jace_k00
26.09.07, 10:44
czytałem wypowiedzi pań na temat feminizmu i stwierdziłyście, ze feminizm to
także walka ze stereotypowym myśleniem, co komu wypada a co nie, ze względu na
płeć. może to i racja, tylko od razu nasuwa mi sie pytanie:
- czy jeżeli "wzburzona" kobieta uderzy faceta, to ten powinien jej oddać?
(wiadomo, że nikogo nie powinno się bić, ale teoria teorią a praktyka
praktyką, wcale nie rzadko można zauważyć scenkę, gdzie kobieta wali z liścia
faceta bo ten coś tam, tylko pytanie czy w imię równouprawnienia on powinien
jej oddać)
- albo sytuacja z przepuszczaniem w drzwiach, czy w imię równouprawnienia nie
powinna obowiązywać zasada kto pierwszy otworzył ten pierwszy przechodzi?
- ustąpienie miejsca (kto pierwszy usiadł...), podanie płaszcza, niesienie
zakupów (kto kupił ten...) itp..., nie chce mi się wszystkie wymieniać, ale
takich sytuacji jest sporo.
Czy zatem skoro walczymy ze stereotypowym myśleniem i z tym co komu wypada a
co nie, takie zachowania powinny stać sie normą?
Czy to może chodzi tylko o "wypadanie" typu: kobieta która sypia z wieloma
facetami jest "wyzwolona", kobieta która robi karierę jest silna, kobieta
która nie ma dzieci "wie czego chce", kobieta która opieprzy urzędnika w
"brutalny sposób" jest zdecydowana itp...
Ktoś wyjaśni?
P.S.
bardzo proszę się nie oburzać, proponuję tylko luźna dyskusję na temat walki
ze stereotypami ;-)