Gość: P.
IP: *.szcz.gazeta.pl
05.06.01, 16:26
Sama nie wiem jak zaczac, nie chcialabym byc obiektem zartow i niewybrednych komentarzy.
Jestem mezatka z kilkuletnim stazem i kilkuletnim dzieckiem. Nie wiem teraz czy szczesliwa kiedykolwiek bylam w
tym zwiazku, ale chyba nie, skoro pokochalam kogos innego. I chyba nie bylby to az taki problem, gdyby ten
mezczyzna nie mial rodziny, ale on ma zone i dziecko. Kocham go, a on mnie, mimo ze walczylismy z tym
uczuciem dlugo. Wiem, ze pewnie nigdy nie bedziemy razem, bo za duzo jest wyrzutow sumienia, ale tez nie
potrafimy z siebie tak do konca zrezygnowac, majac poczucie, ze moglibysmy stracic w zyciu cos naprawde
waznego. Prosze, pomozcie mi piszac co o tym myslicie. Moze ktos z was byl w podobnej sytuacji do mojej.
Pozdrawiam. P.