Dodaj do ulubionych

On jest doopkiem. :(((((

13.01.08, 17:05
Żałuje dnia kiedy go poznałam.
Jak z każdej znajomości mogłam wynieść coś dobrego,
to z tej nie wyniosłam niczego. Jest w ogóle nie warty
pisania i nim. Stał się najgorszym z koszmarów, którego
nie mogę wyrzucić z głowy.
Co ja mam zrobić żeby zapomnieć? Żeby o nim nie myśleć?
Mam tyle pracy, obowiązków i wszystko zaniedbuje przez to,
że wciąż płaczę nad dawno już rozlanym mlekiem.
Wiem, że to nie ma sensu. My nie mamy sensu i od samego
początku wszystko było beznadziejnie, ale nie potrafię przestać
o nim myśleć. Przesiąknął mnie jak jakaś trucizna.
Wygląda jak diabeł i zaczynam myśleć, że nim jest.
Nie wiem. Nic nie pomaga. Po prostu chce o nim zapomnieć!!!
Nie myśleć, nie zadręczać się i skupić w końcu na rzeczach ważnych.
Mam świadomość tego, że szkoda życia na myślenie o kimś takim jak on.
Wiem o tych wszystkich mądrościach i rozumiem sytuację.
Widzę jej beznadziejność. Ale nie mogę zapomnieć.

Już sama nie wiem. Może jakiś psychoanalityk by pomógł, ale z drugiej strony z
taką pierdołą jak zakochanie w kimś nieodpowiednim iść do lekarza.
Nie marudziłabym tak, ale to po prostu zaczyna niszczyć mi życie.
Wpływa na relacje z innymi ludźmi, na moje zachowanie, nawet już na wygląd, na
poczucie mojej wartości, na to, że nie zdążam z niczym na czas, że wszystko
zaniedbuje. :(((((((((

Tak bardzo bym chciała być osobą sprzed poznania tego faceta. :(
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza co to jest doopek? 13.01.08, 17:06
      D-O-O-P-E-K?

      bo znam słowo "dupek"

      won z pseudoangielszczyzną
    • kochanica-francuza Re: On jest dupkiem. :((((( 13.01.08, 17:07
      to nie jest pierdoła, skoro tak na ciebie wpływa

      a tamtą osobą już nie będziesz, przepadło

      precz z dupkami!
      • avital84 Re: On jest dupkiem. :((((( 13.01.08, 17:09
        Z każdym następnym dupkiem powinnam być coraz mniej naiwna.
        Ale jestem teraz tak naiwna jak nigdy wcześniej.
        Wiem jakiego rodzaju osobą on jest, ale wierzę w to,
        że nie można być aż tak złym i aż tak wyrachowanym.

        Precz z dupkami!!! Akysz!!!
        • pawel1940 Re: On jest dupkiem. :((((( 13.01.08, 17:21
          > Wiem jakiego rodzaju osobą on jest, ale wierzę w to,
          > że nie można być aż tak złym i aż tak wyrachowanym.

          Zdarza sie, ale to bardzo rzadki przypadek, nie zakladalbym, ze jest tak w tym
          przypadku. Ludzie czesciej bywaja zagubieni niz zli ze swej natury.
          • pawel1940 Re: On jest dupkiem. :((((( 13.01.08, 17:21
            Zreszta co ja mowie, jakos w ogole jestem zdania, ze ludzie ze swej natury sa
            dobrzy ;-).
            • avital84 Re: On jest dupkiem. :((((( 13.01.08, 17:24
              Tak on myśli o tym by było mu dobrze. ;)
              • pawel1940 Re: On jest dupkiem. :((((( 13.01.08, 17:25
                :-). Postawa egocentryczna jest ewidentnie godna napietnowania ;-). Moge Ci dac
                troche przykladow opisow zycia w takich zwiazkach. Ale mysle, ze sama juz sobie
                z tego zdajesz sprawe ;-).
            • lacido Re: On jest dupkiem. :((((( 13.01.08, 20:58
              oj Pawełku
              zakładając że myślisz jak J.J. Rousseau ze człowiek z natury jest dobry ale
              demoralizuje go społeczeństwo to przecież to społeczeństwo składa się z ludzie
              prawda? Błędne koło
    • akkknes Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:15
      avi, wydaje mi sie ze wiem co przechodzisz - ja od roku z wiekszymi
      lub mniejszymi sukcesami staram sie nie myslec.
      i wiesz co, jedno ci powiem - jak sobie nie wmowisz, ze koniec, nie
      ma juz nic i nic nie bedzie, to dopiero ci ulzy. moment, kiedy ja
      sama sobie to wmowilam byl najlepszym w ubieglym roku. teraz znowu
      usiluje powrocic do tego stanu!!
      byl, bylo co i jak bylo - i tego juz nie zmienisz, to jakas tam
      czesc twojej historii. teraz czas najwyzszy namalowac gruba, czarne
      kreche w swoim zyciorysie i zyc dalej.
      czarne plamy na honorze juz tak maja, ze chca, zeby je wymazac ze
      lba, a tak sie nie da.
      trzeba dac sobie czas kiedy mozna poplakac, pozalic sie i posmucic -
      rycz i wkurzaj sie sama na siebie dzis do konca dnia, ale od jutra
      udawaj, ze to wszystko bylo tak dawno, ze wspomnienia juz usychaja!!
      dziewczyno, jak masz full roboty to tym lepiej dla ciebie :) rob
      wszystko jak najdokladniej, siedz po dwie godziny w wannie i spij
      oporowo, a sama nie wiesz kiedy bedzie sto razy lepiej :)
      trzymaj sie :)
      • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:23
        Wcześniejszego dupka zapomniałam bardzo szybko.
        Potrafiłam jakoś zaakceptować to, że nie ma go już
        w moim życiu i rozumiałam, że tak jest lepiej.

        Teraz to jest wprost nieprawdopodobne. Moja głupota,
        naiwność i intensywność z jaką o nim myślę.
        O tyle mnie to przeraża, że widzę, że to nie jest
        człowiek, z którym chciałabym na przykład spędzić
        życie. On się nie zmieni. Nigdy. Wiem to, a jednak tak
        ciężko jest to zaakceptować.

        Dzięki. Mam nadzieję, że dam jakoś radę.
        Muszę się pozbierać i to jak najszybciej.
        • akkknes Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:27
          > Teraz to jest wprost nieprawdopodobne. Moja głupota,
          > naiwność i intensywność z jaką o nim myślę.
          > O tyle mnie to przeraża, że widzę, że to nie jest
          > człowiek, z którym chciałabym na przykład spędzić
          > życie. On się nie zmieni. Nigdy. Wiem to, a jednak tak
          > ciężko jest to zaakceptować

          uwierz mi kobito - z autopsji to znam dos-ko-na-le...
          z roznica, ze ja wszystko bym zrobila zeby z nim spedzic to zycie!!
          gdzies po pol roku mi przeszlo, teraz juz niekoniecznie :D
          pozbierasz sie szybciej niz myslisz, czytam tu twoje wpisy od paru
          juz ladnych miesiecy i wygladasz mi na silniejsza niz myslisz :]
          zapamietaj to sobie.
          • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:29
            Dzięki. :)))
            Mam nadzieję, że masz rację. :)
            • extremi Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 23:05
              no własnie czyli nie tylko ja mam taki problem, że chce zapomnieć tylko że u
              mnie jest jeszcze kumpelka oprócz dooopka :(((
    • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:19
      To z czasem mija. Naprawde. Cierpliwosci i determinacji zycze.
      • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:24
        Zazwyczaj i u mnie mijało.
        Teraz to trwa za długo.
        Stanowczo za długo.
        • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:26
          Ale minie.
        • akkknes Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:28
          aha i skoro juz sama zauwazylas ze cos jest nie tak i tak dalej nie
          chcesz - to jestesmy w domu :) las juz przeszlismy :D
    • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:24

      Avik, skąd ten spadek formy?? :-( rano już było ok przecież i nie
      było tych czarnych myśli paskudnych... <przytulam>

      a może chcesz porozmawiać o nartach? ;-)
      albo o succikku? ;-)
      • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:26
        No bo znów trafiłam na ślad jego "działalności"
        i zdałam sobie sprawę, że marnuję energię na
        myślenie o kimś tak beznadziejnym.
        Jeżeli nie nazywam go dupkiem to znów idealizuje.

        Ja już nie wytrzymuje. Mam tyle roboty, a przez cały czas
        tylko ten dupek mi w głowie.
        • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:29
          Mialem taki okres, kiedy za podobny motyw prawie nie wylecialem z wydawnictwa
          ;-). Ale na szczescie dzieki wyrozumialosci innych i motywacji do dzialania
          udalo sie pozbierac.

          Osobiscie uwazam, ze to co mowisz dzis, ten watek, jest raczej pozytywnym
          przejawem niz negatywnym. Napisz sobie 1000 razy "on jest doopkiem, nie wartym
          myslenia o nim" ;-)
          • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:38
            Ok, biorę kartkę i piszę co nakazano. ;)
            Czasem i agresja pomaga. ;P
            • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:14
              3mam za slowo :-). Jak nie pomoze to poprosze o skana zapisanej kartki w dowod ;P.
        • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:30

          marnuję energię na
          > myślenie o kimś tak beznadziejnym.
          > Jeżeli nie nazywam go dupkiem to znów idealizuje.

          tak właśnie jest. a takie myślenie nie jest dobre.
          Słońce, po pierwsze usuń go z listy gg i nie trop jego poczynań w
          necie. musisz się od tego odciąć.
          • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:32
            Mam go teraz na gadu pod hasłem Dupek i Idiota. :)
            Jak go usuwam to i tak za jakiś czas wrzucam na miejsce, więc
            nie wiem czy na tym etapie jest to wykonalne.

            Muszę się czymś zająć. Mam czym na szczęście, ale jestem zła,
            że aż tak to zaniedbałam z tak durnego powodu. Zaczynam nadrabianie straconego
            czasu od zaraz. :)
            • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:38

              > Mam go teraz na gadu pod hasłem Dupek i Idiota. :)

              Avi, nie tędy droga. to na nic, za każdym razem kiedy będziesz to
              widzieć będziesz sobie na nowo przypominać o tym jak przez niego
              cierpiałaś a tym samym będziesz cierpieć dalej. a poza tym ciągle
              będziesz widzieć jego opisy i wtedy, sama wiesz, dopiero myślenia
              się włącza....

              > Jak go usuwam to i tak za jakiś czas wrzucam na miejsce, więc
              > nie wiem czy na tym etapie jest to wykonalne.

              to jest wykonalne! ja wyrzuciłam byłego parę tyg po rozstaniu ;-)
              jak chcesz możemy się umówić, że ja też sobie coś postanawiam i
              będziemy się nawzajem pilnować. :-) razem zawsze raźniej. ;-)

              Ty usuwasz boombaama z listy gg. a co robię ja? ;-)
              • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:40
                Nie mam go.
                Ale nie wiem jak długo. ;)
                • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:41

                  ...
    • inadapte Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:29
      Nie rozumiem dlaczego sie boisz iść do psychologa.

      Nie wyśmieje Cię, a na pewno wysłucha. Na pewno jedna wizyta Ci nie zaszkodzi, a
      wiesz może poczujesz się lepiej, wiesz tak jak z placebo, może poczujesz że jest
      lepiej dlatego że coś z tym robisz.
      • inadapte Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:30
        i jeszcze jedno, bo mówiłaś że nic nie wyciągnęłaś z tej znajomości - ja sądzę
        że wyciągnęłaś:
        może lepiej jest poznać i złych ludzi aby później móc dostrzec tych - tego dobrego.

        Pozdrawiam.
        • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:32
          > może lepiej jest poznać i złych ludzi aby później móc dostrzec tych - tego dobr
          > ego.

          Tez tak sadze i w co drugim watku Avi to powtarzam ;-).
          Ale trzeba dystansu, zeby to dostrzec. Kiedys ten dystans nadejdzie.
        • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:35
          Może masz rację.
          Na pewno z czasem do tego dojdę.
          Ale musi trochę minąć zanim zacznę wyciągać z tej znajomości
          pewne mądrości.

          BTW...czym więcej osób poznaję...chodzi mi relacje damsko-męskie,
          tym mniej wierzę w to, że ludźmi może kierować coś innego niż egozim
          i że istnieją Ci dobrzy. To nie jest dobra nauka. :(((
          • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:13
            > BTW...czym więcej osób poznaję...chodzi mi relacje damsko-męskie,
            > tym mniej wierzę w to, że ludźmi może kierować coś innego niż egozim
            > i że istnieją Ci dobrzy. To nie jest dobra nauka. :(((

            A kiedys bedziesz sie ze swych watpliwosci smiac i tego Ci zycze :-).
      • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:31
        Mysle, ze psycholog nie jest konieczny. Sadze, ze Avi sie pozbiera, jest dzielna
        i silna kobieta. Jedna wizyta u psychologa wiele nie da, w tak krotkim czasie
        psycholog moze rzucic jedynie pare "latwych rad". Tyle to i tutejsza brac
        forumowa potrafi ;-).
        • inadapte Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:34
          Ale w oczach psychologa zabrzmi to bardziej profesjonalnie, nawet jeśli tak nie
          będzie naprawdę. I właśnie o tym pisałem.
    • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:34
      masz klasyczne objawy depresji, jak jeszcze do tego czujesz się
      ciągle zmęczona, w środku roztrzęsiona i jest Ci wciąz zimno,
      to udaj się do psychiatry ... takie sytuacje, gdy trwają długo,
      wpływają na chemię w organiźmie ... dostaniesz tabletki, które
      pozwolą Ci się uspokoić i nabrać dystansu ... szczerze Ci to radzę,
      bo takie historie mimo, że mijają zostawiają ślady w psychice ...
      to może naprawić tylko chemia ...
      • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:37
        Mam nadzieję, że nie jest to to o czym piszesz.
        Ale niestety jest to prawdopodobne.
        Chciałabym sama to udźwignąć. Bez wspomagaczy tzw.
        Jeżeli jednak to będzie trwało to może rzeczywiście
        będzie to jedyne wyjście.
        • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:41
          depresja to taka paskuda, która sama nie mija niestety, doraźnie
          możesz się wygrzebać, ale kolejny epizod będzie dużo trudniejszy
          do zniesienia i trafi Cię w najmniej spodziewanym momencie.
          Im szybciej zareagujesz tym lepiej dla Ciebie.
          Możesz szukać miłych doznań, uciekać w zajęcia, starać się czymś
          zająć, ale to już w Tobie siedzi i się samo nie cofa ...
          idź do lekarza i nie zwlekaj ...
      • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 17:46

        moim zdaniem to nie jest depresja. ostatnimi czasy Avi miała
        naprawdę dobry humor. teraz ma dołek, ale kto ich nie ma?? tak poza
        tym dziewczyna nie zamyka się przed światem, więc moim zdaniem to po
        prostu załamanie nerwowe związane z nieszczęśliwym ulokowaniem
        uczuć. :-( żeby nie było, nie uważam, że to jest błahostka, ale
        większość z nas to ma za sobą i każdy z nas z tego wyszedł.
        • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:12
          Tez uwazam, ze to nie musi byc depresja i nie sa potrzebni specjalisci. To
          calkiem normalny stan, w ktorym Avi sie znajduje. Kazdy tak miewa w podobnych
          sytuacjach.
          • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:27
            zgoda, sama przez to przechodziłam nie raz i nie dwa ...
            ale gdy taki stan trwa dłużej, a ona pisze, że zbyt długo
            to trwa bo sama tak czuje, to jest to niepokojące ...
            • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:31

              jak długo by taki stan nie trwał, to zawsze będzie 'za długo' w
              ocenie osoby, która się w tym stanie znajduje. przede wszystkim, że
              to ją właśnie to boli.
            • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:31
              Poniekad tak. Jesli chce, moze sprobowac na poczatek jakies ziolowe preparaty na
              depresje bez recepty (np. Deprim). Ale depresja to nie jest po prostu ponury
              nastroj czy meczace wspomnienia o bylym chlopaku. Depresja to totalny stan
              niemocy. Jesli ona siedzi tu z nami na forum dzien w dzien to jeszcze w takim
              totalnym stanie nie jest ;-).

              Deprim moze tak czy siak poprawic nastroj, ale nie jest dobrym pomyslem
              wprowadzanie do organizmu chemicznych wspomagaczy bez wyraznej potrzeby. A
              psychiatrzy maja tendencje do masowego produkowania recept bez wglebiania sie w
              przyczyny - to znaczy, jesli ona pojdzie do psychiatry to na bank wyjdzie z
              recepta, niezaleznie od tego czy bedzie jej potrzebna ;-). To tak jak lekarze
              rodzinni kazde przeziebienie lecza antybiotykami (ta moda chyba powoli sie
              konczy wreszcie).
              • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:35
                No moze przesadzilem z ta definicja depresji, bo sa tez depresje bardzo lagodne,
                ktore tez kwalifikuja sie do depresji. Dodam wiec, ze chodzilo mi o taka, z
                ktora czlowiek sobie nie poradzi sam.
                • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:41
                  persen, deprim, meliska - to jest dobre na zły nastrój i mały
                  kłopocik. te zioła nie zmienią chemii w mózgu i nie spowodują
                  produkcji serotoniny, która przywróci chęć do życia , one nie
                  złagodzą irracjonalnych lęków, kołatania serca, więcznej trzęsiawki
                  i poczucia zimna ... tabletki przede wszystkim uspokajają i
                  wyciszają emocje, potem po kilku tygodniach zaczyna się chcieć
                  żyć ... a potem wracają siły i chęci do robienia różnych rzeczy,
                  nie zawsze i nie tak jak wcześniej, ale jest poprawa ... persen czy
                  deprim to sobiemożna w tyłek wsadzić :)
                  • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:45
                    Mój brat przeszedł depresje i miał nawet z tego powodu
                    rentę w wieku 27 lat, ponieważ było to tak zaawansowane.
                    A jest ogólnie bardzo radosnym człowiekiem, grającym na gitarze,
                    mającym wiele różnych zainteresowań i wciąż uśmiechniętym.
                    Może dlatego na początku ludzie nie widzieli problemu.
                    • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:52
                      depresja może dopaśc każdego i to w najmniej oczekiwanym momencie,
                      bo ona drąży sobie jak kropla skałę - czasem ludzie reagują zbyt
                      późno, Ty widzisz co się z Tobą dzieje, to reaguj, póki nie jest
                      za późno ... jak teraz odpścisz i się pozornie wygrzebiesz, to wróci
                      i nie wiadomo co będzie potem ... to ostatnimi czasy częsta
                      przypadłość wielu ludzi ... to pewnie przez tą chemię kazdym
                      żarciu, w środowisku itd ( taką mam teorię swoją ;) ).
                      • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:55
                        No tak, statystyki podaja, ze 10% jest w depresji. Wiec Avi, nie jestes niestety
                        wyjatkowa ;-). Przyczyny sa mysle szersze niz tylko jedzenie.
                    • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:52
                      No tak, przy wszystkich swoich zaletach jeszcze do tego grasz na gitarze ;-).
                      • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:57
                        Nie ja. Mój brat. ;)
                        Ja tylko śpiewać potrafię. ;)
                        • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:06
                          Zawsze to cos ;-).
              • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:37
                oj mylisz się co do depresji, wiem co mówię ;) To nie jest tylko
                stan, w którym tępo gapisz się w sufit ... w lżejszym stanie jeszcze
                możesz, niekoniecznie wszystko, ale zaczyna się niemoc, brak chęci
                zrobienia czegokolwiek, nic nie cieszy, na niczym nie można się
                skupić, dopada bezsenność, ciągle jesteś rozdrażniony , ludzie
                zaczynają wkurzać, uciekasz w ciszę, dopadają Cię irracjonalne lęki
                i niepokój, ciągle czujesz się zmęczony ale jeszcze jakieś czynności
                podejmujesz ... np można pisać na forum ;) w stanie o którym piszesz
                to ludzie często w szpitalu lądują ...
                • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:40
                  Niestety muszę się zgodzić z Kokardką.
                  Dodam tylko, że nie chodzi tylko o głupie zakochanie.
                  Po prostu jeżeli człowiek czuje się tak przez dłuższy czas
                  z powodu różnych rzeczy to potem rozczarowania może
                  przeżywać właśnie w taki dziwny sposób.
                  • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:43
                    oo kochana, jak czujesz, że to Cię żre od jakiegoś czasu
                    to idź do lekarza - zobaczysz jak Ci będzie błogo :) będziesz
                    taka jak kiedyś, wrocisz do siebie sprzed lat, sprzed tych
                    wydarzeń, które Cię wyszarpały i doprowadziły do takiego stanu :)
                  • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:47

                    Avi, mnie się wydaje, że ja mam depresję nieleczoną od lat. tyle, że
                    to siedzi tak głęboko wszystko, że nie wiem czy sama jestem w stanie
                    się do tego dokopać. :-(

                    a absolutnie nie widać tego na zewnątrz, kiedy jestem wśród ludzi.
                    zawsze uśmiechnięta i miła. a w środku bardzo nieszczęśliwa, samotna
                    i zagubiona. wiem jaka jest tego przyczyna, ale nie wiem jak
                    mogłabym ten stan przerwać, bo to są takie zmory z przeszłości. :-(
                    nie chcę wywlekać moich osobistych problemów na forum, ale może
                    pocieszy Cię to, że nie jesteś z tym problemem sama.
                    • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:50
                      To sie nazywa po prostu bagaz doswiadczen. Chyba kazdy ma cos takiego, ze gdzies
                      w nim gleboko siedza rozne rzecyz. Czy to znaczy, ze mamy caly czas lykac
                      pigulki? I wreszcie... czy idealem czlowieczenstwa jest stan wiecznej radosci,
                      szczegolnie tej chemicznej? ;-).
                      • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:52

                        > To sie nazywa po prostu bagaz doswiadczen.

                        nie wiesz o czym mówię.
                        nie chodzi mi o związki z facetami.
                        • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:54
                          Ale ja nie tylko o tym mowilem...
                          Wszystko co przezywamy jakos na nas wplywa, jakos w nas zostaje, jakos nas
                          zmienia. Czlowiek nie zostal wyposazony w funkcje resetu. Lepiej jesli nauczy
                          sie wyciagac z tego pozytywy, adaptuje sie do sytuacji, anizeli szuka sposobow
                          na to czym sprawic by zagluszyc pewne rzeczy.
                          • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:06

                            Lepiej jesli nauczy
                            > sie wyciagac z tego pozytywy, adaptuje sie do sytuacji,

                            są sytuacje, z których nie jesteś w stanie wyciągnąć niczego
                            pozytywnego. adaptujesz się, bo nie masz innego wyjścia, jesteś
                            bezsilny. jesteś tylko statystą.
                            ale te 'wspomnienia' co jakiś czas wracają jak bumerang a na samą
                            myśl przechodzi cię dreszcz po plecach i zawsze pojawia się to samo
                            pytanie 'dlaczego?'.
                            • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:08
                              W ktorej Ty grasz druzynie i do ktorej bramki mierzysz? :P
                              • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:09

                                w żadnej.
                                • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:12
                                  Uwierz mi, sam tez bylem w depresji. Sa stany, w ktorych trudno cos zrobic. Ale
                                  da sie z tym walczyc i trzeba z tym walczyc, szczegolnie gdy jest okres poprawy,
                                  a wpadajac w dolki stara sie od razu wygrzebywac, nim wpadnie sie zbyt mocno. Ja
                                  wiem, ze latwe rady brzmia smiesznie, ale rozczulanie sie i wspolne debatowanie
                                  jaki to swiat do kitu jest jeszcze gorsze. Lepiej wykorzystywac sile grupy,
                                  ktora bedzie ciagnac ku gorze.
                                  • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:13
                                    Aha i nikt nie powiedzial, ze ten ktorego sie ciagnie do gory ma sie na to
                                    zgadzac ;-). Postawa w wyciaganiu z dolka jest zrozumienie, empatia, ale i
                                    stanowczosc w dazeniu do celu.
                                  • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:31

                                    rozczulanie sie i wspolne debatowanie
                                    > jaki to swiat do kitu jest jeszcze gorsze

                                    w dalszym ciągu się nie rozumiemy, po prostu chyba mówimy o czymś
                                    innym. nie chce mi się tłumaczyć, bo nie jest to odpowiednie miejsce
                                    na takie rozmowy.
                                    sorry, że zawracam głowę i zaśmiecam wątek Avital. już mnie nie ma.
                                    • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:32
                                      Kitek...to ja przepraszam, ze najwyraźniej obudziłam jakieś koszmary z
                                      przeszłości. :(
                      • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:53
                        to nie jest stan wiecznej radości, tylko stan spokoju ;)
                    • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:55
                      Absolutnie nie pociesz mnie to, że ktoś czuje się również
                      tak beznadziejnie. ;)
                      To tylko dowód na to, że nic nie jest takie na jakie wygląda.
                      Widzisz moi znajomi jak mówię, że coś jest nie tak to się na mnie patrzą i
                      pytają...Ty? Ty zawsze masz uśmiech jak banan od ucha do ucha. ;) Czasem jak już
                      jest bardzo źle to mówią, że widać, że coś jest nie tak i, że to aż do mnie nie
                      pasuje. Właściwie tylko moja siostra i rodzice widzą, że problem naprawdę istnieje.
                      Z rodzicami się kłócę i zaprzeczam. Z siostrą rozmawiam szczerze.
                      Właściwie tylko rozmowy z nią mi pomagają, bo ona jest bardzo opanowana,
                      zupełnie inaczej do wszystkiego podchodzi niż ja. Z drugiej strony ma w sobie
                      dużo empatii i rozumie pewne rzeczy, bo wie wszystko.
                      Ja o tym ostatnio zaczęłam mówić głośno, bo widzę, że zaczynam sobie nie radzić.
                      Czuje, że nie mam przyjaciół. Na nikogo nie mogę liczyć. Wszyscy ludzie, którym
                      decyduje się zaufać w końcu zawodzą.
                      Kiedyś byłam zupełnie inna. Więcej mi się chciało. Miałam marzenia, ambicje, a
                      teraz dla mnie każdy dzień jest walką o zmianę nastawienia i jeżeli to się uda
                      to już jestem zadowolona. Czasem nie starcza czasu na nic innego.
                      • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:02
                        > Czuje, że nie mam przyjaciół. Na nikogo nie mogę liczyć. Wszyscy ludzie, którym
                        > decyduje się zaufać w końcu zawodzą.
                        > Kiedyś byłam zupełnie inna. Więcej mi się chciało. Miałam marzenia, ambicje, a
                        > teraz dla mnie każdy dzień jest walką o zmianę nastawienia i jeżeli to się uda
                        > to już jestem zadowolona. Czasem nie starcza czasu na nic innego.


                        No tak to pewien problem, to z tym brakiem przyjaciol, ktorym ufasz :-(.

                        Nie wiem, jesli interesuja Cie permanentne slowa pocieszenia, przekonywania, ze
                        warto to mozesz codziennie do mnie uderzac, chetnie razem z Toba bede sie z tego
                        zbierac...
                        • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:18
                          Widzisz to nie jest tak, że ja nie ufam ludziom.
                          Po prostu uważam, że ludzie mnie nie rozumieją.
                          Co więcej gdy ktoś ma jakiś problem ja zawsze poświęcam
                          takiej osobie wtedy cały swój czas i całą siebie.
                          Może i sobie w ten sposób pomagam. Ale nie mogę liczyć
                          na to, że ktoś pomoże mi. Wiele razy się przekonałam, że jak płakałam
                          to w samotności. Wiem, że sama ponoszę winę, bo nie rozmawiam z ludźmi o moich
                          problemach. Ale wydaje mi się, że jeżeli widzę, że ktoś mnie nie słucha i nawet
                          nie pyta co u mnie to nie ma sensu z taką osobą o czymś rozmawiać. Wiem, że sama
                          to spowodowałam, bo się izoluję, ale skoro nikt nie ma czasu to mi również jest
                          szkoda czasu.
                          • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:23
                            Masz troche jak ja ;-). Strasznie nie lubic o sobie. Ale to sie chyba samo
                            nakreca. Ty o sobie nie lubisz mowic, chcialabys by Cie wypytywano, ale nie
                            natretnie. A na to osoby wokol sie dystansuja, jesli nie chcesz mowic to
                            odbieraja to tak, ze nie nalezy pytac. Mam to samo, podobnie jak ten banan od
                            ucha do ucha ;-). Taki typ osobowosci. Nie bez powodu intrawertycy czesciej niz
                            inni wpadaja w depresje, maja nerwice itp.

                            Na szczescie masz siostre.

                            Moze jeszcze sprobujesz znalezc kogos, kto chetnie Ci pomoze. Napisalas tego
                            posta, co oznacza, ze szukasz pomocy i wsparcia. Moze upatrz sobie kogos z
                            forum? Moze ta osoba Ci pomoze? Ale badz wyrozumiala w tym, ze nie kazdy wokol
                            musi Cie od razu idealnie rozumiec, dla intrawertykow bardzo waznym jest nauczyc
                            sie mowic o sobie, nauczyc sie asertywnosci...
                            • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:26
                              To nie o to chodzi by ktoś mnie nawet rozumiał.
                              Lepiej żeby nie. Bo jeżeli ktoś rozumie to znak,
                              że albo czuje się tak samo albo tak się czuł.
                              Wiesz czasem wydaje mi się,że daje ludziom znaki.
                              Taki krzyk o pomoc. Ale nikt nie rozumie.
                              Nie wiem czy nauczyłam się tak grać, że tak to kamufluję,
                              że naprawdę to co się dzieje jest tak nieczytelne.
                              • nemo1968 Avi... 13.01.08, 20:29
                                A co ty bys właściwie chciała w zyciu robić, masz jakiś plan na
                                najblizsze 5 lat? Moze to jest dobry moment, zeby wziąc d..ę w troki
                                i cos ruszyć do przodu. Jakieś plany, coś, co naprawdę chcesz robić?
                                Nie wiem,...gdzies wyjechać, robić coś, co czujesz, ze moze ci dać
                                satysfakcję. W pewnym sensie masz dużo atutów nie będac z nikim
                                związana, bez kredytów, dzieci do wychowania. To jest dobry moment,
                                zeby zakreslic sobie plan na najblisze, dajmy na to 3 lata...:)
                                Pozdrawiam :)))
                                • kitek_maly Re: Avi... 13.01.08, 20:34

                                  ten Pan dobrze mówi.
                                  patrzymy przed siebie. z nadzieją. :-)
                                  • avital84 Re: Avi... 13.01.08, 20:35
                                    I myślimy pozytywnie Kitku. ;)
                                    • kitek_maly Re: Avi... 13.01.08, 20:36

                                      wiemy, Avitku. ;-)
                                • avital84 Re: Avi... 13.01.08, 20:34
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=74353492&a=74359374
                                  Tu trochę napisałam. ;)
                                  Jak zwykle masz rację.
                                  • nemo1968 Re: Avi... 13.01.08, 20:58
                                    Avi, Moja Droga :)

                                    Wyjedz gdzies teraz na te 2 tygodnie ferii. Potrzebujesz spokoju,
                                    wyciszenia, czasu na przemyslenia. Za duzo zgiełku, chaosu, za dużo
                                    mysli i za duzo netu, komorek, gg i tego całego szajsu.
                                    Pojedz gdzies w góry do jakiegos schroniska na zadupiu, do obcych
                                    ludzi, nos wodę, pal w piecu i chadzaj na spacery, wieczorami
                                    rozmawiaj. Nikogo nie udawaj, bądz sobą przez 3 tygodnie, nie
                                    zabiegaj o niczyje względy i nie narzucaj się.
                                    Potem spojrzyj na siebie, gdzie jestes, kim jestes, czego chcesz.

                                    W kulturach indian amer.płn pielegnowano zwyczaj samotnego
                                    wybierania sie w góry na kilka dni w celu dojscia do ładu ze sobą.
                                    To skuteczny sposób. Twój problem polega na tym, ze jak jestes za
                                    blisko i za intensywnie, to tracisz zdolnosc percepcji i refleksji.
                                    Odzykaj ją :).
                                    Nemo
                                    • avital84 Re: Avi... 13.01.08, 21:07
                                      Dzięki,

                                      naprawdę to co piszesz mi pomaga i dużo układa w głowie.
                                      Niby to wszystko takie oczywiste, a jednak tak trudno dojść
                                      do takich oczywistości samemu.
                                      Rzeczywiście potrzebny jest mi wyjazd. Trochę odpoczynku po prostu od
                                      codzienności. Hmm teraz będzie trochę ciężko, bo sesja, bo praca, po rodzina
                                      przyjeżdża z Anglii. Zawsze coś. Ale jak tylko zaliczę egzaminy obiecuję;)
                                      gdzieś wyruszyć. Właśnie chyba potrzebuję tak poprzebywać sama ze sobą.
                                      Zatrzymać się na chwilę. Na razie jedyne co widzę to chaos. Nie wiem za bardzo
                                      za co się chwytać, co jest najważniejsze i dlatego trzymam się usilnie rzeczy
                                      nieważnych.
                                      Ty się minąłeś z powołaniem chyba. ;)
                                    • pawel1940 Re: Avi... 13.01.08, 21:43
                                      > W kulturach indian amer.płn pielegnowano zwyczaj samotnego
                                      > wybierania sie w góry na kilka dni w celu dojscia do ładu ze sobą.
                                      > To skuteczny sposób. Twój problem polega na tym, ze jak jestes za
                                      > blisko i za intensywnie, to tracisz zdolnosc percepcji i refleksji.

                                      Oj tak, potwierdzam :-). Te gory szczegolnie, fantastyczna sprawa sobie
                                      pochodzic po gorach w samotnosci, to moze ta symbolika, moze ta majestatycznosc
                                      gor, ale czlowiek spogladajac z gory na niziny, na dalsza czesc kraju, czesto
                                      widzi, ze naprawde to wszystko zostawia w dole, ze tamta codziennosc jest
                                      malutka wobec tego wszystkiego co Bog nam stworzyl. Zawsze tam ide gdy
                                      nagromadzi mi sie za duzo spraw. I zawsze tam siedzac na gorze i patrzac nuce
                                      sobie piosenke KSU - "Za mgla". Znacie? Jak nie to rozsylam mailem, komu, komu?

                                      Ja w ogole kocham gory ;-).

                                      Ale nie ta pora roku, bym proponowal wyjscie w gory, ale jest wiele innych
                                      miejsc, ktore warto odwiedzic.

                                      Z reszta jak zwykle musze sie z Nemem zgodzic.
                      • nemo1968 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 20:44
                        Gratuluję takiej fajnej siostry. Więzy krwi są bardzo wazne, po ...
                        ponadczasowe :).
                        Nie masz przyjaciół...? No, nie żartuj sobie, może twoje oczekiwania
                        wobec nich sa nieco "na wyrost", ale przesadzasz :). Nawet tu na
                        forum, jest grupa ludzi, którzy darzą cię szczerą sympatią.
                        Oczywiscie za ciebie nikt nie załatwi twoich spraw, ale chyba
                        czujesz, ze nie mamy cię "gdzies" ?

                        Piszesz, ze kiedyś bylas inna, marzenia, ambicje.....Sorry, ale nie
                        rozczulaj się nad soba aż tak bardzo, bo kłopoty, frustracje i lęki
                        towarzyszą nam wszystkim. Nie kazdy tylko je opisuje. Spotkały cię
                        pewne sytuacje, które - jak widzisz z tego, co piszą inni nie sa
                        odosobnione. Ja tez zawodziłem i mnie zwodzono. Ale jestem i walczę
                        o siebie przyzwoitego, nie bez trudności ;).
                        Głowa do góry :). Rozczulasz sie nad sobą, nie biadol. Rozejrzyj
                        sie, wokół jest mnóstwo fajnych ludzi :).
                        Pozdr.
                        • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 21:45
                          On sie faktycznie minal z powolaniem ;-). Ja tu sie moge zawsze produkowac pol
                          wieczoru i ledwo moje slowa zauwazone zostana. Nemo dwa posty napisze i juz
                          poprawa :-).
                • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:42
                  > oj mylisz się co do depresji, wiem co mówię ;) To nie jest tylko
                  > stan, w którym tępo gapisz się w sufit ... w lżejszym stanie jeszcze
                  > możesz, niekoniecznie wszystko, ale zaczyna się niemoc, brak chęci
                  > zrobienia czegokolwiek,

                  No przeciez to napisalem :D
                  • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:43
                    w tym samym czasie co ja, spryciarzu :DDD
                    nie widziałam :)
                    • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:48
                      Aha, faktycznie :D Usprawiedliwionas ;-).
                      Jesli trwa to juz dlugo, pare miesiecy to sprobuj tych lekow. Ale wprowadzanie
                      sie chemicznie w stan "blogi", o ktorym pisze kookardka, wracanie w ten sposob
                      do dawnej swietnosci nie jest IMO rozwiazaniem. Jestem zdania, ze ogolnie
                      psychiatria nie powinna funkcjonowac bez psychologii ;-).
                      • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:50

                        wracanie w ten sposob
                        > do dawnej swietnosci nie jest IMO rozwiazaniem. Jestem zdania, ze
                        ogolnie
                        > psychiatria nie powinna funkcjonowac bez psychologii ;-).

                        zgadzam się.
                        leki są dobre na objawy, ale nie likwidują przyczyn.
                        • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:02
                          Ja w ogóle nie wiem czy jeżeli jest to zaawansowane to czy
                          da się to zwalczyć.
                          Moja kuzynka z Anglii miała bardzo zaawansowaną depresję.
                          Ma teraz 30 lat, ale bardzo złą przeszłość za sobą.
                          Ojciec, który ją bił. Matka, która zostawiła ją z ojcem.
                          Narkotyki, pierwszy mąż który robił to samo. Jakieś próby samobójcze.
                          Teraz kiedy się ją widzi patrzy się na piękną, rozpromienioną dziewczynę. Mającą
                          kochającego męża, piękne, zdrowe dziecko.
                          Zawsze uśmiechnięta. Zwiedziła cały świat, wzięła ślub na Kubie, jest
                          analitykiem finansowym, ubiera się w najlepsze ciuchy.
                          Ale jest niesamowicie nieszczęśliwa.
                          I czasem jak ma jakiś stan to się boję żeby nie zrobiła sobie krzywdy. Mimo, że
                          się leczyła nie wiem czy da się to zlikwidować tak do końca. :(
                          • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:04
                            > I czasem jak ma jakiś stan to się boję żeby nie zrobiła sobie krzywdy. Mimo, że
                            > się leczyła nie wiem czy da się to zlikwidować tak do końca. :(

                            A co rozumiesz przez zlikwidowanie? Resetu nie wcisniesz. Mozna nauczyc sie
                            zaadaptowac do nowej sytuacji, cieszyc tym co sie osiagnelo i ma. Pozostaje
                            przeszlosc, ktorej sie nie skasuje. Mozna dzieki terapii nauczyc sie zyc bez
                            zalu, bez niedowartosciowania, bez lekow. Ale czasem to dluga droga. Ale prosze,
                            nie porownuj sie do tych trudniejszych przykladow. Dasz sobie rade, masz duzo
                            blizej do powierzchni.
        • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:26
          ja nie wiem co to jest :) napisałam tylko, że takie ma objawy
          i lepiej jak skonsultuje to z lekarzem. Ona sama wie najlepiej
          jak się czuje ...
          • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:33
            Może tak...
            niekoniecznie z powodu tego pana, ale z powodu kilku
            zdarzeń z przeszłości może faktycznie coś w tym być.
            Depresja nie jest najczęściej spowodowana jednym zdarzeniem,
            ale ciągiem zdarzeń. Ja mam momenty, w których jest normalnie,
            ale bywa, że jest bardzo źle. I niekoniecznie jest tak, że nie izoluję się od
            ludzi. Samo to wieczne siedzenie na necie jest dowodem czegoś. Jestem na tyle
            świadoma własnego ja, że jestem w stanie przyznać, że mam kilka niepokojących
            objawów. Niestety.
            Absolutnie nie jest to jednak wina tej konkretnej osoby.
          • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:36

            ja po pierwszym rozstaniu z chłopakiem zbierałam się rok a związek
            trwał tylko 6 m-cy. i wtedy byłam w depresji lub na granicy
            depresji. ciężko mi to ocenić. pierwsze pół roku po zerwaniu to dla
            mnie czarna plama, nie pamiętam z tego czasu niczego oprócz tego, że
            leżałam w łóżku, dużo płakałam, prawie nie spałam i nie jadłam.

            co dziwne, nie było żadnej reakcji na tę sytuację ze strony moich
            rodziców... :-|
            • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:42
              Wiesz, depresja jest juz utrzymywanie sie stanu o ktorym piszesz (formalnie
              wymaganych jest z 5 symptomow depresji, wymienilas trzy), przez okres 2 tygodni.
              Czyli bylas w depresji. Jesli trwalo to rok to faktycznie mozna bylo juz sobie
              pomoc. Jest tylko jedno "ale" (akurat nie do Ciebie, a jako przyklad dla
              kookardki :-)). Chemia doprowadzilaby moze i do ladu, ale to sposob, ktory uczy
              organizmu, ze mozna sobie pomagac zewnetrznie, bez wypracowywania wewnetrznych
              mechanizmow obronnych. To takie leczenie skutkow biologicznych, bez leczenia
              przyczyn. Zgadzam sie, ze czesto bez lekow sie nie da, ale jakos nie
              faszerowalbym sie nimi bez powodu.

              PS. Taka pora roku... Avi, wiecej spacerow, slonce jest bardzo wazne :-).
              • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:47
                chemia + zajęcia, które wyciszają i w wielu przypadkach zmiana
                nastawienia do odbioru rzeczywistości ( terapia albo czytanie
                książek z tego zakresu) :)
                to jak piszesz podstawa, tylko bez tego działania chemii nie da
                się skuipić i zająć czymklolwiek, a już na pewno myśleć
                pozytywnie ...
              • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:49
                > PS. Taka pora roku... Avi, wiecej spacerow, slonce jest bardzo wazne :-).

                W tym problem, że nie chce mi się właśnie wychodzić z domu i nie wychodzę. :(
                Poza tym tak samemu spacerować to licha przyjemność.
                • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:51
                  Dogadaj sie ze znajomymi. Niech Cie pomoga gdzies wyciagnac. Najwazniejsze jest
                  wsparcie, na pewno ma Ci go kto udzielic, prawda? Wystarczy, ze troche to
                  sprowokujesz. Najtrudniej postawic pierwszy krok.
                  • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:55
                    jej się nie chce, a nie nie ma z kim ;) nic się niechce i wszystko
                    jest bez sensu ... ludzie się czasem nie myją bo im się nie chce.
                    • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:00
                      Nie jest tak zle. Chce szukac pomocy. Pyta o psychologow, psychiatrow. Wiec na
                      tyle jej sie chce dzialac. Wiec rownie dobrze moze "zachciec" zaangazowac
                      przyjaciol. Jesli to sie nie uda, to tym bardziej nie bedzie jej sie "chcialo"
                      podjac terapii. Poza tym IMO terapia bedzie skuteczniejsza jesli bedzie mialo
                      sie wsparcie i pomoc ze strony przyjaciol. Tu bym stawial pierwszy krok.
                      • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:03
                        Paweł, ale Ty jesteś optymistą.
                        Ja uważam, że nie mam przyjaciół i nie będę się
                        nikogo o nic prosić.
                        • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:05
                          Odpowiedzialem na to wyzej.
                        • lobuz.z1 ludzie rady daja, a listonosz jedzie.... 14.01.08, 01:40
                          avital84 napisała:

                          > Paweł, ale Ty jesteś optymistą.
                          > Ja uważam, że nie mam przyjaciół i nie będę się
                          > nikogo o nic prosić.




                          Ty nie masz zadnej depresji. A jaka grupe krwi mial ten twoj "doopek"? Moze w
                          tym lezy przyczyna? Znalesc mezczyzne z taka sama grupa krwi i wyprobowac?
                      • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 22:37
                        kochany, to normalne, że człowiek u kresu wytrzymałości pyta
                        o psychiatrów ... przyjaciele nie pomogą, bo jesteś z tym sam,
                        a oni jeśli nie przeszli depresji zaczynają działac na nerwy swoimi
                        tekstami "weź się w garść" " dasz radę " to tylko wku..a a nie
                        pomaga ... czujesz, że dzieje się z Tobą coś niedobrego i sam nie
                        możesz sobie z tym poradzić, męczysz się wśród ludzi, wśród ich
                        gadania, bo w takim stanie nic Cię nie obchodzi. Masz ochotę uciec
                        od samego siebie ... i zapeniam Cię, że w depresji nie chodzi o zły
                        nastrój, który rozładujesz alkoholem, imprezką, czy wypadem do kina,
                        w depresji nie chce się nic .
    • widokzmarsa siedem lat i się przyzywyczaisz 13.01.08, 18:24
      chyba że zakochasz się w następnym
      • avital84 Re: siedem lat i się przyzywyczaisz 13.01.08, 18:25
        Dlaczego siedem? ;)
    • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 18:29

      > Żałuje dnia kiedy go poznałam.

      ile razy ja tak myślałam? :-)
      ale kiedy już najgorszy ból był za mną to myślenie przestało się
      pojawiać. wręcz doceniam teraz to, co było. każde doświadczenie
      zostawia w nas ślad i każde jest cenne. czasem są to po prostu miłe
      wspomnienia, czasem jest to przestroga na przyszłość. :-)
    • pawel1940 Powiem tak 13.01.08, 18:58
      Bo sie troche wdalem w dyskusje, odchodzac od tematu.
      Jesli czujesz, ze sama sobie nie radzisz, a chcesz szukac pomocy na zewnatrz to
      jest to dobry znak. Mozesz go wykorzystac. Ale na Twoim miejscu poszukalbym
      psychoterapeuty, a wspomagajaco leki. Ale to drozsze rozwiazanie, psycholodzy
      tani nie sa, to tez troche trwa (choc wspomagajaco leki pomoga usprawnic).
      Psychiatra przepisze Ci leki, po ktorych staniesz na nogach. To szybsze
      rozwiazanie, ale nie zlikwidujesz przyczyn. Co oznacza, ze depresja moze wrocic.
      Latwo sie zapetlic i pomagac sobie tylko chwilowo.
    • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:16
      Dobra, ja znikam, bo mnie tu juz i tak nikt nie slucha ;-).
      Zajrze jeszcze pozniej.
      • selica Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:43
        Szkoda, że Paweł znikł, bo dobrze gadał. Ja też zauważam u siebie
        jakieś niepokojące objawy czegoś, co wstępnie diagnozuję jako
        depresję. Udaję nawet przed samą sobą, że wszystko jest w porządku,
        ale chyba nie jest... Nie wiem, czy kwalifikuję się do psychiatry, a
        psychologom jakoś nie ufam. Może jakieś dobre psychotropy byłyby nie
        od rzeczy. Potrzebuję trochę harmonii ducha.
        Źle mi strasznie :(
        • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 19:54
          Zaczynam myśleć, że podobni ludzie lądują w podobnym miejscu.
          W tym przypadku jest to nasz forum.
          Powiem Ci szczerze, że ja już na pewno wiem, że u mnie nie jest tak.
          I wiem, że sama sobie nie poradzę. Ale nie chcę żeby szczęście było sztuczne -
          leki. Lepiej by było gdyby pomogli mi ludzie i szczerze to chyba w to wierze
          jedynie. Tyle, że nie wiem czy poczuje się lepiej jeżeli znajdę zrozumienie u
          psychiatry, który ma za to płacone.

          Ja myślę o odcięciu się od wszystkiego i wszystkich. O tyle jest to proste, że
          kończę szkołę i mam tę szansę, że mogę zacząć nowe życie.
          Więc jeżeli starczy mi sił to chciałabym tak właśnie zrobić. Wiem, że to
          ucieczka, ale chciałabym zacząć gdzieś wszystko od nowa. W zupełnie innych
          warunkach.

          A póki co musimy się przestać dołować, bo ten wątek tylko nas pogrąża. ;)
          • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 20:00

            O tyle jest to proste, że
            > kończę szkołę i mam tę szansę, że mogę zacząć nowe życie.
            > Więc jeżeli starczy mi sił to chciałabym tak właśnie zrobić. Wiem,
            że to
            > ucieczka, ale chciałabym zacząć gdzieś wszystko od nowa. W
            zupełnie innych
            > warunkach.

            zapraszam do 3city. ;-)
            ale domyślam się, że Ty pewnie myślisz o zagranicy.
            • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 20:03
              Nie myślę o niczym konkretnym.
              W Polsce Trójmiasto wydaje mi się najpiękniejszym miejscem.
              Uwielbiam Długą i molo w Sopocie.
              Ale nie mam pojęcia jeszcze gdzie mnie poniesie.
              A Ty nie planujesz przeprowadzki na przykład do Wawy? ;)
              • kitek_maly Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 20:10

                > A Ty nie planujesz przeprowadzki na przykład do Wawy? ;)

                na przykład planuję. ;-)
              • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 21:32
                Ja zapraszam na Slask :P. Ale z Trojmiastem chyba nie wygramy ;-). Za to do
                Krakowa mamy 40 minut :P.
          • selica Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 20:05
            Ja bardzo bym chciała pomóc sobie sama, ale jakoś brak mi inwencji.
            Co gorsza, zauważyłam, że brakuje mi celu w życiu. Mam wrażenie, że
            moje życie biegnie obok mnie niezależnie, jak dwie równoległe, a ja
            kompletnie nie mam na nie wpływu. To bez sensu, bo nie jestem
            bezwolna, ale ogarnął mnie taki marazm, że nie daję rady zrobić
            żadnego kroku, żeby to jakoś zmienić. Potrzebuję jakiegoś bodźca,
            który mnie popchnie do przodu.
            Nie lubię siebie z tym wszystkim. Kiedyś byłam trochę inną wersja
            mnie.
            Zgadnij, co mnie tak zmieniło?
            • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 20:15
              No masz typowe objawy. ;)
              Widzisz, ale sądzę, że jeżeli już jesteś w stanie się
              przyznać sama przed sobą, że jest problem to znak, że jest
              realna szansa na poprawę tego.
              To jest tak, że mamy właśnie kontrolę nad własnym życiem i to
              my o nim decydujemy, ale jeżeli przestanie się w to wierzyć to wszystko zaczyna
              płynąć bez naszej pomocy i płynie tak jak chce, a
              problemy się nawarstwiają.
              Niestety zaczynam myśleć, że tym najlepszym bodźcem jest albo kompletny upadek
              albo utrata czegoś przez własne postępowanie.
              Bo póki wszystko jednak płynie to nie chce się tego zmieniać.
              Jest beznadziejnie, ale bezpiecznie. Tyle, że to jest trochę takie złudzenie,
              bańka mydlana.
              Ja też nie lubię siebie takiej jaką jestem teraz. Ale wiem, że to można
              zmienić...tyle, że działaniem. Trzeba zacząć coś robić. Ale ciężko się
              przełamać. Może potrzebne są jednak jakieś grupy wsparcia dla takich ludzi. Są
              różne grupy dla ludzi z różnymi problemami. Tu też być może wystarczyła by
              rozmowa, wzajemne zrozumienie wsparcie, a może i wspólne przedsięwzięcia jakieś.

              Nie mów, że facet?
              • selica Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 20:37
                Jak na to wpadłaś? ;)

                To stara historia, ale położyła mi się cieniem na resztę życia. A
                może tak sobie to tylko tłumaczę. Faktem jest, że był to toksyczny
                związek, z którego wyszłam z pokiereszowaną duszą i sercem.
                Właściwie powinnam była napisać 'wychodziłam', bo to był długi i
                powolny proces. Wydaje mi się, że mogę już powiedzieć, że mam to za
                sobą, ale psychikę, jak sądzę, zmieniło mi to bezpowrotnie. Wiem,że
                nigdy już nikomu tyle nie dam, ba, zastanawiam się, czy ja w ogóle
                jeszcze potrafię kogoś kochać...Czasem odnoszę wrażenie, że moje
                życie emocjonalne to taka trochę pustynia, a ja stałam się strasznym
                cynikiem. To dla mnie dośc nienaturalne, bo z gruntu jestem bardzo
                uczuciową osóbką. Może to taki mechanizm obronny, z obawy przed
                zranieniem. Faceci to chyba widzą, bo jakoś żaden nie chce mnie z
                tego stanu wyciągnąć, a ja myślę, że to jest jedyny sposób.

          • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 22:54
            Nie poradzisz sobie sama, nie mydl sobie tym oczu i nie słuchaj
            gadki, że dasz radę. Możesz udawać, że problemu nie ma, ale on wróci.
            Antydepresanty ( nie psychotropy, to inna grupa) są jak antybiotyk
            na stan zapalny, jak nie wyleczysz antybiotykliem to samo nie minie.

            a jak bardzo chcesz sama to spróbuj ...
            Bardzo ważne jest pilnowanie rytmu dobowego, regularne pory snu
            i pobudki. Trzeba się wyspać. Trzeba się też odpręzyć, nie wiem co
            lubisz, ale na pewno masz jakieś rzeczy, które Cię kręcą, nie wiem
            malowanie, śpiewanie, granie pisanie ( ale nie to na forum ;) )
            cokolwiek. Pływanie, czyli ruch. Może wyjedź gdzieś, zmień
            otoczenie, spróbuj zmienić coś w swoim zyciu, skup się na
            czynnościach, które wykonujesz np mycie zębów, poczuj szczoteczkę
            na zębach ;) to śmieszne się wydaje, ale pęd życia i kręcioł w
            głowie spowodowany myślami pozbawia nas radości i świadomości
            wykonaywania pewnych czynności stąd ten marazm. Jesli to Ci nie
            pomoże, a wydaje mi się, że w dupie masz to o czym napisałam powyżej
            ( to zrozumiałe ) :) to idź do lekarza.
            Antydepresanty to nie psychotropy. Uspokajają rozhuśtane emocje,
            myślisz normalnie, żyjesz jak człowiek, jesteś może trochę bardziej
            senna niż zwykle ale to mija. One naprawdę wyciszają i pozwalają
            na pozytywne myślenie - wtedy masz spokój i możesz się skupić na
            tym, by zmienić coś w swoim życiu ... ucieczka od problemów to nie
            jest dobre wyjście, bo wisi nad Tobą siekiera, która niepokoi ...
            Psycholog Cię posłucha, pogadasz sobie i tyle , on Ci nie wypisze
            recepty, bo to nie jest lekarz. Psychiatra on nie będzie z Tobą
            prowdził psychoalnalizy ;) też Cię wysłucha, ale wypyta też o
            niepokojące Cię objawy i ewentualnie przepisze jakieś tabletki ...
            idź, naprawdę warto przestyać się tak męczyć :)
        • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 21:39
          Echhh, chyba Kitek ma troche racji, ze tu sie odnajduja nieszczesliwych osoby. A
          moze nie tak? Moze po prostu wsrod nas jest duzo nieszczesliwych, ale tu maja
          odwage o tym mowic?

          Selica, nie wiem co Ci powiedziec. W zasadzie moge tylko to samo co napisalem
          wczesniej...

          <uscisk>
          • selica Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 22:44
            Zauważ jednakowoż, że większość z tych nieszczęść ma takie samo
            podłoże - miłość. Albo nieszczęśliwa, albo jej brak, albo jakiś inny
            problem z nią związany. To, co ma człowiekowi przynosić radość i
            szczęście staje się źródłem cierpienia. A tu można się po prostu
            wygadać i nawet, jeśli nie dostanie się konstruktywnej rady, to
            można ze z dumieniem dojść do wniosku, że inni też mają takie
            problemy! :)
            Fajnie tylko, jak trafi się na kogoś, kto podejdzie do problemu ze
            zrozumieniem, a nie ograniczy się tylko do dawania rad typu sama-
            jesteś-sobie-winna.
            • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 23:11
              to chyba nie tak, przynajmniej jest to moje zdanie ... ludziom
              się wydaje, że miłość jest lekarstwem na wszystko, ale jak ona
              przychodzi to w depersji jej nie widzisz, lęki się pogłębiają,
              przerzucasz to na partnera ... miłość w depersji pomaga jedynie,
              ale leczenie jest niezbędne ... trzeba najpierw pokochać samego
              siebie, a nie szukać kochania u innych ;) to jest klucz :),
              jak umiesz żyć sama ze sobą, bez obaw i lęków, że jesteś sama
              to przestajesz się dobijać brakiem faceta ;) trzeba siebie
              przekonać, że samemu ze sobą też można być szczęśliwym :)
              pozbyć się oczekiwań co d innych osób, żyć po swojemu zgodnie ze
              swoimi zasadami ... to długa droga, ale prowadzi do spokoju,
              tego wewnętrznego :)
              • selica Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 08:32
                A mi się jednak wydaje, że w moim przypadku miłość mogłaby coś
                zmienić, gdybym się tylko mogła zakochać... Flirciara ze mnie
                potworna, co trochę kłóci się z moją niską samooceną :) ale boję się
                nawet o kimś pomysleć poważnie. Przerażona jestem samym faktem, że
                potencjalnie mogłabym sie zakochać, boję się, ze nie umiem już z
                nikim być tak na codzień. Zauważyłam u siebie nawet jakąś niechęć, a
                nawet lęk przed dotykiem. I nie daj boże ktoś okazuje mi jakieś
                realniejsze zainteresowanie, fukam jak wściekła kocica, interesuja
                mnie tylko faceci, ktorzy mają mnie w dupie, ale skoro ja ich nie
                interesuję, to sprawa jest prosta. Błędne koło się zamyka. Myślę, że
                u mnie to mimio wszystko nie kwestia depresji, tylko olbrzymich
                problemów emocjonalnych z sobą, obawiam się, że farmakologia tu nie
                pomoże. Może głęboka psychoanaliza w hipnozie?:)
                A tak naprawdę, to jestem pewna, ze jedynym ratunkiem dla mnie jest
                zakochać się z wzajemnością, tylko czy wobec powyzszego jest to w
                ogole możliwe?
                • lobuz.z1 Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 08:41
                  Milosc nic sama nie zmienia. Milosc sie tworzy w oparciu o doswiadczenie. Nigdy
                  doswiadczenie z pierwszej randki nie bedzie takie dobre, jak z drugiej, trzeciej
                  i kolejnej.

                  Ladnie opisalas swoj punkt widzenia na swoj temat.
                  To moze byc nawet szalenie prosta sprawa. Gdyby to dotyczylo mnie i bylbym
                  kobieta, to znalazlbym sobie mezczyzne do uprawiania czestej, silnej i meczacej
                  milosci fizycznej w celach szkoleniowych i poznania wlasnego ciala. Najlepiej z
                  jakims dobrym kolega albo czyims mezem... Potem, bez zakochania, szukalbym
                  kolejnego partnera swojego zycia.




                  selica napisała:

                  > A mi się jednak wydaje, że w moim przypadku miłość mogłaby coś
                  > zmienić, gdybym się tylko mogła zakochać... Flirciara ze mnie
                  > potworna, co trochę kłóci się z moją niską samooceną :) ale boję się
                  > nawet o kimś pomysleć poważnie. Przerażona jestem samym faktem, że
                  > potencjalnie mogłabym sie zakochać, boję się, ze nie umiem już z
                  > nikim być tak na codzień. Zauważyłam u siebie nawet jakąś niechęć, a
                  > nawet lęk przed dotykiem. I nie daj boże ktoś okazuje mi jakieś
                  > realniejsze zainteresowanie, fukam jak wściekła kocica, interesuja
                  > mnie tylko faceci, ktorzy mają mnie w dupie, ale skoro ja ich nie
                  > interesuję, to sprawa jest prosta. Błędne koło się zamyka. Myślę, że
                  > u mnie to mimio wszystko nie kwestia depresji, tylko olbrzymich
                  > problemów emocjonalnych z sobą, obawiam się, że farmakologia tu nie
                  > pomoże. Może głęboka psychoanaliza w hipnozie?:)
                  > A tak naprawdę, to jestem pewna, ze jedynym ratunkiem dla mnie jest
                  > zakochać się z wzajemnością, tylko czy wobec powyzszego jest to w
                  > ogole możliwe?
                  • selica Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 09:14
                    Łobuzie:) nie chcialabym miłosci traktować w kategoriach
                    terapeutycznych, ale myslę, że ona mogłaby trochę utemperować moją
                    zdziczałą ostatnimi czasy naturę:)
                    A propos Twoich dywagacji na temat tego, co Ty zrobiłbys na miejscu
                    moim, czy jakiejś innej kobiety, to przyznaję, że... hmm... poniekąd
                    tak jest. Ale tylko poniekąd :) Wersja 'cudzy mąż' odpada, na dzień
                    dzisiejszy zdrada to jedyna kwestia na temat której mam nieliberalne
                    poglądy.
                    Partnera, ani miłości nia zamierzam szukać, to ona ma mnie znaleźć:)
                    I chociaż wiem, że pokutuje przekonanie, że szczęściu trzeba pomóc,
                    to ja chyba zupełnie zdaję się na ślepy los. I dlatego mam wrazenie,
                    że moje życie biegnie obok mnie odrębnym torem.
                    • lobuz.z1 Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 09:21
                      to niezwykle ile czasu kobiety spedzaja na obmyslaniu swoich uczuc.
                      Jestescie absolutnie niezwykle.

                      Ja wlasnie zjadlem kromke z serem i przez chwile 100% moich mysli bylo, "gdzie
                      ja cholera polozylem noz do chleba." -))

                      Ja mialem w zyciu wiele czasu na przemyslenia. Ale nic mi to nie pomoglo. W
                      zyciu trzeba dzialac. Zderzyc sie z rzeczywistoscia.
                      Takie zderzenia powoduja odbicia i kolejne wydarzenia. Wpasc w wir wydarzen.
                      Zrobic cos szalonego. Przestac myslec.

                      A jak dalej bedziesz miec watpliwosci, to zagladnij, to moze dam ci jakas
                      kolejna rade. -))
                      • selica Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 09:33
                        Nie, no proszę Cię, nie spędzam całego mojego czasu na
                        przemyśleniach typu: nikt mnie nie kocha, jestem sama, tralalala,
                        srutututu. Jedynie jakieś 80% :)))

                        Tak na co dzień to jestem twardą babką, która sobie świetnie radzi
                        ze wszystkim i nie potrzebuje dziada do niczego (przynajmniej tak mi
                        się wydaje...). Tylko czasem bym chciała, żeby ktos mnie wziął za
                        rękę, pogłaskał po główce i podrapał za uszkiem... A tu akurat, jak
                        na złość, jedyną osobą, ktora do mnie zadzwoni, jest moja mama. No
                        niby też fajnie...Ale wiesz...;)

                        Całkowicie zgadzam się z Tobą w kwestii przemyślenia vs. dzialanie,
                        ale żebym ja cholera wiedziała, jak się do tego zabrać...

                        P.S. Bez obrazy za dziada, a dobra rada jest zawsze dobra, wuju;)
                        • lobuz.z1 Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 10:33

                          Potrzebujesz, potrzebujesz.
                          Czujesz, ze potrzebujesz.
                          Wszyscy tak mamy.


                          I ja z doswiadczenia tobie powiem, ze jak jestes w czym dobra i znajdziesz
                          goscia, ktory tez jest w tym dobry, to razem staniecie sie tak dobrzy jak was
                          dwoje do kwadratu.



          • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 23:02
            Gdzies tam wyżej pisałeś, że podobno 10 % ludzi ma depresję ... ja
            myślę, że znacznie więcej, tylko niska jest świadomość społeczna tej
            choroby ... ludzie się latami męczą, chodzą po lekarzach bo ciągle
            czują się zmęczeni,czują spadek formy, czują, że coś ich żre od
            środka ... wyniki badań w normie a dalej jest coś nie tak ...
            pojawiają się dziwne schorzenia - bez przyczyny, bo badania nie
            wykazały nic niepokojącego, depresja ma też objawy somatyczne ...
            dziwna jest też obawa, nieuzasadniona dla mnie, spowodowana jakąs
            ogólną opinią, że jak ktoś idzie do psychiatry to od razu wariat ...
            kolejna dziwna dla mnie sprawa to strach przed antydepresantami ...
            jak boli zab, top idziesz do dentysty, jak boli głowa to bierzesz
            proszek od bólu głowy ... dlaczego sobie nie pomóc, gdy boli dusza ?
            tabletki plus zmiana sposobu myślenia to jest jakieś wyjście ...

            • pawel1940 Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 11:18
              Musialbym pogrzebac w stat stykach, ale taka odpowiedz na szybko: mysle, ze wskaznik jest mniej wiecej poprawny. Traktujac jako argument objw y somatyczne latwo pomylic depresje z nerwica (tu wskaznik moze wynosic nawet 30% o ile dobrze pamietam). Nerwice sa czestsze. Gdyby depresja byla znacznie bardziej powszechna, przestalaby byc zaburzeniem, a stalaby sie norma.
              • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 13:24
                Bardzo możliwe, że można pomylić, ja się na tym nie znam, ale mam
                wrażenie, że depresja powoli staje się normą ;) nic dziwnego, skoro
                nie umiemy sobie radzić z naszą psychiką, bo w naszym systemie
                edukacji nie ma przedmiotów, na których moglibyśmy jako młodzież
                nauczyć się pewnych zachowań typu asertywność, czy też świadomie
                wpływać na swój sposób myślenia pozbawiony emocji, które zabierają
                czasem rozum ;) tempo życia, stres związany z warunkami bycia
                i życia ... to wszystko wpływa na sposób myślenia i odbierania
                rzeczywistości, a depresja przecież bierze się również z tego
                w jaki sposób kreujemy sobie rzeczywistość w swojej głowie i jak
                ją odbieramy ...
    • mamba8 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 22:35
      depresja to jakaś zmora naszych czasów. Ja po pierwszym rozstaniu
      leżałam miesiąc wgapiając się w ściany i ten stan trwa lepiej albo
      gorzej do dziś...po kolejnych zerwaniach i toksycznym zwiazku coz
      zawaliłam szkołę a ostatni rok poprostu dałam z siebie wszytsko w
      pracy i dzieki temu awansowalam (tez mnie to az tak nie cieszy-
      poprostu jest wynikiem mojej ucieczki w pracę). Kiedy juz sie dlugo
      zbieralam a mialam coraz gorsze stany umowilam sie do lekarza,
      zrobil mi wywiad chcial dac recepte i polecic psychoanalize. Olalam
      to, bo nie chcialam byc na antydepresantach. Dalej nie raz wracaja
      mi wszystkie krzywdy jakie mi wyrzadzil a z gg to go usuwalam ojjj
      tyle razy :))

      Nauczylam sie ze zdrowie to jednak krucha rzecz i nie nalezy komus
      pozwalac na jego niszczenie. Z wyjazdem to dobry pomysl hmmm, ale
      dziala tylko na chwile. Przez niego patrze na wszystkich pod katem
      tego czy tez mi wyrzadza jakas przykrosc, odsunelam sie od bliskich
      mi ludzi i nie potrafie sie cieszyc zyciem. W kazdym razie staram
      sie i trzymam za Ciebie kciuki.


      • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 23:12
        czemu się boisz antydepresantów ?
        • mamba8 Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 23:18
          od nich sie tyje, dobierasz je do siebie metoda prob i bledow (a
          perspektywa wpadania w jakas euforie przy zle dobranych zwlaszcza w
          pracy hmmm nie brzmi zachecajaco) a przede wszystkim probuje walczyc
          sama (dlatego to moze juz tak dlugo trwa). Z depecha jest tak, ze to
          twoj kokon przed calym swiatem i czujesz sie z tym bezpiecznie po
          wielu innych ucieczkach.
          • kookardka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 23:26
            niekoniecznie jest z nimi tak jak piszesz ... jak zaczynasz od
            małych dawek, powoli je zwiększając to organizm się przyzwyczaja
            i nie wywołuje działań nieporządanych ... każdy reaguje inaczej,
            ale warto spróbować i się nie zniechęcać ... spokój wewnętrzny
            to naprawdę cenna rzecz :)) poproś o ASENTRę, wiele osób ją dobrze
            toleruje :)) są niedogodności typu senność, ale da się wytrzymać :)
            zamykanie się w cierpieniu i odsuwanie problemu na dalszy plan to
            zła metoda, bo problem zostaje a nie masz siły się z nim zmierzyć,
            bo brakuje spokoju wewnętrznego ... jak on jest to wtedy wraca
            racjonalne myślenie, bo nie przeszkadzają emocję, które szarpią w
            środku i powodują brak chęci do życia ...
    • zielonagalaretka Re: On jest doopkiem. :((((( 13.01.08, 23:42
      Od kilku miesięcy biorę tabletki asentra. Długo nie mogłam przekonać
      się do leczenia farmakologicznego, wydawało mi się, że poradzę sobie
      sama. Teraz wiem, że tylko przedłużałam sobie cierpienie.Funkcjonuję
      normalnie, bywam senna, ale to jedyny minus. Budzę się rano z chęcią
      do życia.Nie jestem wyłączona z życia topwarzyskiego, chociaz miewam
      gorsze dni i wtedy lubię siedzieć sama. Wtedy maluję, czytam,
      napawam się ciszą, ale wszystko idzie ku dobremu.
    • baba_przelotem Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 00:12
      Avital nie jestes sama, ja tez sie spotykalam z doopkiem. Nigdy nie
      poswiecal mi czasu na moje problemy itd, rzadko przytulał, nic nie
      zrobil bezinteresownie itd A ja glupia brnelam w ten zwiazek bez
      przyszlosci. Teraz powiedzialam koniec, od tygodnia jestem sama i na
      razie dobrze mi idzie pod wzgledem psych. Niestety tez o nim ciagle
      mysle, o tym co bylo. Chyba tylko na to pomoze czas....Moze
      kochalysmy tych drani za bardzo...milosc jest trudno zapomniec, mimo
      ze serce boli i sie wie ze nic z tego by dobrego nie wyszlo.
      • lobuz.z1 Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 01:43
        podoba mi sie twoj nick
        zmienilbym tylko z baba na kobieta,

    • wiarusik Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 08:13
      Mówiłem,że tak będzie.
      Ludzie traktują cię tak,jak ty ich.
      • lobuz.z1 Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 08:15
        oczywiscie, ze nie.
        ludzie cie maja w dupie, jak jestes dla nich mily.
        jak jestes dla nich ch..em, to sie ciebie boja i szanuja.

      • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 10:13
        To, że zmarł Ci ojciec nie usprawiedliwia
        Twojej podłości.
        • wiarusik Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 10:19
          avital84 napisała:

          > To, że zmarł Ci ojciec nie usprawiedliwia
          > Twojej podłości.

          Myślałem,że masz więcej klasy,ale jesteś tylko forumową idiotką.
          Pomijam już niestosowność twego posta.
          Twoje życiowe problemy,to jeden wielki pikuś.Domek dla lalki Barbie.
          Sama jesteś plastykowa Barbie w swoim plastykowym małym świecie.
          • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 10:24
            Goowno o mnie wiesz, więc się nie wypowiadaj.
            Nie jesteś jedyną osobą z problemami i nie tylko Tobie bliscy
            odchodzą. Sam jesteś zajebiście stosowny. I nie mam zamiaru się
            nad Tobą rozczulać, bo jesteś taką samą osobą jaką byłeś.
            I więcej się nie wypowiadaj w moich wątkach.
            • wiarusik Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 10:27
              Widzisz panno doopkowa,nie było by nad kim,nad czym się
              rozczulać,gdybyś nie wyjechała z takim tekstem.Ja uciekam od
              kondolencji i czyjeś smuty naprawdę nie są mi potrzebne.
              I wiem o tobie wszystko-jesteś DUPKIEM,tylko że żeńskim.
              • avital84 Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 10:31
                ...
              • lobuz.z1 Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 12:11
                nieladnie. naprawde nieladnie.
          • baba_przelotem Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 10:26
            Wiarusik kazdemu sie wydaje ze jego problemy sa najwazniejsze(nie
            wiem czy to ma znaczenie, ale tez juz nie mam ojca, wiem jak boli
            strata kogos bliskiego). Ja juz przezylam naprawde sporo, zawsze sie
            podnosilam z gliszczy. Teraz tez jestem w trudnym momencie, mysle ze
            i z tego sie podniose. Nadal wierze w takie proste wartosci jak
            milosc, zaufanie :) czego i Wam zycze.
    • modliszka24 Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 10:25
      tak to czasamiw zyciu bywa nie zawsze trafia sie na super osoby
    • rozczochrany_jelonek Re: On jest doopkiem. :((((( 14.01.08, 12:47
      tyle tekstu , a ja nie potrafię znaleźć powodu dla którego miałabyś obrażać go
      nazywając dupkiem :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka