agaoki
25.01.08, 18:03
w starym mieszkaniu mieliśmy za sąsiadów miłośników głośnej "muzyki". piszę w
cudzysłowie, bo dla mnie to żadna muzyka, tylko rąbanka. chodziłam, prosiłam,
waliłam w ścianę, czasem złośliwie zagłuszałam swoim repertuarem, no i sobie
sąsiada wychowałam. przez ostatni rok naprawdę było spokojnie.
niestety, mam pecha:( od miesiąca mieszkam w nowym mieszkaniu i niestety - ten
sam problem. ten jest jeszcze gorszy, bo co prawda słucha muzy ciszej, ale za
to prawie przez cały dzień i nawet po 22. nie wiem, czy to znacie, słychać
takie jednostajne bum, bum, bum. na dłuższą metę kota można dostać. nie wiem,
co z tym zrobić, bo to nie jest bardzo głośne i czy właściwie mam prawo
zabraniać ludziom słuchać muzyki w ich własnym domu?
jak siedzę w pracowni przy kompie i słucham radia (jak teraz), to tego nie
słyszę, ale jak wyjdę do kuchni czy łazienki, to tak.
oprócz tych odgłosów na co dzień co weekend jest impreza i wtedy to już jest
naprawdę głośno. oprócz "muzyki" krzyki i śpiewy. raz poszłam. co prawda
ściszyli, ale nie aż tak bardzo. raz stukałam w rurę, też ściszyli, ale nie na
długo.
to codzienne "bum - bum - bum" jest gorsze niż te imprezy, bo przy imprezie
mogę coś zrobić (pójść do nich, walnąć w rurę), jest to wtedy uzasadnione, a
ostatecznie można zadzwonić po policję.
mój dylemat między innymi jest taki, że my przez ostatnie trzy miesiące
robiliśmy remont i też było bardzo głośno. boję się, że oni mogą użyć tego
argumentu. co im ewentualnie odpowiedzieć?
jednak remont to co innego, to konieczność. poza tym prace były tylko od 8 do
18, sporadycznie do 20. w niedzielę remontu nie było, była cisza.
macie jakiś fajny pomysł, jak ich uciszyć? najlepiej załatwiać takie sprawy
dyplomatycznie i inteligentnie, a nie robić awanturę. mam pewien pomysł, ale
chcę zobaczyć, co wy wymyślicie.
w ogóle co sądzicie o głośnym słuchaniu "muzyki" (czyli rąbanki)? dla mnie w
ostatnich latach jest to prawdziwa plaga i serdecznie tego nienawidzę. jest to
moim zdaniem szczyt chamstwa.
ta durna "moda" dotarła nawet do mojej babci na wieś, która była zawsze oazą
spokoju. chciałam latem poleżeć na leżaczku, poczytać gazetkę i myślałam, że
szlag mnie trafi. wrrr!
czy też was to wkurza czy ja przesadzam?
jak z tym walczyć?