisał
do niego kilka czułych sms-ów, a on sprawił, że jego żona je
przeczytała i zaczęła inaczej go traktować. Ja chciałam żebyś ty
zauważył mnie, był o mnie choć trochę zazdrosny i zrobiłam to samo.
Nie było między nami żadnej miłości, żadnego zakochania, to wszystko
było tylko grą”.

Mam do Was w związku z całą tą sytuacją kilka pytań. Co sądzicie o
tym wszystkim? Czy to faktycznie mogła być prowokacja, czy może
próba skierowania moich myśli w inną stronę? Czy same
zdecydowałybyście się na taką grę? Czy gra jest warta świeczki – czy
prowokując takie sytuacje więcej można wygrać, czy stracić? Bo ja
czuję się średnio – jeśli to faktycznie była prowokacja, próba
manipulacji, to nie wiem, czy chcę mieć jeszcze z ta kobietą
cokolwiek wspólnego...

P.S. Mam nadzieję, że udało się Wam zrozumieć o co mi chodzi. :-)
Niestety zdecydowanie łatwiej mi się mówi niż pisze. Jeśli zdarzyły
mi się jakieś błędy, to bardzo przepraszam. :-)
Obserwuj wątek
    • rasgeea Re: drogie panie 12.09.07, 16:54
      mógłby mi to ktoś streścić?
      • nutopia Re: drogie panie 13.09.07, 14:24
        rasgeea napisała:

        > mógłby mi to ktoś streścić?

        żonę tego pana podrywa kolega z pracy (jej pracy) żonie tego pana
        bardzo się to podobało bo ciągnęła sprawę. Ale mąż tej pani
        przeczytał smsy i... i właściwie nic nie zrobił więc pani ciągnęła
        dalej (nie wiem czy doslownie). Jak mąż tej pani złapał ją poraz
        drugi to wymyśliła bajkę, że to taka gierka była coby autor wątku
        jeszcze raz spojrzal na nią maślanymi oczami.
        dla mnie sprawa jest jasna ale autor wątku jeszcze się waha
        jak ten baca co na poprawiny nie chciał iść
    • butterflymk Re: drogie panie 12.09.07, 16:56
      ojej ale długa historia...
      nie pozostaje nic innego jak wziąc ja za habety głowa o ściane i
      baty jej spuścić...
      :D
      p.s pogadaj z nią szczerze do bólu przy jakiejs kolacji w
      restauracji...może sie otworzy i wyzna o co jej chodzi..
    • his_girl Re: drogie panie 12.09.07, 16:59
      Moim zdaniem, wytłumaczenie Twojej żony jest szyte zbyt grubymi
      nićmi.
      • ja_kfiatuszek a ja sądzę że 12.09.07, 17:04
        jeśli sprawdziłeś jej komórkę raz a ona nie potrafiła zrobić tak, żebyś nie
        sprawdził po raz drugi... i jeśli obnosiła się z tą komórką tak, że nawet do
        łóżka brała... czyli sygnały zupełnie jednoznaczne wysyłała... cóż, albo jest
        troszkę głupiutka (wybacz, ale żaden człek, chcący ukryć romans tak się nie
        zachowuje) albo faktycznie chciała Cię sprowokować.
        • zdez.orientowany Re: a ja sądzę że 12.09.07, 17:27
          mam duże wątpliwości, bo - tak jak napisałem - tego światełka w
          tunelu nie komentowałem, moja żona nie wie więc, że to przeczytałem.
          Wczoraj powiedziała, że po tym jak przeczytałem sms-a, w którym
          było "kocham cię", żadnych "podpuszczalskich" sms-ów już nie pisał,
          bo prowokacja przyniosła skutek - a to "światełko" pojawiło się
          dzień później.
          • ja_kfiatuszek Re: a ja sądzę że 12.09.07, 17:33
            pogadaj z nią albo z nią i z nim - na forum odpowiedzi nie znajdziesz.
            • zdez.orientowany Re: a ja sądzę że 12.09.07, 17:55
              kfiatuszku - nie napisałem tego, żeby znaleźć odpowiedź, rozwiązanie
              mojego problemu - chciałem się do wiedzieć, co Wy kobiety o tym
              sądzicie (zastanawiałem się nad umieszczeniem tego na forum
              mężczyzna, ale któremu chłopu chciałoby się tyle czytać to raz, a
              dwa - pewnie usłyszałbym, że kalesony ze mnie a nie facet :-) ).
            • zdez.orientowany Re: a ja sądzę że 12.09.07, 17:59
              i jeszcze jedno - z moją żoną rozmawiam o tej sytuacji, natomiast
              zamiast z nim wolałbym porozmawiać z jego żoną - żeby potwierdzić,
              że faktycznie zastosował taką prowokację w stosunku do niej.
    • annapannacotta Re: drogie panie 12.09.07, 17:07
      Beznadziejnie się tłumaczy...
      Co to w ogóle za durne podpuchy, prowokacje?? Przepraszam, ale ja
      bym jej raczej nie umiała uwierzyć.
      Tak jak ktoś napisał już wyżej - zbyt grubymi nićmy szyte...
    • wyssana.z.palca Re: drogie panie 12.09.07, 17:17
      koncowka mnie rozwalila. cwana ta Twoja zonka, nie powiem.
    • arderikka Re: drogie panie 12.09.07, 17:29
      Dla mnie przerażające jest to, że tolerujesz jej skandaliczne
      zachowanie. Ona wykorzystuje cię, ma cię za zwykłego frajera, a ty
      potwierdzasz swoim zachowaniem, że ma rację - bo przy tobie można
      robić wszystko, pisać do facetów smsy, mailować, rozmawiać...
      Załosne. Człowieku, obudź się!!!
      • annapannacotta Re: drogie panie 12.09.07, 17:35
        arderikka napisała:

        przy tobie można
        > robić wszystko, pisać do facetów smsy, mailować, rozmawiać...


        Zgadzam się z Tobą w dużej mierze, ale, dla ścisłości, tu chyba
        trochę się zagalopowałaś... Nie widzę nic złego w tym, by utrzymywać
        kontakty (smsowe, mailowe, osobiste) z innymi facetami. Prawda? Żona
        wątkodawcy ma się do tego nijak - ona przesadza na maxa.

        Mnie chyba najbardziej rozroiło chodzenie z plecakiem do łazienki...
        Człowieku, aleś Ty cierpliwy...
      • karolana Re: drogie panie 12.09.07, 17:37
        tam zaraz żałosne... najłatwiej jest skreślić, wykreślić, odpuścić
        po pierwsze, drugie i dziesiąte - ROZMOWA, ale nie na zasadzie "ty głupia krowo,
        co ty sobie wyobrażasz", tylko uczciwa rozmowa o błędach, które OBOJE popełniliście.
        jeśli to podpucha, to musiałeś nieźle ją olewać, a jeśli to prawda... cóż,
        bilans zysków i strat jakie niesie ze sobą rozwód... jednak wcześniej radzę
        zastanowić się, czy przypadkiem sam sobie nie naważyłeś piwa...
        • zdez.orientowany Re: drogie panie 12.09.07, 18:04
          Karolano - rozmawiamy, tylko... czuję, że nie mówi mi prawdy. Choćby
          te zdjęcia. Zaproponowałem mały test. Wysłanie sms-a z pytaniem, czy
          podobały mu się te fotki. Jeśli napisałby że tak, to miałbym
          potwierdzenie, że moja żona kłamie. Jeśli zdziwiłby się pytaniem, to
          miałbym pewność, że moja żona nie kłamała, a ja sobie coś
          ubzdurałem. Ale nie zgodziła się na taki eksperyment. A przeciez
          takie zdjęcia to drobiazg.
          • annapannacotta Re: drogie panie 12.09.07, 18:17
            zdez.orientowany, przykro mi, ale to nie wygląda dobrze...

            Z drugiej strony - naprawdę nie możesz sugerować się li tylko
            opiniami na forum - Twoje życie, Twoje odczucia, Twoja żona.
    • pani.misiowa Re: drogie panie 12.09.07, 19:39
      niezla historia, rozwalil mnie fragment o lazeniu z plecakiem do
      lazienki :]
      koncowka tez dobra- niezle to sobie Twoja zonka obmyslila

      zgadzam sie z przedmowcami- grubymi nicmi szyte

      gdybym chciala wzbudzic zazdrosc mojego mezczyzny, to owszem, moze
      poprosilabym o pomoc kolege, ale raczej dzialoby sie to NA OCZACH
      mojego faceta, umowilabym sie z tym chlopakiem, zeby mi prawil
      komplementy i adorowal mnie w obecnosci mojego mezczyzny
      bo takie smsy to jednak niebezpieczna zabawa i obusieczna bron

      odpowiedz, czy to tylko prowokacja czy nie, juz przeciez znasz- zona
      odmowila eksperymentu z smsem o fotkach
      swiatelko w tunelu to dwa

      swoja droga, gdyby dziewczyna napisala, ze przejrzala komorke
      swojego faceta, od razu by jej sie oberwalo, lincz jak nic :)
    • quba40 Re: drogie panie 12.09.07, 20:21
      Na mój rozum to Twoja żona kręci, gdyby faktycznie to była prowokacja to by to
      udowodniła w jakiś sposób. Kiedy odkryłeś, że coś kombinuje za Twoimi plecami
      obrała taktykę bycia dla Ciebie miłą, gdy to nie poskutkowało mogła wymyślić
      historię z prowokacją.
      Dziwne, że nie zgodziła się na Twoją propozycję, aby wysłać sms-a o tych
      zdjęciach, jednym słowem okłamała Cię.
      Na Twoim miejscu porozmawiałbym z nią o tym jak się czujesz, że nie mówi Ci
      prawdy, że nie bronisz jej mieć przyjaciela, ale ciekaw jesteś jakby ona się
      poczuła gdybyś to Ty miał taką "koleżankę", z którą czule byś sms-ował.
      Może dobrym pomysłem byłoby wynieść się z domu na kilka dni, niech zobaczy że
      nie żartujesz i nie dasz się tak brzydko traktować.
      • kamyk-zielony Re: drogie panie 12.09.07, 20:36
        Nudzi się kobiecina, zrób jej survival i powiedz, że odchodzisz, gdy uszlochana
        padnie u Twych stóp, powiedz, że tylko tak chciałeś, żeby była zazdrosna, bo już
        sam nie wiesz czy jej na Tobie zależy:)
        • emilia.skowronek Re: drogie panie 13.09.07, 14:04
          nie kocha Cie
    • dzikoozka Re: drogie panie 13.09.07, 14:29
      Myślę, że w Twoim małżeństwie nie działo się najlepiej,
      prawdopodobnie żona czułą sie zaniedbywana. zaprzyjaźniła sie za
      bardzo z kolegą z pracy, który być moze się nawet zadzurzyłw Twojej
      zonie, bo sam ma kryzys w małżeństwie, a od zawsze wiadomo ze "cudze
      zawsze lepiej wyglada i smakuje". Twoja zona ma do niego słabość,
      sprawia jej frajdę, i polepsza jej samoocenę fakt, ze komuś sie
      podoba i ktoś ją adoruje. Wplątała sie w to wcale nie dla
      prowokacji, tylko z nudów i braku zainteresowania z Twojej strony,
      pochlebiało jej zainteresowanie tamtego faceta. Nie zastanawiałą się
      nad tym, ze z jej powodu jego sytuacja w małżeństwie się pogarsza.
      Czy doszło do zdrady? Nie mam pojecia, mam wrażenie jednak, że skoro
      kolega rzucił tekst "zabierz mnie a zbudujemy.." to zaszło to dosć
      daleko, bo wygląda na to, że rozważali możliwość odejscia od
      małżonków.
      Być moze Twoje małżeństwo zupełnie inaczej wygladało w Twoich i jej
      oczach?
      Co bym zrobiła na Twoim miejscu: zażądałabym zakończenia
      tego "bliskiego zwiazku dusz" (hehehe platońskiego w wersji
      optymistycznej). Zupełne zerwanie kontaktu z kolegą poza kontaktami
      sciśle słuzbowymi, jako warunek naprawy Waszego małżeństwa.
      Osoba trzecia zawsze, nawet jeśli to tylko bedzie jakaś "wirtualna"
      czy psychiczna obecność, bedzie psuła związek.
      A swoja drogą, gratuluję Ci opanowania. Mnie by szlag trafił ;))
    • lacido Re: drogie panie 13.09.07, 23:33
      Po pierwsze, kalrownie to wszystko napisałeś jestem pod wrażeniem jesli chodzi o
      styl i zawiłosć sytuacji (mogłeś troszkę strescić się :)
      Po drugie, mozę pogadaj z tym kolegą z pracy tak z głupa jakoś i zobacz jak się
      zachowa.
    • eleni80 Re: drogie panie 14.09.07, 01:42
      to faktycznie mogła być prowokacja, skoro robiła to tak ostentacyjnie
      bo wysłać smsa można naprawdę bardzo dyskretnie i nie trzeba wchodzić do toalety
      z komórkami, bo przecież smsy można skasować
      głupio mi to pisać, ale ja też jak chciałam zwrócić na siebie uwagę to
      ostentacyjnie pisałam do kogoś smsa :(((
      ale to strasznie dziecinne
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka