angazetka
08.02.08, 00:14
Dziś na babskim spotkaniu, w ramach jakiejś odnogi rozważań a propos
naszej-klasy i wspomnień z dzieciństwa, zgadało się nam o karach. I
okazało się, że byłam jedyną, której w domu nie karano laniem.
Trochę mnie to zszokowało, zwłaszcza że dziewczyny wspominały te
lania tak spokojnie, nie jako upokorzenie, tylko jako coś
normalnego - za złe oceny, za spóźnienie, za kłamstwa. Mnie się nie
mieści w głowie lanie dziecka pasem i w sumie myślałam jakoś w
swojej naiwności, że wiekszej liczbie osób się nie mieści.