Dodaj do ulubionych

Skoro juz mowa o samcach Alfa to...

08.01.08, 18:53
... ciekawi mnie jeszcze jedna kwestia, dosc niedyskretna moze sie wydawac :)
Czy poza nimi spotykacie sie z innymi mezczyznami (umawiacie na randki,
sypiacie?), czy dochowujecie wiernosci, mimo prawdopodobnej poligamii z
drugiej strony?
Obserwuj wątek
    • shayah Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 18:55
      Nie. Głupiam i wiernam;)
    • 2szarozielone Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 19:00
      Chadzam na randki. Flirtuję. Nic nie obiecuję, za daleko się nie posuwam. Nie
      chcę krzywdzić. To nie jest kwestia wierności do tamtego - ale świadomość, że
      wchodząc w relację z kimś nowym, tamtej nie potrafiłabym zakończyć. I ten nowy
      miałby rogi już na starcie...

      Ale rozglądam się, jak ktoś fajny chce się spotkać, to nie odmawiam. Bo przecież
      alfa alfą - ale kiedyś muszę to skończyć... Wolałabym się zakochać w kimś innym.
      • tora83 Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 19:06
        Szarozielone, pod tym tez moge sie podpisac?:)
        • 2szarozielone Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 19:46
          A prosze bardzo :) Miło mi :)
    • misia12347 Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 19:10
      Samiec alfa to w stadzie wilków taki najważniejszy wilk, któremu
      całe stado jest podporządkowane, wszyscy mu ustępują, ale on
      troszczy sie o stado, wyznacza cel wędrówki, jest jego przewodnikiem
      i opiekunem. Nazywanie samcem alfa fircyka, który zdradza kobietę
      i/lub olewa ją, bo ona jest mu potrzebna tylko do seksu jest
      nadużyciem, samo samiec by wystarczyło :)
      • tora83 Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 19:11
        Misia, jak mozesz tak mowic, skoro ich nie znasz. Przeciez to niedorzeczne.
        Pamietaj, ze na forum nie poznasz realnych sytuacji.
        • misia12347 Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 19:19
          yyy, może rzeczywiście czegoś nie zrozumiałam. Myslałam, że Twoje
          zdanie

          > mimo prawdopodobnej poligamii z drugiej strony?

          oznacza, że facet zdradza. A Tobie o co chodziło? :)


          • widokzmarsa Tłumaczenie zakochanym kobietom 08.01.08, 19:26
            że ich miłość to nieuczciwy dupek mija się z celem.
          • tora83 Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 19:46
            Wiesz, ujelam to tak, jak wynika z wszystkich innych watkow na ten temat :)
      • 2szarozielone Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 19:45
        Bycie samcem alfa to to o czym piszesz - plus jeszcze podporządkowanie sobie
        samic w stadzie... I to nie siłą - samice lgną do tego samca, który ma najwyższą
        pozycję w hierarchii, a więc ma prawdopodobnie i najcenniejsze, najsilniejsze
        geny - no i daje im ochronę i opiekę. Zresztą w przyrodzie i tak ostatecznie
        zawsze chodzi o seks - czyli o rozmnażanie i powielanie wlasnych genów.
        Ja się nie wypieram, kierują mną zwierzęce instynkty. I uważam, że samiec alfa
        to określenie dobre, choć nie moje w tym kontekście. Ja swojego kochanka od
        początku nazywałam "rockmanem", ale się dostosowałam do reszty tutaj.

        Aaaa, i w moim przypadku nie ma zdrady - bo nie ma związku - i nie ma żadnych
        deklaracji - więc co tu zdradzić? Słówka "mój" uzywam tez tylko dla wygody - do
        niego nigdy tak nie powiedzialam.
        • widokzmarsa Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 19:52
          no teraz to rozumiem. Rockman. Kiedyś też nosiłem włosy do cycków, grałem w
          zespole na gitarze i pukałem laski na lewo i prawo, czy też na śniadanie jedną a
          na kolację drugą. Ale nie zaprzeczę, że byłem dupkiem do kwadratu:)
          • 2szarozielone Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 20:12
            No - no właśnie ten klimat. Tylko włosów nie ma ;)
            A na mnie urok muzyków i sceny nie działa - jego muzyki nie lubię za bardzo.
            Znam go od kilku lat i właściwie nigdy na niego nie leciałam, chociaż na
            koncerty chodziłam (ze znajomymi) - a próbował mnie zarywać. Coś zupełnie innego
            się zdarzyło, co sprawiło, że wpadłam po uszy ;) I mimo pierwotnych założeń to
            coś trochę innego niż fajne przedmiotowe pukanie siebie nawzajem :)
            • ab03 Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 20:53
              no to opowiadaj coz to takiego sie stalo. juz przygotowalem stos chusteczek.

