Dodaj do ulubionych

kera domowa vs karierowiczka

26.09.07, 02:36
Dlaczego jesli jest mowa o karierowiczce to mowi sie o niej ze ona
wie czego chce i do czego dazy. Czyzby napewno wie? Jest silna
kobieta itp. Ale czyz zdecydowana wiekszosc (na oko powiem -z 90%)
z was wlasnie nie nalezy do tej grupy "wyscigowej". Wg mnie
silniejsza w obecnych czasach jest kobieta -kura domowa (tak
ogolnie mowiac, bo nie kazda wiadomo, jak tez nie kazda
karierowiczka jest slaba). Kura obecnie domowa tez ma
wyksztalcenie, dosc czesto wyzsze. Nie jest wcale latwa sprawa byc
kura domowa, majac szczegolnie na uwadze presje spoleczna - i tu
glownie ta ich sila sie zamyka, bo potrafia sie jej oprzec i zyc
tak ja chca, robic ogolnie to co chca. Feministki im zarzucaja
slabosc,uleglosc mezom (to raczej plus powinien byc a nie minus dla
kobiety, ale........ pomijajac) niezaradnosc, wlasne nieszanowanie
sie i wiele innych podobnych spraw. Nie jest wcale wielka sztuka
biec w wyscigu szczorow, jak zdecydowana wiekszosc z kobiet to na
codzien robi. Wazne jest zeby nie przegrac w zyciu. Mysle ze
bardziej wygrana jest srednia kura domowa niz srednia karierowiczka.
Malo znam kur domowych, ale te ktore znam sa szczesliwe w zyciu,
usmiechniete, lubia porozmawiac ze mna i to jakze wolnie. Czuje i
widze ze maja wielka przestrzen dookola siebie, czego nie moge
powiedziec o sredniej karierowiczce -te sa zabiegane, o pieniadzach
gadaja, jakich tam innych drobiazgach z kasa zwiazanymi. O swiecie
tez gadaja, ale glownie swoim swiecie jak by go chcialy widziec,
zapominajac o podstawowej sprawie ze ich swiat im kariera glownie
zabierze, do ktorej musza sie dostosowac, bo innej drogi nie ma. Mam
tez pytanie na koniec. Dlaczego wiekszosc z was nie lubi byc kura
domowa, nigdy nia nie bedac wczesniej? Skad wiesz ze bycie kura
domowa jest nie dla ciebie? Moze to twoje szczescie wlasnie ale o
tym nie wiesz? Moze kariera to twoje pieklo zycia, ale tez o tym
nie wiesz.
Obserwuj wątek
    • bitch.with.a.brain Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 07:06
      Feministki im coś zarzucają?Zapewne z tej niechęci do kur domowych mówią o
      niepłatnej pracy tych kobiet, prowadzą akcje typu: zrobione - zapłacone,
      poruszają problem emerytur dla tych kobiet.Tak,na pewno przemawia przez nie
      nienawiść.

      I mam pytania:a ty biegniesz w wyścigu czy zajmujesz się ogródkiem?
      • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 21:14
        bitch.with.a.brain napisała:

        a ty biegniesz w wyścigu czy zajmujesz się ogródkiem?
        Wyscig jest dla ludzi biednych. Biednych glownie w umysle. Ja do
        nich nie naleze. Kasy mam dosc stad tez moje rece nie sa zwiazane. I
        w ogrodku zrobie jesli zechce.
        • bitch.with.a.brain Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 21:59
          Nie biegnę ani nie zajmuję się ogródkiem.Ścigam się głownei z samą sobą.
          Za to prace domowe mnie zupełnie nie itneresują, nie ywobrażam sobie zajmowania
          się domem
    • trypel Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 08:07
      wielo-kropek napisał:

      >Dlaczego wiekszosc z was nie lubi byc kura
      > domowa, nigdy nia nie bedac wczesniej

      Nie lubi byc górnikiem mimo ze wczesniej nie byłem.
      Nie lubie być pielegniarzem choć nigdy nie byłem :)
      i jeszcze paroma innymi tez nie lubie byc. Kobiety moze tez tak mają?? (tak to
      znaczy że też myślą )
      • 83kimi Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 10:29
        Sprzątać nie znoszę, prasować nie lubię, eksperymentować w kuchni
        czasami lubię, ale żadnych dań typu gołąbki/ciasta zrobić nie umiem,
        dziecka mieć na razie nie chcę - czy w takim układzie mogłabym
        zostać kurą domową???
        A inna kwestia - nawet jakbym chciała, to i tak bym nie mogła,
        żyjemy w czasach, gdy przeważnie dwie osoby muszą pracować, żeby się
        utrzymać.
        • kalina.tt Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 11:56
          83kimi napisała:

          > Sprzątać nie znoszę, prasować nie lubię, eksperymentować w kuchni
          > czasami lubię, ale żadnych dań typu gołąbki/ciasta zrobić nie umiem,
          > dziecka mieć na razie nie chcę


          Yyyyy....przepraszam, ale to chyba nie działa tak, że gdy kobieta pracuje, to
          się jej samo posprząta i ugotuje i wyprasuje.


          >- czy w takim układzie mogłabym
          > zostać kurą domową???

          No w takim układzie musisz duuuuużo zarabiać na pewno. Służba trochę kosztuje.

          A wracajac do tematu. Kury domowe różne są, karierowiczki również. Kobieta,
          która ma bogate życie wewnętrzne, rozwija się będzie kobietą szczęśliwą,
          spełnioną niezależnie od tego czy będzie spędzała 10 godzin w pracy czy w domu.
          Kobiety, która nie mają żadnych zainteresowań, pasji muszą wręcz pracować, bo
          zwyczajnie nie wiedzą co z sobą w tym domu począć....i to chyba te właśnie
          najgłośniej krzyczą jak to źle tą kurą domową być :)


          • figgin1 Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 07:21
            kalina.tt napisała:

            > Yyyyy....przepraszam, ale to chyba nie działa tak, że gdy kobieta pracuje, to
            > się jej samo posprząta i ugotuje i wyprasuje.
            > >
            > No w takim układzie musisz duuuuużo zarabiać na pewno. Służba trochę kosztuje.

            Ale facet, który się poczuwa nie kosztuje.
      • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 21:17
        trypel napisał:


        > Nie lubi byc górnikiem mimo ze wczesniej nie byłem.
        > Nie lubie być pielegniarzem choć nigdy nie byłem :)
        > i jeszcze paroma innymi tez nie lubie byc. Kobiety moze tez tak
        mają?? (tak to
        > znaczy że też myślą )
        >
        Zeby byc gornikiem czy pielegniarzem trzeba miec ku temu
        predyzpozycje. Uwazam ze kazda kobieta moze i nadaje sie na kure
        domowa. A to ze nie chce nia byc, to juz zupelnie inna sprawa.
        • justysialek Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 23:54
          Wyszło szydło z worka.
          wielo-kropek napisał:
          Uwazam ze kazda kobieta moze i nadaje sie na kure
          > domowa.
          ...a każdy murzyn nadaje się na niewolnika i każdy biały mężczyzna
          urodził się Panem?!
          • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 23:47
            justysialek napisała:


            > ...a każdy murzyn nadaje się na niewolnika i każdy biały mężczyzna
            > urodził się Panem?!
            >
            Sluchaj, rozmawiamy o obecnych czasach, nie historii. Czasy
            niewolnictwa sa historia. Czasy kiedy kobiety zajmowaly sie domem,
            bo miejsca pracy innego nie mialy to tez historia. Mowa o obecnych
            kurach domowych. A takie dzis sa i maja sie dobrze. Sa z wyboru -
            zaznaczam. Nie z koniecznosci jak dawniej-widzisz tu te glowna
            roznice?. Jezeli uwazasz naprawde ze kobieta nie nadaje sie na kure
            domowa, to smiem powiedziec ze taka kobieta nie nadaje sie tez do
            innych prac takasamo. Rozumiem ze wiekszosc kobiet nie chce byc
            kura domowa (czasem chce ale sytuacja ekonomiczna czy budzet domowy
            jej na to nie pozwala) , ale ze sie nie nadaje do tego, to raczej
            byloby spotwarzeniem kazdej kobiety. Ja jestem za wyborem kobiety,
            nie za tym zeby sila do kuchni je wpychac (jak to Murzynow w
            niewolnikow lapali). Pomylilas czas i rzeczywistosc.
        • figgin1 Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 07:28
          wielo-kropek napisał:
          > Zeby byc gornikiem czy pielegniarzem trzeba miec ku temu
          > predyzpozycje. Uwazam ze kazda kobieta moze i nadaje sie na kure
          > domowa. A to ze nie chce nia byc, to juz zupelnie inna sprawa.

          o do górnika mogę sie zgodzić, do tego trza siły fizycznej. Pielęgniarz
          potrzebuje tylko predyspozycji psychicznych, wiec idąc twoim tokie rozumowania
          nadaje sie każdy.
    • ansag Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 11:20
      Ja tam nic nie mam ani do kur, ani do karierowiczek.
      Z wyjątkiem tego, żeby dzieciom się nie działa krzywda, kiedy mamę widzą 2 h dziennie (w przypadku tej drugiej opcji).
    • justysialek Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 11:47
      Mój Drogi,

      Uważam się za feministkę, ale wypowiadam się za siebie - nie za ogół.

      Otóż nie mam nic przeciwko kurom domowym, ani karierowiczkom (w
      zasadzie nie zgadzam się ani z jednymi ani z drugimi, bo ja wyznaję
      zasadę kompromisu w życiu ale mogą sobie żyć jak chcą i ja się nie
      czepiam), dopóki jest to wybór świadomy tych kobiet, a nie presja z
      zewnątrz i sa one szczęśliwe.

      Ja mając dość ostre poglądy jestem czymś na pograniczu kury domowej
      i kobiety pracującej. Mam problemy ze znalezieniem dobrej pracy, w
      pełnym wymiarze więc chwilowo czepiam się wszystkiego, mój maż (tak -
      mam męża!) natomiast pracuje długo, więc to ja robię wszystko w
      domu. Tak - umiem gotować, prać, prasować, sprzątać, nawet to lubię
      choć nie w nadmiarze.
      Poza tym bardzo pragnę również dziecka (jestem pedagogiem), ale na
      razie się wstrzymam. Najpierw chce znaleźć dobrą robotę i ugruntować
      swoją pozycję zawodową tak, żeby mi nikt nie zarzucił, że poszłam do
      pracy, żeby zaraz zajść w ciążę, że żyję za forsę męża i żeby
      ogólnie odciążyć mojego ukochanego finansowo i z odpowiedzialności -
      bo traktuję go jako równego mi człowieka, a nie bankomat!

      Haczyków jest w tym temacie dużo. Otóż ja mogę sobie powzolić na
      taką sytuację z moim mężem, który jest chodzącym aniołem i
      najbardziej wyrozumiałym, rozsądnym i sprawiedliwym człowiekiem,
      jakiego znam. Natomiast wiele kobiet zostając w domu naraża się po
      prostu na nieprzyjemne sytuacje ze strony męża, dając mu włądzę nad
      sobą i pole do popisu. Część z nich robi to celowo tzn po prostu są
      leniwe i wolą żerować na facecie, albo boją sie odpowiedzialności,
      więc zrzucają ją na męża - to właśnie są wspomniane "bluszcze".
      Karierowiczce odwagi, zaradności i samodzielności odmówić nie można,
      ale oczywiście płacą za to inną cenę. Tylko, że jeśli im to
      odpowiada, to co mnie to obchodzi.
      Kura domowa też może być szczęśliwa, ale wystarczy pogadać z
      własnymi mamami, ciociami itd - na pewno znajdzie się choć jedna
      niezadowolona - i tak być nie powinno!
    • prom_do_szwecji Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 13:39
      Pracuję dużo, czasem do późnej nocy, bo kocham moja pracę. Coś mi w
      niej fajnego zaczyna wychodzić i zaczynam zarabiać coraz wiecej -
      dla mnie super. A dla ciebie? Czy to oznacza, ze jestem
      karierowiczką? Gdybym pracowałam od 8 do 16 na poczcie i z uporem
      maniaka waliła pieczatką w rachunki to byłoby ok. Miałabym misje,
      nawet gdyby mnie to co robię na tej poczcie kompletnie nie kręciło.
      Karierę raczej tam trudno zrobić.
      Z drugiej strony - byłam kiedyś kurą domowa. No, może niezupełnie
      studiowałam, czasami coś napisałam i opublikowałam, miałam
      stypendium i mieszkalam z chłopakiem, który pracował i świetnie
      zarabiał. Robiłam w domu wszystko: biegałam na bazarek po warzywa,
      sprzatalam, prałam, oszczędzałam do bólu...I albo słyszałam, ze
      mogłabym sobie jakies fajne ciuchy kupic, bo jego kolezanki z pracy,
      to sa takie fajne. Ja na nowe ciuchy kasy nie miałam. Kupiliśmy do
      domu pralke i kuchenkę mikrofalową. Kiedy sie rozstawaliśmy on
      zabrał obie te rzeczy. Bo w końcu on zarabiał i za jego kase. Ale
      guzik go obchodziło, ze przez dwa lata kupowałam dla nas jedzenie za
      własne pieniądze i prowadziłam dom. Moja praca nie miała wartości,
      bo nie szanuje sie tego, co jest za darmo.
      • his_girl Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 14:04

        Wcale się nie dziwię, że wyrzuciłaś pierścionek od takiego
        człowieka. ;)

        Kiedy kończyłam studia, mój (obecnie, wtedy jeszcze nie) mąż
        pracował, nieźle zarabiał, ja miałam stypendium + to, co dorabiałam
        tłumaczeniami. Dostawałam od niego pieniądze na życie, na swoje
        zachcianki, on płacił za wakacje itd, nie miałam z tym żadnego
        problemu, bo przecież nie chodzi chyba o to, aby wszystko w zyciu z
        partnerem było 50-50?
        • prom_do_szwecji Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 14:08
          ja pewnie też bym dostała, gdybym poprosiła. Ale mi głupio było a on
          zapominał.
          Za mieszkanie i rachunki płaciliśmy po połowie.
          A pierscionek był od innego, pieć lat później ;)
    • piekielnica1 Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 13:57
      > Malo znam kur domowych, ale te ktore znam sa szczesliwe w zyciu,
      > usmiechniete, lubia porozmawiac ze mna i to jakze wolnie.

      doskwiera ci duza przestrzen , na grzedzie w kurniku?

    • tengoku77 Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 15:04
      Witaj! :)
      A wiesz, ja nie wiem czy bycie kura domowa jest zle, bo nigdy nie
      probowalam nia byc:) Wydaje mi sie tylko, ze to jest nudne, ale
      jesli spojrzec na to z innej perspektywy.. zycie kury domowej moze
      byc znacznie ciekawsze niz zycie niejednej karierowiczki..
      Zaznaczam, ze na chwile obecna nie jestem ani jedna ani druga:)
      • miszpat Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 15:14
        Lepiej być kurą domową niż kurą leśną.
        Tak ja przynajmniej sądzę, znaczy chyba bezpieczniej :/
        • tengoku77 Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 20:56
          miszpat napisał:

          > Lepiej być kurą domową niż kurą leśną.
          > Tak ja przynajmniej sądzę, znaczy chyba bezpieczniej :/
          >

          Kura leśna? :))
          Cześć Dziku:)
          • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 21:37
            Jednak nie jestescie ogolnie przychylne kurom domowym. Oczywiscie
            nie mam tu na mysli kobiet gdzie jest cienko z kasa w domu. Jesli
            jest cienko to rozsadnie by bylo poprawiac sprawy fiskalne we
            dwoje, czyli pracowac dla obojga. Piszac ze znam kury domowe nie
            mialem na mysli kobiet wlasnie biednych jesli chodzi glownie o
            pieniadze i nie tylko. Te ktore znam, zyja w bogatych domach, i maja
            w nich wszystko (doslownie wszystko) i na wszystko je stac. Mezowie
            zarabiaja kase, prowadza duze firmy. Pomimo iz maja kasy duzo, te
            kobiety gotuja obiady (nie to ze mezowie tego chca, czy wymagaja,
            nie), sprzataja w domu -robia wszystko co przecietna kura domowa
            robi. Same tak chca. Maja wielka klase, czego przecietna
            karierowiczka nie ma i pewnie nigdy miec nie bedzie, bo nadmierna
            pazernosc przecietnej karierowiczki do klasy kobiety ja nie
            zaliczam.
            • tengoku77 Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 21:56
              wielo-kropek napisał:

              > Jednak nie jestescie ogolnie przychylne kurom domowym. Oczywiscie
              > nie mam tu na mysli kobiet gdzie jest cienko z kasa w domu. Jesli
              > jest cienko to rozsadnie by bylo poprawiac sprawy fiskalne we
              > dwoje, czyli pracowac dla obojga. Piszac ze znam kury domowe nie
              > mialem na mysli kobiet wlasnie biednych jesli chodzi glownie o
              > pieniadze i nie tylko. Te ktore znam, zyja w bogatych domach, i
              maja
              > w nich wszystko (doslownie wszystko) i na wszystko je stac.
              Mezowie
              > zarabiaja kase, prowadza duze firmy. Pomimo iz maja kasy duzo, te
              > kobiety gotuja obiady (nie to ze mezowie tego chca, czy wymagaja,
              > nie), sprzataja w domu -robia wszystko co przecietna kura domowa
              > robi. Same tak chca. Maja wielka klase, czego przecietna
              > karierowiczka nie ma i pewnie nigdy miec nie bedzie, bo nadmierna
              > pazernosc przecietnej karierowiczki do klasy kobiety ja nie
              > zaliczam.

              Wiesz dlaczego kobiety na okreslenie 'kura domowa' reaguja niemal
              alergicznie? To wina stereotypow.. + proby udowodnic na sile, ze tez
              zrobia kariere.. Co z tego maja? Ogromny stres, zszargane nerwy,
              rzadko kiedy sa tak naprawde szczesliwe, bo nie zawsze potrafia
              wyzwolic sie od myslenia o pracy..
              Sprawa ma sie zupelnie inaczej, jesli Kobieta nie musi pracowac, bo
              maz zapewni Jej byt.. ale i wtedy nie zawsze kobiety godza sie na
              zywot kury domowej.. a tymczasem takie zycie moze bardzo wzbogacac i
              rozwijac..
              • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 23:01
                tengoku77 napisała:



                > Wiesz dlaczego kobiety na okreslenie 'kura domowa' reaguja niemal
                > alergicznie? To wina stereotypow.. + proby udowodnic na sile, ze
                tez
                > zrobia kariere.. Co z tego maja? Ogromny stres, zszargane nerwy,
                > rzadko kiedy sa tak naprawde szczesliwe, bo nie zawsze potrafia
                > wyzwolic sie od myslenia o pracy..
                > Sprawa ma sie zupelnie inaczej, jesli Kobieta nie musi pracowac,
                bo
                > maz zapewni Jej byt.. ale i wtedy nie zawsze kobiety godza sie na
                > zywot kury domowej.. a tymczasem takie zycie moze bardzo wzbogacac
                i
                > rozwijac..
                To by bylo mocno zgodne z moimi pogladami na ten temat. Dodam tylko
                ze bycie kura domowa to swoja droga charakter kobiety, jej dobroc ze
                tak to okresle. Tak, te kobiety sa bardzo dobre i mile (mile
                szczerze, nie udajace szczerosc, czy sztucznosc). Duzo jest kobiet
                bogatych i z kasa, ale zdecydowana wiekszosc z nich woli sluzbe w
                domu niz byc kura domowa.
              • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 23:01
                tengoku77 napisała:



                > Wiesz dlaczego kobiety na okreslenie 'kura domowa' reaguja niemal
                > alergicznie? To wina stereotypow.. + proby udowodnic na sile, ze
                tez
                > zrobia kariere.. Co z tego maja? Ogromny stres, zszargane nerwy,
                > rzadko kiedy sa tak naprawde szczesliwe, bo nie zawsze potrafia
                > wyzwolic sie od myslenia o pracy..
                > Sprawa ma sie zupelnie inaczej, jesli Kobieta nie musi pracowac,
                bo
                > maz zapewni Jej byt.. ale i wtedy nie zawsze kobiety godza sie na
                > zywot kury domowej.. a tymczasem takie zycie moze bardzo wzbogacac
                i
                > rozwijac..
                To by bylo mocno zgodne z moimi pogladami na ten temat. Dodam tylko
                ze bycie kura domowa to swoja droga charakter kobiety, jej dobroc ze
                tak to okresle. Tak, te kobiety sa bardzo dobre i mile (mile
                szczerze, nie udajace szczerosc, czy sztucznosc). Duzo jest kobiet
                bogatych i z kasa, ale zdecydowana wiekszosc z nich woli sluzbe w
                domu niz byc kura domowa.
                • tengoku77 Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 23:12
                  wielo-kropek napisał:

                  > To by bylo mocno zgodne z moimi pogladami na ten temat. Dodam
                  tylko
                  > ze bycie kura domowa to swoja droga charakter kobiety, jej dobroc
                  ze
                  > tak to okresle. Tak, te kobiety sa bardzo dobre i mile (mile
                  > szczerze, nie udajace szczerosc, czy sztucznosc). Duzo jest kobiet
                  > bogatych i z kasa, ale zdecydowana wiekszosc z nich woli sluzbe w
                  > domu niz byc kura domowa.

                  Kura domowa trzeba lubic byc.. Trzeba dobrze czuc sie w domu.. umiec
                  zorganizowac sobie czas itd. A zastanawiales sie dlaczego te kobiety
                  sa takie mile i serdeczne? Mi wydaje sie, ze w duzej mierze to
                  zasluga tego, iz to sprawia Im przyjemnosc, i sa zadowolone..
                  Ta sluzba.. Moze to zwykle wygodnictwo..? Moze tak byly wychowane i
                  maja to w swoich domach, bo mysla ze tak ma byc?
                • kociamama Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 05:29
                  Wiesz Wielokropku, piszesz o szczesliwych kurach domowych, kotre
                  maja wszystko za kase mezow, tylko ze problem jest taki, ze nie
                  wszystko zawsze jest takie na jakie wyglada. Pozozry czesto myla.

                  Mieszkam na opmorzu, i tu duzo bylo takich kur domowych z pokolenia
                  moihc rodzicow, bp facet plywal i zarabial niezle a babka nie
                  musiala pracowac, wiec zajmowala sie domem i wydawaniem jego kasy. I
                  tak jak piszesz, ludzie ci maja piekne domy, w domach wszystko,
                  kobiety podaja obiad na Rosenthalu na co codzien i na Wedgewoodzie
                  od swieta, czy tam na odwrot. Wszyscy sa dla siebie mili.

                  Tyle, ze to wszystko gra pozorow. W rzeczywostosci czesto babki z
                  wyksztalceniem wyzszym, kotre siedza w domu wykonujac prace ponizej
                  swoich kwalifikacji maja kolosalne problemy roznej natury.
                  (Szczegolnie te z wyksztalceniem wyzszym, bo nie do tego je
                  szkolono, zeby tylko zyly w swiecie, co tu podac na obiad i jakich
                  serwetek dokupic, zeby bylo ladniej). takie badania prowadzila tez
                  juz w latach 60-tych Betty Fireidan w USA wsrod klasy sredniej i
                  upper-middle class) Okazalo sie, ze kobiety drecza powazne problemy -
                  zaburzenia psychiczne, alkoholizm, lekomania, a czasem tez
                  sklonnosc do romansow, zeby czyms zapelnic zycie.

                  Sama znam troche kur domowych (trych zamoznych), jak juz pisalam.
                  Zawsze oferuja koniaczek czy inny dobry alkohol. To nie sa pijaczki
                  i nikomu nawet in perzyjdzie do glowy, ze elegencka babka w pieknym
                  idealnie wysprzatanym salonie saczaca dobry alkohol to alkoholiczka,
                  ale tak jest w istocie, bo tych koniaczkow dziennie one wypijaja
                  wiecej niz jeden. Zaburzenie psychiczne - jak najbardziej -
                  depresja, mania depresyjno-mianiakalna - stany nadmiernego
                  pobudzenie przeplatane fazami apatii. Stres zwiazany z nieoplacana,
                  niezauwazalana dla nikogo praca i zycie za kase meza, czyli
                  absoltuna zaleznosc od niego, nie wplwyaja dobrze na poczucie
                  wlasnej wartosci i samopoczucie.

                  Teoretycznie jak sie nie ma pracy zarobkowej i ma sie srodki
                  finansowe mozna by sie realizowac, ale tak sie nie dzieje. BArdzo
                  latwo jest sie rozleniwic, a poza tym to praca trzyma nas w jakis
                  ramach. Pscyhicznie - fakt, ze jestesmy komus przydatni, oplacani,
                  niezlaezni, a i wtedy mozna docenic czas wolny. A jak sie ma za duzo
                  czasu wolnego to po porstu przeplywa on miedzy palcami i nie jest
                  wykorzystany efektywnie.

                  NIestety, wiem WIelokropku, ze nie przemawiaja do Ciebie te
                  argumenty, bo masz juz swoja opinie, z gory wyrobiona. Po porstu
                  wiesz lepiej. Dokonujesz jakis generalizacji (pt kazda kobieta
                  nadaje sie na kure domowa) i przykladasz z niewiadomego powodu inne
                  kryteria do kobiet niz do mezczyzn. Wynika z tego, z epo portsu nie
                  traktujesz kobiet na powaznie, tylko jako jakis inny gatunek (raczej
                  podgatunek, kotry nadaje sie do umilania zycia czlowiekowi i
                  sprzatania). Przykladasz tez do nas inne kryteria moralne sugerujac,
                  ze kbietom do zycia wystracza duzo kasy - no bo skoro opiewasz
                  szczesliwe zycie kur domowych w domach, gdzie jest wsyztsko.

                  Pzdr,
                  kociamama.
            • pinup Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 11:46
              wiec o co ci wlasciwie chodzi porownujac ta, ktora ma bogatego meza
              i moze sobie pozwolic na siedzenie w domu (jesli tego chce) i ta,
              ktora ma meza bez kasy i musi sama robic kariere, zeby zarobic na
              dom? moze powinnismy porozmawiac o przychylnosci do mezczyzn
              umiejacych robic duze pieniadze i tych, ktorzy tego nie potrafia?
              dlaczego nie piszesz o ludziach biednych? w koncu wiekszosc
              spoleczenstwa to nie bogaci faceci i ich zony majace wszystko. a tak
              przy okazji - to nie one maja wszystko, tylko ich mezowie i to nie
              ich pieniadze, tylko mezow. taka jest roznica miedzy kura domowa, a
              karierowiczka. ja wole mniej wlasnych pieniedzy, niz wiecej cudzych.
              i dla mnie to jest klasa.
            • pinup Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 11:46
              wiec o co ci wlasciwie chodzi porownujac ta, ktora ma bogatego meza
              i moze sobie pozwolic na siedzenie w domu (jesli tego chce) i ta,
              ktora ma meza bez kasy i musi sama robic kariere, zeby zarobic na
              dom? moze powinnismy porozmawiac o przychylnosci do mezczyzn
              umiejacych robic duze pieniadze i tych, ktorzy tego nie potrafia?
              dlaczego nie piszesz o ludziach biednych? w koncu wiekszosc
              spoleczenstwa to nie bogaci faceci i ich zony majace wszystko. a tak
              przy okazji - to nie one maja wszystko, tylko ich mezowie i to nie
              ich pieniadze, tylko mezow. taka jest roznica miedzy kura domowa, a
              karierowiczka. ja wole mniej wlasnych pieniedzy, niz wiecej cudzych.
              i dla mnie to jest klasa.
          • miszpat Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 02:21
            tengoku77 napisała:

            > Kura leśna? :))
            > Cześć Dziku:)

            Leśna leśna ;)
            Cześć wężu :)
          • miszpat Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 02:22
            tengoku77 napisała:

            > Kura leśna? :))
            > Cześć Dziku:)

            Leśna leśna ;)
            Cześć Wężu :)
            • tengoku77 Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 07:10
              miszpat napisał:

              > tengoku77 napisała:
              >
              > > Kura leśna? :))
              > > Cześć Dziku:)
              >
              > Leśna leśna ;)
              > Cześć Wężu :)

              :P A wiesz, ze nie rozumiem? hahaha
              • monnap Facet z kompleksami 28.09.07, 17:09
                Ja w ogole nie rozumiem twojego postu. Gmatwasz sie w okresleniach
                kobiet pracujacych, bogatych i tych ktore nie zarabiaja zbyt wiele.
                Tak w ogole to nie przyszlo Ci do glowy, ze kobiety pracuja bo
                lubia, bo maja czesto wyzsze wyksztalcenie niz mezczyzni i kuchnia i
                mop nie jest szczytem ich marzen.
                Uwazasz ze kobieta jest strorzona do prac domowych. Ja uwazam ze w
                takim samym stopniu jak mezczyzna. JA jestem badzo zadowolona z
                obiadow ugotowanych przez meza i odwrotnie. To sa obowiazki, ktorymi
                normalne pary powinny sie dzielic. Nie wyobrazam sobie latania ze
                szmata tylko dlatego, ze moj maz zarabia kupe kasy. Stac mnie na
                pania do sprzatania i to szczerze mowiac mi odpowiada a swoj wolny
                czas moge spedzic w bardziej wartosciowy sposob. Mozesz mi
                wytlumaczyc jak ma sie rozwijac kobieta bedaca caly czas w domu i
                uslugujaca swojemu mezowi? Zakladam, ze masz zone, ktora jest kura
                domowa. O czym wy rozmawiacie. Jest wyksztalcona??
                Omijam tu sytuacje gdy w rodzinie pojawia sie dzieci - kazdy ma inne
                podejscie do wychowania i mozliwosci finansowych. Bycie kura domowa
                z wyboru ot tak nie miesci mi sie w glowie.

    • xtrin Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 22:05
      wielo-kropek napisał:
      > Dlaczego jesli jest mowa o karierowiczce to mowi sie o niej
      > ze ona wie czego chce i do czego dazy. Czyzby napewno wie?

      Jedna wie, inna nie. Zupełnie jak kura domowa.

      > Nie jest wcale latwa sprawa byc kura domowa,
      > majac szczegolnie na uwadze presje spoleczna

      Bzdura. Presja na bycie "żoną i matką" jest wciąż o wiele silniejsza niż
      jakakolwiek inna.

      Kura domowa nie jest ani lepsza ani gorsza od karierowiczki. Twoje usilnie
      przekonywanie, że jest lepsza jest równie głupie jak zarzucane przez Ciebie
      przekonywanie, że kobieta się spełni tylko w wyścigu szczurów.
      • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 23:06
        Ty chyba mnie zupelnie nie rozumiesz. Spelnianie sie w zyciu jest
        indywidualna sprawa i ja nikomu tu nic w tym temacie nie zarzucam
        ani tez doradzam. Temat jest do pogadania jedynie.
        • xtrin Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 23:27
          Oj już się nie zgrywaj, Twój początkowy post ma dość jednoznaczną wymowę.
          • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 23:20
            xtrin napisała:

            > Oj już się nie zgrywaj, Twój początkowy post ma dość jednoznaczną
            wymowę.
            Nie zgrywam sie wcale. Tak moj post ma swoja wymowe, ale to nie
            znaczy ze komus cokolwiek doradzam, zarzucam cy proponuje.
            Wyrazilem w nim swoj nieskrystalizowany zreszta poglad, nic wiecej.
            • xtrin Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 23:42
              wielo-kropek napisał:
              > Nie zgrywam sie wcale. Tak moj post ma swoja wymowe, ale to nie
              > znaczy ze komus cokolwiek doradzam, zarzucam cy proponuje.
              > Wyrazilem w nim swoj nieskrystalizowany zreszta poglad, nic wiecej.

              Jednoznaczna ocenia jaką przedstawiłeś też jest pewną formą narzucania.
              Jakby jakaś zła feministka napisała, że wszystkie znane jej kury domowe są
              sfrustrowane, a karierowiczki uśmiechnięte i pogodne, że plusem kobiety jest
              podporządkowanie sobie męża, że dlaczego kobiety odrzucają karierę jej nie
              próbując, a żyją w piekle domowego ogniska - to pewnie byś był pierwszym to
              wymawiania jej jak to chce innym kobietom coś narzucać :).
              • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 00:39
                Pewnie ze bylbym pierwszym ktory wydalby swoja opinie, zaprzeczajaca
                takim pogladom. Tu jak widzisz tez duzo kobiet zaprzecza i nie widzi
                siebie w roli kury domowej, majac rozne powody ku temu, ktore ja
                rozumiem i to bardzo. Chodzi wlasnie o to zeby porozmawiac,
                podyskutowac o tym. Ja nie mowie i nie zyje przekonaniem ze kobiety
                miejsce jest w kuchni czy za odkurzaczem. Poprostu uwazam ze dla
                wielu to zupelnie nie przeszkadza. Niektore lubia sprzatac swoje
                brudy, inne niestety nie (sprzataja bo musza, choc tez nie zawsze,
                patrza zeby maz to zrobil lub robia sprzatanie raz na miesiac, malo
                ktora stac na sprzataczke, -bo juz dluzej wytrzymac sie nie da) A
                jesli maz jest taki sam "leniwy" w domu, to klotnie sa czeste z tego
                powodu, a i rozwody tez sie trafiaja(od czegos trzeba zaczac zeby
                sie zaczac nie lubic)
                • karolana Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 17:18
                  Ja nie mowie i nie zyje przekonaniem ze kobiety
                  > miejsce jest w kuchni czy za odkurzaczem.

                  Kłamstwo kochanie :) Uważasz, ze kuchnia i odkurzacz są kobiecie przyrodzone, ze
                  ona ma prace domowe "we krwi", że jej powołaniem jest służyć i być podległą
                  mężczyźnie, że jedynie w takiej roli może się spełnić i być szczęśliwą :)

                  1. "Feministki im zarzucaja slabosc,uleglosc mezom (to raczej plus powinien byc
                  a nie minus dla
                  kobiety, ale........ pomijajac)"
                  2. ". Uwazam ze kazda kobieta moze i nadaje sie na kure
                  domowa."
                  3. "Jezeli uwazasz naprawde ze kobieta nie nadaje sie na kure
                  domowa, to smiem powiedziec ze taka kobieta nie nadaje sie tez do
                  innych prac takasamo."
                  4. "Dodam tylko ze bycie kura domowa to swoja droga charakter kobiety, jej
                  dobroc ze tak to okresle."
                  • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 20:09
                    karolana napisała:


                    > Kłamstwo kochanie :) Uważasz, ze kuchnia i odkurzacz są kobiecie
                    przyrodzone, z
                    > e
                    > ona ma prace domowe "we krwi", że jej powołaniem jest służyć i być
                    podległą
                    > mężczyźnie, że jedynie w takiej roli może się spełnić i być
                    szczęśliwą :)
                    >
                    Zupelnie zle mnie interpretujesz. Wcale tak nie uwazam. Szczescie
                    swoje kobieta moze miec bedac kura domowa tez, ale niewmawiaj mi
                    jakobym twierdzil ze tylko w kuchni jest jej szczescie. Kuchnia
                    istaniala od wiekow. Odkurzacz jest stosunkowo niedawnym
                    wynalazkiem, wiec przyrodzonym kobiecie byc nie moze. A czy uwazasz
                    ze kariera kobiecie jest przyrodzona? jesli tak, to dlaczego przez
                    tyle lat nie spieszyla sie do niej? Ach, zapomnialem, niedobry
                    mezczyzna jej tego zabranial.

                    • karolana Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 20:23
                      > Zupelnie zle mnie interpretujesz. Wcale tak nie uwazam.

                      ja nic nie INTERPRETUJĘ, ja PRZYTACZAM twoje własne słowa :)

                      Odkurzacz jest stosunkowo niedawnym
                      > wynalazkiem, wiec przyrodzonym kobiecie byc nie moze.

                      Buahahahaha, a teraz zgadnij z czego się śmieję :D

                      A czy uwazasz
                      > ze kariera kobiecie jest przyrodzona?

                      A mężczyźnie? Przecież nie zawsze chłop do biura chadzał :)
                      Ponadto nieznajomość historii, panie dzieju :)
                      Poproszę o przypomnienie kiedy kobiety straciły np. prawo do prowadzenia
                      własnego warsztatu lub leczenia leczenia :)
                      • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 20:28
                        Mezczyznie kariera jest przyrodzona. On zawsze dbal o to by dom byl
                        zaopatrzony i dzieci glodne nie byly, zona tez. To on budowal
                        gniazdo glownie i gromadzil dobra do niego. Kobieta byla tylko
                        pomocnica. Przytaczasz moje slowa ale z bledna interpretacja.

                        • karolana Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 20:31
                          > Mezczyznie kariera jest przyrodzona. On zawsze dbal o to by dom byl
                          > zaopatrzony i dzieci glodne nie byly, zona tez. To on budowal
                          > gniazdo glownie i gromadzil dobra do niego. Kobieta byla tylko
                          > pomocnica. Przytaczasz moje slowa ale z bledna interpretacja.
                          >

                          Jeszcze raz misiu:
                          KIEDY kobiety straciły prawo do posiadania własnych warsztatów, kształcenia się
                          na czeladników, leczenia ludzi itd, KIEDY?
                          Pytanie przewrotne, czekam na odpowiedź :)
                          • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 21:57
                            Wczesniej nie bylo zawodow dla kobiet. Zeby byc np. kowalem trzeba
                            bylo miec kolalska "lape". Szpitali tez nie bylo, wiec i leczenie
                            praktycznie nie istnialo. Rewolucja przemyslowa nadala poczatek
                            pracy dla kobiet poza domem. Dla mezczyzn zreszta tez, zostawial
                            wies i szedl do miasta. Nie rozumiem dlaczego tak sie upierasz przy
                            tym ze kobieta byla odizolowana. Sytuacja taka byla. To nie byla
                            wina mezczyzny ani tez kobiety. Poprostu byl taki a nie inny czas.
                            Miejsce kobiety bylo glownie w domu. Zreszta ona sama doskonale o
                            tym wiedziala. Miejsce mezczyzny bylo na wsi, o czym on tez
                            wiedzial, stad i siedzial na wsi. Dzisiaj w miescie.
                            • karolana Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 22:17
                              > Wczesniej nie bylo zawodow dla kobiet. Zeby byc np. kowalem trzeba
                              > bylo miec kolalska "lape". Szpitali tez nie bylo, wiec i leczenie
                              > praktycznie nie istnialo. Rewolucja przemyslowa nadala poczatek
                              > pracy dla kobiet poza domem. Dla mezczyzn zreszta tez, zostawial
                              > wies i szedl do miasta. Nie rozumiem dlaczego tak sie upierasz przy
                              > tym ze kobieta byla odizolowana. Sytuacja taka byla. To nie byla
                              > wina mezczyzny ani tez kobiety. Poprostu byl taki a nie inny czas.
                              > Miejsce kobiety bylo glownie w domu. Zreszta ona sama doskonale o
                              > tym wiedziala. Miejsce mezczyzny bylo na wsi, o czym on tez
                              > wiedzial, stad i siedzial na wsi. Dzisiaj w miescie.

                              koleś, ale się uśmiałam!!!! mogę cię cytować?? nooo jaaaaki looool :D
    • naga_bron Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 23:31
      po pierwsze odrazu mowie ze nie generalizuje..ale wupowiadam sie o przypadkach
      ktore ja obserwuje..wiekszosc kobiet ktore sa tzw karierowiczkami no
      niestety..ale nie maja meza i dzieci..ktos moze powiedziec ze to dlatego ze nie
      ma czasu..aja pojde w druga strone i powiem ze uciekaja wlasnie do pracy dlatego
      ze nie maja rodziny (maz,chlopak, dzieci)...czlowiek to istota uczuciowa..i
      wydaje mi sie ze kazdy czuje potrzebe czuc sie kochanym..kazdy marzy o tym zeby
      miec kogos z kim mozna dzielic zycie..zapewne zaraz napadna mnie "karierowiczki"
      i singielki ktore twierdza ze sa same z wyboru..ale pomijajac BAAAARDZO
      nieliczne przypadki takiego wyboru to jednak wiekszosc singli jest samych nie z
      wlasnej woli..no i w takim wypadku kariera, praca jest czyms co pozwala o tym
      zapomniec..rzucic sie w wir zajec ..miec zajeta wiekszosc dnia..cala energie
      zamiast w zwiazek wtedy poklada sie w prace..taka zamiennia..

      co do kur domowych..hmm..ja np pracuje..mam abicje zeby byc najlepsza w tym co
      robie i piac sie do gory..ale jednoczesnie uwielbiam zajmowac sie domem..prac
      spraztac gotowac mojemu mezczyznie..i chce miec dzieci ktorymi sie pragne
      zajmowac..czy mozna na mnie mowic kura domowa?? sczezrze mowiac nic mnie nie
      interesuje jak ktos to nazwie..


      tak czy siak..wydaje mi sie ze tzw "kury domowe" sa jednak szczesliwsze od
      "karierowiczek' (nie uogolniajac..mowie o tym przypadkach ktorych znam)..bo
      kiedy wracaja ze swojej pracy w ktorej nie uczestnicza w wyscigu szczurow..moga
      sie spokojnie poswiecic rodzinie..a czy jest cos piekniejszego niz posiadanie
      rodziny..szczesliwej rodziny..?? nie oszukujmy sie..kazdy pragnie milosci..a ten
      kto twierzdi ze jej wcale nie pragnie..klamie..kazdy6 kto ma serce pragnie byc
      kochany i kochac..tego sie bede trzymac..
      • friday133 Re: kera domowa vs karierowiczka 26.09.07, 23:59
        Jak to jest, naga-broń, że faceci mogą mieć i pracę, i szczęśliwą
        rodzinę?
        Mnie po prostu rozwala takie pieprzenie. Sama piszesz, że człowiek
        (CZŁOWIEK! obu płci) to istota uczuciowa. Ilu znasz facetów, którzy
        zostali w domu, żeby swojej królewnie podawać kapcie?
        Co ma miłość do wiatraka? Do pracy?
        I czy naprawdę sądzisz, że każdy facet chce mieć w domu kobietę,
        której całe życie toczy się wokół niego? I że taką właśnie kobietę
        podręczną będzie szanował?
        • naga_bron Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 00:06
          friday133 napisała:

          > Jak to jest, naga-broń, że faceci mogą mieć i pracę, i szczęśliwą
          > rodzinę?

          no przeciez ja pisze o kobietach ktore i pracuja i maja szczesliwe rodziny
          jednoczesnie wiec o co ci chodzi????


          > Mnie po prostu rozwala takie pieprzenie. Sama piszesz, że człowiek
          > (CZŁOWIEK! obu płci) to istota uczuciowa. Ilu znasz facetów, którzy
          > zostali w domu, żeby swojej królewnie podawać kapcie?
          > Co ma miłość do wiatraka? Do pracy?


          a kto powiedzial ze kobieta ktora ugotuje obiad, posprazta , poprasuje traktuje
          swojego faceta jak krolewicza ktremu slozy????? ja uwielbiam gotowac dla
          swojego faceta..kocham swoja prace ale i lubie tez zajmowac sie domem..spraztac
          w domu..le moj facet nie zachowuje sie tu jak ksiaze..on wszystko z kolie
          naprawia..robi zakupy..placi rachunki..itp a kiedy ja jestem chotra to on mi
          przynosi kapcie do lozka i herbatke a kiedy on sie zle czuje robie to ja..nie
          dlatego ze ktores z nas czuje sie podwladnym tylko dlatego ze sie
          kochamy!!!!!!!!!!!!






          > I czy naprawdę sądzisz, że każdy facet chce mieć w domu kobietę,
          > której całe życie toczy się wokół niego? I że taką właśnie kobietę
          > podręczną będzie szanował?

          a w ktorym miejscu ja powiedzialam jaka kobiete woli facet???????????
          ???????????? chyba nie ma zasady nie??? jeden woli taka a drugi inaa..poza tym
          jesli dla Ciebi kobieta ktora chce spelniac sie w swojej pracy a jednoczesnie
          znajduje radosc w tym ze dba o dom i lubi zajmowac sie domem jest "kobieta
          podreczna" to wspolczuje Ci..bo teraz to Ty pieprzysz farmazony..
        • novalijka1 Re: kobieta prowadzaca dom-fajnie 27.09.07, 00:37
          Kura domowa,ta smieszna nazawa ma troche negatywne znaczenie.Nie
          wiem w ogole kto to wymyslil.Lepsze byloby okreslenie:konieta
          pracujaca w domu,pani domu.
          Otoz bycie kobieta pracujaca w domu moze byc bardzo fajne.
          Mam przyjaciolke ktora wlasnie jest w domu.Maz pracuje,ma duza firme
          i pieniadze.Mieszkaja w pieknym,duzym domu.Ona ma czas posprzatac
          mieszkanie,przyrzadzac wysmienite obiady,jedzenie.Ma czas by zadbac
          o siebie,na fitness,kosmetyczke.Zawsze jest bardzo zadbana,ladnie
          ubrana,nawet w domu.I nie siedzi ciagle w domu.W czasie wolnym
          wychodzi na spotkania z przyjaciolmi,czyta ksiazki,ma swoje pasje.Z
          mezem wychodzi na imprezy,do kina.Czesto bywam u nichjednym z wielu
          gosci w domu.Potrafi stworzyc przyjemna atmosfere,pyszne jedzenie.
          Dodam,ze ma swoje pieniadze bo dorabia inwestujac pieniadze,ale to
          jej niewiele wolnego czasu zabiera.Wiec nie zyje typowo na
          utrzymaniu meza.O nie.Ma soje pieniadze ktore dobrze inwestuje.I
          powiem,ze ja ja podziwiam.
          Jest spelniona,atrakcyjan,zadbana kobieta z pasjami.Umiejaca dobrze
          prowadzic dom,gotowac.Zawsze pogodna ,serdeczna i szczesliwa.
          Tez chcialabym miec takie zycie jak ona.
          A karierowiczki malo ktore potrafia tak zadbac o dom.Czesto nie
          potrafia nawet ugotowac albo gotuja zle.Czesto maja balagan w
          domu.Czy karierowiczka moze stworzyc taki cieply dom jak nawet
          gotowac nie potrafi .Na nic nie maja czasu.Nie maja czasu dla
          sieie,na przyjemnosci.
          Sa zestresowane a przez to czesto sfrustrowane i wieszja psy na
          innych.
          • wielo-kropek Re: kobieta prowadzaca dom-fajnie 27.09.07, 23:35
            novalijka1 napisała:

            > Kura domowa,ta smieszna nazawa ma troche negatywne znaczenie.Nie
            > wiem w ogole kto to wymyslil.Lepsze byloby okreslenie:konieta
            > pracujaca w domu,pani domu.
            > Otoz bycie kobieta pracujaca w domu moze byc bardzo fajne.
            > Mam przyjaciolke ktora wlasnie jest w domu.Maz pracuje,ma duza
            firme
            > i pieniadze.Mieszkaja w pieknym,duzym domu.Ona ma czas posprzatac
            > mieszkanie,przyrzadzac wysmienite obiady,jedzenie.Ma czas by
            zadbac
            > o siebie,na fitness,kosmetyczke.Zawsze jest bardzo zadbana,ladnie
            > ubrana,nawet w domu.I nie siedzi ciagle w domu.W czasie wolnym
            > wychodzi na spotkania z przyjaciolmi,czyta ksiazki,ma swoje
            pasje.Z
            > mezem wychodzi na imprezy,do kina.Czesto bywam u nichjednym z
            wielu
            > gosci w domu.Potrafi stworzyc przyjemna atmosfere,pyszne jedzenie.
            > Dodam,ze ma swoje pieniadze bo dorabia inwestujac pieniadze,ale to
            > jej niewiele wolnego czasu zabiera.Wiec nie zyje typowo na
            > utrzymaniu meza.O nie.Ma soje pieniadze ktore dobrze inwestuje.I
            > powiem,ze ja ja podziwiam.
            > Jest spelniona,atrakcyjan,zadbana kobieta z pasjami.Umiejaca
            dobrze
            > prowadzic dom,gotowac.Zawsze pogodna ,serdeczna i szczesliwa.
            > Tez chcialabym miec takie zycie jak ona.
            > A karierowiczki malo ktore potrafia tak zadbac o dom.Czesto nie
            > potrafia nawet ugotowac albo gotuja zle.Czesto maja balagan w
            > domu.Czy karierowiczka moze stworzyc taki cieply dom jak nawet
            > gotowac nie potrafi .Na nic nie maja czasu.Nie maja czasu dla
            > sieie,na przyjemnosci.
            > Sa zestresowane a przez to czesto sfrustrowane i wieszja psy na
            > innych.
            Otoz to.Takie wlasnie kury domowe i ja znam. To sa panie a nie kury.
            Kura to raczej karierowiczka jest, tylko oczy ci taka wydlubie jak
            sie ja tak nazwie.
      • friday133 Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 00:13
        Ja się odnoszę do tego, co poniżej. Uznałaś, że szczęśliwsze są
        kobiety, które nie dzielą siebie pomiędzy życie rodzinne i pracę,
        tylko skupiają się na poświęcaniu rodzinie w całości.


        naga_bron napisała:
        > tak czy siak..wydaje mi sie ze tzw "kury domowe" sa jednak
        szczesliwsze od
        > "karierowiczek' (nie uogolniajac..mowie o tym przypadkach ktorych
        znam)..bo
        > kiedy wracaja ze swojej pracy w ktorej nie uczestnicza w wyscigu
        szczurow..moga
        > sie spokojnie poswiecic rodzinie..a czy jest cos piekniejszego niz
        posiadanie
        > rodziny..szczesliwej rodziny..?? nie oszukujmy sie..kazdy pragnie
        milosci..a te
        > n
        > kto twierzdi ze jej wcale nie pragnie..klamie..kazdy6 kto ma serce
        pragnie byc
        > kochany i kochac..tego sie bede trzymac..
        >
        • naga_bron Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 00:17
          poi pierwsze tak..takie jest moje zdanie..

          a po drugie nie wiem czy zauwazyals ze w nawiasie mowie ze NIE UOGULNIAM LECZ
          WYPOWIADAM SIE O LICZNYCH PRZYPADKACH KTORE ZNAM OSOBISCIE
          • friday133 Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 00:22
            No więc, tak właśnie napisałaś. Więc zadałam ci dodatkowe pytania, a
            ty wykręcasz kota ogonem, że mówiłaś o czymś innym.
            Na jakiej podstawie uważasz, że kobiety są szczęśliwsze, zostając w
            domu? Ile znasz takich szczęśliwych? Pewnie część jest zadowolona,
            ale tylko część.
            Wejdź na forum emama i poczytaj: "mam tego dosyć, ciągle to samo,
            dzieci i ich katary, mąż uważa, że nic nie robię, a ja piorę,
            sprzątam i ciasta piekę, a on twierdzi, że nie zarabiam i się lenię,
            buuuuuuu".
            Dzisiaj sporo takich poczytałam wypowiedzi w ramach poszerzania
            sobie perspektywy.
            • naga_bron Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 00:27
              wciaz mnie nie rozumiesz...mowilam o przypadkach takich jakim np jestem
              ja..czyli kiedy kobieta zarowno PRACUJE jak i ma szczesliwy dom..a nie tylko
              samaprace..slowo "kura domowa" nie jest jednoznacznym okreslenie i jkest troche
              naduzywane przez wielu lludzi.
        • monnap Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 17:33
          Byc moze kazdy chce byc kochany, ale nie kosztem niewolniczej pracy
          dla rodziny. Wyobraz sobie, ze jak ja nie ugotuje obiadu, to zrobi
          to moj maz, albo zamowimy na wynos. Naprawde nie jest szczytem
          marzen byc Barbie mojego meza. Obydwoje doceniamy to co osiagnelismy
          w zyciu i wiem, ze pieniadze nie stanowia celu same w sobie ale
          pomagaja w spelnianiu marzen i oczekiwac. Fajnie jest miec prace,
          ktora cieszy, czas dla rodziny i czas na wlasny rozwoj, a gadanie o
          brudnym domu to dla mnie malostkowosc i rzeczy malo istotne. Tematy
          poruszane na formum "emama" - "Co ugotujecie dzisiaj na obiad?" sa
          urzekajace, ale jak dla mnie to pierdoly i moje zycie nie kreci sie
          dookola sprzatania, jedzenia i usmiechania sie do otoczenia. Ty
          chyba za bardzo popadasz w skrajnosci. Najlepiej jest robic to co
          sie w zyciu lubie. Jesli sa kobiety, ktore fascynuje kuchnia,
          prasowanie, zakupy itp. - chwala im za to. Nie nalezy jednak wrzucac
          wszystkich do jednego wora. Takich osobnikow jak ty omijam - nie mam
          sensu przekonywac kogos, ze jest sie szczesliwym w zyciu. Na
          szczescie sami decydujemy o tym jak je przezyjemy i czy bedziemy
          szczesliwi.
      • xtrin Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 07:25
        naga_bron napisała:
        > zapewne zaraz napadna mnie "karierowiczki" i singielki
        > ktore twierdza ze sa same z wyboru..ale pomijajac BAAAARDZO
        > nieliczne przypadki takiego wyboru to jednak wiekszosc
        > singli jest samych nie z wlasnej woli..

        Nie jestem karierowiczką, nie do końca też singlem, nie będę więc napadać :),
        ale śmiem zaprotestować przeciwko temu uproszczeniu.
        U większości - mnie przynajmniej znajomych - singli płci obojga powód "mieszany"
        - nie udało się znaleźć tej Odpowiedniej Osoby (żaden wstyd, tak bywa i tyle),
        więc wybiera się samotność niż Prawie Odpowiednią Osobę. Jak dla mnie wybór
        najrozsądniejszy.
        • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 23:56
          xtrin napisała:

          > - nie udało się znaleźć tej Odpowiedniej Osoby (żaden wstyd, tak
          bywa i tyle),
          > więc wybiera się samotność niż Prawie Odpowiednią Osobę. Jak dla
          mnie wybór
          > najrozsądniejszy.
          Dla karierowiczki po gruzach do celu NIE MA ODPOWIEDNIEJ OSOBY.
          Odpowiednia dla takiej jest jej kariera (wlasciwie to ciagle dazenie
          do sukcesu w niej). Jesli to zrozumiesz, to sie dowiesz dlaczego one
          sa same i beda same. Ja juz pisalem -mnie taka kobieta ktora tylko
          o karierze swojej mysli nigdy zona by moja nie byla. Mysle ze
          wiekszosc mezczyzn mysli podobnie jak ja odnosnie karierowiczek.
          Niech one z kariera slub biora a nie z mezczyznami!
          • karolana Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 17:22
            Ja juz pisalem -mnie taka kobieta ktora tylko
            > o karierze swojej mysli nigdy zona by moja nie byla.

            Myślę, ze zadna "karierowiczka" nawet by się tobą nie zainteresowałam na 5 sekund :)

            Mysle ze
            > wiekszosc mezczyzn mysli podobnie jak ja odnosnie karierowiczek.

            No popatrz, a jak myślę, że jednak nie. I kto ma rację?
            • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 20:18
              karolana napisała:


              > Myślę, ze zadna "karierowiczka" nawet by się tobą nie
              zainteresowałam na 5 seku
              Ulzylo nawet. Chcialbym mocno zeby tak bylo. Lepiej nie tylko dla
              mnie ale i dla nich tez. Karierowiczki do nmie sie laszcza, jak suka
              do wlasiciela czasem.
              • karolana Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 20:29
                Karierowiczki do nmie sie laszcza, jak suka
                > do wlasiciela czasem.

                W to nie uwierzę choćbyś mnie przekonywał przez 10 lat :) Nawet gdyby chodziło o
                dawcę spermy wybrałyby kogoś z lotniejszym umysłem :)W internecie możesz
                wypisywać (zresztą zupełnie bez ładu, składu i ze wszelkimi możliwymi błędami)
                co chcesz, kompensując sobie w ten sposób brak realnych przymiotów ciała, ducha
                i umysłu oraz prawdziwych relacji z ludźmi, zwłaszcza z kobietami. Jednak nie
                oczekuj, że ktoś w to uwierzy.
                • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 22:01
                  karolana napisała:


                  > W to nie uwierzę choćbyś mnie przekonywał przez 10 lat :
                  Nie, ciebie nawet przez sekunde nie chce przekonywac (nie gniewaj
                  sie, nic do ciebie nie mam, nawet lubie cie troszke). Zreszta kazdej
                  innej tez nie. Nie ma takiej potrzeby.
      • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 23:26
        naga_bron napisała:



        > nie oszukujmy sie..kazdy pragnie milosci..a te
        > n
        > kto twierzdi ze jej wcale nie pragnie..klamie..kazdy6 kto ma serce
        pragnie byc
        > kochany i kochac..tego sie bede trzymac..
        >
        No i tak trzymaj naga bron. Zgadzam sie z twoja obserwacja i
        pogladem na zycie. Fajna jestes kobieta, az przytulic ciebie sie
        chce. Zycze ci wspanialej rodziny i duzo ciepla w niej.
        • naga_bron Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 02:16
          :):):):)
    • chicarica Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 07:43
      Ja na przykład siebie w roli kury domowej nie widzę, bo MUSZĘ mieć własny
      dochód, nie lubię się finansowo i życiowo uzależniać od drugiej osoby.
      Nieszczęścia w życiu się zdarzają, niech mąż ma wypadek samochodowy, albo mu
      odbije, jakaś niunia zawróci mu w głowie (wcale nie tak rzadko się to zdarza) i
      co wtedy? Klops. Po iluś tam latach siedzenia w domu nikt mnie do pracy nie
      przyjmie, a z czegoś trzeba żyć.
      Nie chodzi o to że się boję, ja tylko myślę i planuję realistycznie. Za dużo
      widziałam różnych dziwnych sytuacji, żeby układać sobie życie w ten sposób.
    • chicarica Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 07:52
      I jeszcze jedno: czemu od razu "karierowiczka"? "Karierowicz" to dla mnie słowo
      o wyraźnie negatywnym wydźwięku, oznacza kogoś kto pnie się do góry za wszelką
      cenę, używając często nieczystych sposobów. Proponuję raczej: "kobieta domowa"
      vs. "kobieta pracująca".
      Inne przyczyny, dla których nie nadaję się na "kobietę domową":
      - praca kobiet w domu nie jest powszechnie szanowana, oprócz męża (zakładając,
      że znajdzie się ideał, który nie zacznie używać swoich pieniędzy do egzekwowania
      władzy w domu), jest jeszcze teściowa, reszta rodziny, znajomi. Wszyscy oni
      potrafią nieźle dopiec.
      - posiadanie własnego dochodu daje poczucie, że nic się nie MUSI, a z drugą
      osobą jest się dlatego, że się CHCE, a nie dlatego że nie ma innego wyjścia.
      Jakbym była facetem, wolałabym mieć świadomość, że żona jest ze mną, bo chce.
      - własny dochód daje możliwość różnych ruchów, kiedy związek się psuje. Nie
      zakładam że należy się od razu rozwodzić, ale świadomość że mamy taką opcję
      często motywuje partnera do pracy nad związkiem.
      - jak już napisałam, kwestia np. śmierci czy utraty zdrowia przez partnera,
      zostajemy wtedy na lodzie, a nikt nie zatrudni np. czterdziesto- czy
      pięćdziesięciolatki bez doświadczenia zawodowego.
      • karolana Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 17:25
        Proponuję raczej: "kobieta domowa"
        > vs. "kobieta pracująca".

        A ja bym nie używała takich określeń, ponieważ sugerują one, że kobieta "domowa"
        nie pracuje, a przecież wszyscy wiemy, że nie jest to prawdą. Ona pracuje, tylko
        ze w domu.
    • izabellaz1 Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 08:48
      wielo-kropek napisał:

      > Feministki im zarzucaja
      > slabosc,uleglosc mezom (to raczej plus powinien byc a nie minus dla
      > kobiety, ale........ pomijajac)

      Tiaaaa, i co jeszcze???

      > Dlaczego wiekszosc z was nie lubi byc kura
      > domowa, nigdy nia nie bedac wczesniej? Skad wiesz ze bycie kura
      > domowa jest nie dla ciebie?

      Bo po prostu wiem. Siedziałam w córą rok w domu i wystarczyło mi. Mam
      zdecydowanie więcej energii kiedy pracuję. Wracam do domu i mam jeszcze sporo
      energii na zabawę i pracę w domu. Siedzenie w domu mi ją skutecznie odbierało.
      Jeśli zdecyduję się jeszcze kiedyś na drugie dziecko to posiedzę nie dłużej jak
      pół roku.

      Poza tym Kropek. W życiu bywa różnie. Niezależność finansowa na wypadek
      wygaśnięcia uczucia, problemów w związku, odejściu partnera lub chęci odejścia
      samej czy wreszcie - co się zdarza - śmierci partnera pojawia się poważny kłopot
      z utrzymaniem samej siebie i dzieci.
    • miss_a Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 11:03
      Wielokropku,

      nie wiem, skad sie w Twoim otoczeniu wziela taka nadreprezentacja szczesliwych
      kur domowych. Ja taka pelnoetatowa kure domowa to chyba znam tylko jedna,
      wczesniej miala zawod i dwoje nastoletnich dzieci, ale zaszla w ciaze i ma teraz
      dwa maluchy do opieki, maz naklonil ja do rezygnaci z pracy. Jest kobieta
      potwornie sfrustrowana, zaniedbana, wiecznie zirytowana na swoje maluchy
      (wczesniej taka nie byla). Natomiast inne (pracujace!) mamy malych dzieci ktore
      znam wygladaja kwitnaco
      • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 00:08
        miss_a napisała:

        > Wielokropku,
        >
        > nie wiem, skad sie w Twoim otoczeniu wziela taka nadreprezentacja
        szczesliwych
        > kur domowych. Ja taka pelnoetatowa kure domowa to chyba znam tylko
        jedna,
        > wczesniej miala zawod i dwoje nastoletnich dzieci, ale zaszla w
        ciaze i ma tera
        > z
        > dwa maluchy do opieki, maz naklonil ja do rezygnaci z pracy. Jest
        kobieta
        > potwornie sfrustrowana, zaniedbana, wiecznie zirytowana na swoje
        maluchy
        > (wczesniej taka nie byla). Natomiast inne (pracujace!) mamy malych
        dzieci ktore
        > znam wygladaja kwitnaco
    • pinup Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 11:08
      kolejnosc nieprzypadkowa:

      dlatego ze nie chce byc zalezna od humorow kogos, kto mnie utrzymuje.

      dlatego, ze mam hobby, ktore jest moja praca i zwiazane z tym
      ambicje (tak, tak - kobiety tez maja ambicje).

      dlatego, ze nie lubie prac domowych i robie je bo musze cos jesc i
      nie potykac sie o wlasne rzeczy, a nie dlatego, ze sa fascynujace.

      > Kura obecnie domowa tez ma
      > wyksztalcenie, dosc czesto wyzsze.

      i? zdobycie wyzszego wyksztalcenia to zadna sztuka. nawet dla
      przecietnego umyslu.


      > Feministki im zarzucaja slabosc,uleglosc mezom (to raczej plus
      powinien byc a nie minus dla
      > kobiety, ale........ pomijajac)

      masz na mysli chyba plus dla mezczyzny? bo ja nie widze nic
      pociagajacego w uleglosci. ale moze sam poprobuj byc ulegly, to
      zrozumiesz.

      > Nie jest wcale wielka sztuka biec w wyscigu szczorow, jak
      zdecydowana wiekszosc z kobiet to na
      > codzien robi. Wazne jest zeby nie przegrac w zyciu. Mysle ze
      > bardziej wygrana jest srednia kura domowa niz srednia
      karierowiczka.

      moze pozwol kobiecie zdecydowac, co jest dla niej wazne i kiedy jest
      wygrana? wrzucanie nas wszystkich do jednego worka dobitnie swiadczy
      o twoim braku poszanowania dla kobiet z ich zroznicowanymi
      potrzebami, mozliwosciami i intelektami. rozumiesz co to znaczy MIEC
      WYBOR? zuplnie nie rozumiem dlaczego osmieszasz sie wywodami na
      temat tego co dla nich najlepsze. bo niby kiedy ostatnio byles
      kobieta?:)

      > Malo znam kur domowych, ale te ktore znam sa szczesliwe w zyciu,
      > usmiechniete, lubia porozmawiac ze mna i to jakze wolnie.

      statystyka pokazuje, ze do czasu. wlasnie kolejna ze znanych mi
      szczesliwych kur domowych porzucil maz. 32lata, dwoje dzieci, wyzsze
      wyksztalcenie i zero doswiadczenia zawodowego. juz nie jest taka
      usmiechnieta wiesz?

      chyba masz jakis problem z feminizmem wiec ci moze wyjasnie drogi
      wielo-kropku. feminizm dla kobietom PRAWO WYBORU w jaki sposob chca
      zyc. potrafisz zrozumiec jaka to wartosc dla polowy spoleczenstwa,
      ktora go przez wieki nie miala? co cie obchodza feministki i
      karierowiczki? daj im zyc tak jak chca i przestan trzasc portkami ze
      strachu. miej swoja zone - szczesliwa kure domowa, ktora ciebie
      bedzie stawiala na pierwszym planie. jezeli twierdzisz, ze to taka
      radosc dla kobiety, to naprawde nie musisz sie bac, ze feministki
      zburza twoje ognisko domowe. niby dlaczego twoja przeszczesliwa zona
      mialaby pojsc za glosem karierowiczek?
    • modliszka24 Re: kera domowa vs karierowiczka 27.09.07, 14:17
      ja tam chce byc kura domowa bardzo mi sie to podoba
    • xtrin Kura domowa a pieniądze. 27.09.07, 18:59
      Nic do tzw. "kur domowych" nie mam, jeżeli są z tego stanu rzeczy zadowolone to
      świetnie, gratulacje. Ale...
      Wyjątkowo nie podobają mi się pomysły wynagradzania kobiet za pracę w domu, a
      takie się od czasu do czasu pojawiają. Niby z jakiej racji mają one był opłacane
      z podatków całej reszty? To była ich decyzja, niech ponoszę jej konsekwencje.
      Natomiast nie od rzeczy byłoby zapewnienie takim kobietom jak najlepszych
      warunków po ewentualnym rozwodzie. Należy im się spora część majątku męża, bez
      względu na to jak jest on rozpisany.
      • friday133 Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 00:18
        Mnie szlag trafia na sam pomysł wynagradzania kobiet (dodam, że
        chodzi o wynagrodzenia np. z budżetu) za siedzenie w domu, nie
        wiem, czy to nie temat na osobny wątek.

        Bo - jeśli obie osoby w parze pracują i w dodatku mają dzieci, to i
        tak prace domowe kiedyś zrobić muszą. Po godzinach lub w weekend.
        To, że pracują, nie powoduje, że sprząta i gotuje się samo. Po
        prostu musisz więcej tyrać i być lepiej zorganizowanym. Bądź
        zapłacić za to pani gosposi ze swoich ciężko zarobionych pieniędzy.
        Dlatego płacenie z państwowej kasy paniom, które mają cały dzień na
        gotowanie obiadków i w międzyczasie malowanie paznokci uważam za
        pomysł po prostu chory.

        Panie domowe, które uwazają, że ciężko pracują i należy im się za to
        pensja pytam - a myślicie, że w domach, gdzie oboje pracują, kto
        odwala tą samą robotę, której nie ma wcale mniej? Krasnoludki? Nie,
        to oznacza, że inni są dwa razy bardziej wydajni od was.

        Ufff. No to zrobiło mi się lepiej. Wiem, że ten pomysł nie ma szans
        realizacji, ale jako idea mnie pieni.

        Nawiązując do postu xtrin - jasne, niech mężowie im płacą, bo to na
        ich rzecz te panie pracują i to ich wspólna decyzja.
        • wielo-kropek Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 00:27

          > Nawiązując do postu xtrin - jasne, niech mężowie im płacą, bo to
          na
          > ich rzecz te panie pracują.
          Tak, kura domowa nie je. Gotuje tylko i wylacznie dla meza, bo dla
          siebie nigdy. Ona tez nie brudzi. Sprzata jedynie dla meza i tylko
          po nim. Rodzi dzieci tez dla niego. Niech placi dla niej. Ciekawe co
          feministki na ten temat powiedza. To ze mezczyzna powinien placic to
          wiem, ale co jesli go nie bedzie stac, a "jego" kura bedzie w domu
          siedziec, bo do pracy jej sie nie bedzie chcialo wybrac Czy taka on
          ma wygonic do pracy?
          • friday133 Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 00:33
            Znowu się zgadzamy, wielokropku ;)
            Jesli mają problemy finansowe i nie stać go na taki model zycia,
            powinien jej zaproponować, żeby dzieliła z nim koszty utrzymania
            domu, czyli, twoim językiem - wygonić do pracy.
            • wielo-kropek Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 00:42
              friday133 napisała:

              żeby dzieliła z nim koszty utrzymania
              > domu, czyli, twoim językiem - wygonić do pracy.
              Ale takie cos by bylo krzywdzace dla kobiety. Sila do pracy ja
              wysylac. Ty to feministka nie jestes prawdziwa. Kto to widzial tak
              krzywdzic kobiete. Kobieta powinna tez miec prawo do niepracy, nie
              sadzisz?
              • friday133 Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 10:41
                Dlaczego kobieta ma mieć prawo do niepracy? Jeżeli tak oboje
                ustalili i stac ich na to, żeby jedna strona nie pracowała, to tak.
                Wtedy jest to wolny wybór obojga.
                Ale dlaczego kobieta/mężczyzna ma mieć prawo do pasożytowania w
                wypadku, gdy druga strona się na to nie zgadza???
                • wielo-kropek Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 11:34

                  Uwazam ze w sytuacji kiedy pieniedzy brakuje prawo do niepracy
                  powinno nie istniec. W innym ukladzie sprawa wolna i nikt z
                  partnerow nie powinien nalegac zeby isc do pracy by powiekszac
                  budzet. Tak czy inaczej kazdy czlowiek powinien miec jakies zajecie
                  ktore lubi. Mowie o produktywnym zajeciu, nawet hobby.
                  • karolana Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 17:35
                    wielo-kropek napisał:

                    "Ale takie cos by bylo krzywdzace dla kobiety. Sila do pracy ja
                    wysylac. Ty to feministka nie jestes prawdziwa. Kto to widzial tak
                    krzywdzic kobiete. Kobieta powinna tez miec prawo do niepracy, nie
                    sadzisz?"

                    "Ale takie cos by bylo krzywdzace dla kobiety. Sila do pracy ja
                    wysylac. Ty to feministka nie jestes prawdziwa. Kto to widzial tak
                    krzywdzic kobiete. Kobieta powinna tez miec prawo do niepracy, nie
                    sadzisz?"

                    jesteś miszczem :D
              • karolana Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 17:33
                Kobieta powinna tez miec prawo do niepracy, nie
                > sadzisz?

                Ależ przecież MA prawo nie pracować... ma święte prawo :) nikt nikogo do pracy
                nie zmusza, prawda? komuna się skończyła, nie trzeba mieć pieczątki z zakładu
                pracy w papierach :) można dobie po prostu nigdzie nie pracować i cześć :)
          • xtrin Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 19:15
            wielo-kropek napisał:
            > co jesli go nie bedzie stac, a "jego" kura bedzie w domu
            > siedziec, bo do pracy jej sie nie bedzie chcialo wybrac.
            > Czy taka on ma wygonic do pracy?

            Nie on ma ją wygonić, a sama się wygonić powinna. Albo niech głodem przymierają.
            W każdym bądź razie absolutnie nie powinni być opłacani z pieniędzy tych, którym
            jednak się do pracy wybrać zachciało.
            • wielo-kropek Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 20:15

              > W każdym bądź razie absolutnie nie powinni być opłacani z
              pieniędzy tych, który
              > m
              > jednak się do pracy wybrać zachciało.
              A jesli bogatemu zechcialo sie zarobic grube miliony, to powinien je
              dzielic z biednymi czy tylko dla siebie je miec? Dzielic, znaczy
              robic nowe miejsca pracy itp.
              • xtrin Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 20:45
                wielo-kropek napisał:
                > A jesli bogatemu zechcialo sie zarobic grube miliony, to powinien
                > je dzielic z biednymi czy tylko dla siebie je miec? Dzielic, znaczy
                > robic nowe miejsca pracy itp.

                Nie, jeżeli mówimy o płaceniu "kurom domowym" to nie jest to równoważne robieniu
                nowych miejsc pracy, a zwykłemu rozdawaniu pieniędzy.
                • wielo-kropek Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 22:07
                  Nie mozna nazywac tego w ten sposob ze kurze domowej sie placi. Kury
                  domowe ktore ja znam, nie pracuja zawodowo, ale potrafia zarobic na
                  siebie i to nawet dosc duzo. To nie jest tak ze ona oczekuje
                  pieniedzy od meza. Oczywiscie, jesli chca kupic cos "wiekszego",
                  wtedy wieksza kasa jest potrzebna i glownie z zarobkow meza jest
                  brana, choc wydaje mi sie ze ona jest ich wspolna(nie znam
                  rzeczywistosci blizej, bo to nie moj biznes, nie moje pieniadze)
        • xtrin Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 19:22
          friday133 napisała:
          > Nawiązując do postu xtrin - jasne, niech mężowie im płacą,
          > bo to na ich rzecz te panie pracują i to ich wspólna decyzja.

          Jest jeszcze jedna kwestia, o jakiej trzeba tutaj pamiętać - kobieta pozostając
          w domu ułatwia mężczyźnie zarabianie większych pieniędzy. Nie musząc zupełnie
          kłopotać się domem i tak przyziemnymi sprawami jak sprzątanie, gotowanie, pranie
          czy prasowanie, mając wszystko podstawione pod nos jest on w stanie więcej czasu
          i energii poświęcić na pracę zawodową, co powinno przełożyć się na większą kasę.
          Tym samym część tych pieniędzy jakie on zarabia jest wypracowane w jakiś sposób
          przez nią. I te pieniądze jej się należą.
          Inne - NIE!
          • wielo-kropek Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 20:23
            xtrin napisała:

            > friday133 napisała:


            > Tym samym część tych pieniędzy jakie on zarabia jest wypracowane w
            jakiś sposób
            > przez nią. I te pieniądze jej się należą.
            > Inne - NIE!
            Ja uwazam ze wszystkie pieniadze jej sie naleza. Jesli jest zona, to
            powinna korzystac z pieniedzy taksamo jak maz i czuc sie ze one do
            niej naleza nie mniej niz do niego. Sa wspolne i tyle.
            • xtrin Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 20:46
              wielo-kropek napisał:
              > Ja uwazam ze wszystkie pieniadze jej sie naleza. Jesli jest zona, to
              > powinna korzystac z pieniedzy taksamo jak maz i czuc sie ze one do
              > niej naleza nie mniej niz do niego. Sa wspolne i tyle.

              Męża może sobie zabrać nawet wszystkie, jak on jej pozwoli.
              Od państwowego - wara!
              • wielo-kropek Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 22:13
                xtrin napisała:


                > Od państwowego - wara!
                Sluchaj, nie wiem o czym ty mowisz. Kura domowa niejedna poprostu po
                panstwowe nigdy nie pojdzie, bo to sa ochlapy dla niej. Jezeli juz
                mialaby pojsc po nie, to jestem przekonany ze poszlaby najpierw do
                pracy a nie po panstwowe pieniedze. Kury domowe maja swoj honor i to
                wielki, maja tez dosc swoich pieniedzy. Ty pewnie znasz te biedne
                kurczatka. Te wezma panstwowe pieniadze i meza tez, choc nie
                wszystkie wiadomo.
      • wielo-kropek Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 00:20
        Nie martw sie.Przecietna kura domowa dalaby duzo kasy dla
        przecietnej karierowiczki, ale nie jest zainteresowana
        charytatywnoscia. Kura domowa to nie jest kobieta bez kasy. Kobieta
        bez kasy siedzi w 4 scianach firmy. Dosc czesto taka nie ma wlasnego
        domu. A kura domowa zazwyczaj go ma. Pomijam kury domowe bez
        wyksztalcenia i bez pieniedzy. Takie tez sie zdarzaja ale
        na "chwile" bo jak tylko maja okazje zarobic poza domem -to ida do
        pracy i haruja zazwyczaj. Ja mowie o kurach domowych z wyboru i z
        kasa, nie o tych z koniecznosci.
        • pinup Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 10:12
          ciagle nie potrafisz dostrzec drobnego szczegolu - ze ta kura domowa
          to jest moze z kasa, ale MEZA a nie swoja. i jezeli to stawiasz
          wyzej niz wlasna glowa i rekoma zarobiona kase, to wybacz, ale cos u
          ciebie nie tak z wartosciami. bo zeby miec pieniadze, trzeba je
          najpierw zarobic, inaczej jest sie tylko utrzymanka.
          Kura domowa to nie jest kobieta bez kasy? gdzie ty zyjesz czlowieku?
          to raczej kobieta z malymi potrzebami. przejzyj na oczy i odpowiedz
          sobie ilu mezczyzn potrafi zapewnic sobie i rodzinie zycie z taka
          kasa, o ktorej mowisz? niestety kura domowa wiedzie najczesciej
          bardzo przecietny i zmudny zywot. jak mi znajdziesz takiego bogacza,
          co mnie obdaruje nieruchomosciami i nigdy nie zostawi na lodzie, to
          chetnie taka kura zostane. wokolo mnie takich kandydatow niestety
          nie ma.
          • wielo-kropek Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 10:34
            Klasa niestety tylko i wylacznie do danej kobiety nalezy, nie jej
            meza. Pieniadze nie stanowia klasy kobiety, jej
            mentalnosc,zachowanie, spojrzenie na zycie, na drugiego czlowieka
            itd, tak. Zgadzam siez toba, ze kura domowa z musu nie wpisuje sie
            do tej grupy o jakiej ja mowie i taka kura jest zazwyczaj smutna.
            Mowisz mi ze u mnie z wartosciami cos nie tak, ale sama piszesz ze
            chetnie zostaniesz kura domowa bogacza? Toz to niewartosciowe
            mowisz. Czyzbys chciala byc kobieta niewartosciowa? Trudno jest mi
            ciebie zrozumiec. Jedno mowisz drugie myslisz. Nie nadajesz sie na
            kure domowa. Nadajesz sie do kariery, zeby sie tam dowartosciowac.
            Prawie kazda kobieta bogata nie jest wartosciowa, bo malo co
            robi "wartosciowego". Zrozum to, ze dla niektorzych pieniadze same z
            nieba spadaja. Dla wielu sa przekazywane z pokolenia na pokolenie
            (nie pieniadze glownie, lecz wychowanie w nich -nie wiem czy to
            rozumiesz, ale mam nadzieje ze tak). Inni na nie haruja i nigdy
            bogaci nie beda. Nigdy!





            • pinup Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 10:56
              > Zrozum to, ze dla niektorzych pieniadze same z
              nieba spadaja.
              NIEKTORYCH

              > Dla wielu sa przekazywane z pokolenia na pokolenie
              wielu? moze zejdz na ziemie?

              >Inni na nie haruja i nigdy bogaci nie beda. Nigdy!
              niektorzy beda, inni nie beda. kazdy majatek bierze swoj poczatek w
              czyjes ciezkiej pracy. we wrozki i zlote rybki nie wierze w
              przeciwienstwie do ciebie.

              nie masz za grosz szacunku dla ludzi pracy. i tym sie roznimy, bo ja
              zostalam wychowana w kulcie pracy. czlowiek tyle jest wart, ile w
              zyciu zrobil dla siebie i innych. mi nic z nieba nie spadlo i nic
              nie odziedziczylam. musze harowac, zeby zyc tak jak chce. wytlumacz
              mi wiec, bo nie pojmuje, dlaczego moja wartosc jest nizsza niz
              twojej kury domowej?

              > Mowisz mi ze u mnie z wartosciami cos nie tak, ale sama piszesz ze
              > chetnie zostaniesz kura domowa bogacza? Toz to niewartosciowe
              > mowisz. Czyzbys chciala byc kobieta niewartosciowa?

              bardzo chetnie, bo jestem przeciez leniwa jak kazda kobieta (twoje
              slowa). mowie i mysle to samo: kobieta, ktora wydaje pieniadze swoje
              jest bardziej wartosciowa niz ta, ktora wydaje pieniadze zarobione
              przez kogos innego. i odpowiadajac na twoje pytanie: wszystko
              przeciez ma swoja cene, wiec chetnie za luksus wydawania cudzych
              pieniedzy zostane kobieta niewartosciowa, bo to o wiele wygodniejsze
              i przyjemniejsze. no i nie przesadzajmy, ze niewartosciowa - ciagle
              dla kogos bede wartosciowa. na przyklad dla wielo-kropka:)
              • wielo-kropek Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 11:23
                Juz nie poprawiaj mnie tak znowu. Wskoczylo mi "z" do niektorych,
                zdarza sie. Zreszta dla mnie czesto.Alez ja szanuje ludzi pracy.
                Szanuje tez prace kur domowych. Wlasnie tu mowie o kobietach, ktore
                nie musza byc kurami domowymi, a sa. Sa z wyboru. Moglyby przeciez
                wynajac sluzbe, stac je na to. No i nie wyskakuj tak z ta wartoscia
                ludzi pracy. Ta wartosc jest przede wszystkim z koniecznosci.
                Wartosc czlowieka nie zamyka sie glownie w jego pracy, ile zarabia
                itd. Ja przynajmniej nie oceniam ludzi pod wzgledem tylko i
                wylacznie kasy. Na wartosc czlowieka sklada sie wiele innych
                czynnikow. Twojej wartosci nie bede osadzal. Osadz ja sama. Mowisz
                ze czlowiek jest tyle wart ile w zyciu zrobil dla siebie i
                innych.Ogolnie sie zgadzam z tym. Otoz wiele osob bogatych nie
                zajmujacych sie zbytnio praca, zrobilo duzo wiecej dla siebie i
                innych niz ciezko harujacy szarak. Ja inaczej te sprawy widze. Jak
                czlowiek potrafil wykorzystac swoje mozliwosci, na ile je
                wykorzystal i jak - to stanowi jego glowna wartosc. Jak w Biblii -
                dla niektorych jest malo dane, malo tez sie od nich wymaga.



                • pinup Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 11:39
                  > Wartosc czlowieka nie zamyka sie glownie w jego pracy, ile zarabia
                  > itd. Ja przynajmniej nie oceniam ludzi pod wzgledem tylko i
                  > wylacznie kasy.

                  oczywiescie, ze nie. ale rozmawiamy tutaj akurat o tym aspekcie.

                  >Otoz wiele osob bogatych nie
                  > zajmujacych sie zbytnio praca, zrobilo duzo wiecej dla siebie i
                  > innych niz ciezko harujacy szarak. Jak czlowiek potrafil
                  >wykorzystac swoje mozliwosci, na ile je wykorzystal i jak - to
                  >stanowi jego glowna wartosc.

                  zrobil wiecej to znaczy ile?
                  czy milioner, ktory oddal jeden milion z 10 zrobil wiecej niz
                  harujacy szarak, ktory oddal 100zl z 1000? wedlug mnie nie.
                  czy ktos, kto dorabia sie wszystkiego sam i od czasu do czasu w
                  wolnej chwili poswieca swoj czas i pieniadze, zeby pomoc innym robi
                  mniej niz milioner z odziedziczonym majatkiem, ktorego jedynym
                  zajeciem jest wydawanie pieniedzy na siebie i przy okazji innych?
                  tez nie.

                  szanuje tych, ktorzy maja majatki i wspieraja innych, ale to dla
                  mnie zadne poswiecenie. oddaja naprawde niewielka czesc swojego
                  bogactwa i to czesto z malo szlachetnych pobudek. nie sztuka oddac
                  polowe tortu. sztuka jest oddac pol ostatniej kromki chleba.
                  • wielo-kropek Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 12:17
                    Wiesz, liczy sie zawsze realny wklad. Milion jest zawsze milionem i
                    nie mozna go zrownac ze 100 zl. Ogolnie przyznaje ci racje, ze nie
                    jest wielkim czyms dla bogatego rzucic ochlapy (dla biednego
                    oczywiscie nie sa to ochlapy)Pisalem zreszta o tym,komu duzo dane,
                    duzo jest wymagane. Ale popatrz na te druda strone, tych biednych.
                    Oni tez glownie dbaja o siebie i dac komukolwiek grosz(biedniejszemu
                    od siebie) jest im trudno. Nie chce osadzac ani jednych ani drugich.
                    To sprawa osobista ludzi. Nie mam nic do bogatych, to nie jest ich
                    wina ze czasem maja duzo pieniedzy. Nie lubie bogatych jesli ciagle
                    im malo. Podobnie zreszta nie lubie szarakow ktorym ciagle malo
                    (stad tez i nie lubie karierowiczek, bo one do tej grupy sie
                    wpisuja). Nie lubie bogatych jesli trwonia pieniadze na cele glownie
                    rozkoszy i zbytku pelnego. Lubie ludzi madrych.

                    > > Wartosc czlowieka nie zamyka sie glownie w jego pracy, ile
                    zarabia
                    > > itd. Ja przynajmniej nie oceniam ludzi pod wzgledem tylko i
                    > > wylacznie kasy.
                    >
                    > oczywiescie, ze nie. ale rozmawiamy tutaj akurat o tym aspekcie.
                    >
                    > >Otoz wiele osob bogatych nie
                    > > zajmujacych sie zbytnio praca, zrobilo duzo wiecej dla siebie i
                    > > innych niz ciezko harujacy szarak. Jak czlowiek potrafil
                    > >wykorzystac swoje mozliwosci, na ile je wykorzystal i jak - to
                    > >stanowi jego glowna wartosc.
                    >
                    > zrobil wiecej to znaczy ile?
                    > czy milioner, ktory oddal jeden milion z 10 zrobil wiecej niz
                    > harujacy szarak, ktory oddal 100zl z 1000? wedlug mnie nie.
                    > czy ktos, kto dorabia sie wszystkiego sam i od czasu do czasu w
                    > wolnej chwili poswieca swoj czas i pieniadze, zeby pomoc innym
                    robi
                    > mniej niz milioner z odziedziczonym majatkiem, ktorego jedynym
                    > zajeciem jest wydawanie pieniedzy na siebie i przy okazji innych?
                    > tez nie.
                    >
                    > szanuje tych, ktorzy maja majatki i wspieraja innych, ale to dla
                    > mnie zadne poswiecenie. oddaja naprawde niewielka czesc swojego
                    > bogactwa i to czesto z malo szlachetnych pobudek. nie sztuka oddac
                    > polowe tortu. sztuka jest oddac pol ostatniej kromki chleba.
                    • pinup Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 12:34
                      to musi ci sie zyc ciezko nie lubiac siebie:)))

                      > (stad tez i nie lubie karierowiczek, bo one do tej grupy sie
                      > wpisuja)

                      nie wiem co rozumiesz w takim razie pod pojeciem karierowiczki.
                      ludzie, a szczegolnie kobiety, dla ktorych kasa jest wszystkim to
                      naprawde nieliczne wyjatki. wiekszosc pracuje, jak sam twierdzisz,
                      bo musi. a we wspolczesnym swiecie - szczegolnie w polskich
                      warunkach, gdzie kroluje nepotyzm i brak kompetencji - trzeba sie
                      niezle napocic, zeby dobrze zarabiac i miec stabilna sytuacje. i nie
                      mam tu na mysli pogoni do upadlego za majatkiem. przecietne zarobki
                      i przecietne wydatki w polsce to jakas pomylka. jezeli podejmujesz
                      prace, to chcesz spedzac 8h dziennie tam, gdzie to ma sens. a to
                      NIEKTORYM spada z nieba. inni szukaja w pocie czola, bo nikt nie
                      idzie do pracy po to, zeby sie przez 30lat meczyc. wiec nie dziw sie
                      kobietom, ze sa karierowiczkami, bo nie o to chodzi, zeby przez caly
                      dzien byc popychadlem, a na koniec miesiaca dostac 1000zl.
                    • karolana Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 17:44
                      > Ale popatrz na te druda strone, tych biednych.
                      > Oni tez glownie dbaja o siebie i dac komukolwiek grosz(biedniejszemu
                      > od siebie) jest im trudno.

                      Kiedyś zbierałam w PCK pieniądze na dzieci z jakimiś tam chorobami. Zauważyłam,
                      że najwięcej i najchętniej dawali ludzie starsi oraz młodzież, czyli ci, którzy
                      mają najmniej pieniędzy. Najmniej panowie w garniturach i drogich samochodach,
                      którzy najczęściej mnie opieprzali, że na nierobów nie będą dawać. hmmm
          • monnap Re: Kura domowa a pieniądze. 28.09.07, 17:47
            Ty nadal nic nie rozumiesz...
            Nie uszczesliwiaj innych na sile.
    • crazyrabbit Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 01:06
      Dlaczego?

      Bo gdybym była kurą domową , to po rozwodzie wbijałabym zęby w
      ścianę. A tak - radzę sobie nieźle , dziecku nic nie brakuje , exa
      szlag trafia że nie żebrzę pod kościołem.

      I może dlatego , że tak zostałam wychowana. Kobiety w mojej rodzinie
      pracują. Moja mama o kurach domowych mówiła "baba-leń" i miała
      rację. Sama , będąc juz na emeryturze , pracuje na pół etatu.
      Znam kilka takich "bab" i podpisuje się obiema rąsiami - lenie! Na
      kawke i serialiki maja czas , zero ambicji i pasji.

      To tyle na ten temat.
      • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 01:15
        Sprawa lenistwa dotyczy nie tylko kur, ale raczej wszystkich kobiet.
        Wszystkich, czyli niektorych z was i mam na uwadze tu wszystkie
        zawody. Duzo leniwych kobiet pracuje bo musi. Podobnie zreszta jest
        z facetami jesli nie dokladnie taksamo.Zgodze sie jednak z tym, ze
        tendencja kury domowej jest dosc czesto oparta czy poparta wlasnie
        lenistwem kobiety (ogolnie).
        • pinup Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 10:19
          chlopie boki z ciebie zrywac normalnie. zakladasz watek ku chwale
          kur domowych, a potem piszesz, ze to lenie. dobre:)
          • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 10:41
            Przeczytaj dokladniej co ja napisalem. Napisalem ze lenistwo dotyczy
            kobiet na kazdej plaszczyznie, w kazdym zawodzie, w tym tez sie
            mieszcza i kury domowe.Nie kazda kura domowa jest pracowita. Sa
            leniwe niektore i to mocno. Tak wiec nie przeinaczaj moich
            wypowiedzi.A boki se zrywaj. Ladniej bedziesz wygladac jak sie
            wysmiejesz do maksa.
            • pinup Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 11:08

              cytujac twoja poprzednia wypowiedz: "tendencja kury domowej jest
              DOSC CZESTO oparta czy poparta wlasnie lenistwem kobiety (OGOLNIE)"

              no dla mnie jasno wynika, ze kobiety sa ogolnie leniwe, a kury
              domowe w wiekszosci zostaja kurami, bo sa leniwe.
              • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 11:29
                Mialem na mysli przede wszystkim kury domowe te, gdzie z forsa w
                domu najlepiej nie jest, a one wola siedziec w domu. Wniosek prosty -
                leniwe sa raczej, ale to mala grupa ich. No i nie dokladaj do moich
                slow ze kobiety sa ogolnie leniwe. To byloby nieprawda. Uwazam ze
                obecnie duzo kobiet pracuje zaduzo. To sa pszczolki pracowite. A to
                ze pazerne na kase to juz inna sprawa. Zreszta, pszczoly na miod czy
                nektar tez sa.
                • pinup Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 11:47
                  > Mialem na mysli przede wszystkim kury domowe te, gdzie z forsa w
                  > domu najlepiej nie jest, a one wola siedziec w domu. Wniosek
                  > prosty - leniwe sa raczej, ale to mala grupa ich.

                  ach, czyli bogactwo usprawiedliwia lenistwo? szlachetna jest bogata
                  kura domowa, a biedna jest poprostu leniwa? przeczytaj post, ktorym
                  rozpoczales watek, to zobaczysz ile razy juz sam sobie zaprzeczyles.

                  >No i nie dokladaj do moich slow ze kobiety sa ogolnie leniwe.Uwazam
                  >ze obecnie duzo kobiet pracuje zaduzo. To sa pszczolki pracowite.

                  cytujac twoj inny post "Duzo leniwych kobiet pracuje bo musi." hmmm,
                  chyba sie pogubilam.
                  • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 12:28
                    Bogata kura domowa leniwa nie jest. Gdyby byla leniwa to wynajelaby
                    sobie sluzbe. Niejedna bogata wlasnie jest leniwa. Nie pracuje i ma
                    sluzbe w domu. Kura domowa biedna niestety takiego wyboru nie ma. Na
                    zadna sluzbe jej nie stac. Dosc czesto zamiast pracowwac bo kasy
                    brakuje, ona wybiera siedzenie w domu. Dlaczego? Pewnie z lenistwa,
                    bo w domu mniej pracy niz w pracy zazwyczaj. Widzisz tu roznice
                    pomiedzy jedna a druga. Jedna z chceci (wyboru) a druga z musu nia
                    jest.Tak, duzo leniwych kobiet pracuje bo musi. To nie jest zadna
                    nowosc. Gdyby nie musialy nie pracowalyby napewno (duzo by takich
                    bylo, co nie znaczy ze wszystkie) Zreszta ty sama powiedzialas ze
                    siedzialabys jako kura, gdyby ci ktos kasy duzo pokazal i do pracy
                    bys nie chodzila jak teraz..



                    • pinup Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 12:46
                      > Bogata kura domowa leniwa nie jest. Gdyby byla leniwa to
                      > wynajelaby sobie sluzbe
                      > Kura domowa biedna niestety takiego wyboru nie ma. ona wybiera
                      > siedzenie w domu. Dlaczego? Pewnie z lenistwa, bo w domu mniej
                      > pracy niz w pracy zazwyczaj

                      jesuuuu co ty za bzdury wypisujesz. ta sama praca jest lenistwem
                      biednej kury domowej i pracowitoscia bogatej?? to sa TE SAME
                      czynnosci czlowieku, a do tego biedna musi sie jeszcze niezle
                      natrudzic, zeby na wszystko kasy starczylo.
                      nie stwarzaj podwojnych standardow dla oceny bogatych i biednych, bo
                      to juz kiedys bylo. zreszta od tego o krok do niewolnictwa. bogactwo
                      nikogo nie czyni lepszym czlowiekiem, a bieda nie dodaje nadludzkich
                      sil. ale widze tobie pieniazki przslaniaja rzeczywistosc, choc
                      zarzucasz to innym.
                      • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 13:04
                        Dalej nie rozumiesz. Tak, czynnosci te same, to prawda. Wytlumacze
                        ci raz jezcze. Widzisz, jesli np. bogaty pracuje to NAPEWNO leniwy
                        nie jest. Jesli biedny pracuje to oznacza ze leniwy nie jest, ale
                        istnieje prawdopodobienstwo ze BYC MOZE jest leniwy. Biedny niejeden
                        pracuje tylko i wylacznie dlatego ze musi. Inaczej gdyby nie musial
                        (jak np. niejeden bogaty nie musi) to by nie pracowal. Stad biedny
                        pracujacy moze byc czasem leniwy. Podobnie to sie ma do kur.Narazie.
                        • stokrotka000 Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 13:22
                          Jest cos w tym ze czasy wspolczesne, a dokladniej kapitalizm nie
                          sprzyjaja byciu kura domowa...nie sprzyjaja malzenstwom, zyciu
                          rodzinnemu, gdyz nie jest ono teraz wartoscia...wartoscia staje sie
                          kariera pieniadze piekny dom, sielanka rodzinna...ale wszystko
                          jakies spaczone zdeformowane, ludzie oddalaja sie od siebie zyja
                          razem ale obok siebie skupiajac sie aby miec zarabiac sprostac
                          zyciowym wspolczesnym wymaganiom...mijaja sie w domu...
                          • jasmina_tdi bycie kura domowa jest po prostu nudne 28.09.07, 16:14
                            Ile mozna gapic sie w cztery sciany, wmawiajac sobie, ze zmywanie
                            garnkow, kurs szycia i haftowania, czy tez lekcje jezyka obcego dwa
                            razy na tydzien, to "okno na swiat" i "upragniona przestrzen"? Gdyby
                            jeszcze, bedąc kurą domową, faktycznie mozna było oddawac się hobby,
                            czy nauce, to pól biedy. Ale ile razy mozna przeleciec dom szczotką
                            i czuć cos więcej, niż tylko jałowość ogłupiającego zajęcia? Na
                            dodatek, siedzac w domu trzeba to robić CIĄGLE, zeby nikt sie nie
                            przywalił, ze siedzi sie w chacie i jest syf. Ile mozna wygladzac
                            fałdki na kolderkach i podlewać kwiatki? I to w samotnosci lub, w
                            lepszym przypadku, w towarzystwie kota?

                            Podobno spora część kur domowych to alkoholiczki. I trudno sie
                            dziwic. Tez bym wolala zachlać się na amen, niz tkwić w takim
                            półotwartym więzieniu.

                            • monnap Re: bycie kura domowa jest po prostu nudne 28.09.07, 18:05
                              Co ty za glupoty opowiadasz?? Rodzina jest nadal wartoscia, ale nie
                              jedyna. Nalezy cieszyc sie z zycia i wlasnych osiagniec. Uwazasz, ze
                              gdy urodzisz dzieci to reszte swojego zycia powinnas poswiecic tylko
                              ich wychowaniu? Myslisz czasem o swoich wlasnych potrzebach?
                              Niezaklada sie rodziny po to zeby sie nia umartwiac do konca zycia i
                              przekonywac ze to jedyna sluszna droga.
                              • jasmina_tdi Re: bycie kura domowa jest po prostu nudne 28.09.07, 19:03
                                Myślę głównie o wlasnych potrzebach. Stąd ten post.

                                monnap napisała:

                                > Myslisz czasem o swoich wlasnych potrzebach?
                                > Niezaklada sie rodziny po to zeby sie nia umartwiac do konca zycia
                                i
                                > przekonywac ze to jedyna sluszna droga.
                            • wielo-kropek Re: bycie kura domowa jest po prostu nudne 28.09.07, 20:35
                              Alez gary nie zmywa sie ciagle. A co robi wiekszosc z was w pracy?
                              Tez siedzi w tych samych scianach i wykonuje jak maszyna te same
                              czynnosci. Przyznaj sie ze tak jest. W sklepie np. kasjerka
                              przerzuca ten sam towar (nie swoj zreszta) i co? Ale PIENIADZE
                              zmieniaja samopoczucie. Do tego zadna przyznac sie nie chce. Ciagle
                              jest ich malo, stad i zaganiana jedna z druga jest. Zaganiana za
                              pieniedzmi, ale kazda zaganiana ma swoje wytlumaczenie, ze musi,
                              ze , ze.......Rodzina nie jest wazna. Pieniadze wazniejsze. Ot i
                              rzeczywistosc obecna wiekszosci z was.
                              • karolana Re: bycie kura domowa jest po prostu nudne 28.09.07, 20:48
                                Ale PIENIADZE
                                > zmieniaja samopoczucie. Do tego zadna przyznac sie nie chce.

                                Error :) Właśnie że się przyznajemy, że dobrze nam z własnoręcznie zarobionymi
                                pieniędzmi :) Bardzo nam dobrze ze świadomością, że potrafimy same się utrzymać.

                                Rodzina nie jest wazna. Pieniadze wazniejsze. Ot i
                                > rzeczywistosc obecna wiekszosci z was.

                                Fajnie piszesz, a jak piszesz Ot i coś tam, to aż płaczę ze śmiechu, bo po "i"
                                jest coraz bzdurniejsza bzdura :) Nie znasz rzeczywistości większości z nas, co
                                więcej nie znasz rzeczywistości ŻADNEJ z nas, więc bądź łaskaw przestać pieprzyć
                                i ustawiać sam siebie na piedestale.
                                • wielo-kropek Re: bycie kura domowa jest po prostu nudne 28.09.07, 20:52
                                  karolana napisała:

                                  Nie znasz rzeczywistości większości z nas, co
                                  > więcej nie znasz rzeczywistości ŻADNEJ z nas, więc bądź łaskaw
                                  przestać pieprzy
                                  > ć
                                  > i ustawiać sam siebie na piedestale.
                                  Oczywiscie ze nie znam, ale sie dowiaduje troche o was. Ty tez nie
                                  znasz rrzeczywistosci wielu kur domowych, pomimo to wypowiadasz sie
                                  na ich temat, ze nudza sie, ze zamkniete w 4 scianach, ze tylko przy
                                  garach stoja itd..
                                  • karolana Re: bycie kura domowa jest po prostu nudne 28.09.07, 21:08
                                    y tez nie
                                    > znasz rrzeczywistosci wielu kur domowych, pomimo to wypowiadasz sie
                                    > na ich temat, ze nudza sie, ze zamkniete w 4 scianach, ze tylko przy
                                    > garach stoja itd..

                                    A pokaż mi paluszkiem GDZIE ja to napisałam :)
                                    A poza tym nadal czekam na odpowiedź na moje pytanie, o wielki historyku, znawco
                                    dziejów ludzkości :)
                              • xtrin Re: bycie kura domowa jest po prostu nudne 28.09.07, 20:48
                                wielo-kropek napisał:
                                > Ot i rzeczywistosc obecna wiekszosci z was.

                                Może Twoja.
                                Dla mnie pieniądze są ważne, wręcz najważniejsze, ale tylko do pewnego poziomu,
                                na którym wystarczają na w miarę godne przeżycie. Później gwałtownie tracą na
                                znaczeniu.
                    • monnap Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 17:54
                      Idz sie wyspij chlopie bo juz sie niezle zaplatales i ciezko sie
                      czyta.
    • karolana Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 16:55
      Feministki im zarzucaja
      > slabosc,uleglosc mezom (to raczej plus powinien byc a nie minus dla
      > kobiety, ale........ pomijajac)

      Przepraszam uprzejmie, a DLA KOGO plus? Bo raczej słabość i uległość nie jest w
      interesie osoby słabej i uległej :)
      • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 20:39
        Plus dla kury domowej. To ze feministka uwaza ja (kure) za slaba i
        ulegla, wcale nie oznacza ze ona taka jest.

        • karolana Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 20:43
          > Plus dla kury domowej. To ze feministka uwaza ja (kure) za slaba i
          > ulegla, wcale nie oznacza ze ona taka jest.

          Ale ty nie to napisałeś, kochanie ;P
          Napisałeś, że plusem dla kobiety jest jeśli jest słaba i uległa wobec męża, a
          nie, że jeśli feministka jej to zarzuca to niekoniecznie jest prawdą. Plączesz
          sie w zeznaniach myszko, bredzisz czyli :D
          • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 20:58
            Nawet biorac ten drugi wariant to tez uznaje go za plus dla kobiety.
            Uwazam ze partnerzy dla dobrego wspolzycia powinni byc ulegli wobec
            siebie a nie z duma unosic sie. Ja jestem ulegly zonie. Posluszny
            tez jak trzeba. Najnormalniejsze dla mnie to jest. Ona tez taka
            jest, stad tez i nie mamy problemow ze soba czy nieporozumien.
            Dziwi mnie to ze tak podstawowej sprawy nie wchlaniasz. Zarzucas
            cos, czego ja nie rozumiem. Jestem inny widocznie. Zyje/zyjemy tez
            inaczej.
            • karolana Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 21:10
              > Nawet biorac ten drugi wariant to tez uznaje go za plus dla kobiety.
              > Uwazam ze partnerzy dla dobrego wspolzycia powinni byc ulegli wobec
              > siebie a nie z duma unosic sie. Ja jestem ulegly zonie. Posluszny
              > tez jak trzeba. Najnormalniejsze dla mnie to jest. Ona tez taka
              > jest, stad tez i nie mamy problemow ze soba czy nieporozumien.
              > Dziwi mnie to ze tak podstawowej sprawy nie wchlaniasz. Zarzucas
              > cos, czego ja nie rozumiem. Jestem inny widocznie. Zyje/zyjemy tez
              > inaczej.

              Pisałeś SŁABA i ULEGŁA, niuniek :)
              • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 22:33
                W oczach feministek slaba, nie moich. Tak pisalem tak.
    • karolana Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 18:03
      Se poczytałam, się pośmiałam, a teraz ad rem
      Mogę powiedzieć, że "kurą domową" jestem przez 4 miesiące w roku,
      był też moment, kiedy z konieczności siedziałam w domu przez ponad pół roku...
      nie wytrzymałam i poszłam do pracy o miesiąc wcześniej niż powinnam...
      Siedzenie w domu ogłupia. Na początku jest fajnie, można się wyspać, można
      siedzieć w wannie godzinę, można codziennie chodzić na fitness, itd. Po miesiącu
      człowieka zaczyna nosić. Brakuje kontaktu z ludźmi, brakuje wyjścia z domu.
      Bardzo lubię gotować, uwielbiam piec, mam całą półkę z książkami kucharskimi.
      Nienawidzę natomiast sprzątania. Będąc w domu nie mam wymówki, że nie mogłam
      posprzątać, bo byłam zbyt zmęczona albo nie zdążyłam. To takie powody czysto
      emocjonalne przeciwko mojemu "kurzeniu" w domu. Pragmatycznie - gdybym nie
      pracowała zawodowo, byłabym w bardzo ciężkiej sytuacji. Mój ex przez wiele
      miesięcy miał problemy ze znalezieniem sensownej pracy, bywało, że zarabiał
      400-500 zł miesięcznie. Musiałabym zostawić człowieka, którego kochałam i
      poszukać... sponsora? Obecnie, po rozwodzie, muszę sobie radzić sama. I radzę
      sobie doskonale, co jest dla mnie powodem do dumy, ponieważ znam ludzi po
      przejściach podobnych do moich (nie chodzi w tym momencie o rozwód), którzy
      wegetują sobie na rencie wynoszącej 600-700 zł. Ja sama się utrzymuję, robię
      doktorat za granicą, za miesiąc kupuję swój pierwszy samochód. Gdybym postawiła
      na pracę w domu, teraz nie miałabym nic.
      • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 20:49
        Alez ja ciebie doskonale rozumiem. Ty kura domowa byc nie mozesz bo
        sytuacja ci na takie cos nie pozwala. Zeby byc kura domowa trzeba
        przede wszystkim miec zaplecze finanasowe i to dobre. Rozumiem ze w
        domu sie nudzisz. Wiekszosc ludzi ktorzy traca prace nie wiedza co
        robic, maja nadmiar czasu. Czas trzeba planowac, urozmaicac,
        dopasowywac do siebie. W pracy niestety wiekszosc dopasowuje sie do
        czasu (robi godziny i tyle) I tu jest problem. Po stracie pracy,
        powstaje "proznia" czasowa. Czyms ja trzeba wypelnic. Wiekszosc chce
        znowu tymsamym, czyli kolejna, inna, podobna praca. Zreszta
        wiekszosc musi to robic, bo zyc trzeba, chleb kosztuje. Ale sa kury
        ktore w domu sie nie nudza. Maja przyjaciol, maja czas dla nich i
        inne zajecia tez maja. Gotuja tez wtedy kiedy chca. Nic nie musza
        robic, ale zawsze cos maja do roboty. No, dokladniej by bylo -zawsze
        czyms sie zajmuja. Czyzms co lubia. Sa szczesliwe. Mezowie je
        kochaja. Naprawde kochaja, wiem o tym, nie klamie.
        • xtrin Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 20:56
          Absurdalnie uogólniasz.
          Nie każda kura domowa ma odpowiednie zabezpieczenie finansowe.
          Nie każda kura domowa w domu się nie nudzi. Są takie co się nudzą, są też takie,
          co nie mają czasu na nic poza gotowaniem, praniem i sprzątaniem.
          Nie każdą kurę domową mąż kocha.

          Wreszcie nie każda kura domowa jest szczęśliwa. I nie każda "karierowiczka"
          nieszczęśliwa.
          • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 21:00
            xtrin napisała:

            > Absurdalnie uogólniasz.
            > Nie każda kura domowa ma odpowiednie zabezpieczenie finansowe.
            > Nie każda kura domowa w domu się nie nudzi. Są takie co się nudzą,
            są też takie
            > ,
            > co nie mają czasu na nic poza gotowaniem, praniem i sprzątaniem.
            > Nie każdą kurę domową mąż kocha.
            >
            > Wreszcie nie każda kura domowa jest szczęśliwa. I nie
            każda "karierowiczka"
            > nieszczęśliwa.
            Prawde napisalas. Zgadzam sie z toba.
        • karolana Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 21:06
          Ale sa kury
          > ktore w domu sie nie nudza. Maja przyjaciol, maja czas dla nich i
          > inne zajecia tez maja. Gotuja tez wtedy kiedy chca. Nic nie musza
          > robic, ale zawsze cos maja do roboty. No, dokladniej by bylo -zawsze
          > czyms sie zajmuja. Czyzms co lubia. Sa szczesliwe. Mezowie je
          > kochaja. Naprawde kochaja, wiem o tym, nie klamie.

          Czy kłamiesz, to nie wiem, być może jakiś odsetek tych luksusowych pań domu
          faktycznie jest kochanych przez swoich mężów. I ci mężowie nawet jak się pieprzą
          z małolatami, szczerze kochają swoje kobiety domowe.
          Jeśli te panie mają przyjaciół, to pewnie w gronie podobnych im pań, bo z innymi
          to raczej nie spotkają się w godzinach pracy przeciętnego człowieka.
          Wiesz w czym problem? Nawet nie w tym, że wciąż sam sobie zaprzeczasz, ale w
          tym, że dla ciebie ideałem kobiety jest właśnie taka luksusowa pani domu.
          Niestety, nie ma ich wiele, a te, które są też nie wszystkie mają tak szczęśliwe
          życie jak ty chcesz widzieć. Podałeś przykłady kobiet, które miały cholerne
          szczęście posiadania własnych pieniędzy bez konieczności pracy zawodowej, wiec
          to nie są typowe kury domowe, ponieważ typowa kura domowa NIE POSIADA własnych
          pieniędzy (czyt. nie pochodzących od męża) i jest od męża CAŁKOWICIE zależna .
          Znasz powiedzenie, że władza deprawuje? Osoba utrzymująca rodzinę ma władzę. I
          jest bardzo prawdopodobne, że prędzej czy później skorzysta z tej władzy aby
          przeforsować swoje pomysły, przywileje, itp. Jeśli w związku partnerskim któreś
          zgadza się na widzimisię drugiej strony, robi to albo z rozsądku, albo z
          miłości. W związku z kurą domową, kura robi to także z wyrachowania lub strachu.
          przed utratą źródła utrzymania. Gdybym uległa komuś ze strachy lub wyrachowania,
          czułabym do siebie obrzydzenie. Nie twierdzę, że we wszystkich związkach tak się
          dzieje, oczywiście są wspaniali mężczyźni, wierni, uczciwi, pełni szacunku, itd.
          Ale znacznie częściej zdarzają się jednak tacy, którym w pewnym momencie odwala.
          Najgorsze, ze nijak nie można tego przewidzieć. I jeśli kobieta nie jest
          potulnym i usłużnym stowrzonkiem, które nie dostrzega, że traktuje się ją jak
          niepełnosprytną, może być OK. Ale jeśli kobieta ma jakiekolwiek własne ambicje,
          choć odrobinę zdrowego egoizmu, taki związek się posypie, a ona zostanie z
          niczym. Czy naprawdę, będąc kobietą, ryzykowałbyś w ten sposób? Nie kobietą
          luksusową, która ma własne dochody i nie pracuje zawodowo, bo może sobie na to
          pozwolić, ale taką normalną Kowalską utrzymywaną z dziećmi przez męża... Tak
          uczciwie - zostałbyś kurą domową? Podjąłbyś takie ryzyko?
          • wielo-kropek Re: kera domowa vs karierowiczka 28.09.07, 22:31
            Nie wiem dlaczego mowisz ze mezowie kur pieprza sie z malolatami.
            Pieprzenie sie na boku zalezy od faceta. Twoj, byc moze karierowicz
            czy dorobkiewicz tez z powodzeniem moze to robic. To typ faceta, czy
            charakter, i zona tu nie ma zbytnio wplywy (jest kura czy nie, to
            nic nie zmienia) Podobnie ma sie to tez do kobiet. Kura rownie
            dobrze moze zdradzac jak kazda inna. Pytanie dalas ciezkie dla mnie.
            Lubie ogolnie kuchnie. Nie lubie zeby ktos sprzatal po mnie itd.
            Prasowac nie prasuje, nie lubie tego (prasuja w pralni zazwyczaj)
            Nie mam zbytnio duzo zajecia w domu.Moje zycie nie jest tak ulozeone
            zeby spedzac duzo czasu w domu. Gdybym potrafil, a raczej chcial i
            polubil bardziej dom, znaczy sie znalazl zajecie, hobby domowe itd.
            wtedy moglbym byc kura domowa, ale nie zasiedziala. Tego nie zrobie
            bo nie umiem tak zyc.Czas od czasu potrafie zone "wygonic" z kuchni
            i cos samemu zrobic. Zona tez kucharzy kiedy ma na to ochote
            (ogolnie staram sie jesc w domu, restauracji na ogol nie lubie)
            Oczywiscie, juz pisalem zreszta, bycie kura domowa powinno wyplywac
            wolnie, z wyboru. Nie kazda kobieta chce nia byc. Nawet te ktore
            maja duzo pieniedzy tez nie chca nia byc, co doskonale rozumiem, o
            czym zreszta juz pisalem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka