Dodaj do ulubionych

pomóżcie mi prosze

IP: *.szcz.gazeta.pl 05.06.01, 16:26
Sama nie wiem jak zaczac, nie chcialabym byc obiektem zartow i niewybrednych komentarzy.
Jestem mezatka z kilkuletnim stazem i kilkuletnim dzieckiem. Nie wiem teraz czy szczesliwa kiedykolwiek bylam w
tym zwiazku, ale chyba nie, skoro pokochalam kogos innego. I chyba nie bylby to az taki problem, gdyby ten
mezczyzna nie mial rodziny, ale on ma zone i dziecko. Kocham go, a on mnie, mimo ze walczylismy z tym
uczuciem dlugo. Wiem, ze pewnie nigdy nie bedziemy razem, bo za duzo jest wyrzutow sumienia, ale tez nie
potrafimy z siebie tak do konca zrezygnowac, majac poczucie, ze moglibysmy stracic w zyciu cos naprawde
waznego. Prosze, pomozcie mi piszac co o tym myslicie. Moze ktos z was byl w podobnej sytuacji do mojej.
Pozdrawiam. P.
Obserwuj wątek
    • Gość: hybryda Re: pomóżcie mi prosze IP: 216.51.32.* 05.06.01, 16:53
      Sytuacja bez wyjscia....:(((( zawsze kogos zranisz - ukochanego badz rodzine.
      Nic nie piszesz o dziecku - co z nim???? Ile ma lat?
    • Gość: daria Re: pomóżcie mi prosze IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.06.01, 17:13
      Nie piszesz nic o nim, czy kocha swoja zone, czy nie
      chce rozbijac swojego malzenstwa czy tez wlasnie
      wolalby sie rozwiesc? Czy to nie jest czasem tak, ze ty
      chetnie weszla bys w calosci w ten zwiazek, ale on jest
      bardziej przywiazany do zony niz ty do meza? Moim
      zdaniem jesli malzenstwa was obojga nie sa juz
      szczesliwe, to najzdrowiej jest je zakonczyc. Nie
      trzeba mnozyc nieszczesliwych ludzi, a pozostajac w
      "toksycznych" malzenstwach skazujecie i siebie, i
      swoich malzonkow, i swoje dzieci na nieszczesliwe zycie
      u boku was-sfrustrowanych, zyjacych z poczuciem straty.
    • gepe Re: pomóżcie mi prosze 05.06.01, 18:13
      Chciałbym być zrozumianym dobrze:
      To naprawdę nie jest problem, ktory można skutecznie rozwiazać na forum czy czymś
      podobnym. Znajdziesz tu mniej wiecej tyle różnych opinii, ilu respondentów się wypowie.
      Od tego są ludzie i instytucje mające odpowiednie w tym kierunku przygotowanie. Jeśli nie
      boisz się - pogadaj ze swoim spowiednikiem. Może nakrzyczy, ale może pomoże. Przy
      czym właściwie z góry możesz się nastawic, że jakiekolwiek rozwiązanie będzie bardzo
      bolesne, za to może oszczędzić tragedii w przyszłości. Im prędzej, tym lepiej.
      Życzę mądrych wyborów, pozdrawiam - gepe
      • Gość: P. Re: pomóżcie mi prosze IP: *.szcz.gazeta.pl 06.06.01, 09:08
        Dziekuje za listy.
        Nasze dzieci sa rownolatkami - maja po 6 lat i przyjaznia sie ze soba, tak samo jak nasze rodziny.
        Ja chyba nie kocham mojego meza, bo inaczej nie sadze aby kto inny zwrocil moja uwage.
        Moj kochanek tez twierdzi, ze nie kocha swojej zony, ze jest zmeczony tym zwiazkiem, ale tylko on wie jak jest
        naprawde.
        Sama nie wiem czemu prosilam o rade i czego sie spodziewalam, ale juz chyba podjelam decyzje - wycofuje sie
        z tego ukladu. Kocham go, ale ....za duzo jest wlasnie tych" ale".
        • Gość: Wojtek Do P: bardzo Ciebie podziwiam IP: *.sdm.com.pl 06.06.01, 09:27
          Piszesz
          ,,Ja chyba nie kocham mojego meza".

          A ja tak sobie myślę, że jeżeli poznałaś innego męzczyzna którego darzysz
          uczuciem, to jeżeli chcesz być mimo wszystko ze swoim mężem (mimo tego, że
          pewnie w przeszłości było to bolesne, pewnie on Ciebie ranił, nie rozumiał,
          trudno było Ci się cieszyć - tak sądzę) to dajesz tym samym dowód czegoś
          najwspanialszego na świecie - BEZINTERESOWNEJ MIŁOŚCI, uważam, że Twoja postawa
          zasługuje na olbrzymi szacunek, aż trudno coś więcej napisać. Myślę więc, że
          bardzo kochasz swego męża czynem (choć o uczucie pewnie bardzo trudno..).

          Pozdrawiam Ciebie bardzo mocno !
          • Gość: rico Re: Do P IP: 195.136.25.* 06.06.01, 10:08
            Spróbój dostrzec u swego męża jakieś dobre cechy, zalety. Wyjedźcie gdzieś
            razem choć na kilka dni, zakochajcie się znowu w sobie! Naprawdę nie warto
            niszczyć tego wszystkiego przez co razem przeszliście, spróbójcie zacząć
            wszystko od nowa, przecież nie jest aż tak źle żeby się rozstać. Dopatruję sie
            w Twojej postawie egoizmu, myślisz tylko o sobie i swym kochanku. W ogóle nie
            przejmujesz się co będzie z Twoim dzieckiem, może jest ono bardzo związane z
            ojcem. Najlepszym rozwiązaniem jest zapomnieć całkowicie o tym drugim i
            poświęcić się rodzinie no i przede wszystkim "szanuj męża swego, bo możesz mieć
            gorszego" :-) Pozdrawiam.
            • Gość: Wojtek do Rico IP: *.sdm.com.pl 06.06.01, 10:14
              Rico napisałeś o P

              ,,Dopatruję sie
              w Twojej postawie egoizmu, myślisz tylko o sobie i swym kochanku. W ogóle nie
              przejmujesz się co będzie z Twoim dzieckiem, może jest ono bardzo związane z
              ojcem"

              jak to ! przecież P napisała, że jednak chce zostać z mężem, poza tym pisała o
              wyrzutach sumienia (dotyczących pewnie też dziecka). Poza tym miała tyle odwagi
              aby opisać swój problem na forum internetowym
              • Gość: 123 Re: do Rico IP: *.polkomtel.com.pl 06.06.01, 10:31
                moja rada - zostań z mężem to będzie najlepsze i najspokojniejsze rozwiązanie

                pozdrowienia
                • Gość: M & Ms Re: IP: 193.91.75.* 06.06.01, 10:38
                  Wedlug mnie juz sama wybralas: maz nie jest dla ciebie atrakcyjny. Na zachodzie
                  takie sprawy odbywaja sie szybko: rozwod, nowy zwiazek, potem za pare lat znowu
                  rozwod i nowy zwiazek itd. Nie wiem, czy to jest lepsze czy gorsze niz codzienne
                  tolerowanie czlowieka, do ktorego nic nie czujesz. Musisz sama zdecydowac
                  oczywiscie.

                  • Gość: hybryda Re: IP: 216.51.32.* 06.06.01, 18:30
                    Prosze M&Ms, nie wypowiadaj sie w sprawach, ktorych zgola chyba nie za bardzo
                    rozumiesz...:((((( Zmiana partnerow jak rekawiczki ma sie nijak do sytaucji P.
                    Pomysl, potem pisz.....
                • Gość: P. Re: dziekuje! IP: *.szcz.gazeta.pl 06.06.01, 10:54
                  Prawde mowiac nie spodziewalam sie tylu szczerych, a jednoczesnie podtrzymujacych na duchu
                  odpowiedzi. Szczegolnie dziekuje Wojtkowi - za zrozumienie i mile slowa. Jest mi bardzo zle i ciezko z
                  tym wszystkim sobie poradzic. z domu wynioslam szacunek do instytucji malzenstwa. Z drugiej
                  jednak strony mam wrazenie, ze przez to moje "dziedzictwo" moge cos w zyciu stracic. Nie jestem
                  szczesliwa i wiem, ze nie jest to moja wina. Mimo wszystko jestem dobra zona i matka, mimo ze maz
                  probowal obciazyc mnie wszystkimi winami za nasze problemy. Bylo juz tak, ze czulam sie winna za
                  wszystko, za niepowodzenia w jego pracy, za problemy finansowe, za kiepskie "lozko".
                  Dzieki kochankowi ( nie lubie tego slowa, ale nie wiem jak go inaczej okreslic ) uwierzylam w to, ze
                  jestem dobra, madra, kochana i tak naprawde niczemu niewinna.
                  Nadal nie wiem dlaczego o tym pisze, moze dlatego, ze w koncu trzeba swoj problem z siebie
                  wyrzucic. Od razu jest lepiej.
            • Gość: Maria Re: Do Rico IP: 213.25.97.* 06.06.01, 10:46
              Skad wiesz, ze nie warto skonczyc tego zwiazku, ze nie jest tak zle zeby sie
              rozstac, ze dziecku nie bedzie lepiej gdy bedzie mial szczesliwa matke... takich
              pytan mozna postawic wiele. Znam rodziny, ktore sa razem ze wzgledu na dobro
              dzieci, a efekt jest taki, ze zarowno malzonkowie jak i dzieci sa nieszczesliwe.
              Uwazasz ze to jest lepsze, mniej egoistyczne podejscie ? Nie znasz sytuacji P.
              wiec nie powinienes wypowiadac sie na temat tego czy postepuje egoistycznie. Poza
              tym to dziecko dorosnie i pojdzie w swiat, a ona stwierdzi ze poswiecila sie dla
              dziecka i nie miala nic dla siebie z tego zycie, a chyba ma do tego prawo, jest
              nie tylko matka ale przede wszystkim czowiekiem.
              Dziecko jest bardzo wazne ale nie mozna poswiecic wszystkiego dla niego,
              nieszczesliwa matka nie jest najlepsza matka. A stwierdzenie "szanuj męża swego,
              bo możesz mieć gorszego" po prostu mnie rozbroilo. To pewnie jest powod dla
              ktorego tak wiele rodzin zyje razem choc nienawidza sie z calego serca...
              Pozdrawiam

              Gość portalu: rico napisał(a):

              > Spróbój dostrzec u swego męża jakieś dobre cechy, zalety. Wyjedźcie gdzieś
              > razem choć na kilka dni, zakochajcie się znowu w sobie! Naprawdę nie warto
              > niszczyć tego wszystkiego przez co razem przeszliście, spróbójcie zacząć
              > wszystko od nowa, przecież nie jest aż tak źle żeby się rozstać. Dopatruję sie
              > w Twojej postawie egoizmu, myślisz tylko o sobie i swym kochanku. W ogóle nie
              > przejmujesz się co będzie z Twoim dzieckiem, może jest ono bardzo związane z
              > ojcem. Najlepszym rozwiązaniem jest zapomnieć całkowicie o tym drugim i
              > poświęcić się rodzinie no i przede wszystkim "szanuj męża swego, bo możesz mieć
              >
              > gorszego" :-) Pozdrawiam.

        • hollow Re: pomóżcie mi prosze 06.06.01, 10:43
          Gość portalu: P. napisał(a):

          > Sama nie wiem czemu prosilam o rade i czego sie spodziewalam, ale juz chyba pod
          > jelam decyzje - wycofuje sie
          > z tego ukladu. Kocham go, ale ....za duzo jest wlasnie tych" ale".

          teraz tylko jedna sprawa - czy porozmawiasz z nim i powiesz mu o tym drugim?
          wedlug mnie to dosc wazna kwestia jesli nadal chcesz byc z mezem.
          pozdrawiam, hollow
    • Gość: barabasz Re: pomóżcie mi prosze IP: *.bund.de 06.06.01, 11:38
      witam Cie, P !
      zostania z kims z powodu "wyrzutow sumienia" jest najgorszym z mozliwych
      rozwiazan.
      znam malzenstwo: on 71, ona 66, oboje w dobrej kondycji fizycznej i umyslowej,
      mieszkajace od lat obok siebie w mieszkaniu 2-pokojowym na zasadzie moj pokoj,
      twoj pokoj, moj telewizor, twoj telewizor, moje polki w lodowce etc.etc.
      dopoki dzieci byly w domu, zachowywane byly pozory rodziny i fasada na zewnatrz.
      syn nie pamieta ani jednej sytuacji, kiedy ojciec pocalowalby badz przytulilby
      matke, poladzil ja po policzku lub uczynil inny podobny gest.
      zostac musisz wtedy, gdy swiadomie wybierzesz te droge, gdy uznasz, ze takie
      jest Twoje przeznaczenie i postanowisz pracowac nad polepszeniem status quo, co
      glownie oznacza refleksje nad samym soba i pytanie, co moge j a moge zmienic
      na lepsze. nie ulega watpliwosci, ze jest to droga trudniejsza, niz "rzucenie
      recznika", czyli zakonczenie zwiazku.
      niezaleznie od wyboru wazne jest zachowanie respektu i szacunku, tzn. nie
      czynienie niczego, co raniloby niepotrzebnie i niesprawiedliwie druga osobe (ze
      ran nie da sie uniknac, to jasne)
      nigdy i w zadnym przypadku nie probujcie "przeciagac" dziecka na czyjas strone,
      bo wyrzadzicie mu straszna krzywde i spowodujecie rozdarcie wewnetrzne. dziecku
      trzeba wytlumaczyc sytuacje tak, aby moglo ja, stosownie do wieku, zrozumiec.
      musi ono wiedziec, ze jest kochane i akceptowane przez obojga niezaleznie od
      ich problemow i ze nie ponosi zadnej winy za ich problemy !
      przy calej zlozonosci sytuacji postaraj sie zastanowic nad tym, ze wolnosc
      oznacza tez czasem umiejetnosc rezygnacji. inaczej mowiac spojrzenie na zycie
      nie pod katem, co m i sie nalezy. lecz: ile jestem winny(a)? bo zycie jest
      tez powinnoscia i sluzba...

      pozdrawiam Cie serdecznie
      zycze zarowno madrosci jak i sluchania glosu serca.
      b.
      • Gość: P. Re: pomóżcie mi prosze IP: *.szcz.gazeta.pl 06.06.01, 13:22
        Bardzo sie ciesze, ze na forum jest jednak tylu fajnych i madrych ludzi. Balam sie pisac akurat tu, bo niektore
        tematy i odpowiedzi na nie, nie zawsze sa mile dla oka.
        Tak jak pisalam wczesniej, podjelam juz decyzje. Nie wiem czy dobra, czy zla - wszystko wyjdzie w tzw. praniu.
        Zakoncze swoj romans, bo wyrzuty sumienia mnie zjedza. ale te wyrzuty sumienia nie dotycza niestety mojego
        meza. Dotycza tej drugiej kobiety, ktora jest jeszcze mniej winna ode mnie i najprawdopodobniej kocha swojego
        meza. Nie chcialabym rozbijac jej malzenstwa. Bardzo jej zazdroszcze takiego mezczyzny przy boku, ale to nie
        upowaznia mnie do odbierania go jej.
        Postaram sie uporzadkowac swoje zycie .....kolejny raz. Nie wiem czy mi sie to uda, bo jesli nie to juz niedlugo
        bede stara zgoszkniala kobieta.
        Trzymajcie za mnie kciuki.
        • gepe Re: pomóżcie mi prosze 06.06.01, 18:15
          Trzymam!
          gepe
        • Gość: Anonim Re: pomóżcie mi prosze IP: 204.50.249.* 07.06.01, 04:18
          Do P. Jestes w bardzo dziwnej sytuacji. Wyglada jak bez wyjscia. Na czyims
          nieszczesciu, nie zbudujesz swojego. Ale przeciagac nieudane malzenstwo, to tez
          nie ma sensu. Czy aby na pewno bylas zakochana w tym kims. Czy moze byl to
          tylko tymczasowy odlot spowodowany czyms co w twoim domu nie gralo tak jak
          trzeba. Twoja przyszlosc, i twojej rodziny jest w twoich rekach, ale
          stwierdzenie - zostaje i zrywam z kochankiem jest moim zdaniem tymczasowe. Za
          rok, dwa poznasz znowu kogos kto przewroci ci w glowie i bedziesz znowu pisac.
          Zastanow sie czy wszystko w twoim malzenstwie jesk ok. Co jest lepsze,
          naprawiac stare czy zaczynac nowe ?
          Musisz podjac decyzje doroslej osoby. Najlepiej nie poparta przezyciami
          ostatniej nocy ale zimnym rozrachunkiem z samym soba. Zostaw swoje wyrzuty
          sumienia. Poczekaj az wszystko sie uspokoi, przeanalizuj swoje zycie jeszcze
          raz. Najglupsze jest decydowanie pod wplywem emocji i sumienia. Z mezem musisz
          byc szczera. Jak szczera - zalezy od was. Najgorsza prawda jest lepsza niz
          najdoskonalsze klamstwo.

          Zycze powodzenia i pozdrawiam, Anonim

    • Gość: Jazon Re: pomóżcie mi prosze IP: 128.192.57.* 06.06.01, 20:27
      Trzymaj sie cieplo i nie trac nadziei...Serdecznie Ci wspoczuje, ze tak Ci sie
      trafilo. Przestroga dla innych, jeszcze wolnych. Starannie dobierajmy sobie
      partnerow na reszte zycia. Przynajmniej Ci , ktorzy wierza w nierozerwlanosc
      zwiazku malzenskiego...Ja wierze...
      Mysle, ze na dluzsza mete wybralas dobrze bo chyba nigdy tak naprawde
      prawdziwego szczescia nie udaloby Ci sie osiagnac w ten sposob. Ze wzgledu na
      Twoje sumienie i przekonania. Kurcze, chyba tylko szczerosc wobec Twojego
      obecnego meza moglaby cos poprawic. Nie mam tu na mysli, wyznania o zdradzie
      ale o tym z czym ci zle...
      Zal mi Ciebie bardzo. Jego zreszta tez. Czemu tak czesto jest , ze sie ludzie
      tak wzajemnie rania i krzywdza? A przeciez tak chcieli byc kiedys ze soba
      razem...
      Malzenstwo jest najciezszym zakonem-tak kiedys uslyszalem. Duzo w tym prawdy...
      Trzymaj sie sie jeszcze raz i powodzenia!
      Jazon.
      • Gość: PPM Re: pomóżcie mi prosze IP: *.sympatico.ca 06.06.01, 22:21
        Mysle ze powinnas naswietlic troche dla meza swoja
        sytuacje( nie mowie o wspominaniu o kochanku). Musisz
        wystapic ze swoimi zadaniami ( niech one nie przekraczaja
        mozliwosci Twojego meza). To, ze Ciebie obwinil za to
        i za tamto nie rob z tego problemu. Staraj sie
        to w jakis sposob zapomniec, moze zrozumiec nawet.
        Czasami mezczyzna nie zdajac sobie sprawy ze
        przynosi bol zonie rzuci kilka niepotrzebnych slow (
        szczegolnie gdy cos sie nie uklada). Moze tutaj
        jest juz taki jego charakter. Napewno on ma
        wiele dobrych cech taksamo. Staraj sie je
        wykorzystac gdyz dla niego one sa normalne,
        niezauwazalne nawet. Mysle tez ze rozmowa z nim
        powinna nastapic raczej w oderwaniu od codziennosci czy
        obecnej rzeczywistosci. Staraj sie ja przeprowadzic w
        duchu takim zeby odczuwal ze Tobie na nim zalezy,
        ze go kochasz. To powinno Ci pomoc w dalszych
        poczynaniach. Pozdrawiam i zycze sukcesu.
    • Gość: satyna Re: pomóżcie mi prosze IP: 212.244.34.* 08.06.01, 10:01
      poznałam twój problem,czytajac twoja wypowiedz i innych...nie bede obiektywna
      w tej sprawie.... jestem wlasnie taka kobieta, ktora bardzo kochala swojego
      męza, a ktory uklada od trzech lat zycie z inna... boli bardzo, podnosze się z
      samego dna....prawda jest ,ze szczęscia nie buduje sie na cudzym
      nieszczesiu..mąz(jeszcze nie jestesmy po rozwodzie) nie jest juz taki
      szczesliwy i usmiechniety jak kiedys...mysle ze gdyby mogl wrocilby czas..ale
      sie nie da...dzieci przeszly to bardzo.. nadal to ich dotyczy, i dotyczyc
      bedzie (10, 5 lat)..a proponowane tu madre rozwiazania sa nierealne...zbyt duzo
      emocji ....jesli jest ci zle w twoim obecnym zwiazku...porozmawiaj z męzem,
      sprobuj jeszcze wyjasnic , w koncu cos was kiedys łaczylo..jesli nie...to
      zakoncz,ale z obecnym kochankiem, jak go nazwalas jest rozowo teraz ,gdy nikt o
      was nie wie. zastanawialas sie czy wasza"milosc" przetrwa burze, ktorych
      jeszcze nie znacie..czyli rozwody, wyrzuty sumienia, zwlaszcza ze ponoc wasze
      rodziny sie znaja, dzieci tez...nie naklaniam Cie do bycia na sile w zwiazku
      obecnym z męzem, skoro byc z nim nie chcesz..ale rozbicie rodziny tej drugiej
      kobiecie jest czyms, z czym mozesz sobie w przyszlosci nie poradzic..a po kilku
      latach stwierdzic ,ze nie bylo warto, poczekaj, moze spotkasz kogos wolnego kto
      pokocha Ciebie taka jaka jestes obecnie a jakiej nie akceptuke mąz.Nigdy nie
      pisalam na zadnym forum, nie wiem czy moja wypowiedx jest logiczna, ale zbyt
      duzo nagle mysli przyszlo, wiem jedno, ze nie ma nikt prawa rozbijac komus
      innemu rodziny. Kto tego nie przeszedl, nie wie jakie to problemy, nie chcesz
      byc z męzem odejdz, ale nie krzywdź innych, ktorzy z twoim męzem nie maja nic
      wspolnego...
      • Gość: ona Re: pomóżcie mi prosze IP: 213.77.91.* 08.06.01, 14:09
        to nie jest kwestia tego, czy wybranek ma juz rodzinę, czy też nie, chociaż
        jest to niezwykle istotne; to, do czego mam wątpliwości (subiektywnie, bo
        wynikające z moich własnych doświadczeń), to to, czy warto stawiać życie do
        góry nogami z powodu wielkiej namiętności
        chyba im większa, tym z większym hukiem się kończy
        ja tak zrobiłam, postawiłam wszystko na jedną kartę, bez niego nie wyobrażałam
        sobie życia, bałam się, że będę do końca swoich dni żałować, że straciłam coś
        wyjątkowego, a teraz... nawet nie mogę sobie przypomnieć, co mnie w nim tak
        fascynowało (a może to nie był on?)
        zakasował (w sensie negatywnym) mojego pierwszego męża, a kiedyś myslałam, że
        już gorzej być nie może; to jemu wciąż wybaczałam podłości, których nie
        darowałabym nikomu innemu, to ja przepraszałam go za wszystko, rozstawaliśmy
        się i wracaliśmy do siebie
        ucierpiały na tym dzieci (moje), którym zmarnowanego dzieciństwa nie zwrócę, a
        ja znów wychodzę ze związku okaleczona emocjonalnie i to o wiele bardziej niż
        przed kilkoma laty
        no i to poczucie winy wobec dzieci...
        generalnie rzecz biorąc, myślę, że nie warto
        • Gość: up Re: pomóżcie mi prosze IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 13.06.01, 11:24
          Gość portalu: ona napisał(a):

          > to nie jest kwestia tego, czy wybranek ma juz rodzinę, czy też nie, chociaż
          > jest to niezwykle istotne; to, do czego mam wątpliwości (subiektywnie, bo
          > wynikające z moich własnych doświadczeń), to to, czy warto stawiać życie do
          > góry nogami z powodu wielkiej namiętności
          > chyba im większa, tym z większym hukiem się kończy
          > ja tak zrobiłam, postawiłam wszystko na jedną kartę, bez niego nie wyobrażałam
          > sobie życia, bałam się, że będę do końca swoich dni żałować, że straciłam coś
          > wyjątkowego, a teraz... nawet nie mogę sobie przypomnieć, co mnie w nim tak
          > fascynowało (a może to nie był on?)
          > zakasował (w sensie negatywnym) mojego pierwszego męża, a kiedyś myslałam, że
          > już gorzej być nie może; to jemu wciąż wybaczałam podłości, których nie
          > darowałabym nikomu innemu, to ja przepraszałam go za wszystko, rozstawaliśmy
          > się i wracaliśmy do siebie
          > ucierpiały na tym dzieci (moje), którym zmarnowanego dzieciństwa nie zwrócę, a
          > ja znów wychodzę ze związku okaleczona emocjonalnie i to o wiele bardziej niż
          > przed kilkoma laty
          > no i to poczucie winy wobec dzieci...
          > generalnie rzecz biorąc, myślę, że nie warto


          Ja byłam w identycznej sytuacji. Wybrałam tego drugiego. Jesteśmy 3 rok po
          ślubie. Jesteśmy szcześliwi ze sobą. Już nie musimy znosić nieudanych związków.
          Dzieci? Matka dzieci drugiego mojego męża okazała się najpodlejszą babą jaką
          mozna sobie wyobrazić. Kryjąc przed dziećmi swoją winę w rozpadzie ich małżeństwa
          (sąd tak orzekł), próbowała pozbawić dzieci ojca, mówiąc, że on je zostawił.
          Walka w sądach trwała ze 2 lata po rozwodzie. W końcu sąd ukarał ją grzywną za
          rozrywanie więzów dzieci z ojcem. Teraz razem ze wszystkimi dziećmi jeździmy na
          wakacje i mówimy im ,że ich kochamy. Zawsze mogą na nas liczyć i spędzać z nami
          czas co robią (15,15,12). Dzieci już nie muszą patrzeć na chore związki. Od nas
          uczą się jak wygląda normalna rodzina. Memu byłemu mężowi też drugi raz się
          powiodło. Co ja mówię, to już młodzież.
    • Gość: Don Skar Re: pomóżcie mi prosze IP: *.tnt2.me2.uunet.de 14.06.01, 12:24
      moze byc lepiej....


      Konflikty i kryzysy w małżeństwie są niestety zjawiskiem zupełnie normalnym.
      Mąż i żona są dwoma różnymi osobami, mającymi różne cechy osobowości; osobami,
      które wychowały się w dwóch różnych środowiskach rodzinnych, były poddane
      różnym wpływom środowiska szkolnego, towarzyskiego, zawodowego. Dlatego, nawet
      przy najlepszej woli może wystąpić wzajemne niezrozumienie, przeradzające się w
      konflikty. Rzadko jednak zdarza się tak, by dwoje ludzi mających naprawdę dobrą
      wolę , budując swoje życie w oparciu sakrament małżeństwa , nie mogło się ze
      sobą porozumieć.
      Weekend rekolekcyjny Spotkania Małżeńskie okazał się bardzo owocny dla wielu
      takich małżeństw. Dlatego bardzo serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w
      jednym z podanych terminów. Nigdy nie jest za późno!
      W sytuacjach szczególnych, kiedy porozumienie zdaje się być wyjątkowo trudne,
      prosimy napisać do: Irena i Jerzy Grzybowscy,skr.poczt. 34; 02-792 Warszawa
      78,tel.(22)649-66-14;e-mail:spotkmal@qdnet.pl;

      Na "Spotkania Małżeńskie" przyjeżdżają ludzie w różnym wieku, o różnym stażu
      małżeńskim, różnym poziomie wiedzy i zaangażowania religijnego, z różną skalą
      uczuć łączących lub dzielących małżonków. Na weekend mogą przyjeżdżać zarówno
      tzw. "dobre małżeństwa" jak i małżeństwa przeżywające poważne konflikty, często
      będące nawet na etapie rozmów o rozwodzie. W weekendzie uczestniczyło też wiele
      par małżeńskich, które miały zamiar ponownie się połączyć po separacji.
      Zapraszamy każde małżeństwo, które pragnie, by ich wspólne życie nieustannie
      się rozwijało. Nie stawiamy uczestnikom barier formalnych.




      ODPOWIEDZIALNI KRAJOWI- Irena i Jerzy Grzybowscy,skr.poczt. 34;02-792 Warszawa
      78,tel.(22)649-66-14;e-mail:spotkmal@qdnet.pl;

      Diecezja bielsko-żywiecka-
      Krystyna i Krzysztof Jonkiszowie, tel. (033)816-97-35;e-mail:jonki@kki.net.pl;
      rodzina@diecezja.bielsko.pl
      ks. Adam Bieniek, tel.(033) 811-37-77
      Diecezja gdańska-
      Maria i Janusz Długońscy, tel. (58)629-41-14;
      Dom Rekolekcyjny Ojców Jezuitów, ul. Tatrzańska 35
      81-313 Gdynia, tel. (0-58)620-69-09
      O. MariuszPlenzler SJ, e-mail: icfd@jezuici.pl
      Diecezja kaliska-
      Zenona i Piotr Szymańscy,tel.(0-62) 764-50-97
      o.Aleksander Jacyniak SJ, Dom Rekolekcyjny Ojców Jezuitów, ul. Stawiszyńska 2,
      62-800 Kalisz, tel. (62)757-34-46
      Diecezja kielecka-
      Izabella i Zbigniew Złonkiewiczowie,tel. (0-41)(ośrodek w trakcie organizacji)
      Diecezja krakowska-
      Jolanta i Tomasz Basista, tel.(0-12)412-09-08;e-mail:basista@kr.home.pl
      o. Jakub Kruczek OP, Ojcowie Dominikanie, ul. Stolarska 12, 31-043 Kraków,
      tel. (12)423-16-13


      Diecezja legnicka-

      Teresa i Adam Smolińscy, tel. (0-75)75-41-516; ks. Bronisław Piśnicki,
      ul.Karola Miarki 24 , 58-400 Kamienna Góra

      Diecezja łódzka-
      Maria i Marek Stradel, tel. (0-42)645-04-54,ks.Adam Bajer
      Diecezja opolska-
      Teresa i Tomasz Jurosowie, tel. (0-77)465-13-69,
      ks. Ryszard Kinder, parafia św. Krzyża, ul. Katedralna l, 45-007 Opole,tel.(0-
      77)453-03-34;e-mail: katedra@softart.com.pl
      Strona Ośrodka opolskiego Spotkań Małżeńskich -
      www.katedra.softart.com.pl/spotkania.htm
      Diecezja poznańska-

      Violetta i Marek Barszczewscy, Poznań, tel. (0-61)876-04-69, e-mail:
      dyktator@mjcomputer,com.pl
      ks. Krzysztof Sielski MSF, Dom Rekolekcyjny Misjonarzy Świętej Rodziny, Bąblin
      5, 64-607 Kiszewo, tel. (0-61)297-10-28
      Diecezja przemyska-
      Jadwiga i Wiesław Solarzowie, tel. (0-16)67-01-222;
      o.Mirosław Kantypowicz OP, Klasztor Ojców Dominikanów, ul. Dominikańska 25, 37-
      500 Jarosław, tel. (0-16)621-25-13


      Diecezja sandomierska-

      Irena i Jan Pieńczakowie, tel.(0-15)822-62-09,
      ks. Michał Józefczyk, ul. Jędrusiów 16, 39-400 Tarnobrzeg, tel. (0-15)823-17-
      69, o.Maciej Złonkiewicz OP, klasztor Dominikanów


      Diecezja sosnowiecka-

      Małgorzata i Andrzej Kędziorscy,tel. (0-32)615-52-91;ks.Jan Gut,ul.Przemysłowa
      3, 43-603 Jaworzno-Pieczyska,tel. (0-32)617-72-36
      kedziors@us.edu.pl


      Diecezja szczecińska-

      Jolanta i Tadeusz Litwińscy, tel.(0-91)439-38-19
      ks. Marian Bartos SAC, ul. Świętego Ducha 9, 70-205 Szczecin,


      Diecezja toruńska-

      Halina i Janusz Mazurkowie,tel.(0-56)654-34-00
      ks. Edmund Sikorski, ul. Skarżyńskiego 4, 85-798 Bydgoszcz, tel. (0-52)343-01-38

      Diecezja warszawska-

      Irena i Jerzy Grzybowscy ,skr.poczt. 34; 02-792 Warszawa 78,
      tel. (0-22)649-66-14;e-mail:spotkmal@qdnet.pl;
      patrz także: Wieczory dla Zakochanych oraz Małżeństwa niesakramentalne
      ks. Paweł Dobroszek, tel.(022)826-89-10


      Diecezja wrocławska-

      Alicja i Wiesław Ściegienkowie, tel.(071)373-70-10;e-mail:biuro@wisport.com.pl
      O.Marcin Mogielski OP, e mail: mogiel@dominikanie.pl

      Diecezja zielonogórsko-gorzowska-

      Mariola i Piotr Narowscy, tel. (0-68)326-88-0l;
      ks. Edward Nowakowski,Os.Łużyckie 52,66-200 Świebodzin,

      index.htmindex.htm






      Terminy weekendów w 2001 roku
      08-10 czerwca-Warszawa (Zalesie)
      08-10 czerwca-Wrocław
      21-23 września-Jelenia Góra
      05-07 października- Kalisz
      05-07 października- Łódź
      12-14 października-Poznań
      19-21 października-Przemyśl
      19-21 października-Warszawa
      19-21 października-Wrocław
      26-28 października-Gdynia
      26-28 października-Olsztyn
      09-11 listopada-Jelenia Góra
      09-11 listopada- Łódź
      09-11 listopada-Opole
      09-11 listopada-Gdynia
      16-18 listopada-Warszawa(weekend dla małżeństw w powtórnym związku po rozwodzie)
      23-25 listopada- Lublin
      07-09 grudnia -Jelenia Góra
      07-09 grudnia -Warszawa
      index.htmindex.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka