Dodaj do ulubionych

wkurzylam sie... na siebie

14.01.08, 20:40
wlasciwie to watek chyba oczyszczajacy. Wkurzylam sie..na siebie.
Napisalam do znajomego(z ktorym cos tam swirowalam), ale okazalo
sie, ze ma mnie gdzies zlewka totalna. Chcialam mu napisac na gg,
wlasciwie, ze sorry, ale relacja z nim mnie nie kreci. Jakos
zakonczyc ta sprawe. po ludzku, normalnie, a nie w ten spsob, ze sie
nie odzywam. No i pisze cos tam czesc bla bla bla, juz nabieram
pewnosci, chce napisac i zakonczyc to coś raz na zawsze, a on mi
pisze, ze on nie ma czasu rozmawiac etc. czesc. wkurzylam sie na
siebie, bo do tej rozmowy "wewnetrznie" sie przygotowywalam, bo
jakims tam nie odzywaniu sie, a tu klops. Wczesniej nie chcialam sie
odzywac i zagrac jego metoda- olac po maxie, by ie myslal, ze mi Bog
wie jak na nim zalezy, ze ma mnie w szachu. choc w sumie ot o moje
myslenie bylo jakies smieszne, kto bedzie gora? walka o godnosc? to
moze cos w tym rodzaju. wkurzona jestem, na siebie, ze sie
odezwalam, bo pewnie znow dalam mu do zrozumienia, ze mnie na nim
zalezy.
Zla jestem na siebie, ze tak to wyszlo. :/
Obserwuj wątek
    • nuova Re: wkurzylam sie... na siebie 14.01.08, 20:48
      Oj doskonale Cie rozumiem - też sie niedawno przygotowywałam do pewnej rozmowy,
      a tu zostałam sprowadzona na ziemię "spóźnionym autobusem". I wszystko we mnie
      pękło.
      Nie bądź zła na siebie. to nie ma sensu - taki żal do samej siebie.
      <tuli>
      • uhu_an Re: wkurzylam sie... na siebie 14.01.08, 20:59
        oj dzieki! milo z twojej strony. Dlugo sie bujalam z ta decyzja, ie
        chcialam skulic ogon i zwiac. ja CZULAM , ze musze przeprowadzic ta
        rozmowe, bo byylo cos niejasne. i wywalic to. zachowac sie inaczej
        niz on. nie bac sie spraw trudnych, bo dla mnie to bylo.a tu mam
        wrazenie, ze znow na idiotke wyszlam. ja od samego poczatku czulam,
        ze nic z tego. wyrywa 1000 d.u.p. i mysli, ze jest jakims tam macho!
        W sumie wczesniej sie "karalam", ze odwagi nie mam i poszlam za
        emocjami, zufalam im i zrobilam jak uwazalam, cisza jak makiem
        zasial poczulam sie wolna i SZCZESLIWA.
        a teraz. hmmm, w sumie mam teraz pewnosc, ze rozmowa z tym
        czlwoiekiem, na dobre by nie wyszla i nie wyjdzie. on sie boi
        rozmawiac o emocjach nawet.
        mam wrazenie,,ze sie ponizylam, mimo, ze przez jakis czas, zylam
        zgodnie z wlasnym sumeiniem. ech. ;( chlip chlip

        Ale dziekuje! za pocieszenie.
        • nuova Re: wkurzylam sie... na siebie 15.01.08, 12:54
          Wiem co czujesz. Rozumiem Cię, bo ile razy Ja zabierałam sie do tej rozmowy, to
          wychodziłam na idiotke: nie chciałam rozmawiać przez GG, to dzwoniłam do X. A
          jak X nie podnosił słuchawki, to wariowałam. Jak już odebrał te., to mówił, że
          nie ma czasu rozmawiać.
          W sumie trwałam w przekonaniu, że ta rozmowa musi sie odbyć, i dążyłam do tego,
          żeby było tak, jak sobie Ja zaplanowałam.
          Uhu_an, nie wiem czy to poniżenie, ze chcemy powiedzieć drugiej osobie o swoich
          uczuciach (?). Raczej problem polega na tym, że faceci nie umieją mówić o
          uczuciach i każda kolejna próba udowadnia mi tę tezę.
          3maj się! :)
    • misia12347 Re: wkurzylam sie... na siebie 14.01.08, 20:56
      Wyszło tak sobie, pewnie się poczułaś niefajnie, ale on rzeczywiście
      mógł być bardzo zajęty (jakis pilny projekt na studia czy cos w tym
      stylu).
      • uhu_an Re: wkurzylam sie... na siebie 14.01.08, 21:02
        taaa, gitara!
    • modliszka24 Re: wkurzylam sie... na siebie 14.01.08, 21:06
      a ja bym na gg mu napisała o co mi chodziło albo na telefon i zakończyła sprawę
      zaznacz ze nie chciałaś mu zawracać głowy tylko nie lubisz mieć spraw nie
      załatwionych i kropka
      • uhu_an Re: wkurzylam sie... na siebie 14.01.08, 21:12
        no wlasnie, to ty, ja zalatwilam to ..kurde blaszka inaczej.:/ co
        nie znaczy, ze....lepiej bo NIE ZALATWILAM. krucafiks! i dlatego tez
        jestem zla, wrrrr! na siebie, bo na kogo innego.
        • alpepe Re: wkurzylam sie... na siebie 14.01.08, 21:53
          niewłaściwie rozumujesz, chciałaś powiedzieć, a że nie wyszło, to nie twoja
          wina, ty masz temat odfajkowany. Tak powinnaś myśleć.
          • uhu_an Re: wkurzylam sie... na siebie 14.01.08, 22:04
            ufff w sumie racja. niepotrzebnie to rozdrapalam. ble, no, ale w
            sumie to trudno.czasu nie odwroce.hmmm, moze faktycznie zostawic to
            tak jak jest i przyklepac mocno glanem.
            • alpepe Re: wkurzylam sie... na siebie 14.01.08, 22:08
              tak właśnie, przyklepać i odwrócić się na pięcie i nie wracać ;-)
    • disa Re: wkurzylam sie... na siebie 14.01.08, 21:58
      uuuuuuuu... auć

      ODDYCHAJ GLEBOKO I POWOLI
      zamknij oczy i pomysl sobie, że i tak jesteś BOSKA i w sumie to masz go juz gdzies.. Ty chcialas cos napisac on nie chcial przeczytac wiec KONIEC

      NEXT ;]
    • lopi1 Re: wkurzylam sie... na siebie 14.01.08, 22:12
      Bardzo ciekawy post. Facet nigdy by czegos takiego nie napisal, jesli juz to w
      trzech zdaniach. A tu prosze cala analiza. Do tego kolezanki pospieszyly z
      pomoca. Nigdy nie zrozumiem waszego myslenia.
      PZDR
      • uhu_an Re: wkurzylam sie... na siebie 14.01.08, 22:13
        trudno.;)
      • nutopia Re: wkurzylam sie... na siebie 15.01.08, 14:54
        lopi1 napisała:

        > Bardzo ciekawy post. Facet nigdy by czegos takiego nie napisal,
        jesli juz to w
        > trzech zdaniach. A tu prosze cala analiza. Do tego kolezanki
        pospieszyly z
        > pomoca. Nigdy nie zrozumiem waszego myslenia.
        > PZDR

        zgadzam się
        w dodatku ona jest zła, że on zobaczył,że mu nie pokazała, że jej
        nie zależy, a zależy jej na tym, żeby mocno mu pokazać jak bardzo
        jej nie zleży
        jak dla mnie to ... za bardzo "wyrafinowane";D
        ale ten fragment wymiata
        "Napisalam do znajomego(z ktorym cos tam swirowalam), ale okazalo
        sie, ze ma mnie gdzies zlewka totalna. Chcialam mu napisac na gg,
        wlasciwie, ze sorry, ale relacja z nim mnie nie kreci. Jakos
        zakonczyc ta sprawe. po ludzku, normalnie, a nie w ten spsob, ze sie
        nie odzywam"


        niessssamowite!
        • uhu_an Re: wkurzylam sie... na siebie 15.01.08, 22:43
          bingo! i to jest sedno sprawy.
    • zoofka Re: wkurzylam sie... na siebie 15.01.08, 15:34
      wiem o czym mówicie! ja dzis z kolei zaczelam "powazna rozmowe" na gg z mezem,
      kolejna zreszta, i sczerze mowiac mialam przeczucie, ze zakonczy sie ona tak jak
      zawsze. Czyli moim zlamaniem sie, i przeforsowaniem jego racji.
      A tu niespodzianka. Po kłótni na GG przyszedł do mnie, przyniósł puszkę coli i
      powiedział: miałaś rację...
      ZWYCIĘSTWO!!! po raz pierwszy!
    • trawaa Re: wkurzylam sie... na siebie 16.01.08, 12:22
      faceci nienawidza/widza sensu/nie czuja potrzeby takich rozmow, oni
      po prostu olewaja albo "nie maja czasu"
      lepiej wygadac sie kolezance;))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka