Dodaj do ulubionych

Kochane synowe!!!

29.09.08, 22:15
właśnie w sobotę zostałam teściową po raz pierwszy, jeszcze mam 2 córki i
syna. Proszę o rady, jak wg Was powinna postępować teściowa wobec synowej. Jak
czytam niektóre wypowiedzi, to powinnam chyba od razu przenieść się w
zaświaty, ale ja też byłam najpierw synową i moja teściowa jeszcze żyje :).
Proszę o konstruktywne wypowiedzi.
Obserwuj wątek
    • mam_na_nia_alergie Re: Kochane synowe!!! 30.09.08, 02:24
      Hmmm...mnie się wydaję, jeśli mogę doradzić, że najważniejsze jest dać młodej
      parze poczucie że są małżeństwem i że to oni decydują o sobie i swoim życiu.
      Można doradzać, ale nie ciągle i nie natarczywie. Wkońcu to ma być dobra rada a
      nie przymus :D Tyle mogę powiedzieć :P
      • czerwonymuchomor Re: Kochane synowe!!! 01.10.08, 11:24
        szacunek,nie narzucać się z "dobrymi"radami-poczekać,aż sama zapyta.
        nie moralizować,nie wtrącać się do sprzeczek między małzonkami(a już
        brońB..popierac jedną ze stron!!!),odciąć pępowinę synusiowi,nie
        ingerować w wychowanie dzieci(chyba tylko,jakby im się naprawdę
        krzywda działa)i NIE obgadywać synowej przy rodzinie(prędzej,czy
        pózniej się dowie:))
        ----------------------------------------------
        (\/)
        (^.^)
        (")(")
          • evvik Re: Kochane synowe!!! 19.02.09, 15:14
            Niestety, przeczytaj niektóre wątki tutaj i bedziesz wiedziała, że:dajesz rady-zle, bo sie wtr ącasz, nie dajesz-zle, bo sie kompletnie nie interesujesz. Chcesz spotykac sie z wnukami-zle, bo jestes zaborcza, nie chcesz sie z nimi spotykac-nieczuła, itd,itd.
            Mam wrazenie że dla obecnych młodych kobiet co by sie nie zrobiło, to żle.Sama mam 3 synów, drżę już przed ich ożenkim.Cała nadzieja, że bedą mieszkać na tyle daleko,że spotkania będą rzadki.Albo- bedą mieli za żone normalną kobiete.
            • abalaw Re: Kochane synowe!!! 19.02.09, 15:54
              oJ, dokładnie. Najlepiej żeby teściowazgadywała mysli;)))

              Sama mieszkam z teściową, jestem lepiej traktowana od synusia. I choc czasami
              serdecznie mamy siebie dość to nie narzekam, na gorsza mogłam trafić:)
              • lisia312 Re: Kochane synowe!!! 19.02.09, 19:49
                tak evvik, masz racje. Na tym forum ( w większości) piszą chyba tylko synowe z
                pretensjami o wszystko. Jest teściowa -źle, umarła młodo - zrobiła na złość, bo
                dzieci nie ma kto wychowywać.
                A juz paradoksem jest jak pieje dziewczyna peany nad przymiotami swojego
                ślubnego, a na teściowej wiesza ostatnie psy. No to za męża kobiecina chyba ma
                kosmitę, bo skąd on nagle taki anioł?
                Ano stąd drogie synowe, że ta wredna TEŚCIOWA go wychowała.
                • barbasia017 Re: Kochane synowe!!! 24.02.09, 08:22
                  Drogie panie tak naprawdę chodzi o takt i umiar.Sama będę być może niedługo
                  teściową bądż świekrą.To jak stosunki się ułożą zależy głównie od nas
                  starszych,bo to my jesteśmy bardziej doświadczone,zresztą savoir-vivre określa
                  reguły zachowań.Tu na forum piszą generalnie synowe,które spotkały się ze
                  zwykłym chamstwem i buractwem ze strony bliskich.Sama mam wrednego teścia
                  milicjanta żyjącego w PRL-u,traktującego wszystkich dookoła gorzej niż źle,a
                  nami synowymi wręcz pomiata.A synowie nie wdali się w tatusia na szczęście i
                  wstydzą się jego zachowań.Dzieci różnią się od rodziców i to bardzo
                  niekiedy,np.gdybym odziedziczyła cechy mojego cudownego rodzica to moim bogiem
                  byłaby mamona a przyjaciółką butelka, a tak żadne z rodzeństwa kropli alkoholu
                  do ust nie weźmie,bo uważamy,że tatuś wypił za nas normę z nawiązką.Miło
                  poczytać,że są normalne teściowe - bo są, ale ludzie się zmieniają i to na
                  niekorzyść też.Przykladem takiego zachowania są rodzice mojej koleżanki,których
                  notabene jej zazdrościłam,a dziś współczuję.Po przejściu na wcześniejsza
                  emeryturę dopadl ich syndrom pustego gniazda,więc odwiedzają córkę 3-4 razy w
                  tygodniu i na nic rozmowy i prośby koleżanki,że oni chcą żyć swoim życiem i żeby
                  nie wtrącali się do biznesu męża.ONI i tak wiedzą lepiej albo szantażują
                  płaczem,bo czują się niepotrzebni,ale na propozycję wyjazdu na wycieczkę lub do
                  sanatorium reagują alergicznie,bo córka z zięciem chce się ich pozbyć.Mam
                  nadzieję że wszystkie tu piszące w tym ja będą się uczyć na cudzych błędach i że
                  nie zmienimy poglądów wraz z wiekiem,bo podobno punkt widzenia zależy od punktu
                  siedzenia co wyraźnie widać po wieku piszących.Jeszcze coś żalą się teściowe,że
                  pomagały ale pomoc nie została doceniona.Mój dziadziuś śp. mawiał,że pomagać
                  trzeba umieć,a co poniektórzy oczekują wyrazów wdzięczności i podziękowań non
                  stop jakby chcieli się w ten sposób dowartościować jacy są wspaniali.Pozdrawiam.
                  • zosiapilka Re: Kochane synowe!!! 26.02.09, 10:29
                    barbasia017 napisała:

                    > Drogie panie tak naprawdę chodzi o takt i umiar.Sama będę być może niedługo
                    > teściową bądż świekrą.To jak stosunki się ułożą zależy głównie od nas
                    > starszych,bo to my jesteśmy bardziej doświadczone,zresztą savoir-vivre określa
                    > reguły zachowań.Tu na forum piszą generalnie synowe,które spotkały się ze
                    > zwykłym chamstwem i buractwem ze strony bliskich.

                    Sama bym tego lepiej nie ujęła.


                    Jeszcze coś żalą się teściowe,że
                    > pomagały ale pomoc nie została doceniona.Mój dziadziuś śp. mawiał,że pomagać
                    > trzeba umieć,a co poniektórzy oczekują wyrazów wdzięczności i podziękowań non
                    > stop jakby chcieli się w ten sposób dowartościować jacy są wspaniali.

                    Moja teściowa też 'pomagała' tylko,że sama uważała najlepiej jakiej pomocy mi
                    udzielić. Np jeśli uznała, że pomoże mi w sprzątaniu to wchodziła do mojego domu
                    bez pukania i zaproszenia, brała mop i zmywała podłogę (umytą godzinę
                    wcześniej). I też była oburzona, że nie doceniam tej pomocy. Gdzie tu takt?
    • barbasia017 Re: Kochane synowe!!! 27.02.09, 15:47
      Z tą pomocą Zosiu to prawda,moi tesciowie też wiedzieli lepiej od nas czego
      potrzebujemy.Gdy taktownie odmawialiśmy oni naciskali-gdy my ostrzej oni
      obrażeni i tak w koło.Gdy moja mama coś zdziwia to tylko zmarszczę brwi i powiem
      nie przeginaj i to wystarcza.Teściów trzeba prosić ,że nie chcemy i to godzinami
      a i tak obrażeni.Foch za fochem jak dzieci,chcą też żeby ich ładnie prosić ,ale
      to bardzooooooo prosić i uwielbiają podziękowania .Trzeba im dziękować za te
      porady i krytykę non stop, a wtedy dopiero jest dobrze.Jeśli ktoś myśli,że
      teściowa zajęła się kiedykolwiek naszymi dziecmi jest w błędzie-nigdy ,nawet na
      ręce nie wzięła -zawsze było jakieś dziwaczne wytłumaczenie.Cudze bawić ależ tak
      ,bo tak gorąco prosili ci sąsiedzi.Nam by razem z teściem mieszkanie
      meblowali,firanki wybierali - o tak to jest godne zajęcie.Piszę to z lekkim
      sarkazmem ,ale tak wyglądały nasze stosunki,nie wspominając o codziennych
      inspekcjach,które dotyczyły nie tylko nas.Faktem jest- jeśli ktoś jest dobrym
      człowiekiem i ma wpojone zasady kulturalnego zachowania ten będzie i dobrym
      sąsiadem,wujkiem ,teściem - jeśli nie to mamy problem i to ogromny.Wpojono mi
      ,że nie każdy musi mnie lubić, a ja każdego,że nie chodzi się z wizytą bez
      wcześniejszego zaproszenia i dlatego tak mnie ta nachalność teściów wkurza,bo
      jak można ich nie lubić - musi się i już ,bo obrażeni.Moja mama rozumie ,że
      bratowa jest bardziej zżyta ze swoją rodziną i to oni częściej są zapraszani
      .Bratowa piecze rewelacyjnie i zjadłoby się co nieco pyszności,ale z drugiej
      strony nie pójdzie nam w bioderka.Na początku staraliśmy się na wiele sposobów
      ułożyć nasze relacje tak, aby teściów nie urazić ani nie zrazić.Niestety nie
      udało się dojść do porozumienia[choć można jeśli obie strony potrafią
      ustąpic],bo ma być tak jak teść chce i już .Zawsze był obrażony na kogoś za nie
      wiadomo co i tak zostało do dziś.Tacy ludzie też się zdarzają .
      • lisia312 Re: Kochane synowe!!! 27.02.09, 22:01
        Podsumowując. Powiedziałam moim dzieciom, że:
        -mieszkać będą osobno
        -wnuków nie będę wychowywać, czasami mogę się poopiekować, ale nie na codzień
        - udzielę pomocy wtedy, kiedy się o nią zwrócą
        - nie mam zamiaru się wtrącać, ale ma to działać w obie strony!
        • barbasia017 Re: Kochane synowe!!! 02.03.09, 10:30
          Dokładnie tak LISIU .To nie Ty masz wychowywać wnuki, od czasu do czasu można
          się nimi zająć ,ale nie ciągle.Młodzi sami sobie najczęściej radzą i nieżle im
          to wychodzi.Jeśli dzieci nie czują na sobie WZROKU wszystkowidzącej mamusi to
          sami metodą prób i błędów dochodzą do swoich celów.Rodzice na emeryturze niech
          też mają coś z życia ,bo uważam,że to jest ich czas i ich pieniądze.Niech sami
          coś dla siebie zrobią a nie żyją cudzym życiem.Piętnować będę też roszczeniową
          postawę synowych,A SAMODZIELNOŚĆ JAK NAJBARDZIEJ CHWALIĆ I POPIERAĆ .Tak
          naprawdę doceniamy to wszystko co sami zdobyliśmy i czego dorobiliśmy się swoimi
          rękami, a wtrącanie się psuje późniejszy efekt.
    • barbasia017 Re: Kochane synowe!!! 02.03.09, 11:17
      Psiakość komp wiesza się ,ale kontynuując - to fakt mają zasady działać w
      obydwie strony.Teraz nadszedł czas wcześniejszych emerytur i są one bez
      wątpienia przywilejem ale też nieszczęściem dla innych.Mieszkam na wsi gdzie
      pobliski dom kultury i związek emerytów i rencistów ma niezłą ofertę ,ale
      zainteresowanie jest znikome.Babinki wolą przesłać kasę ojcu Tadeuszowi R. a
      same miast używać rozrywek nachodzą swoje dzieci udzielając rad ,o które nie
      były proszone i przesiadując w ich domach lub kościele.Życie naszych emerytek
      ogranicza się więc do wymiany uwag o dzieciach i ich małżonkach bez zachowania
      anonimowości tychże.Smutne to i straszne,ale prawdziwe-najgorszy jest jednak
      efekt głuchego telefonu,a dalej to już wiadomo,że na wsi nic anonimowego być nie
      może i każdy każdemu powtórzy i konflikt gotowy.
        • barbasia017 Re: Kochane synowe!!! 03.03.09, 17:16
          Dziękuję Fiołku,ale wolałabym tutaj nie pisać i mieć normalnych
          teściów.Spostrzeżenia są nie tylko moje, koleżanki ,sąsiadki też mają swój
          udział .Gdyby nasze matki i teściowe zamiast plotek po mszy wolały brać udział w
          spotkaniach z ciekawymi ludżmi,działać w kole miłośników ogródków przydomowych
          czy jeżdzić na wystawy florystyczne albo rękodzieła.Na to żal pieniędzy,lepiej
          składać na nagrobek koniecznie ładniejszy od sąsiadki taki wypasiony za
          kilkanaście tysięcy,no bo synowa jakby dorwała ich oszczędności życia na pewno
          roztrwoni.W mojej miejscowości i okolicznych stoją domy takie ogromne betonowe
          klocki budowane z myslą że będą mieszkać rodziny wielopokoleniowe.Tymczasem
          staruszkowie mieszkają w piwnicy bo nie stać ich na ogrzewanie kolosa ,ale gdy
          dzieci chciały coś po swojemu przerobić to nie pozwolili na żadne zmiany.Dziś
          zazdroszczą tym którzy jednak potrafili dogadać się z młodym pokoleniem,ale
          swojej winy nie widzą.Twierdzą ,że ich dzieci były niewdzięcznikami,a tak
          napawdę to chcieli dyrygować i zarządzać po swojemu,a dzieci albo kupiły działkę
          w pobliżu albo wyniosły się byle dalej od kontrolującego rodzica.Żalą się, że
          nie odwiedzają ich młodzi, ale sami za nic na świecie nie przyznają się ,że są
          współsprawcami swojej samotności.Zbliża się piątek i droga krzyżowa- po niej z
          kościoła wyruszą babinki koniecznie po kilka plotkując zawzięcie i siejąc
          zagrożenie na drodze ,bo zejść na pobocze to uronić parę słow ze świeżutkich
          wiejskich niusów.Dodam jeszcze ,że myli się ten kto myśli że mieszkam na końcu
          świata - z okna widzę wieczorem blask bijący od świateł dużego miasta.Wybór co
          zrobić z czasem nasze teściowe mają duży,ale wybierają to co wybierają.
    • fioletowyfiolek Re: Kochane synowe!!! 04.03.09, 08:30
      Przykro mi bardzo, że moje stosunki z teściami nie są dobre.Kilka dni temu po
      raz dziesty usłyszałam, że się"pchałam" na siłę, że mój mąż może mnie zastąpić
      pracownikiem, a wreszcie obawę, że chcę otruć teściów trutką na szczury, tak jak
      teściowa widziała w pewnym programie.RĘCE MI OPADAJĄ, ZAMKNĘŁAM SIĘ W SOBIE,
      ODIZOLOWAŁAM.a mieszkamy razem.Zazdroszczę wszystkim, którym się udało zbudować
      zdrowe relacje z teściami, ja też chciałam, obecnie marzę, by trzymali się daleko
      • fioletowyfiolek Re: Kochane synowe!!! 05.03.09, 08:37
        Wczoraj trochę nasmęciłam, ale dziś świeci piękne słońce, żyć mi się normalnie
        chce.Dosyć użalania się nad sobą, życie mimo wszystko jest piękne i cieszę się ,
        że jestem(inni-czyt.teściowie, pewnie mniej).Zamierzam być niepoprawną
        optymistką, wszystkich nie uszczęśliwie, ale męża i dzieci tak, właśnie, gdy
        będą widzieć uśmiech na mej twarzy, a nie oczka zasnute mgłą po kolejnym
        płaczu.Pozdrawiam gorąco.
        • barbasia017 Re: Kochane synowe!!! 06.03.09, 16:38
          Fiołku wiem,ze teściowie potrafią dowalić z grubej rury ,nie myśląc że tym co
          mówią sprawiają komuś przykrość.Ja miałam niedawno wielkiego doła,bo problemy
          zdrowotne dzieci smucą najbardziej.Nie miałam nigdy wsparcia żadnego ze strony
          teściów gdy nasze dzieci chorowały-e tam ty zawsze sobie poradzisz,tak mawiali i
          tyle.Mnie na duchu podtrzymuje mama,brat z bratową[bo wiedzą co to chore
          dzieci]oraz kobiety z forum Toksyczni Rodzice.Tylko ktoś kto ma podobny problem
          zrozumie.Popłakac czasami też jest dobrze,najlepiej jednak aby bliscy się
          rozumieli,bo tego nam brakuje.
          • 1-agusia Re: Kochane synowe!!! 06.03.09, 21:53
            Witam rozumiem bardzo dobrze co przeżywasz w związku z chorym
            dzieckiem.Moja teściowa na pocieszenie powiedziała że to wina moja i
            mojego męża bo niechodzimy codziennie do kościoła ani na rzadne
            gorzkie żale czy drogi krzyrzowe.
    • monika-20l Re: Kochane synowe!!! 23.03.09, 18:30
      Boże kochany jak tego słucham to aż uszy więdną! I synowe i teściowe
      powinny pójść na jakiś kompromis. To że istnieje wojna miedzy tymi
      stronami to niczyja wina, tak samo jak nie ma recepty na szxczęśliwe
      stosunki z synowymi czy teściowymi. Po pierwsze to są dwa róż ne
      pokolenia, teściowa ma swoje zdanie np.na to jak leczyć wnuka z
      grypy i synowa ma swoje zdanie, i każda uważa że racja jest po jej
      stronie ,tak naprawde jest po obu. Po za tym pochodzicie z różnych
      rodzin i środowisk, macie inne zwyczaje, poglądy,zasady. Twoja matka
      inaczej zajmowała się domem, i inaczej robi to teściowa, nie
      zmienisz swoich nawyków z dnia nadzien zamieszkując u teściów, tak
      samo jak nie zrobi tego teściowa. A po za tym jest jeszcze jeden-naj
      istotniejszy problem! Obie chcecie tego samego-dobra syna i męża
      tylko że w związku z różnicą charakteru macie inne poglądy na to
      dobro i tu tkwi sedno.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka