Dodaj do ulubionych

A'propos Chochliczki...

30.01.08, 20:04
.. to jacdłem dzisiaj szaszłyk z barana co na oko umarł ze starosci (baran
znaczy sie) i jeszcze śmiem twierdzić że był przez ostatnie lata życia
hospitalizowany wielokrotnie. A skóra i tak poszła na futro...
To chyba jest juz ekologia i żaden greenpeace mi nie podskoczy? Tak?
Obserwuj wątek
    • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 20:10
      Nie rozumiem :(
      Chochliczka pisze wątki, na temat, który jest dla Niej ważny.
      Okrucieństwo wobec słabszych istot jest przecież tematem ważnym!

      A spotyka się dziołcha z kpiną.
      Tylko dlatego, że zakłada specyficzne wątki.

      Wolę, żeby się ze mnie naigrawano, kiedy piszę setny post o tym, jak to mnie
      facet kopł w żopę, a ja nie wiem, co mu na walętynki kupić, niż dlatego, że
      wyrażam na forum swoje przekonania tak, jak umiem.

      Gdzie dyskusjaz Chochliczką?
      Ni mo. Jest kpina.

      Jakoś mi z tym źle i to napisałam.

      P. S. Moja Mama nosi futro i strasznie mnie to wku..a...
      • lilith.b Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 20:18
        funny_game napisała:

        > Nie rozumiem :(
        > Chochliczka pisze wątki, na temat, który jest dla Niej ważny.
        > Okrucieństwo wobec słabszych istot jest przecież tematem ważnym!
        >
        > A spotyka się dziołcha z kpiną.
        > Tylko dlatego, że zakłada specyficzne wątki.
        >
        > Wolę, żeby się ze mnie naigrawano, kiedy piszę setny post o tym, jak to mnie
        > facet kopł w żopę, a ja nie wiem, co mu na walętynki kupić, niż dlatego, że
        > wyrażam na forum swoje przekonania tak, jak umiem.
        >
        > Gdzie dyskusjaz Chochliczką?
        > Ni mo. Jest kpina.
        >
        > Jakoś mi z tym źle i to napisałam.
        >
        > P. S. Moja Mama nosi futro i strasznie mnie to wku..a...
        >

        Zgadza się. Ja osobiście popieram wątki Chochliczki, tylko odnoszę wrażenie, że
        ona nie przyjmuje do wiadomości, że są ludzie, których taka problematyka nie
        rusza. Na innym forum nazwała noszących futra bezdusznymi okrutnikami (czy jakoś
        tak). Ja tez bym chciała żeby wszyscy zostali wege i nie nosili niczego
        skórzanego i segregowali śmieci itp...tylko, że jeśli odbiorca mojego wołania
        jest oporny to należy się pogodzić z tym. Trudno taki świat jest, ale nie wolno
        nikomu na siłę narzucić pewnego określonego systemu wartości, na chamca empatia
        się nie rozwinie.

        Przykre jest to że wielu ludzi kpi z niej, a tak mało jest rzeczowej wymiany
        zdań i poglądów.
        >
        • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 20:27
          No to się bardzo mocno zgadzamy :)

          Są tu też ludzie, których nie rusza np. problematyka walę tynków i którzy sobie
          z takich wątków kpią. I ja do nich należę i sobie kpię.

          Ale oddzielam czyjeś cierpienie od dylematu: serduszko czy miś.
          Z pewnych rzeczy kpić nie potrafię, pewnych wątków nie czytam i nie komentuję,
          bo nie chcę, żeby moja kpina zabolała kogoś, tylko dlatego, że nie dostrzegłam,
          że problem jest naprawdę dla tego kogoś ważny.

          No i zawsze jestem gotowa przeprosić.

          Sorki, mam dziś chaos w głowie i on sie chyba odbija w pisaninie :)
        • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 20:53
          lilith.b napisała:

          > Przykre jest to że wielu ludzi kpi z niej, a tak mało jest
          > rzeczowej wymiany zdań i poglądów.

          Ale prawda również jest taka, że sama Chochliczka nie jest rzeczowa - rzuca
          pytanie "czy wasza mama nosi futro?" plus link i ot, cały zaczątek dyskusji.
          Człowiek aż się boi kliknąć, bo nie wie, czy zobaczy zakrwawione futro,
          wypatroszonego zwierzaka, czy link do Bitefight.
          • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:01
            Ty się czegoś boisz? ;)

            Przecież klikać nie trzeba, ani odpisywać. Ba, nawet zdania na ten temat mieć
            nie trzeba. Bo to nie tylko w sferze rozumowej jest osadzone (znaczy ten temat),
            ale w emocjonalnej. Czy w sprawie sumienia... Qrde, czym jest sumienie, bo nie
            wiem???
            • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:09
              funny_game napisała:

              > Ty się czegoś boisz? ;)

              to była metafora (trudne słowo)

              > Przecież klikać nie trzeba, ani odpisywać. Ba, nawet zdania na ten
              > temat mieć nie trzeba. Bo to nie tylko w sferze rozumowej jest
              > osadzone (znaczy ten temat), ale w emocjonalnej.

              moje emocje budzą się w moim rozumie ;))
              a jak się nie ma zdania, to lepiej nie klikać

              > Qrde, czym jest sumienie, bo nie wiem???

              "zmora zmór, co za mną kroczy w ślad" jak mówi poeta ;))
              • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:15
                No to ja polecę takim specyficznym poetą ekranu ;)
                "Obiektywność jest subiektywna"

                I przyjmuję do wiadomości, że kogoś takie stawianie (owszem, specyficzne) sprawy
                przez Chochliczkę drażni. Albo, że drażni sumienie, ale to inna sprawa. Ale ja
                odbieram te wątki inaczej. Nie drażnią mnie, ale drażnią moje sumienie. A za to
                nie mogę być zła na nikogo, tylko na siebie, bo coś robię źle.

                Subiektywnie trzymam stronę Chochliczki i Waszą, dziwne nie?
                • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:25
                  funny_game napisała:

                  > Subiektywnie trzymam stronę Chochliczki i Waszą, dziwne nie?

                  ale my nie stoimy po przeciwnych stronach
                  uważam, że próbuje mówić o ważnych rzeczach
                  ale robi to tak nieudolnie, że nie sposób powstrzymać się przed kpiną
                  • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:35
                    Może nieudolnie, nie wiem :)
                    Mi naprawdę forma w tym przypadku nie przeszkadza.
                    Setnego wątku na ten sam temat nigdy nie kliknę, ale np. wątku o depresji,
                    choćby był tysięczny, nigdy nie obśmieję.
                    • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:38
                      ja też nie
                      ale nie mam już siły wchodzić na takie wątki

                      poza tym wkurza mnie, że ludzie nie korzystają z wyszukiwarki
                      o waleniu tynków wątek pod wątkiem, bo panience nie chciało się zjechać do
                      połowy strony - no ręce opadają :/
                      • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:46
                        Jak nie masz siły, to ja Cię przez nie za rączkę przeprowadzę ;)))
                        No topszsz, też już czasem nie mogę czegoś czytać i nie czytam. Chyba, że widzę,
                        że wątek szybko narasta: o, to znak, że tam jest jakiś ubawik. Można iść i też
                        się ubawić, albo się najeżyc i wszystkich opie..ć, co też bardzo lubię ;)))
          • lilith.b Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:04
            i.nes napisała:

            > lilith.b napisała:
            >
            > > Przykre jest to że wielu ludzi kpi z niej, a tak mało jest
            > > rzeczowej wymiany zdań i poglądów.
            >
            > Ale prawda również jest taka, że sama Chochliczka nie jest rzeczowa - rzuca
            > pytanie "czy wasza mama nosi futro?" plus link i ot, cały zaczątek dyskusji.
            > Człowiek aż się boi kliknąć, bo nie wie, czy zobaczy zakrwawione futro,
            > wypatroszonego zwierzaka, czy link do Bitefight.
            >

            Zgadza się. Ale widać też, że dziewcze młode jest, można pouczyć poprosić o
            napisanie co w linku owym się znajduje itp.
            • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:08
              I Dziewczę wyraża swoją młodość jakoś tak w sposób miły memu sercu :)
              Pewnie ma rozterki miłosne i inne piękne albo bolesne sprawy w życiu i setki
              myśli, o których nie mamy pojęcia.
              Ale prezentuje nam swoje podejście do tego i tylko tego tematu z uporem. Widać
              jest ważny dla Niej, a walę tynki go nie przysłaniają :)
              • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:11
                funny_game napisała:

                > > Pewnie ma rozterki miłosne i inne piękne albo bolesne sprawy w
                > życiu i setki myśli, o których nie mamy pojęcia.

                założę się, że jednak mamy...
                na FK wszystko wychynie, jak psie kupy spod czap śniegu w czasie pierwszych
                wiosennych roztopów ;P
                • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:18
                  No to ja przez FK w końcu w pierdlu wyląduję :D
                  • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:27
                    funny_game napisała:

                    > No to ja przez FK w końcu w pierdlu wyląduję :D

                    spoko, cierpliwie poczekamy na jakieś rewelacje
                    a potem... się zobaczy ;PP
                    • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:35
                      Zjem zaraz dowód osobisty!!! :D
                      • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:39
                        a smacznego!
                        i niech Ci drugą stroną wyjdzie, jak mawia mój Tata :D
                        • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:46
                          Podziurkowany, jak z kasownika???
    • lilith.b Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 20:10
      hehehe
      Ja jestem bardzo ekologiczna, ale uważam, że każdy swój rozum ma i może
      samodzielnie podejmować decyzje o tym czy zje barana, czy odprawi mu pogrzeb.
      Mozna poinformować ludzi o problemie futer, skór zabijania w rzeźniach, pokazać
      filmy i plakaty, ale nie można zmusić innych by zostali nagle wegetarianami.
      informacja tak, edukacja tak, ekoterroryzm nie.
      • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 20:13
        Zgadzam się :)

        Ale Chochliczka po prostu tak manifestuje swoje poglądy, tak myślę.
        I bardzo mi w tym przypomina mnie, jak byłam młodzieniaszką :)))

        Chyba mi uruchomiła macierzyńskie instynkty :DDD
        • trypel Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 20:20
          no mnie bawią osoby które na siłe zmuszają innych do przyjecia jedynej słusznej
          drogi zycia :)
          Bawią bo robą to tutaj ale niech sie taki oszołom dorwie do władzy to gotów
          zrobić niezłą zawieruchę :)

          wiesz kto nazywał rosół "zupą z trupa" ?
          • lilith.b Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 20:23
            trypel napisał:


            > Bawią bo robą to tutaj ale niech sie taki oszołom dorwie do władzy to gotów
            zrobić niezłą zawieruchę :)

            Oszołom? Czy naprawdę nie masz niczego konstruktywnego do powiedzenia w temacie?
            Nie potrafisz prowadzić rzeczowej dyskusji?
            Skoro umiesz to to rób, a nie obrażaj innych.
            • trypel Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 20:25
              ale o co chodzi???? :(
              mówie tylko że nie toleruje nietolerujących :) i oszołom nie było do nikogo
              personalnie skierowane
              jesli ktoś nie umie zrozumiec innej opcji to jest oszołomem
              • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 20:30
                Wskaż mi post Chochliczki, w którym NARZUCA komukolwiek swoje zdanie, albo kogoś
                obraża.
                To na tej samej zasadzie ktoś, kto pisze na forum, że woli blondynki narzuca mi
                kolor fryzury i mnie obraża, jeśli akurat blondynką nie jestem?
                Nie przesadzajmy.

                Tak, czasem sformułujemy coś niefortunnie. W realu wystarczyłby uśmiech i
                wiedziałbyś, że nie jesteś atakowany. Tu o to trudniej.

                Ale swoje poglądy możemy tu wyrażać, prawda? :)
                • trypel Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 20:53
                  jasne że każdy wyraża swoje :)
                  jeśli chodzi o narzucanie - skoro ktos po raz enty wrzuca taki sam temat to jest
                  to próba narzucania :) co nie znaczy że nie mógłbym polubić Chochliczki ani ona
                  mnie :) byle do knajpy bysmy razem nie trafili...
                  • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:05
                    Dobrze, Ty tak odbierasz Jej posty, ja inaczej. I ok :)

                    Jak coś jest dla Ciebie ważne, ważne, ważne, to albo bardzo milczysz na ten
                    temat, albo go bardzo uzewnętrzasz albo (i tu cała gama możliwych reakcji na
                    ważne tematy).

                    Zawsze możecie iść do knajpy, w której nie serwują piwa wołowego i pogadać o
                    futbolu czy miłości przecież.

                    Nie istnieje nikt na świecie, z kim można tylko na jeden temat pogadać. No. To
                    ja idę z Wami do tej knajpy ;P
                    • trypel Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:15
                      o futbolu? to już mi sie nie podoba :(
                      jest wiele waznych dla mnie tematów ale nie poruszam ich wszedzie bo to nie ma
                      sensu :)
                      skoro 99% ludzi jedzących mięso i chodzących w futrach wie skąd te rzeczy
                      pochodzą to pokazywanie im tego jest tylko dla pokazującego formą
                      ekshibicjonizmu psychicznego bo skutek z tego żaden
                      • lilith.b Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:19
                        trypel napisał:

                        > skoro 99% ludzi jedzących mięso i chodzących w futrach wie skąd te rzeczy
                        > pochodzą to pokazywanie im tego jest tylko dla pokazującego formą
                        > ekshibicjonizmu psychicznego bo skutek z tego żaden

                        eeeee no, skutek na pewno jest, wystarczy że choć jedna osoba sie "nawróci", lub
                        chociaż zastanowi.
                        do mnie przemawiają takie rzeczy!
                        • trypel Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:27
                          lilith.b napisała:

                          > wystarczy że choć jedna osoba sie "nawróci", lu
                          > b
                          > chociaż zastanowi.

                          No do mnie nie. Idąc za radą mojego ulubionego felietonisty czyli Makłowicza od
                          zawsze pokazuje dziecku - to jest świnka - ją jemy jako szynkę, a to kura - to
                          sa Twoje kotleciki ulubione, a Twój kołnierz jest z królika - tego slicznego. I
                          dziecko nie ma potem jakiejs jazdy i jak Dziadek upoluje kaczke to jest macanie
                          z ciekawosci bez wstretu.
                          • lilith.b Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:47
                            trypel napisał:

                            > lilith.b napisała:
                            >
                            > > wystarczy że choć jedna osoba sie "nawróci", lu
                            > > b
                            > > chociaż zastanowi.
                            >
                            > No do mnie nie. Idąc za radą mojego ulubionego felietonisty czyli Makłowicza od
                            > zawsze pokazuje dziecku - to jest świnka - ją jemy jako szynkę, a to kura - to
                            > sa Twoje kotleciki ulubione, a Twój kołnierz jest z królika - tego slicznego.
                            > I
                            > dziecko nie ma potem jakiejs jazdy i jak Dziadek upoluje kaczke to jest macanie
                            > z ciekawosci bez wstretu.

                            A widzisz, ja mojemu dziecku będę mówić to jest kurka i świnka, z tego są
                            kotleciki, ale nie musisz ich jeść. Są inne fajne smaczne, potrawy bezmięsne. A
                            jeśli moje dziecko się uprze na kotlecika to mu go tatuś da, mięsożerca z
                            przekonania.
                            Żyjemy razem pod jednym dachem i jest git, tylko garów do mycia więcej, bo
                            zwykle gotujemy dwie wersje- mięsną i bez mięsną.
                        • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:30
                          lilith.b napisała:

                          > do mnie przemawiają takie rzeczy!

                          no dobrze, a czym się to przejawia?
                          nie nosisz rzeczy ze skóry (butów, toreb, portfela, paska...)?
                          nie jadasz mięsa?

                          nie czepiam się, ale szczerze pytam - co to znaczy, że "to mnie rusza"? Czy
                          oprócz zastanowienia, idzie za tym jakaś akcja?
                          • lilith.b Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:42
                            i.nes napisała:

                            > lilith.b napisała:
                            >
                            > > do mnie przemawiają takie rzeczy!
                            >
                            > no dobrze, a czym się to przejawia?
                            > nie nosisz rzeczy ze skóry (butów, toreb, portfela, paska...)?
                            > nie jadasz mięsa?
                            >
                            > nie czepiam się, ale szczerze pytam - co to znaczy, że "to mnie rusza"? Czy
                            > oprócz zastanowienia, idzie za tym jakaś akcja?
                            >

                            Oczywiście, że tak.
                            to właśnie tego typu filmiki, banery, literatura ruszyła mnie do podjęcia
                            decyzji o zaprzestaniu jedzenia mięsa.
                            mięsa jeść nie chcę i umiem bez niego żyć, ale trenuję pewien sport i obawiam
                            się o to by przy odstawieniu zupełnym mięsa nie pojawiły się problemy zdrowotne,
                            lub też spadek formy. Odstawiam je stopniowo - eksperymentuję w kuchni z
                            potrawami bezmięsnymi, czytam o składnikach odżywczych zawartych w pokarmach
                            itp, ale nabiał jem!
                            Po przeczytaniu "Krainy fastfoodów" E. Schlossera dwa lata temu, nie jadłam
                            niczego w żadnym fastfoodzie.
                            Rzeczy ze skóry noszę, bo już mam. (kupione zanim te sprawy zaczęły być dla mnie
                            istotne). W ekstremizm nie popadam, wyrzucać nie będę. Nowych natomiast nie
                            kupuję. Nie mam skórzanej kanapy, tapicerki skórzanej w aucie mieć nie będę itp
                            . Paski mam z tworzywa sztucznego, portfel z materiału, notes z jakiejś takiej
                            gumy chyba.
                            Jakbym coś pominęła to pytaj jeszcze;)
                            • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:56
                              lilith.b napisała:

                              > Oczywiście, że tak.
                              > to właśnie tego typu filmiki, banery, literatura ruszyła mnie do
                              > podjęcia decyzji o zaprzestaniu jedzenia mięsa.
                              > mięsa jeść nie chcę i umiem bez niego żyć

                              Masz rację, że akcja społeczna bardzo przemawia - jak dziś pamiętam plakat
                              przedstawiający modelkę idącą po wybiegu i niedbale ciągnącą futro za sobą. Za
                              futrem krwawy ślad... Bardzo sugestywne! Ale moich upodobań kulinarnych nie
                              zmieniło.

                              > ale trenuję pewien sport i obawiam
                              > się o to by przy odstawieniu zupełnym mięsa nie pojawiły się
                              > problemy zdrowotne, lub też spadek formy.

                              tak, tu trzeba myśleć logicznie - ludzki organizm potrzebuje białka tak
                              roślinnego, jak i zwierzęcego.

                              > Odstawiam je stopniowo - eksperymentuję w kuchni z
                              > potrawami bezmięsnymi, czytam o składnikach odżywczych zawartych w
                              > pokarmach itp, ale nabiał jem!

                              Ja też eksperymentuję, ale z innych powodów - nie smakują mi wędliny ze sklepów,
                              po 3 dniach się ślimaczą, wypływają z nich te wszystkie sztuczne składniki,
                              którymi je pompują...

                              > Po przeczytaniu "Krainy fastfoodów" E. Schlossera dwa lata temu,
                              > nie jadłam niczego w żadnym fastfoodzie.

                              Nie czytałam, ale wystarczyło mi parę akcji opisanych w gazetach - od różnych
                              "znalezisk", przez proces robienia frytek, aż po warunki zatrudnienia.

                              > W ekstremizm nie popadam, wyrzucać nie będę. Nowych natomiast nie
                              > kupuję.

                              Myślę, że czasem nie da się nie kupić czegoś nowego ze skóry - jak choćby butów.
                              Ale masz rację, pewne zachcianki można ograniczyć lub wręcz zrezygnować.

                              > Jakbym coś pominęła to pytaj jeszcze;)

                              Bardzo ładnie napisałaś :)

                              Ja sobie jeszcze tak myślę - wiadomo, że człowiek od zawsze jadł swoich Braci
                              Mniejszych, ale nie marnował tego dobra, zabijał tyle, ile potrzebował, nie
                              wyrzucał nadwyżek, tylko solił i przechowywał.
                              Współczesna cywilizacja opiera się na szybkości i marnotrawstwie.

                              Moim osobistym wkładem jest rezygnacja (w dużej mierze) z kupowania wędlin.
                              Zaprzyjaźniony leśnik czasem nam dostarcza jakiegoś dzika, którego należało
                              wyprawić do krainy Manitou, a my tego dziczka przerabiamy na domowy pasztet czy
                              pieczemy na szynkę i obdzielamy rodzinę :)
                              • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:05
                                To właśnie tak robili kiedyś Indianie Ameryki Płn. :)
                                I super!
                                • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:08
                                  pewnie moja pra-pra-pra-pra-wdech-prababka była jakąś wielką squaw :D
                                  • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:12
                                    Nie wyzywaj pra-pra-wdech :D
                              • lilith.b Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:15
                                i.nes napisała:

                                > Masz rację, że akcja społeczna bardzo przemawia - jak dziś pamiętam plakat
                                > przedstawiający modelkę idącą po wybiegu i niedbale ciągnącą futro za sobą. Za
                                > futrem krwawy ślad... Bardzo sugestywne! Ale moich upodobań kulinarnych nie
                                > zmieniło.

                                No właśnie na jednych wpłynie na innych nie. Ale akcje te są ważne.

                                > tak, tu trzeba myśleć logicznie - ludzki organizm potrzebuje białka tak
                                > roślinnego, jak i zwierzęcego.

                                W telegraficznym skrócie:
                                Wg mojej wiedzy, organizm ludzki potrzebuje aminokwasów a nie białka. Sam
                                wytwarza sobie wszystkie oprócz ośmiu i to te trzeba mu dostarczyć z pokarmem.
                                Ja jeśli jem obiadek wege to zawsze jest tez nabiał,maślanka do popicia czy kefir.
                                Do białka roślinnego dorzucam nabiał zwierzęcy i mam nadzieję, że moja
                                maszyneria wie co z tym zrobić;)

                                > Ja też eksperymentuję, ale z innych powodów - nie smakują mi wędliny ze
                                sklepów po 3 dniach się ślimaczą, wypływają z nich te wszystkie sztuczne składniki,
                                > którymi je pompują...

                                Fuj mięsa z normalnego sklepu prawie w ogóle nie jem. (czasem tak bo mojemu
                                chłopu to wszystko jedno co do brzucha wrzuci) Poszukaj sklepów ze zdrową
                                żywnością. Oni mają mięso bez konserwantów i chemii. Jak jesteś z Krakowa lub
                                Katowic to Cię moge pokierować.

                                > Myślę, że czasem nie da się nie kupić czegoś nowego ze skóry - jak choćby butów

                                Tak buty to wyjątek. Ja mam w ogóle straszny problem z kupieniem butów dla
                                siebie, więc by nie chodzić boso,kupuję te które są w rozmiarze. Niestety czasem
                                mi się nawet but nie podoba, ale co zrobić...

                                > Ale masz rację, pewne zachcianki można ograniczyć lub wręcz zrezygnować.

                                No właśnie:)

                                > Współczesna cywilizacja opiera się na szybkości i marnotrawstwie.

                                No niby tak, ale można starać się w tym nie uczestniczyć.
                                • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:19
                                  lilith.b napisała:

                                  > W telegraficznym skrócie:
                                  > Wg mojej wiedzy, organizm ludzki potrzebuje aminokwasów a nie
                                  > białka. Sam wytwarza sobie wszystkie oprócz ośmiu i to te trzeba mu
                                  > dostarczyć z pokarmem.

                                  Być może masz rację, ale wiem, że ta kwestia budzi sporo kontrowersji. Nie czuję
                                  się niestety kompetentna w tym temacie.

                                  > Jak jesteś z Krakowa lub Katowic to Cię moge pokierować.

                                  Warszawa ;) Ale kindziuk jeździ do mnie z Suwałk :D

                                  > No niby tak, ale można starać się w tym nie uczestniczyć.

                                  zgadzam się :)

                                  O, proszę, jaki ładny wątek nam wyszedł :)
                                  • lilith.b Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:28
                                    i.nes napisała:


                                    > O, proszę, jaki ładny wątek nam wyszedł :)
                                    >

                                    No cud i miodzio:) Ciekawe czy sie Chochliczce spodobaja nasze wnioski?
                                    • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:31
                                      Pewnie się spodoba, że potraficie rozmawiać, mimo różnic światopoglądowych czy
                                      jakichkolwiek :)
                                      • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:36
                                        funny_game napisała:

                                        > Pewnie się spodoba, że potraficie rozmawiać, mimo różnic
                                        > światopoglądowych czy jakichkolwiek :)

                                        chyba sporych różnic między nami nie ma :D
                                        • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:45
                                          A ja tam wiem? ;)
                                          Mój brat mówi: moja siora ma pisiora...
                                          • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:50
                                            no kochana, jedz ten dowód :D
                                            • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:56
                                              A gdzie tolerancja i "niech mnie zobaczą", e? ;)
                                              • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 23:05
                                                nie, no proszę Cię uprzejmie, oczywiście, no jakże by tak bez...?
                                                (nie marudź, tylko jedz, bo i tak już mam Cię w tajnych aktach ABC)
                                                • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 23:19
                                                  Żeby chociaż w tajnych aktach NBP, to bym wiedziała, czy ciułać na wakacje
                                                  teraz, czy później...
                                                  • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 23:29
                                                    później
                                                    duuużo później ;)
                                                  • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 23:35
                                                    :D
                                                    A masz jakiś dostęp do Mike'a Pattona? :>
                      • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:20
                        Skutek taki, że jednak Cię rusza. Forma zagajenia dyskusji to tylko temat
                        zastępczy, jak mniemam (mogę sie mylić).
                        No i taki, że sie czegoś o sobie dowiadujemy!
                        • trypel Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:23
                          nie rusza :) bawi, i powoduje moją reakcję :)
                          zwłaszcza że baran był naprawde stary i wyjątkowo paskudny
                          • lilith.b Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:30
                            trypel napisał:

                            > nie rusza :) bawi, i powoduje moją reakcję :)
                            > zwłaszcza że baran był naprawde stary i wyjątkowo paskudny
                            >
                            takaż była moja pierwsza myśl...fuj na starego barana się połasił. To nie dobre
                            przecież musi być:P
                            • trypel Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:51
                              no bo ja lubie baranine :(
                              wczoraj jadłem rewelacyjne jagnię i dzisiaj sie znów połasiłem... i niewypał
                              Ale np dziczyzny nie lubie mimo że z Ojcem na polowania łaziłem za młodu :)
                          • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:41
                            Ach, baran... Przecież nie musiałeś łączyć starości z zabijaniem...
                            To Twój wybór: zarówno jedzenie, jak i łączenie ze sobą wątków FK z własnymi
                            doświadczeniami. Mogłeś barana z pączkami połączyć. Ale widać posty Chochliczki
                            drażnią. I to jest jeden z pozytywnych skutków :)
                            Ja jem mięcho, noszę skórzane buty, ale nie mogę udawać, że nie wiem, że sposób,
                            w jaki zabija się zwierzęta na moje potrzeby jest często bezduszny i bestialski :(
                            Myślę, że bardziej o to Chochliczce chodzi. Bardzo bym chciała w końcu Jej
                            wypowiedź na ten temat przeczytać, a nie się tylko domyślać...
                            • trypel Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 21:57
                              no mówie że nie drażnią tylko bawią :)
                              drażniłaby mnie taka znajoma z którą musiałbym przebywać - ot taka jak
                              wczesniejsza asystentka propagująca ultrakatolicyzm z kazdej okazji. To drażni
                              bo nie można jej sie pozbyc zwłaszcza jak fachowiec niezły,
                              jem i bede jadł mieso, wiem że nie ma nic lepszego na ciuchy na motocykl jak
                              naturalna skóra i szczerze mówiąc mam gdzies w jaki sposób się ją uzyskuje,
                              pracowałem przy hodowli byków na mięso/skórę i nie robi to na mnie kompletnie
                              wrazenia :)
                              • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:02
                                Ups.
                                • trypel Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:04
                                  ups że co ?? :D

                                  BTW w domu pogrzebowym też pracowałem :D
                                  • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:06
                                    trypel napisał:

                                    > BTW w domu pogrzebowym też pracowałem :D

                                    wizażysta? ;)
                                    • trypel Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:09
                                      nieeee... jestem daltonistą wiec malunki odpadają :)
                                      co najwyżej ubierałem i przenosiłem :D
                                      • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:10
                                        trypel napisał:

                                        > nieeee... jestem daltonistą wiec malunki odpadają :)
                                        > co najwyżej ubierałem i przenosiłem :D

                                        o, nie wiedziałam! sprawdzimy - jaki mam cień na powiekach? ;p
                                        • trypel Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:14
                                          trupioblady?? :D
                                          • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:17
                                            błękitny
                                            boszsz...
                                            faktycznie coś masz z oczami ;P
                                            • lilith.b Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:17
                                              i.nes napisała:

                                              > błękitny
                                              > boszsz...
                                              > faktycznie coś masz z oczami ;P
                                              >

                                              hahahaha :D
                                            • trypel Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:24
                                              no czego? :D błekitny to taki szary nieco
                                              • i.nes Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:26
                                                trypel napisał:

                                                > no czego? :D błekitny to taki szary nieco

                                                sam jesteś taki... nieco ;D
                                  • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:08
                                    Ups, że sobie "nie radzę" z Twoim podejściem. Ale to mój problem.

                                    BTW: a ja w księgowości :D
                                    • trypel Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:12
                                      no znam paru ksiegowych ale rodzaju męskiego i oni całkiem zdrowe podejscie mają :)
                                      No faktycznie moje podejscie jest mało reformowalne :)
                                      • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:14
                                        Nie zamierzam Cię reformować. Jeno łotczep się od Chochliczki ;)))
                                        • trypel Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:18
                                          obiecuje :) dopóki następnego tematu nie wrzuci :)
                                          • funny_game Re: A'propos Chochliczki... 30.01.08, 22:30
                                            Walnę Cię udźcem baranim ;P
                                            Nie, żebym agresywna była, ale komara masz na plecach ;P
      • simon_r Re: A'propos Chochliczki... 31.01.08, 08:51
        Przepraszam bardzo ale proszę o zdefiniowanie słowa EKOLOGIA!!..

        Bo jeśli według Ciebie jedzenie mięsa i noszenie futer nie jest ekologiczne to
        co jest???

        Osobiście staram się być bardzo ekologiczny... tyle, że ekologię rozumiem w ten
        sposób, że staram się jak najmniej niszczyć środowisko naturalne czyli:
        1. najrzadziej jak mogę korzystam z foliowych torebek w sklepach... a jak już
        taką wezmę bo zaqpomniałem mojej wielorazowej płóciennej to przynajmniej potem
        każdą jedną "reklamówkę" zużywam jako worek do śmieci
        2. segreguję śmieci.
        3. kartoniki po mleku spłaszczam aby zajmowały jak najmniej miejsca na
        wysypisku... to samo robię z butelkami PET
        4. będąc nad rzeką lub jeziorem nie wjeżdżam przednimi kołami samochodu do wody
        jak to robi cała masa pacanów i nie rozjeżdżam lasu ani łąki żeby dostać się jak
        najbliżej wody..
        5. idąc na ryby zwykle zabieram ze sobą dodatkową torbę na śmieci zostawione
        przez całą masę sk..synów zwących się wędkarzami
        itp... itd...

        Natomiast bredzenie o tym jak to nie należy jeść mięsa czy nosić futer bo biedne
        zwierzątka są zanbijane jest dla mnie jedynie powodem do kpin gdyż z ekologią
        nic wspólnego nie ma..

        -------------------
        SuDoKu... wciąga :)
        Trochę myślenia
        • alpepe Re: A'propos Chochliczki... 31.01.08, 09:19
          bo chochliczka jest vege i z braku jakichś aminokwasów jej odbija i proponuje
          nam drastyczne zdjęcia, oczywiście, że nie chodzi jej o ekologię.
          • simon_r Moje pytanie było do lilith.. :)) 31.01.08, 10:52
            ale sie rozjechało w tych wszystkich wątkach...

            -------------------
            SuDoKu... wciąga :)
            Trochę myślenia
        • lilith.b Re: A'propos Chochliczki... 31.01.08, 15:25
          Oczywiście masz rację.
          użyłam wczesniej pewnego, dość pochopnego skrótu myślowego.
          O wegetarianizmie i futrach pisałam nie tyle w kontekście ekologii jako takiej, ale w odniesieniu do postów chochliczki.

          Ekologia dla mnie jest tym o czym sam wspominasz, czyli interakcja środowiska biotycznego z abiotycznym i tu się chyba zgodzimy, że należy życ tak by jak najmniej szkodliwie ingerować w środowisko naturalne. Chyba można to o czym mówisz wrzucić do worka pod nazwą "zrównoważony rozwój". Ja staram się zyć podobnie jak Ty:)
          Dzięki za wytknięcie ważnego błędu.
    • modliszka24 Re: A'propos Chochliczki... 31.01.08, 19:40
      pewnie tak skoro tak twierdzisz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka