kalka6
10.07.03, 06:01
Mam 35 lat i wprowadzilam sie tymczasowo do 75letnieg ojca i zaczelo sie.
Za kazdym razem jak wychodze on pyta gdzie ide na jak dlugo i kiedy wroce.
Dzwoni do pracy pytajac czy juz poszlam do domu bo przeciez juz jest ciemno.
Ale w ciagu dnia tez panikuje gdy nie wroce w ciagu dwoch godzin. Czesto chce
sobie sie powloczyc po miescie poogladac sklepy itd. ale on zaczyna wtedy
panikowac ze nie wrocilam. Nawet dzwoni na policje. Czuje sie jak w
najgorszym wiezieniu. Nie wytrzymalam i wyrzucilam z siebie ze zachowuje sie
jak tyran, KGB. A on na to ze sie mna przejmuje. Ale jezeli to ma byc symptom
jego milosci do mnie to ja tego nie potrzebuje. Gdy sie dziecko kocha to daje
niezaleznosc a nie teroryzuje. CZuje ze mialam racje ze wykrzyczalam swoje
frustracji. Chyba byscie tak samo nie wytrzymali? Wiem powiecie bym sie
wyprowadziala, albo rodzenstwo by pomoglo. Ale niestety jestem jedynaczka, a
on potrzebuje opieki na jakis czas.