              ---
              Z tomiku poezji: Co ? Gó..!
              • 2szarozielone Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 21:01
                nic takiego się nie stało - wszyscy znajomi sobie poszli, a my zaczęliśmy
                normalnie rozmawiać. I zamiast niedojrzałego pajaca, ratującego młodość
                wygłupami na scenie, zobaczyłam bardzo błyskotliwego, mądrego człowieka o
                zadziwiająco zrównoważonych poglądach i ogromnym cieple, spokoju i sile... Coś,
                czego zawsze w mężczyznach szukałam...
                Zresztą wtedy też tylko zaczął mnie pociągać - i to miał być jednorazowy
                gościnny występ ;) Ale to wrażenie po rozmowie nie było złudzeniem, tylko po
                kolejnych spotkaniach zaczęło się pogłębiać. I go pokochałam bardzo :)
                • lobuz.z1 Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 09.01.08, 06:39
                  "I zamiast niedojrzałego pajaca, ratującego młodość
                  wygłupami na scenie, zobaczyłam bardzo błyskotliwego, mądrego
                  człowieka o zadziwiająco zrównoważonych poglądach i ogromnym cieple,
                  spokoju i sile..."


                  jakze sugestywnie ujete. czyli poznalas ideal.
                  • 2szarozielone Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 09.01.08, 08:59
                    Prawie ideał. Gdyby nie te dzielące nas 20 lat.
            • widokzmarsa Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 20:53
              w końcu nie trzeba nawet umieć dobrze grać i śpiewać - ważny jest image i emocje:)
              • 2szarozielone Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 21:02
                Zaręczam Ci, że sceniczny image mojego wybranka ani emocje, jakie wzbudza
                śpiewem, niewiele mają wspólnego z erotyką :)
        • juliadruzylla Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 22:32
          2szarozielone napisała:
          daje im ochronę i opiekę

          W jaki sposób on opiekuje się Tobą? Jak Cię chroni? Co robi kiedy
          jesteś chora i potrzebujesz kogoś kto natrze plecy maścią, wyrzuci
          zasmarkane chusteczki, poleci do apteki, przytuli kiedy boli?

          2szarozielone napisała:
          Zresztą w przyrodzie i tak ostatecznie
          > zawsze chodzi o seks - czyli o rozmnażanie i powielanie wlasnych
          genów.
          > Ja się nie wypieram, kierują mną zwierzęce instynkty

          Czyli planujesz wykorzystać jego geny - mieć z nim dzieci? Czy on
          wie o tym i jest chętny do podzielenia się z Tobą swoimi super
          genami?
          • 2szarozielone Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 22:41
            Wiesz - ja mówię o zwierzęcych instynktach. To to samo, co sprawia, że kobiety w
            trakcie owulacji mają większą ochotę na seks, mimo, że np. używają prezerwatyw,
            bo nie chcą zajść w ciążę. to nie jest rozsądna kalkulacja, tylko naturalny
            mechanizm - niekoniecznie funkcjonalny w naszej kulturze. Skoro już się pojawiło
            pojecie samca alfa - to je doprecyzowuję. Ja go używam z przymrużeniem oka. I
            chyba wrócę do mojego "rockmana", który jest pojęciem budzącym mniej kontrowersji ;)
            • juliadruzylla Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 22:51
              Rozumiem że chodzi o zwierzęce instynkty. I jak najbardziej się
              zgadzam - podświadomie szukamy dawcy jak najlepszych genów żeby
              spłodził nam dorodne, zdrowe potomstwo. Szukamy silnych opiekuńczych
              mężczyzn bo taką potrzebę mamy zapisaną w genach. Właśnie o to
              chodzi - Twój samiec alfa (rozumiem że to określenie żartobliwe) nie
              daje i nigdy nie da Ci nic z tych rzeczy
              • 2szarozielone Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 23:26
                Właśnie chodzi o to - że da. To, czego potrzebuję akurat teraz - a potrzebuje
                zrozumienia, spokoju, wyciszenia, rady, uśmiechu (choćby zdalnie) kiedy mi źle.
                To jest dobry facet. Znam go (w inny trochę sposób ;) ) od kilku lat, znam jego
                przyjaciół i znajomych i wiem, że bolesnego kopa w siedzenie nie dostanę i że w
                pewnym zakresie mogę na niego liczyć. I ten "pewien zakres" mnie urządza :)
        • misia12347 Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 08.01.08, 23:52
          Samiec alfa, to AUTORYTET, on przoduje i wyznacza kierunki , on
          podejmuje decyzje, posiada życiową mądrość, to ktoś zdecydowanie
          wiecej niż facet, którzy byc może jest miły/dowcipny/uroczy/mądry*
          ale który zajmuje się tylko przespaniem się z jak największą ilością
          kobiet.

          *niepotrzebne skreślić :)
          • lobuz.z1 Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 09.01.08, 06:41
            - )))
    • mamba8 Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 09.01.08, 00:11
      Ja takimi się dobrze bawiłam :) w kto komu lepiej dopóki się nie
      odegrałam. Smak jego smutnych oczu i skruchy-bezcenne i warte więcej
      niż czegokolwiek mógł mi dać :P
    • klio.o Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 09.01.08, 03:50
      nie byłby ten temat spełniony bez mojej tu wypowiedzi ;)
      drogiej mojej towarzyszce niedoli, odpowiadam:
      z innymi się nie spotykam dla prozaicznych przyczyn, z którymi wierność nie ma nic wspólnego - bo nie ma czemu tu być wierną w sumie.
      po pierwsze primo, mimo mojej najnowszej historii, nie wyobrażam sobie sypiania z więcej niż jednym facetem symultanicznie. oddaje się mężczyźnie bo Coś dla mnie znaczy i niemożliwością jest żeby było takich dwóch naraz.
      po wtóre, ten którego "mam" (dla gorliwych - określenie umowne) postawił poprzeczkę taaak wysoko, że trudno mi sobie wyobrazić substytut, ale tradycyjnie podpisuje się pod tym co napisała 2szarozielone:) że wolałabym zakochać się w kimś kogo będę miała tylko dla siebie.
      a co do randek to nie widzę przeciwwskazań. od kiedy to wszystko się wydarzyło byłam na jednym takim spotkaniu noszącym znamiona randki ale i tak myślałam tylko o

      SAMCU ALFA,

      które to określenie zrobiło niejaką karierę na forum - jak mi się wydaję, z powodu intuicyjnej recepcji tego terminu w zadanym kontekście :) plus pewien walor żartobliwości, pozwalający osobom w bądź co bądź trudnej sytuacji zachować dystans do siebie i opisywanych rozterek. Okazuje się ono jednak dla niektórych użytkowników Forum przekłamane, nietrafne, a w ogóle to drażniące. W poprzednich wątkach z tym sformułowaniem w tytule, kilka osób - głównie mężczyzn, wyszydziło takie różnego sortu uszczypliwe uściślenia, ale OK nie zamierzam się przy nim upierać, choć to mój jedyny sukces tutaj ;)
      Zasadniczo podpisuje się pod mądrymi słowami autorki wątku:
      > Pamietaj, ze na forum nie poznasz realnych sytuacji.

      ps. być może wszystko co napisałam to bzdury, ale właśnie miałam kolejny najlepszy seks w życiu :P
      • misia12347 Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 09.01.08, 06:27
        Moim zdaniem okreslenie "samiec alfa" jest tak często (nad)używane
        na forum dlatego, że zawiera człon "samiec", ktory dobrze oddaje
        poczynania panów majacych x-kochanek. Taki facet ma tyle wspólnego z
        samcem alfa (wilkiem - przewódcą) co świnka ze świnką morską.
        • 2szarozielone Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 09.01.08, 08:53
          Nooo... jak już wyżej zauważyłam, w przyrodzie zawsze jest tak, że wszystko sie
          rozbija o dostęp do samic i możliwości rozpłodu. U samców alfa w stadach
          wilczych, gorylich, czy ludzkich idzie o to samo :) Facet/zwierzak ma cechy i
          zasoby robiące wrażenie na samicach i budzące respekt u innych samców - dzięki
          czemu nad samcami zdobywa władzę, a do samic dostęp. Więc to nie jak ze świnka
          morską - wszystko się zgadza.

          Tylko czemu ja tu jeszcze piszę - zrezygnowałam przecież z samca alfa na rzecz
          nie budzącego wątpliwości rockmana ;)
          • misia12347 Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 09.01.08, 13:12
            Wiesz, myślę że jest jednak parę rzeczy odróżniejących nas od
            zwierząt, i że jednak nie wszystko sprowadza sie do rozpłodu :)
            Myślę, że Twój ZWIERZAK :) :) nie budzi powszechnego respektu wśród
            innych samców, nie ma cech przywódczych, i nie jest autorytetem w
            żadnej grupie, ale nie ma sensu chyba dalej o tym dyskutować, raczej
            żadna nie przekona drugiej :) Tylko błagam, nie piszcie chociaż o
            samcach Alfa (A z dużej), bo to nie ma żadnego sensu. Pozdawiam :)
            • 2szarozielone Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 09.01.08, 13:39
              Alf to taki kosmita był :) I samiec jak najbardziej. więc moze to to :) Koty
              zjadal.

              ale my o niczym nie dyskutujemy - ja tylko wyjasniam definicje zwrotu "samiec
              alfa" i to, w jaki sposób jest on dobrym okresleniem dla pewnych międzyludzkich
              relacji.
              Myslę, ze o moim zwierzaku za mało wiesz, zeby w ogóle to oceniac, więc wcale
              tego nie wymagam i nie chce tez niczego wmawiać Tobie :) Ja mam dystans do tego
              okreslenia, bardzo duzy. do sytuacji wbrew pozorom też. tak zupełnie na oślep
              nie gnam, widzę wady, nie wpadam w balwochwalstwo, nawet podsmiewam się z niego
              czasem... i z siebie też. kocham - i wiem, że bez sensu - ale sobie jakos tam
              przekalkulowałam zyski i straty. I ciagle jestem na plusie. w tym szaleństwie
              jest metoda...
      • tora83 do Klio.o 09.01.08, 10:11
        LOVE KLIO.O
        Za calkoksztalt :D
        • klio.o do Tory83 10.01.08, 05:35
          :*
    • modliszka24 Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 09.01.08, 09:01
      ja unikam facetów którzy są trochę inni czyli jeżeli mają inne poglądy niż ja i
      on ma mi być wierny a nie żebym ja się dręczyła
      • ivonna Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 09.01.08, 14:34
        A może to nie żadni samce alfa a zwyczajnie seksocholicy albo
        skrzywdzeni przez matkę lub inną kobietę, uciekający przed prawdziwą
        bliskością. Ciekawa byłaby opinia psychologa w tej materii.
        • 2szarozielone Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 09.01.08, 15:05
          Ja mam coraz bardziej wrażenie, ze chociaż te nasze historie pozornie sa do
          siebie podobne - to każda jest diametralnie inna.

          Ten mój na przykład ninawidzi byc zaleznym od kogos. Prowadzi taki tryb życia,
          że wszelkie zakotwiczenia i stalość zabralyby mu pasje i to, co mu daje chęć do
          wstawania rano z łózka. Moze faktycznie to jakiś defekt psychiczny - ale raczej
          świadomy wybór. Od pewnego moemntu swiadomy - bo jego historia prosta nie jest.

          A ja nie jestem tylko zapatrzona w niego, zauroczoną i oglupiałą laską. Umiem na
          niego spojrzeć z dystansu, umiem zyc bez niego i będę życ bez niego. On nie jest
          radosnym i pustym w środku wiecznym chłopcem - on dobrze wie, co robi, po co to
          robi i jak to robić, żeby nie bylo wokół niego zbyt wiele krzywdy. i nie mówię o
          seksie - ale o calokształcie jego relacji z ludźmi i innych dzialań. dla mnie to
          jest ciekawy przypadek, ciekawy człowiek... Nie tylko kochanek.
          • tora83 Re: Skoro juz mowa o samcach Alfa to... 09.01.08, 15:11
            i nie mówię
            > o
            > seksie - ale o calokształcie jego relacji z ludźmi i innych
            dzialań. dla mnie t
            > o
            > jest ciekawy przypadek, ciekawy człowiek... Nie tylko kochanek.

            2szarozielone - to chyba oczywiste, ze to, co nas w nich tak bardzo
            fascynuje (przynajmniej mnie) to osobowosc i fakt, ze znajac go
            kilka lat wciaz odkrywam go na nowo :)
            Mysle, ze gdyby chodzilo tylko o swietny seks, to nie potrwaloby az
            tak dlugo.
    • kookardka Ja wam zyczę powrotu do zdrowia :) 09.01.08, 14:21
      I mówię całkiem poważnie. Same zobaczycie ile wart jest ten Wasz
      SAMIEC ALFA ;DDDD jak już opadną Wam emocje i klapki z oczu ;)))
      Idealizujecie sobie w głowie obraz faceta, bo Was dobrze wybzykał
      i nie wyobrażacie sobie życia bez tego bzykania ;))) tylko tyle :)
      • tora83 Re: Ja wam zyczę powrotu do zdrowia :) 09.01.08, 14:23
        Znamy sie 5 lat. Wszelkie klapki, ktore mialy spasc z moich oczu -
        spadly, zapewniam Cie ... :)
        • kookardka Re: Ja wam zyczę powrotu do zdrowia :) 09.01.08, 14:31
          oj tam, myślisz, że to długość relacji ma znaczenie ? Ja tam myślę,
          że nie. Chodzi o brak spełnienia potrzeby bezpieczeństwa . Ty cały
          czas tęsknisz za czymś czego mieć nie możesz i podsycasz w sobie
          pragnienia, które powodują emocje, nakręcasz sobie w głowie film,
          który trzyma Cię w fazie zauroczenia. Gdybyście byli razem a Twoja
          potrzeba bezpieczeństwa w tej relacji byłaby zapewniona, to
          faktycznie po 5 latach emocje by opadły a związek mógłby przerodzić
          się w miłość, taką bliska spokojną i ciepłą. A tak, ciągle jesteś
          w fazie zakochania i zauroczenia, nie przeszłaś na etap wyżej. Ty
          tego nie wiesz, ale kiedyś wspomnisz moje słowa ;) W każdym razie
          wiedz, że taki stan to dla organizmu bardzo duży stres.
          • tora83 Re: Ja wam zyczę powrotu do zdrowia :) 09.01.08, 14:40
            No i tutaj sie mylisz Moja Droga. Taka jest wlasnie specyfika forow,
            ze znasz sytuacje pobieznie, znasz tylko niektore fakty i na takiej
            podstawie wyciagasz wnioski. I ja tego nie neguje, bo jak napisalam
            wyzej, taka specyfika takich form.
            Ale pamietaj, ze takie sytuacje i relacje czesto wygladaja realnie
            troche inaczej, niz wydaje sie to czytajacym.
            Niemniej jednak, nie przecze, ze masz troche racji w tym, co
            napisalas.
            • kookardka Re: Ja wam zyczę powrotu do zdrowia :) 09.01.08, 17:28
              nie znam sytuacji i nie wyciągam wniosków, potrafię wczuć się
              jedynie w atmosferę, gdy przez 5 lat kobieta wzdycha do faceta
              i bardzo chciałaby go mieć dla siebie a tak nie jest ... ludzie
              czasem tak kochają latami i nie umieją się z tego wyplątać przez
              nakręcanie tych emocji (im bardziej nie mogą mieć tym bardziej
              chcą).
              Nie trzeba tu wiele faktów - wystarcza, że Ty byś bardzo chciała
              z nim być, poczuć się obok niego bezpiecznie, pewna, że on tylko
              Ciebie kocha i tylko z Tobą jest ... a nie, że jesteś jedną z wielu.
              Tego nie masz, ale pragnienie zostaje i ono Cię nakręca, inaczej
              już byś dawno rzuciła to w cholerę ;))) jak pozbedziesz się tego
              pragnienia to Ci rozum wróci ;))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka