ehh życie.

09.12.07, 00:20
smutno mi :(
i się przyszłam poskarżyć.
niestety lekarstwo na mój smutek jest 300km stąd, całkiem
nieświadome tego, że by mnie teraz uratowało ;( ehh..
    • avital84 Re: ehh życie. 09.12.07, 00:23
      Spoko. Mam dziś podobnie. Moje lekarstwo nie wiem co teraz robi i z kim jeżeli
      Cię to pociesz. ;)
      A może mu to uświadom jakoś. :)
      • kitek_maly Re: ehh życie. 09.12.07, 00:49
        avital84 napisała:

        > Spoko. Mam dziś podobnie. Moje lekarstwo nie wiem co teraz robi i
        z kim jeżeli
        > Cię to pociesz. ;)

        no cóż, ja mam podobnie. więc jesteśmy w tej samej drużynie ;-)

        > A może mu to uświadom jakoś. :)

        to na nic. wiem, że i tak to oleje ;-(
        • avital84 Re: ehh życie. 09.12.07, 01:22
          Ja dziś się odważyłam. Zobaczymy jak zareaguje, bo wysłałam mu list.
          Ale umówmy się tak, że jeżeli u mnie będzie pozytywnie to i Ty coś zrobisz
          dobrze? :)
          • kitek_maly Re: ehh życie. 09.12.07, 01:36
            hmm trochę się boję obiecać :-) bo słowna jestem :-)
            ale niech będzie. z tym, że ja wiem, że u mnie to będzie zawód
            totalny, bo wiem co on do mnie czuje a raczej wiem, że nie czuje
            tego co bym chciała, żeby czuł :-)
            wysłałaś już ten list?? to e-mail, znaczy się?
            • avital84 Re: ehh życie. 09.12.07, 01:38
              Tak wysłałam. Ale wiesz co...mam te same przeczucia co do mojej sytuacji. Powiem
              szczerze zaraz po wysłaniu e-maila przypomniało mi się wszystko od początku jak
              to było. Jak on zabiegał, w jaki sposób, co pisał, mówił i co robił no i
              qurcze...jemu chyba od początku chodziło tylko o jedno. A ja nie wiem dlaczego
              liczę na to, że jest romantyczny. ;P
              • kitek_maly Re: ehh życie. 09.12.07, 01:53
                hmm może jednak jest romantyczny :-)

                Avi, ja w swoim życiu też robiłam głupoty i to takie, że aż mi wstyd
                o tym myśleć, a co dopiero opowiadać! :-)

                jeśli chodzi o moje lekarstwo, to już miałam na nie kiedyś receptę i
                dawkowane było silnie. no ale się skończyło. więc to jest chyba
                gorsza sytuacja od Twojej, bo to byłby taki krok wstecz. a wiem, że
                on już nie chce, więc uświadamianie sobie tego na nowo byłoby
                baaardzo bolesnym doświadczeniem.

                aktualnie napisałam mu smsa, parę godzin temu, na którego odpisał
                niedawno uśmiechem. ja odp, że jestem wyjątkowo silnie obrażona. ;-)
                • avital84 Re: ehh życie. 09.12.07, 13:08
                  Mój na razie nie odpisuje. Pewnie odsypia po imprezie, a może nie ma zamiaru już
                  nigdy się odezwać.

                  Co do Twojego lekarstwa. Może to jest tak, że po prostu ponieważ czujesz się
                  samotna, potrzebujesz bliskości myślami wracasz do tego co było. Jako, że to
                  pewnie jest najświeższe doświadczenie tego typu, albo i również najgłębsze
                  wydaje Ci się, że właśnie w takim układzie byłabyś szczęśliwa. Z drugiej strony
                  pomyśl dlaczego nie jesteście razem. Coś jednak musiało nie grać. Może nie było
                  tak idealnie i wcale nie byłaś tak bardzo szczęśliwa. A teraz to tęsknota być
                  może bardziej za czymś niż za kimś. Za uczuciem, bliskością, przyjaźnią,
                  miłością, ciepłem, poczuciem bezpieczeństwa.
                  Na pewno pojawi się ktoś kto go przebije i nie będziesz miała wtedy tego typu
                  dylematów. Życie się dopiero zaczyna. Jeszcze nie raz się zakochasz, albo raz i
                  na zawsze. :) Ale wszystko przed Tobą tylko trzeba zacząć optymistycznie myśleć,
                  uśmiechać się do ludzi i dawać im szanse. Zazwyczaj to jest tak, że coś się
                  zaczyna dziać w najmniej oczekiwanym momencie. A może od Nowego Roku. ;)
                  Trzymaj się. :)
                  • kitek_maly Re: ehh życie. 09.12.07, 14:06
                    :-)
                    ten Twój to może śpi, a może już przeczytał i musi przemyśleć
                    sprawę. będzie dobrze :-) bez względu na to co się zdarzy, to jest
                    pewne, że ludzie lubią słyszeć i czytać, że inni ich lubią, więc na
                    pewno odbiór będzie pozytywny.

                    a kiedy się ostatnio widzieliście?

                    jeśli chodzi o moją sytuację, na pewno jest do pewnego stopnia tak
                    jak piszesz. najświeższe, najgłębsze przeżycia, od który strasznie
                    trudno jest mi się odciąć.

                    • avital84 Re: ehh życie. 09.12.07, 14:37
                      Widzieliśmy się w poniedziałek. No i było...heh...gorąco jednym słowem.
                      On teraz...głupio to zabrzmi, bo jest naprawdę normalnym, ale wyjeżdża do
                      Hiszpanii na tydzień, bo będzie grał w teledysku. Miał poza tym bardzo dużo
                      spraw do pozałatwiania. Po powrocie idzie do nowej pracy, postanowił wrócić do
                      szkoły i we wtorek miał jakąś rozmowę reaktywacyjną, więc...heh...zrozumiałam to
                      jak jest i nie naciskałam wcale na częstsze spotkania. Tym bardziej, że nie jest
                      z Łodzi i mamy do siebie ponad 20 km, a bez samochodu to jest troszeczkę.
                      Nie wiem jak zareaguje. Pewnie się zdziwi. Może byłam zbyt szczera. Poprosiłam
                      go jednak aby powiedział mi prawdę bez względu na wszystko. Sama pod sobą
                      wykopałam dołek. Ale pewnie wcale nie odpisze i zerwie tą znajomość poprzez
                      milczenie. Niektórzy faceci tak robią. Nie zdziwiłabym się gdyby było tak i w
                      tym przypadku. Tu chodzi właściwie o to, że na początku niby przekaz był jasny.
                      On nie szukał związku. Jednak potem zaczął sie zachowywać zupełnie inaczej.
                      Wyglądało na to, że zależy mu na przyjaźni, bliskości, że mnie lubi i nie
                      traktuje mnie przedmiotowo. Jednak niektóre zachowania temu zaprzeczają. Ja mu
                      od początku powiedziałam, że nie uznaję układów typu...F. Buddy;P i żeby nawet
                      na to nie liczył. Niby wiedział, ale skro nie chce związku i skoro nie chce
                      skakać z kwiatka na kwiatek to o co mu chodzi. Nie wytrzymałabym już dłużej
                      czekając na to aż mi zaproponuje kolejne spotkanie, które nie wiadomo jak się
                      skończy, więc musiałam napisać co mi leży na wątrobie.
                      Muszę wiedzieć jak jest żeby normalnie funkcjonować. Przy okazji mu trochę
                      posłodziłam. :) Ale w formie zakamuflowanej. Ja sądzę,że się przestraszy. Do
                      niego jednak należy następny krok.

                      Co do Twojej sytuacji. Widzisz, wiem o co chodzi, bo również tak miewam.
                      Dokładnie w zeszłym roku o tej samej porze wzdychałam to pewnego chłopca z
                      Izraela, z którym nie mogłam być ze względu na odległość, a kiedy była ku temu
                      szansa wcześniej w realu miałam fochy i nie chciałam. Tęskniłam, wariowałam,
                      cały czas o nim myślałam.Wczoraj zobaczyłam go na Facebooku. Miał zdjęcie z
                      dziewczyną. Taką wypasioną blondi. :P I wiesz w ogóle mnie to nie ruszyło.
                      Raczej nawet się ucieszyłam, że jest szczęśliwy i że mu się układa. To tak
                      funkcjonuje. Czas wszystko łagodzi, leczy. Pozwala spojrzeć na sprawy z innej
                      perspektywy. Niebawem pewnie poznasz kogoś nowego i zapomnisz o tym, który jest
                      300km od Ciebie. Teraz tak jest dlatego, że nie ma nikogo innego o kim można myśleć.
                      Chociaż...nie znam do końca sytuacji. Jeżeli jest to coś naprawdę ważnego,
                      jeżeli czułaś, że to ten i popsuło się z powodu rzeczy błahych. Jeżeli obojgu
                      Wam zależy i wiesz o tym to w tym momencie nie ma miejsca na dumę, honor i takie
                      tam. Trzeba walczyć o to co jest najważniejsze. :) Warto!
                      • kitek_maly Re: ehh życie. 09.12.07, 19:32
                        wyjaśniło się coś? :-) w sensie, czy był już jakiś odzew?

                        Avi, powiedz koniecznie w czyim teledysku będzie grał, to będę
                        namierzać w tv ;-)

                        a mi podczas sprzątania przypomniał się dzisiejszy sen, w którym
                        śnił mi się mój były. kurde, chyba za dużo już o tym myślę :-|
                        • avital84 Re: ehh życie. 09.12.07, 19:37
                          The Jet Set. ;P

                          Nic...udaje chyba, że go nie ma, bo widzę, że cały dzień nie loguje się na jego
                          ulubione portale i nie ma żadnego opisu na gadu. A zawsze ma chociaż głupie
                          kropki........ Ehhh........
                          No i wiem, że czytał, bo właśnie miał wcześniej opis, że go nie ma, a teraz nic.

                          Nie wiem czy postanowił po prostu zakończyć to ciszą czy nie wie co napisać i
                          musi to przemyśleć. Prosiłam go o jakąkolwiek odpowiedź. Nawet gdyby miał mnie
                          zbluzgać, bo to by mi pomogło.
                          Nie wiem. Jeżeli to kompletnie oleje to będę musiała też olać. Tyle, że ciężko. :/

                          Nie mogę się uczyć, czytać, pisać pracy. Nie zrobiłam pd na jutro. Ahhh...

                          No właśnie myślenie może doprowadzić nas do wariactwa.
                          A może też zrób coś radykalnego. Postaw wszystko na jedną kartę tak jak ja aby
                          przekonać się czy jest warto myśleć.
                          • avital84 Re: ehh życie. 09.12.07, 19:57
                            On we wtorek leci do tej Hiszpanii. Mam przeczucie, że nie odpisze mi przed
                            wtorkiem. A jeżeli to teraz to nigdy. Spieprzyłam chyba sprawę.
                            Mówią...lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.
                            • kitek_maly Re: ehh życie. 09.12.07, 20:05
                              wiesz mi się wydaje, że może to nie był najbardziej fortunny czas,
                              żeby się z refleksjami ujawniać. pisałaś, że on nie tylko ten wyjazd
                              ma teraz na głowie, ale ogólnie sporo się u niego zmienia.

                              może potrzebuje jednak czasu na przemyślenie tego wszystkiego. nawet
                              jeśli nie po to, żeby zrobić kolejny krok, ale chociażby po to, żeby
                              odpisać ;-)

                              Ty swoje myśli nosiłaś już jakiś czas zanim je przelałaś na
                              klawiaturę, na niego to spadło dzisiaj z nienacka :-)
                              • avital84 Re: ehh życie. 09.12.07, 20:11
                                Wiem. Domyślam się, że potrzebuje czasu. Może głupio zrobiłam.
                                Na pewno go zaskoczyłam, ale zaczęłam się w tym układzie męczyć. Nie wiedziałam
                                o co chodzi. Tyle, że na pewno spłynęło to na niego znienacka.
                                Odpisałabyś na jego miejscu? Domyślam się, że on nie ma pojęcia co napisać.
                                Gdyby chciał to załatwić krótko może by i już to zrobił. Chyba, że jest za to za
                                miły. Z drugiej strony pewnie się przestraszył chociaż nie chciałam żeby to
                                wyszło tak, że chcę jakiś zobowiązań.
                                • kitek_maly Re: ehh życie. 09.12.07, 20:21
                                  według mnie dobrze zrobiłaś, bo ileż to można trwać w takim
                                  rozkroku? :-)

                                  teraz musisz czekać cierpliwie na odpowiedź. na jego miejscu na
                                  pewno bym odpisała. jestem przekonana, że to zrobi. jeśli nie
                                  odezwie się do wtorku to w czasie tego tygodnia, kiedy go nie będzie
                                  możesz mu się przypomnieć krótkim mailikiem, że czekasz na
                                  odpowiedź :-)
                                  • vbn567 Re: ehh życie. 09.12.07, 20:24
                                    ile można trwać w niepewności? a ile się znacie? jeśli przycisnęłaś
                                    faceta po 3 randkach, to stanowczo za wcześnie.
                                    • avital84 Re: ehh życie. 09.12.07, 20:28
                                      A może nie liczy się ilość tylko intensywność spotkań?
                                      Znamy się dwa miesiące. Nie spotykamy się często, ale jest dosyć intensywnie.
                                      Może i za wcześnie.
                                      • vbn567 Re: ehh życie. 09.12.07, 20:33
                                        no właśnie liczy się ilość, czasu nie przeskoczysz, nie poznasz
                                        kogoś, ani on Ciebie po "intensywności" (czy mamy na myśli to samo?:)
                                        wbrew pozorom mamy głowę na karku wtedy kiedy myślimy o dziewczynie
                                        poważnie. przyglądamy się jej bardzo uważnie i nie podejmujemy
                                        decyzji pochopnie. zwłaszcza facet nie chcący się wiązać, jest
                                        szczególnie wrażliwy na to.
                                        • avital84 Re: ehh życie. 09.12.07, 20:35
                                          No to ok. Idę się powiesić.
                                          Szkoda, że wcześniej nikt nie dał mi takiej mądrej rady, a rozmawiałam ze swoimi
                                          kolegami na ten temat. Każdy radził szczerą rozmowę lub urwanie znajomości.
                                          Pewnie masz rację, ale cóż. Nie odkręcę tego.
                                          • kitek_maly Re: ehh życie. 09.12.07, 20:38
                                            ee tam, szczera rozmowa to prawie to samo co szczery list ;-)

                                            myślę, że już czas na zastosowanie starego jak świat przysłowia:
                                            tego kwiata jest pół świata :-D
                                            • avital84 Re: ehh życie. 09.12.07, 20:42
                                              I tu masz rację.
                                              Nie wiem co mam być to będzie. A ja w tym układzie czułam się już niekomfortowo,
                                              więc uważam, że dobrze zrobiłam.
                                              Jeżeli mu nie zależy to będę o tym wiedziała i zacznę się rozglądać za innymi
                                              kwiatkami po prostu.
                                          • avital84 Re: ehh życie. 09.12.07, 20:41
                                            Poza tym widzisz. Na spotkaniach jest super, a między nimi ostatnio jest cisza.
                                            Ja tak nie wyrabiam. Jeżeli miał mnie za jakiś materac to bardzo mi przykro. Nie
                                            nadaję się do takiego typu układów i po prostu mu to szczerze powiedziałam. Jak
                                            to czuję i widzę. Zrobi co chce.
                                            Nie oczekuję związku, zobowiązań, ale przynajmniej wiedzy o tym, że chociaż
                                            trochę mu zależy.
                                            To co opisujesz jest nieco egoistyczne. Po drugiej stronie też jest człowiek,
                                            który czeka. Poza tym serio w moim życiu ostatnio dużo się dzieje. Chcę
                                            wiedzieć, że warto czekać i jest na co.
                                            Bo widzisz. Ja jak się spotykam z kimś to tylko z tą osobą. Jest ktoś inny komu
                                            bardzo zależy ale go trzymam na dystans, bo dla mnie jest ktoś ważniejszy. Nie
                                            mogę jednak czekać aż on sobie wszystko ułoży pewnie za pół roku nie wiadomo na
                                            co. A on w tym czasie na pewno by randkował. Na tyle go poznałam.
    • modliszka24 Re: ehh życie. 09.12.07, 18:30
      oj pewnie świadom i jemu smutno i brak
Inne wątki na temat:
Pełna wersja