Dodaj do ulubionych

gdy mąż zdradził...

22.10.07, 20:11
Obserwuj wątek
    • malwi6 Re: gdy mąż zdradził... 22.10.07, 20:20
      ???????????
      co gdy mąż zdradził?
      • ewaa4 Re: gdy mąż zdradził... 23.10.07, 10:01
        mój mąż po 20 latach zaczął flirtować z panienką o 20 lat młodszą. Taka sytuacja
        trwa już rok. W tym czasie schudłam 7 kilo, zaczęłam uprawiać sport, bardziej
        dbać o swój wygląd (on zresztą też). Chodziłam do psychoterapeuty (z nim też).
        Mimo, że próbuję sobie znaleźć zajęcie aby o wszystkim zapomnieć - to jest mi
        bardzo źle. Czuję się wykorzystana, gdzie straciłam swoje najpiękniejsze lata
        ukierunkowana na dom, dzieci, męża. Teraz doszłam do takiego momentu, w którym
        mogłabym zdradzić swego męża - ale nie na złość jemu. Chciałabym, żeby mnie ktoś
        przytulił, powiedział komplement, żebym choć przez chwilę poczuła się dla kogoś
        najważniejsza. Rozsądek jednak podpowiada, że chyba nie znalazłabym takiej
        osoby, boję się ryzyka, że mogę dużo stracić. Chcę to nasze małżeństwo uratować
        i mam nadzieję (albo się oszukuję), że jeszcze może być dobrze przecież są
        ludzie, którzy wychodzą z kryzysów.
        Radzę ci walczyć o małżeństwo, ale jak sama widzisz nie jest to łatwe. Są chwile
        zwątpienia, samotności, beznadziejne tak jak teraz u mnie.Ja walczę o związek
        rok - trzymajcie kciuki może nam się uda.
        • butterflymk Re: gdy mąż zdradził... 23.10.07, 10:28
          gdy mąz zdradzi żone zamyka pewien rozdział w ich zyciu.
          jednym słowem kończy sie sielanka i słodkie życie udanej rodzinki.
          zresztą działa to w dwie strony.
          nie widze powodu żeby sie rozowodzic ( w przypadku długiego stażu z
          dziećmi itp )
          ale nieestety na własne zyczenie otwiera się nowy etap w zyciu
          kobiety ( poatrze z jej punktu widzenia )
          czyli tzw druga wolnośc.
          nie widzę powodu dlaczego ona nie miałaby sobie poszaleć z jakims
          innym facetem...
          ja wprawdzie nie mam doświadczenia ale tak to widzę
          a w ogóle to jest dramat jakis zdrady małżeńskie, nie rozumiem po co
          sie żenic i wychodzic za mąz skoro mąz nie jest tym któreho chcemy
          tylko jemu dorabiac rogi i robic z niego głupka czy z niej....
    • joda28 Re: gdy mąż zdradził... 23.10.07, 11:59
      Nie pisałam bo poprostu nie miałam siły...
      Dowiedziałam się o zdradzie w kolejną rocznicę naszego
      ślubu,oczywiście przypadkiem.Był romans-to pewne-przyznał się.Przy
      okazji były nader pikantne rozmowy z innymi kobitkami.
      Narazie rozmawialiśmy bardzo ogólnikowo,dodam,że to on ma problem z
      rozmową nie ja.Mimo tego co się stało to ja chciałam rozmawiać,z
      jego strony nie było żadnej reakcji,ale to też reakcja i o czymś to
      świadczy...
      Czuję się beznadziejnie,nikt mnie nigdy tak nie upokorzył...
      Straciłam do męża zaufanie i szacunek którym go darzyłam.Zawsze
      myślałam o nim jako o człowieku z zasadami i podziwiałam go za
      to.Okazało sie jednak,że nie ma żadnych zasad.
      Kocham go i chciałabym uratować nasze małżeństwo.Znam jednak
      siebie,swój charakter,niewiem czy będę potrafiła zapomnieć to jak
      mnie upokorzył,jak zabił we mnie kobietę.Niewiem czy będę potrafiła
      kochać się z nim wiedząc,że trzymał inną w ramionach...I bardzo boję
      się tego co będzie dalej...
      • butterflymk Re: gdy mąż zdradził... 23.10.07, 12:04
        No to juz teraz zacznij odpowiednio myślec i się nastawiac
        psychicznie do tej sytuacji.
        To on wszystko ropzieprzył, nie jest to Twoja wina.
        Więc nie zdręczaj sie bo to jest jego problem..
        trudno zrobił to i jest to fakt, nie zstanawiaj się dlaczego,
        bo to tez jego problem, jest idiotą....i tyle...
        rób tak żeby tobie było dobrze
        nie zmienisz juz niczego a szkoda twojego zdrowia i nerwów.
        • ewaa4 Re: gdy mąż zdradził... 23.10.07, 12:27
          idź do psychologa - mi to pomogło. Oczywiście mam chwile zwątpienia - ale
          szczerze polecam.
          • joda28 Re: gdy mąż zdradził... 23.10.07, 12:45
            Wiem,że to nie moja wina,ale wiem również,że jeśli w małżeństwie coś
            szwankuje to jest to wina obu stron,to przeciez wypadkowa wielu
            rzeczy.Na pewno nie zawsze postępowałam tak jak powinnam,nie zawsze
            byłam czuła,miła i fantastyczna.Tylko czy to mu daje prawo do tego
            zeby zdradzać?Pytałam go o to,stwierdził,że poszedł na
            łatwiznę.Zamiast poprawiać sytuację znalazł sobie pocieszycielkę.
            Zastanawia mnie czy warto było dla tych kilku pewnie fajnych chwil
            rozwalać coś co było tylko nasze.
            Może macie rację,może nie powinnam się zdręczać i analizować jego
            zachowania,ale jakoś trudno mi to przychodzi.Ja naprawdę chciałabym
            wiedzieć dlaczego.Powiem tak,nic nie usprawiedliwia tego co
            zrobił.Ale chciałabym znać motywy jego postepowania i nie omieszkam
            zapytać.
            Jeśli chodzi o psychologa,to sama o tym myślałam bo niewiem czy dam
            radę poukładać sobie to wszystko.To jednak nasz wspólny problem....
            • danagr Re: gdy mąż zdradził... 23.10.07, 14:00
              jesli oboje chcecie ratowac malzenstwo potrzebna jest wam terapia wspolna, tym
              bardziej, jak sama napisalas, maz ma problemy z rozmawianiem. Zadbaj tez o
              siebie pod tym wzgledem, wiem, ze nie jest latwo nie analizowac, pytania sie
              nasowaja, na ktore nie znajdujesz odpowiedzi...to tak jak szukanie igly w stogu
              siana, nie zawsze na nie znajdziesz odpowiedz lub ja otrzymasz. Stalo sie i
              czasu nie cofniesz, zastanow sie co mozesz teraz zrobic.
              Badz wazna sama dla siebie i rob tak zeby to tobie bylo teraz dobrze,
              rozpieszczaj sie i jesli masz do kogo, wygadaj, wyzal, wyplacz sie, to bardzo
              pomaga. On sam musi tez sobie dac rade ze soba, w rzadnym wypadku nie
              usprawiedliwiaj go, nie ma usprawiedliwienia na takie postepowanie.
              Dobrze, ze sam dostrzegl, ze poszedl na latwizne, swiadczy to o przyznaniu sie
              przed samym soba do popelnionego bledu, o swojej slabosci, byc moze wyciagnie
              wnioski na korzysc waszego wspolnego dalszego zycia.
              Nie zadreczaj sie, to cie zje od srodka, dla ciebie to kolejna lekcja od zycia,
              obys ja madrze wykorzystala.
              Zrob tyle ile mozesz, na ile cie stac ale nie wkladaj nadmiernie energii i
              trzymaj sie.
              Sama to przeszlam ale nam sie nie udalo, moj M. wolal zamknac za soba drzwi niz
              powalczyc, widac uznal, ze nie warto ale wiem, ze gore wzielo jego lenistwo i
              pojscie na skroty, teraz tego zaluje, a odwrotu juz nie ma.
      • malwi6 Re: gdy mąż zdradził... 23.10.07, 12:47
        Szczerze Ci współczuję... Ja jestem ponad 2 lata po ślubie, mieszkamy ze sobą 3
        lata a jesteśmy razem 7 lat... Kochamy się i narazie żadne z nas nawet nie
        dopuszcza do siebie myśli o zdradzie... Nawet nie mogę sobie tego wyobrazić.
        Jesteśmy jednak bardzo podobni do siebie (charakterem) i myślę że nie
        potrafilibyśmy wybaczyć zdrady.... Ale tak jak mówię...nie jestem w tej sytuacji
        i niczego nie mogę ci radzić... Mam jednak wśród bliskiej rodziny taki
        przypadek... Tylko to małżeństwo z 20 letnim stażem z dwójką dorosłych dzieci.
        Ona wybaczyła... Ale patrzeć nie mogę jak ostawiają teatrzyk na każdym spotkaniu
        rodzinnym... Chociaż wszyscy wiedzą o jego zdradzie, oni sprawiają wrażenie
        zauroczonych sobą nastolatków... Nie obraźcie się, ale dla mnie to odrażające...
        nie mam doświadczenia ale wydaje mi się że tego się nigdy nie zapomina i przy
        każdej kłótni będziesz mu to wypominać, to będzie cię prześladować... Już nigdy
        nie rozbierzesz się przed nim bez skrępowania... Nie wymądrzam się, po raz
        kolejny mówię że nie byłam w takiej sytuacji, ale myślę że taki związek nie ma
        przyszłości...
        Tak od siebie to podziwiam Was Kochane zdradzone żony... jak radzicie sobie w
        życiu po takim ciosie... Mam nadzieję że nigdy tego nie doświadczę na własnej
        skórze... Pozdrawiam serdecznie..
    • modliszka24 Re: gdy mąż zdradził... 23.10.07, 17:25
      ja już bym nigdy nie chciała bym z nim być koniec
      • danagr Re: gdy mąż zdradził... 23.10.07, 19:47
        nigdy nie mow nigdy i nie wiesz co zrobisz, kiedy staniesz oko w oko z problemem.
        • joda28 Re: gdy mąż zdradził... 23.10.07, 22:48
          danagr-dzięki.Narazie to świeże jeszcze wszystko jest więc boli jak
          diabli.Co godzinę myslę zupełnie cos innego,ze dam radę,że
          podołam,za chwilę mój racjonalizm mówi mi,że skoro raz poszedł na
          łatwiznę to znowu kiedy pojawią się kłopoty wybierze drogę na
          skróty.Wiem,że to tylko moja decyzja i nikt nie pomoże mi jej
          podjąć,ale jestem teraz strasznie zagubiona...
          Pewnie potrzeba na to trochę czasu aby mi się wszystko
          rozjaśniło,dlatego też nie podjęłam decyzji o natychmiastowym
          rozstaniu.Ale zadaję sobie pytanie czy warto?Przecież sama nie dam
          rady...
          • danagr joda28 24.10.07, 00:14
            masz wiadomosc....masz wiadomosc w skrzynce:). Pozdrawiam.
          • nie_alicja Re: gdy mąż zdradził... 24.10.07, 09:27
            joda, obojetne jak długo będziesz szukać odpowiedzi na pytanie:
            dlaczego to zrobił, wyjasnienie jest tylko jedno - BO CHCIAŁ.
            to jego i tylko jego decyzja i szukanie winy poza nim jest bezcelowe.
            wszystkie inne powody powinien najpierw przekazać Tobie. zrobił to?

            gdzies wyczytałam: za problemy w związku odpowiadaja oboje
            partnerzy, za zdradę wyłacznie jedno.

            pół roku temu przechodziłam to samo.
            prawda jest to, co napisał ktos wcześniej - to koniec pewnego
            rozdziału.
            jaki będzie nastepny, nie wie nikt z tych, którzy tylko teoretyzują.

            trzymaj się i daj upust wszystkim swoim uczuciom.
            to najlepsze, co możesz teraz dla siebie zrobić.
            • joda28 Re: gdy mąż zdradził... 24.10.07, 12:29
              Oczywiście,że tego nie zrobił,nie powiedział mi o powodach dla
              których miał ochotę na skok w bok.Tak jak napisałam
              wcześniej,powiedział,że poszedł na łatwiznę.Świadomy problemów w
              naszym małzeństwie chciał rozwiązać je poza nim.
              Napisałaś,że przechodziłaś to samo.nie napisałaś jednak jaki jest
              finał twojej historii,czy w ogóle jest?
              • mtff Re: gdy mąż zdradził... 24.10.07, 14:07
                Witaj,
                Ja (na szczescie i dzieki BOGU) nie mam meza. Spotykalam sie z
                chlopakiem 8,5 roku. Ostatni rok mieszkalismy razem. Ja myslalam, ze
                to juz TEN, kochalam go do szlenstwa! Dla niego rzucilam rodzinne
                miato, przeprowadzilam sie, zostawilam przyjaciol i rodzine.
                Poswiecilam sie dla niego.
                Pewnego dnia przez przypadek, mimo ze mieszkalismy w duzym miescie,
                spotkalam "moje kochanie" z inna kobieta...
                Zawsze byl zapracowany, ostatnimi czasy szedl do pracy na 7ma,
                wracal o 19tej i tlumaczyl sie natlokiem pracy, zmeczeniem itp.
                Niedlugo poniej oswiadczyl mi, ze nie jest ze mna szczesliwy i ze to
                juz koniec. Od znajomych wiem, ze to nie bylo jego pierwsze
                spotkanie z ta kobieta i wiem, ze to przez nia sie wszystko
                rozpadlo. Teraz jestem z cudownym mezczyzna i nie zamienilabym go na
                nikogo innego!
                Powiem Ci tak, jak powiedzial do mnie moj kochany brat kiedy bylo mi
                ciezko: takie decyzje waza calym zyciem, teraz bola jak diabli, ale
                smak zwyciestwa i zachowania twarzy pozostaje na duzo dluzej :-)
                Postepuj tak, abys mogla spojrzec sobie w lustro codziennie rano i
                zebys niczego w zyciu nie zalowala. NIC na sile!
                Zycze powodzenia i bede trzymala kciuki :-)
              • 13monique_n Re: gdy mąż zdradził... 24.10.07, 14:20
                Witaj. Serce peka, kiedy czytam o Twoim bólu. Pamiętam własne myśli,
                kiedy dowiedziałam sie o zdradzie. Bardzo podobne do Twoich i
                świadomość wielkiej straty.
                Dałam mężowi i sobie szansę na naprawę związku. Przede wszystkim
                wiedziona tym, że zdrada to objaw, a nie przyczyna. 4 lata trwały
                próby "naprawy", które polegały na moim dostosowywaniu się do ex-
                męża. Tyle dobrego, że w chwili, gdy dowiedziałam się o zdradzie,
                charakter mnie dźwignął na nogi - zaczęłam dbać o siebie i powoli,
                metodycznie stawać się samodzielna.
                Rozdźwięk był za duży. Nie z powodu zdrady, ale z powody prozaicznej
                róznicy charakterów, totalnie różnego spojrzenia na świat i
                wartości, rozwiedliśmy się. Jestem znowu szczęśliwa. I znowu wierzę,
                że wszystko jest możliwe.
                Trzymaj się ciepło. I pozwalaj sobie na uczucia, także negatywne. To
                mąż Cie zranił, więc niech on się przyłoży. To on zniszczył zaufanie
                i powinien się postarać je odbudować.
                Co z Wami będzie? Nie wiem. Tylko Wy możecie o tym zdecydować.
              • nie_alicja Re: gdy mąż zdradził... 24.10.07, 15:30
                joda, finały tylko w harlekinach i filmach...
                z takim przezyciem trzeba się borykać na codzień, tydzień po
                tygodniu i miesiąc po miesiącu.
                Twój sie przyznał, mój szedł w zaparte (podobno najczęstsza
                praktyka) - na pewno wiem tylko tyle, ile sama się dokopałam, czyli
                włamałam sie do jego tajnej skrzynki mailowej. o zdradzie fizycznej
                tam nic nie bylo, natomiast o spotkaniach i kontaktach innego
                rodzaju - i owszem.
                reszta pozostaje milczeniem, mogę sobie wybrać dowolną wersję
                wydarzeń, ponieważ moje bezgraniczne zaufanie zamieniło się w
                totalna nieufność.
                nie wiem, czy kiedykolwiek sie to zmieni, bo nie bylo między nami
                żadnego kryzysu, który mógłby mi jakos jego postępowanie próbować
                usprawiedliwić. czyli - teraz jest ok, dokładnie tak samo, jak
                wtedy :-(
                jesteśmy nadal razem, ale rodzaj bliskośc "sprzed" nigdy juz nie
                powróci.
                zakończenia mojej historii nie znam, bo życie dzieje sie nadal...
                • joda28 Re: gdy mąż zdradził... 24.10.07, 16:11
                  Macie rację,trzeba się z tym zdarzeniem borykać codziennie...
                  Ja już wiem,że potrzebna mi rozmowa z nim na temat tego co się
                  wydarzyło.Chcę żeby powiedział mi,jakie były jego motywy,ile to
                  trwało,czy czuje coś do tej kobiety.Być może wcale niechce być ze
                  mną,może chciałby ułożyć sobie życie z kim innym.Może teraz boi się
                  utraty tego co wspólne,przeżyte razem i dlatego chce mnie przy sobie
                  zatrzymać.Pewne jest jedno,wiele zależy teraz od niego samego,od
                  jego zachowania.Niczego mu nie obiecałam,wie,że może być tak,że nie
                  będziemy już razem.
                  Dziękuję za to,że piszecie.Naprawdę w takim momencie życia dobrze
                  jest wiedzieć,że ktoś rozumie przez co przechodzisz.Wszystkie te
                  posty od Was dodają mi dużo otuchy.Dzięki raz jeszcze
    • pietrushka2 Re: gdy mąż zdradził... 27.10.07, 19:53
      Moja przyjaciółka właśnie dowiedziała się o zdradzie męża. Banalnie-
      przeczytała jego kilkutygodniową korespondencję z kochanką przez
      internet.
      Sęk w tym, że on już skończył z tą dziewczyną 2 miesiące temu. I od
      tego czasu ich małżeństwo bardzo się zmieniło na plus. On kochający,
      organizuje wspólne wypady za miasto, wcześniej wraca z pracy, kino,
      kolacja na mieście itd. Nie ma powodu do zmartwień.
      Tylko jak zapomnieć o takiej zdradzie. Dodam że to nie trwało długo,
      bo 1-1,5 miesiąca, ale facet widać był bardzo zakochany i zauroczony.
      Koleżanka chce mu wybaczyć (już rozmawiali ze sobą), ale czy dobrze
      robi? Ja myślę, że może warto mu dać szansę, ale z drugiej strony
      jak zrobił to raz, to i kolejny skok w bok przyjdzie mu łatwiej.
      A może się mylę?
      • dori-dora Re: gdy mąż zdradził... 28.10.07, 16:55
        słuchaj a może zamiast się tak zadręczać może skoncentrowałabyś się trochę na
        sobie. nie twierdzę zaraz, że masz się sama rzucać w jakiś romans ale zacznij
        np. flirtować. Odnoszę bowiem wrażenie że dla twojego męza była to raczej
        przygoda bez znaczenia, coś w stylu urozmaicenie sobie powiedzmy monotonnego
        pożycia.Mężczyźni mają tak że flirty dodają im skrzydeł. Oddzielają miłość od
        seksu. Przecież Twój mąż nie chce się z Tobą rozwodzić a żadna z nas nie jest
        naiwna i nie sądzi, że mężowie są tylko zapatrzeni we własne żony i nie
        dostrzegają innych kobiet. Ja na twoim miejscu powiedziałabym mężowi że w takiej
        sytuacji proponujesz żebyście dali sobie trochę luzu tzn. więcej swobody i że
        nie ręczysz również za swoje zachowanie:)a po co aż tak rozpaczać - pewnie maż
        najbardziej żałuje tego że się dowiedziałaś. a najlepiej by było gdybyś to samo
        jemu uczyniła niech zobaczy jakie to fajne uczucie. Kobiety to zaraz robia
        ofiary z siebie, zamartwiają się zamiast odpłacać pięknym za nadobne:)jak
        zaznaczam to jest moje prywatne zdanie w większości niezgodne z panującą na tym
        forum opcją:)
        • joda28 Re: gdy mąż zdradził... 29.10.07, 10:46
          Po co aż tak rozpaczać?Bo to zwyczajnie boli kiedy osoba której
          ufasz,której oddałaś całą siebie zawodzi,oszukuje-myslę,że rozumiesz.
          Nie jestem naiwna-wiem,że człowiekowi może się podobać inna
          kobieta,nie tylko własna żona.niewinny flirt,nawet krótkotrwała
          fascynacja osobą z poza związku-to wszystko ludzkie i ja to w pełni
          rozumiem.Ale między tym co piszę a chadzaniem do łóżka z inną
          kobietą,prowadzeniem rozmów na temat własnej żony,małżeństwa-choćby
          niewiem jakie były tego motywy-to chyba przyznasz,nie jest to fair w
          stosunku do niej(żony).
          Piszesz,że mężczyźni potrafią oddzielić miłość od seksu.A niech
          sobie potrafią.Nie jest to zadna okoliczność łagodząca,jak również
          to,że Twiom zdaniem była to przygoda bez znaczenia.Czy to znaczy,że
          można to potraktować jako normę i zaczynać się przyzwyczajać?
          Jeśli chodzi o odpłacanie pięknym za nadobne i robienie z siebie
          ofiary:widzisz ja nie mam ochoty tego robić.Owszem brakuje mi
          czułości,rozmów ale z moim mężem,wolę więc coś zmieniać w naszym
          związku niż szukać tych rzeczy na zewnątrz i bynajmniej nie jest to
          robienie z siebie ofiary lecz praca nad tym,żeby z czlowiekiem
          którego kocham było mi dobrze.
          Szanuję Twoje zdanie,masz prawo myśleć jak tylko zechcesz.Niewiem
          czy Ciebie spotkało coś podobnego-oby nie.Jesli jednak tak i w
          związku ze swoimi doświadczeniami prezentujesz takie zdanie,to bez
          urazy ale myslę,że nie bylaś poważnie zaangażowana w związek z
          drugim człowiekiem.
          • dori-dora Re: gdy mąż zdradził... 31.10.07, 00:03
            ciekawa jestem zatem jednej rzeczy czy będziesz tak w 100% ufa ła swojemu mężowi
            jak do tej pory? wątpię w to..a poza tym pewnie będziesz pamiętała o jego
            wyskoku. a w końcu maz podał przyczynę swojego zachowania? ciekawa jestem
            wytłumaczeń mężczyzn w takich sytuacjach:)
            • gabi_m1 Re: gdy mąż zdradził... 31.10.07, 03:03
              sądzę że raz zawiedzione zaufanie nigdy nie powróci do
              stanu "sprzed" i raczej wątpię żeby jodzie udało się obdażyć męża
              takim samym zaufaniem jak kiedyś,bo zdrada boli a zadra często tkwi
              głęboko.Pisze że chce walczyć o swojego męża ale nic na siłę,ja
              zawsze powtarzam swojemu mężowi że jeśli by mnie zdradził to nie
              widzę szans na uratowanie naszego małżeństwa,ale to teoria bo tak
              naprawdę to nie mam pojęcia jak bym się zachowała w takiej sytuacji
              i co tu kryć nie chcę być.Moim zdaniem w tej sytuacji chyba
              najlepsza jest szczera rozmowa,bo decyzję jaka by nie była podjąć
              musicie raczej razem.Współczuję Ci,ale odnoszę wrażenie że jesteś
              silną kobietą i podołasz tej sytuacji.Moja przyjaciółka zawsze gdy
              mam jakiś problem to mi powtarza że "co mnie nie zabije to mnie
              wzmocni",myślę że w Twoim przypadku też tak będzie :)Pozdrawiam i
              trzymam kciuki
              • joda28 Re: gdy mąż zdradził... 31.10.07, 09:55
                Niewiem,nie potrafię odpowiedzieć na pytanie czy będę mu ufać
                kiedykolwiek tak bardzo jak do tej pory.Pewne jest jedno,chcę
                spróbować być razem-może się uda,wielu ludziom jednak się
                udaje.Kiedyś myślałam tak jak napisała gabi_m1,że nie ma szansy,ale
                w tej sytuacji po przemyśleniach,stwierdzam,że nie warto odrazu
                pakować walizek i zamknąc za sobą drzwi,nie walczyć-to wbrew mojej
                naturze jednak.Chcę spróbować,niewiem czy warto,niewiem jak będzie
                między nami-tego nikt niewie,zapewne czas pokaże.

                Co do motywów postępowania mojego męża,to pisałam o tym już
                wcześniej.Pojawił sie w naszym małżeństwie kryzys i on niewidział
                szansy na porozumienie ze mną,sam przyznał,że wybrał opcję z
                przyjaciółką-pocieszycielką.Pocieszające jest to,że udało nam się
                szczerze porozmawiać-bolała to rozmowa,bardzo,ale usiedliśmy do niej
                z założeniem pełnej szczerości wobec siebie.Stwierdziłam,że nawet
                najgorsza prawda nie zaboli mnie tak jak to co się wydarzyło.Wiem,że
                obojgu nam lepiej po tej rozmowie.Jednak tak jak napisałam wcześniej
                to czas pokaże czy nam się uda....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka