Dodaj do ulubionych

Co robicie na babskich spotkaniach?

14.11.07, 10:21
Jeśli w ogóle takie organizujecie lub w takich uczestniczycie.

Składkowe alkohole? Jedzenie?
Filmy? Pogaduchy (na pewno nie tylko o facetach, choc bez tego
tematu zapewne się nie obywa)?.

Pytam sondujące ;)
Obserwuj wątek
    • rasgeea Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 10:22
      hmmm
      to zalzy jakie to babsie spotkanie. czy takie kolezenksie-kupmlowskie
      czy jakies firmowe czy co.

      ogolnie to to samo co zawsze. gada sie, smieje, pije piwo lub winko,
      jesli sie ma ochote to filmy lub co komu w duszy gra:-)
      • kretynofil Powazne pytanie do Pan, chadzajacych na babskie... 16.11.07, 12:46
        ...wieczory: Czemu takie wieczory maja sluzyc?

        Juz spiesze tlumaczyc skad takie pytanie: obserwujac zwiazki
        znajomych mam wrazenie ze to sa ludzie, ktorzy pobrali sie ze soba
        tylko dlatego, ze sobie wpadli w oko (ewentualnie wpadli
        inaczej :P), i drecza sie nawzajem, bo nie potrafia nawiazac
        porozumienia. Zastanawiam sie zawsze, czy to po prostu nie chodzi o
        to, ze przyjelo sie z gory, ze "z facetami sie o tym nie
        gada", "kobieta tego nie zrozumie" itd.
        Czy Wy naprawde macie jakies tematy, o ktorych nie chcecie rozmawiac
        z facetami? Czego sie boicie? Konserwujac w sobie poczucie
        niezrozumienia przez plec mocniejsza (podobno :P) takimi
        spotkaniami, skazujecie sie na zycie z czlowiekiem, z ktorym nie
        bedziecie potrafily pogadac.

        Stad ponownie pytam: po co Wam takie spotkania, co Wam daja, o czym
        mozecie tylko tam pogadac, czego faceci nie zrozumieja, uszanuja,
        docenia?

        Pytanie dodatkowe, tylko dla chadzajacych regularnie: jaka dobrze
        dogadujecie sie z facetem?

        ----------------------------------------------

        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
        kretynami. Milej lektury :)
        • eeela Re: Powazne pytanie do Pan, chadzajacych na babsk 16.11.07, 13:03
          > Czy Wy naprawde macie jakies tematy, o ktorych nie chcecie rozmawiac
          > z facetami? Czego sie boicie?

          Zle to rozumiesz. Ja sie niczego nie boje :-) Moge rozmawiac ze swoim partnerem
          o wszystkim, o czym rozmawiam w przyjaciolkami na babskich imprezach. Musisz
          jedynie pamietac, ze kobiety lubia rozmawiac na pewne tematy, ktore mezczyzn
          nuza lub krepuja - wiec po co ich na sile do rozmawiania na te tematy ciagnac,
          skoro mozna radosnie i dla ogolnej satysfakcji poplotkowac na te tematy w
          czystko damskim towarzystwie? Jak mam bawic sie ze swoim partnerem w
          przymierzanie ciuchow, robienie sobie makijazow? ;-) Babska impreza nie polega
          oczywiscie jedynie na tych rzeczach - ale caly ijej urok polega na tym, ze te
          rzeczy tez maja miejsce w poczuciu swobody i wzajemnego zrozumienia. Z mezczyzna
          mozna sie dobrze rozumiec, nie rozmawiajac z nim o szczegolach porodu kolezanki
          albo eksperymentujac z nowa kolorystyka makijazu.
          • kretynofil Nie, to wlasnie Ty nie rozumiesz o co mi chodzi 16.11.07, 13:13
            Piszesz, ze facetow takie rzeczy nuza, a ja nie mam nic przeciwko
            temu, zeby pobawic sie w robienie makijazu, czy dyskusje o
            szmatkach. To Wam sie wydaje ze nas takie rzeczy nie interesuja,
            wmawiacie to nam, a potem facet wyslany do sklepu po korektor wraca
            z tym bialym mazidlem do zamazywania bledow na klasowce :)

            Doklanie o to mi chodzi - czemu sadzicie, ze nas takie rzeczy nudza?
            To samo jest z seksem, sprawami intymnymi, Waszymi potrzebami i tym
            wszystkim o czym umiecie tylko plotkowac miedzy soba... Na sam
            koniec opowiadacie bzdury o tym, ze sie Waszym zyciem nie
            interesujemy :)

            Polecam opowiadanie o Talkach, kiedy Najlepsza z Zon lezala w lozku
            chora, a Talko musial jej opowiadac co sie w pracy dzialo. My tez
            potrafimy sie dobrze bawic na "waszych zasadach". Boskie!

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
            • eeela Re: Nie, to wlasnie Ty nie rozumiesz o co mi chod 16.11.07, 13:38
              To Wam sie wydaje ze nas takie rzeczy nie interesuja,
              > wmawiacie to nam,

              Ja nic swojemu nie wmawiam. I znam go wystarczajaco dobrze, aby widziec, ze jego
              pewne tematy nie interesuja.


              > To samo jest z seksem, sprawami intymnymi, Waszymi potrzebami i tym
              > wszystkim o czym umiecie tylko plotkowac miedzy soba... Na sam
              > koniec opowiadacie bzdury o tym, ze sie Waszym zyciem nie
              > interesujemy :)

              Akurat o seksie rozmawiam przede wszystkim ze swoim partnerem. W towarzystwie
              kobiet to tylko temat do figlarnych zartow; nie roztrzasam z nimi daleko idacych
              szczegolow swojego pozycia.
              • kretynofil Re: Nie, to wlasnie Ty nie rozumiesz o co mi chod 16.11.07, 13:47
                > Ja nic swojemu nie wmawiam. I znam go wystarczajaco dobrze, aby
                widziec, ze jego pewne tematy nie interesuja.

                Smieszne to jest, bo ja sobie nie wyobrazam, zeby mogly mnie "nie
                interesowac" tematy, ktore dotycza Najlepszej z Zon.

                Nie chce sie pakowac z butami w Twoje zycie, ale ja tez kiedys bylem
                z kobieta, "ktora znala mnie na tyle dobrze zeby wiedziec, ze mnie
                takie rzeczy nie interesuja". Na szczescie jej kolezanka mnie
                zaprosila kiedys na taki wieczor (przypadkiem jej tak wyszlo) i
                bawilem sie naprawde cudownie. Dziewczyny tez sie odprzezyly i
                zaczalem byc "jednym z nich". Duzo mnie to nauczylo. Potem zawsze
                juz chodzilem :)

                Czasami warto sprobowac.

                Niemniej jednak, czekam bardziej na odpowiedzi od kobiet, ktore
                ponizej pisaly o tym, ze do pewnych spraw faceci sie nie nadaja i
                nie powinni byc obecni. Drogie Panie, prosze o rozwiniecie tego
                watku...

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
                • eeela Re: Nie, to wlasnie Ty nie rozumiesz o co mi chod 16.11.07, 13:50
                  > > Ja nic swojemu nie wmawiam. I znam go wystarczajaco dobrze, aby
                  > widziec, ze jego pewne tematy nie interesuja.
                  >
                  > Smieszne to jest, bo ja sobie nie wyobrazam, zeby mogly mnie "nie
                  > interesowac" tematy, ktore dotycza Najlepszej z Zon.
                  >


                  Przyjmij wiec do zrozumienia, ze sa rozni ludzie. Miedzy mna a moi partnerem
                  jest bardzo wiele uczucia i uklada nam sie swietnie, a mimo to potrafimy nie
                  interesowac sie gleboko wszystkim jak leci, co nas dotyczy. Oprocz wspolnego
                  mamy tez swoje niezalezne swiaty.
                • eeela P.S. - nie wiem jak ty czytales ten watek 16.11.07, 13:54
                  ze znalazles w nim takie zdanie:



                  > Niemniej jednak, czekam bardziej na odpowiedzi od kobiet, ktore
                  > ponizej pisaly o tym, ze do pewnych spraw faceci sie nie nadaja i
                  > nie powinni byc obecni.
                • frizzabella Re: Nie, to wlasnie Ty nie rozumiesz o co mi chod 16.11.07, 15:49
                  a przepraszam ze zapytam, Ty sie nigdy z kumplami na piwo nie
                  umawiasz?
                  • kretynofil Oczywiscie ze tak! 16.11.07, 16:37
                    Oczywiscie ze umawiam sie z kolegami na piwo, ale nie umawiam sie z
                    kolegami na "meskie" piwo. Jesli ktos chce przyprowadzic swoja
                    lepsza polowke, to ja przyprowadza i tyle.

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                    • kretynofil Re: Oczywiscie ze tak! 16.11.07, 16:38
                      I jeszcze jedno - jak przyprowadzi, to jest lepiej. Weselej,
                      przyjemniej, ciekawiej i, przede wszystkim, ladniej :)

                      ----------------------------------------------

                      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                      kretynami. Milej lektury :)
          • kretynofil I jeszcze jedno 16.11.07, 13:22
            > Z mezczyzna mozna sie dobrze rozumiec, nie rozmawiajac z nim o
            szczegolach porodu kolezanki albo eksperymentujac z nowa kolorystyka
            makijazu.

            To jest wlasnie, z calym szacunkiem, ta wierutna bzdura, ktora jest
            przyczyna tak wielu rozwodow. Dlaczego tak uwazam? Bo uzasadnienia
            tego pogladu moga byc tylko nastepujace:
            - facet rzeczywiscie nie ma ochoty o tym gadac, ani nawet tego
            sluchac, bo ma Cie w doopie, ale jak mozna sie pobrac z kims kto Cie
            olewa?!
            - kobieta nie potrafi sie przed facetem otworzyc, tlumaczac sobie
            swoje kompleksy brakiem zainteresowania z jego strony, budujac mur
            nieporozumienia,
            - obie strony graja w gre, ktorej zasad nie rozumieja, nie szukaja
            w zwiazku szczescia, tylko spelnienia pewnej spolecznej roli, do
            szczescia maja kolezanki, rodzicow, kolegow, kochanki, psa, dzieci,
            samochod, gadzety, bog wie co jeszcze.

            Moim zdaniem, jesli para nie potrafilaby byc szczesliwa przez kilka
            lat tylko we dwojke na bezludnej wyspie, to chyba pora poszukac
            dalej... Po co sie zwiazywac na sile i miec do siebie o to nawzajem
            pretensje?!

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
            • eeela Re: I jeszcze jedno 16.11.07, 13:42
              > - facet rzeczywiscie nie ma ochoty o tym gadac, ani nawet tego
              > sluchac, bo ma Cie w doopie, ale jak mozna sie pobrac z kims kto Cie
              > olewa?!


              Wyciagasz zaiste przedziwne wnioski. Nikt nikogo nie musi olewac - wrecz
              przeciwnie, pamietanie o tym, ze druga strone niekoniecznie interesuje jakies
              zagadnienie i nie czuje potrzeby dyskutowania na jego temat, jest raczej oznaka
              szacunku dla drugiego czlowieka. Nie widze specjalnego sensu w dyskutowaniu z
              moim facetem na tematy, ktore go nie interesuja, i on postepuje wobec mnie
              podobnie. To nie znaczy, ze nie mamy o czym rozmawiac. To znaczy, ze kazde z nas
              ma jakas tam tylko swoja i prywatna przestrzen, niezalezna od zycia razem. Brak
              takiej przestrzeni jest niezdrowy, i moim zdaniem wlasnie on moze byc przyczyna
              rozwodow.
              • kretynofil "Przestrzen prywatna" - heh 16.11.07, 13:56
                Wybacz, ale tego typu pseudopsychologiczne terminy rozmyte jakos nie
                potrafia zrobic na mnie wrazenia :)

                Przestrzen prywatna w zwiazku to moze byc przeszlosc, dotyczaca
                innych partnerow. Chyba nie powinno sie opowiadac osobie z ktora
                jestes, ze ktos tam kiedys byl lepszy w lozku.

                Jesli jednak chodzi o sprawy przyziemne, zwiazane z terazniejszoscia
                i przyszloscia, to nie bardzo wyobrazam sobie ich umieszczanie
                w "przestrzeni prywatnej".

                Zgadzam sie, trzeba miec cos swojego w zwiazku, jakies wlasne hobby;
                tyle tylko ze mnie naprawde nie nuza opowiesci o tym co lubi
                Najlepsza z Zon, i tez nie zauwazylem zeby ja nudzily moje
                wielogodzinne referaty o np. rozwoju gier komputerowych :)
                Oczywiscie, mialem prawo przyjac, ze "takie rzeczy ja nie
                interesuja" i spotykac sie z kumplami zeby o tym pogadac, ale dzieki
                temu ze sprobowalem, gramy czesto razem - nie we wszystko, sa
                rzeczy "tylko dla mnie" - co naprawde pomaga cementowac zwiazek, bo
                mamy cos co oboje uwielbiamy robic.

                Zeby sobie to wyjasnic: prosze, podaj mi jeden przyklad rzeczy,
                ktora uwazasz za element "przestrzeni prywatnej", najlepiej jesli
                bedziesz miala jakis przyklad na poparcie tezy, ze Twojego faceta to
                nie interesuje. Moze na przykladzie latwiej sie bedzie dogadac :)

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
                • eeela Re: "Przestrzen prywatna" - heh 16.11.07, 14:11
                  Ja nie uwazam, ze tylko przeszlosc nalezy do przestrzeni prywatnej w zwiazku.
                  Moja praca na przyklad do niej nalezy - mowie o niej czasami, ale dosc oglednie,
                  to samo on. Nie angazujemy sie zbytnio nawzajem w swoje zycie zawodowe.
                  Przestrzenia prywatna sa moje pogaduszki z przyjaciolkami na temat ich uczuc,
                  planow, marzen, problemow - nawet gdybym chciala, nie moge przeciez o tym
                  szczegolowo rozmawiac ze swoim partnerem, bo moje przyjaciolki moga sobie tego
                  nie zyczyc. Nigdy nie drecze biedaka wielogodzinnymi referatami o grach
                  komputerowych, a dokladniej, nie drecze nimi nikogo, kto nie interesuje sie
                  grami komputerowymi, bo uwazam to za brak szacunku dla rozmowcy, zameczac go
                  wlasnymi pasjami, kiedy rozmowca ich ze mna nie dzieli. Moge porozmawiac o tym
                  przez jakas chwile, ale wielogodzinne referaty sa nieuprzejme. Nie zabieram
                  faceta na ciuchowe zakupy, bo - jakkolwiek nigdy by mi tego nie dal odczuc -
                  wiem, ze nuzyloby go to i ze on woli ogladac ostateczny wynik zakupow juz na
                  mnie w domu, niz sleczec w przebieralniach.

                  Czytamy inne ksiazki, sluchamy innej muzyki. Oczywiscie, co jakis czas on
                  podsuwa mi ksiazke, albo ja jemu, o ktorej wiemy, ze spodoba sie drugiej osobie.
                  Ale bez nachalnosci. On znosi pogodnie moje codzienne ogladanie serialu
                  'Friends', a ja jego codzienne ogladanie 'Law&Order'. Do kina chodzimy zawsze
                  razem, czy to na moje filmy, czy na jego, bo wyprawa razem do kina jest
                  przyjemnoscia sama w sobie. W internecie szukamy zupelnie innych rodzajow
                  rozrywki, i ani on mi nie truje o piecdzesiatej osmej edycji ubuntu, ani ja jemu
                  o rozmowach na forum Kobieta. I mimo tego wszystkiego potrafimy przegadywac cale
                  noce, mimo ze - jak to nazywasz - nie 'cementujemy' zwiazku, dzielac sie kazda
                  mysla, chocby na temat nowego produktu l'oreal, wydluzajacego rzesy o 50%
                  procent :-D
                  • kretynofil Rozumiem co masz na mysli... 16.11.07, 14:32
                    ...ale troche zboczylismy z tematu.

                    Co do moich referatow, to oczywiscie byla to autoironia, mam jednak
                    na tyle przytomnosci umyslu, zeby zdawac sobie sprawe ze potrafie o
                    tym (i o innych sprawach, ktore mnie pasjonuja) opowiadac w sposob
                    interesujacy - interesujacy na tyle, ze rozmowcy krzywda sie nie
                    stanie. Moze to brak szacunku, ale ja lubie jak mi ktos okazuje taki
                    brak szacunku. Nie mam wylacznosci na znajomosc wszystkich ciekawych
                    rzeczy na swiecie, nie doszedlem jeszcze do nirwany, nie odkrylem
                    ameryki w konserwach i dlatego cenie sobie ludzi, ktorzy potrafia mi
                    opowiadac o swoich pasjach i zainteresowac mnie nimi. Ciesze sie ze
                    spotkalem na swojej drodze wielu ludzi, ktorzy mieli odmienne od
                    Twojego wyczucie slowa szacunek (nie staram sie dowalic Ci w jakis
                    sposob!).

                    Jak zaczalem sie spotykac z Najlepsza to tez nie potrafilem sie
                    przekonac do Nine Inch Nails, a Pratchetta traktowalem jako idiotyzm
                    dla pryszczatych nastolatkow. Zapytaj mnie o ulubiony zespol, czy
                    jednego z ulubionych pisarzy :) Oczywiscie, mogla przyjac ze mi sie
                    to nie spodoba i nie podsuwac mi tego, ale sprobowala i bylo warto.
                    Zeby nie bylo ze jestem pantoflarz - przeczytalem wszystko co miala
                    Dicka, tylko po to zeby w sporach na jego temat nie zarzucala, ze za
                    malo czytalem. I nadal, barana, nie lubie. Tak jak Przemykowej, bleh.

                    I nigdzie nie napisalem, ze nie cementujesz zwiazku. Po prostu moj
                    poglad jest taki, ze z pasjami, emocjami, przezyciami jest jak z
                    pieniedzmi - zeby cos z tego bylo, musza byc w ciaglym ruchu, musza
                    przechodzic z rak do rak. Lezac w skarpecie sa kompletnie
                    bezuzyteczne. To tak z grubsza.

                    Inne panie? Nic do dodania?

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                    • eeela Re: Rozumiem co masz na mysli... 16.11.07, 14:50
                      > I nigdzie nie napisalem, ze nie cementujesz zwiazku. Po prostu moj
                      > poglad jest taki, ze z pasjami, emocjami, przezyciami jest jak z
                      > pieniedzmi - zeby cos z tego bylo, musza byc w ciaglym ruchu, musza
                      > przechodzic z rak do rak. Lezac w skarpecie sa kompletnie
                      > bezuzyteczne. To tak z grubsza.


                      One sa w ruchu, zreszta napisalam juz o tym, tylko chyba pominales. Sa w ruchu,
                      ale nienachalnym i taktownym. Wiem, ze mily moj nie czytal jeszcze nic Hessego -
                      wlasnie leci do mnie hiszpanskie tlumaczenie 'Wilka stepowego'. Podrzuce mu. Ale
                      nie mam zamiaru przypominac mu i naklaniac. Nie mam zamiaru produkowac
                      wielogodzinnych elaboratow. Jak przeczyta, to pewnie oboje spedzimy kilka godzin
                      na dyskusji. Jak nie przyczyta, to bedziemy rozmawiac o czyms innym. Nie czuje
                      zadnego przymusu interesowania sie wszystkim, co interesuje mojego partnera, i
                      nie mam ochoty wywierac na nim wrazenia bycia pod takim przymusem.

                      Sa oczywiscie rozne modele i kazdy moze zawiesc lub sie sprawdzic. Tobie i
                      twojej zonie odpowiada calkowita rozciagnieta na kazda dziedzine zycia wspolnota
                      i wspolpraca. Nam to by nie odpowiadalo.
                    • frying.pan Kretynofilu 16.11.07, 16:49
                      kretynofil napisał:
                      > Inne panie? Nic do dodania?

                      Owszem, chciałabym dodać co nieco. Nie możesz zakładać, że każdy związek jest
                      taki, jak Twój i że każdy mężczyzna jest tak żądny zabawy w makijaże, jak Ty.
                      Nawet nie każda kobieta jest tego żądna. Ja na przyklad do zrobienia make-up'u
                      nie potrzebuje grupy wsparcia;) W moim pojęciu babskie spotkania nie mają więc
                      na celu wykluczenia faceta z mojego życia towarzyskiego czy odcinania go od
                      prywtnych-babskich spraw. Źle to rozumiesz. Mojemu facetowi mogę powiedzieć
                      wszystko, ale nie wszystko chcemy robić wspólnie i uwazam, że to jest zdrowe.
                      Druga rzecz - partner to taka osoba, której JA ufam i z którą JA chcę spędzić
                      życie. Moje koleżanki wcale nie muszą ani go lubić, ani zwierzac mi się w jego
                      obecności. Owszem możemy wszyscy razem iść na impreze, czy sobie podyskutować,
                      ale pewne tematy są zarezerwowane tylko dla moich uszu.
                      Poza tym mój facet nie specjalnie ma ochote iśc ze mną, jeśli wie, że na bibie
                      będą same kobiety, które zamierzają na ten przykład swobodnie połazić w
                      piżamach, maseczkach, zamierzają tańczyć, śpiewać i rozmawiać o wszystkim [bez
                      uczucia, że lustrują je krytyczne spojrzenia mężów (cudzych)]. Tu chodzi o to,
                      żeby te baby na babskim spotkaniu czuły się jak najbardziej swobodnie i miały
                      okazję trochę się ze sobą zżyć, poznać wzajemnie swoje problemy i zrealizowac
                      razem kilka glupawych pomysłów - czy to dla Ciebie takie straszne?;) No i czy
                      chcesz tego, czy nie: związek nie jest lekiem na całe zło. Każdy potrzebuje
                      trochę wlasnej przestrzeni.
                      • kretynofil Dziekuje za odpowiedz, jeszcze zapytam 16.11.07, 17:07
                        > Nie możesz zakładać, że każdy związek jest taki, jak Twój i że
                        każdy mężczyzna jest tak żądny zabawy w makijaże, jak Ty.

                        Po pierwsze, podobnie jak pozostali na tym forum, jestem przekonany
                        ze moj zwiazek jest najlepszy, wiec na pewno inne sa... inne :)
                        Jesli chodzi o zabawy w makijaze i inne, to chodzi mi bardziej o to
                        (jezu, pisze to juz chyba setny raz), ze niektore wieczory
                        sa "babskie" z zalozenia, a na niektore faceci nie przychodza. To
                        roznica, i ja pytam o te pierwsze, bo z tych pierwszych jestesmy
                        automatycznie wykluczani. PO CO? Ja pytam zeby zrozumiec, nie po to
                        zeby Wam dosrac, bo naprawde nie mam powodu!

                        > Owszem możemy wszyscy razem iść na impreze, czy sobie
                        podyskutować, ale pewne tematy są zarezerwowane tylko dla moich uszu.

                        Twoich i wszystkich tych przypadkowych kolezanek, ktore na taka
                        impreze przyjda. Czyli - uszy dobre, jesli tylko "gdzies tam" do
                        tych uszu nie jest przyczepiony siusiak. Troche to niekonsekwentne.

                        > Poza tym mój facet nie specjalnie ma ochote iśc ze mną, jeśli wie,
                        że na bibie będą same kobiety, które zamierzają na ten przykład
                        swobodnie połazić w piżamach, maseczkach, zamierzają tańczyć,
                        śpiewać i rozmawiać o wszystkim [bez uczucia, że lustrują je
                        krytyczne spojrzenia mężów (cudzych)].

                        Po raz setny: nie rozumiem o co chodzi. Wszystkie spotykacie sie z
                        facetami, ktorzy krepuja sie golej obcej baby, na widok maseczki
                        wyskakuja przez okno, spiewania sie boja, jesli nie leci z TV, a na
                        zony kolezanek patrza jak na mieso w sklepie, zastanawiajac sie czy
                        cena jest dobra? Mam wrazenie ze tak, skoro macie takie odczucia i
                        zamiast odpowiadac na moje pytania, udowadniacie mi ze Wasze zwiazki
                        sa najlepsze na swiecie. Niech beda dobre, zle, nic mnie to nie
                        interesuje. Pytam o konkrety a dostaje jakis popis swoich zdobyczy
                        (z kiepska recenzja miedzy wierszami)...

                        > Tu chodzi o to, żeby te baby na babskim spotkaniu czuły się jak
                        najbardziej swobodnie i miały okazję trochę się ze sobą zżyć, poznać
                        wzajemnie swoje problemy i zrealizowac razem kilka glupawych
                        pomysłów (...)

                        Prosze, wskaz mi palcem ten element, w ktorym faceci by Wam
                        przeszkadzali?!

                        > czy to dla Ciebie takie straszne?;)

                        Nie, to nie jest dla mnie straszne. Nawet jakbym sie krepowal
                        makijazu, maseczki, spiewu i golego tylka, to i tak bym nie mial
                        problemu, bo Najlepsza na takie spedy nie chodzi, bo dawno jej sie
                        znudzily... Temat przelezal w szafie i nagle sie pojawil na stronie
                        glownej gazety to zapytalem. Reakcja przerosla moje oczekiwania,
                        choc przypuszczenia, owszem, sprawdzily sie idealnie :)

                        > związek nie jest lekiem na całe zło. Każdy potrzebuje trochę
                        wlasnej przestrzeni.

                        Bez siusiakow w okolicy, rozumiem? Bo inaczej to sie nie liczy?

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                        kretynami. Milej lektury :)
                        • eeela Re: Dziekuje za odpowiedz, jeszcze zapytam 16.11.07, 17:58

                          > impreze przyjda. Czyli - uszy dobre, jesli tylko "gdzies tam" do
                          > tych uszu nie jest przyczepiony siusiak. Troche to niekonsekwentne.

                          Tak. Wiele kobiet czuje potrzebe rozmawiania o pewnych sprawach miedzy soba. Jak
                          nie jestes w stanie tego pojac, trudno, musisz jakos zyc bez tej wiedzy.
                        • frying.pan Re: Dziekuje za odpowiedz, jeszcze zapytam 17.11.07, 14:33

                          W cytowaniu moich wypowiedzi i swoich komentarzach bardzo zgrabnie pominąłeś
                          zdania, które wydają mi się najważniejsze. Bo sprawa nie rozchodzi się o
                          siusiaki przyprawione do uszu, lecz o uszy wieloletniej przyjaciółki, którą sie
                          zna niejednokrotnie jeszcze z czasów zanim się weszło w zwiazek z mężczyzną. I
                          jakkolwiek jestem ze swoim mężczyzną szczera i rozmawiam z nim o wszystkim, tak
                          zdaje sobie sprawe, ze moja koleżanka wcale nie musi mieć ochoty na to samo.
                          Mimo Twojej rzekomej "otwartości" na sprawy kobiet, wprost ziejesz ignorancją w
                          tej dziedzinie. Sorry, ale jeśli piszesz z pogardą, że wyjazd do znajomej, u
                          ktorej po imprezie spi sie w pizamie, to nudny spęd, to jak jakaś kobieta ma
                          Ciebie na takowe spotkanie zaprosic i jeszcze przy Tobie rozmawiac o prywatnym
                          życiu? Widzę, ze chciałbyś poszufladkować cały świat. Jesli jakieś zachowanie
                          odbiega od dobrze Ci znanego i praktykowanego w Twoim związku - to czujesz się
                          dyskryminowany i atakujesz. Wybacz, ale nijak nie byłbyś dla mnie kompanem do
                          rozmowy o moim życiu, bo nie chciałoby mi się Tobie tłumaczyć rzeczy, które inni
                          po prostu wiedzą.
                          Poza tym za bardzo skupiasz się na sobie:

                          > Nie, to nie jest dla mnie straszne. Nawet jakbym sie krepowal
                          > makijazu, maseczki, spiewu i golego tylka, to i tak bym nie mial
                          > problemu, bo Najlepsza na takie spedy nie chodzi, bo dawno jej sie
                          > znudzily...

                          Tu nie chodzi o to, czego Ty sie masz krępować. Tu chodzi o kobiety i
                          wyrozumiałość dla ich potrzeb. Mój mężczyzna akurat tę wyrozumiałość posiada.
                          Przykro mi, że muszę Ci tłumaczyć, że ludzie mają różne problemy i bywają
                          wrażliwi. Wśród moich znajomych są kobiety w związkach, ale i takie po
                          rozwodach, i takie które nigdy w obecności mężczyzny nie czują się swobodnie.
                          Niektore są po ciężkich przejściach życiowych, jeszcze inne cierpią na choroby,
                          ktorymi nie mają ochoty chwalic sie calemu swiatu (jedna ze znajomych ma
                          usuniętą pierś i sama ze sobą walczy, aby zaakceptować swoje ciało, więc nie
                          gadaj mi tu o tym, że któras z nas sie obawia świecić tyłkiem, czy byc
                          traktowana jak szynka, bo tym bardziej utwierdzam sie przekonaniu, że wychowales
                          sie na telewizji, a o ludziach pojęcia nie masz).
                          Poza tym typowo babskie spotkania służą także temu, żeby kobiety mialy pewność,
                          że inne kobiety mają podobne szczęscia i smutki, podobne doświadczenia.
                          Oczywiście nie wszystkie kobiety mają taką potrzebę, niemniej jednak babskie
                          spotkania, poza zwykłym imprezowaniem, taki właśnie mają cel. Więc nie demonizuj:P
                    • raohszana Re: Rozumiem co masz na mysli... 16.11.07, 21:39
                      Nie można się do siebie przykleić i wszystkiego robić razem. Ja mam
                      ochotę czasem pobyć bez niego - i nie, nie uwazam, ze dlatego
                      powinnam poszukać innego. Obydwoje bysmy dostali kota jakbysmy mieli
                      wiecznie przebywac razem - co nie znaczy, ze nie wiem czemu i
                      dokłądnie w ktorym miejscu Satyricon jest lepszy niż Desaster [ a
                      obu nie lubię osobisie :) ]. Jej, czasem chce sie sama zobaczyc z
                      dziewczynami - co do niektorych rzeczy jest tak, jak juz ktoras z
                      poprzedniczek zauwazyła - niektore rzeczy sa tylko dla naszych uszu
                      i kolezanki nie chca, zeby wiedzieli o tym inni.
        • menk.a Re: Powazne pytanie do Pan, chadzajacych na babsk 16.11.07, 13:56
          Bo nie jestem zrośnięta ze swoim facetem jak bliźniaki syjamskie. I
          tak jak ja mogę sobie sama zorganizować kawałek wolnego czasu, tak i
          on nie ma obowiązku ciągnąć mnie na swoje wyjścia.
          Spotkania w babskim gronie nie są odpowiedzią czy skutkiem
          niezrozumienia ze strony facetów. Co za bzdurne twierdzenia.
          To tylko babskie spotkanie. Więc po co dorabiać do tego jakąś
          głębszą ideologię i szukać spisku?;)
          • kretynofil Prosze, nie irytuj sie bez powodu 16.11.07, 14:20
            Naprawde nie ma sensu sie wsciekac, ja tylko pytam. Dlaczego pisze o
            wsciekaniu sie? Bo probujesz mi dowalic, uzywajac subtelnego
            nagromadzenia pejoratywnych okreslen:
            - "zrośnięta ze swoim facetem jak bliźniaki syjamskie"
            - "mogę sobie sama zorganizować kawałek wolnego czasu"
            - "nie ma obowiązku ciągnąć mnie na swoje wyjścia"
            - "szukać spisku"

            Ja tez uwazam, ze spotkania z innymi ludzmi sa w zwiazku potrzebne i
            tez uwazam, ze Najlepsza nie musi miec ochoty spotykac sie ze
            wszystkimi. Niemniej jednak fenomen "babskiego spotkania" mnie
            interesuje, bo nigdy nie slyszalem o "chlopskim wieczorze" :)

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
            • eeela Re: Prosze, nie irytuj sie bez powodu 16.11.07, 14:35
              Niemniej jednak fenomen "babskiego spotkania" mnie
              > interesuje, bo nigdy nie slyszalem o "chlopskim wieczorze" :)


              Nie? A ja tak. Mily moj chadza na meskie imprezy. Strasznie tam duzo pija ;-)
              • kretynofil Ooooo, to ciekawe 16.11.07, 14:40
                I co? Kobiety nie maja tam wstepu? Czy same nie przychodza? Na czym
                polega "meskosc" tej imprezy?

                Bo jesli chodzi o picie, to Najlepsza mnie przepija w przedbiegach,
                to nie wiem :)

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
                • eeela Re: Ooooo, to ciekawe 16.11.07, 14:54
                  Hmmm, no jakby ci tu to wyjasnic - jak panowie nam mowia, ze robia sobie meska
                  impreze, to zadna kobieta na sile sie tam pchac przeciez nie bedzie :-) Jak
                  meska, to meska. Z gory wiadomo, ze facet idzie sam i w glowie by mi nie
                  postalo, domagac sie, zeby tam isc. Dlaczego mam mu odmawiac przyjemnosci
                  pogadania swobodnie w meskim towarzystwie, w ktorym panowie lubia troche spuscic
                  z tonu, uzywac wiekszej niz zwykle ilosci nieparlamentarnych wyrazen, spic sie
                  jak bela bez zawstydzania swojej partnerki? I nic to nie znaczy, jesli ty nie
                  lubisz, bo wielu panow lubi od czasu do czasu wlasnie tak sie bawic. I brak
                  towarzystwa kobiet im na to pozwala, bo w obecnosci swoich partnerek czuja sie
                  zobowiazani do przyzwoitego zachowania ;-)
                  • kretynofil Re: Ooooo, to ciekawe 16.11.07, 16:36
                    > Sa oczywiscie rozne modele i kazdy moze zawiesc lub sie sprawdzic.
                    Tobie i twojej zonie odpowiada calkowita rozciagnieta na kazda
                    dziedzine zycia wspolnota i wspolpraca. Nam to by nie odpowiadalo.

                    No, czyli na sam koniec bysmy sie zgodzili (bo istotnie, modele sa
                    rozne, ale to zupelnie inny temat), gdyby nie:

                    > I brak towarzystwa kobiet im na to pozwala, bo w obecnosci swoich
                    partnerek czuja sie zobowiazani do przyzwoitego zachowania ;-)

                    I tu jest pies pogrzebany... Nie mam czasu zbyt wiele pisac
                    (kreskowki same sie nie obejrza :) ), ale to jest dokladnie ten
                    aspekt, ktorego nie rozumiem. Moim zdaniem to jest bardzo dziwne, ze
                    ludzie zachowuja sie inaczej w otoczeniu swojego partnera, a inaczej
                    w towarzystwie kolegow/kolezanek. Mozna zapytac: a gdzie tak
                    naprawde sa soba? Oczywiscie odpowiesz mi ze i tu i tu, ze jedno
                    drugiemu nie szkodzi itd.

                    Szkodzi. Bo:
                    - albo kiedys przestana grac przed soba i dojdzie do
                    rozczarowania/konfliktu, ktory bedzie mozna zalagodzic tylko idac w
                    strone opcji 2,
                    - albo beda do konca zycia udawac przed soba kogos innego, niz w
                    towarzystwie kolegow/kolezanek, oddalajac sie w ten sposob od siebie.

                    To temat rzeka, ja wiem, ale czuje sie usprawiedliwiony - to nie ja
                    zaczalem, ja tylko zapytalem o sens wieczoru z
                    definicji "babskiego". Nie widze nic dziwnego w tym, ze spotkaja sie
                    tylko kobiety, dziwi mnie natomiast to, ze Z ZALOZENIA spotykaja sie
                    tylko kobiety. I to wlasnie chcialbym zrozumiec...

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                    • eeela Re: Ooooo, to ciekawe 16.11.07, 16:54
                      > > I brak towarzystwa kobiet im na to pozwala, bo w obecnosci
                      swoich
                      > partnerek czuja sie zobowiazani do przyzwoitego zachowania ;-)
                      >
                      > I tu jest pies pogrzebany... Nie mam czasu zbyt wiele pisac
                      > (kreskowki same sie nie obejrza :) ), ale to jest dokladnie ten
                      > aspekt, ktorego nie rozumiem. Moim zdaniem to jest bardzo dziwne,
                      ze
                      > ludzie zachowuja sie inaczej w otoczeniu swojego partnera, a
                      inaczej
                      > w towarzystwie kolegow/kolezanek.


                      Jezeli jest to dla ciebie dziwne, jestes dziwakiem ;-)
                      A mowiac bardziej powaznie - mezczyzni czesto zachowuja sie inaczej
                      w czysto meskim towarzystwie, a inaczej w towarzystwie kobiet. Jest
                      to dosc naturalne, czesto spotykane, normalne i nie widze powodu,
                      aby robic z tego afere. Przy mnie nie rzuca sie nadmiernie miesem i
                      w moim towarzystwie nie nalezy sie spijac jak bela - takie mam
                      wymagania i nie bede ich zmieniac dla dziwnie pojetej wspolnoty
                      duchowej w zwiazku. Jak pan ma ochote porzucac swobodnie ku..mi
                      upijajac sie radosnie do stanu nieuwzywalnosci, ja nie mam ani
                      ochoty, ani prawa zabraniac mu tego, byleby obylo sie beze mnie.
                      • kretynofil Tak, chyba jestem dziwakiem 16.11.07, 17:15
                        No dobra, jestem dziwakiem, ale to ma swoje plusy: caly swiat dla
                        mnie jest jak jeden wielki kanal Animal Planet - wszystko jest
                        fascynujace :P

                        Ja u kobiet nie znosze tego, jak by to ujac, wielko-jasnie-panstwa,
                        czyli noszenia nosa w chmurach i odcinania sie od
                        rzeczy "brzydkich", "nieladnych" itd. Dlatego sie z taka nie
                        pobralem, i nigdy bym tego nie zrobil. Po co? Zeby na codzien udawac
                        przed soba, odreagowywac na zewnatrz, frustrowac sie i na koniec sie
                        pozrec o cos, czego mozna bylo uniknac na wstepie?

                        Masz racje, jestem dziwakiem, bo dla mnie to bez sensu, zeby
                        zwiazywac sie z kims, oczekujac ze przy Tobie nie bedzie soba...

                        I chyba wlasnie dlatego, dzieki swojemu dziwactwu, tak trudno mi
                        Ciebie i inne dziewczyny tutaj zrozumiec - bo ja nie rozumiem po co
                        sie wiazac, jesli pewne rzeczy musimy robic na zewnatrz zwiazku.
                        Zwroc uwage DOKLADNIE na to co napisalem: _MUSIMY_ a nie _CHCEMY_

                        Niemniej jednak, dzieki za rozmowe, naprawde bylo mi milo, na
                        dzisiaj juz spadam do domu. Zupelnie szczerze zycze Ci wszystkiego
                        najlepszego z Ukochanym!

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                        kretynami. Milej lektury :)
                        • eeela Re: Tak, chyba jestem dziwakiem 16.11.07, 18:02
                          Po co? Zeby na codzien udawac
                          > przed soba, odreagowywac na zewnatrz, frustrowac sie i na koniec sie
                          > pozrec o cos, czego mozna bylo uniknac na wstepie?
                          >


                          Nie rozumiem, dlaczego od razu sie zrec. Ty zas nie rozumiesz, ze w byciu innym
                          niekoniecznie chodzi o to, ze nie jest sie soba, tylko o to, ze wyzwala sie
                          rozne aspekty siebie. Ja jestem inna w towarzystwie kobiet w moim wieku, inna w
                          pracy, inna w domu, inna w rozmowach z mama i inna w rozmowach z tata.
                          Pozostajac przy tym caly czas soba. Rozmow tylko z mama nie sa w stanie zastpic
                          mi rozmowy tylko z tata, rozmow z partnerem nie sa w stanie zastapic mi
                          pogaduszki z przyjaciolkami - ale i vice versa.

                          Mam wrazenie, ze - wbrew deklarowanej ciekawosci swiata - twoje zycie jest
                          ubogie w roznorodnosc, skoro nie potrafisz dostrzec, pojac czy doswiadczyc tych
                          roznic, o ktorych tu mowimy.
                          • kretynofil No nie... 16.11.07, 18:27
                            Nie wiem ile masz lat i celowo nie pytam. Sprawa jest taka, ze
                            ludzie ktorzy sa ze soba naprawde dlugo, jesli nie potrafia byc
                            naprawde, _naprawde_ soba, potrafia sie pozrec o straszne glupoty.
                            Wynika to glownie z niezrozumienia siebie nawzajem, bo po prostu nie
                            sa nauczeni (vide chlopcy vs dziewczynki) rozmawiania otwarcie o
                            pewnych sprawach. Moim zdaniem partnerzy powinni byc wobec siebie
                            zawsze soba, nawet jesli sie boja, ze w ten sposob moga zniechecic
                            druga osobe.

                            Co do tego, czy powinnismy byc wszedzie inni - nie, ale w szeroko
                            rozumianej sferze prywatnej - zawsze tacy sami, tacy jak jestesmy w
                            srodku. Tak sie chyba definiuje "sfere prywatna", prawda?

                            Jesli zas chodzi o pogaduszki z kumplami i z partnerem/partnerka, to
                            mialem kiedys bliskiego przyjaciela. Moglismy gadac o wszystkim, bo
                            doskonale sie rozumielismy. Pamietam jak po jakiejs przegadanej nocy
                            powiedzial mi, ze chyba musi zmienic dziewczyne, bo z nia nie daloby
                            sie tak pogadac, bo jej takie tematy nie interesuja i w ogole.
                            Zmienil i duzo mu to dalo, przynajmniej na poczatku tak twierdzil.

                            Ja ze swoja zona dogaduje sie niesamowicie dobrze, i na kazdy taki
                            temat (jak wtedy z przyjacielem), moge sobie z nia pogadac, moge sie
                            calkowicie otworzyc.

                            Po co o tym pisze? Bo obie sytuacje laczy jeden "drobny" szczegol.
                            Moja zona, z ktora jak sie chce, mozna pogadac o wszystkim, i byla
                            dziewczyna mojego przyjaciela, z ktora pogadac sie nie da, bo ja to
                            nie interesuje - to ta sama kobieta.

                            To taka anegdotka do przemyslenia. Zycie jest naprawde duzo
                            latwiejsze, jesli nie przyjmuje sie zalozen odnosnie oczekiwan
                            drugiej osoby, tylko sie jej uwaznie SLUCHA... Nawet jesli akurat
                            jest w trakcie pozornie nieistotnego elaboratu o zyciu plciowym
                            grzybow tropikalnych :P

                            Last but not least, co do Twojego wrazenia: mylisz sie, ale to moje
                            zdanie. Obiektywnie mozesz miec racje, jesli cos takiego w ogole
                            daje sie mierzyc.

                            ----------------------------------------------

                            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                            kretynami. Milej lektury :)
                            • eeela Re: No nie... 16.11.07, 18:58
                              Kretynofilu, ja nigdzie w calej naszej dyskusji nie napisalam, ze nie moge
                              rozmawiac ze swoim partnerem o wszystkim - o, przepraszam, napisalam raz - ze
                              nie rozmawiam z nim o osobistych sprawach moich przyjaciolek. Nie chodzi o to,
                              ze nie moge. Wszystko, o czym rozmawiam ze swoimi przyjaciolkami, jesli dotyczy
                              mnie i mojego partnera, zostalo przeze mnie juz z nim przedyskutowane. Jak mamy
                              jakis problem (lub ktoremus z nas wydaje sie, ze mamy problem), rozmawiamy
                              najpierw ze soba, nie z osobami postronnymi. W damskich plotkach o stosunkach
                              damsko-meskich chodzi bardziej o to, ze wielu mezczyznom naprawde wystarcza
                              jedna rozmowa na dany temat - i moj partner do takich nalezy - a wiele kobiet
                              lubi jedna i te sama rzecz roztrzasac piec razy - i ja do takich naleze. Nie
                              rozumiem, dlaczego mam zawracac mu glowe piec razy na ten sam temat, skoro mam
                              przyjaciolki, z ktorymi moge w blogosci oddac sie drobiazagowym kobiecym
                              analizom i przewidywaniom na osiem i pol roku w przyszlosc. Ale sedno sprawy
                              zostalo omowione najpierw z nim.

                              Nie mamy problemow z porozumiewaniem sie. Zdarza nam sie przegadac pol nocy ot
                              tak, ni z tad, ni z owad, i spedzac przy tym niezwykle milo czas, poniewaz
                              owszem, jestesmy przyjaciolmi, nie tylko kochankami, nie tylko partnerami. Ale z
                              najblizszym nawet przyjacielem nie zycze sobie miec takiego zwiazku, w ktorym
                              mowie dokladnie wszystko, co mysle. Nie lubie mowic o wszystkim. Mam swoje
                              wlasne swiaty, do ktorych daje troche dostepu temu i troche tamtemu, ale nigdy
                              nikomu nie daje dokladnie takiego samego dostepu, i nigdy nikomu nie daje
                              dostepu calkowitego. Nie dlatego, ze sie boje, ze nie zostane zrozumiana, i nie
                              dotyczy to tylko mojego partnera - sa w moim zyciu i inne osoby, przed ktorymi
                              moge sie bardzo otworzyc bez obawy o utrate akceptacji badz niezrozumienie.
                              Dlatego, ze nie chce. Nie mam ochoty dzielic sie wszystkim. Lubie miec rzeczy
                              tylko i wylacznie dla siebie.

                              Moze jest tak dlatego, ze przez dlugi czas bylam w zwiazku z kims podobnym do
                              ciebie, chociaz chyba - tak zgaduje - bardziej ofensywnym i mniej taktownym. To
                              byl mezczyzna, z ktorym dzielilam zycie zawodowe i osobiste, ktory zawsze mowil
                              wszystko, co myslal, i ode mnie wymagal calkowitej otwartosci, ktory rozprawial
                              przez wiele godzin o grach komputerowych, lubil bawic sie ze mna w przebieranie
                              i makijaze, ale za to zupelnie nie rozumial, po jaka cholere kobiety spotykaja
                              sie same, i bardzo sie z tego nabijal. Nie mogl tez scierpiec, kiedy lubilam
                              jakas ksiazke lub film, ktorych on nie lubil, nachalnie naklanial mnie do
                              zaznajomienia sie z jego ulubionymi tekstami kultury, byl potwornie zazdrosny,
                              kiedy dowiadywal sie, ze potrafie z kims innym z przyjemnoscia przegadac pol
                              nocy (jak na przyklad z moja mama).

                              Taka zbytnia bliskosc jest dla mnie toksyczna. Partner powinien byc
                              przyjacielem, ale nie jedynym przyjacielem. A z przyjaciolmi potrzebuje sie
                              intymnosci. I od innych przyjaciol nie moge wymagac, zeby dzielili te intymnosc
                              z moim partnerem, bo to sa moi przyjaciele, nie jego. Potrzebuje tez przestrzeni
                              tylko i wylacznie dla siebie, aby czuc sie swobodnie, i nie ma to nic wspolnego
                              z nieumiejetnoscia rozmowy, sluchania, zrozumienia czy czegokolwiek - czego ty
                              najwyrazniej pojac nie jestes w stanie.
                              • frying.pan Re: No nie... 17.11.07, 14:47
                                Bardzo ładne i mądre wyjaśnienie:)
            • menk.a Re: Prosze, nie irytuj sie bez powodu 16.11.07, 15:04
              Pisanie o mojej irytacji to nadinterpretacja. I to spora.

              O chłopskich wieczorach nie słyszałam. Mimo, żem dziewucha ze wsi.
              Może zorganizuj coś na ten wzór. I może ta nowa świecka tradycja się
              przyjmie.
              Nie próbowałam Ci dowalić. Raczej zaznaczyć, iż babskie spotkania
              nie są ucieczką od kłopotów w relacjach z facetami. Nie mają z tym
              nic wspólnego, nie są skutkiem takich kłopotów. To tylko potrzeba
              pobycia ze swoimi koleżankami czy przyjaciółkami.
              Tak jak faceci w swoim towarzystwie idą na mecz albo przysłowiowe
              piwo.
              Trochę dziwne, że dla Ciebie to takie dziwne i niezrozumiałe.;)
              • kretynofil Zle mnie zrozumialas 16.11.07, 16:44
                Ja wcale nie twierdze, ze kobiety odreagowuja na takich spotkaniach
                problemy z facetami (choc moglbym, bo ze znanych mi przypadkow, 99%
                tak sie konczylo), tylko probuje zrozumiec, czemu ludzie stawiaja
                sobie takie ograniczenia, ze pewne rzeczy sa tylko dla kobiet, a
                pewne dla mezczyzn. Moznaby powiedziec, ze jestem feministka (heh,
                napisalo mi sie faministka :) ), i staram sie zrozumiec relacje
                miedzy ludzmi. Jesli ja nie mam tego w domu, to pytam na forum, bo
                jestem ciekaw.

                A na mecze (tylko zuzlowe, kopaniny nie znosze) chodzilem z
                dziewczynami i facetami. Tak bylo fajniej.

                Duzo rzeczy jest dla mnie dziwnych i niezrozumialych - od tego mam
                znajomych (dla dziwactw umiarkowanych, oswojonych, ale jeszcze
                niepoznanych), oraz forum (dla calego wszechswiata dziwactwa,
                ktorego nie dostarczaja mi bezposredni znajomi). Dlatego tu jestem,
                i dlatego pytam. Kto pyta, wielbladzi :)

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
                • raohszana Re: Zle mnie zrozumialas 16.11.07, 21:59
                  Ale to sie głownie nazywa 'babskie', a nie, ze prawny zakaz wstępu
                  dla faceta ^^"
    • figgin1 Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 10:30
      Upijamy się, tańczymy na batrze, podrywamy facetów...
    • karka831 Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 10:34
      Uwielbiam babskie spotkania:) Maja one swoj niepowtarzalny klimat..Moje
      spotkania najczesciej odbywaja sie w pubach lub klubach.Co robimy? Pijemy (a
      co!),tancujemy (jesli klub), rozmawiamy o facetach, pracy, kazda opowiada co u
      niej slychac itd.Tematy pojawiaja sie spontanicznie:) Jesli robimy spotkania w
      domu to najczesciej filmy, tance, kalambury, robimy sobie zdjecia, gotujemy...a
      potem siedzimy w pizamach (najczesciej u siebie nocujemy) i gadamy, gadamy,
      gadamy...przy winku:)
      • menk.a Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 10:44
        Właśnie mam najczęściej takie domowe posiadówy. Do późnej nocy. I jt
        zawsze rewelacyjnie.;))
    • mala_mee Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 10:35
      Oatatnio miałam takie spotkanie. Akurat była to parapetówa,
      gospodyni przygotowala jedzenie. Każda (z ok 12 bab) miała coś do
      picia. A co robiłyśmy??? Głównie darłysmy się na pół osiedla. Tematy
      jakie były poruszane już od samego poczatku nie nadają się do
      przytoczenia na forum. Potem zaczęły się tańce, masaże :))).

      Imreza była przeudana.
      • menk.a Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 10:45
        Hucznie. Ale obyło się bez wizyty mundurowych?;)
        • mala_mee Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 11:18
          Obyło się :)))
          Biorąc pod uwagę osiedle na jakim to było, to i tak była to jedna z
          bardziej lajtowych imprez :)))
          • menk.a Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 11:23
            Sąsiedzi zn przyzwyczajeni;))))
    • frying.pan Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 11:10
      Oglądamy mecze hokeja i pijemy wodke zapijając wodą z ogórków ;)

      A tak serio, to gotujemy, jemy wymyślne pysznosci, popijając drinkiem, popalamy
      co nieco;) Ale glownie gadamy. O wszystkim i o niczym. Często o facetach lub w
      ogóle o ludziach. W odpowiednim towarzystwie można porozmawiac nawet o życiu,
      sztuce, książkach, wystawach, podróżach i filmach. W nieodpowiednim tylko o
      ciążach i sukniach ślubnych.
      • karka831 Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 11:16
        W odpowiednim towarzystwie można porozmawiac nawet o życiu,
        > sztuce, książkach, wystawach, podróżach i filmach. W nieodpowiednim tylko o
        > ciążach i sukniach ślubnych.

        :D Trafne...
        • menk.a Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 11:25
          U mnie ostatnio zeszło na ... kwestie pseudofilozoficzne.
          Po pijaku to dopiero można filozofować :D
          • karka831 Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 11:36
            menk.a napisała:


            > Po pijaku to dopiero można filozofować :D

            A jak psychologizowac mozna..heh..:D
    • nekomimimode karaoke 14.11.07, 11:14
      śpiewamy =)
      • mala_mee Re: karaoke 14.11.07, 11:22
        U nas odpada. Mi śpiewać nie pozwalają...
        • menk.a Re: karaoke 14.11.07, 11:25
          mala_mee napisała:

          > U nas odpada. Mi śpiewać nie pozwalają...

          weź się na sposób: zacznij fałszować pieniądze;)
          • mala_mee Re: karaoke 14.11.07, 11:40
            Aha, zaczną mi płacić żebym się zamknęła :)))
            • nekomimimode e tam 14.11.07, 11:47
              im więcej fałszowania tym lepsza zabawa ;)
        • sorrento_8 Re: karaoke 14.11.07, 20:34
          O mi też nie, po tym jak kiedyś odśpiewałam "Dotyk" Edzi G. :)
          choć ostatnio była mowa o imprezie karaoke, ale jakoś wymownie na
          mnie przy tym patrzyli :)
    • cioccolato_bianco Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 11:18
      jemy, pijemy, imprezujemy, spacerujemy z wozkiem ;) robimy zakupy,
      rozmawiamy nie tylko o facetach, chodzimy razem na fitness, do sauny
      etc etc
    • 83kimi Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 11:26
      Robimy wszystko to, co opisałaś, a poza tym wiele innych, szalonych
      rzeczy, raz np. zorganizowałyśmy sobie spotkanie na cmentarzu
      żydowskim. :-)
      • blondynka_ladna Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 11:37
        Ja z przyjaciółkami spotykamy się przeważnie w domu raz u jednej,
        raz u drugiej, raz u trzeciej- każda coś przynosi do jedzonka no i
        oczywiście gadamy, plotkujemy o wszystkim- praca, dom, zdrowie,
        antykoncepcja, faceci, przepisy kulinarne itp. Do tego winko lub
        wódeczka i baardzo miło jest:)
    • lajton Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 11:49
      zasadniczo chlejemy co kto przyniesie
    • agula2006 Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 12:12
      Ja ze swoimi dwoma przyjaciółkami dośc regularnie robimy babskie
      spotkaniai je uwielbiamy. Sa one w domu, raz jednej, raz drugiej,
      raz trzeciej. Każda kupuje winko, jedzeni zapewnia gospodyni (jakieś
      ciasto, chipsy czy paluszki do pogryzienia). Rozmawiamy o wszyskim:
      związkach z facetami, pracy, nielubianych koleżankach ;) i innych
      babskich sprawach o których jak zaczynamy mowic w mieszanym
      towarzystwie to faceci robia dziwna minę.
      • menk.a Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 14:06
        agula2006 napisała:

        > Rozmawiamy o wszyskim:
        > związkach z facetami, pracy, nielubianych koleżankach ;) i innych
        > babskich sprawach o których jak zaczynamy mowic w mieszanym
        > towarzystwie to faceci robia dziwna minę.

        Facet zapytałby: ile można o tym samym? ;))
    • modliszka24 Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 13:27
      zazwyczaj dobre winko ktore kupujemy razem cos do przegryzienia i mnostwo
      tematow do rozmow
    • iberia.pl Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 19:13
      jesmy pyszne spagetti a la iberia:-), pijemy dobra wodke i gadamy
      :-DDDD
      • jasmina_tdi Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 19:45
        Zapraszamy kolegów. Troche testosteronu jeszcze nikomu nie
        zaszkodziło :D
        • beau13 Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 19:54
          spotkania z przyjaciółkami - klub, restauracja, kawiarnia itd, rzadko domek, bo
          ja w domu pracuje, wiec mam go dość a przyjaciółki przebywają obecnie za granicą
          wiec jak już przyjadą to chcą się nacieszyć miastem;)

    • sorrento_8 Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 20:32
      Lubie, ale nie za często.
      Gadamy o wszystkim i o niczym :), wspominamy, plotkujemy, czasami
      zbiera nam się na szczerość, pocieszamy się, dzielimy się radościami.
      jemy rzeczy, których z zasady się wystrzegamy, pijemy niesamowite
      ilości wina
      Tematyczne wieczory filmowe i owszem, ale w małej grupie tak do 3
      osób się zdarzały, gra w karty też.
      Przy powyżej 4 szt. z zasady robi się niesamowicie głośno, bo każda
      chce coś powiedzieć :), czasami podziwiam moich sąsiadów za ich
      cierpliwość.
      Dziwne, że przy takich spotkaniach Panowie którzy przyjeżdżają po
      Panie w późnych godzinach wieczornych nigdy nie chcą wejść na górę
      do mieszkania, boją się chyba...
    • vandikia Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 14.11.07, 21:08
      Zwykle razem gotujemy, dziewczyny przynoszą składniki. Na ogół
      spagetti albo pizze robimy. Byly tez pierogi..o tosty są czasem,
      zapiekanki. Pijemy wino, albo martini. Raz popelnilysmy błąd i
      piłysmy caly wieczór wódkę..eh wszystkie nasteonego dnia konałyśmy.
      No i u mnie to wyglada tak, ze chocbysmy sie umawialy na film czy
      cokolwiek innego, to film udaje nam sie obejrzec raz na 10 spotkan,
      a zwykle zaczynamy gadac u mnie w kuchni, jemy w kuchni, a pozniej
      wszystkie sie przenosimy na podloge kuchenna - ktora jest
      podgrzewana i ktora kochają moi goscie. Gra muzyka w tle i gadamy,
      gadamy, gadamy o wszystkim. Na ogol trwa to od ok 18-19 do 1-4 nad
      ranem :)
    • postka Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 15.11.07, 16:29
      My najczęściej omawiamy tematy bieżące przy winku/wódce/whiskey i co
      tam która lubi i się okrutnie śmiejemy...

      A że jesteśmy wszystkie w mniej więcej jednym wieku i na podobnym
      etapie życiowym ostatnio dominują tematy ślubno-dzieciowe, ale to
      nam pewnie przejdzie wkrótce:)

      W sobotę na przykład robię taką imprezę dla ośmiu bab u siebie, bom
      świeżo po ślubie i będziemy zdjęcia z rzutnika ślubne oglądać i
      pewnie się skończy na milionie ślubnych opowieści i będzie
      śmiesznie.

      Uwielbiam te moje baby, no!:)
    • eeela Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 15.11.07, 19:48
      Zazwyczaj przyrzadzamy jedzenie na samej imprezie. Wyprobowujemy nowe przepisy,
      przynosimy skladniki i pichcimy, popijajac wino, drinki, gadajac o zyciu, o
      pracy, o facetach, o polityce, o ksiazkach, o seksie, o dzieciach (czy tez
      raczej planach na nie). Na spotkania przebieramy sie w jakies seksowne ciuchy,
      robimy sobie seksowne zdjecia, fotografujemy przygotowywane jedzenie, czasem
      tanczymy.

      Babskie spotkania sa swietne :-)
      • rangheros Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 15.11.07, 22:06
        Moja zona twierdzi, ze nie ma nic glupszego niz
        tzw. "babska "impreza". Jedna przez druga krzyczy i nie slucha co ma
        inna do powiedzenia.
        A najgorsze jest jak nie ma sie powodow do ponarzekania na meza.
        MUSI BYC!!!! Jak nie narzeka sie na meza , to lepiej nie isc...Bo ma
        sie przechlapane. Smierc towarzyska.
        • eeela Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 16.11.07, 00:18
          Twoja zona najwyrazniej nie zna interesujacych kobiet, albo sama nie potrafi byc
          interesujaca.

          Babskie imprezy nie polegaja na tym, ze sie krzyczy jedna przez druga, nie
          polega na narzekaniu na mezow i nie jest konkursem na to, ktora ma wiecej
          powodow do narzekania. Z inteligentnymi, milymi kobietai rozmawia sie o
          wszystkim, o czym rozmawia sie na normalnych imprezach, plus kilka tematow,
          ktore nigdy nie interesuja mezczyzn, i w bardziej intymnej i osobistej
          atmosferze. W kazdym razie tak jest z przyjaciolkami - jesli nie lubi sie pan,
          ktore maja byc na spotkaniu, zupelnie nie rozumiem, po co w ogole sie fatygowac.
          Stosunki towarzyskie najrozsadniej jest utrzymywac z osobami, z ktorymi sie lubi
          przebywac.
          • menk.a Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 16.11.07, 11:35
            Otóż to.
            A jak się idzie na spotkanie z gderającymi malkontentami
            (niezależnie jakiej są oni płci), to czego się ktoś spodziewa? Że na
            spotkaniu nie będą sobą, czyli nie będą gorzko narzekać?
            ;))
          • kretynofil Heh, szkoda ze nie skojarzylem tego posta z Toba 16.11.07, 16:51
            I Ty sie ze mna klocisz? Dobre :)

            > Twoja zona najwyrazniej nie zna interesujacych kobiet, albo sama
            nie potrafi byc interesujaca.

            Boskie po prostu. Pamietaj: fat birds don't fly! Nie nadymaj sie
            tak, bo bedzie kiepsko ;)

            > Babskie imprezy nie polegaja na tym, ze sie krzyczy jedna przez
            druga, nie polega na narzekaniu na mezow (...)

            To jest jakis regulamin? Moge poprosic egzemplarz?

            > plus kilka tematow, ktore nigdy nie interesuja mezczyzn, i w
            bardziej intymnej i osobistej atmosferze.

            Ja nie wiem, chyba rzeczywiscie jestem dziwny (jak w tym dowcipie z
            wariatem, co posypuje truskawki cukrem), bo intymnie i swobodnie to
            ja sie czuje ze swoja kobieta, a nie z kolegami. Ale jak w tym
            dowcipie - ja wariat jestem :)

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
            • eeela Re: Heh, szkoda ze nie skojarzylem tego posta z T 16.11.07, 17:02
              Sa rozne rodzaje i stopnie zazylosci, intymnosci, relacji,
              stosunkow, orgazmow. Nawet lody waniliowe nigdy nie sa te same.
    • nikt666 bąki 15.11.07, 23:27
      Lubie jak kobieta pusza bąki przez sen wtedy wiem że mi ufa i czuje
      sie przymnie pewnie i bezpiecznie, i śpi przymnie spokojnie.
      • julia0001 Re: bąki 16.11.07, 14:11
        ja dzis mam kobiecy wieczorek...plus jeden mezczyzna, ale on ma
        dusze i mozg kobiety wiec traktujemy go jako kobiete...:)))...dzis
        mamy w planach zrobic to co kobietki lubia najbardziej, wystroic
        sie, umalowac....posmiac przy piciu piwa, porozmawiac na tematy
        rozne, powazne i te mniej powazne...posluchac muzyczki nastroic sie
        a potem w miasto, w noc na tance...ja bardzo cenie sobie w zwiazku
        odrobine niezaleznosci...posiadania tylko swojego tajemniczego
        swiata, do ktorego mezczyzna nie ma wstepu...ale to nie znaczy ze go
        nie kocham, a na tance to on juz dalaczy....
        sa tez wieczory filmowe...
        na kawie gdzies w pospiechu, biegnac z zajec na jazecia...czasem
        grzane piwo na smutki
    • sabriel Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 16.11.07, 14:19
      Plotki, obżarstwo,napoje alkoholowe, jeszcze raz plotki :)))
    • kumite Re: Co robicie na babskich spotkaniach? 16.11.07, 17:37
      Fantastyczna sparwa takie babskie wieczory, niedlugo sie na taki wybieram( z
      moimi przyjaciolkami i kolezankami czesto sobie organizujemy takie wieczory). a
      na nich przede wszystkim plotki, pogaduchy i filmy. do tego dobre jedzonko i
      winko, piwko albo drinki.Pozdrawiam:)
      • monnia3 Marzenko:) 16.11.07, 19:54
        A czy my nie miałyśmy się spotkać na plotki przy kawie?;)
        może bedzie jakas okazja w wiekszym gronie to prosze nie zapomnij o
        mnie:)
        • kumite Re: Marzenko:) 16.11.07, 23:48
          to Marzenko do mnie było?? jak tak to nie mam na imie Marzenka, czyzby ktos sie podszywal pod moj nick....
          • monnia3 Re: Marzenko:) 17.11.07, 21:29
            Jak sadze to żart byl?;)
            nie to nie było do Ciebie;)
            Pozrawawiam:)



            kumite napisała:

            > to Marzenko do mnie było?? jak tak to nie mam na imie Marzenka,
            czyzby ktos sie
            > podszywal pod moj nick....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka