zosiaczek25
07.02.08, 19:23
bylam ostatnio chora. Ide wiec zmarnowana do apteki, a akurat po drodze na
uniwerek bylam (mialam prezentacje, wiec z gigantycznym plecakiem, w ktorym
laptop, wiec jeszcze bardziej zmarnowana wygladalam chyba). Mowie do pani
magister, zeby dala mi cos na takie a takie dolegliwosci, a ona patrzy na mnie
i pyta "dla doroslego czy dla siebie?"... Zrobilo mi sie troche smiesznie.
Mowie wiec z usmiechem, ze tak, dla doroslego- dla mnie. Ona mi na to, ze da
mi czopki. :D Ja, ze niestety to nie bedzie w mojej sytuacji wygodne, bo
wlasnie ide na uczelnie. No to dala mi jakies piguly. Glupio zrobilo mi sie
tak na prawde dopiero, gdy zaczelam czytac ulotke i zobaczylam, ze rozrozniaja
w niej pomiedzy doroslymi a dziecmi do lat 14... Wiedzialam, ze wygladam
mlodziej, ale do tej pory myslalam, ze o gora 10 lat... Dla tej pani
wygladalam na dziecko, ktore nie skonczylo lat 14. Nie wiem, czy mam sie smiac
czy plakac. Ale jak za 3 lata stuknie mi trzydziestka, to na takie uwagi
zaczne sie na powzanie obrazac.